A+ A A-

Sporting na stojąco

Siedmiu kolejnych prób potrzebowali zawodnicy Sportingu do zanotowania na swoim koncie zwycięstwa w roku 2012. Wreszcie udało się - okazją do przełamania niefortunnej passy stała się ligowa potyczka z ekipą Beira-Mar.

Z niesmakiem przyznaję, że ligę portugalską ogląda mi się raczej ciężko. Chwilami odnoszę wrażenie, że zawodnicy boiskowe zadania wykonują ze znudzeniem i nonszalancją, brakuje tempa i zaciekłości charakterystycznych dla innych czołowych rozgrywek Starego Kontynentu.

Wysokich piłkarskich umiejętności portugalskim drużynom odmówić co prawda nie można - zawodnicy z wielką ochotą wdają się w dryblingi, z zapałem toczą indywidualne pojedynki na flankach - jednak uczta dla oczu to, delikatnie rzecz ujmując, nie jest.

Sporting pokonał przeciwnika pewnie, szybko strzelając dwie bramki po stałych fragmentach gry i nie forsując tempa aż do końcowego gwizdka arbitra.

Obserwacje wyniesione z takiego pojedynku 'na pół gwizdka' nie mogą być miarodajne, spróbujmy jednak krótko podsumować dotychczasowe 'szpiegowanie' naszych najbliższych rywali w Lidze Europy.

Co najistotniejsze, Sporting wydaje się być drużyną, której nadal ogromnie brakuje zgrania i płynności rozegrania piłki w obrębie poszczególnych formacji. Łatwo można to wyjaśnić dużymi zmianami personalnymi w zespole, jak również plagą kontuzji czołowych zawodników. Równie dla nas interesująco musi zabrzmieć fakt, że Sporting w tym momencie jest ewidentnie w mocno przeciętnej formie fizycznej, co może tłumaczyć męczarnie lizbońskiego potentata w meczach z niezbyt renomowanymi rywalami. Nawet znany z błyskotliwego 'odejścia' na kilku metrach Diego Capel ma w ostatnich meczach kolosalny kłopot z wygraniem biegowego pojedynku z przeciwnikiem.

Sporting gra bardzo twardo w defensywie, jednak jednocześnie pozwala swoim rywalom na zaskakująco wiele. Proszę sobie wyobrazić, że drużyna Beira-Mar oddała więcej strzałów na bramkę przeciwnika niż zwycięscy gospodarze, między innymi trafiając raz w poprzeczkę oraz w ostatniej minucie w słupek bramki Sportingu.

Wielki plus Sportingu to bramkarz Rui Patrício, który najwyraźniej nie na darmo ma w Portugalii wyrobioną wysoką markę - w żadnym z oglądanych przeze mnie meczów nie popełnił najmniejszego nawet błędu.

W meczu z Biera-Mar błysnął Onyewu (fot. sporting.pt), dwukrotnie z siłą tarana nacierając na szybującą w powietrzu futbolówkę i zapewniając swojej drużynie trzy punkty. Jednak generalnie rzecz biorąc, środek obrony Sportingu nie wydaje się być formacją najwyższej klasy, o czym dobitnie można było przekonać się przy okazji porażki tej drużyny z Bragą. Są to natomiast niewątpliwie obrońcy obdarzeni znakomitymi warunkami i siłą fizyczną. Czyżby koszmar Danijela Ljuboji?

Boczni Insúa i João Pereira preferują futbol ofensywny, chętnie włączając się w ataki swojej drużyny. Nasi skrzydłowi będą musieli sporo się nabiegać, żeby nie dopuścić do przewagi liczebnej Portugalczyków w bocznych sektorach boiska.

Środkowa linia Sportingu nie przekonuje. Z Beira-Mar nie mógł niestety zagrać doskonały, twardy jak skała Holender Schaars. Zastępujący go Renato Neto wyróżnił się głównie brutalnością. Znacznie lepsze wrażenie sprawia Brazylijczyk Elias, ale wydaje się, że do klasy Strootmana z PSV brakuje mu jeszcze wiele. Matias Fernández stosunkowo niedawno powrócił do drużyny po kontuzji, ale ma pewne miejsce na pozycji ofensywnego pomocnika wobec absencji Marata Izmaiłowa. Fernández jest cudownie wyszkolony technicznie, porusza się z elegancją, wiele widzi na boisku. Trzeba będzie uważać na jego zejścia do prawej strony i kombinacyjne wymiany podań z Capelem lub Jeffrenem. Jest to jednakowoż zawodnik dość chimeryczny - w pojedynku z Beira-Mar nie wyróżnił się literalnie niczym.

Skrzydłowi, podobnie jak ma to miejsce w Legii, wymieniają się pozycjami. Lewonożny Capel często schodzi na prawe skrzydło, łamie akcję i usiłuje uderzać na bramkę. O miejsce po drugiej stronie boiska rywalizują znany z występów w Barcelonie Jeffren i Peruwiańczyk Carrillo. Przyznam, że znacznie lepsze wrażenie sprawia na mnie ten drugi, który dysponuje znaczną szybkością i ciągiem na bramkę. Jeffren gra spokojniej, bliżej mu do rozgrywającego niż do szalejącego na flance skrzydłowego.

W ataku poza wszelką konkurencją jest kontuzjowany obecnie van Wolfswinkel. Jego rywale do miejsca w pierwszej jedenastce to bułgarski obieżyświat Bożinow, aktualnie zawieszony przez klub za... samowolne wykonanie rzutu karnego (zresztą bez powodzenia) oraz Urugwajczyk Ribas, który rozczarowuje na całej linii.

Sporting to drużyna naszpikowana indywidualnościami, która jest jednak obecnie w bardzo złym dla siebie momencie. Pewne parametry w grze Sportingu muszą ulec poprawie w perspektywie najbliższego miesiąca, ale nie widzę takiej możliwości, by Portugalczycy zdołali w pełni 'wygrzebać się' z dołka. 

Dostaniemy swoją szansę na wydanie temu rywalowi ciężkiej walki, może nawet na odprawienie go z kwitkiem. Jestem o tym przekonany.

Dyskusja (4)
1poniedziałek, 30, stycznia 2012 02:23
Senator
Bardzo mnie cieszy optymizm autora.Ja muszę przyznać że w momencie kiedy usłyszałem z kim przyjdzie nam się mierzyć nadziei nie miałem. Dużo bardziej wierzyłem w pokonanie Spartaka ( jest przynajmniej jeden bardzo wiarygodny świadek). Może to i dobrze ja laik i dyletant piłkarski typuję odwrotnie niż znawcy i fachowcy futbolu Smile
2poniedziałek, 30, stycznia 2012 09:29
gawin76
Są wyraźne podobieństwa do dwumeczu ze Spartakiem. Przeciwnik znajduje w fazie przebudowy drużyny, zmaga się z kontuzjami, rozczarowuje na arenie krajowej, jest wielce prawdopodobnie, że podejdzie do nas z poczuciem wyższości, raczej nie na pełnej koncentracji.
Pytanie czy my będziemy w stanie wspiąć się na takie wyżyny jak podczas dwumeczu ze Spartakiem.
3poniedziałek, 30, stycznia 2012 10:20
Monrooe
@ Gawin76

- "Przeciwnik znajduje w fazie przebudowy drużyny, zmaga się z kontuzjami, rozczarowuje na arenie krajowej,"

To zupełni tak jak my.. Z tym, że u nas kontuzje są o tyle groźniejsze dla zespołu, iż nie bardzo mamy kim zastępować kontuzjowanych. Ba ! na niektórych nieobecnych opierała się taktyka naszej drużyny. Teraz trzeba będzie dokonać małej rewolucji taktycznej, jak zareaguje zespół ? Oby lepiej niż Sporting na swoje problemy. Jednak Oni grając mogą testować zmiany, my nie mamy tego komfortu. Więc mój optymizm jest...umiarkowany.
4poniedziałek, 30, stycznia 2012 13:14
gawin76
Rzecz w tym, że po losowaniu moja pierwsza myśl była podobna do tej Senatora - mogiła.
Teraz wydaje mi się, że nie tylko nie mogiła, ale może nawet... los na loterii.
Czy będziemy w stu procentach gotowi do tego, żeby ten los podjąć, to inna sprawa.
Wydaje mi się, że akurat ze Sportingiem tacy np. Rado i Ljuboja mogą nieźle wypaść na świeżości, bardziej martwi mnie co stanie się w lidze w perspektywie całej rundy.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1