- Kategoria: Krótka Piłka
- gawin76
Kasper Hamalainen w Legii!
Transferowy hit zimy w Ekstraklasie stał się faktem. Kontrakt z Legią podpisał Kasper Hamalainen. Reprezentant Finlandii przez ostatnie trzy sezony był podporą poznańskiego Lecha.
Pojawienie się Hamalainena w Legii ma znaczący wymiar wizerunkowy, finansowy i sportowy.
Pod względem wizerunkowym Legia wysłała w Polskę przekaz o potężnej sile. Oto kto wie czy nie najlepszy zawodnik drużyny będącej największym rywalem Legii w ostatnich latach, z pełną premedytacją zdecydował się opuszczenie dotychczasowego klubu, wiążąc swoją przyszłość z Legią.
W aspekcie finansowym oczywiste jest, że Legia inwestuje w Hamalainena, chcąc żeby ten kontrakt zwrócił się na boisku, a nie na rynku transferowym. Fin w sierpniu tego roku kończy 30 lat, z Legią podpisał kontrakt na trzy i pół roku, na kwotę z pewnością nie mniejszą niż trzysta tysięcy euro za sezon gry w barwach Legii. Niezwykle trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Legii udaje się odzyskać te pieniądze przez przyszłą sprzedaż doświadczonego pomocnika.
Sportowo Legia pokazała, że woli wydać znaczące w polskich warunkach pieniądze na zawodnika sprawdzonego w realiach Ekstraklasy, który przez kilka sezonów demonstrował regularność i skuteczność, niż ryzykować powtórkę przypadków takich jak Helio Pinto czy Orlando Sa.
Mocny, stanowczy, odważny ruch ze strony naszego klubu. Nie inaczej zresztą ze strony Hamalainena, bo z pewnością nie wszyscy kibice Lecha wykażą się takim zrozumieniem jak redaktor Radosław Nawrot.
Kasper, wielu bramek i kilku tytułów mistrzowskich w koszulce z 'eLką' na piersi!


I tak trochę wygląda, że naszym włodarzom udzieliła się gorączka zakupów. Z chwilą ogłoszenia sprowadzenia Borysiuka, Legia sprawia wrażenie ciut łapczywej, a nowi gracze nie zapewnią obsady tych pozycji na boisku, które nam najbardziej doskwierały w 2015. No ale zakładam, że panowie BL i DM wiedzą, co robią. Czegóż to się nie robi, aby jubileusz wypadł okazale.
Przyznam, że wolę takie nerwy niż nerwy towarzyszące samej grze, meczom, itd. Oby ta przerwa trwała jak najdłużej.
W tzw. Europie też różnie bywało ze standardami
Niemniej jednak historia zakontraktowania Hamalainena jest o tyle interesująca, że mimo wszystko raczej nie chodzi ani tylko o pieniądze (jak założył zalinkowany w tekście red. Nawrot), ani też o zakupowe preferencje małżonki Fina. Musiało 'zagrać' kilka kwestii jednocześnie.
Czy transfer dobry - to wyjdzie 'w praniu', ale jak sobie przypomnę choćby jego bramkę a la Henry z Koroną to wierzę, że... dobrze będzie
@ corazstarszy
Co do Gizy to idei tamtego transferu akurat nie rozumiałem kompletnie, ale stosunkowo niedawno bardzo byłem szczęśliwy z zakontraktowania Dwaliszwilego, uważając że to transferowy 'pewniak'. Wyszło tymczasem... no powiedzmy przeciętnie.
Ostrożność zatem wskazana, mimo że jak i Ty uważam że pod względem czysto sportowym narzekanie na sprowadzenie Hamalainena to jakieś nieporozumienie.
raczej nie chodzi ani tylko o pieniądze (jak założył zalinkowany w tekście red. Nawrot), ani też o zakupowe preferencje małżonki Fina
No właśnie. Szczerze powiedziawszy, patrząc na całą hecę oczyma postronnego obserwatora mam wrażenie, że kontrakt był tu sprawą co najwyżej drugorzędną. Z tego, co mi się o oczy obiło, Lech proponował Kasprowi E350k rocznie, a w Legii maksymalnie mógł dostać E400k. Nie wierzę, że różnica rzędu ledwie nastu procent (o ile w ogóle) mogła okazać się decydująca. Panią Hamalainenową zostawmy, bo mieszanie jej do równania to już w ogóle czyste kuriozum.
Musiało 'zagrać' kilka kwestii jednocześnie.
Moim zdaniem co najmniej trzy:
a) Hamalainen dobrze czuje się w Ekstraklasie, dorobił się tu statusu gwiazdy, toteż przeprowadzka do innej ligi o porównywalnej renomie (Dania, Bułgaria) mijałaby się z celem. A że z naprawdę wysokiej półki jakoś nikt się nie odezwał...
b) Lech (w sensie: zarząd klubu) dość poważnie Fina rozczarował. Wygląda na to, że panowie Rutkowscy postanowili twórczo udowodnić, że poznaniacy to naprawdę tacy Szkoci przegnani z Highlands za skąpstwo. Nie chodzi przy tym, powtarzam, o kontrakt Hamy jako takiego, a o ogólne podejście do budowy zespołu. I tu akurat redaktor Nawrot ma rację. Kasper Mistrzem Polski już był. Teraz pewnie chciałby czegoś więcej. Tyle że poruszona w linkowanym tekście ściana nie daje na to żadnych widoków.
c) Takowe są w Legii. A przynajmniej tak właśnie zdaje się kombinować jej najnowszy nabytek.
I tu nasuwa mi się pytanie: czy aby na pewno ma rację? Pisze kol. Corazstarszy: naszym włodarzom udzieliła się gorączka zakupów. (...) nowi gracze nie zapewnią obsady tych pozycji na boisku, które nam najbardziej doskwierały. No właśnie. Czy to aby z przypadku nie jest tak, że panowie Mioduski i Leśnodorski również postanowili udowodnić kilka stereotypów dot. mieszkańców swego miasta? W tym przypadku byłaby to nieukierunkowana, nieprzemyślana rozrzutność. A ona rzadko kiedy wróży cokolwiek dobrego.
W standardach chodziło mi o to co w dzisiejszym swoim felietonie pisze nielubiany przeze mnie Stanowiski. Ot piłkarz który zmienia klub jak to robi wielu. Zmienia bo jest piłkarzem czyli norma.
Zastanawia mnie jednak co innego: Zaczynam mieć dziwne przeświadczenie, że Lech się sypie od środka. Nie wiem o co chodzi, może to tylko moje zwidy, ale to już kolejny sygnał o słabym stanie pacjenta.
Gdy przechodził Bereś sprawa była jeszcze w miarę oczywista - gracz uważany za przeciętnego dostał naprawdę ciekawą ofertę to przeszedł. Tu wszystko było "po Bożemu". Jednak od tamtej pory coś się chyba zmieniło. Wpierw był Bielik, którego wybór był już dziwny. No jakoś ciężko mi wyobrazić sobie tak mega dojrzałego dzieciaka, który stawia na perspektywy w pierwszej kolejności. Dlatego albo poleciał na ciut większą kasę tylko dlatego, że większa, albo coś mu jednak mocno doskwierało w Poznaniu. Mimo wszystko zakładam, że to pierwsze i sprawę uznaję za zamkniętą.
No ale później pojawia się temat "Linetty i Kamiński" i znowu "niczego nie mogę wykluczyć". Wychowankowie tak się wypowiadają w mediach? No rozumiem, że nie zabierają głosu, żeby podbić stawkę, ale tak? Ja naprawdę miałem wrażenie, że oni by chętnie przeszli, a zostają przez coś co otarło się o szantaż.
No i teraz Kasper. Gościu ma taki status, że gdyby zadzwonił do Poznania "Legia daje mi X zł i 3,5letni kontrakt - zrównacie te warunki to zostaję" to dziś w mediach powinny być nagłówki "Jednak zostaję w domu". Tymczasem KH wolał ściemniać, że żonie się nie podoba w Polsce niż zostać w Lechu. No chyba, że liczy na szybki eksport a'la Bielik (to by wyjaśniało dziwnie długi kontrakt przy założeniach, że żonie faktycznie coś nie pasowało). Gdybyśmy go wykupili to można by się niepokoić czy Legia nie gra jak kiedyś Polonia ("jak się wkurwimy to was wykupimy"). Tutaj jednak punktem pierwszym była UCIECZKA KH z Poznania. Jego kontrakt był negocjowany dopiero teraz (przynajmniej oficjalnie). z takiej perspektywy wygląda, że on naprawdę chciał gdziekolwiek indziej tylko dostatecznie dobre gdziekolwiek nie chciało go. Nie czekał więc do ostatniej chwili aż się ktoś zlituje i łaskawie go weźmie tylko przyjął dobrą ofertę jaką już dostał.
Podsumowując. Mam wrażenie, że w Lechu jest coś nie tak. To przecież drużyna Mistrza Polski i bezdyskusyjnie jedna z (dwóch) najlepszych w kraju (w długoterminowej perspektywie). Ze świetną bazą (lepszą od tej w Warszawie), świetnymi kibicami, stadionem, perspektywami (dla klubu i zawodników) i ogólnie wszystkim tym co dobry klub mieć powinien. Nie sądzę by Legia dawała aż tak duże pieniądze by lechici mieli się nad czym zastanawiać, a jednak się zastanawiają. Może rozbicie szatni to nie do końca był efekt złego trenera (bo Skorża nie jest złym trenerem) tylko czegoś jeszcze? Np. nieodpowiedniej polityki wewnętrznej klubu? Na forach Kolejorza psioczą na swoich całkiem mocno - czyżby mieli rację?
Ciekawy punkt widzenia. Aż szkoda że nie mamy drugiego a-c10 tylko z Poznania
Chciałbym napisać przy okazji coś o Arielu Borysiuku. Obym się mylił ale ten transfer to dla mnie porażka. Zawodnik, który został zweryfikowany i przez "zachód" i przez "wschód" przychodzi do nas i to jeszcze za spore pieniądze. Jedyny plus jaki widzę w tym transferze to dodanie nam trochę agresywności. Potrzebny był nam w zespole zawodnik, który jak trzeba to komuś porachuje kości i stanie w obronie takiego Dudy czy innego zawodnika poniewieranego przez przeciwników. Jednakże ktoś taki powinien jeszcze umieć grac w piłkę. Ariel umie, ale tylko na pewnym, nie za wysokim poziomie i pewnego pułapu nie przeskoczy. Wspomniany przez Senatora, Stanowski w swoim dzisiejszym felietonie, napisał iż transfer Borysiuka to dowód na to, że sportowo Legia stoi w miejscu. Odszedł od nas w 2011 roku, nic za granicą nie osiągnął (a nie grał w jakiś topowych klubach), a po 5 latach wraca jako wzmocnienie...
Wcale nie dziwię się Linetty'emu, który od jakiegoś czasu wysyła nieśmiałe sygnały, że jakby co, to czemu nie. Są kluby, które mają gigantyczne siatki skautów prześwietlające piłkarzy na wylot ale są i takie, które głównie patrzą na nazwy klubów.
@CTP
Lech chyba nie ma od nas gorszej marki, w końcu to z tamtąd wypłynął w świat Lewandowski. Poza tym Dong był Chińczykiem
Co do Ariela.. gdybyśmy to my ściągnęli go tuż po powrocie z zagranicy to ok. Teraz jednak kupujemy go od innego ligowca. Ligowca u którego nie wypalił jakoś super mocno i nie jest to jakieś super wzmocnienie drużyny.
Z drugiej jednak strony mieliśmy w tym półroczu pokaz jakie to braki mamy. niepewny IV, przepracowany Jodła i... no właśnie. Jedyny konkretny rezerwowy to wypożyczony Furman. W takim kontekście potrzebny nam taki zawodnik. Może i nie najlepszy (choć jeden z moich ulubieńców którym zawsze życzę jak najlepiej) jednak wystarczający na większość ligi.
Według mnie zakontraktowanie prawie trzydziestolatka jest krokiem paradoksalnie przyszłościowym. Albo jeszcze zimą, albo latem pożegnamy się z Dudą, być może satysfakcjonujacą ofertę otrzyma również Guilherme i co wtedy? Opinię o Szwochu Czerczesow wyraził, nie jestem pewien czy wiosny starczy na reaktywację, podobnie sprawa ma się z Masłowskim, Furmana jesienią w Legii może już nie być, a Vranjes jakimś super kozakiem się nie objawił. Z kim jesienią ruszymy na podbój Europy?
Czy istnieje szansa za podbne kwoty sprowadzenia innego lepszego ofensywnego środkowego pomocnika tego nie wiem, w klubie zdecydowali się na Fina, decyzję zweryfikuje boisko natomiast jeżeli faktycznie Legię w najblizszej przyszłości mieliby opuscić Duda z Gui to poszukiwanie kogoś na ich miejsce wydaje się roztropne i według mnie lepiej że klub zabezpiecza się w ten sposób już teraz, niż latem w obliczu strat personalnych miałby nerwowo kogoś szukać i wdrażać na łapu capu do zespołu przed kwalifikacjami do Ligi Mistrzów (trzeba wierzyć).
Co do samego Hamy, to mam trochę mieszane uczucia, pewne zastrzezenia, obawy, ale jeśli miałbym być szczery, to gdybym musiał wybierać, to w tej chwili szybciej zdecydowałbym się na pozyskanie Hamalainena niż na powrót Radovica.
Do tej listy potencjalnych argumentów dodałbym jeszcze wspomnianą przez QD długość kontraktu (może w Poznaniu proponowali mu krótszą umowę?), a także, hm, nazwijmy to czynnik ludzki. Mogło być tak, że coś 'zagrało' interpersonalnie, że zwyczajnie dał się przekonać, namówić.
@ QD
Intrygująca ta myśl o Lechu, ale myślę, że stosunek do swojego zawodu i miejsca pracy jest jednak kwestią bardzo silnie zindywidualizowaną.
Akurat w przypadku Hamalainena na pewno masz rację, że on był zdecydowany, żeby stamtąd odejść. Natomiast niekoniecznie dlatego, że było mu tam źle. Czasem ludzie zmieniają pracę bez wyraźnego powodu (przynajmniej dla obserwatorów z zewnątrz). Ot, po prostu spędzili w jakimś miejscu sporo czasu i mają już dość, potrzebują czegoś nowego. Niewykluczone, że to właśnie ten przypadek.
@ MeM
Bardzo jestem ciekaw pierwszych sparingów Czerczesowa, ale w Hamalainena na skrzydle jednak nie dowierzam
Albo zatem zostaniemy z dość kontrowersyjnie zbilansowaną kadrą, albo... to jeszcze nie koniec transferów.
Będą szukać skrzydłowego albo będą grać Kucharzem i Gui a Trickovski będzie na łatanie dziur - trzeba pamiętać że meczy też jest mniej
Z wywiadu z Hamalainenem z głównej:
"okazało się, że Legia jest jedynym klubem, który oferuje mi dokładnie takie warunki, jakich oczekiwałem – nie tylko jeśli chodzi o finanse, ale także długość kontraktu."
Inaczej mówiąc: "żaden inny klub nie był aż tak zainteresowany moją osobą jakbym chciał, więc spróbuję pokazać się w Legii".
Fin nas nie zbawi,ale doda takiego porządnego rzemiosła na treningu, w meczu i poza boiskiem.Może potrzebny taki mały stabilizator. Gdyż chyba za dużo było w naszej drużynie takich emocjonalistów co jak na huśtawce raz lepiej , raz gorzej i tak "średnio na jeża". Osobiście czekam na reakcje kibiców, gdyż media grzeją "atmosferę". I trochę mnie rozbawiają te Lechickie płacze, gdyż był taki czas , nie tak dawny, gdy w Lechu dyrektorem sportowym był Pan Pogorzelczyk / pseudo"Seta"/i to jego zawołaniem było "przebijam Legię o 30%" i Lech przebijał i podkradał nam już umówionych graczy /Lewandowski i Arboleda to tylko przykłady/. Karierę ten wychowanek Ryszarda Forbicha / "Fryzjer"znajomość z byłym lakiernikiem "Amiki" podsumował tak "wychowałem żmiję na własnej piersi"/ skończył w czerwcu 2011 roku i to Pogorzelczyka uznano za winnego zapaści finansowej Lecha. Ledwo trochę ponad 4 lata temu, a jakie Panie zmiany. Niczego nie można być w tym zwariowanym świecie pewnym
A Kacprowi jak Gawin życzę,aby grał lepiej u nas ,niż w Lechu.
Nie do końca się z tym mogę zgodzić.
Przejęliśmy Hamę od Leszków, mają do nas 12 pkt. straty, czy możemy wieszczyć że już odpadają z gry? Ich nie stać na Hamalainena, a nas tak, czy to znaczy że Rutkowscy zwijają interes? Nie mam bladego pojęcia, nie wiem czy w kolejarzu następuje jakis proces dezintegracji czy też nie,natomiast w ‘grze o tron’ nie mogę wykluczyć, że Urbanowi uda się zaszczepić jednak ‘wspólnotę celu’ tym samym zdeterminować wiosną zespół, właśnie na zasadzie przeciwności i że w tej Warszawce już pyrlandię skreślili, przewidują jej rozkład i z niej się tylko i wyłącznie śmieją i drwią.
Wygrają z nami u siebie, mają 9 pkt straty, jedno nasze potknięcie, przewaga może zmaleć do punktów sześciu a to już nic, bo po podziale i przed rundą finałową przewaga topniej do trzech punkcików, a to już jest na styku.
Nawet po odejściu Fina w środku pola są mocni, asekurować mogą Trałka z Tettehem, a przed nimi operują Linetty lub Gajos, którego czasem żałujemy że do Legii nie został ściągnięty. Z boku Janusz Pawłowski być może najlepszy piłkarz Lecha, jeśli Lovrencsics powróci do fromy, nie muszą nikogo kontraktować, nawet odejscie Linettego by nie było katastrofą ponieważ dysponują Gajosem. Natomiast gdyby pozyskali napastnika, kogoś w rodzaju Rudnevsa ich morale może skoczyć w górę, mogą być bardzo groźni.
Mam nadzieję ze nakreślony scenariusz się ne spełni, nie przegramy w Poznaniu, punktów nie pogubimy, Hama dobrze wkomponuje się w zespół i dogonimy Piasta. Ale kolejorza bym nie lekceważył i już tak lekko nie prorokował jego upadku.
Oczywiście masz rację, a ja komentarzem swoim nie chciałem pokazywać, że Lech Poznań - leży i kwiczy. Absolutnie - nie.
I masz rację, pewnego rodzaju "spoiwo" będzie miało miejsce u nich na skutek różnorodnych spraw, z którymi zderzyć się muszą...
Ja tylko - może nie adekwatnie starałem się przemycić myśl taką, że klub z Poznania opuścił człowiek, który do tej pory kreował ich wyniki.
Tylko tyle i aż tyle.
Jezeli nie nazwiesz tego - ciosem, to mówiąc oględnie nie znasz się na sporcie...wybacz!
To jest swoisty strzał w twarz, problem polega na tym co podnosisz, a więc mogą tak "zacisnąć pośladki" w aureoli ambicji, poczuciu krzywdy i tepe...itede...
Tak może tak się zdarzyć, ale jak również to opisałem mam wrażenie tzw. jednostronnej akcji. Raz wyjdą na takiej ambicji, raz będąc nakręceni tym tematem jezdzić na dupach, raz być może im wyjdzie. Ale kiedy przyjdą następne mecze, zapchanie takiej dziury w rozegraniu, które Fin im dawał -wyjdzie na wierzch. Z całym szacunkiem Gajos tych norm nie spełni, a Pawłowski będzie osamotniony w rozegraniu.
Masz nadzieje, że nakreślony scenariusz się nie spełni, nie przegramy w Poznaniu, punktów nie pogubimy...
Mam tak samo jak Ty
Mam takie wrażenie, że Oni to wiedzą, wiedzą czym Mistrzostwo Polski właśnie w tym roku jest, a jest dodatkową nadrzędną sprawą.
Iocosusie nie martw się
będzie dobrze
Tu i teraz, tzn. w tym sezonie zdarzyć się może wszystko, nawet to, że ściągniemy jeszcze ze dwóch 'Hamalainenów', a mistrzostwo zdobędzie taka dajmy na to Cracovia. W każdym razie - wiadomo, że Lecha skreślać nie można. Nawet mimo utraty Thomalli
W rywalizacji Legii z Lechem znacznie ciekawszy jest natomiast aspekt długoterminowy, tzn. kwestia skuteczności przyjętego modelu budowy drużyny. Oczywiście najłatwiej mierzyć tę skuteczność zdobytymi tytułami mistrzowskimi i gdyby miało to wyglądać tak, że na nasze 2-3, przypada jeden Lecha... Tak się właśnie hipotetycznie zastanawiam - bierzemy to?
Niech rywalizacja z Lechem w ostatnim czasie zamknie się wynikiem mistrzowskim 3:1 a nie 2:2, to wówczas dyskusja o modelu budowy drużyny będzie miała zupełnie inny wymiar.
Parę lat temu, jeszcze chyba pod koniec kadencji Bakero, w Lechu ewidentnie umyślono sobie ideę klubu "rodzinnego". Swój trener, swój sztab, swoi piłkarze uzupełniani efektami pracy swojego (legendarnego przecież
Kilka miesięcy temu poszedł na Weszło! ciekawy wywiad z jednym z byłych pracowników klubu. OK, ja rozumiem, przez Kniata na pewno przemawia rozgoryczenie. Niemniej jednak nawet wziąwszy na to poprawkę, gołym okiem widać, że na samej zamianie szkoleniowców i ich najbliższych współpracowników nie stanęło. Oczywiście, nawet taka głębokość zmian sama w sobie nie musi być wadą. Sęk w tym, że Skorżę przecież już pogoniono. A wraz z nim, należy przypuszczać, wszystkich jego giermków i przybocznych.
Nie no, jasne. Nie żeby Legia wyglądała jak jakiś wzór stabilności i konsekwencji. Wprowadzacza młodzieży Urbana (nota bene obecnie Lech) zastąpił przecież wprowadzacz standardów Berg, który z kolei dość szybko ustąpił miejsca wprowadzaczowi dyscypliny Czerczesowowi... Też wesoło. Tyle tylko, że Legia przynajmniej robi wrażenie dbałości o poziom zespołu. I to bez - pardon - zaciskania pośladków. Nie sprawdził się drogi Pinto? Trudno. Nie sprawdził się drogi Sa? Też trudno. Legia bierze (Lechowi sprzed nosa!) drogiego Nikolicia, a Lech zadowala się "promocyjnym" Thomallą. Efekty znamy.
Mało który profesjonalny piłkarz otwarcie to przyzna, ale też mało któremu pasuje towarzystwo piłkarsko słabych kolegów. Taki Kamiński, czy inny Linetty ślepy przecież nie jest i widzi, że od ładnych już kilku okien do Legii przychodzą piłkarze (z reguły) coraz lepsi (a przynajmniej coraz bardziej renomowani), a do Lecha, cóż, jakby odwrotnie?
Oczywiście, przy tym wszystkim wciąż należy brać poprawkę na to, że to przecież Ekstraklasa. Kraina, gdzie niemożliwe nie istnieje, toteż wykluczyć nie da się absolutnie niczego. A zatem np. tego, że ściągnięty z drugiej ligi koreańskiej goleador nastrzela wiosną dwa razy tyle goli, co Nikolić i Rakels razem wzięci, Maciej Gajos przebojem wpakuje się do kadry na Euro notując w lidze po trzy asysty na mecz, a taki Jasmin Burić będzie musiał przeczesywać ekstraklasa.tv w poszukiwaniu tej dawno zapomnianej okazji, gdy po raz ostatni puścił jakąś bramkę. Wtedy, rzecz jasna, wszystkie powyższe dywagacje śmiało będzie można trzasnąć wyżej biodra. Niemniej, tak na prostą logikę, w tym Poznaniu coś chyba faktycznie nie działa jak należy.
@ Iocosus:
Cracovia nie zdobędzie mistrzostwa bo podbierzemy jej Rakelsa!
Psiechhh... Nasz zarząd z dawna przygotował się na takie niewczesne zakusy. Mamy jeszcze jednego Rakelsa, dla niepoznaki biega w koszulce z napisem "Jendrisek"
„W czwartek kontrakt z Cracovią podpisze Hubert Adamczyk. 18-letni piłkarz Chelsea Londyn zwiąże się z krakowskim klubem 3,5-letnią umową.
Utalentowany ofensywny pomocnik to jeden z najzdolniejszych piłkarzy polskiej piłki, ale był jednym z wielu w Chelsea. Jego sprowadzeniem interesowała się też Legia i Lech, ale w Warszawie nie miałby szans na grę, a Lech nie był konkretny. Adamczyk uznał, że szansę rozwoju daje mu trener Jacek Zieliński, który zbudował zespół, grający ofensywny i kombinacyjny futbol.” (Sport.pl)
Jeżeli Hubert odpali, rozwinie się w Krakowie, tam nabierze szlifu, będzie kolejnym kamyczkiem do dywagacji jaką drogę rozwoju obierać, czym się kierować. Dla mnie, lepszym wyborem by było sprowadzenie do Warszawy Adamczyka niż Rakelsa, choć to wariant i ryzykowny, niepewny, nie dający gwarancji sukcesu i obliczony na przyszłość, a nie na bieżące najistotniejsze doraźne potrzeby.
Albiceleste uśmiechnij się, bo ja mam minę smętną. Przepraszam że próbowałem drażnić podbieraniem Rakelsa, ot mam już za swoje.
To co? Robimy z Cracovii polski Arsenal?
"Piłkarze Cracovii niedługo mają mieć dwa centra treningowe. Oprócz istniejącego przy ul. Wielickiej w Krakowie, klub zbuduje następne w podkrakowskiej Rącznej. W czwartek prezes Janusz Filipiak i wójt gminy Liszki Paweł Miś podpisali umowę dzierżawy terenów.
- To historyczna chwila dla miejscowości Rączna, ale i całej gminy Liszki. To duże wydarzenie, niezwykle dla nas prestiżowe. Rzadko się bowiem zdarza, by taki klub chciał przeprowadzić inwestycję właśnie u nas. Przyniesie ona korzyści obu stronom i z pewnością spopularyzuje sport w całej okolicy - powiedział wójt Paweł Miś. (...) Umowa ma obowiązywać przez prawie 30 lat.(...) Rączna, to wieś w gminy Liszki, położona na zachód od Krakowa, 18 km od centrum miasta." Źródło:eurosport.onet.pl
Ba, nawet trzy
Gdy dwa lata temu rozmawialiśmy, Iocosusie, m.in. o pasiastych pomysłach na szkolenie, miałem cichą nadzieję, że choć jeden z tych projektów wejdzie w życie. Dziś wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że zmaterializują się wszystkie trzy. Przyznam szczerze, że aż trudno mi w to uwierzyć.