A+ A A-

W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!

Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.

Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...

TRZYMAJMY POZIOM!

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (37016)
36776wtorek, 17, luty 2026 19:26
Senator
@Pietras
Zostało 13 kolejek . Potrzeba więc 19 punków . 19:13 ~ 1,5 punktu na mecz.
Terminarz
D Płock 3 pkt
W Jaga 0 pkt
D Cracovia 3 pkt
W Radom 1 pkt
D Raków 1 pkt
W Pogoń 0 pkt
D Górnik 3 pkt
D Lubin 3 pkt
W Lech 0 pkt
D Widzew 1 pkt
W BBT 1 pkt
W Lechia 1 pkt
D Motor 3 pkt
Przy optymistycznym spojrzeniu zdobędziemy 20 pkt .
Wystarczy stracić dwa punkty z Cracovią i teraz z Wisłą i robi się 16 pkt . Właściwe margines błędu wynosi równe zero !
36775niedziela, 15, luty 2026 23:57
Lasica
Mecz z Wisłą jest dla mnie meczem o wszystko. Bez zwycięstwa w tym kwczu moja wiara zmaleje właściwie do 0.
36774niedziela, 15, luty 2026 21:49
Pietras
Statystycy twierdzą, że aby z pewnością się utrzymać, trzeba zebrać 40 punktów.
Do 40. punktów brakuje nam 19. Czyli, na przyklad, 3. zwycięstw i 10. remisów w pozostałych 13. meczach. Albo 4-7-2. To nie wygląda na niemożliwe.
Prawie na pewno wystarczy 38 punktów. Wtedy jednak, jak myślę, byłoby ważne z kim te niezbędne zwycięstwa byśmy odnieśli, bo o utrzymanie walczymy tylko z kilkoma drużynami. Nasi główni oponenci to Termalika, Arka i Motor bo, moim zdaniem, Widzew i Pogoń odjadą tej trójce.
Smutne to.
36773niedziela, 15, luty 2026 10:41
gawin76
W kontekście naszej walki o utrzymanie jestem obecnie jeszcze bardziej zaniepokojony niż przed inauguracją rundy. Po cichu liczyłem na jakieś mocne odbicie, 7-9 punktów, szybką ucieczkę ze strefy spadkowej. Dziś widać jakie to było to czysto życzeniowe i wbrew zdrowemu rozsądkowi.

Oczywiście względem końcówki jesieni gramy zauważalnie lepiej i z meczu na mecz mamy coraz dłuższe fragmenty niezłej gry, ale to wciąż za mało. Dwa punkty na dziewięć to jest tragiczny wynik, nie da się utrzymać w Ekstraklasie, nie wygrywając meczów, to jest stosunkowo prosta konkluzja.

Do tego Elitim znów zagrał jeden raptem mecz i kontuzja, Wszołkowi do kolejnego urazu wystarczył kwadrans, Vinagre nie wróci już wiosną. Ciekaw jestem co dzieje się teraz w głowie Papszuna, bo co by nie mówił, nie sądzę, żeby tak wyobrażał sobie początek pracy w Legii.
36772niedziela, 15, luty 2026 01:11
corazstarszy
Głupio jest z sobą samym dyskutować. Pociągnę jednak wątek, który próbowałem zainaugurować - czemu uważam, że Legia spadnie / nie spadnie.
Przed piątkowym meczem strony dot. Legii przypomniały historię spotkań z GKS. Poprzednio przegraliśmy z nimi za Okuki w końcówce sezonu 2000/01. Pamiętam ten mecz. Tam były wówczas trzy przegrane na zakończenie sezonu, a nowy rozpoczął się od przegranej we Wrocławiu i u siebie z Amiką Wronki (tą oryginalną Amiką). I była seria 5 porażek ligowych, wówczas blisko rekordu. I wtedy przyszło przełamanie, które okazało się początkiem marszu po MP. Legia wygrała w Chorzowie 4-0. W tym meczu widać było wyładowanie złości, chęć odegrania się za te poprzednich 5 porażek. Na trybunach był Piechniczek i udzielił wywiadu telewizji. Powiedział, że już po rozgrzewce było widać różnicę w poziomie motywacji. Legia schodziła z rozgrzewki zlana potem, a Ruch tylko sobie pykał. Takiej reakcji mi brakuje w tym sezonie. Legia przegrała już tyle, że zawodnicy powinni chcieć się zrehabilitować i rozegrać mecz na maksa, od pierwszej minuty. Ani razu tego nie widziałem. Najgorsze podejście przypadło na mecze rozgrywane pod wodzą Astiza. Zawodnicy sobie po prostu czekali na nowego trenera, uznając, że do tego czasu nie muszą się specjalnie starać. Trenować i uczyć się nowych rzeczy nie było specjalnie kiedy, bo Liga Konferencji, granie dwa razy w tygodniu, podróże, regeneracja, analiza rywala. I tak sobie trwali, jeszcze składając deklaracje, że oni się nie mogą doczekać, czego też ich Papszun nauczy. I że są otwarci na nowe. Ja myślę, że taki ton daje się wyczuć nawet w rozmowie z Arturem Jędrzejczykiem zamieszczonej przez jedną ze stron tuż przed inauguracją ligowej wiosny. Mam wrażenie, że piłkarze wciąż uważają, że przecież są za dobrzy, żeby sobie nie poradzić. Do nich nie dotarło jeszcze otrzeźwienie.
Zawodnikiem, o którym poprzednio nie wspomniałem, a którego grę starałem się od poprzedniego wpisu analizować jest Arkadiusz Reca, na razie bardzo zły ruch kadrowy. Negatywne oceny skupiły się na Vinagrze, ale i jego konkurent/zmiennik niczego dobrego nie zademonstrował. Czasem tak jest, że na lepszą grę zawodnika trzeba poczekać do następnej rundy, bo pierwszą zaczynał np. bez przygotowań, z opóźnieniem, etc. Tak było częściowo z Biczachczjanem (wiosną rok temu zaliczył jedno udane zagranie - asystę przy bramce na 2-1 z Lechią), tak było z Lindsayem Rose (wiosną 2022 była bardzo wyraźna poprawa i stał się jedną z ważnych postaci w zapewnieniu nam utrzymania). Może za wcześnie zatem wyrokować. Jesienią Reca był równie niepewny i często równie źle ustawiony jak Vinagre. Przy kreowaniu szło mu jeszcze gorzej niż Portugalczykowi. Miał latem trafić do Poznania, ale tam zeń zrezygnowano po szczegółowych badaniach z powodów zdrowotnych. No i pan Żewłakow skorzystał z okazji. Żeby być sprawiedliwym, o ile pamiętam przedsezonowe reakcje i nastroje, raczej nikt nie potępiał tego transferu. Teraz dopiero jesteśmy mądrzy.
36771wtorek, 10, luty 2026 12:23
Lasica
Ja bym tego nienawiścią nie nazwał. To po prostu biznes. Gorsze wyniki, mniej kibiców, mniej biznesów w koło klubu, gorsze wyjazdy, mniej wpływu do kieszeni.

Klub nie jest do końca winny. Klub sam sobie z tym nie poradzi. Jedyna opcja byłaby wtedy, gdyby wszystkie kluby zabrałyby się za ten problem solidarnie Państwo by pomogło, i byłaby szansa na zmianę. Jedna samotna próba wymiany publiki już była. Klub i tak długo wytrzymał.

Czy kiedyś było lepiej? Nie sądzę. Pamiętam burdy z lat 90. Polewaczki jeżdżące po murawie. Nie tęsknię. Złość była po prostu skierowana w innym kierunku.
36770wtorek, 10, luty 2026 11:14
Zbyszek
@Senator.
Jak pamiętasz ten związek pararodzinny zaczął się nieco łamać w latach 80-tych , kiedy utrwalił się zwyczaj ,że po meczu jak byliśmy zadowoleni to biliśmy drużynie brawa ,a jak nie byliśmy to ich wygwizdywaliśmy.
Dopiero gdzieś tak w połowie lat 90-tych zaczęły się skandowane wyzwiska ,ale nadal nie miały one agresywnego charakteru .
Natomiast obecnie od kiboli zionie nienawiść, oni nienawidzą Legii. To,że osiąga wyniki takie ,a nie inne jest tylko pretekstem do ubliżania , do obrażania , do straszenia. Najgorsze jest to,że jest to mniejszość, której udało się zastraszyć większość.
W dużym stopniu jest to wina klubu, który tolerował te wybryki, o czym piszę od wielu lat, zamiast , jak w Anglii, karać zakazami wstępu na mecze. Brak reakcji na zło rodzi bezkarność z czego bandyci ochoczo korzystają.
36769niedziela, 08, luty 2026 19:55
Senator
Dziękuję panie Zbyszku za ten ostatni akapit . Ja już byłem na świcie ale oczywiście za mały aby cokolwiek pamiętać . Przeczytałem kto wtedy grał i ten rekord ustanowił . Już o tym pisałem, gdyby wtedy były internety i takie podejście kibiców pewnie Deyna nie zagrzałby miejsca w Legii , Brychczemu kazaliby spier.. na emeryturę etc . Na szczęście cały czas wierzę że ludzi dobrej woli jest więcej …
36768niedziela, 08, luty 2026 15:33
Zbyszek
@Baron.
Pamiętam te czasy z autopsji . W lipcu 1965 roku z Legią pożegnał się Rumuński trener Virgil Popescu i za niego miał przyjść Czech z Dukli Praha Jaroslav Vejvoda ( przyszedł dopiero od 01.07. 1966) ,ale prezes Dukli się nie zgodził i zespół objął ppłk. Longin Janeczek. Rzeczywiście , nie bardzo wiadomo czemu jesienią sezonu 1965/66 Legia miała fatalne wyniki i po rundzie jesiennej zajmowała 11 miejsce w tabeli , ostanie dwa zajmowały Odra i Gwardia. Na wiosnę było znacznie lepiej i na koniec sezonu zajęliśmy 6 miejsce w tabeli . Różnica jest taka,że gdyby ktoś wówczas ubliżył piłkarzom lub trenerowi to byłby na kopach wyniesiony ze stadionu.
36767niedziela, 08, luty 2026 11:45
Baron
"W 1966 roku piłkarze Legii Warszawa zanotowali serię 11 meczów ligowych z rzędu bez wygranej. Spotkaniem z Arką w Gdyni wyrównali niechlubny rekord. "

"Jeśli to rozłożymy na czynniki pierwsze to jest to nieprawdopodobna zapaść. Zaledwie 4 zwycięstwa w lidze, najmniej ze wszystkich. Przy życiu trzymają nas jeszcze tylko te remisy. Tylko Piast i Arka strzeliły mniej goli od nas. Ostatni raz wygraliśmy z końcem września po karnym na początku meczu. Tylko dwa razy strzeliliśmy więcej niż dwa gole. Ostatni raz nie straciliśmy gola w lidze również z końcówką września, czyli prawie 5 miesięcy temu. 7 kolejnych męczy tracimy gola po stałych fragmentach. Nie chce mi się liczyć w ilu meczach straciliśmy gole po 75 min. Nie ma w lidze na ten moment słabszego zespołu, będącego aż w takiej zapaści. To co się dzieje to jakiś nieprawdopodobny koszmar."

Idziemy na rekord, jest super. Idę sobie jeszcze raz przeczytać wywiad Mioduskiego dla Jankesów i spróbuję zrozumieć.
36766sobota, 07, luty 2026 23:25
corazstarszy
Chciałbym wierzyć, że ten remis coś dobrego znaczy, ale nie wierzę. Trochę podobnie jak z Lechią, z czego, jak pamiętamy, nic nie wynikło. Bardziej niż takie czy inne personalia zaimponowało mi w końcówce meczu (przepraszam za wyrażenie) wkurwienie, które dało się dostrzec w niektórych zachowaniach i zagraniach naszych zawodników. To dobrze, że ono się pojawiło. Źle, że tak późno, ale przynajmniej nie szli do końca jak owce na rzeź, tylko był jakiś odruch buntu. Z tym, że na końcówkę z Lechią można było patrzeć tak samo. Będą potrzebne wygrane, remisami (i to od czasu do czasu) się nie utrzymamy.
Najgorsze, że bramki ciągle tracimy tak samo. To musi być megazapaść, skoro wszyscy wiedzą, a nikt nie potrafi temu zaradzić.
Z paradoksów piłkarskich - kto by się spodziewał, że działalność Bobicia chociaż raz da dobry efekt?
Wyrównując, Legia wyrządziła straszne świństwo tutejszemu oceniaczowi w przerwie. Mogła, jak to ma w zwyczaju, przegrać i dać mu pożywkę do tego, co potrafi najlepiej i lubi najbardziej - szukania winnych.
36765sobota, 07, luty 2026 21:58
iocosus
Baronie, to nie moje słowa, nie mój tekst: „Dziękujemy, że nam streściłeś pierwszą połowę .... „
A na pytanie: „ Tobie się humorek poprawił, jesteś zadowolony z remisu i stylu gry?” starałem się wyczerpująco odpowiedziec i rekapitulując: tak, zdecydowanie wolę remis od porażki, a styl uznałem za „demoniczny” godny odprawiania egzorcyzmów! Wink
36764sobota, 07, luty 2026 20:37
Baron
@iocosus


"Dziękujemy, że nam streściłeś pierwszą połowę. Bez Ciebie byśmy nie wiedzieli. Jak, humorek się poprawił?"


No cóż, może niektórym podoba się to co wyprawiają piłkarze Legii na boisku, mi nie. Im powinno być najzwyczajniej w świecie wstyd, a każdy kolejny mecz powinien być wybiegany i powinni jeździć na czterech literach, a po meczu słaniać się na nogach ze zmęczenia. Więcej teraz to oni muszą wszystko zrobić aby odzyskać szacunek wśród kibiców, a do tego jest jeszcze droga daleka, a remis z wszechpotężną Arką póki co niewiele zmienia.
A Tobie się humorek poprawił, jesteś zadowolony z remisu i stylu gry?
36763sobota, 07, luty 2026 19:15
iocosus
Zapowiadało się na czarną rozpacz, a jest nadzieja ... że może jednak nie spadniemy!

Pozytywy po meczu z Arką są ewidentne. Colak uratował remis i jeżeli Pan Marek Papszun chce być sprawiedliwym trenerem i o ile pozostanie przy dotychczasowym systemie 3-4-2-1, to na czubie ataku w Katowicach powinniśmy ujrzeć Colaka, a Mileta Rajovic ewentualnie wchodząc z ławki może powtórzy wyczyn kolegi Antonio i również się w końcu przełamie. Co prawda w mojej hierarchii byłby czwarty lub piąty wśród napadziorów: 1. na bieżąco bezwzględnie zasłużył - Colak, 2. oby jak najszybciej powrócił, ale nie tak szybko jak Wszołek – Nsame, 3. siewca wiatru, ból głowy obrońców zarówno przeciwnika jak i własnych – Krasniqi, 4. młody, odważny, perspektywiczny – Żewłakow, 5. wysoki, silny, czyli w ulubionym profilu Papszuna – Rajović.

Gawin już wspominał, że newralgicznymi pozycjami w grze Legii mogą być wahadła, czy jak woli trener – skrzydłowi. I tu mamy chyba problem, nie mniejszy jak fatum Rajovica. Ideałem na prawej stronie pewnie byłby Wszołek, tyle tylko, że zdrowy. Stojanovic jest wtopą transferową, Krasniqi niestety udowodnił że jest nazbyt niefrasobliwy i nonszalancki, żeby odpowiedzialnie funkcjonować: box to box. Pozostaje ewentualnie jeszcze – Chodyna i to znaczy, że mamy właśnie problem. Po lewej, z Vinagre nie będzie pożytku, Reca jest niepewny w defensywie a przy tym kryształowy, pozostaje Patryk Kun i to jest właśnie problem po raz wtóry. W Gdyni zaprezentował się Kovacik z młodzieńczym zapałem do odważnej ofensywnej gry, pytanie czy dla Papszuna jego fizycznośc nie będzie problemem i nie wiadomo jak młody Słowak będzie sobie radził w defensywie?

O problemie defensywy napisałem w komentarzu pod meczem. Teoretycznie i Piątkowski i Kapuadi i Pankov są w profilu Papszuna. Mobilni, dynamiczni, dwaj pierwsi z bardzo dobrymi warunkami fizycznymi, wszyscy trzej jak na obrońców, dobrze operujący piłką. Augustyniak odstaje od nich szybkością , Leszczyński odstaje wiekiem w trenerskim postrzeganiu, a Jędzę na odwrót prześladuje już powoli pesel. Gdyby wszyscy do spółki z Tobiaszem nabrali pewności siebie, a przy tym determinacji i odwagi w interwencjach, to w teorii mogliby stanowić stabilną, rzetelną formację. Łatwo napisać, trudniej pozbyć się lęków i koszmarów z głowy.

Według mnie z „ósemkami” nie mamy problemu. Elitim, Kapustka, Arreiol powinni spełnić zadanie, na dodatek Damian Szymański to 6/8.

Subiektywnie Kacprowi Urbańskiemu dałbym przynajmniej w połowie taki kredyt zaufania jaki otrzymał Mileta Rajović. Wydaje mi się, że Kacper to jednak „piłkarz momentów” a aktualny trener preferuje „chartów” i „pitbulii” zapierpapier przez 90 minut, czyli nie tak dawno wolał mieć w wyjściowej jedenastce przykładowego Makucha zamiast Pieńki.
Na drugiej „dziesiątce” zamiast Biczachczjana wolałbym Krasniqiego, Żewłakowa, Wojtka Urbańskiego lub nawet Kovacika. Nie przekonuje mnie Ormianin, ale podobnie było z Colakiem, no i bach uratował nam mecz.

Po tym przeglądzie kadr i po dzisiejszym remisie, Papszun o ile poradzi sobie z demonami siedzącymi w głowach piłkarzy to ma kadrę która jaj nie urywa, ale utrzymać się powinna. Tylko, że tego nie otrzyma się za darmo i trzeba już w każdym meczu „grać o życie”. Czyli również z presją pętającą nogi i tak demoniczne koło się zamyka.

Niezbędny Papszun w roli egzorcysty.
36762sobota, 07, luty 2026 18:07
corazstarszy
'Małe streszczenie pierwszej połowy w meczu z Arką '
Dziękujemy, że nam streściłeś pierwszą połowę. Bez Ciebie byśmy nie wiedzieli. Jak, humorek się poprawił?
36761sobota, 07, luty 2026 15:36
Baron
Małe streszczenie pierwszej połowy w meczu z Arką -

26' - 1:0 dla Arki. Marcjanik

29' - "Arkowcy" zaczynają się rozkręcać

35' - Groźna akcja "Wojskowych". Rajović, jednakże zgrywa piłkę głową do nikogo

40' - Groźna strata Augustyniaka na linii pola karnego, na szczęście dla gości nic z niej nie wynikło

43'- Starcie Augustyniaka i Kerka w polu karnym. Niemiec lekko ucierpiał ale nie ma mowy o rzucie karnym

Aha, rozumiem też już dlaczego taki Piątkowski odbił się od poważnego futbolu i wrócił do Polski.
36760sobota, 07, luty 2026 15:11
Baron
@ocosus

"Ot, dorzuciłem presji na Rajovica uzależniając spadek od gry i dyspozycji jednego zawodnika! "

No to w okolicy 15 minuty Rajovic dostał świetne podanie w polu karnym od Biczy i wystarczyło tylko przystawić nogę. Oczywiście Mileta zagrał to do czego nas wszystkich przyzwyczaił i nie trafił w piłkę, powtórki to świetnie pokazały.
Ja już nie wiem o co gra Legia - o utrzymanie czy o odbudowę Rajovica?
Wystawianie Rajovica w pierwszym składzie odbieram jako sabotaż.
36759sobota, 07, luty 2026 14:19
iocosus
Zobaczyłem skład na Arkę, zetem prowokacyjnie napiszę, że spadniemy z Ekstraklasy, jeżeli w pierwszym składzie desygnowany do gry będzie cały czas Rajović. Obym to odszczekiwał, a Mileta zanotował hattricka i niech te fatum nad nim i nad Legią się odwróci.
Ciąg dalszy nastąpi po meczu, albo humor nam się poprawi i z nadzieją spojrzymy w przyszłość, albo czarna rozpacz kibica Legii ogarnie i widmo spadku jeszcze bardziej stanie się realne.

Ot, dorzuciłem presji na Rajovica uzależniając spadek od gry i dyspozycji jednego zawodnika! Wink
36758sobota, 07, luty 2026 10:15
Baron
@gawin76


"Odpowiedź na pytanie czy spadniemy czy nie, zależy tylko od warsztatu trenerskiego Papszuna, który musi być w tym momencie psychologiem tak samo jak trenerem."

Nic dodać, nic ująć. To jest tragizm obecnej sytuacji, że mamy tak słabą i bezjajeczną kadrę, że jedyna nadzieja pozostaje w trenerze, bo decydenci klubowi w niczym mu nie pomogli aby ją odpowiednio wzmocnić.
No i to jest dla mnie hit:

"W czwartek trener Papszun powiedział, że napastnik Legii będzie brany pod uwagę przy ustalaniu kadry na sobotni mecz z Arką Gdynia."

To ma być zagrywka PR czy akt desperacji? Serio, Nsame ma być w kadrze na mecz w Gdyni, po bardzo ciężkiej kontuzji i nie przepracowanym obozie przygotowawczym do sezonu?
36757sobota, 07, luty 2026 08:23
gawin76
Legia w minionych sezonach prezentowała się poniżej naszych oczekiwań, bo nie była w stanie realnie włączyć się do rywalizacji o mistrzostwo Polski. Być może faktycznie wynikało to z obiektywnie niewystarczającej jakości naszej kadry, ale nawet jeżeli zgodzimy się, że ta kadra była za słaba na walkę o tytuł, to jednak powinno tam być wystarczająco wiele doświadczenia i umiejętności, żeby nie plątać się na siedemnastym czy osiemnastym miejscu w tabeli.

Niestety tu właśnie jesteśmy i na tę chwilę spadamy z ligi. Drużyna wpadła w korkociąg. Oni kopią piłkę do przodu bez żadnej wiary, że uda się zdobyć gola, czując jednocześnie i wiedząc, że któreś dośrodkowanie przeciwnika na pewno skończy się bramką. Wszystko jest pozorowane, podszyte strachem, brakiem pewności siebie. Przyczyny tego stanu rzeczy z perspektywy czasu są znane - demontaż praktycznie całej ofensywy zespołu Feio (bo przecież ściągniemy lepszych), uwstecznienie taktyczne za Iordanescu, wreszcie demobilizacja i brak dyscypliny za Astiza.

Odpowiedź na pytanie czy spadniemy czy nie, zależy tylko od warsztatu trenerskiego Papszuna, który musi być w tym momencie psychologiem tak samo jak trenerem. Jest to wyzwanie, bo drużyna musi utworzyć się na nowo, jest nowa taktyka, są nowe boiskowe zachowania, jest inny poziom intensywności - tylko materiał ludzki ten sam co był, a czasu brak. Gdybyśmy wygrali z Koroną, pewnie byłoby więcej optymizmu. A tak jest duży niepokój.
36756piątek, 06, luty 2026 11:34
corazstarszy
Chciałbym tutaj zainaugurować dyskusję o tytule ‘Czemu uważam, że Legia utrzyma się w ekstraklasie / spadnie z ekstraklasy?’. I zabrać głos jako pierwszy.
Pominę otoczkę instytucjonalną. Skupię się na personaliach boiskowych, w miarę możliwości tych mniej oczywistych, bo np. o takim Rajoviciu powstają co kolejkę tony piśmiennictwa.
Nie pamiętam, w którym dokładnie wątku i komentarzu, ale Gawin kiedyś ciekawie napisał, że popełniamy pewien błąd poznawczy - przeceniamy piłkarską wartość naszych zawodników. Gdy się kibicuje drużynie X, to ulega się irracjonalnej wierze, że są w niej piłkarze o walorach i umiejętnościach wyższych niż rzeczywiste. Myślę, że to jest sedno. Jest poza tym upływ czasu i to, że ktoś kiedyś był fajny nie oznacza, że jest nadal.
W tygodniu docierały do nas wieści o rozmowach Kapuadiego z Cremoną. Jako dochodzący do zdrowia rekonwalescent, Kapuadi dostał od Legii zgodę, by się tam udać i walczyć o swą przyszłość zawodową. Już samo to jest trochę kuriozalne. Normalnie, oczekiwalibyśmy, że będzie w LTC dochodził do pełni formy. Dla mnie to, oraz jego postawa jesienią, oznacza, że go już w Legii nie ma. Owszem, na treningi się stawi, będzie robił, co mu każą. Ale na boisku palcem nie kiwnie, żeby dołożyć coś ekstra - nie będzie wystarczająco uważny, szybki, przytomny. Owszem, przerwie akcję rywala, doskoczy czy wyskoczy, gdy będzie trzeba i gdy nie będzie to wymagało niczego ponad elementarną reakcję, ale nic ponadto. On już myślami, i to chyba od dawna, jest poza Legią. Pożytku z niego już nie będzie. Ludzie o takim podejściu ligi nam nie uratują.
Kacper Urbański. Wiadomo, nasza perełka transferowa. Jako szczególnie ciekawy transfer, a także jako młodzian i nadzieja piłkarstwa polskiego, ma trochę status pupilka. Jest pod ochroną. Gdy nam nie wychodzą mecze, to wszyscy inni są pod ostrzałem, ale nie on. Bramki dla Legii strzelał na zgrupowaniu, wyręczając w tym duńskiego Czarnogórzanina, czy też czarnogórskiego Duńczyka. Więc, pokładamy w Kacprze nadzieję, że on swoim geniuszem, itd. Czy słusznie? Długo trzymany przy linii bocznej, miał usprawiedliwienie, że zabiera mu się część atutów. Ale gdy mu już zdjęto ten gorset pozycyjny, nie było tak fajnie. Uważam, że on najbardziej przegrał nam mecz w Celje. Strzelił bramkę, powinien trzy. Nie wiem, czy gospodarze podnieśliby się z 0-3, a mogło tyle być, bo gra Legii do pewnego momentu była bardzo dobra. Później spowodowany (bez konieczności) rzut karny w Łodzi. I tyle by było z bardziej wyrazistych akcentów jego gry w Legii dotychczas. Jest młody, nie on powinien dźwigać brzemię odpowiedzialności. Ale oczekiwałbym od niego więcej. Pierwszy mecz pod wodzą obecnego trenera w jego wykonaniu najlepiej pominąć.
Stojanović. Kiedyś w Legii był taki piłkarz Sergiusz Wiechowski. Odznaczył się tym, że przez ileś tam czasu dosyć regularnej gry nie odznaczył się niczym. No dobra - uzbierał kilka żółtych kartek. Nie miał żadnej asysty, żadnej bramki. No, nic, dosłownie. Przebywał na boisku i tyle. To trochę jak Stojanović. Oczywiście, Słoweniec miał jeden wyrazisty mecz przeciwko Rakowowi. I to tyle. Przyszedł do Legii po spadku z Salernitaną do Serie C. Gorzkich słów mu tam nie szczędzono. Właśnie w takim duchu, jaki wywołałem tym Wiechowskim: był i nie robił nic, aby Salernitana miała z niego pożytek. Występował, bo nie występowali inni i nic z tego nie wynikało. Więc, Stojanoviciem też ligi nie uratujemy, bo w Legii jest równie bezproduktywny. Ma już doświadczenie w tym, jak to jest spaść. Bezpłciowy piłkarz, do biernego asystowania w tym, co los przyniesie. Takimi ludźmi ligi nie utrzymamy.
Jakub Żewłakow. Był wywalczony rzut wolny z Szachtarem. Padła z tego bramka. Była zawalona bramka w Gliwicach, w samej końcówce, jak to mamy w zwyczaju. Co poza tym? Są zrywy, są przytomne zagrania, ale jak to u młodych, przeplatane beztroską, brakiem wyobraźni. Słowem, jeśli mamy ratować ligę Jakubem Żewłakowem, to musimy liczyć na jakiś rzadki, a szczęśliwy zbieg okoliczności - że utrzymanie będzie zależało od możliwości wykonania desperackiej, szalonej szarży i że akurat w tym momencie taka szarża mu się uda.
Vinagre będzie się leczył do końca sezonu i trudno tak na sto procent powiedzieć, czy to dobrze czy źle dla Legii. Ponoć latem 2025 był temat jego przenosin do Olympique Lyon. Nie wiem, na ile realny. Zapewne był Portugalczyk jedną z wielu rozważanych opcji, z której ostatecznie zrezygnowano. Winy Legii w tym nie było. Tutaj nikt mu niczego nie blokował. A to, co facet wyprawiał momentami (właściwie przez cały 2025) wyglądało tak, jakby mścił się na Legii za doznany ze strony Lyonu zawód. I gdy trener Papszun mówi publicznie, że to strata, że nie będzie mógł skorzystać z tak świetnego piłkarza, to mam nadzieję, że przemawia przezeń jedyne kurtuazja.
Miało jeszcze być o Augustyniaku. Ale tutaj wystarczy jeden obraz przywołać. Mecz Legia - Termalica, doliczony czas gry i akcja bramkowa przyjezdnych. Zmiana, jaką dał z Koroną, była tego rodzaju, że włos na głowie się jeży na myśl, że mamy takich zmienników.
Słowem, nie widzę boiskowych powodów do optymizmu. Sądzę, że z m.in. powodu takiego podejścia ww. zawodników do gry dla Legii, sezon może zakończyć się spadkiem.
36755czwartek, 05, luty 2026 20:46
iocosus
Reklama, która zwraca uwagę na mankamenty i niedostatki produktu, być może byłaby wiarygodna, ale trafiłaby raczej do kategorii absurdalnych niż spełniających swoją merkantylną funkcję.
Na poprawę humoru, śmieszne reklamy są dobre:
"Kaszanka z czosnikiem, 9.90 zł, Podaruj sobie odrobinę luksusu" (autentyczne)
"Legia Warszawa, spada z Ekstraklasy, zafunduj sobie odrobinę splendoru" (prawdopodobne)
Zakładam, że nie o taki efekt chodziło Mioduskiemu, ale o wzbudzenie pozytywnego zainteresowania. Roztacza świetlaną wizję, swoją, klubu, ligi, co by nie powiedzieć "wizjnerem" jest dobrym! W te klocki potrafi! Wink
Natomiast żaden poważny nabywca nie zainwestuje w cokolwiek tylko i wyłącznie na podstawie "reklamy". To by się kłóciło z określeniem "poważny". Będzie rozeznanie produktu, rynku, jakiś reserch, w końcu audyt, a na końcu negocjacje odnośnie ceny. Dla nabywcy może się okazać, że najlepszym momentem na zakup firmy z "świetlaną wizją" będzie ten, w którym jest ona właśnie w kryzysie. Cena wówczas nie będzie mogła być wygórowana, a jeżeli się uzna że zapaść jest chwilowa, to transakcja może zostać dokonana.

Według mnie problemem nie jest wiarygodność tego wywiadu, ale to czy faktycznie Mioduski go udzielił z pobudek merkantylnych!? To można tylko zakładać, być może błędnie.
36754czwartek, 05, luty 2026 19:08
Baron
Problem w tym tkwi inny, a mianowicie taki, że znajdzie się w końcu jakiś rzetelny dziennikarz poza granicami naszego kraju*, bo tutaj osoba DM jest wszystkim doskonale znana, powie sprawdzam, zrobi research takiego "materiału promocyjnego" i wyjdzie bardzo duży rozdźwięk pomiędzy tym co mówi DM, a stanem faktycznym, czyli efekt będzie odwrotny od zamierzonego.
Mioduski mówcie sobie co chcecie, ale to nie jest najlepsza reklama polskiego futbolu AD2026.
Jest jeszcze druga opcja - jakikolwiek poważny inwestor, który miałby wejść w biznes pt. Legia Warszawa, i jestem o tym przekonany, sprawdzi sobie dokładnie wszystko od podszewki, bez jakichkolwiek sentymentów. I jak to się będzie wtedy miało do słów DM? Wiarygodność to jest podstawą w każdym biznesie, a ta w przypadku DM jest nadszarpnięta.

* media ukraińskie już na to zwróciły uwagę, a to jest być może dopiero początek.
36753czwartek, 05, luty 2026 07:59
iocosus
"rozmowa na zamówienie, promujaca zarówno prezesa, jak Legię" - zgadzam się z Pietrasem i również z Romanem Kołtoniem, który twierdzi że ten wywiad to coś w rodzaju "prospektu reklamowego" na rynek amerykański.
Gdybyśmy mieli rację w tym domyśle, to krytycy Miodka powinni być usatysfakcjonowani, ponieważ to by oznaczało, że właściciel Legii w Ameryce szuka nowego inwestora lub przynajmniej współinwestora.
Czasami w gazetach lub na portalach pod artykułami pojawia się coś drobnym drukiem jako "materiał promocyjny" i to też sprawia takie wrażenie tylko bez takiego dopisku.
36752środa, 04, luty 2026 21:57
Pietras
Dość ciekawy wywiad. Nie podzielam w pełni opinii Barona, że można by z niego samego wyciągnąć wniosek o oderwaniu prezesa od rzeczywistości. To taka rozmowa na zamówienie, promujaca zarówno prezesa, jak Legię i cały polski futbol. Ogólniki i optymizm.
Dodam jednak, że słowa Mioduskiego o pucharowych szansach można by wybaczyć tylko jeśli ten wywiad odbył się przed spotkaniem z Koroną. Poniedziałkowa data publikacji tego nie precyzuje. Wszak większość kibiców Legii uważała do niedzieli, że nie stoimy na straconej pozycji. Teraz to się zmieniło...
Prezes popełnił wiele błędów, za które płacimy i płacić długo nie przestaniemy. Ja tam jednak nie tracę nadziei na lepsze może nie jutro, ale pojutrze.
36751środa, 04, luty 2026 16:16
Baron
@Senator

Mnie ten wywiad zmroził, to jest takie oderwanie od rzeczywistości, że aż trudno uwierzyć.
Tu jest link do oryginału:

https://www.beinsports.com/en-us/soccer/pko-bp-ekstraklasa/articles/exclusive-with-filip-zieli-ski-legia-warsaw-owner-dariusz-mioduski-on-his-journey-from-immigrant-to-football-power-broker-2026-02-03
36750środa, 04, luty 2026 15:39
Senator
Tak z grubsza zapoznałem się z kilkoma cytatami z najnowszego wywiadu DM . I nie wiem czy te cytaty wybrano celowo czy całość jest w takim stylu i tonie . Jak to drugie to bieda nam . Gość jest niereformowalny . Żadnych wniosków z ostatnich lat tylko ślepa wiara w to co robi , a robi wszystko dobrze , tak mówi . Puchary w tym sezonie to cel i są środki aby ten cel zrealizować . No litości panowie szlachta . Ja aż takim optymistą nie jestem . Skromniej marzę , utrzymajmy się .
36749niedziela, 01, luty 2026 18:28
Baron
No i najlepsza liga świata zaczęła się w ten weekend.
Legia w pierwszej połowie zagrała to czego spodziewaliśmy się czyli klepanie, z którego niewiele wynika, a wisienką na torcie był strzał z karnego, jednej z największych pomyłek transferowych w historii Legii - Rajovica. To jest skandal, że ten facet tutaj trafił i to za takie pieniądze jeszcze. Nie wierzę, że ktoś jeździł i go obserwował, bo gdyby tak było to on by tutaj nigdy nie trafił. Mam nadzieję, że Papszun postawi na swoim i go wywali z pierwszej drużyny, on jest już spalony w drużynie.
A tutaj bardzo trafny komentarz odnośnie tego co się dzieje w Legii -

"Tylko przypomnę że Legia ostatni ligowy mecz wygrała jeszcze we wrześniu, czyli 4 miesiące temu. To wszystko skutki decyzji o trzymaniu Iordanescu, potem przerzniecie wszystkiego z Astizem. Czy komuś z zarządu się wydawało że bez wzmocnień Papszun nas zbawi?"

Nawet Korona potrafiła kogoś ściągnąć do ataku widząc że ma tam braki, a my nawet nie jesteśmy w stanie sprowadzić gościa z Pogoni Grodzisk Mazowiecki, abstrahując od tego czy on by tutaj się sprawdził.
Jeśli my tego meczu w drugiej połowie nie rozstrzygniemy na swoją korzyść, to mamy otwartą autostradę do Betclic I ligi, tym bardziej, że wyniki w tej kolejce są dla nas bardzo korzystne aby wspiąć się w górę tabeli.

Edit.

Co to znaczy mieć prawdziwego napastnika, Stępiński - trzy sytuacje, trzy bramki w tym jedna nieuznana. Pokazuje to też, że ktoś kto potrafi grać w piłkę nie potrzebuje całej rundy by się wkomponować w drużynę.
36748czwartek, 08, styczeń 2026 11:43
Senator
@Corazstarszy
Niby rozumowanie ok ale kajak byś przez trzy miesiące słyszał , czytał nie od jednego a od wielu wielu że jesteś do niczego , nie potrafisz nic i w ogóle spier … to jest duża szansa , że i tobie psychika by siadła . Tak to widzę . Człowiek może wytrzymać wiele ale trzeba być ze skały aby znieść to co ostatnio o piłkarzach pisano , mówiono właściwe od września .
Ja mam jedno oczekiwanie , niech Papszun utrzyma nas w Ekstraklasie. Nic więcej .
Tabela jest płaska , fakt i niektórzy patrzą w górę , a przecież dział to w obie strony . Nieregularne punktowanie , jakieś wpadki będą nas ciągle utrzymywać w niepewności .
@
Iocosus
Też się cieszę na pozostanie Astiza .
Żyro jest już dobry , jeśli nie wpadnie w jakąś manierę będzie jeszcze lepszy .
Kowal od momentu kiedy jawnie sugerował że kupimy mecz w PP dla mnie nie istnieje . Kretyn to delikatne określenie.
36747wtorek, 06, styczeń 2026 09:50
iocosus
Nowa nadzieja! Matką głupich? Przekonamy się w 2026 roku. Marek Papszun skompletował sztab, Legia rozpoczęła treningi, zatem wracamy do pitolenia.
1. Sztab? Cieszy mnie, że pozostał w nim Inaki Astiz. Inaczej wyszłoby że wpierw wsadzili człowieka na minę, a następnie gdy wyleciał w powietrze, to kopnęli go w tyłek. Hiszpanowi albo zabrakło trenerskiego doświadczenia, albo nie ma predyspozycji do bycia przewodnikiem stada, ale to nie oznacza, że nie może się spełniać jako sumienny asystent. Dobrze, że otrzymał szanse od Papszuna.
2. Zamienił stryjek siekierkę na kijek, czyli Arka Malarza na Macieja Kowala? Przekonamy się! Fakt, że Michał Żewłakow "nie uratował" kumpla, a w C+ przynajmniej jedna pani redaktor, będzie wyczulona na potencjalne błędy i potkniecia nowego trenera Legii.
Maciej Kowal ma dobre referencje, utkwił mi w pamięci z wywiadu dla Tomka Ćwiąkały. Mocny w gębie - niech teraz dowiedzie, że nie tylko.
3. Marek Wasiluk w sztabie! Dla mnie zaskoczenie. Jako ekspert w mediach był bardzo perspektywiczny w tej roli, ale póki co postwił na trenerkę i też dobrze, może osiągnie wiecej niż Tomek Hajto.
Swoją drogą, aktualny, subiektywny ranking byłych (choć niektórzy ciągle kopią) piłkarzy w roli ekspertów futbolowych:
1) Tomek Kupisz
2) Igor Lewczuk
3) Marek Wasiluk
Poza pudłem dwaj enfant terible, obaj chcą być wyrazistymi prowokatorami, jednemu czasem to się udaje, a drugi w tym najczęściej wychodzi na bufona. Obaj potrafią mocno zirytować, ale pasji do piłki nie wolno im odmówić. Są dobrymi pitolnikami na wizji!
4) Wojciech Kowalczyk
5) Tomasz Hajto
Kolejnch lubię, starają się byc rzetelni i to doceniam.
6) Tomasz Wieszczycki
7) Marcin Żewłakow
Z następnym jakoś mi nie po drodze choć inteligencji nie odmawiam
8) Grzegorz Mielcarski
9) Andrzej Juskowiak - nudzi mnie
10) Artur Wichniarek - "king Artur" chciałby posiadać posłuch i w necie, pozazdrościł kolegom z pozycji 4 i 5, chce wyraziście prezentować nieszablonowe opinie, tylko że przez to popada właśnie w szablon, chcieć nie zawsze oznacza móc.
11/12) Marcin Baszczyński & Kamil Kosowski - wiślacy, to widać słychać i czuć, bez urazy, nie jestem uprzedzony, za najlepszego obecnie dziennikarza sportowego w Polsce uznaję również wiślaka, zdeklarowanego kibica Wisły Kraków. To mu nie przeszkadza wykonywać świetną robotę w swoim zawodzie, ale piłki profesjonalnie nie kopał!

Marcina Rosłonia traktuję jako redaktora z krwi i kości, kategorię oddzielną stworzył dla siebie Wojciech Jagoda, zdecydowanie wolę go w studio niż w kabinie komentatorskiej, trzymam kciuki za "młode wilki" Bartka Kalinkowskiego i Michała Żyrę.
yvComment v.2.01.1