A+ A A-

Zezem. W Kalejdoskopie odc. 7

W minioną środę odbyła się w Kielcach XIV konferencja wspólnej inicjatywy PZPN i Komendy Głównej Policji „Bezpieczny stadion”. Dla PZPN to tak ważne wydarzenie, że aż w dwóch dniach i odsłonach na swojej oficjalnej stronie je umieszcza. Prezes Boniek wręczył statuetki w różnych kategoriach, a to komendom Policji i Straży Pożarnej, a to klubom, a to kierownikom ds. bezpieczeństwa, też za fair play.

Ogólna wymowa konferencji: jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Prezes Boniek  wskazał na wzorową atmosferę na Stadionie Narodowym i uznał, że ona, jak i poprawa porządku i bezpieczeństwa, to wynik ogromnej pracy PZPN. Zastępca Komendanta Głównego Policji stwierdził, że ta poprawa to wynik głównie istnienia ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Rozumieć przez to należy, że przepisy sankcyjne określające rodzaje czynów niedozwolonych działają prewencyjnie.

Zanim przejdę do wskazania tych deliktów, uwaga ogólna. Otóż w naszym pięknym kraju widzianym z lotu ptaka utarło się przekonanie, że prawem jest przepis, albo ściślej norma prawna, a więc to, co zostało uchwalone. Te poglądy rodem z końca XIX i początku XX wieku zwane pozytywizmem prawniczym lub na gruncie niemieckim normatywizmem pozwalały różne zbrodnicze ustawy z przeszłości nazywać prawem, a nie bezprawiem. W ostatnich ponad 70 latach uważa się, że prawo stanowione musi mieć odniesienie do prawa natury, czyli do uniwersalnych prawideł opartych o reguły moralne takie jak sprawiedliwość lub też traktować jego istnienie w działaniu. Ten nurt traktuje prawo jako środek do osiągnięcia celu społecznego. W tym ujęciu prawem są wszystkie pozytywne, zwłaszcza grupowe zachowania ludzi /idealizm prawniczy/ lub też wyroki sądów „potępiające” określone zachowania i czyny jako niedozwolone. Aby uwypuklić różnice  wskażę tylko jeden przykład, mianowicie wedle normatywistów zakaz używania rac na meczach jest prawem, zaś wedle funkcjonalistów ten zakaz byłby prawem albo tylko wówczas gdyby rac nie używano, albo gdyby za ich użycie kluby i konkretne osoby były karane. A w Polsce z reguły nie są. W tym sensie UEFA wykazuje szacunek dla funkcjonalizmu, a u nas to czysty normatywizm. Ze skutkami w postaci ośmieszenia tego przepisu, udawania że problemu nie ma i milczącej zgody na łamanie ustanowionego prawa.

A teraz wymienię przepisy prawno-karne stanowiące katalog zachowań niedozwolonych przed, w czasie i po meczu.
W ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych zapisano,że należą do nich:
- niewykonanie poleceń służb porządkowych i informacyjnych /art.54/,
- przebywanie w miejscu nieprzeznaczonym dla publiczności lub w niewłaściwym sektorze /art.54/,
- niewykonanie poleceń wydanych przez Policję i Żandarmerię Wojskową /art.55/,
-wnoszenie lub posiadanie napoi alkoholowych /art.56/, naruszenie zasad przekazywania informacji /art.57/
-używanie elementu maskującego w czasie imprezy sportowej /art.57/
W nowelizacji z 30.07.2015 roku dodano:
- zakaz używania niebezpiecznych narzędzi lub środka obezwładniającego wobec służb porządkowych i informacyjnych /art.57b/,
- obowiązek orzeczenia przez sąd w przypadku ukarania za przewinienia z art. 54-57 kary dodatkowej zakazu stadionowego na okres od 2 do 6 lat
- traktowanie wykroczeń z Ustawy jak czynów chuligańskich.
W kodeksie wykroczeń zaliczono do takich czynów:
- nieopuszczenie zbiegowiska /art/50/,
- zakłócenie porządku publicznego /art.51/,
- nawoływanie do przestępstwa /art.52/,
- niszczenie cudzej rzeczy /art.124/, uniemożliwienie korzystania z urządzeń użytku publicznego /art.143/.
W nowelizacji z 30.07.2015 roku do art. 51 kodeksu wykroczeń dodano obowiązkowe orzekania zakazu stadionowego za naruszenie porządku w drodze z i na stadion oraz w komunikacji miejskiej. Do tego mogą dochodzić takie wykroczenia jak: lekceważenie Narodu i Państwa /art.49/, fałszywy alarm /art.66/ czy używanie słów nieprzyzwoitych/art.141 kw/.
Do tego dochodzą artykuły ustawy, które stanowią o przestępstwach i są to:
- wnoszenie lub posiadanie broni lub materiałów wybuchowych /art.59/,
- organizowanie imprezy masowej bez zezwolenia /art.58/,
- rzucanie przedmiotami zagrażającymi życiu lu zdrowiu /art.60/,
- prowokowanie do działań zagrażających bezpieczeństwu prze spikera zawodów /art.61/.
Dla porządku dodam, że w znowelizowanej ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych zniesiono obowiązek posiadania kart kibica jako warunek zakupu biletu na mecz i dopuszczono możliwość sektorów z miejscami stojącymi, o ile ich liczba nie przekracza 25% pojemności stadionu.

Jako podstawowe jednak w omawianym kontekście jawią się regulacje UEFA i PZPN. W kwestii bezpieczeństwa i porządku regulaminy dyscyplinarne wskazują kary, jakie należą się za naruszenia określone przez sędziego zawodów w protokole i delegata federacji na mecz. Obszerniej, i słusznie, regulaminy opisują inne naruszenia zasad organizacyjnych  meczów oraz niedozwolonych zachowań kibiców, organizatorów tych imprez. I tak UEFA zakazuje naruszania ludzkiej godności obrażających jednostkę lub grupę na dowolnym tle, w tym koloru skóry, rasy, religii lub pochodzenia, znacznie ostrzej traktując recydywę czyli powrót do wykroczenia. Zabrania ona także wszelkich form ideologicznej, politycznej i religijnej propagandy.

W tym miejscu muszę zwrócić uwagę na fakt, że PZPN dopiero po dwóch latach od zmian w regulaminie UEFA zmienił swoje przepisy, co nastąpiło to z dniem 09.06.2015 roku. Nie będę analizował zmian w tym akcie, bom nie naukowiec, lecz wskażę tylko na to co obowiązuje.

W art. 67 zabrania się prezentowania treści o charakterze pogardliwym, rażąco nieetycznym, pochwalającym terroryzm, przestępczość, odwołujących się do zbrodniczych ideologii, treści politycznych, treści o charakterze dyskryminacyjnym, w szczególności odnoszącym się do koloru skóry, języka, religii bądź pochodzenia. Zakazuje się też okrzyków lub popełnienia innego aktu o takim charakterze z takimi treściami.
Art. 69 zakazuje używania słów wulgarnych lub uznanych powszechnie za obraźliwe.
Art. 70 zabrania podważania decyzji sędziego, zaś art. 72 zakazuje stosowania gróźb, przemocy lub naruszania nietykalności osobistej sędziego.
W art. 73 wprowadzono kary za niesportowy tryb życia lub naruszenie zasad porządku publicznego.
Art. 76 zabrania prowokowania kibiców.
Określono też możliwość karania za zachowania w czasie również niezwiązanym  z meczem piłkarskim, jak w art. 75 za podżeganie do zabronionych zachowań publicznie lub za pośrednictwem środków masowego przekazu oraz w art. 77 za wypowiedzi poniżające, mogące narazić na utratę zaufania niezbędnego do pełnienia urzędu lub poniżające wobec władz PZPN, związków wojewódzkich, klubów, zawodników, sędziów, trenerów, działaczy. Na szczęście te przewiny z art. 77 nie tyczą kibiców.

I tu mamy to zderzenie o którym napisałem na początku, pomiędzy tym co zapisano jako prawo /law in books/, a tym jak ono powinno działać /law in action/. Gdyż niewątpliwie zapisy aktów krajowych są słuszne. Ale mam poważne i uzasadnione wątpliwości czy są właściwie wykonywane. I tu kolejna dychotomia. UEFA karze wszystkie polskie kluby uczestniczące w rozgrywkach europejskich, w tym PZPN za zachowania kibiców czy przewiny klubów. Więc może my tylko w Europie nie potrafimy się odpowiedni zachować, a w krajowych rozgrywkach jesteśmy chodzącymi aniołami? Szczerze wątpię. Nie negując ewidentnej poprawy w zakresie szeroko rozumianego bezpieczeństwa i szanowania podmiotowych praw człowieka, zasadne jest zatem pytanie, dlaczego jest tak dobrze, skoro jest tak kiepsko?

Dyskusja (3)
1piątek, 30, październik 2015 16:10
Mroova
Cóż, muszę przyznać, że nie jestem pewien, czy dobrze kolegę zrozumiałem, w szczególności co do przesłania tego tekstu. Ale jako że temat mi generalnie bliski, postanowiłem do niektórych rzeczy się odnieść, tak jak je widzę lub jak je zrozumiałem.

Po pierwsze primo, na kwestię bezpieczeństwa warto spojrzeć z perspektywy różnych przepisów mających tu zastosowanie. Mamy dwie dość (choć nie całkiem) odrębne sfery regulacji. Ustawę o bezpieczeństwie imprez masowych (BIM) i Regulamin Dyscyplinarny PZPN (RD). Lokalne przepisy porządkowe i stadionowe tu pominę, żeby nie zaciemniać sprawy. BIM - kompetencja Policji i prokuratury, RD - kompetencja "organów dyscyplinarnych", a w przypadku Ekstraklasy kompetencja Komisji Ligi.

Po drugie primo. Race. Wg BIM odpalenie racy wbrew ustawie - przestępstwo. Jasno i prosto (czy sensownie to ja się nie będę wypowiadał). Wg RD .... występek dyscyplinarny ? niekoniecznie..... Wg dotychczasowych poglądów należy to rozpatrywać w kontekście art. 64 RD, czyli mówimy o porządku i bezpieczeństwie. Już od pewnego czasu pojedyncze achtungi (w liczbie max kilku), o ile nie były rzucane w zawodników, sędziów lub do innych sektorów, nie były kwalifikowane jako naruszenie RD. A i Policja też chyba nie za bardzo brała się za ściganie w takich przypadkach. Kiedy zatem pirotechnika, w szczególności race, stanowi naruszenie bezpieczeństwa i porządku (RD) ? Interpretacja przyjęta przez Komisję Ligi jest taka, że odpalenie ok. 10 lub więcej rac (nie łapcie mnie tu za słowa proszę) w sposób zorganizowany w ramach skoordynowanego "pokazu" narusza RD. Stopniowanie sankcji zależy od liczby rac i tego, czy doszło do przerwania meczu (i ew. na jak długo). Rzucanie piro na boisko i do innych sektorów to poważny występek dyscyplinarny. Od organów UEFA KL różni się z pewnością niższym wymiarem sankcji finansowych (może lepiej zna wysokość budżetów polskich klubów), zasadniczo niestosowaniem zamykania stadionu lub trybun za samo piro, ale też zakazami wyjazdowymi i to w wymiarze czasem powyżej 1 meczu (grubsze piro, które doprowadziło do długiej przerwy w meczu). Co ciekawe, część środowisk kibicowskich - ta zrzeszoną w stowarzyszeniach kibiców, świetnie się orientuje w tej polityce, zresztą KL na spotkaniach omawiała to ze stowarzyszeniami kibiców. Czy tak jest dobrze - mnie się wydaje, że tak, ale to moje zdanie, ktoś może mieć inne - jeśli uargumentowane to chętnie wysłucham.

Po trzecie primo. Rasizm. Można w zasadzie zaordynować i ściśle przestrzegać zasady, że dopuszczalne jest eksponowanie treści tylko bezpośrednio związanych z meczem. I kropka. Ale "tu u nasz" to by się raczej nie przyjęło. I PZPN w regulacji dot. flag i innych eksponowanych treści dopuścił inne treści (choć nie jest to furtka szeroka). Zasadniczo dopóki nie ma wulgaryzmów na transparentach flagach itd., treści rasistowskich i dyskryminacyjnych, pochwalania systemów totalitarnych, przemocy i bandytyzmu, to ok, niech będzie.

Po czwarte primo. Przytoczone w artykule postanowienia RD. Niestety twierdzenie o wprowadzeniu ich w 2015 r. nie polega na prawdzie. Nie zarzucam kłamstwa, ale podejrzewam błędne poinformowanie. W zasadzie zakres występków dyscyplinarnych pozostaje niezmienny od dłuższego czasu. Ale faktycznie np. kwestia wulgaryzmów jest przykładem ważnym, trudnym i ciekawym do analizy. Zasadniczo "od zawsze" KL nie używała tego przepisu godząc się z wulgaryzmami na stadionach. Od +/- roku duże natężenie wulgaryzmów w wypadku popełnienia innych występków dyscyplinarnych ma/miewa wpływ na zaostrzenie wymiaru kary. Dyskusja czy stosować ten przepis RD trwa. Problemem jest jak określić granicę od kiedy. To niestety musiałoby byc robione "na czuja", z czym ja osobiście nie miałbym problemu, ale nie na każdym meczu ktoś z KL jest i nie dałoby się konsekwentnie zastosować takiej polityki. "Na czuja" zdalnie to nie jest dobra koncepcja. Ostatnio na spotkaniu Ekstraklasy i KL z kapitanami, kierownikami drużyn i trenerami (byli też sędziowie, mówili o "ręce" i spalonym, było wesoło Smile ) KL uprzedzała kluby, że te przepisy RD są i że będą egzekwowane. Tak np. pewien bramkarz za pokazywanie fuck'ów dostał 10k zł kary, ale next time (on lub ktoś inny kto to zrobi) dostanie jeszcze za kłapanie dziobem bez sensu w telewizji klubowej. Jego trener słuchał i patrzył, sam chyba się zainteresował tymi postanowieniami RD, i słusznie ....

Po piąte primo. Europa a sprawa polska. Na pewno organy UEFA-y mają szersze rozumienie tego, co stanowi treści rasistowskie itd. Odnosząc się do słów delegata PZPN (z jego raportu) z ostatniego domowego meczu z Lechem, to nowa flaga White Legion jest ok (tak samo myśli KL), ale sugestia delegata dla klubu była taka, żeby nie eksponować tej flagi w rozgrywkach organizowanych przez UEFA. Ja bym się z delegatem zgodził.... UEFA, nieco szyderczo to określając, może próbować wczuć się we "wrażenia artystyczne", albo .... sam nie wiem jak oni by to określili, ale obawiam się, że coś by sklecili na okoliczność niedopuszczalności tej flagi. Teraz pytanie - powinniśmy dorównać do standardu UEFA ? na zmianę podejścia UEFA na bliższe podejściu krajowych "organów dyscyplinarnych" ja bym nie liczył .... Czy zaostrzenie kar "krajowych" i podejścia w kierunku praktyki UEFA-y żeby polskim kibicom nie mieszało się co można u siebie a co w UEFA-ie (pardon, w Europie...) jest rozwiązaniem ? może ....

A tak w ogóle to ja Was przepraszam za taki długi tekst, ale i tak musiałem wiele spraw jedynie sygnalizować, a zatem upraszczać i trywializować. Jak by było zapotrzebowanie na porządne omówienie tych kwestii, to się chętnie podejmę. Pominąłem gorący i trudny temat "islamski", choć korciło mnie, żeby to omówić (m.in. co z tego co było na stadionach było zdaniem KL ok a co nie). Ale to już by była przesada co do długości tekstu.

Pzdr z KL
2piątek, 30, październik 2015 18:05
Zbyszek
@Mroova.
W ogóle żle jest jak autor musi się tłumaczyć z tego co chciał napisać Smile.
Ale jak mus to mus.Mnie chodziło o to, aby :
1.Wymienić wszystkie delikty stadionowe i około meczowe, aby czytający o nich po prostu wiedzieli. Tym bardziej,że zmiany w Ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych weszły wżycie 1.10.2015 roku ,zaś regulamin dyscyplinarny PZPN zmieniono na Walnym Zgromadzeniu Delegatów 09.06.2015 roku.
A więc te zmiany są w miarę aktualne.
2. Sprawa rac jest tylko przykładem wybiórczego traktowania problemów bezpieczeństwa i porządku imprez masowych.I tu oczywiście masz rację,że race nie są w Regulaminie wymienione ekspessis verbis lecz mieszczą się lub nie w szerokiej definicji naruszeń bezpieczeństwa i porządku z art.64 Regulaminu. Ale taki zakaz jako przestępstwo jest ujęty w Ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych w art. 59 w postaci zakazu wnoszenia i posiadania środków pirotechnicznych oraz w art.60 Ustawy jako zakaz rzucania przedmiotami niebezpiecznymi.
Przy czym w doktrynie jest spór o charakterze chyba jednak teoretycznym,że zakaz odpalania np. rac ma charakter niesamoistny i wiąże się z niewykonaniem poleceń porządkowych określonych w art.54 Ustawy. Inaczej mówiąc, kiedy nie wiemy na pewno, bo konkretne nazwy środków pirotechnicznych nie padają to porządkowym nie wolno dopuścić do ich użycia i kara powinna być za niewykonanie polecenia porządkowego. Takie dzielenie włosa na czworo,
Ale tu pojawiają się istotne problemy na linii władze państwowe, konkretnie Wojewoda, który np. za race zamknął ostatnio stadion Zagłębia Sosnowiec na jeden mecz, a władze piłkarskie.Te ostatnie w czwartek ukarały 4 kluby karami finansowymi za race.Ale też jakoś zapomniały o kibicach Cracovii z meczu z ostatniego meczu z nami.
Jeżeli chce się pewne zjawiska wyeliminować to należy być jednolitym i konsekwentnym.
A tu mamy do czynienia z takim kontredansem czyli tańcem łamańcem salonowym. Podczas konferencji "Bezpieczny stadion" w 2013 roku Prezes Boniek jako element nowelizacji Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych wymienił m.innymi zalegalizowanie pirotechniki. W moim przekonaniu był to jasny sygnał dany kibicom,że władze PZPN są za tą formą ekspresji.Wówczas Komendant Policji, szybko zresztą odwołany był zdecydowanie przeciw. Ale też uznał,że byłoby możliwe ich użycie w sposób zorganizowany w sektorach, gdzie nie zagrażałoby to kibicom i za zgodą i pod nadzorem Policji. Jak wiemy w Ustawie przepisów penalnych nie zmieniono, a nawet zaostrzono kary o obligatoryjne zakazy stadionowe nakładane przez Sąd.
3.Te spory stanowią dla mnie czytelny sygnał,że w Polsce w 26 lat od obalenia poprzedniego systemu nadal mamy problem z prawidłowym zdefiniowaniem czym ma być Państwo prawne.Czy maszynką do produkowania kolejnych Ustaw, z reguły mniejszych lub większych bubli nazywanych prześmiewczo prawem czy też państwem rygorystycznie przestrzegających zasad takiego postępowania przez uczestników życia społecznego ,aby ich działanie nie było nakierowane na szkodę innych podmiotów. A więc czy prawem możemy nazywać zbiór przepisów /law in books/ czy jego egzekwowaniem przez organy do tego powołane /law in action/. Teoretyczne pytanie brzmi czy normatywizm czy funkcjonalizm , a właściwe typowy dla USA i krajów anglosaskich racjonalizm prawniczy.Bo mamy niby jasne przepisy.Żeby nie wchodzić na inne podwórka to zostańmy przy racach. Jeżeli zgodnie z art. 59 i 60 Ustawy są to przestępstwa , bo aby je użyć to ktoś powinien je wnieść.Ktoś też powinien zabronić ich używania.A więc zgodnie z przepisami Kodeksu Postępowania Karnego gdyż są to przestępstwa w postaci występku a nie zbrodni to dochodzenie ma obowiązek prowadzić Policja pod nadzorem prokuratury. Prowadzi? Oczywiście nie.Organizator czyli klub powinien powinien ustalić naruszycieli porządku i ukarać ich zakazami stadionowymi, a jeżeli nie jest w stanie tego uczynić powiadomić Policję, która by to próbowała uczynić metodami dochodzeniowymi chociażby poprzez przesłuchania kibiców.Czy to robi? Oczywiście nie.
W taki oto sposób mamy do czynienia z penalizacją kolejnego fragmentu życia społecznego z którego nic nie wynika, poza ośmieszeniem kolejnym Państwa jako zbioru władz. O przepraszam. PZPN trafi parę złotych.Tylko czy to o to w tym wszystkim chodzi.? ( Pytanie retoryczne. Na nie odpowiedzi nie oczekuję, Ale pogłębienia Twojej wypowiedzi a i owszem/.
Pozdrawiam równie serdecznie.
3niedziela, 01, listopad 2015 15:40
Mroova
Ok. Dzięki. Rozumiem Cię teraz i w zasadzie w większości się zgadzam. A zamysł uprzedzenia i poinformowania o ryzykach naruszenia przepisów czy to prawa państwowego, czy piłkarskiego/związkowego jest godzien najwyższej pochwały i poparcia. Tylko m.zd., choć całkiem trafnie opisujesz rzeczywistość, to z niektórymi tezami ja się zgodzić nie mogę. Ale po kolei. W zaistniałych okolicznościach ja też się muszę wytłumaczyć ze swojego niezrozumienia. Ja podchodzę do tego o czym piszesz bardzo praktycznie, nawet jeśli może to być nie całkiem zgodne z duchem Państwa Prawa tu i teraz. Absolutnie się z Tobą zgadzam, że do państwa prawa to nam w Rzeczpospolitej nieco brakuje. To, że są sfery prawne w świecie piłki, które funkcjonują obok siebie, nie są całkiem skoordynowane to fakt. Ale ja patrze na obie sfery osobno, jak powiedział onegdaj prezes Ryszard Ochódzki nie mieszajmy systemów walutowych, nie bądźmy Pewexami Very Happy. Ustawa o BIM, policja, prokuratura i sądy swoja drogą, a Regulamin Dyscyplinarny i karanie klubów (w tym za działania kibiców) wg RD swoją drogą.

Ale spójrzmy na te race. W sferze prawa państwowego "ktoś kiedyś się napiął" i z używania piro zrobił przestępstwo. Tylko jak słusznie zauważasz, jakoś tak machina powołana do zwalczania przestępczości choć ciśnie wciąż na penalizację piro nie za bardzo wykazuje się skutecznością w zwalczaniu. Władze piłkarskie jak napisałeś, a w tym wypadku Komisja Ligi w ramach Ekstraklasy S.A. pilnują regulaminu dyscyplinarnego, nie ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Nie może też dojść do zastępowania przez działania organów dyscyplinarnych działań policji i prokuratury. W tym zakresie KL nie może ukarać konkretnego kibica, to jest zadanie organów państwa. Karanie klubów piłkarskich z RD w sposób dolegliwy dla kibiców danego klubu (zamykanie stadionów, zakazy wyjazdowe) jako środek zastępujący działanie państwa na podstawie przepisów ustawowych m.zd. byłoby jaskrawym naruszeniem zasady państwa prawa. A przy okazji faktycznie, Boniek już od dawna jest za dopuszczeniem lub na tymczasem niekaraniem za piro, nie wchodzę w jego motywy, jego sprawa, ale tak głosi. I m.zd. coś w tym jest. Piro jest "smaczne" dla części kibiców, bo jest zakazane, a kara z ustawy o BIM nie jest zbyt prawdopodobna. Depenalizacja piro z pewnością zmniejszy tez zainteresowanie "odpalaniem". Tym bardziej, że środowiska kibicowskie wiedzą, że jak "poszaleją" z piro to będzie bolało, przerywanie meczów kosztuje, nawet długie zakazy wyjazdowe ... Sam osobiście widziałem nie tylko w Warszawie, jak ultrasi nawet wręcz testowali jak się rozchodzi dym z rac, zanim poszli w odpalenie większej pirotechniki. I dobrze. Najlepiej jest, jak ludzie myślą i planują to co robią (nawet jeśli w grę wchodzi działanie zabronione przez prawo). Najgorzej jest jak w bezrozumnym szale odwalają rzeczy, których nie kontrolują. Z ludźmi, którzy myślą i planują można się +/- porozumieć. I o to chodzi.

Na niedziałanie policji i prokuratury odpowiedzi nie mam. Co do tego ustalania przez organizatorów (kluby) itd. to mogę Cię zapewnić, że fakt podjęcia oraz szybkość i skuteczność działań podejmowanych przez kluby w celu ustalenia i ukarania poszczególnych sprawców naruszeń RD (sorry, nie pilnuje BIM), ma bezpośredni wpływ na wysokość kar nakładanych na kluby. Przykład - początek ubiegłego sezonu, gdy achtung upadł koło i ogłuszył Helio Pinto (wyjazdowy mecz z Cracovią). Klub przed posiedzeniem KL zidentyfikował i ukarał zakazami stadionowymi sprawców. KL nie nałożyła kary na klub. Tu zbliżyliśmy się do ideału.... choć na chwilę Wink .

Jedno słowo a propos "władze państwowe a świat piłki". W Ekstraklasie zaistniał rok temu z hakiem pomysł, żeby pokazać działaniem KL, że władze piłkarskie wystarczają do kontroli tego co się dzieje na stadionach, i wojewodowie etc. powinni działać tylko wtedy, gdy ich zdaniem działanie władz piłkarskich jest niedostateczne. Chodziło o przekonanie wojewodów, że działanie państwa w obszarze piłki nożnej powinno być subsydiarne, a pierwszeństwo powinno mieć działanie władz piłkarskich. Jeśli chcesz można to określić jako "sprawy piłkarskie sono cosa nostra (to nasza sprawa)". Co ważne, co do zasady to się udało i drastycznie spadła liczba zamknięć stadionów/trybun przez wojewodów. Można ? Można ....

Co do Cracovii z ostatniego meczu - pewnie uznaliśmy, że tego piro nie było tyle, żeby to uznać za naruszenie porządku na stadionie.

Z tego co napisałeś, to dla mnie wzorem i modelem do naśladowania jest to co określiłeś jako racjonalizm prawniczy. Najbardziej mi się podoba zresztą rozsądek w stanowieniu prawa i jego stosowaniu (Tobie chyba też). Kiedyś już na spotkaniu ze stowarzyszeniami kibiców podzieliłem się wspomnieniami jednego z moich kolegów, który w ramach praktyk na KSAP-ie (Krajowa Szkoła Administracji Publicznej) był w USA i w ramach zajęć udał się na policyjny partol drogówki z ichniejszym policjantem. Dyskusja zeszła na karanie za niebezpieczną jazdę. Kolega w śmiech - ale co to jest "niebezpieczna jazda", każdy może to rozumieć inaczej i jak ustalić kiedy ktoś jedzie niebezpiecznie (to jest nasze "polskie podejście"). Na to gliniarz - JA WIEM, co to jest niebezpieczna jazda, jak ktoś zmienia pas 3 razy w ciągu minuty to to jest niebezpieczna jazda. I tyle ..... Władza jest władza, trzeba dbać, żeby władzę sprawowali rozsądni ludzie postępujący zgodnie z powszechnie przyjętymi normami (mam tu na myśli coś więcej niż prawo państwowe). Ktoś, kto wykonuję władzę (państwową czy inną) musi działać jak najbardziej rozsądnie i racjonalnie w danych warunkach. A reszta nie powinna kwestionować zawsze i wszędzie każde działanie władzy, ale się podporządkowywać (choćby co do zasady, miejsce na obywatelskie nieposłuszeństwo jako wyjątek też być musi). U nas niestety jest z tym problem. Władza przez długie lata nie była akceptowana przez społeczeństwo, była dla większości obca (zabory, okres PRL). Nikt u nas nie ma odruchu podporządkowania się władzy. Na dodatek wielu sprawujących władzę (różną, państwową i nie tylko) na tyle mocno podkopało zaufanie do wszystkich sprawujących władzę, że odruch podporządkowania nie jest zbyt powszechny. Ale bez podporządkowania się, pogodzenia się z władzą i jej nakazami i zakazami nie będzie porządku (nawet jeśli nie w pełni go akceptujemy), nie będzie też państwa prawa. Nie mam gotowej recepty, to jest problem m.zd. ponad pojęcie i siły jednego człowieka.... W każdym razie reakcja państwa w postaci mnożenia ustaw i zaostrzania przepisów jest w większości przypadków nadmiarowa i "kontrproduktywna".

Jedyne co m.zd. można robić, to jak najlepiej i najrozsądniej robić swoje. I wpływać na innych, żeby oni to co do nich należy robili w sposób rozsądny i w interesie wspólnym. Może to kiedyś coś da. Chcę wierzyć, że tak będzie.

A co do kar finansowych i "trafiania paru złotych do PZPN". W Ekstraklasie KL nakłada kary, z których kasa idzie do Ekstraklasy. Jest ona później rozdzielana na kluby z przeznaczeniem na szkolenie młodzieży. Przepraszam, uprzedzając ew. pytania - nie, nie wiem, czy kluby faktycznie przeznaczają te środki na szkolenie młodzieży i jak to jest kontrolowane. Chciałbym, żeby to działało jak jest "zadekretowane", ale pewności nie mam.

Nie wiem, czy udało mi się pogłębić swoją wypowiedź w sposób oczekiwany przez Ciebie, jeśli czegoś ważnego dla Ciebie zabrakło - strzelaj, postaram się poprawić.

Ukłony, zm

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1