W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!


Co do Rybusa jeszcze to... pamiętamy go sprzed kilku miesięcy (bodaj Monrooe o tym pisał) i trudno powiedzieć czy ostatnia runda to początek stałej progresji czy erupcja uwarunkowana krótkotrwałymi zmiennymi.
Naprawdę trudno w tej sytuacji winić klub czy jego samego że skorzysta z okazji (jeżeli skorzysta). Takie rzeczy się zdarzają, będziemy musieli to przeżyć.
Sam chciałbym poznać shortlistę Jóźwiaka na tę pozycję. Nie da się ukryć, że w przypadku odejścia Rybusa nagle zrobi nam się trochę wąsko na skrzydłach. Skorża kiedyś mówił, że właśnie na lewym skrzydle widział Hubnika (i nawet tak wystawił latem z Gaziantepsporem w Turcji), zobaczymy co będzie
jakjeżeli ten wróci do formy.Niemniej jednak nie zmienia to faktu, iż będzie to bardzo duże osłabienie dla Legii. Co ciekawe w lidze nie bardzo widzę zawodników mogących go zastąpić. Nawet tak zachwalany Razak Traore (Lechia chętnie by go sprzedała za jakieś 500 tyś euro) jest graczem o innych parametrach niż nasz Rybus. Asystentów o podobnym poziomie w naszej lidze nie uświadczysz. A ważne mecze są już na samym początku tej ponoć tak ważnej dla nas rundy.
Przyznam, że w związku z tym bardzo mnie ciekawi początek ligi... i muszę przyznać, że nie stoję tym razem po stronie optymistów. Nie tak dawno napisałem, że Rybus to w tej chwili płuca tego zespołu, gracz potrafiący pociągnąć wszystkich do walki. Bez niego będzie bardzo ale to bardzo ciężko. Z drugiej strony mamy przepowiadaną przez Zbyszka "młodą" ofensywę. Choć spodziewam się, że nie o takie okoliczności chodziło Zbyszkowi. No cóż, po latach chudych przyszły widać....jeszcze chudsze.
Najważniejsze zatem co sam Rybus na pomysł przeprowadzki do Groznego.
Zdaje się,że i Rybusa mamy "z głowy" nie jest dobrze panowie szlachta nie jest dobrze.
Ależ ja nie miałem zamiaru porównywać osiągnięć obu piłkarzy.
Sebo dość szybko wyjechał na zachód i tam grał dość długo. Nie strzelał co prawda zbyt wielu bramek ale sama ilość sezonów w spędzonych na boiskach we Francji świadczy na jego korzyść. Ja pisałem o moich subiektywnych odczuciach co do oby zawodników. Po prostu Hubnik zdecydowanie bardziej do mnie przemawia. Oczywiście Hubnik w formie i zdrowy. Sebo pamiętam jeszcze z Valenciennes FC i tam jakoś nigdy mnie nie zauroczył. Z tym, że powtarzam iż są to moje w pełni subiektywne odczucia. Wolę naszych.
Gdyby faktycznie było coś na rzeczy w temacie Sebo, to by znaczyło, że coś jednak w nim jest - może np. korzystna proporcja między umiejętnościami a ceną/pensją.
Dorobku jego i Hubnika, całym szacunkiem dla Michała, porównywać póki co nie ma sensu.
Ja absolutnie nie zamierzam podważać opinii pana Szula. Pisałem jedynie, że moim zdaniem temperatura na poziomie -15 była by utrudnieniem dla obu ekip. Warunki "arktyczne" bardzo utrudniłyby nam możliwość przeprowadzania szybkich kombinacyjnych ataków, a tak właśnie Legia obecnie gra. Dodatkowo sprzedaliśmy najlepszego w drużynie eksperta od długich przerzutów, pozostaje nam więc gra po ziemi, a ta na zmarzniętej murawie nie będzie łatwą sztuką.
@ Andrzej, Gawin
Napastnik by się przydała ale... Filip Sebo ?
Ani szybki, anie techniczny, ot taki harujący w pocie czoła rzemieślnik. Rzekłbym nieco "Hubnikowaty" (choć Michal w formie bardziej do mnie przemawiał). Do naszego sposobu gry z Ljubioją, Radoviciem i Rybą pasuje jak... pięść do oka. Gdy dodać do tego, iż lisem pola karnego to On też nie jest to nie rozumiem na czym ma polegać pomysł jego ściągnięcia. Jeśli mam być szczery to wolałbym postawić na Michałów, Kucharczyka lub Żyro.
Jeśli młodzi czyli Kucharczyk, Żyro i Wolski wypalą, Miklas Jóżiwak będą nosili głowy wysoko . Jeśli nie odpalą na stałe to właściciel się mocno oszuka i zostanie ukarany za swoją politykę,a przy okazji my wszyscy. Mistrzostwa nie będzie.
Napastnik dobry, a tani i w pozyskaniu i w utrzymaniu - te rzeczy mogą się wykluczyć.
@ Andrzej
Jeżeli pozostaje we mnie jakaś mała nadzieja na sprowadzenie kogokolwiek, to raczej byłby to casus Hubnika z zeszłego roku, w medialne awiza jakoś specjalnie nie wierzę. Gdy Miklas stwierdza, że "kasa z Borysiuka" pójdzie na bieżące funkcjonowanie klubu, to w przybycie kogoś z takim nazwiskiem i renomą jak Ljuboja, również jakoś powątpiewam. Bardziej realna jest eskapada "Rybki" na wschód, niż to, że ktoś znaczący nas nawiedzi. Taka zdaje się być rzeczywistość finansowa, jej się nie przeskoczy.
@ Monrooe
Pozwól, ale zawierzę specjaliście, czyli fizjologowi Szulowi, a on stwierdził
"Zimne powietrze ma też wpływ na wydolność. Zimą powinniśmy oddychać przez nos. Wtedy powietrze się ogrzewa. Piłkarze w czasie wysiłku oddychają przez usta, a wtedy do płuc trafia zimne powietrze. Jeśli temperatura to 0 stopni, to powietrze w płucach ma 15 stopni. (...). Pęcherzyki płucne się kurczą, zmniejsza się pojemność płuc. Trudniej się oddycha. Zawodnicy nie wytrzymają meczu kondycyjnie. Pograją 45 minut, a potem koniec."
"... by wytrzymać taką temperaturę, konieczna jest aklimatyzacja"
"Pamiętam, że za każdym razem, gdy wracaliśmy z ciepłych krajów, pierwsze mecze nie wypadały najlepiej."
"Ile powinna potrwać aklimatyzacja? - 5-6 dni powinno wystarczyć."
Do "arktycznych" warunków Legia, aklimatyzacje by uzyskała, Sporting nie!
Ocena wpływu pogody na potyczkę Lecha z Juve jest czysto uznaniowa, moim zdaniem mróz jednak dużo bardziej doskwierał włoskiej drużynie niż lechitom, chociaż oczywiście tu pełna zgoda, że czy to "arktyka" i betonowa zmrożona płyta, czy upał i skwar jak na sacharze, albo ulewa i breja po kostki na murawie, to wszystko preferuje grę obronną, mało wyrafinowaną, prostymi środkami. No, drużyna lepiej wyszkolona technicznie, lepiej operująca piłką, w upał sobie lepiej poradzi z fizycznymi drwalami, nastawionymi na bieganie z bateryjką duracel, nie powiem gdzie.
Pokazówka pokazówką, ale napastnik by się przydał
Inna sprawa, że wszelkie próby zaistnienia Sebo poza Słowacją paliły dotąd na panewce.
Temperatura -7 będzie tak samo uciążliwa dla jednych jak i drugich. Widowisko sportowe będzie takim tylko z nazwy (coś jak mecz K'lautern vs. 1FC Koeln) a piłkarze będą zmuszeniu do walki o...własne zdrowie zamiast o porządną zaliczkę przed rewanżem.
Niestety w mojej ocenie aura jest po stronie broniących. Tu mają utrzymać remis a by u siebie zaatakować z pełną siłą. Już bez problemów ze złapaniem oddechu.
Dla Portugalczyków -7 to może być już niezły hardcore
PGE Arena - zgłasza gotowość do rozegrania Superpucharu! Jakież to zabezpieczenia posiada gdański bursztyn za 864 mln, których poskąpiono narodowemu wiklinowemu koszykowi za 1,9 mld.zł ? Przypuszczlna odpowiedź, nad morzem zaoszczędzono na garażach, a dzięki temu policja nie ma problemów z łącznością !
Superpucharu nie ma, trzeba zacząć się ekscytować Ligą Europy, a zatem:
Ryszard Szul skadinąd dobry znajomy kibiców Legii, poprzednik Paolo Terzottiego w rozmowie z Kubą Dybalskim http://m.sport.pl/pilka/1,117865,11105779,Superpuchar_na_Narodowym__Ryszard_Szul__Za_zimno_.html
"Kuba Dybalski: ... 15-17 stopni poniżej zera. Nie za zimno na granie w piłkę?
Ryszard Szul: W takich temperaturach organizm jest narażony na dwa zagrożenia. Wychłodzone mięśnie są sztywne i dużo bardziej podatne na kontuzje.(...)
Czy organizm sportowca jest lepiej przygotowany na takie warunki?
- Gdyby piłkarze trenowali cały czas w zimnie, jak np. Justyna Kowalczyk, to lepiej znieśliby takie warunki. Ale by wytrzymać taką temperaturę, konieczna jest aklimatyzacja.(...)
Ile powinna potrwać aklimatyzacja?
- 5-6 dni powinno wystarczyć.
Pal diabli czy powinno się grać w arktycznych warunkach, czy też nie, Bundesliga gra, Lech z Juve rok temu też grał, Mateusz Borek przywoływał w Eurosporcie komentując mecz, przykład Kamila Grosickiego grającego w Turcji również w jakiś ekstremalnie mroźnych warunkach, interesujaca jest kwestia potrzebnej aklimatyzacji. 5-6 dni !!! Gdy Europa w śnieznych zaspach, sprawdzam pogodę w Portugalii, a tam wiosna panie sierżancie, temperatury 13-14 stopni powyżej zera, nocą powyżej 5 stopni, idylla, tym większa, że mogę pomyśleć: no to mamy ten Sporting Lizbona! Zaaklimatyzować się do naszych mrozów nie zdołają. Sprawdzam jeszcze temperaturę 16 lutego w czwartek w Warszawie, no i ......... niestety, w dzień zaledwie -1, a w nocy -7. Za mało żeby Portugalczycy zamienili się w sople lodu, zgroza, aura sprzyjać nam nie będzie, irytacja tym wieksza, że po czwartku idzie oziębienie, w niedzielę 19 lutego już będziemy w stolicy mieli 16 stopni mrozu w nocy. No nie mogło tak być te -15 w czwartek !!!
Słowa doić użył Obojętny, ja napisałem, że zaczynam rozumieć co miał na myśli.Nie uważam jednak że to słowo które trafia w punkt. Desant o którym piszecie niestety potwierdza nasze przypuszczenia. Osobiście sądzę że Zygo jest po to aby pilnować by każda nadprogramowa złotówka znalazła się po stronie "spłata długu "
@Iocosus
miałem napisać o tym sercu do Legii ale zaczęliście tu więc zrezygnowałem
Za czapkę gruszek, to oni na pewno tam nie siedzą a poza tym głównie chodzi o zasadę. Walter jako właściciel może oczywiście zatrudniać kogo chce ale niech nie liczy na przyjaźń kibiców. To również z ich (naszych) pieniędzy klub jest finansowany.
Odnośnie dyskusji, za kluczowe uważam zdanie: "Niestety należy przypuszczać, że bezwzględny reżim spłaty zadłużenia i zbilansowania budżetu został Legii narzucony wcześniej niż to uprzednio planowano, godząc w spójność prowadzonej uprzednio polityki i uderzając w perspektywy klubu." Czekam na oddzielne, tematyczne podjęcie zagadnienia, chociaż rozważania będą musiały byc spekulacjami, zatem może i dobrze, że są na aucie!
Myślę, że 'spadochroniarze' z ITI to jednak mizerne obciążenie budżetu Legii.
Ważniejsza jest chyba kwestia tego, jaka część naszego przychodu ma być przeznaczona na spłatę zadłużenia wobec ITI.
oglądałem go jak przed ponad 10 laty jak wraz z Paulettą z PSG rządzili we francuskiej lidze, a i nie tak dawno Trappatoni widział go zawsze w 1 składzie Stuttgartu. Niestety jest to wyjątkowy wyjątek.Najbardziej boli, że włodarze Legii nie uczą się piłki. Chcą przenieść znane im zasady prowadzenia biznesu medialnego do dziedziny, która z natury swej jest nie przewidywalna.Można tylko próbować optymalizować swoje działania nie mając żadnej gwarancji, ze nawet najlepsza praca przyniesie oczekiwany efekt. Cóż dopiero mówić o sukcesach kiedy działania charakteryzuje akcyjność i woluntaryzm. Dlatego należy wspomagać część sportową klubu poprzez pozyskiwanie nowych sponsorów, ale także poprzez oszczędności w części administracyjnej.Wydaje się niezbędne przywrócenie stanu etatowego sprzed 2010 roku, zwłaszcza na funkcjach wiceprezesów i dyrektorów.Celowe byłoby także ograniczenie zarobków biurokracji do racjonalnej wysokości. Nie proponuję atestacji stanowisk, ale kto wie czy też by się nie przydała.W klubie musi zapanować zasada, ze byt materialny pracowników zależy od piłkarzy, a nie odwrotnie.
Nie jest tak, że nie da się tego pogodzić. Ani biznes ani serce nie musi ucierpieć.Nie piszę tu o miłości fanatycznej typu tak kocham że gotów jestem zabić, a raczej o matczynej, ojcowskiej.Ta zawsze potrafi pogodzić te kwestie i działa na korzyć podmiotu w którego stronę uczucie jest skierowane. Niestety tu mam wrażenie, że właściciel jest chłodnym pozbawionym jakiegokolwiek uczucia graczem biznesowym. Osobiście wolałbym aby właściciel ojcowską miłością klub darzył. Tu tego nie czuć nic a nic.
Trochę szkoda.
- "Patrzę sercem i uważam, że właśnie tego serca brakuje właścicielowi."
Ja całkowicie rozumiem takie podejście do sprawy ale uwierz mi serce i biznes to nie są kwestie które da się ze sobą zestawić bez szkody dla jednej z tych kwestii. Nadeszły takie czasy, że kwestia finansowania jest najważniejsza. Dlatego "serce" trzeba odstawić na drugi plan. To czas "rozumu" a ten niestety kompletnie nie rozumie potrzeb swoje kumpla z reklamy.
Przyjmuję reprymendę z pokorą. Nie zaznaczyłem, iż w moich porównaniach dostrzegam coś takiego jak proporcje. Nie ukrywam też, iż celowo posłużyłem się "drastycznym" przykładem rodem z "Dynastii".
Mój błąd, ale przecież na naszym własnym biednym podwórku mamy do czynienia z podobnymi sytuacjami do przedstawionych przeze mnie, w dramatycznej sytuacji jest Górnik Zabrze (nie kupowali z tego co wiem Lexusów), Ruch Chorzów czy ŁKS Łódź. W kiepskiej sytuacji finansowej są Korona Kielce, Widzew Łódź. Generalnie te kluby które nie mają bogatych właścicieli, lub takich którzy zdecydowali się nie dokładać "do pieca" bez opamiętania.
Zmierzam do tego, że u nasz zarządzanie klubami wciąż raczkuje. Pojęcie samofinansowania własnej działalności tak na prawdę nie istnieje. Działacze Legii chcemy tego czy nie są w tej dziedzinie pionierami, przynajmniej na tak wysokim poziomie "budżetowym" (bo wydaje się, że Podbeskidzie całkiem dobrze sobie radzi). Owszem popełniają mnóstwo błędów (polityka informacyjna jest kompletnie do luftu)ale widać, że ich głównym priorytetem jest usamodzielnienie działalności sekcji piłkarskiej. Ja mimo tych wszystkich potknięć będę im kibicował.
Co do transferów to na tą chwilę masz rację, uwolnienie środków z kontraktów Manu (plus niewielkie odstępne) i Ohayona powinny zapewnić możliwość zatrudnienia wymaganego przez trenera napastnika. Próby podjęto jednocześnie nadając sprawie niepotrzebny rozgłos i w sytuacji gdy się nie udało nikogo zakontraktować mamy grupę bardzo niezadowolonych kibiców. Jak napisałem w poprzednim komentarzu ta postawa zawiedzionych fanów mnie nie dziwi.
Być może przyłączę się do tego głosu gdy okaże się, że kontuzje na prawdę zmusiły nas do gry w bardzo okrojonym składzie. Gdyby okazało, się iż nie tylko ze Sportingiem musimy grać grupą młodzieży. Utalentowanej ale równie nieprzewidywalnej. Na razie jest jeszcze czas na zatrudnienie porządnego napastnika, choć ten pomoże nam tylko w lidze. To jednak zwycięstwo w lidze jest tym najwyższym priorytetem w obecnym czasie. Tak więc do momentu zamknięcie się okienka wstrzymam się z negatywnymi komentarzami odnośnie transferów.
Na koniec: chciałbym rzucić pod rozwagę pytanie które nurtuje mnie od jakiegoś czasu.- "Dlaczego Legia stara się za wszelką cenę zatrudniać zawodników z tak zwanym nazwiskiem i jednocześnie z wyronioną opinią w środowisku. Mimo, iż wiadomo, że tacy piłkarze cenią swoje usługi?"
Odpowiedź na nie moim zdaniem pozwoli odpowiedzieć sobie czemu mamy takie problemy z zatrudnieniem piłkarza o potrzebnych cechach i gwarantującego spełnianie oczekiwań (zarówno kibicowskich jak i trenerskich). Moim zdaniem tak usilne starania o klasowego zawodnika szczególnie w sytuacji gdy wiemy, iż pieniędzy w kasie nie za wiele to zdecydowanie karkołomne zadanie dla naszego pionu sportowego.
Mimo to usilnie próbują (wystawiając się na drwiny i pośmiewisko własnych kibiców) - dlaczego?, czemu z takim uporem maniaka działają w ten sposób?
Patrzę sercem i uważam, że właśnie tego serca brakuje właścicielowi. Lata panowania ITI na niwie sukcesów gdyby nie obecny sukces w LE trzeba by zaliczyć do normalnych Średnia wypełniona ani lepiej ani gorzej. ITI czy tego ktoś chce czy nie i tak przejdzie do historii ze względu na stadion to raz, a dwa to to o czym piszesz. Pierwszy właściciel który doprowadził do bilansowania budżetu i to na poziomie jak na naszą ligę rewelacyjnym. Niestety w całej reszcie Sir Gawin ma moim zdaniem racę. Ja dodam tylko wspomniane serce. Jeśli właściciel miałby choć trochę tego kibicowskiego serca dla Legii w takim momencie nie zaprzestałby inwestycji. Była( cały czas mam nadzieję że jest)
olbrzymia szansa odskoczenia większości klubów naszej ligi.
Bronisz 'modelu przyjętego przez KP', przeciwstawiając go 'modelowi hiszpańskiemu'? Przecież to tak jakbyś bał się wydać pieniądze na proszek do prania, bo usłyszałeś, że kumpel nie spłacił swojego Lexusa.
Masz słuszność, że założenia, w których obraca się obecnie KP, tzn. finansowa niezależność od właściciela, są założeniami słusznymi. Niestety należy przypuszczać, że bezwzględny reżim spłaty zadłużenia i zbilansowania budżetu został Legii narzucony wcześniej niż to uprzednio planowano, godząc w spójność prowadzonej uprzednio polityki i uderzając w perspektywy klubu.
Wyobraź sobie, że prowadząc duży biznes, nagle zostajesz bez pieniędzy na bieżące funkcjonowanie, z kolosalnymi zobowiązaniami do uregulowania, jedynym Twoim argumentem finansowym jest przychód, na który możesz liczyć w perspektywie iluś tam miesięcy (no ale w garści tych pieniędzy nie masz). Co się dzieje? Wegetujesz - bo zobowiązania mają to do siebie, że zawsze są na cito, a wierzytelności mają do siebie to, że trzeba na nie zaczekać. Kasa Legii jest pusta, bo to co w niej jest, trzeba zabezpieczyć na najpilniejsze wydatki.
Jeżeli przy budżecie wysokości 80 milionów złotych, przy uwolnionych środkach po pensjach Manu i Ohayona, my nie jesteśmy w stanie z przyczyn finansowych (bo bez dwóch zdań właśnie tak należy rozumieć konieczność przeznaczenia środków finansowych z transferu Borysiuka 'na wydatki bieżące') dokonać pożądanych wzmocnień drużyny, to jest to po prostu DRAMAT.
Dramat także z punktu widzenia właściciela, ponieważ ta drużyna wymaga inwestycji właśnie po to, żeby poprawić swoje perspektywy finansowe, żeby stworzyć sobie realną szansę na SKOKOWE wręcz zwiększenie przychodu, jakim byłby awans do Ligi Mistrzów.
Nie wierzę, żeby Kosmala czy Miklas o tym nie wiedzieli - sądzę, że oni po prostu nie mogą nic zrobić, są zakładnikami swojego pracodawcy, który jest zainteresowany tym, żeby w tym momencie jak najszybciej odzyskać z zainwestowanych środków tyle, ile tylko się uda.
Jeżeli mam o coś do Miklasa czy Kosmali pretensje to nie o brak transferów, lecz o bajki, że wzmocnienia będą w przypadku, gdy kogoś uda się sprzedać. Albo ktoś tam nie potrafi policzyć pieniędzy na dwa miesiące do przodu, albo jego zdanie jest tak naprawdę guzik warte.
ja rozumiem Twój punkt widzenia, serce kibicowskie krwawi jak jego drużyna osłabia się zamiast wzmacniać. Każdy kibic chciałby widzieć w każdym okienku kilka znaczących transferów. Niestety w obecnej sytuacji finansowej wolę model przyjęty przez KP niż ten rodem z Hiszpanii. Tam "szaleństwo" zakupów i wzmacniania tą drogą składów doprowadziło do upadku kilka klubów a zdecydowanie więcej stoi na krawędzi upadku. Co gorsza są wśród nich takie firmy jak Valencja czy Villarreal.
Wolę by Legia skromnie ale trwała, w międzyczasie pracując z własną szkółką z której ma wychodzić coraz więcej piłkarzy. Już nawet utrzymując sprzedaż jednego co okienko (jak w przypadku Borysiuka) mamy całkiem poważne podstawy do dalszej działalności. Moim zdaniem jest to możliwe i to już w niedługim czasie. Sprzedaż Ariela też ma okazję przysłużyć się do opinii jak zaczyna krążyć o Warszawskiej szkole piłkarskiej.
Rozbudować skauting by ograniczyć ilość nietrafionych transferów (te kosztują nas ogromne pieniądze) i jednocześnie zwiększyć możliwość angażowania młodych obiecujących jak Albert Bruce i jakoś to zacznie "się kręcić".
BY zarządzać klubem trzeba zbudować solidne podstawy, bez tego mamy kolosa na glinianych nogach. Co by był gdyby z Polonii, Wisły, Lecha wyszli ich właściciele? Legia już teraz miała by szansę przetrwać na podobnym poziomie. Niestety te przekształcenia odbijają się na obecnej formie sportowej. Nie da się jednak pogodzić wszystkiego na raz.
Co do młodych, to są Oni tak nieprzewidywalni, że mogą zarówno roznieść mający problemy (finansowe) Sporting jak i polec z kretesem. Wszystko rozegra się w ich głowach. Tu nawet trener może tylko nieco pomoc, nieco ukierunkować starsi koledzy. Jak jednak rozegrają to młodzi to... już tylko kwestia ich konstrukcji psychicznej. Albo Spartak, albo PSV.