- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- gawin76
Polska z awansem!
Reprezentacja Polski pokonała Irlandię 2:1 w meczu eliminacji do mistrzostw Europy i zapewniła sobie miejsce wśród dwudziestu czterech reprezentacji, które w czerwcu przyszłego roku będą rywalizować we Francji o miano najlepszej drużyny kontynentu.
Niedzielny mecz nie był pokazem futbolu na najwyższym poziomie, ale dostarczył tego, co najbardziej pociągające w sporcie – emocji. Irlandzka gonitwa za remisem była nieporadna, niemrawa, prowadzona z wykorzystaniem najprostszych środków, jednak do ostatniego gwizdka sędziego nikt nie mógł zagwarantować, że na boisku nie wydarzy się coś, co odmieniłoby losy rywalizacji. Na szczęście fortuna nie spłatała psikusa drużynie lepszej – bo Polska bez wątpienia była drużyną lepszą - i mogliśmy świętować zasłużony awans.
To była dobra jesień dla naszej reprezentacji. Mecz z Niemcami został wprawdzie 'planowo' przegrany, ale w pierwszej połowie oglądaliśmy wyśmienity piłkarski spektakl, który pokazał, że nasza kadra zaczyna wierzyć w to, że jest w stanie sprawić kłopoty mocarzom nie tylko dzięki kontratakom wyprowadzanym z głębokiej, rozpaczliwej wręcz defensywy, jak to miało miejsce w historycznym zeszłorocznym zwycięstwie nad mistrzami świata. Potem przyszedł mecz ze Szkocją, niektórzy rzekną cudem zremisowany w ostatniej minucie, jednak jakże odmienny był to mecz niż ten zakończony identycznym wynikiem rok temu. Wtedy Szkoci górowali nad nami organizacją gry, przygotowaniem taktycznym, sprawiali wrażenie drużyny bardziej pewnej siebie, lepiej wiedzącej o co jej chodzi na boisku. Tym razem drużyny zamieniły się rolami. Wprawdzie traciliśmy bramki po fenomenalnych uderzeniach szkockich piłkarzy, ale od początku do końca to my prowadziliśmy grę, chcieliśmy dominować, atakować, wygrać, demonstrując wyraźny postęp w piłkarskim rozwoju w stosunku do rywalizacji sprzed dwunastu miesięcy. Wreszcie nadszedł mecz z Irlandią. Ciekaw jestem czy podczas meczu był ktoś, kto choć raz nie zakrzyknął, że przecież musimy wygrać i każdy inny wynik będzie kompromitacją, bo Irlandczycy prezentują mierne umiejętności piłkarskie i prymitywnie toporny, fizyczny styl gry. Gdzie im do naszych Lewandowskich i Krychowiaków. Ale ci Irlandczycy jeszcze wiosną potrafili nacisnąć nas tak, że w drugiej połowie 'oddychaliśmy rękawami', a w dwumeczu z Niemcami zdobyli więcej punktów niż Polska, bo aż cztery. Nie jest to drużyna, której łatwo strzelałoby się bramki, a my strzeliliśmy im dwie w jednym meczu, dokonując tej sztuki jako jedyni w tych eliminacjach. Zatem – to była po prostu bardzo dobra robota w wykonaniu naszej kadry, bez dwóch zdań.
To sukces trenera Nawałki, który wykazał się bardzo ważną cechą selekcjonera – konsekwencją. Nawałka nie stracił wiary w wybraną przez siebie grupę ludzi, a ci pięknie się mu odpłacili, jak ciągnięty 'za uszy' w pierwszych miesiącach pracy Nawałki z kadrą Milik, czy jak Mączyński, którego obecność w składzie reprezentacji wywoływała swego czasu tyle ostrej krytyki, co i zwykłych drwin, a który zagrał znakomite wręcz mecze przeciw Szkocji i Irlandii.
Awans jest również sukcesem najważniejszych piłkarzy w kadrze, którzy udźwignęli ciężar odpowiedzialności i potrafili pociągnąć za sobą pozostałych. Lewandowski jeszcze niedawno był wygwizdywany na meczach reprezentacji i sfrustrowany, uciszał... własnych kibiców. Dziś Lewandowski tyra dla kadry jak wół, nie tylko strzelając dla niej mnóstwo bramek, ale i wspierając kolegów doświadczeniem i piłkarskim sprytem. Albo Krychowiak – w meczu z Irlandią chwilami przemotywowany, chcący być wszędzie i uczestniczyć w każdej akcji, ale jednak poruszający się między pomocnikami gości z kunsztem świadczącym o tym, że to piłkarz z innej futbolowej galaktyki niż ambitni Whelan czy McClean. Dodając do tego solidność Glika i Fabiańskiego, trzeba powiedzieć, że ci, którzy mieli nie zawieść, rzeczywiście nie zawiedli.
Co dalej? W przypadku poprzednich awansów do wielkich imprez, selekcjonerzy kadry zmagali się z problemem utrzymania wytyczonego kierunku i poziomu gry drużyny. Polska w październiku, a Polska w czerwcu – to były dwie zupełnie inne reprezentacje, i niestety była to zwykle zmiana na gorsze. Teraz nadzieję na przyszłość można opierać na tym, że wspomniany wyżej kręgosłup naszej kadry to piłkarze nadal znajdujący się na fali wznoszącej, już doświadczeni, ale jeszcze nie nadmiernie wyeksploatowani. Trudno wyobrazić sobie, że nagle katastrofalnie obniżą loty. Poza tym wydaje się, że w tej drużynie naprawdę jest chemia, tak między samymi piłkarzami, jak i między nimi a selekcjonerem. Można zatem mieć cichą nadzieję, że awans na mistrzostwa Europy nie jest szczytem możliwości tej drużyny.
Gdzie jest 'sufit'? Odpowiedź na to pytanie zależy od wielu czynników. Pomijając zwykłe piłkarskie szczęście, tak w meczach reprezentacji, jak i poza nimi (kontuzje!), największym problemem jest dysproporcja w umiejętnościach między gwiazdami kadry, a jej 'żołnierzami' oraz brak sprawdzonych wariantów rezerwowych na niektórych pozycjach. Choćby Grosicki, trudno zapomnieć mu cudowną asystę w meczu z Niemcami, ale i nie sposób nie dostrzec, że jest to piłkarz mający permanentny problem z uwolnieniem swojego potencjału. W niedzielny wieczór solidny, twardy obrońca jakim jest Coleman, kolokwialnie mówiąc, nakrył Grosickiego czapką. Tyle że na ławce był jedynie Peszko, którego aktualna forma jest... jaka jest. Z drugiej strony boiska jest Błaszczykowski, nowym rozdaniem w kadrze pozbawiony nie tylko roli jej kapitana, ale i lidera. Mnie to akurat cieszy, bo zawsze chciałem, żeby Błaszczykowski pogodził się z tym, że jest po prostu... bocznym pomocnikiem, a nie alfą i omegą reprezentacji. Jeżeli Błaszczykowski trwale pogodzi się ze swoimi ograniczeniami, jeżeli będzie chciał pracować dla drużyny i będą omijać go kontuzje, śmiało może dołączyć do wspomnianego wyżej grona najważniejszych ludzi w drużynie.
Tak, pytań w przypadku reprezentacji jest wiele,wątpliwości i niewiadomych również. Ale wreszcie, pierwszy raz od ładnych paru lat, jest też radość. I jest nadzieja.


Teraz pytanie do tych co się znają, kto może dołączyć do kadry wzmacniając pozycje skrzydłowych a i do Krychowiaka w środku trzeba szukać dalej .
„… bardzo się cieszę że awansowaliśmy do ME, ale jak słucham te wszystkie dziennikarzyny, które albo piszą pod tezę, albo gnoją gościa przez wiele miesięcy aby potem dać mu złotą piłkę jak to jedziemy na mistrzostwa po medal to chce mi się śmiać i rzygać jednocześnie. Udało nam się zremisować dwa mecze ze Szkotami - drugi na dużym farcie, wygraliśmy z drwalami z Irlandii 2:1 i mecz był na styku, trudny wywalczony wręcz wyszarpany. Mamy de facto 1 zawodnika klasy światowej, kilku może 5 może 6 dobrych europejskich zawodników i tyle - jak wypadanie jeden dwóch to jest spory problem, jak wypadnie Lewy to jest dramat. Tak sobie dzisiaj popatrzyłem na skład Chorwatów, którzy zagrają w barażach a tam pomoc - Perisić, Modrić, Rakitić, Kovacić, Badelj - czyli Inter, Real, Barcelona, Fiorentina, do tego bramkarz z Monaco, stoper z Liverpool, Mandżukić z Juventusu, a do tego pozostali z dobrych eurpejskich klubów. Piszę o tym bo już pompują balon a ja uważam że sam awans to dla takiego Mączyńskigo, Linettego, Pazdana, Jodłowca, Wawrzyniaka i paru innych maks zwyczajnie więcej nie podskoczą niestety.”
Jasne Polska świętuje, każdy teraz kibicem się okazuje i podryguje w rytm „Przez twe oczy zielone”. Discopolo ma promocję którą wszystkie voice ofy, musty bi muzyczne, itd. spokojnie przykryje. Ha, zaraz przecież będzie zapewne konkurs piosenkarski na następcę „ko ko Euro spoko” no i tylko chyba Akcent z Weekendem mają prawo w nim rywalizować. Szajba mainstreamowa będzie nakręcana, może kubki z wizerunkami piłkarzy ponownie zaczną się pojawiać. A później jak prorokuje Dalkub za osiem miesięcy nastąpi dobrze znany tryptyk: mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor!? A po nim medialny lament, płacz, zawodzenie nad stanem polskiej piłki! Rzeczywiście tak będzie?
Tuzy komentatorskie rozprawiają czy może być inaczej, Pol dumnie pręży pierś, że mu się trzech muszkieterów w jednym miejscu zebrać udało.
http://wideo.przegladsportowy.pl/wideo,polska-z-awansem-na-mistrzostwa-europy-we-francji-2016,wideo,611805,1,1060.html
Dalkub mnie się wydaje, że tych 5-6 na europejskim poziomie to i tak więcej niż onegdaj bywało, a przypadek zawodnika klasy światowej to już w ogóle ewenement, przy tym na Euro będą 24 zespoły, do 1/8 awansują 4 drużyny z trzecich miejsc. Zatem niekoniecznie scenariusz tryptyku musi obowiązywać. A przy tym to piłka, gdyby ten ‘światowej klasy’ był w czerwcu 2016 w takiej formie jak obecnie, a pozostali w swojej optymalnej to czemu pozbawiać się złudzeń?
1) Awansowaliśmy;
2) Wchodzimy na imprezę jak ludzie, frontowymi drzwiami, a nie przez barażowy płot, kuchenną furtką lekko/wspaniałomyślnie uchyloną przez wujaszka Michela;
3) Po raz pierwszy od dziesięciu lat ten awans należał się nam jak psu micha. Nikt się nam nie podkładał, nie trzeba było liczyć na jakieś słupki, poprzeczki i - poza domowym meczem z Niemcami - zjawiskową formę naszego bramkarza i strzelecką indolencję rywali;
4) Po raz pierwszy odkąd chyba w ogóle pamiętam pod koniec eliminacyjnej kampanii graliśmy lepiej, niż na jej początku;
5) Doczekaliśmy się Lidera z prawdziwego zdarzenia. Nie zamierzam odszczekiwać niczego, co zdarzyło mi się onegdaj pisać o Lewandowskim. Wciąż uważam, że miałem wówczas rację. Tym bardziej mnie cieszy, że zmanierowana primadonna włócząca się po boisku z miną srającego kota i klepiąca farmazony do mikrofonu zniknęła z powierzchni ziemi, a zastąpił ją facet potrafiący zaprząc swe zjawiskowe umiejętności do zespołowej pracy. Brawo!
6) Oprócz kapitalnego kapitana mamy także wcale nielichych poruczników. Krychowiaka w pomocy i Glika na środku defensywy mogłaby nam pozazdrościć niejedna kadra;
7) Selekcjoner też daje radę. Nie gnie się pod medialną presją, trzyma się własnych pomysłów;
8) Ten sam selekcjoner, gdy tylko dostrzega, że w/w pomysły nie działają, chce i umie je modyfikować;
9) Wygląda na to, że wreszcie nastąpił w reprezentacji odpowiedni podział ról. Trener to trener, piłkarze to piłkarze. Wbrew temu, co swego czasu klepali przeróżni medialni mądrale pokroju Steca, nawet Wielka Gwiazda Lewandowski umie uszanować autorytet polskiego trenera. No i super;
10) Ta kadra ma cojones. Wstyd się przyznać, ale jeszcze w czwartek popołudniu byłem pełen obaw, że z całego awansu nic nie wyjdzie. Że jak to często z naszymi sportowcami - a piłkarzami w szczególności - bywa, chłopaki ufajdają się na miękko i zamiast zrobić co należy, zwyczajnie padną pod ciężarem presji. Na szczęście się myliłem;
11) Nawet ci spośród naszych reprezentantów, którzy nieszczególnie potrafią grać w piłkę (czyli jakby większość), robią co tylko mogą. Nie chowają się za plecami bardziej utalentowanych kolegów, nawet ten wczorajszy Linetty, mimo niemrawego początku, potem się rozkręcił;
12) Z drugiej strony ta garstka, która choć trochę umie, nie kreuje się - patrz pkt 5 - na bóstwa, które zrobiły nam, maluczkim, niezasłużoną łaskę i zeszły z futbolowego panteonu pospacerować nieco przed naszymi niegodnymi oczyma.
Trochę by się tego jeszcze pewnie uzbierało. Generalnie wygląda to wszystko najlepiej od niepamiętnych czasów.
Dlatego, przyznam szczerze, dziwią mnie takie teksty, jak początek wypowiedzi Dalkuba. OK, mamy ledwie paru piłkarzy zasługujących w ogóle na to miano plus zgraję wypełniaczy. Ale przecież właśnie dlatego nie powinniśmy zerkać z wysoka na "irlandzkich drwali" i sarkać, że mecz był na styku. No był. My nie Argentyna, ani - he, he - Niemcy, żeby oczekiwać rozklepywania każdego rywala po minimum 4:0.
Co się jednak tyczy dalszej części cytowanego posta, trudno się, niestety, nie zgodzić. I to jest właściwie jedyne, co mąci pozytywny obraz polskiej kadry. Za to mąci fest. Skoro wyjście z grupy na szesnastozespołowym Euro było "obowiązkiem", teraz pewnie stanowić będzie "formalność". Za chwilę okaże się, że "ćwierćfinał albo śmierć!", a tuż przed samym turniejem "bez medalu nie wracajcie!". A ponieważ, rzecz jasna, bez medalu raczej wrócą, standardowe polowanie na czarownice, wrzaski o selekcjonerską głowę i cała reszta nędznego teatrzyku, który aż za dobrze znamy.
Tak sobie myślę, że jedyne, co mogłoby nas przed tym uchronić, to wylosowanie papierowo silnej grupy. Najlepiej z Anglią, na samą wieść o której nasze pismaczyny mają kisiel w majtach. I jeszcze Portugalią. I jeszcze kimś takim okrzyczanym. Wtedy moooże przez chwilę będzie względny spokój.
Najgorsze co się może teraz stać to wylosowanie jakiejś "teoretycznie" słabej grupy, coś ala poprzednia na EURO u nas.
Pismaki ( i ludzie kibicujący od święta) dostaną wtedy kisielu u nas, awans z grupy będziemy mieli już zapewniony przed rozpoczęciem turnieju, a pisane od razu będą scenariusze na rundę pucharową do finału włącznie.
Nie chciałbym wtedy być w skórze selekcjonera i piłkarzy, bo wiemy wszyscy jak się to może skończyć.
Szkoda by było, żeby to się tak ułożyło.
Fajnie by było jakby Nawałka jednak po turnieju mógł pracować dalej, żeby jakiś selekcjoner pociągnął temat dłużej.
Wylosowanie odpowiednio silnej grupy mogłoby nas przed tym uchronić. Nie życzę im źle, nie życzę im aby odpadli już po fazie grupowej, ale życzę im przede wszystkim aby uniknęli tego piekła jakie może nastąpić po nieudanym turnieju.
Po porażkach ( tfu tfu) w meczach z Hiszpanią, Chorwacją, Szwecją ( nie znam koszyków, strzelam) żal będzie mniejszy i zdecydowanie do wytrzymania. Dodatkowo turniej rządzi się swoimi prawami, więc wcale nie jesteśmy na straconej pozycji nawet jak trafimy na grupę śmierci. Wszyscy się mogą wtedy o siebie mocno pokaleczyć.
Dla mnie punktem odniesienia jest mecz z Ukrainą na wiosnę 2013.Wtedy zgraja wyżelowanych lalusiów dla lata pózniej banda twardzeli walczących o swoje
Chciałbym żeby trafili w Francji na Anglię i Ukrainę ( jesli awansuje) będzie dodatkowa motywacja do zwycięstwa . Zemsta...
Koszyki ustabilizują się, rzecz jasna, dopiero po barażach, jednak "na tę chwilę" możliwa byłaby np. taka grupa: Anglia, Włochy, Polska, Walia.
Uśmiech losu, nieprawdaż?
ENG - wiadomo, polskie media są bardziej angielskie od Big Bena, double deckera i czerwonej budki telefonicznej. Przed każdą wielką imprezą Anglicy są u nas z automatu zaliczani do faworytów. Tym razem na pewno nie będzie inaczej, przecież w eliminacjach wygrali wszystkie mecze!
ITA - no ba, niemiłosiernie utytułowana ekipa, wciąż aktualny wicemistrz Europy i w ogóle. Co prawda prasę u nas mają słabą, wciąż ktoś coś tam klepie o jakimś katenaczio (choć mało kto kuma o co w nim chodzi) i symulkach, ale jednak jakaś tam renoma jest.
WAL - też wiadomo, kryterium wyspiarskie po części odnosi się także do nich. No i Garetbejl i wogle.
Tymczasem tak: o niepowodzeniach Anglików na imprezach rangi mistrzowskiej napisano już całe tomy, a prawda jest banalnie prosta: to tylko europejski średniak, który przy lepszych wiatrach dociera do ćwierćfinału, przy gorszych w ogóle nie jedzie. Włosi - tu mam problem, bo sam bywam bardziej włoski od pizzy, krzywej wieży i Lamborghini
Oczywiście, nawet wylosowanie takiej grupy nie oznaczałoby, że wszystkie nasze gorące główki w trymiga się wystudzą. Na pewno jednak byłaby znacznie większa szansa na racjonalne podejście do tematu, niż w przypadku ot, choćby takiego zestawienia: Portugalia, Austria, Polska, Albania.
Fajna dyskusja Panowie, niestety biorąc pod uwagę "nasze realia" wydaje się że jest tylko kwestią czasu kiedy ziści się wpis Żyżynskiego na twiterze
Dotyczy to niestety chyba wszystkich trenerów pracujących w Polsce ....
Koszyk I: Francja, Hiszpania, Niemcy, Anglia, Portugalia, Belgia.
Koszyk II: Włochy, Rosja, Szwajcaria, Austria, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina*.
Koszyk III: Ukraina*, Czechy, Szwecja*, Polska, Rumunia, Słowacja.
Koszyk IV: Węgry*, Dania*, Turcja, Irlandia*, Norwegia*, Słowenia*, Islandia, Walia, Albania, Irlandia Północna.
* drużyny oznaczone gwiazdką zagrają w barażach.
Grupa marzeń i brak awansu z niej do 1/8 byłby medialnie odebrany jako katastrofa?
Portugalia, Bośnia i Hercegowina, Polska, Albania
Grupa śmierci dla nas?
Hiszpania, Włochy, Polska, Turcja
Z grupami, rozstawieniami mam jeszcze skojarzenie, Euro2016 jak Euro, jeżeli Rumuni z Duńczykami furory na turnieju nie zrobią, to w eliminacjach do Mundialu2018 możemy być papierowo stawiani jako główny pretendent do awansu. Grupa będzie uznawana za łatwiejszą niż ta w eliminacjach do RPA 2010! Jak tamte eliminacje się jednak zakończyły lepiej nie wspominać!
Grupa E w eliminacjach do Mundialu 2018: Rumunia, Dania, Polska, Czarnogóra, Armenia, Kazachstan