A+ A A-

Hejt reprezentacyjny

Krzysztof Mączyński rozwiązał za porozumieniem stron kontrakt z Guizhou Renhe. Rozpoczęły się spekulacje nad dalszymi losami reprezentanta Polski, a ponieważ zasadność powołań do kadry bywa poddawana w wątpliwość to i rozważania czy z piłkarskiej mąki będzie jeszcze chleb i gdzie go najlepiej wypiekać służą niekiedy do refleksji nad słówkiem które robi oszałamiającą karierę nad Wisłą – hejter.

 

Roman Kołtoń na polsatsport.pl dowodzi:

„Kiedy pojawia się informacja o zainteresowaniu różnych klubów z Polski Mączyńskim - Lecha, Śląska, Wisły - zaczyna się hejt. Za tym idzie często chamstwo, a nawet draństwo. Bo taka jest moda. To się dobrze sprzedaje na Twitterze, na Facebooku, czy na innych platformach społecznościowych. Mączyński jest "be" ogłosiło kilku ekspertów. Nic tam, że Adam Nawałka ma inne zdanie. Ważne jest ich zdanie, które jest rzecz jasna podchwytywane przez hejterów czerpiących satysfakcję, że kogoś obsmarują... Marna to satysfakcja, ale własna. Tym się żywią, to istota ich obecności w mediach społecznościowych...”

Ponieważ odnośnie piłkarza Mączyńskiego jako kibic ośmielam się mieć inne zdanie aniżeli selekcjoner Adam Nawałka, prezentując publicznie taką obrazoburczą opinię zastanowiłem się czy aby samemu nie ulegam modzie i nie zostanę wciągnięty w szeregi armii hejterów. Na wszelki wypadek postanowiłem upewnić się co popularne słówko oznacza:

Hejter  (ang. hater)
1. Zazdrosny koleś który nie potrafi cieszyć się sukcesem kogoś innego, dlatego próbuje wytknąć w nim wszystkie możliwe wady.
2. Anonimowy lamus, który ukrywa się pod nickiem, dogryzając  wszystkim, najczęściej ludziom popularnym. Swoimi postami zaśmiecają sieć.
3. Wiecznie niezadowolony osobnik czerpiący przyjemność z nienawidzenia wszystkich i wszystkiego.
4. Człowiek, który obraża kogoś lub coś nie podając argumentów lub jego argumenty są trefne.
(z miejskiego słownika slangu i mowy potocznej, http://www.miejski.pl/slowo-Hejter)

Jak tu nie wyjść na lamusa dogryzającego popularnemu dziennikarzowi sportowemu, zatem jak tu nie zgodzić się na wiernopoddańcze przyjęcie tezy Romana Kołtonia i równocześnie nie okazać się hejterem? Wychodzi na to, że muszę zadeklarować, że z panem redaktorem się absolutnie zgadzam(!), powtórzę – zgadzam(!), to znaczy z jego oceną występów piłkarza Mączyńskiego w kadrze trenera Nawałki. Oprócz szeregu argumentów w przywołanym artykule, na jego końcu są wystawione konkretne oceny za konkretne mecze i ja właśnie te cenzurki mniej więcej jestem w stanie zaakceptować, niech będzie że nawet więcej niż mniej. Z nauczycielską powagą zostało zatem odnotowane:  „ze Szkocją grał - biorąc skalę szkolną - na trójkę z plusem” (ten plus zasłużony jak najbardziej za bramkę, gdyby nie ona to ocena musiałaby być... ale gol padł, zatem trójka z plusem w pełni adekwatna), „z Gruzją w Tibilisi na trójkę z minusem” (zasłużył na trójkę tylko, że w skali dziesięciopunktowej  według jednego z mediów, a opisowy komentarz brzmiał: "beznadziejny występ 27-latka. Kompletnie niewidoczny. Nie brał ciężaru gry na siebie i nie zanotował żadnego otwierającego podania. Adam Nawałka zmienił go w 66. minucie)." Ostatni  wystawiony stopień pana redaktora: „z Gruzją w Warszawie na czwórkę” (niech będzie, jest asysta przy golu Milka, gra w miarę poprawna) Średnia z tych trzech ocen to i tak jedynie trójka i jest to jedna z najsłabszych o ile nie najsłabsza ocena wśród piłkarzy uczestniczących w tych trzech meczach.

W kadrze Adama Nawałki mamy prymusów i to kilku: Lewy, Milik, Glik, Krychowiak, takich którzy chcieliby i mogą im dorównać: Fabiański, Błaszczykowski, Piszczek i takich którzy poziomu nie zaniżają dotychczas poniżej dobrych ocen raczej nie schodzą: Szukała, Grosicki, Mila, do tego grona chciałoby się zaliczyć również Pazdana, zdrowego Jędrzejczyka, Komorowskiego na sprawdzianie z greki inkasującego mocną czwórkę. Na poziomie ‘dostatecznym’ niestety ale pozostaje Mączyński. Respektuję zdanie selekcjonera, że w jego oczach, na pozycji tzw. „8” nawet jeżeli ‘dostateczny’ to i tak pan Krzysztof jest najlepszy, tego trenerskiego wyboru kibicowska opinia nie podważy, decyzje weryfikują wyniki, zanim jednak jesienne sesje i egzaminy nastąpią, kibic na równi z każdym innym dziennikarzem, też ma prawo swoje zdanie wyrazić, nawet jeżeli jest odrębne i niezgodne z opinią tego który profesjonalną odpowiedzialnością jest obarczony.

Przodownika usankcjonowanej hierarchii na „8” znamy, jak mogą wyglądać jednak inne alternatywne propozycje?

Eugen Polanski. Czy piłkarz nominowany przez oficjalny serwis internetowy Bundesligi do jedenastki sezonu na pozycji defensywnego pomocnika ma konkurencję wśród piłkarzy z polskim paszportem? Oczywiście, że nie, ale oczywiście znamy wszyscy też przyczynę braku powołań do kadry. Słowa które padły publicznie, trudno zapewne zapomnieć i przejść nad nimi do porządku dziennego Adamowi Nawałce. Na wszelki wypadek mamy możność  je sobie przypomnieć:

W tym roku, na okoliczność chęci ewentualnego powrotu do kadry Polański został przepytany przez „Przegląd Sportowy”. „Reprezentacja bardzo dobrze radzi sobie beze mnie. Nie mam prawa powiedzieć teraz: chcę wrócić  do drużyny. Gdybym zamierzał to zrobić w momencie, gdy chłopaki mają wyniki, to byłoby to przecież nie fair w stosunku do zespołu. Cieszę się, ze reprezentacja jest na pierwszym miejscu w grupie. Liczę, iż tak zostanie. (...) Trzymam kciuki i życzę kadrze sukcesów. Oglądam każdy mecz. (...) Na pewno mnie to boli, że nie jestem teraz w drużynie. Choć nie jest to łatwe, trzymam się jednak decyzji, którą podjąłem.” O wzajemnych relacjach z selekcjonerem stwierdził: „Gratulowałem mu niedawno tego, co osiągnął z zespołem, że wygrywa. Czasem wymieniamy wiadomości. Podczas gdy był u mnie w Niemczech, wszystko zostało wyjaśnione. Podaliśmy sobie dłonie, pogadaliśmy po męsku.” Zatem trener do zawodnika wyciągnął dłoń, szukał kontaktu i został odprawiony z kwitkiem. Czy w takim razie Nawałka jeszcze raz powinien zabiegać o piłkarza Polanskiego? Absolutnie nie, w takiej sytuacji wolę po stokroć Krzysztofa Mączyńskiego choć go uważam za zawodnika niewątpliwie słabszego. Prosić o grę w reprezentacji nikogo nie należy, to zaszczyt, bez ściemy,  jeśli ktoś nie chce go dostąpić, przez zatarg i fochy z trenerem nie zasługuje żeby nosić koszulkę z białym orłem, najwyraźniej jej nie ceni dostatecznie, tym bardziej jeżeli ten ktoś zakładał jeszcze w młodym wieku trykot z orłem czarnym. Musi pojawić się pytanie, czy marudziłby gdyby na seniorskim poziomie otrzymywał powołania od niemieckich szkoleniowców, śmiem twierdzić, że wątpię i niby wszystko w temacie... ale... W życiu z reguły jest też druga strona, losy Polaków na obczyźnie są często pokręcone, rozdarte, nie jestem zwolennikiem ‘farbowanych lisów’ brazylijskich, francuskich i im podobnych, które zdania w języku polskim nie wydukają, ale mamy w tej chwili zagranicą całkiem sporą diasporę polonijną i dla tych emigracyjnych tułaczy to że ktoś z ich grona pełnoprawnie zakłada reprezentacyjny trykot może mieć duże znaczenie. Biało-czerwona koszulka noszona przez dzieciaka na szkolnym korytarzu lub podwórku zagranicą waży sporo, dobrze gdyby takie harde smyki miały swoje emigracyjne wzorce. Na tej zasadzie takich jak choćby Matuszczyk, ale i także  Polanski do ‘farbowanych lisów’ bym nie zaliczył. O powołaniach dla nich o ile deklarują chęć ich otrzymywania winna decydować tylko forma sportowa. Pomocnik Hoffenheim, skonfliktował się z trenerem kadry, ambicjonalnie trwa w tym sporze, Adam Nawałka zrobił co mógł, więcej nie powinien. Ale może, żeby przełamać ambicjonalny impas po stronie zawodnika, potrzebny jest mu jakiś pośrednik? Może kapitan drużyny miałby tu swoja rolę do spełnienia i tacy dwaj mogliby sobie w jakimś zaciszu spokojnie pogadać, a efekty takiej dysputy zostałyby przedstawione trenerowi. Jeżeli pośredników Polanski nie oczekuje, nie ma co po nim płakać, inni kandydaci  do gry na „8” mniej doświadczeni, ale bardziej rozwojowi są pod ręką, nie trzeba ich szukać  i przy tym nie nazywają się Krzysztof Mączyński.

Karol Linetty, ogólnopolski kibicowski i dziennikarski zda się największy faworyt do dołączenia do grona kadrowych prymusów i to właśnie na „dołującej ósemce”. Może i z Helladą nie olśnił, ale jeżeli młokos zacznie pogrywać w reprezentacji tak jak w Lechu, to dylematu z wyborem do biało-czerwonej jedenastki najmniejszego być nie powinno. Perspektywy rozwojowe wydają się niewspółmierne z „chińskim repatriantem”, a już „na dziś” w Poznaniu obawiając się odejścia Linettego, nie chcąc obniżyć przez to poziomu środkowej formacji, Krzysztof Mączyński jako potencjalny zastępca nie jest jednak wymieniany. Natomiast w tej roli przymierzany wydaje się być...

Maciej Gajos, wszak przez Nawałkę również dostrzeżony. Co prawda w obecnym sezonie piłkarz Jagi grywa przede wszystkim jako ofensywny, a nie defensywny pomocnik, na tej ostatniej pozycji był wystawiony w tym roku tylko raz w kwietniowym meczu z  GKS-em Bełchatów, ale... Ale po pierwsze Tomasz Hajto sprowadzając Gajosa do Białegostoku wystawiał go w parze cofniętych pomocników z Rafałem Grzybem, tenże sam Gianni po pierwszym powołaniu do kadry jesienią zeszłego roku na łamach katowickiego sportu twierdził:

„Moim zdaniem jest gotów na sprawdzenie się w reprezentacyjnym otoczeniu. Na pewno nie jest dziś słabszym piłkarzem niż Krzysztof Mączyński. I ma te wszystkie umiejętności, które ceni Adam Nawałka – dopowiada wymieniając dobre uderzenie z obu nóg, świetną grę głową (choć mierzy 174 cm, przyp. wł.), dobre przyjęcie kierunkowe, znakomite „ostatnie podanie”. Za tę ostatnią umiejętność dwa lata temu chwalił go sam Tomasz Frankowski, któremu parę podań młodziaka otworzyło drogę do bramki – Jeśli dziś nie mamy w kadrze Polanskiego, niechże Gajos zostanie – choćby na próbę – partnerem Krychowiaka w środku pola – to jeszcze raz Hajto”

Podobnie równie pochlebnie się wyrażają Jerzy Brzęczek i Leszek Ojrzyński którzy wychowywali i dawali pierwsze piłkarskie szanse Gajosowi  w Rakowie Częstochowa, aktualny szkoleniowiec Michał Probierz zaś argumentuje: „Maciek ostatnio najczęściej występuje za plecami napastnika, ale w zależności od potrzeb może grać jako defensywny pomocnik. (przeglądsportowy.pl) Z czystym sumieniem mogę polecić do reprezentacji, to chłopak który zrobił ogromny progres.” (katowicki sport.pl)

Głosy trenerów to po pierwsze, po drugie ciekawe jest to co mówi sam piłkarz o sobie: „Z tyłu jest więcej odpowiedzialności, mniej ryzyka. Po każdej zmianie trzeba kilka meczów na to, żeby się przygotować do gry na danej pozycji. Jeśli to się uda, to nagłe przejścia nie mają takiego znaczenia. Dla mnie najważniejsze, że z roku na rok robię postępy.”  O stylu gry narzucanym przez Probierza: „Trener chce, żeby atak szybki był naprawdę szybki. To mają być dwa-trzy podania zakończone strzałem. Atakujący  w sześć sekund po przejęciu piłki w środku mają oddać strzał.”  Zakładam, że to założenia które Nawałka również chciałby preferować, na tiki-takę kadry wszak nie stać.

Wreszcie po trzecie, ale czy nie najważniejsze! Gajos w rozprowadzaniu szybkiego kontrataku czuje się: „jak ryba w wodzie. Platforma skautingowa InStat właśnie wyprowadzanie kontrataków ocenia u pomocnika najlepiej (71 punktów na 100 możliwych). Do tego w każdej statystyce poprawił się względem poprzedniego sezonu. Cztery razy częściej podaje w pole karne (8/2.2), ma więcej kluczowych podań (1.9 na mecz/rok temu 1.6), do tego częściej odzyskuje dla zespołu piłkę (7/6), w tym na połowie rywala (3.6/2.8). Jest też Gajos najczęściej odbierającym piłkę ofensywnym pomocnikiem ligi. Ba, żaden piłkarz Jagiellonii nie podejmuje tak często jak on prób odbioru (3.7 na mecz). Nic dziwnego, że ma tylko o jeden faul mniej niż Radosław Sobolewski (37).”

Trudno mi uwierzyć choćby w zbliżone ‘chińskie statystyki’ Mączyńskiego. Jacek Staszak z którego tekstu te dane zaczerpnąłem konkluduje: „Selekcjoner raczej nie da pomocnikowi Jagiellonii dużej szansy gry, ale dostrzega, że ma w ekstraklasie zawodnika unikalnego - ofensywnego pomocnika, który nie boi się twardej gry, odbiorów piłki i do tego potrafiącego wyprowadzić kontratak.” Niestety też mnie się wydaje, ze Nawałka choć  Gajosa dojrzał to szansy mu nie da, ale nie rozumiem do końca czym się kieruje stawiając  uparcie na ulubionego ‘synka’ Krzysia Mączyńskiego.

W tym miejscu tych reprezentacyjnych rozważań dygresja klubowa przy tym partykularna. Dla Lecha i Macieja Skorży Gajos jest alternatywą przy utracie Karola Linettego. Znam jeszcze jednego trenera któremu charakterystyka piłkarza  Jagiellonii bardzo zda się by odpowiadała. Też uparty, jeszcze bardziej chyba od Nawałki, ale...! Przy kontuzjach Ivicy Vrdoljaka przy jego zdrowotnych perturbacjach, przy niepewnym losie wypożyczonego Dominika Furmana, biorąc pod uwagę że Jodła z piłką do ofensywy może popędzić, ale z jej przytrzymaniem pod pressingiem, nie mówiąc już o rozegraniu, w tych warunkach  ma problem, przy kiepskiej formie Masłowskiego i niepewności związanej z Mateuszem Szwochem, czy ktoś taki jak Maciej Gajos nie jawi się jako idealny kandydat  na „8” przy Ł3!? Na legijnej  „10” mógłby wówczas grać  Guilherme bądź Nikolić jako cofnięty drugi napastnik, siła ofensywna z pewnością winna ulec wówczas zwiększeniu!? Z drużyną z Białegostoku Gajos ma jeszcze tylko roczny kontrakt, Jaga jest trochę ustawiona pod ścianą! Kolejorz ponoć jest w stanie zaoferować 500 tysięcy € o ile straci swoją młodą gwiazdę Linettego, nie warto ubiec poznaniaków!?

To pytanie pozostawiam pod rozwagę naszym klubowym włodarzom, niech główkują!

Na zakończenie wracając do hejtu w internecie. Nie znoszę tego równie mocno jak Roman Kołtoń, mniemam mimo że w jedenastce biało-czerwonych widziałbym innych piłkarzy niż Krzysztof Mączyński  do armii hejterów jednak mnie nie zaliczy.

Dyskusja (6)
1środa, 01, lipiec 2015 20:08
Zbyszek
Najpierw kilka uwag natury ogólnej.
Niestety, nad czym naprawdę ubolewam, w świecie mediów i nie tylko mamy do czynienia z jakąś potrzebą dominacji własnych sądów czy wręcz totalitaryzmu poglądów. Niektórzy mają takie przekonanie,że tylko ich opinie, zdania coś w ogóle znaczą ,że nawet nie dopuszczają myśli,że ktoś inny może mieć choć cząstkową rację.Lecz zamiast swoje racje uzasadniać i ich bronić wolą obrażać tych innych.Taka postawa stała się już modna i nie tylko Kołtoń jej używa.Jednym z takich urągliwych określeń jest hejter.Część dziennikarzy żywi się takimi polemikami z tymi jak ich nazywają hejterami, gdyż nie muszą wysilać mózgownicy. Wystarczy przytoczyć i napisać,że to jest fe.Ja się wychowałem na innych wzorcach i z ogromnym ubolewaniem muszę te wypociny tych dzisiejszych czytać. Nie tak dawno usiłowałem z nimi polemizować, ale to na nic.Nastąpiło rozerwanie pewnej tradycji nazywania tego co dobre dobrem a tego co złe złem, gdyż pojęcia i fakty uległy odwróceniu, głównie z powodu nieuctwa.Stało się nie tyle modne , ile normalne zabieranie głosu, kiedy nie ma się niczego do powiedzenia, ale też wówczas, kiedy się nic nie wie.Nie dziwi więc,że zamiast słów mających jakieś znaczenie używa się erzacy. Jakiś zbitek czegoś co przypomina język, ale nim nie jest, gdyż do wyrażania tego co się ma do przekazania używa się kilku słów, i to stale tych samych. Tyle,że zauważanie tego i polemizowanie z tym, to coś w gruncie rzeczy nobilituje i nadaje temu czemuś rangę równoprawnego głosu w debacie. Czym innym jest jednak krytyczna wypowiedz o człowieku, jego czynach, postawie, zachowaniu, przydatności itd.. I z tymi wielu się nie spiera, nazywając to też hejtem. I znowu posłużę się jedną z moich ulubionych "Myśli rozmaitego kalibru" "Kisiela" :" Przekora rodzi konflikt, konflikt mobilizuje i wyzwala dynamizm, dynamizm jest warunkiem i dżwignią postępu.Tak więc przekora jest psychologicznym impulsem postępu, atmosfera kłótni jest atmosferą rozwoju, podczas, gdy bierna zgodliwość jest atmosferą zastoju i marazmu. Jednostki posuwające świat naprzód zaczynały często od kłótni z otoczeniem".

A konkretnie to Gawin ,który był na meczu z Gruzją dość dobrze ocenił Mączyńskiego.Jego zdaniem w tym meczu był bardziej przydatny dla drużyny od Krychowiaka.Nie jest to zawodnik,który wymyśli proch, ale taki, który jest bardzo poprawnym rzemieślnikiem.Biega, pokazuje się do gry, walczy, odbiera piłki, podaje kiedy trzeba itd. Moim zdaniem te cechy decyduję,że Nawałka go powołuje i daje mu grać, bo wie,że wartości dodanej u niego niewiele, ale nie spieprzy, nie spaskudzi. Rozumiem jednak,że chodzi o przydatność do Legii. Moim zdaniem tacy zawodnicy są Legii potrzebni. Za dużo u nas rozwichrowanych artystów, wodzirejów , kierowników a za mało wyrobników i zwykłych robotników. Przypominam o zasadzie 2-7-1 SAFa, dwóch gwiazdorów, siedmiu robotników i jeden taki co dostaje szanse, aby wykazać,że jest potrzebny. I to nie chodzi tylko o role w drużynie,ale o mentalność. I o jej korektę, gdyż w naszej drużynie wielu gwiazdorzy, a obiektywnie zawodnikami są przeciętnymi. Zdobycie dwa razy Tytułu odebrało im poczucie rzeczywistości,
nabrali niczym nieuzasadnionego przekonania,że są najlepsi i czasami można było odnieść wrażenie, że są zadziwieni jak inni mogą tego nie uznawać i wymagać od nich udowodnienia tego przekonania na boisku. Natomiast co do Gajosa to ja przekonania nie mam co do jego przydatności do dzisiejszej Legii. Po prostu obawiam się,że nie pasuje do koncepcji.Pamiętasz Iwańskiego. To też był niezły zawodnik. I też nie pasował. Podobnie Pinto.Oczywiście Gajos jest lepszym zawodnikiem od Masłowskiego, ale za mało w nim perfekcyjności na pozycji czy to ofensywnego pomocnika czy też defensywnego.Trener Berg wymaga, podobnie jak wcześniej Urban i Skorża, aby ofensywny pomocnik umiał grać w tłoku, walczyć przed polem karnym i w jego obrębie o piłkę i z rywalami i miał ' szybką nogę' i niezwykle szybko podejmował decyzje. Gracz operujący piłką trochę w głębi, trochę po środku, rozrzucający piłki go nie interesuje.Oczywiście można wokół takiego budować drużynę , dobierać do takiego jego grania zawodników i wyznaczać im wspomagające i wykonawcze zadania, ale musi on być piłkarzem wybitnym. A takim Pirlo póki co nie jest.Czasy tzw. rozgrywających wraz z systemem 4-2-3-1, 4-3-3 czy 5-4-1, 5-3-2 i podobnymi się skończyły. I raczej już nie powrócą. Po prostu zawodnicy są coraz lepiej przygotowani motorycznie i na boisku jest i będzie coraz więcej walki pierś w pierś,a coraz mniej miejsca i czasu na operowanie piłką. Zaś na defensywnego pomocnika to za mało wykazuje walorów obrońcy, samo opóznianie akcji ,wracanie się, sprawy nie załatwia. W Jagiellonii może się wykazać, gdyż Probierz jest z tej samej szkoły co Rumak.Decyduje szybkość przechodzenia z obrony do ataku i odwrotnie.
Więc przy takim założeniu,że do obrony wraca 7-8 zawodników marne papiery na grę defensywną są mniej zauważalne.I my oceniamy wówczas nie tyle walory indywidualne graczy,ale ich wartość niejako rośnie wraz z sukcesami zespołów w których grają.Bywa to złudne.Ja jestem pod wrażeniem gry Gajosa i postępów jakie poczynił. Jest jednym z najbardziej wartościowych graczy w Ekstraklasie. I tyle.

Natomiast proponuję porozmawiać o tym ,którego nie ma, a powinien być.Sprowadziliśmy Nikolicza.Bo strzelił wiele bramek. Tylko,że ktoś na niego grał, ktoś mu te piłki podawał i wystawiał. To może tak rozpoznać, który to i sprowadzić i jego.Gdyż sam Nikolić bez pomagiera może nie odpalić.Były w naszej lidze takie duety, w Legii Svitlica i Vukovicz, w Bełchatowie Garguła i Matusiak.Niemcy wzięli samego Svitlicę, Włosi samego Matusiaka i obaj nie odpalili.Tak często bywa z zawodnikami o dużych umiejętnościach strzeleckich. Oni tylko wykańczają akcje, które inni przygotowywują i organizują.
Ja w naszej Ekstraklasie nie widzę nikogo kto by miał taką klasę, aby był tym motorem nas wprowadzającym na europejskie salony.

i uwaga na marginesie.Szkoleni są zawodnicy młodzi w różnych grupach wiekowych na różne pozycje. A akurat na ofensywnego pomocnika nie, przynajmniej nie wedle współczesnych wymogów.A na takich w obecnym futbolu jest największe zapotrzebowanie.
2czwartek, 02, lipiec 2015 11:22
iocosus
Zbyszek ale zarówno w kontekście repry jak i Legii ja nie widzę Macieja Gajosa jako "mózgu", "dyrygenta" rozprowadzającego akcje, nie postrzegam go jako wiodącego piłkarza narzucającego styl gry zespołowi, będącego jego gwiazdą, „wokół takiego budować drużynę , dobierać do takiego jego grania zawodników i wyznaczać im wspomagające i wykonawcze zadania”. Jeżeli na takiej zasadzie miałby być ściągany z Jagi do Legii to rozczarowanie by było dużo większe niż obecnie z Masłowskim.

Gajos rozegrał sezon na pozycji ofensywnego pomocnika i bardzo dobrze bo w rozwoju umiejętności, winno mu to bardzo pomóc, ale i dla Legii i dla repry, to jest jeden z tych 7 robotników o których wspominałeś, tylko mam nadzieję że okazałby się takim robotnikiem bardzo wydajnym, co za tym idzie istotnym. Widzę go tylko jako defensywnego pomocnika i w kadrze i w Legii ale właśnie pomocnika ‘nowoczesnego’ czyli łączącego ofensywę z defensywą 50/50 doskonale spełniającego się w grze na tzw. „8” czyli bardziej kreatywnego od partnera na „6” z kolei bardziej skupionego na asekuracji. Ktoś taki świetnie nadawałby się również do środkowej formacji w układzie 4-3-3 reaktywowanej i ciągle zdobywającej coraz większą popularność, do niej właśnie są potrzebni pomocnicy potrafiący się znaleźć i na połowie rywala i na własnej. Wzorcami dla mnie są Luka Modrić i Ivan Rakitić. Z Polaków pomocnikiem 50/50 zdawał się być Rafał Murawski, do takiej zrównoważonej gry na całej płycie boiska zadawało się że posiadał predyspozycje, suma sumarum niewykorzystane lub zmarnowane jak kto woli. Zadatki na takiego ma Karol Linetty dlatego jest pożądanym kąskiem w europejskim klubowym jadłospisie, a w Lechu uważają że zastąpić go mógłby właśnie Gajos i moim zdaniem dobrze główkują.

My w Legii powinniśmy się zastanowić czy ktoś taki nie byłby nam potrzebny, teoretycznie Furman pasuje do takich wymagań na "8", jak będzie zdrowy to sądzę że Berg z Vrdoljaka też nie zrezygnuje, czyli dla Jodły w teorii partnerów mamy, ale … ale i przy Dominiku i przy Ivicy można postawić „ale”! Jodła zaś biorący się za rozgrywanie w Legii to też nienajlepszy pomysł, niech wchodzi dynamicznie w ofensywę, robi przewagę, ale rozegranie pozostawi innym bo w tym Pirlo z niego z pewnością nie będzie. Z Gajosa pewnie też nie, ale on ma jednak „lepsze papiery” na wyprowadzanie futbolówki z własnej połowy.

Zbyszek o Gajosie napisałeś: „na defensywnego pomocnika to za mało wykazuje walorów obrońcy” cóż każdy z nas ma prawo do własnych wrażeń, ocen, ja się przyznam że aż tak szczególnie grą Gajosa nie byłem wcale urzeczony, zdziwiłem się zeszłorocznym jesiennym powołaniem do repry przez Nawałkę, natomiast godne zastanowienia są dla mnie bezwzględnie te statystyki podane przez platformę skautingową InStat. I to właśnie przez pryzmat gry po stracie piłki, Gajos wydaje się że ma ku temu naturalne inklinacje, jego nie trzeba by było przestawiać, uczyć defensywy tak jak kiedyś Vukovića, później Klicha, w zestawieniu z nimi wydaje się że do gry defensywnej jest dużo lepiej predestynowany. W tym właśnie postrzegam szanse wykorzystania go w reprezentacji, bo od Mączyńskiego też uważam ze może być wydajniejszy zarówno w ofensywie jak i defensywie.

Oprócz SAF-a funkcjonuje takie fajne porównanie że w drużynie piłkarskiej 2-3 jest od grania na fortepianie, a pozostali są od noszenia tego fortepianu. W Legii grali na fortepianie Rado wcześniej z Ljuboją a później z Dudą, tylko że Słowak od pomocy przy wnoszeniu instrumentu na koncerty się nie wzbraniał na tym tez polegała jego zaleta i reszta "tragarzy" dzięki temu go akceptowała. Ale tymi tragarzami na plecach targającymi ciężkie pudło, żeby inni mogli dzięki niemu oczarowywać publikę byli i Vrdoljak i Jodła i Rzeźnik i Kuchy, i inni. Kiedy na koncert przyjeżdżali do Łęcznej lub Gliwic to nie zawsze chciało im się garbić i własne plecy nadwyrężać. Virtuozem chciał być OSa, tylko o ile ‘tragarze’ uznali że taką rolę mógł piastować Rado bo dzięki niemu splendor i na nich spływał, to Portugalczyka Orlando postrzegali że gra tylko na własną chwałę i takiemu usłużnie instrumentu nosić nie chcieli. Wiosną wirtuozów grających na fortepianie zabrakło.

Macieja Gajosa postrzegam jako „tragarza”, ale mogącego być równie istotnym elementem drużyny jak Glik, lub Krychowiak w reprze lub Rzeźniczak i Pazdan w klubie. W kadrze na fortepianie grają Lewy z Milikiem oby dołączył do nich Błaszczykowski, sieje wiatr Grosicki, ich uzupełnieniem, usłużnym „tragarzem” dostarczającym piłki z własnej strefy obronnej mógłby być Gajos, tak go postrzegam.

Kto w Legii ma grać na fortepianie!? Oto jest pytanie! Nemanja Nikolić!? Odpali? Kto jeszcze? Dla mnie z pewnością nie Gajos gdybyśmy nawet go zakontraktowali, on świetnie zakładam by się spełnił, ale na „8” jako defensywny pomocnik, pokorny dostarczyciel piłeczki do ofensywy. W takiej roli mógłby znaleźć szacunek, uznanie i angaż do zachodniego dobrego klubu i ligi.
3czwartek, 02, lipiec 2015 19:48
Zbyszek
@Iocosus.
Ale w ogniu polemiki odeszliśmy od niejakiego Kołtonia Romana sztuk raz.Skończył on Wydział Prawa, a jak go słucham i czytam to chyba tylko przyswoił sobie Machiavela do spółki z Hansem Kelsenem. Pisząc z takim namaszczeniem o wszechwiedzy, wszechprawdzie i omnipotencji Nawałki stawia mu pomnik nieomylności. Jak można śmieć mieć zdanie odmienne?. To przerasta zdolności pojmowania tego apologety każdego selekcjonera.
Tu Panu Kołtoniowi i innym przypomnę,że dogmat o nieomylności dotyczy od 1970 roku tylko i wyłącznie Papieża i tylko, kiedy przemawia on ex cathedra. Podobną funkcjonującą od XI wieku jest zasada też kościoła;"Roma iocuta,causa finita".
Lub też lubuje się w poglądzie Katarzyny II,że "Zwycięzców się nie sądzi".
Tylko ,że jak każdy mały manipulator to nie im przydaje walor nieomylności,ale się pod nich podszywa i na ich bazie sam siebie kreuje na nieomylnego. W taki wypadku inni racji z definicji mieć nie mogą.Tu też zawsze mi się przypomina Gombrowicz z pytaniem :"dlaczego Słowacki wielkim poetą był?".
Więc wracając do casusu Gajosa to ja już zgłupiałem ze szczętem i powątpiewać począłem we wzrok czy czasem jakaś pomroczność mnie nie dopadła, bo mnie się zdawało,że on we własnej osobie po akcjach nam 3 bramy wpakował.I to całkiem niedawno. Patrz Pan jaki zbytnik, jak to się dla niepoznaki przebrał za napadziora, bo to on za wymiatacza w tej Jadze robi. Drogi Iocosusie, proponuję krakowskim targiem pół na pół. Z tym,że ta większa połowa dla mnie.Smile
4piątek, 03, lipiec 2015 10:45
iocosus
@ Zbyszek
Odnośnie redaktora Kołtonia doszedłem do wniosku, że po prostu trzeba się z nim zgadzać i powoływać na jego własne słowa, oceny. Wink

„proponuję krakowskim targiem pół na pół” – na publicystycznej arenie oczywiście przyjmuję. Która ‘połowa większa’ będziemy dowodzić nieustannie wszak „przekora jest intelektualnym instynktem samozachowawczym”. Wink

***

Dla mnie Broź to świetny kandydat na lewego obrońcę, a specjalita Berg z tym się nie zgadza, według mnie ustawienie na tej pozycji Guilherme nie zwiększa siły w defensywie tej formacji, a zda się takie rozwiazanie przez profesjonalistów jest promowane, zatem choć uważam że Maciej Gajos to bardzo dobry kandydat na pomocnika 50/50, to być może trenerzy będą go widzieli jako na wskroś ofensywnego piłkarza. Arbitrem okaże się „czas”, wyda werdykt, przekonamy się na jakiej pozycji pan Maciej będzie swoją karierę kontynuował.

***

Czy Jaga już się przygotowuje na utratę Macieja Gajosa?
„Jacek Góralski zostanie wykupiony przez Jagiellonie Białystok z Wisły Płock. O samym tym transferze poinformowała Wisła na swojej oficjalnej stronie internetowej. „Góral” był najlepszym zawodnikiem Wisły w ubiegłym sezonie i jednym z najlepszych defensywnych pomocników w I lidze.”
http://fanatycyfutbolu.com.pl/jagiellonia-pozyskala-lidera-wisly-plock/

***

Gdyby komuś umknęło, nie zauważył info umieszczonego na stronie:

Serdecznie zapraszamy czytelników czarnej-eLki na spotkanie które odbędzie się 14.07.2015 (wtorek) o godz. 20:00 w jednym z warszawskich pubów.

Przy kufelku piwa i w tradycyjnie dobrej atmosferze rozmawiamy o wszystkim co dotyczy naszej Legii oraz honorujemy laureatów kolejnej edycji czarno-eLkowego typera.

Zainteresowanych prosimy o potwierdzenie obecności mailem wysłanym na adres kontakt@czarna-elka.pl do dnia 10.07.2015r.
5piątek, 03, lipiec 2015 16:45
Zbyszek
@Iocosus.
Jak myślisz, że Ci odpuszczę to się zawiedziesz. Zawzięta bestia ze mnie niespotykanie.
Piłkarze grać potrafią fajerwerki, pokazywać się pod publiczkę, ale są i tacy, którzy myślą /a co?/, antycypują i robią wszystko, aby ich zagranie było przydatne drużynie. Każde. Rzadko zdarza się, aby piłkarz miał jedno i drugie , manianę i kopanie.Z reguły ci techniczni są dla zespołu przydatni w stopniu mikrym.Ja wolę, pewno dlatego, że robiłem na boisku za fizycznego tych drugich. mniej widocznych a za to bardziej pożytecznych. I nie obwiniam tych kibiców, którzy nie bardzo wiedzą dlaczego tak się dzieje, że jedni wygrywają a drudzy przegrywają.Od pismactwa kiedyś tego wymagać nie trzeba było, bo wielu z nich wiedziało. Dziś nie wie tego nikt. Są jak dzieci we mgle prowadzenie przez pijanego/ troszkę/ dorożkarza / tego z wiersza Gałczyńskiego/.
A na pytanie brać czy nie brać Gajosa odpowiadam : brać. I się nie bać brać.
Natomiast dostałeś fory zacny Iocosusie i chciałeś zrobić unik, ale ja czujnie baraszkuję.
Otóż rzeczony Gajos to jest pomocnik ofensywny. Tak go klasyfikuje TransferMarket,In Stat / ten go charakteryzuje jako tego ofensywnego pomocnika, który najczęściej odbiera w lidze piłki 3, 7 na mecz/,a na Live Sports. pl to nawet napastnik.Tomek Frankowski tak mówił o nim "niewielu było w drużynach takich ofensywnych pomocników ,którzy tak jak on potrafili dograć piłkę', a Adam Nawałka na pytanie skąd Gajos w kadrze, odparł : "jest to ofensywny pomocnik, który nie boi się twardej gry,odbiorów piłki i umie przy tym wyprowadzić kontratak". Znaczy on taki defensywny jak Iwański za Skorży, tylko coś umiejący,oprócz rozdętego ego. Jest to młody chłopak,bo ma 24 lata i ja na miejscu Prezesa bym zaryzykował.Bo ja też mam ten syndrom Roberta. A jak trafi do tego Lecha i jak złapie tę kometę za ogon i się rozbuja. To znowu będziemy szukać winnych wszędy tylko nie u siebie.Więcej pieniędzy w Legii wydano na gorszych od niego.I tym argumentem Iocosusie mnie przekonałeś.

Widzę,że domyślasz się,że redaktor Kołtoń czyta C-L. Ja to wiem i dlatego jako prawnikowi, aczkolwiek nie praktykującemu pod rozwagę : ukończenie studiów na tym Wydziale znaczy tyle,że bardziej cenimy zasady niż utylitaryzm i jesteśmy otwarci na spór z każdym , o wszystko. I zawsze udowadniamy,że to my mamy rację. Argumentami, a nie epitetami.
6poniedziałek, 06, lipiec 2015 22:41
iocosus
Pozdrawiamy redaktora Kołtonia! Wink

Zbyszek przecież pisałem, Gajos rozegrał ostatnio tylko jeden mecz i to w niepełnym wymiarze jako defensywny pomocnik, w pozostałych Probierz wystawiał go jako ofensywnego, dlatego jest też tak klasyfikowany, no dziwne gdyby było inaczej, ale to nie zmienia faktu, ze w reprze i w Legii osobiście jako kibic w roli trenera widziałbym go właśnie na „8” lub jako jednego z trzech środkowych pomocników z zadaniami 50/50.

No widzisz Zbyszku z ciebie jest nieodpuszczająca zawzięta bestia, a ze mnie człek wielce spolegliwy, fajnie że jednak w sens sprowadzenia Gajosa obaj wierzymy. Smile

Mam jednak pytanko w innej kwestii, czy z Polanskim uważasz że kapitan reprezentacji omijając ambicjonalne rafy powinien spróbować poszukać porozumienia i efekt takich rozmów jako pośrednik przedstawić Nawałce? Według Ciebie, warta skórka wyprawki, czy też nie?

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1