- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- gawin76
Śmieszna reprezentacja
Inauguracja wiosennych zmagań o awans do mundialu w Brazylii przyniosła srogi zawód wszystkim kibicom reprezentacji Polski. W meczu rozegranym pod dachem Stadionu Narodowego podopieczni Waldemara Fornalika zaprezentowali się wręcz fatalnie, zasłużenie przegrywając z Ukrainą 1:3.
Postanowiłem odczekać z wpisem do dzisiejszego poranka, żeby ochłonąć po tym co zobaczyłem wczoraj wieczorem, ukojenie przyszło niestety co najwyżej połowiczne, ale przynajmniej gniew został zastąpiony przez rozbawienie, a rozbawiony jestem sobą, swoją kibicowską naiwnością.
Bo wiecie, zdawało mi się, jak się okazuje zupełnie bez sensu, że w futbolu reprezentacyjnym najważniejsze są rzeczy takie jak zgranie i zrozumienie. Że osiąga się je selekcyjną konsekwencją, powtarzalnością, utrwalaniem tego co dobre, pracą nad tym co złe. Po meczu z Anglią byłem w swojej naiwności święcie przekonany, że trener Fornalik jest na dobrej drodze w budowie reprezentacji, że doskonale wie co czyni, że będzie już tylko lepiej... Cóż, śmiechu warta okazała się ta moja wiara. Za szczególnie humorystyczne uważam, że zupełnie szczerze wierzyłem, że trener Fornalik to twardy facet, gość, który prędzej odstawi od kadry Roberta Lewandowskiego, niż pozwoli, żeby ktokolwiek właził mu na selekcjonerską głowę. Tymczasem 'Waldek King' nie tylko pozwolił, żeby dziennikarze powołali mu do kadry Radosława Majewskiego, ale jeszcze usłużnie wystawił go w pierwszym składzie, nie wspominając już o zestawieniu lewej flanki w sposób, który ostatnio widzieliśmy w pierwszej połowie meczu z Grecją, czy nowatorskiej we współczesnej historii reprezentacji Polski koncepcji zestawienia środka pola z jednym defensywnym pomocnikiem, co obserwowaliśmy w drugiej połowie wczorajszego meczu.
Śmieszny jestem, niereformowalnie kibicując tej reprezentacji, która dawno już przestała być drużyną piłki nożnej, a stała się towarem podobnym do pomidorów krojonych bez skórki dostępnych około dwa złote w sklepach głównego sponsora reprezentacji. Kabaretowym zjawiskiem jest telewizja publiczna zachowująca się jak hałaśliwa przekupka na targu, z komentatorem, dojrzałym mężczyzną, który, co by o nim nie powiedzieć, wiele już w życiu widział, o wielu meczach opowiadał i który zasługuje na szacunek, zmuszanym do przypominania o wyborze 'najlepszego gracza meczu' kilka razy podczas dziewięćdziesięciu minut, do pieprzenia o smartfonach i innych gówno za przeproszeniem wartych nagrodach. Śmieszne jest, że swoim zainteresowaniem i straceńczym przywiązaniem do idei reprezentacji Polski, firmujemy takie idiotyczne zboczenia.
Paradne, że ja nadal niestrudzenie wierzę w tę drużynę złożoną z niedorajdów i łamag, potykających się na trawie, na piłce, na wszystkim co popadnie, choćby tak jak uczynił to nasz pracowity, sympatyczny, lubiany przeze mnie Daniel Łukasik przed drugą bramką dla Ukrainy. Hm, cóż to byłoby za medialne dworowanie, gdyby takiego orła wywinął Kuba Wawrzyniak, i nie miałoby żadnego znaczenia czy spektakularny pad został sprowokowany przez Ukraińca, czy nie. Przy okazji 'Miłka', któremu oczywiście życzę jak najlepiej, mniemając, że wczorajsza lekcja wyjdzie mu na zdrowie, ubawiłem się zresztą raz jeszcze, wszak mocno ufałem, że ten chłopak nie da plamy, kiedy zostanie ustawiony u boku Grzegorza Krychowiaka (nawiasem mówiąc, wczoraj po prostu beznadziejnego), a tu jak na złość zapadła mi w pamięć sytuacja z pierwszej połowy, kiedy Daniel dobrze wygarnął piłkę w środku pola, znalazł się na niezłej pozycji przed polem karnym Ukraińców, mógł albo strzelać, albo podać na lewą stronę, do kolegów wbiegających w pole karne. 'Miłek' wybrał jednak dość kontrowersyjny kompromis, kopnął piłkę zdecydowanie zbyt mocno, żeby ktokolwiek mógł do niej dobiec i stanowczo zbyt niecelnie, żeby można było to zagranie zaklasyfikować jako strzał. Rozbawiony, ujrzałem w tym momencie samego siebie w piątej klasie szkoły podstawowej, podczas meczu międzyklasowego, który rozgrywałem na pozycji obrońcy. W pewnym momencie znalazłem się nieoczekiwanie na środku boiska, miałem mnóstwo miejsca, piłkę pod nogami i otwartą drogę na połowę przeciwnika. Niepewnie ruszyłem do przodu, a koledzy z prawa i lewa darli się na mnie, żebym czym prędzej im podał. Przejęty zaistniałą sytuacją, w jednej chwili klasycznie 'ugotowałem się' i... potknąłem na piłce, runąwszy następnie jak długi. Tyle było z mojego momentu chwały, ale po latach skrywania traumatycznego wstydu, przyjemnie skonstatować, że reprezentant Polski też potrafi zachować się jak wystraszony gówniarz z piątej klasy. Tak właśnie piłka łączy ludzi - ponad podziałami.
Nie wnikam w to, co stało się w pierwszych minutach meczu z Ukrainą. Czasem tak się w piłeczce zdarza, ot co. Jeden jest odrobinę spóźniony, drugi odrobinę szybszy, jeden nie może celnie kopnąć piłki, drugiemu wszystko wychodzi. Nie za często, ale się zdarza. Sami kiedyś tak nokautowaliśmy Norwegię w Oslo, Amerykanów w Korei, czy Portugalię na Śląskim. Potrafiliśmy otrząsnąć się po tych początkowych ciosach Jarmolenki i Gusiewa, przejęliśmy inicjatywę, ba, zdominowaliśmy Ukraińców, rozgrywając zdecydowanie najlepsze minuty we wczorajszym meczu.
Prawdziwie paskudne było dopiero to, co widzieliśmy po przerwie. To była KOMPROMITACJA polskiego futbolu, polskiej myśli szkoleniowej, polskich piłkarzy. Widzieliśmy beznadziejną zbieraninę, dwadzieścia dwie trzęsące się łydki, najlepszych w tym kraju specjalistów od kopania skóry, którzy nie byli w stanie wymienić kilku celnych podań, poprawnie wyprowadzić piłki spod własnej bramki, którzy powinni dostać od Ukraińców jeszcze ze trzy bramki i serio, wierzcie mi, żałuję, że nie dostali. Żaden prawdziwy facet nie lubi być okładany po ryju, tymczasem przy porażce 1:3 nasi pożal się Boże reprezentanci będą w znakomitej większości udawać, że to były tylko przyjacielskie kuksańce, które znosi się z uśmiechem na ustach, będą opowiadać o szansach, które mieli, o tym, że mecz źle im się ułożył, o tym, że nie wszystko jeszcze stracone i takie tam oklepane dyrdymałki. Przy porażce 1:6, o dobrą minę do złej gry byłoby znacznie ciężej.
Ech, sprytni cholera ci Ukraińcy, zlali nas, ale nie na tyle mocno, żeby przyniosło to nam jakiekolwiek pozytywne skutki.


Wszyscy krytykują Rybusa a ja tak naprawdę nie mam pojęcia za co. Większość akcji i tak szła prawą stroną przez dortmundzkie trio, które postanowiło grać wyłącznie ze sobą uważając pewnie, że reszta drużyny, to ogórki, które nie potrafią prosto kopnąć w piłkę. Ukraińcy momentalnie to rozkminili i bywało, że wokół Błaszczykowskiego pojawiało się nawet 5 przeciwników. Z całym szacunkiem ale ustawianie Rybusa w parze z Boenishem, który notabene bardzo mi przypomina wczesnego Komorowskiego (mnóstwo ambicji, zero techniki) nie mogło przynieść dobrych efektów i wcale się nie dziwię, że sam Rybka przed meczem stwierdził, że woli jednak grać z Rumianym.
Nie ma w Polsce trenera, Gawinie, który byłby w stanie poradzić sobie z tak egoistycznie grającą drużyną. Być może na treningach Fornalik próbuje narzucić zespołowi jakiś styl ale gdy przychodzi do meczu, to wszystkie ustalenia biorą w łeb i każdy zaczyna sobie sam rzepkę skrobać. Efekty poznaliśmy wczoraj.
Źle się stało, że zdobyliśmy bramkę bo święta trójca ma alibi, że oni jako jedyni grają.
Co do Łukasika i Romka, no cóż, teraz wiedzą ile im brakuje do international level.
Kosa w dodatku został gwiazdą netu .
Fornalik to nie Smuda, po meczu z San Marino może podać się do dymisji.
Cóż, może być trochę prawdy w tym co piszesz, chociaż byłaby to diagnoza najgorsza z możliwych.
Ja jestem raczej zdania że nasza reprezentacyjna słabość jest skutkiem czynników czysto piłkarskich, tzn. kreatywnej niewydolności w ogólnie pojmowanym środku boiska i braku środkowych obrońców na choćby średnim europejskim poziomie, Lewandowskiemu niewiele do tego. Natomiast w konktekście własnych wyobrażeń o pozycji i roli selekcjonera, wolałbym już model Smudy, wywalającego zawodników z kadry wbrew opinii mediów, niż Fornalika powołującego zawodników do tej kadry na skutek medialnego lobbingu
@ anonimowy_legionista
Nie no, w pierwszej połowie jeszcze staraliśmy się grać w piłkę, a oni w obronie cięli równo z trawą. Ta trzecia bramka po dość przypadkowej akcji, inna sprawa, że krycie w naszej defensywie było dramatyczne.
W ogóle obrona często cofała się bardzo głęboko, a defensywni pomocnicy zostawali bliżej środka, później spóźnieni wracali na wariata, przez te luki między formacjami była panika przy praktycznie każdym ofensywnym wypadzie Ukraińców, nawet przy naszej przewadze liczebnej.
Łukasik grał nieszczęśliwie, ale miał i piłkarsko dobre momenty. Kosa niestety tylko ten jeden, piłkarski powiedzmy umiarkowanie
Swoją drogą to jakiś telewizyjny ekspert mówił z tydzień temu, że Wasilewski i Glik nie powinni grać razem. Z Glikiem powinien wystąpić jakiś szybki obrońca, który jest w grze, Celeban albo Jędza.
Kosa raz zrobił swoją akcję, że złamaniem do środka, ale to był ni strzał ni podanie.
Kolejne pytanie kto chciał Majewskiego? Bez sprawdzenia, bez zgrania z kadrą? Dla mnie Obraniak jest dobrym piłkarzem i nie powinno się go w takim momencie zmieniać.
Swoją drogą Kosa jeszcze wierzy w awans , niech mu ktoś wytłumaczy, że to nie jest możliwe.
Niestety trener Fornalik wszedł w buty poprzednika. Po sromocie EURO 2012 należało zastanowić się na poważnie dlaczego nie wyszło? Albo zawodnicy zostali żle dobrani, albo organizacja gry jest błędna? Należało zmienić albo jedno albo drugie. A tak mamy to samo tylko na niższym poziomie. Większość drużyn liczących się gra w defensywie wzajemną asekuracją stosując grę strefową z przekazywaniem. Zawodnicy stosujący krycie indywidualne grają w naszej lidze lub w oldbojach. W ofensywie obowiązuje wymienność pozycji z wyciąganiem przez środkowego napastnika /lub spełniającego te rolę/ środkowych obrońców i wchodzenie w tę lukę naprzemiennie skrzydłowych, też zmieniających strony boiska. Taka gra wymaga przećwiczenia, ale też odpowiedniej jej intensywności.
Tyle uwag ogólnych. Ma rację gawin76 pisząc o klęsce tzw. polskiej szkoły trenerskiej. Ona wskutek zramolenia jej twórców obumarła i Wydział Szkolenia PZPN nie jest w stanie nic z tym uczynić.
Natomiast prawda o wczorajszym meczu jest jeszcze bardziej bolesna. Oba zespoły zagrały bardzo słaby mecz. Akcje były ślamazarne, podania niecelne, szybkość maratończyka. Na boisku panował chaos i wszystko było dziełem przypadku. Marność nad marnościami. Nie potrafię zrozumieć jak mogli "nasi chłopcy" na swoim boisku nie podjąć w ogóle walki. Ukraińcy mieli na koncie chyba z 30 fauli, a nasi z 10.
Ma także rację gawin76, że selekcjoner bardziej obawia się reakcji "pismactwa" niż kompromitacji Naszej Reprezentacji. Ja tak jak sądzę większość kibiców jestem w stanie zrozumieć, że przegraliśmy, ale po walce, ze daliśmy z siebie wszystko dla reprezentacji i dla jej wiernych zwolenników. Nie chcę takich którzy dla drużyny nie dają nic. Oczekuję na selekcjonera, który powie "NO pasaran".
Będzie więc w skrócie bo już się wkurzyłem.
Pełna zgoda z sir Gawinem kiedy pisze tak-"Bo wiecie, zdawało mi się, jak się okazuje zupełnie bez sensu, że w futbolu reprezentacyjnym najważniejsze są rzeczy takie jest zgranie i zrozumienie. Że osiąga się je selekcyjną konsekwencją, powtarzalnością, utrwalaniem tego co dobre, pracą nad tym co złe " Ja stary cep więc mogłem zatrzymać się w rozwoju dwadzieścia pięć lat temu ale jak pisze to młody wykształcony ,światły młodzieniec to musi by coś na rzeczy. Niech grupa polsatowska i zaprzyjaźniony portal pisze co chce, trener Fornalik jednak powinien mieć swoją wizję zespołu. Teraz dziwnym trafem jest tak ,że kiedy oni podają nazwisko, zawodnik otrzymuje powołanie. Nie tylko aktualna forma powinna być brana pod uwagę ale i inne cechy takie jak charakter , umiejętność pracy w grupie i w końcu wizja trenera czy dany piłkarz sprawdzi się w przygotowywanej taktyce. Tu mam wrażenie ,że Fornalik boi się zarówno dziennikarzy jak i Prezesa i wiceprezesa związku. Nie mamy Messich więc proste jak drut że powinniśmy oprzeć reprezentację na ,drużynie jej zgraniu , charakterze , waleczności jak by nie patrzeć takie nasze polskie cechy narodowe. Czy każdy piłkarz się do tego nadaje? moim zdaniem nie. Niech Stanowskie i s-ka piszą co chcą , powołują kogo chcą ale to trener powinien mieć wizję i to on nie zważając na nic działać tak jak to sobie zaplanował , ułożył w głowie.
Sprawa druga w której w 100% popieram naszego wspaniałego naczelnego , a tam najwspanialszego
Co do samego meczu. Ja tak jak szlachetny Walles z sympatią patrzyłem na poczynania naszych w pierwszej połowie. Gdyby było tak jak piszecie ,że Ukraina po 2:0 odpuściła to powinna przy stanie 2:1 ponownie przycisnąć, tak nie było dalej atakowaliśmy a bramka z niczego o szatni sprawę załatwiła w sferze psychiki i dupa blada. Nie zgadzam się z Wallesem w temacie Lewandowski. Tu podobnie jak z Ljuboją grać to on potrafi tylko trzeba mu podawać dobre piłki bo to napastnik typowy egzekutor.W meczu miał jedną setkę z głowy, strzelił w sam środek, no cóż zdarza się najlepszym. Ja w przeciwieństwie do sir Gawina( żeby nie było że podlizuję się naszemu wspaniałemu naczelnemu) bardzo, bardzo pozytywnie oceniam grę naszego Łukasika. Nie znam statystyk ale na moje oko był w grze cały czas, walczył harował i ogólnie był dobry
PS
Nie żebym się czepiał w sumie dwie pierwsze bramki dla Ukrainy z tych nie do wyjęcia ale mam jakieś takie przeczucie ,że przynajmniej jedną Szczęsny by wyjął.
Nie obraź się ale twoja naiwność jest wielka jak twoje kibicowskie serce.
Fakt druga połowa była bardzo słaba ,brak lidera, totalnie złe zmiany ale jeśli już to śmieszni byli dziennikarze po meczu którzy pierniczyli w koło jedno i to samo Oni dwadzieścia fauli my dziesięć no i w związku z tym co? Gdybyśmy my faulowali 36 a oni 14 to byśmy na 100% wygrali?
Nie gniewam się bo pewnie rzeczywiście jestem naiwny i gupi
Bo panowie "dziennikarze" z polsatowskiego towarzystwa wzajemnej adoracji są takimi idiotami, że nie dociera do nich, że nie ma sensu faulować przeciwnika, gdy się jest przy piłce a o ile mnie pamięć nie myli nasza przewaga oscylowała w okolicach 60 do 40% czasu posiadania piłki.
Reporter Polsatu Marcin Feddek namówił na bezpośrednio przedmeczowy wywiad Kamila Glika, za co piłkarzowi dostało się od wzburzonego eksperta Polsatu Dariusza Dziekanowskiego w studiu telewizyjnym, którego prowadzący Bożydar Iwanow za doprowadzenie do wywiadu operatywnego dziennikarza jakowoż pochwalił!
Fornalik za wystawianie Obraniaka był karcony i na możliwe sposoby od tego odwodzony, gdy zrezygnował z Ludovica w pierwszej jedenastce dostał się pod dziennikarski krytyczny ostrzał za uległość mediom i brak konsekwencji.
Jak nie kijem go, to pałą!
A ja mam absolutne wewnętrzne przekonanie, że Obraniak od straty bramek by nas nie uchronił, a precyzyjniej od Majewskiego na nos Lewego i but Boenischa piłek i tak by nie dograł.
Łukasika jestem ogromnym zwolennikiem, również na poziomie reprezentacyjnym, pomijając pierwsze 7 minut grał dużo lepiej od Krychowiaka, ale oprócz drugiej chyba zawalił trochę i przy pierwszej bramce. Nie szedł zdecydowanie w kierunku Boenischa by podwoić Jarmolenkę, ani Lewy, ani Błaszczykowski w sytuacjach jeden na jeden w polu karnym lub w jego bliskości nie byli pozostawiani, mogli tylko pomarzyć by mieć jednego obrońcę przed sobą. Lewy gdy wyszedł na wolną pozycję, albo był tym faktem tak zdziwiony, że ładował piłeczkę z głowy prosto w Piatowa, albo po wymanewrowaniu defensywy i posłaniu futbolówki przed bramkę, nikt z kolegów tam nie pospieszył, bo nie wierzył, że coś takiego może się przytrafić. Nie wiem tylko czy koledzy wątpili, że Ukraińcy do tego dopuszczą, czy nie wierzyli, że Lewy zamiast strzelać będzie dogrywał!? To jest jakiś właśnie syndrom reprezentacji bo przecież Lewandowski w Bundeslidze oprócz bramek jest ceniony dokładnie i za asysty.
Senatorze, trochę lepiej ustawiony i Boruc jedną z bramek chyba by wyjął, mam podobne wrażenie jak Ty, szczególnie chyba drugą, po krótkim słupku, ale to by była interwencja na miarę tych „doskonałych” większość „normalnych” bramkarzy te strzały by jednak przepuściła.
Gawinie teza, że kubeł zimnej wody był za mały, ryzykowna, bo odzywają się głosy, że i w tym saganie Fornalika są gotowi utopić.
„ nieoficjalnie - a nikt nie odważy się tego powiedzieć - mówi się na przykład, że to właśnie Boniek zadecydował o dowołaniu na lutowy mecz z Irlandią Boruca.
Boniek "spinał" się przed Ukrainą, bo doskonale zdawał sobie sprawę, że ewentualna porażka przyniesie ze sobą zakończenie okresu sielanki. Taki wynik ma jednak także dobre strony dla prezesa. W kuluarach mówi się, że szef PZPN nie przepada za aktualnym selekcjonerem, który nie jest z jego bajki, który prezentuje inną wizję kadry. Fatalne wyniki otwierają więc przed Bońkiem możliwość wymiany selekcjonera, o czym podobno wspomniał już zresztą na jednym ze spotkań w PZPN.
Ile w tym prawdy i czy rzeczywiście ma to sens? Ciężko stwierdzić, ale bez dwóch zdań takie możliwości są rozważane w futbolowej centrali.”(pilkanozna.pl)
Szczerze to sam mam pretensje, o pominięcie Jędzy, konserwatyzm w ustawianiu Lewego, zaczynam również mieć wątpliwości czy King Waldemar jest w stanie jakiś „team spirit” w swoich piłkarzach wskrzesić, zintegrować, sfokusować grupę na współpracy!? Nie chodzi o to żeby nagle wielką sympatią wszyscy do siebie zapałali, ale jednak na murawie, musi być zaufanie i przekonanie, że jak się poda do partnera i wyjdzie na dogodną pozycję to piłeczkę zwrotną się otrzyma, a z tym jak niecnie podejrzewam jest problem.
Na topienie w kuble wody jest zdecydowanie za wcześnie, niech King Waldek wprowadza autorytarne rządy, by na murawie zaprowadzić demokrację, albo autorytet z wynikami zdobędzie, albo ...
@ LegiaMaster
No przecież „Mistrzem Polski jest Legia” obowiązuje, zatem i Polsce trzeba dopingować, no bo jak tu się chełpić dominacją na podwórku, z którego reprezentacją człek by się nie utożsamiał.
Rzecz jasna, każdemu podług woli i uznania! Co kto lubi.
Mnie bardziej od goryczy porażek, drażni około reprezentacyjna komercja, jarmarczna szopka, ale jedno i drugie jakoś próbuję ignorować.
„Już za pięć latek, już za pięć latek, Polska będzie Master Światek!!!
Oczywiście masz pełne prawo do takiej postawy, gdyby jednak byłby to trend powszechny to takie kraje jak Mołdawia, Azerbejdżan czy Islandia kibiców mieć nie mają prawa. To samo jeśli chodzi o patriotyzm lokalny po co kibicować, utożsamiać się z " jakimś" Hutnikiem Warszawa czy Pilicą. Bialobrzegi ?
@Iocosus
Nie muszą się lubieć. jasne musi to na Rusi ale powinni, zdecydowanie powinni tylko taki stan ducha gwarantuje pełne zaufanie. Ktoś tu napisał a kim taki Fornalik jest dla Lewandowskiego a pewnie jeszcze dla kilku innych to może być problem tak uważam. Sprawa Boniek Fornalik może być coś na rzeczy, nie wystawienie Obraniaka to taki ukłon w kierunku prezesa? jeśli tak to Fornalik jednak się nie nadaje.
Źle mnie zrozumiałeś
Tu nie chodzi, by nie kibicować im wcale, ale przestańmy się właśnie łudzić, że mamy/mieliśmy reprezentację na skalę Anglii. Bo z tego się właśnie bierze ogólnopolska żałoba i rozdrapywanie ran poprzez róznego rodzaju analizy. Jesteśmy tą przytoczoną przez Ciebie "mołdawią". Wielkie przeciętniaki. I z takim nastawieniem trzeba im kibicować i mało co oczekiwać. NIC PO ZA TYM.
A my robimy z naszym minibóżków, którzy może tym razem sprawią nam deszcz. I jak na MINIbożków przystało spełniają te prośby o deszcz- dostają lanie
Ja im kibicuję, według mnie pierwszą połowę mimo bramek dla Ukrainy zagrali niezłą. Ale to takie kibicowanie "mołdawskie" - wiem, że na nich zbytnio wiele nie stać i nic zbytnio po nich nie oczekuję. Wygrają - łał, udało się; przegrają - przywykłem.
Pytanie tylko jedno stawiam zasadnicze: kiedyś nasi siatkarze, czy piłkarze ręczni byli takimi "mołdawiami" - nagle jednak awansowali do elity i wielokrotnie tą przynależność potwierdzali. Jednak można? Więc ja cierpliwie czekam na taki skok jakościowy/charakterologiczny w przypadku piłkarzy nożnych. A póki co mam nadzieję, że wygrają z San Marino. Przegrają, zremisują - przywykłem
W każdym razie, po odejściu Leo, który cieszył się naprawdę dużym szacunkiem u piłkarzy popełniono kardynalny błąd zatrudniając Smudę, naturszczyka bez żadnego doświadczenia w reprezentacyjnym temacie. To samo zresztą dotyczy teraz Fornalika. Powtórzę jeszcze raz, my nie mamy trenerów, którzy mogliby pochwalić się jakimiś sukcesami nie tylko na niwie reprezentacyjnej ale też klubowej, więc ktokolwiek z naszych szkoleniowców nie zastąpiłby Fornalika za pół roku, to nie wyciśnie z tych piłkarzy więcej niż to, co pokazali w piątek.
Powiedzmy sobie szczerze, taki Lewandowski czy Błaszczykowski dowolnemu polskiemu trenerowi mogą zacytować Małeckiego.
To mamy podobnie
Ja tez jestem przekonany, że gdyby taki występ zanotował Wawrzyniak to byłby jedynym/głównym winnym, a jego sytuacje byłby pokazywane na dworcowych telebimach w całej Polsce jako symbol nieudacznictwa. Ale "media" swoje wiedzą, media wykreowały go jako jedno wielkie nieporozumienie i kolejny selekcjoner się pod tym ugina. Jaki jest taki jest, ale jest najlepszym polskim lewym obrońcą. Może mu zabraknąć umiejętności, bo tych nie poprawi, ale jest w rytmie meczowym, swoje wybiega i nie przejdzie obok meczu. Zabawne jest też to, że to z nim w składzie ograliśmy w tych eliminacjach Mołdawię (strzelił gola) i zremisowaliśmy z Anglią, gdzie nie popełniał jakichś rażących błędów. I znowu się dzieje to co przed Euro - Wawrzyniak gra w absolutnie wszystkich kluczowych meczach, ale jak przychodzi do tego najważniejszego to jest traktowany jak piąte koło u wozu. Ma chłopak nerwy i cierpliwość, bo ja bym poważnie rozważył na jego miejscu rezygnację z kadry. Po prostu dość upokarzania. Można być rezerwowym i przegrywać rywalizację, ale nie być upokarzanym. A on IMHO jest. Boenisch wyjdzie ze szpitala i już ma gwarantowany 1 skład, a Wawrzyniak out. Przy akompaniamencie mediów, a on na poziomie reprezentacji gra o poziom lepiej niż taki Piszczek, który jest tragiczny w każdym meczu.
Inną kwestią jest Fornalik. Problemem nie jest to, że jest aktualnie selekcjonerem, problemem jest to, ze on nigdy nie powinien nim zostać. Na jakiej podstawie został wybrany to ja nie mam bladego pojęcia i nigdy mieć nie będę. Jak pozwolą mu poprowadzić reprezentację w el ME 2016 to będzie jedna z większych kompromitacji PZPN-u w ostatnich latach. Gość dostanie 4 lata na bawienie się kadrą, chociaż nie dał nawet pół argumentu aby dostać ją na kilka dni.
PS
wszystko fajnie opisałeś gawin76 tylko co ty chcesz od pomidorów z puszki ?
Co do całej reprezentacji to widzicie, że gra w zagranicznym klubie nie jest wyznacznikiem poziomu piłkarskiego.
Nie ma co się oszukiwać, dobrze że Wasyl do Legii nie przyszedł. Lepszy niż Żewłak w obecnej formie by nie był.
W dodatku trzeba to napisać wprost, że w latach 70 i 80tych, naszą przewagą było to, że dobrzy piłkarze kisili się na miejscu, nie trzeba było daleko szukać, był mniejszy problem ze zgraniem bo można było robić dłuższe zgrupowania kadry i etc. Ot cały mit polskiej myśli szkoleniowej.
No kto stał za plecami Fornalika i był jego wielkim promotorem przy wyborze na selekcjonera to akurat wielką tajemnicą nie jest.
Przyznaję, że dla mnie właśnie osoba poplecznika stanowiła jakiś problem, ale pod innymi względami King Waldemar jako „antyteza”, przeciwieństwo Smudy wydawał mi się bardzo dobrym polskim kandydatem. Na zagranicznego szans nie było, przy tamtym zarządzającym PZPN układzie, moim zdaniem pierwszy lepszy trener nie mówiący po polsku, sukcesu zresztą też nie gwarantuje.
Z Fornalikiem jest ten problem, że facet ma charakter, osobowość na zasadzie „siły spokoju”. W Ruchu potwierdził swoje trenerskie kompetencje, osiągał dobre wyniki z przeciętnymi, średnimi jak na polskie warunki piłkarzami, dzięki temu miał autorytet i dorobił się takiej a nie innej ksywki.
Kwestia autorytetu jest kluczowa i w reprezentacji, przyznaję miałem nadzieję, że analityczny, opanowany, rozważny Fornalik, właśnie działający na zasadzie „siły spokoju” taki autorytet swoją merytoryczną szkoleniową wiedzą, umiejętnościami zyska. Mhm, pojawiają się wątpliwości.
Jeżeli King Waldemar jest sterowalny, obojętnie przez kogo, czy to przez piłkarzy, czy to przez zwierzchników z PZPN, czy nawet ulega wpływom masmediów, to jako „King” czar siły pryska.
Borek: - Aż tak daleko bym nie szedł, ale Boniek ma świadomość, że taka gra reprezentacji to psucie biznesu. Nie zamazujmy rzeczywistości: Fornalik to trener poprzedniej ekipy, namaszczony przez Antoniego Piechniczka. Boniek od lat zna zasady zawodowego biznesu: wygrywasz - jesteś dobry, przegrywasz - arrivederci. Boniek chciał dać Fornalikowi parasol, mówiąc, że mundial nie jest celem ostatecznym. Ale też widzi, że nie ma w drużynie chemii, pomysłu, taktyki, wpływu trenera na największych gwiazdorów.”
http://www.sport.pl/pilka/1,65037,13624990,W_piatek_po_Ukrainie_Fornalik_przez_chwile_nie_byl.html#BoxSlotIIMT
Moim zdaniem zmiany mogą nastąpić, ale nie po San Marino, a po Mołdawii, to może być trudny mecz, w którym kolejna wtopa nie jest wykluczona, a tego Fornalik już zapewne nie przetrzyma.
Czy ktoś jest sobie w stanie przypomnieć kogoś z zawodników pola, kto poza Bońkiem i Buncolem, zdobył trofeum międzynarodowe z reprezentacją narodową i własnym klubem?
Wszystkie jego błędy praktycznie zostały wymienione w dyskusji- brak organizacji,taktyki, nieumiejętność wykorzystania Lewego czy nawet nie ma żadnego stopera który potrafi rozegrać piłkę.
Wbrew stereotypom najlepiej z Polaków na selekcjonera nadawałby się Maciej Skorża- jako całość nie jest najlepszym trenerem w Polsce, ale ma cechę która w prowadzeniu reprezentacji jest najważniejsze- jest najlepszym taktykiem w kraju, a tego nam brakuje. Prowadzenie reprezentacji i klubu znacznie się różni. W kadrze nie musi trenować zawodników co dzień. A taktycznie zespół potrafi ustawić bardzo dobrze jak w meczu z Rapidem czy Spartakiem. I jeszcze jedna ważna rzecz- był asystentem Janasa podczas eliminacji gdzie nasi wygrali 8 na 10 meczów w eliminacjach- zajmował się wtedy rozpracowywaniem rywala i taktyką.
Może Skorża jest dobrym taktykiem ale jest bardzo słabym selekcjonerem. A biorąc pod uwagę, że kompletnie nie poradził sobie z legijną szatnią, to można zakładać w ciemno, że efekt byłby jeszcze gorszy niż u Fornalika.
Powtórzę jeszcze raz, nie ma w Polsce szkoleniowca, który poradziłby sobie z obecną reprezentacją. Zresztą, większość słabych reprezentacji raczej stawia na doświadczonych zagranicznych trenerów. U nas też to przecież zadziałało z Beenhakkerem, przynajmniej dopóki miał poparcie w PZPN (dopóki był Listkiewicz). Z drugiej strony, jak sobie przypomnę jakie pomyje na niego wylano po Euro 2008, co zresztą bardzo mnie zszokowało, bo ja osobiście uważam, że tamten turniej był nawet niezły w naszym wykonaniu, to ja światełka w tunelu nie widzę. Za dużo mamy dziennikarskich hien, które przed meczem pierwsi włażą w tyłek a po meczu pierwsi mieszają z błotem. A niestety, ci debile mają bardzo duży wpływ na opinie kibiców, co zresztą było widać i na tym forum po dwóch nieudanych meczach Legii.
Moim zdaniem powinien. Powiem więcej: jestem święcie przekonany, że wywalenie Fornalika właśnie teraz będzie ostatecznym potwierdzeniem, że kadrą rządzą panowie Lewandowski i Błaszczykowski. A to z kolei oznaczałoby postawienie tejże kadry na głowie. Wielki nasz gwiazdor robercik, którego rzekomo nie umie wykorzystać Fornalik, zaraz po ME plótł jakieś totalne bzdury o tym, że w wykorzystywaniu sytuacji strzeleckich przeszkadzali mu 'Dyzma' i niejaki Solan. Ani jednego, ani drugiego w kadrze już nie uświadczysz, a robercikowi do strzelenia gola w narodowych barwach potrzebny był dość miękki karny z San Marino (!!!), nota bene ledwie za pierwszym razem trafiony.
Porzućmy wreszcie ten idiotyczny mit o tym, że mamy fenomenalnych piłkarzy, a jedyne, czego im trzeba, to właściwy selekcjoner. Moim zdaniem już naprawdę najwyższy czas, by prezes Boniek pokazał cojones i oświadczył, że wyniki następnych dwóch-trzech eliminacji średnio nas interesują. Uda się - super, nie uda? Trudno, jedziemy dalej. Niechże sobie ten Fornalik (Skorża, Warzycha, Nowak, ktokolwiek) spokojnie pracuje ze świadomością, że nawet porażka w rewanżu z San Marino nie pozbawi go posady. A my, jako piłkarska społeczność, w tzw. międzyczasie zajmijmy się tym, aby np. w eliminacjach ME'20 nie być uzależnionym od fochów i humorków jakichś niedorobionych primadonn.
Wybacz, że zadam prywatne pytanie ale ile ty masz lat? 13? Nie obraź się ale poglądy jakie prezentujesz zawsze mnie rozwalają. Bardzo mi przypominają tych, co to tupią nóżką i krzyczą "kierowcy mają jeździć wolniej, bo ja tak chcę!". Tylko, kurczę, co roku małe miasteczko idzie do nieba. Widzisz, ludzie w moim wieku już dawno doszli do wniosku, że zamiast zakazów i nakazów, zamiast kategorycznie krzyczeć i wygrażać lepiej poszukać innego rozwiązania. I zamiast w każdej mieścinie ustawiać 5 radiowozów z policjantami i bloczkami mandatów zaczęto stawiać fotoradary a kilkaset metrów wcześniej stosowne ostrzeżenia. Rozumiesz ideę? Zapobiegać zamiast karać.
Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek, to obecni mistrzowie Bundesligi. Kojarzysz, pan? B U N D E S L I G I! Naszej reprezentacji po prostu nie stać, żeby ich posadzić na trybunach, z tego prostego powodu, że bez nich, to już w ogóle możemy przestać marzyć o wygrywaniu meczów. Błędem Fornalika już jest odstrzelenie Obraniaka, bo lepszego piłkarza na tej pozycji po prostu nie mamy. Będziemy mieć może za pół roku, jak Wolski osiągnie sensowny poziom. Więc zamiast wysyłać ich precz, może lepiej stworzyć taki styl gry, aby ich zagospodarować, nie uważasz? Bo ja, szczerze mówiąc, w tych meczach nie widziałem, aby Lewandowski, Błaszczykowski czy Piszczek ukrywali się za plecami przeciwnika. Wręcz przeciwnie, na całej tej trójce opierała się nasza gra do przodu.
Wiesz, podpisałbym się pod tym co piszesz oboma rękoma, gdyby nie jeden fakt, który dobił mnie kompletnie. Chodzi o kontuzję Błaszczykowskiego, która skutkowała objęciem opaski kapitana przez... robercika. Wybacz, ale wygląda na to, że trio BVB już rządzi tą kadrą niepodzielnie. Nie ukrywam, że udało im się zminimalizować moje zainteresowanie kadrą do zera. Wygląda na to, że... lepiej już było, teraz będzie po porostu nijak, a trzeba pamiętać, że robercikowi strzela się w TEJ kadrze coraz ciężej. Możliwe więc, że będzie jeszcze gorzej, bo kadra (jaka by nie była) wciąż jest mu potrzebna.
Spokojnie, zdecydowanie bardziej mnie rozbawiłeś, niż obraziłeś. 32, skoro taka wiedza sprawi, że poczujesz się lepiej, ale nawet, gdyby 13, to co?
Nie jestem i nigdy nie byłem zwolennikiem systemu nakazowo-zakazowego. Nie mam bladego pojęcia gdzie zdołałeś wyczytać takie skłonności w moich wypowiedziach. Ciśnie mi się pod palce, by spytać z kolei o Twoją metrykę i zasugerować zmianę okularów, ale dajmy już temu pokój, lepiej skupić się na motoryzacyjnej metaforze. Widzisz, moim zdaniem receptą na poprawę bezpieczeństwa na drogach w żadnym wypadku nie jest wlepianie mandatów. Czy to przez żywych, czy też elektronicznych 'stróżów prawa'. W gruncie rzeczy wychodzi na jedno, a służy wyłącznie łataniu dziur w budżecie. Znacznie skuteczniejsza wydaje mi się praca nad stanem dróg, a przede wszystkim stworzenie takich kursów na prawo jazdy, które uczyłyby jeździć, nie zdawać egzamin. Plus jeszcze obowiązkowe (tak, tu akurat byłbym za przymusem) badania psychologiczne i okulistyczne, ale to jakby osobna śpiewka.
Przekładając to na grunt futbolowy uważam, że powinniśmy się skupić na budowaniu infrastruktury treningowej i szkoleniu. Tak, żeby za kilka lat selekcjoner (ktokolwiek by nim nie był) miał wybór. Znaczy oprócz trójki rozkapryszonych gwiazdorków z BVB (o nich jeszcze zaraz), neurotycznego Obraniaka i kilku innych ćwierćzdolnych grajków miał do dyspozycji po dwóch-trzech piłkarzy (co najmniej) średniej europejskiej klasy na każdą pozycję i dopiero wtedy, oceniając aktualną formę i predyspozycje mentalne tychże graczy, zabierał się za budowanie zespołu. Dopóki nie osiągniemy takiego poziomu, będziemy się wiecznie ciskać w paranoi, którą świetnie obrazuje kilka postów powyżej kol. LegiaMaster: przed każdym meczem/eliminacjami/turniejem dmuchać balon oczekiwań daleko poza wszelki rozsądek, a potem nurzać się w rozpaczy, urządzać polowania na czarownice i dawaj a piat' dmuchać w balon, w tzw. międzyczasie wyczekując jak zagubiony pies swojego pana jakiegoś piłkarskiego Wenty, czy inszego Lozano.
Tak, tak się zabawnie składa, że wiem, gdzie na co dzień występują panowie Błaszczykowski, Lewandowski i Piszczek (do którego akurat mam najmniejsze anse). Ba, Bundesligę śledzę dość uważnie, toteż nawet mam świadomość jak się tam prezentują i jakie osiągają sukcesy. Niestety (dla mojego poczucia estetyki) śledzę jeszcze uważniej losy naszej reprezentacji i mam nieodparte wrażenie, że po dwóch takich meczach, jak z Ukrainą i San Marino, robercik usiadłby na ławce, po trzecim ucichłyby wszelkie spekulacje nt. jego przenosin do Man Utd, Juve, czy gdziekolwiek, a po piątym-szóstym media w Niemczech zaczęłyby sugerować Kloppowi i Watzkemu, że w BVB na gwałt potrzeba nowego napastnika.
Ja, rzecz jasna, nie twierdzę, że całą trójkę trzeba raz na zawsze, nieodwołalnie usunąć z kadry. Uważam natomiast, że przydałoby się im uzmysłowić, że albo zaczną grać w narodowych barwach na miarę swoich możliwości, albo zostaną zastąpieni. Bez względu na to, że są wciąż aktualnymi mistrzami B U N D E S L I G I!
Tak, mnie też utrzymanie opaski na kubusiowej łapce, a potem przeniesienie jej na łapkę robercikową, przysporzyło o mdłości. Niemniej sądzę, że u podstawy tych dziwnych zachowań Fornalika leży medialna nagonka, której ulegał już Smuda, a także bezsensowne postępowanie Bońka. Selekcjoner reprezentacji Polski musi mieć autorytet. I to taki wynikający ze stanowiska, nie z tego, że w swej wszechogarniającej łaskawości raczą go uznać mistrzowie B U N D E S L I G I. A nie będzie go miał, dopóki prezes PZPN, media, a za nimi kibice pozwolą się naszym, pożal się Boże, gwiazdorkom szarogęsić skolka ugodna.
Nawiasem mówiąc, przeraża mnie przyspieszanie naszej narodowo-futbolowej cyklofrenii. Kiedyś domagaliśmy się (też często bez sensu) selekcjonerskiej głowy po przerżniętych eliminacjach, względnie turnieju. Dziś taki Fornalik w zasadzie od startu szedł na ścięcie, a już po kilku meczach widzi kata i pieniek. Jak tak dalej pójdzie, za parę lat selekcjonera będziemy zmieniać w przerwie, bo po trzech kwadransach jest - o zgrozo! - 0:1. Nieśmiertelny Dariusz Szpakowski ogłosi smsowe wybory (2,49 + VAT za sms, do wygrania smartfon LXVII generacji!), stary trener odbierze w szatni wypowiedzenie i kopa w zad na pożegnanie, w II połowie 'tymczasowo' reprezentację poprowadzą Kubuś z robercikiem, a nowy tecnico roztasuje się od jutra, o ile oczywiście Kubuś z robercikiem zechcą go zaakceptować. Tylko nie dziwmy się potem, że nie tylko sławy z zagranicy, ale nawet co poważniejsi polscy trenerzy będą tę naszą nieszczęsną kadrę omijać jak - excusez le mot - psie gówno na chodniku.
- "Selekcjoner reprezentacji Polski musi mieć autorytet."
Tu już zgadzam się w pełni, tyle, że... mam problem z oceną faktu posiadania lub nie, takowego przez trenera Fornalika. Ten ostatni numer z opaską skłania mnie raczej do wersji "lub nie" i tu widzę problem. Wygląda na to, że panowie z Dortmundu (też najmniej mam do Piszczka, choć On również nie prezentuje formy klubowej, jednak zdecydowanie mniej gada od swoich pożal się Boże "gwiazdorskich" towarzyszy) robią sobie co chcą i jak chcą. Nie ma dla niech żadnego autorytetu i nic nie jest w stanie na nich wpłynąć. Zastanawiam się czy to nie do tej roboty był selekcjonerowi potrzebny Wasyl, ale nawet On wobec swojej obecnej formy nie jest w stanie za wiele powiedzieć. Boruc? Chyba też nie tedy droga. Masz oczywiście rację, że autorytet trenera, jeśli był to znikł pod wpływem otoczenia, mediów, ale też braku wsparcia w centrali (plotki o niepasowaniu do koncepcji Bońka są koszmarne), niemniej jednak znikł, prysł jak bańka mydlana. Teraz mamy do czynienia z najlepszą sytuacją dla panów piłkarzyków, mianowicie to trener jest na ich garnuszku. Jak będą chcieli, odniesie sukces (będzie ciężko), jak coś fiknie to już od najbliższego meczu wystartuje wspomniane audiotele. Od lat kopacze z naszego kraju w ten sposób ustawiali kolejnych "pryncypałów", tym razem obecny wystawił się sam. Wybacz mi mój sceptycyzm, nie wydaje mi się aby była droga wyjścia z tej matni. Dla wielkich reprezentacyjnych kibiców mam też dobrą/fatalną (to zależy od punktu widzenia) wiadomość. Teraz trzeba coś wygrywać, tak ustawiony trener nie powinien za szybko wylatywać, bo trzeba będzie zaczynać od nowa, a to żmudna i niepewna robota. Zapewne więc czeka nas kilka zwycięstw, kilka punktów na koncie, może nadzieje na kolejne dobre eliminacje.
Nie no, wiadomo, że w chwili obecnej selekcjoner żadnego autorytetu nie posiada. Jestem natomiast ciut większym optymistą od Ciebie w kwestii możliwości odzyskania tegoż. Drogę tutaj powinien otwierać jasny, czytelny i bezwględnie jednoznaczny sygnał z cetrali, że mimo nienajlepszych ostatnio wyników i ogółem słabej postawy drużyny trener Fornalik wciąż cieszy się niesłabnącym poparciem i zaufaniem PZPN i choćby się waliło i paliło, pozostanie na stanowisku co najmniej do wygaśnięcia obecnego kontraktu. Niestety, tutaj mój optymizm się kończy. Bo zamiast takiego sygnału mamy jakieś ciekawe - głównie z psychiatrycznego punktu widzenia - sądy kapturowe byłych selekcjonerów nad selekcjonerem obecnym. Plus debilne wypowiedzi Bońka, który przecież też jest byłym selekcjonerem i wszyscy (chyba) pamiętamy, czym się jego działalność na tym stanowisku zakończyła. Toteż byle krzyna honoru (i rozsądku) powinna mu podpowiedzieć, żeby spraw selekcji unikał jak wampir czosnku.
Nie zgadzam się też - niestety - że szczyt rozpasania gwiazdorków już nastąpił. Moim zdaniem przyniosłaby/przyniesie go dopiero dymisja Fornalika właśnie teraz. Bo nowego selekcjonera Kubunio z robercikiem będą sobie mogli od samego dzień dobry ustawić na zasadzie "albo będziesz chodził na naszej smyczy, albo skończysz jak Waldek".
Co do Boruca jeszcze: moim zdaniem skoro już chłopak wrócił do kadry, naturalnym powinno być powierzenie opaski właśnie jemu. Bo to chyba jedyny (Wasyl to już raczej emeryt) człowiek w tym towarzystwie, który ma charakter. Właśnie charakter, nie charakterek.
Najwięcej w dyskusji dostaje się trójce z Dortmundu, że grają o wiele słabiej niż w klubie. Ten problem dotyczy również pozostałych- Obraniaka, Krychowiaka, Glika czy reszty. I to jest problem trenera.
Weźmy pod uwagę nasz skład:
Bramkarze- Boruc, Szczęsny, Fabiański, Kuszczak, Tytoń- nawet najlepsze zespoły w Europie mogą zazdrościć nam wyboru w bramce.
Obrona
*prawa- Piszczek, uważany za jednego z najlepszych defensorów na swojej pozycji w Europie. Mało który zawodnik potrafi tak podłączyć się do akcji. W rezerwie Olkowski.
*stoperzy- Glik- najlepszy obrońca Torino, które oprócz Juve straciło najmniej bramek w Seria A. Salamon- kupiony przez Milan za dużą kwotę. Jędrzejczyk- najlepszy defensor w lidze. Komorowski- podstawowy stoper Tereka, jednej z najlepszych drużyn w lidze Ukraińskiej. Perqius- zawodnik Betisu Sewilla. Szukała- z powodzeniem gra w europejskich pucharach, to samo jak Celeban. Nie liczę już Wasilewskiego. Mamy 7-8 stoperów na reprezentacyjnym poziomie którzy grają w silnych ligach, poprzedni stoperzy mogli o tym tylko pomarzyć.
*lewa obrona- można śmiać się z Beonisha że jest słaby w obronie, ale gra w podstawowym składzie w 3 drużynie w Bundeslidze, a tam słabi gracze nie grają. Na swej pozycji jest jednym z najlepszych graczy w Bundeslidze w ofensywie, gorzej w obronie. Mamy też Wawrzyniaka.
Na papierze nasza obrona na słabą nie wygląda, jest z czego wybierać.
Pomocnicy
*Defensywni- Krychowiak- najlepszy gracz Remis, pod względem not jeden z najlepszych pomocników w swojej lidze, strzelił gola szejkom z Paryża. Polański- etatowy gracz w Bundeslidze, mający tam mocną pozycje. Są też Borysiuk, Łukasik czy wracający do formy Matuszczyk.
*Skrajni pomocnicy i ofensywni- zacznę od Obraniaka- w swoim klubie gra na bocznej pomocy a u nas za cholerę chcą go zrobić rozgrywającego, to nic dziwnego że słabiej grywa. Gwiazda Bordeaux, dobrego klubu z Francji. O Błaszczykowskim każdy wie na co go jest stać. Rybus- ma status gwiazdy w Tereku, ale w kadrze staje się kozłem ofiarnym selekcjonerów. Mierzejewski- nie jestem jego fanem, ale w Trabzonspor zalicza się do najlepszych graczy. Kamil Grosicki- ma obniżkę formy, ale też ma wyrobioną markę. Jest jeszcze Wolski gdy wróci do formy, Zieliński, Wszołek, Kosecki, Pawłowski, Peszko, Majewski czy Sobota, plus bardzo dużo utalentowanej młodzieży.
Tutaj tragedii też nie ma
*Napastnicy
Lewandowski, Mili, Teodorczyk, Sobiech- jest w czym wybierać.
Teraz opiszę co mi się nie podoba-
1) Żaden gracz nie gra na poziomie jaki prezentuje w klubie.
2) Fornalik zachowuje się jakby pierwszy raz był trenerem, wymienię kilka uwag-
* brak asekuracji w zespole, czy to gdy obrońcy wychodzą do ofensywy, czy w innych sytuacjach
* ustawienie dwóch wolnych zawodników na stopera, którzy jeszcze nie potrafią rozgrywać piłki- to jest samobójstwo
* brak odpowiedzialności za pilnowanie swoich sektorów na boisku
* zero pomysłu na rozegranie akcji, wykorzystanie potencjału zawodników
* stosowanie ciągle tej samej taktyki, gdzie nasi są rozszyfrowani, zero zaskoczenia rywala.
* ustawianie Obraniaka na rozgrywającego, zamiast na boku pomocy.
* bałagan s środku pola, gracze nie potrafią wymienić 2-3 podań na raz
3) brakuje w kadrze charakterów.
Piłkarsko mamy dużo lepszy skład niż Ukraina czy Czarnogóra, tylko trudno Polskę nazwać zespołem.
Można na to wszystko spojrzeć bez różowych okularów.
Bramka: Szczęsny ma najgorszy sezon w karierze, a w dodatku na niwie reprezentacyjnej pokazuje wyraźne oznaki sody; Fabiański od odejścia z Legii to wieczny wygrzewacz ławy, w dodatku bezjajeczny; Kuszczak to drugoligowiec, angielski, ale jednak; skoro Tytoń jest tak wspaniały, dlaczego nie broni w PSV - "trener nie lubi Polaków"?
Boki obrony: Tak, Piszczek i Boenisch to niewątpliwie bardzo dobrzy piłkarze. W grze ofensywnej. W klubach (zwłaszcza w BVB) ich defensywne obowiązki zabezpieczają wybitni stoperzy. W kadrze wybitnych stoperów nie posiadamy.
Środek obrony: Dół formy Damiena Perquisa przypomina Rów Mariański; Salamon - fajny, na jutro; Glik - wolny, dobry do gry w bardzo solidnie poukładanej drużynie - nierealne w reprezentacji, zwłaszcza naszej; Jędrzejczyk? liga - owszem, ale kadra to jakby więcej, na pewno da radę? OK, faktyczna nieobecność Celebana i Szukały to również dla mnie zagwozdka. Pozostaje 'Prezydent', który w rzeczy samej powinien być ostoją naszej defensywy.
Pomoc def.: Z Wszołkami i Koseckimi to bym się - póki co - nie podpalał. Poczekajmy, niech te kwiatki rozkwitną. Peszko? Sobota? Hmmm... OK, z całej reszty dałoby się coś zrobić, zwłaszcza opierając grę na Obraniaku.
Atak: Milik i Sobiech mają problemy z minutami. Jasne, szczególnie w pierwszym przypadku mało to dziwne, ale jednak mają. Teodorczyk - chłopak strzelił ledwie parę bramek w Ekstraklasie, poczekajmy troszkę z doczepianiem mu aureoli.
Lewandowskiego celowo zostawiłem na koniec, bo to najlepszy przykład do pokazania dlaczego się z Tobą nie zgadzam. O czym chyba wszyscy doskonale wiemy, na wartość piłkarza, oprócz umiejętności technicznych i taktycznych, wpływają też cechy wolicjonalne. Technicznie robercik to piłkarz wspaniały, patrząc z polskiej perspektywy wręcz zjawiskowy. Taktycznie też daje radę. Jak słusznie zauważył kol. CTP, jest mistrzem samej B U N D E S L I G I, toteż naturalnym wydaje się, że powinien w kadrze pełnić rolę prawdziwego lidera, gwiazdy, która pociągnie za sobą (nieco) mniej zdolnych kolegów. Niestety, wolicjonalnie Lewandowski plasuje się poniżej dna. W kadrze, rzecz jasna, bo w klubie, gdzie dostaje prawdziwe pieniąchy, problemów z motywacją jakoś nie miewa. Na kadrę przyjeżda niczym wielki artysta na prowincjonalny festiwal, gdzie - jak mu się zdaje - sama jego obecność powinna spowodować, iż miejscowi parweniusze oddadzą mu w dowód wdzięczności pół majątku i kilka córek na nałożnice. A skoro, jak już ustaliliśmy, robecik jest w tej kadrze gwiazdą, to za jego przykładem - takim właśnie - idzie cała reszta.
Czy to jest wina trenera? Po części tak. Osłabienia pozycji trenera. Dlatego zdecydowanie sprzeciwiam się dalszemu jej osłabianiu poprzez zdymisjonowanie Fornalika. To raz.
Dwa - piszesz o "jakimś zagranicznym szkoleniowcu". A mógłbyś może błysnąć nieco większą oryginalnością od współwyznawców tego poglądu i podać kto konkretnie miałby się wcielić w rolę naszego futbolowego Prince Charming? Bo im dłużej próbuję spojrzeć z punktu widzenia ewentualnego importowanego zbawcy naszej kopanej, tym wyraźniej widzę taki oto obrazek: reprezentacja z fafnastej dziesiątki FIFA'owskiego rankingu, która od trzydziestu lat z okładem nie wygrała kompletnie nic. Nawet na finałowych turniejach pojawia się raz od wielkiego dzwonu. Szerzej znanych piłkarzy ledwie garstka, a ci, co są, to podobno - pardon - wyżej srają, niż dupska mają. Do tego prezes federacji, który ledwie został wybrany, a już zaczyna wściubiać nochal w nie swoje interesy. Słowem, jak to bodajże w Piłce Nożnej kiedyś napisano, reprezentacja Polski to taka kobyła, na której bardzo trudno byłoby wygrać jakiś wyścig, łatwo natomiast spaprać sobie reputację dobrego dżokeja. Jaki zagraniczny trener połakomi się na taki kąsek? Albo zramolały dziad w podobie Beenhakkera, który sukcesy może i odnosił, ale, cholera no, jakoś wtedy, gdy Vermeer sikał po gaciach; albo dorobkiewicz, choćby z nazwiskiem, klasy Bakero, czy Matthaeusa. Potrafisz mi wyłożyć w czym którykolwiek z nich byłby lepszy od Fornalika?
To naprawdę nie jest tak, że ja się tutaj, na Czarnej Elce, wbijam w buty obrońcy kolejnych selekcjonerów. Uważam po prostu, że w obecnych warunkach nawet hybryda Helenio Herrery i Rinusa Michelsa nie wykrzesałaby sukcesów z Biało-Czerwonych. I wydaje mi się oczywiste, że najpierw powinniśmy zmienić warunki, a dopiero gdzieś tam potem ewentualnie myśleć o zmianie trenera.