A+ A A-

Nasz Murzyn

Pamiętamy wiersz dla dzieci Juliana Tuwima „Murzynek bambo w Afryce mieszka”. Zgodnie z wykpiwaną, wszechobecną „poprawnością wszelaką” jest obecnie piętnowany i przywoływany jako negatywny przykład.

Ale co jest złego w "Murzynku Bambo"?

- Istnieje coś takiego jak dyskryminowanie niezamierzone, a nawet nieświadome. Mamy dobre intencje, chcemy być przeciw rasizmowi, ale nam to nie wychodzi. Proszę sobie wyobrazić, że nawet w wypowiedziach działaczy antyrasistowskich można znaleźć deprecjację. Liczy się nie to, co chcemy powiedzieć, ale to, co swoimi słowami powodujemy. Zaczęliśmy szukać polskich tekstów, które wywołują protesty u mniejszości. Tak dotarliśmy do Tuwima i teledysków Arki Noego. Autor "Murzynka Bambo" sam był dyskryminowany i można założyć, że nie miał złych intencji. Ale tekst powstał w czasach, gdy Polska marzyła o koloniach. Ten kontekst jest tu bardzo ważny. Tuwim chciał pokazać dzieciom, że nie ma nic strasznego w małym Murzynku. To łobuz taki jak my sami. Ale we współczesnych książeczkach dla dzieci ten Murzynek jest w spódniczce z liści palmowych, z bananem w ręku, w słomianej chacie. To obraz czysto kolonialny, a przecież dzisiejszy kontekst jest inny. Tuwim pisze o nim "ten nasz koleżka". Dziś "koleżka" to określenie lekko obraźliwe, to ktoś, kogo traktujemy pobłażliwie, to nie partner. Obraźliwy "bambus" też prawdopodobnie pochodzi z tekstu Tuwima - od imienia Bambo (...)  mówimy zwykle "Murzyn". Obraz takich osób w Polsce jest brutalny. Myślimy o nich, że są głupi, brudni i że śmierdzą. Stąd powiedzonka typu: "śmierdzi jak z murzyńskiej chaty", "ciemno jak w dupie u Murzyna". Kojarzą się z zacofaniem, biedą, niewolnictwem. Możemy przecież powiedzieć o kimś, kogo wykorzystujemy, "to jest mój biały Murzyn". To wszystko negatywne konotacje.

Dr Tomasz Piekot, językoznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego prowadzi badania nad dyskryminacją ze względu na kolor skóry. (wroclaw.gazeta.pl)

Gdy czytam o buczeniu na stadionie:

„Zwyczaj ten jest u nas praktykowany już od kilku pokoleń. Gdy zaczynałem swoją przygodę ze stadionem, w połowie lat 90-tych, to już wtedy się buczało, tak jak krzyczało na Widzew "Żydy", a na liniowego "chujowy". Jest to część naszego kibicowskiego rzemiosła, a nie rasizm. Rzemiosło, które i tak przez ciągle postępujący i politycznie poprawny modern football jest już ograniczone do absolutnego minimum. (...) Raz jeszcze powtarzam, buczenie nie jest rasizmem w takim względzie i obszarze jak nam się to próbuje wmówić. To jest przede wszystkim deprymowanie przeciwnika, może i ostre, ale jednak tylko deprymowanie, w dodatku jedno z wielu. Jak byśmy byli rasistami, to i Dossę byśmy też wybuczeli.”  źródło: forum.legionisci.com

To autor tych słów jawi mi się z niczym Julian Tuwim z wierszykiem dla dzieci. Intencje szczytne i honorowe u obu, a że jacyś doktoranci jajogłowi, propagują tezy zgodne z dominującą „poprawnoiscią polityczną, moralną, etyczną” to problem ich lewackiej proweniencji,  którą chcą narzucać. Można wyjść z takiego założenia i je pielęgnować, rozpowszechniać, z równie czystymi intencjami  stworzyłem zatem poemat kibicowski dla Dossy:

Murzynek Dossa w Warszawie mieszka,
Czarną ma skórę ten nasz koleżka.

Trenuje  pilnie przez całe ranki
Dla swej murzyńskiej sławy i kaski.

A gdy na stadion z szatni wybiega,
Psoci, figluje - to jego praca.

Aż Trener krzyczy: "Dossa, łobuzie!"
A Dossa czarną nadyma buzię.

Trener powiada: "Napij się mleka",
A on za bramkę szybko ucieka.

Trener powiada: "Idź do kąpieli",
A on się boi, że się wybieli.

Lecz Trener kocha swojego synka,
Bo dobry chłopak z tego Murzynka.

Szkoda, że w Polsce czarny, wesoły,
Z małpy odgłosem jest kojarzony.

No wieńczące przesłanie pozytywne, poprawne... Tylko czy aby na pewno Dossie ten cały niewinny wierszyk by się spodobał!?  Jak byśmy byli rasistami, to i Dossę byśmy też wybuczeli. – no nie, „naszych Murzynów” nie ruszamy!!!

Była gwiazda serialu "Rodzina zastępcza" w programie 'Studio TTV" przypomniała pewne zdarzenie z przeszłości, kiedy została zaczepiona przez wracających z meczu kibiców.

"Próbowałam uniknąć kontaktu z nimi, odsunąć się jakoś... W którymś momencie [doszło już do tego], że zaczęli sobie mną rzucać, krzycząc cudowne hasła typu: 'Polska dla Polaków', 'White Power'... Wpadłam na któregoś z panów, który stał pod latarnią. On mnie złapał, popatrzył na mnie i krzyknął: "'Co wy, telewizji nie oglądacie? Przecież to nasz murzyn!'" - zakończyła opowieść Aleksandra Szwed. (film.interia.pl)

Jeszcze taka rasistowska refleksja, rozpętywanie napinki  jacy to kibice są rasistami, oczywiście ci niedobrzy, nienawidzący wszystkich, niepoprawni do szpiku kości, ci źli kibole z Żylety, jest wielokrotnie podszyte hipokryzją. Ot służy, żeby jedna strona dowaliła drugiej stronie, żeby się utwierdzić jak bardzo jest durnowata, a że samemu coś tam niekiedy się wymsknie o „asfalcie” to już insza inszość.  Zamiast zacietrzewionej dwustronnej napinki, lepiej znajdować  pozytywne efekty, sygnały.

Pełna aprobata dla Jurasa i przypomnienie:

„Zacząłem odróżniać dobro od zła, wyciągać konsekwencję swoich słów czy czynów. Zacząłem samodzielnie myśleć. Czy udawałem małpę, kiedy do piłki dochodził czarnoskóry zawodnik? Tak. Świat się zmienia, futbol się zmienia. Ludzie się zmieniają. Ja po prostu dorosłem. Poznałem historię mojego kraju i okrzyk ”Auschwitz Birkenau” już nie był dla mnie żartobliwą zaśpiewką. Podczas sportowej kariery poznałem wielu czarnoskórych zawodników, z którymi po zawodach chodziłem na piwo. „Małpowanie” przestało mnie już bawić. (...) Możemy, my kibice Legii Warszawa, a tak nazywam każdego, którego dobro klubu jest na pierwszym miejscu, najprościej mówiąc OGARNĄĆ SIĘ. Znajmy umiar w naszych działaniach, poznajmy konsekwencję. Dogadajmy się kiedy można, a kiedy nie wypada poszaleć. Nie ma mowy o drastycznych zmianach w życiu kibicowskim. Absolutnie. Świat Kibica piłki nożnej jest specyficzny i tak fascynujący, że trwam w nim już tyle lat. Nie ma Żylety bez opraw i fanatycznego dopingu. Może być natomiast wspólne ustalenie kiedy, gdzie i jak. Wspólne z klubem. Nikt nam nie zabierze naszej „kibolskiej” tożsamości. Nigdy! Jeżeli chcemy, aby Legia Warszawa była klubem europejskim z prawdziwego zdarzenia, to czas, abyśmy my kibice, zrobili również mały krok w tym kierunku.” (http://www.worldofbetsafe.com/pl/juras-blog/juras-blog-lokerenska-czkawka/)

Dobrze że ten kierunek został zaaprobowany, oby w nim wytrwać i żeby nie okazał się tylko sloganem.

Dyskusja (4)
1czwartek, 26, luty 2015 11:45
Mam tylko trzy uwagi do tekstu.

1. Wydaje mi się, że akurat "Bambo" pochodzi od bambusa, nie odwrotnie jak stara sie zasugerować autor.
2. Czym innym jest "uciekać za bramkę", czym innym "na drzewo"
3. "Dobrze że ten kierunek został zaaprobowany, oby w nim wytrwać i żeby nie okazał się tylko sloganem"

No właśnie, żeby wytrwać.
"Legia została ukarana przez Komisję Ligi za mecz z Jagiellonią Białystok. Sankcje na stołeczny klub zostały nałożone za wywieszenie flagi "White Legion" i wynoszą one 30 tysięcy złotych. Dodatkowo "KL" zdecydowała o sześciomiesięcznym zakazie wyjazdów zorganizowanych grup kibiców w zawieszeniu na 18 miesięcy.
Ponadto Komisja zdecydowała o odwieszeniu kary w wysokości 20 tysięcy złotych nałożonej na Legię w tym sezonie za wywieszenie przez jej kibiców flagi o tej samej treści"

Czasami odnoszę wrażenie, że miejscem dla tej "grupy" jest drzewo. Bardzo wysokie drzewo.
2czwartek, 26, luty 2015 12:17
iocosus
Ad.1 Zastrzeżenie kierować do językoznawcy dr Tomasza Piekota
Ad.2 Jestem przekonany w stu procentach że Julian Tuwim nie widział nic zdrożnego gdy pisał o uciekającym na drzewo Bambo.

Kibic50 a nie sądzisz, że to co w punkcie 3, to tak żeby właśnie udowodnić, że to co pisał Arczi na forum ma być potwierdzeniem "tradycji", a przekaz Jurasa jednak mówi żeby ją modyfikować, tak żeby klub na tej "tradycji" nie tracił.
3poniedziałek, 02, marzec 2015 19:36
Zbyszek
Znowu dostąpiłem zaszczytu wejścia na stronę to i z niego korzystam dając głos, w temacie, który jako tako znam. Najpierw jednak o bambusie. Jest taka roślina. Nie ma ona nic wspólnego z Afryką, ani Murzynami, bo rośnie sobie niezwykle szybko wyłącznie w Azji. Tak to niebezpiecznie jest traktować językoznawców poważnie, gdy mówią o rzeczach o których mają blade pojęcie.
Badania socjologiczne nie potwierdzają tezy,że Polacy są w jakiejś części rasistami.Obcokrajowców dotyka raczej u nas niechęć i ksenofobia niż rasizm. Z tego względu nie lubimy w pierwszej kolejności Żydów, a zaraz za nimi Rosjan. Wielu politologów uważa,że wynika to z braku kompetencji międzykulturowych czyli z braku wiedzy o innych cywilizacjach.A więc z nieuctwa. Moim zdaniem bardziej to jest skutek braku kultury bycia i szacunku dla drugiego człowieka i jego niezbywalnej godności. I jest rodzajem chamstwa.
I tu asumpt do traktowania badań naukowych jako panaceum na wszelki ludzkie przypadłości.
Nie można mieć żadnych zastrzeżeń do postulatu wolności badań naukowych, ale przenoszenie ich na tkankę społeczną może być niebezpieczne i szkodliwe. Efektem epoki Oświecenia, oprócz Wielkiej Rewolucji Francuskiej, było ogromne parcie na zwalczanie wielu dogmatów, zwłaszcza religijnych.Jednym z nich było nieuznawanie poglądu o pochodzeniu wszystkich ludzi od jednego przodka Adama i Ewy, a w szczególności o pochodzeniu człowieka cywilizowanego od Noego.Zaczęto poszukiwać kolebki Europejczyków, a osobliwie Galów i Germanów w Indiach. Pierwszymi naukowcami zajmującymi się rasami byli Chamberlain, Gobineau i Schlegel. Ich następcy, głównie faszyści jak do Indii pojechali to uznali,że raczej nie tam i wzrok skierowali na Północ, gdzie miała pojawić się rasa zwana nordycką i ona dopiero przeniosła się do wschodnich Indii, a stamtąd zaludnili zachodnią Europę w największym stopniu tereny Niemiec.A teraz o językoznawcach za pracą Rosy Sala Rose /Hiszpanki/ "Krytyczny słownik mitów i symboli nazizmu" :" W 1819 roku Schlegel nazwał ową doskonałą rasę indyjsko-nordycką mianem aryjskiej, przeszło 30 lat przed publikacją "Eseju o nierówności ras ludzkich " Gabineau . Wyprowadził on ten termin od greckiego słowa ariori występującego już u Herodota, a przez Anquetil-Dupperrona używanego na określenie Medów i Persów.Był on przekonany że zachodzi związek pomiędzy rdzeniem ari a niemieckim ehre/honor/.Tym chciał uprawnić rasę aryjską do nazywania się arystokracją wśród innych ras od greckiego aristos "najszlachetniejszy". Prace nad etymologią słowa aryjski doprowadziły do dziwacznych spekulacji.W 1902 roku Guido von List usiłował dowieść boskiego pochodzenia rasy aryjskiej stwierdzając arbitralnie,że rzeczownik Arier powstał na bazie rdzenoi ar/słońce/, ri / wytwarzać,płodzić/ i er / ludzie/. ...
Najrozsądniejsza teza Paula Thieme o tym,że słowo arya oznaczało po prostu "obcego" nie znalazła uznania wśród nazistów. Tak mieszkańcy doliny Indusu nazwali indoeropejskich najeżdzców. Ci z kolei ochrzcicli tym mianem samych siebie, by manifestować swą podległość wobec reguł gościnności obowiązujących na terytorium, na które przybyli. Tak więc wedyjski bóg Aryman był boskim wcieleniem świętej gościnności".
Samo więc badanie zjawisk społecznych i innych nie jest czymś zdrożnym, ale dopiero wyciąganie z antropologii wniosków,że jakaś rasa jest gorsza jest nadużyciem. A już odbieranie różnym od nas atrybutów człowieczeństwa jest haniebne. Ale, aby to czuć trzeba mieć ludzką wrażliwość i sumienie ,a o to najtrudniej.
4wtorek, 03, marzec 2015 23:59
Senator
Jak zmieniała się poprawność polityczna najlepiej widać czytając książki. Ostatnio wpadły mi dwie z lat siedemdziesiątych. Pierwsza o wojnie futbolówej między Hondurasem a Salwatorem, druga to biografia Pelego. Panowie żadna z tych książek dziś by się z takim słownictwem nie ukazała, nie ma takiej możliwości.
Tak więc niech kibice nie pierdzielą głupot. O ile geneza jest prawdziwa o tyle dzisiejsze pohukiwania to nic innego jak czystej postaci skurw....

edit
"Piłka z dynamitem" Leszek Baran wydawnictwo KAW seria Konflikty rok 78

"Pele" Pele i Robert L. Fish przekład Alicja Przybylska wydawnictwo KAW seria Bohaterowie stadionów rok 80

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1