A+ A A-

Zezem. W kalejdoskopie cz. 36

Tak jak każdy Polak jest lekarzem, tak każdy kibic zna się doskonale na taktyce. Ja się nie znam, więc mam tę czelność nuworysza, ażeby podjąć trud, pewno zbędny choć w zamyśle chwalebny, by zobrazować szanownym czytelnikom c-L niuanse nie tyle samej taktyki, wszak ona przynależy do praktyki konkretnego zespołu, ale jak się przybliżyć do jej rozpoznania.

 

Oprę się w swoich wynurzeniach na książce Jacka Gmocha „Alchemia futbolu”, która biorąc pod uwagę rok jej wydania jest starociem, ale gdy weźmiemy na warsztat jej zawartość merytoryczną, jest w tej dziedzinie samą aktualnością. Bowiem chodzi tu nie o poznanie jak taktycznie gra np. Legia, Piast czy Lech, ale o metodę. dzięki której odkryjemy to co zakryte.

Taktyka to narzędzie do realizacji celu gry, a tym jest wygrywanie. Nie sama gra, jak chcieliby ci, dla których liczy się to czy ona jest ładna, czyli czy im się podoba. Często bywa tak, że gra taktycznie perfekcyjna jest z tego punktu widzenia brzydka. Ale jest skuteczna i to ją nobilituje. Taktyka, inaczej mówiąc, to sposób postępowania według obmyślanego planu poprzez szkolenie, uczenie i wytrenowanie określonych zachowań boiskowych pojedynczego zawodnika, formacji oraz zespołu jako całości. Natomiast organizacja gry to realizacja w praktyce boiskowej ustalonej taktyki.

Przez prawie 200 lat taktyka realizowana była prawie wyłącznie poprzez ustawienie zwane systemem taktycznym gry. Jak wykażę w jednym z kolejnych felietonów taktyka w ujęciu  definicyjnym była też wprowadzana po prostu poprzez szczególnie wybitnych zawodników, jak Kazimierz Deyna i kilku innych. Z zachowanych źródeł wiemy, że w piłce nożnej ok. 1810 roku ustawienie zawodników to 1-10, ok. 1863 roku 1-2-8, ok.1872 roku 1-2-2-6, ok.1881 1-2-3-5 /tzw. system klasyczny/, ok.1925 roku 1-3-2-5 /system zwany WM/, ok. 1958 roku 1-4-2-4 /tzw. brazyliana/, ok. 1962 roku 1-4-3-3, ok. 1974 roku 1-4-4-2, potem 3-5-2, 4-3-1-2, 4-2-3-1, 4-1-4-1 oraz 4-3-2-1. Systemy stały się na tyle elastyczne, że w zasadzie istnieją tylko jako ustawienie wyjściowe, gdyż rozłożenie sił jest w nich zależnie od tego czy drużyna jest w fazie ataku czy obrony. W praktyce analiza funkcjonalna systemów prowadzi do wniosków, że ich istotą jest doprowadzenie do równoważenia się destrukcji, konstrukcji i egzekucji w grze drużyn. Np. system WM to 36% działań trójstronnych, 4-4-2 to 63%, a 4-2-3-1 to 84%, a nawet więcej, kiedy wszyscy zawodnicy są  przegrupowani  i działają w określonej fazie gry i strefie boiska.

O co chodzi w taktyce indywidualnej? Jest to umiejętność podjęcia właściwej decyzji boiskowej przez zawodnika na podstawie jego oceny sytuacji. Rozpatrzmy to na przykładzie. Nasz zawodnik znalazł się ok. 25 metrów od bramki przeciwnika z piłką i ma przed sobą tylko jednego obrońcę. Wydaje się oczywiste, że powinien podjąć drybling, próbować ograć rywala i strzelić bramkę. Ale czy zawsze będzie to decyzja optymalna? Załóżmy, że w meczu z rywalem, który był faworytem zmagań z nami, prowadzimy na wyjeździe 1:0. To czy napastnik ma tak się zachować? Otóż nie. Bardziej opłacalne jest utrzymanie się przy piłce niż ryzykownie strzału i w przypadku niepowodzenia oddanie piłki rywalom. Natomiast w takiej samej sytuacji interesy obrońcy są zgoła przeciwne. Nie może on sobie pozwolić na asekurację, blokowanie rywala, musi podjąć ryzyko jak najszybszego odebrania piłki przeciwnikowi. Musi go zaatakować i to w sposób zdecydowany, nawet za cenę przegrania takiego pojedynku, gdyż obojętne jest czy przegramy 1:0 czy 2:0, a odebranie piłki stwarza szansę na kontratak i remis. Oczywiście trener powinien pomóc zawodnikom i ustalić założenia przed meczem, przewidując zaistnienie takiej sytuacji.

Taktyka formacji to sposób prowadzenia działań ofensywnych lub defensywnych zależnie od porównania własnych sił i określonej formacji z siłami rywala. Np. przeciwnik posiada bardzo szybkich skrzydłowych i dobrego rozgrywającego celnie i w tempo rozdzielającego piłki, czy opłaca nam się grać na spalonego? W żadnym wypadku. Przeciwnik ma 4 lub 5 bardzo dobrze grających zawodników środkowej linii, którzy są bardzo dobrzy w destrukcji i potrafią przenieść grę błyskawicznie pod naszą bramkę. Czy opłaci się nam budować akcje ofensywne w środku pola? Oczywiście nie. Mieliśmy taki przypadek w wiosennym meczu Legii z Lechią. W takim wypadku lepiej walki o tę strefę nie podejmować. A własne akcje ofensywne inicjować skrzydłami oraz ewentualnie poprzez długie podania ponad linią pomocy.

Taktyka zespołu to przyjęcie jak najkorzystniejszego wariantu gry wynikającego z interesu własnego zespołu. Inna jest w rozgrywkach ligowych, a inna w pucharowych, szczególnie w sytuacji równorzędności przeciwników. W  lidze trenerzy mają do wyboru 3 metody: albo ustalamy jak my gramy, a rywal niech się dostosuje, albo ustalamy sposób gry zależnie od rozpoznania tego co gra przeciwnik, albo wybieramy metodę mieszaną polegająca na neutralizacji najmocniejszych stron rywala przy wyeksponowaniu własnych silnych stron. Inaczej w pucharach europejskich. W nich w pierwszej kolejności liczy się dobry wynik na wyjeździe, a więc tam gramy bez zbędnego ryzyka, starając utrzymać się jak najdłużej przy piłce, gdyż jej utrata oznacza przejście przeciwnika do ataku. Oba mecze będą miały podobny przebieg, z tym że za każdym razem inny zespół będzie realizował jedno z dwóch założeń taktycznych. Kto lepiej zrealizuje te zadania, mając do tego lepsze możliwości w postaci jakości gry zawodników, przygotowania fizycznego i mentalnego, ten przechodzi dalej.

Pomimo że konkretne rozwinięcie teoretycznych założeń przez Jacka Gmocha ma wymiar historyczny to metodologia jest przydatna do analizy i dziś, wręcz niezbędna. I nic a nic nie straciła na aktualności.

Gmoch formułuje ją w odniesieniu do meczów z Portugalią oraz Danią i zawiera w odpowiedzi na pytanie: jak wygraliśmy z Portugalią? Przed meczem z Portugalią na wyjeździe 16.10.1976 roku Gmoch starł się utwierdzić trenera rywali, że nasz zespół jest słaby i nie ma czasu na jego dobre przygotowanie. Była to ryzykowna gra, która mogła wpłynąć deprymująco na opinię publiczną i morale piłkarzy. Jacek uprzedził piłkarzy, że taką grę medialną podejmie i wprowadził w jej zasady dziennikarzy. Wszyscy ją podjęli, rozumiejąc że interes reprezentacji jest najważniejszy. Jednocześnie przygotował nowy taktyczny plan gry. Ponieważ Portugalczycy potrafili zaatakować kilkoma zawodnikami to oprócz 4 nominalnych obrońców wprowadził jako dodatkowego obrońcę, libero Kasperczaka, który miał ogromne doświadczenie oraz znakomicie przewidywał rozwój sytuacji na boisku. Gdyby wariant ten zawiódł i rywal wyszedł na prowadzenie to Kasperczak miał przejść do drugiej linii, a Kazio Deyna do ataku. Ponadto Gmoch wykrył, że podstawowy wariant gry ofensywnej to atak rywali rozpoczynający się od lewego obrońcy, który nagle przerzucał piłkę do wychodzącego dynamicznie do przodu prawego obrońcy Artura, a ten rozbijał obronę przeciwnika. Na Artura wystawił Stasia Terleckiego, szybkiego i znakomitego technicznie zawodnika, który kilkakrotnie ograł obrońcę i go tym uziemił. Przed meczem Gmoch podkreślał, że bardzo liczy na bramkostrzelnego środkowego napastnika Szarmacha. A jego w rzeczywistości wycofał do linii pomocy z zadaniem indywidualnego krycia najlepszego zawodnika Portugalczyków Alvesa. Portugalczycy nie mogli połapać się w naszym ustawieniu i przegrali 0:2. Obie bramki zdobył Lato, korzystając z tego, że środkowi obrońcy wychodzili ze swojej strefy za Szarmachem.

A jak wygraliśmy z Danią /01.05.1977 roku/ na wyjeździe? Trener Duńczyków słynny Nielsen udzielał wielu wypowiedzi mediom. Gmoch był zły, że prasa bezrefleksyjnie przytaczała buńczuczne wypowiedzi Nielsena, ale zrozumiał, że jego gadulstwo może wykorzystać na własną korzyść. Ściągnął  oryginały wywiadów z prasy duńskiej i dał do obróbki psychologom. Uzyskał ciekawy materiał. Nie wojował na hurraoptymizm, ale w wypowiedziach koncentrował się na mówieniu, że nie liczy się gadanie, ale sensowność pracy własnej i dobre przygotowanie. Duńczycy byli przekonani,że nasza drużyna przyjmie wariant defensywny, gdyż dla niej remis był korzystniejszy w obliczu rewanżu z Portugalią u siebie. Gmoch po analizie gry Duńczyków stwierdził, że mają oni słabszą obronę i wybrał wariant ofensywny, wystawiając w ataku Szarmacha, Lubańskiego i Latę. Największe niebezpieczeństwo ze strony Duńczyków groziło nam od Allana Simonsena, niezwykle bramkostrzelnego napastnika. Ale jak pokazały analizy, na grę Simonsena składała się przede wszystkim gra środkowego obrońcy Pera Roentveda. To on niejako obsługiwał wysuniętego napastnika. Aby wyeliminować Simonsena należało usunąć Roentveda. Lecz tym razem Gmoch nie wyznaczył nikogo do indywidualnego krycia tego obrońcy, miał to czynić ten z naszych napastników, który akurat był w środkowej strefie ich linii obrony, głównie byli to Lubański i Lato. Trener Danii po meczu przyznał, że przegrał z taktyką polskiej drużyny.

A teraz zapis z odprawy przed tym meczem, która trwała niecałe 15 minut /według zapisków z notesu Jacka/.
1. Musimy mecz wygrać.
2. Wygrywaliśmy niejednokrotnie ważne mecze na wyjazdach. Potrafimy w takich sytuacjach walczyć.
3. Nie wolno lekceważyć rywala w momencie uzyskania przewagi w grze.
4. Rywal nie ma najwyższej techniki, ale jest doskonale zorganizowany. Grają prostą piłkę.
5. Nie podejmować indywidualnej walki i dryblingu. Łatwość ogrania jednego podnieca, a wtedy trafimy na dobrze zorganizowaną strefę i możemy stracić piłkę.
6. Rywale mają dobrą technikę użytkową i dzięki temu dokładnie przeprowadzają atak pozycyjny.
7. Mamy lepszy plan gry. Oni liczą, że będziemy się bronić. Pomylą się.
8. Nasz atak nie pozwala budować im akcji już na ich połowie.
9. Boczni obrońcy grają w strefie, przekazując zawodnika rywali do osi boiska. Nie idą do przodu. Gramy na 2/3 boiska przed naszą strefą obrony.
10. Gramy swobodnie w ataku, koncentrujemy się na precyzji.

Jest to materiał wstępny, który pokazuje, że ta taktyka to nie są pokłady jakiejś tajemniczej wiedzy, niedostępnej dla kibica. Wystarczy tylko patrzeć i widzieć, a widząc wyciągać wnioski i je stosować w praktyce. Niestety trzeba mieć w takich razach do dyspozycji odpowiedni i nadający się to tego celu materiał ludzki czyli mówiąc konkretnie rozumnego trenera i dobrej jakości, chętnych i pojętnych zawodników.

A w następnym odcinku będzie trochę o współczesności.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1