- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Monrooe
Nie - „Mam tak samo jak Ty”
Zawsze widziałem, że jestem dziwny, inny. Jednak czasami starałem się znaleźć most, cząstkę łączącą mnie z ogółem. Bo jak wiadomo normą jest ogół, a nie margines. Niestety wcześniej, czy później przychodzą takie chwile jak ta… i znów wiem, że jestem inny. Podczas ostatnich godzin dzielących nas od meczu „sezonu” kibice Legii ekscytują się ustawieniem, składem, szansami na sukces. W sytuacji, gdy zgodnie ze słowami Czesława Niemena – „Mam tak samo jak Ty” powinienem podzielać te rozterki, muszę przyznać, że… no cóż, ja nie mam.
A przecież doskonale zdaję sobie sprawę, że ten sobotni mecz może zadecydować o zdobyciu głównego trofeum, mistrzostwa, o którym marzy cała Warszawa. Wiem, że ten mecz może być zwieńczeniem całosezonowego wysiłku piłkarzy Jana Urbana, a ewentualne zwycięstwo to cel, do jakiego dążyli krok po kroku. Jasne, że wiem, że ewentualny triumf to szansa na grę w Lidze Mistrzów, splendor, pieniądze i dalsze sukcesy. Jestem w pełni świadom, że potencjalny sukces jest nam bardzo potrzeby, że zwycięstwo byłoby doskonałym ukoronowaniem działań naszego nowego prezesa.
A mimo to, jakoś nie umiem aż tak emocjonować się nadchodzącym meczem. Dziś, w przeddzień tego wielkiego widowiska, rozmyślam jak to będzie, ale nie jutro, nie w kolejnych kolejkach tego sezonu. Tylko już w lecie, w przerwie pomiędzy rozgrywkami. Nie interesuje mnie jednoroczne udowodnienie naszej wielkości, nie muszę chodzić czując się lepszy od reszty kibiców w tym kraju (nie znaczy to, że nie mogę). Legia udowadnia swoją wielkość z wiadomą nam częstotliwością, przyszedł już czas na kolejny raz? Może i tak, ale ja wolałbym, aby ten sezon był początkiem, początkiem Wielkiej Legii. Takiej, o której nasz właściciel firma ITI, opowiadał nam od samego początku. Tym razem, za sprawą nowego prezesa, Bogusława Leśnodorskiego znów słyszymy o Wielkich Planach, o Legii grającej w Europie, o Legii będącej potentatem w tej lidze, w tym kraju.
Panie prezesie, ja mówię „sprawdzam”. Jak trzeba to oddam to ewentualne trofeum, oddam je za ziszczenie się wypowiadanych przez pana słów. Pewnie, że tak jak nie będziemy mistrzami to jak to pan powiedział – „będzie chujowo”, ale zdecydowanie ważniejsze dla mnie są zapowiedzi o kontynuacji dotychczasowej polityki klubowej. Przyszła Legia to akademia piłkarska, młodzi gniewni, starsi weterani i nieco już przyblakłe gwiazdy, mieszanka wybuchowa. Do tego wreszcie rozsądna polityka finansowa, koniec z kominowymi kontraktami, rozważne prowadzenie młodych piłkarzy. To wszystko to gwarancja zespołu, który przyciąga i będzie przyciągał rzesze kibiców, ludzi identyfikujących się ze swoimi idolami.
Mistrzami rodzimego podwórka byliśmy już nie raz i zawsze kończyło się tak samo. Całkowite przemeblowanie dotychczasowej polityki, zlot hien, mnóstwo forsy w błocie i kolejne lata chude. Dziękuję, mam dość, jeśli ma to się powtórzyć to wolę nie. Wolę systematyczną pracę i zwiększanie klasy zespołu krok po kroku. Wolę trenera na lata, który będzie miał wizję budowy drużyny, która wcześniej, czy później nie tylko zdominuje tą ligę, ale też będzie coś znaczyć w Europie. Jeśli mamy znów rzucić się w odmęty szaleństwa, to lepiej idźmy wyznaczoną dotychczas drogą. Już teraz wyróżniamy się na tle naszej Ekstraklasy. Spokojnie, jestem pewien, że jesteśmy skazani na sukces.
Dlatego wszystkim, którzy rwąc włosy z głowy pytają – „a co jak przegramy”?, odpowiadam, nic, kompletnie. Jeśli będziemy podążać tą drogą, którą idziemy obecnie, to Legia i tak będzie Wielka, niezależnie od tego czy zdobędziemy tegoroczny skalp, czy nie. Tak, tak, wiem jestem inny.


Chyba nie do końca o to mi chodziło, no, ale każdy przeżywa ten mecz po swojemu.
Najważniejsza jest konsekwencja w budowie Legii, plan dostosowany do naszych możliwości finansowych oraz wizerunkowych (z pewnością jednych z najlepszych w tym kraju), taki plan, którego nie zniweczą ani bolesne porażki, ani spektakularne zwycięstwa.
Oczywiście to boli, my zawsze w czubie, zmieniają się konkurenci, a mistrzostwo od paru lat jakoś przechodzi nam koło nosa. A to Lech, a to Wisła, a to Śląsk. A Legia wiecznie tuż, tuż... Oby nie tym razem! Ale jednak najważniejsze, bez dwóch zdań najważniejsze, jest to, o czym pisze Monrooe - umiejętne wykorzystanie zwycięstwa, ale i wyciągnięcie wniosków z porażki. Heh, wystarczy przypomnieć, co stało się po ostatnim tytule, tym z 2006 roku... Zatrudnienie Eltonów i Juniorów, porażka z trzeszczącą w posadach Austrią Wiedeń, ligowa klęska z Bełchatowem i Lubinem. Tfu, na psa urok!...
Zwycięstwo dostarcza narzędzi wizerunkowych, być może finansowych, otwiera drogę ku Lidze Mistrzów i ponownemu przełamaniu klątwy ("Jeżeli nie teraz, to kiedy, jeżeli nie Legia, to kto?" © D. Szpakowski), ale nie może być celem samym w sobie, jedynie środkiem do celu.
Większość czasu spędzam obecnie w Wielkopolsce i tak sobie myślałem, że po jutrzejszym zwycięstwie, szczególnie fajnie będzie pojechać w poniedziałek do pracy w mojej koszulce Legia est. 1916
Tak całkiem serio to z jednej strony zgadzam się a z drugiej się burzę. Zgadzam się z wizją że jeśli to wszystko ma iść w dobrym kierunku to jedno potknięcie nie powinno nic zmienić. Tym bardziej że obecny sezon już jest inny i dużo lepszy od poprzedniego. Jeśli kolejne cztery lata to będą trzy mistrzostwa, jeśli będzie wstrzymana rabunkowa współpraca z niektórymi menadżerami, jeśli zostaną okiełznane finanse i polityka transferowa to w porządku. Ja pewnie tez przełknąłbym kolejną pigułę przy takiej wizji przyszłości bo i tak z pewnie 35 lat bycia z Legią przez 30 lat przełykałem piguły. Jedna więcej z pewnością mnie nie zabije.
Z drugiej strony mam obawy bo jednak ten sukces jest nam potrzebny już teraz jak rybie woda. Pomijam to że tak racjonalnego i spokojnego spojrzenia po ewentualnej wpadce (tfu, tfu, tfu) jednak większości by zabrakło. Być może znowu byśmy musieli szukać trenera, znowu rozpoczęłaby się karuzela i budowanie drużyny zgodnie z kolejną wizją (wszak ta decyzja, jak sam powiedział Leśnodorski nie zależy tylko od niego ponieważ nie był w stanie wykluczyć tego że Urban poda się do dymisji lub nie będzie po prostu chciał rozmawiać o kolejnym kontrakcie. Zdobycie mistrzostwa w połączeniu z prawdomównością prezesa da nam obecnie potężnego kopa który przy właściwej polityce pozwoliłby na przyśpieszenie wielu spraw. Rozumiejąc w pełni Twoje przesłanie jakoś bliżej mi do stwierdzenia że niekoniecznie chcę Ligi Mistrzów w tym sezonie.
Jeszcze raz, rozumiejąc Twój spokój ducha i oddanie się w pełni pewnej filozofii przekazanej przez Leśnodorskiego to jednak stwierdzam że wygranie jutrzejszego meczu być może tylko pomoże i przyśpieszy pewne procesy. I jeśli Twoja wizja stałaby się prawdziwa to tym bardziej będę sie jutro denerwował, bo ewentualne zwycięstwo w połączeniu z tym o czym piszesz będzie porównywalne ze skokiem w nadprzestrzeń jaki wykonał ostatnio piłkarz Duda
Legia Mistrz, Mistrz, Mistrz
Co do Urbana to wydaje mi się, że jedyną sytuacją w której nie byłby on trenerem Legii w przyszłym sezonie byłaby jego decyzja. Każde inne rozwiązanie to Urban na ławce co mnie niezmiernie cieszy, bo uważam, ze trenera należy rozliczać po 2 sezonie pracy, a poza tym bardzo cenię JU. Zresztą "wyniki" ma póki co naprawdę dobre, ilości punktów nieporównywalne z ostatnimi laty. Chociaż mam świadomość, że nikt (poza władzami klubu) nie będzie patrzył na poszczególne elementy, ale spojrzy w tabelę. Ale na takie rozważania jak sądzę przyjdzie czas po sezonie.
@Gawin
co stało się po ostatnim tytule, tym z 2006 roku... Zatrudnienie Eltonów i Juniorów, porażka z trzeszczącą w posadach Austrią Wiedeń
Sportowo to Elton nakrywa czapką wszystkie nasze transfery od 10 lat - tako rzecze JJ
Panowie emocje to sól naszego kibicowania tak samo, dokładnie tak samo jest z porażkami i zwycięstwami. Napiszę inaczej, kibicowanie to pasmo porażek pprzerywane chwilami triumfu. Za
parę godzin pykniemy lecha i tyle. Monrooe czy zdobędziemy mistrza czy nie wszystko może potoczyc się różnie. Zdobędziemy a zachlysna się sukcesem i narobią glupot . Nie zdobedziemy. też mogą narobic bagna . Tu trzeba głowy niezależnie od tego jak będzie.
Po raz kolejny pokazałeś klasę. Brawa przy kurtynie otwartej. Jednak wybacz, ale chyba zbyt młody jeszcze jesteś, aby być tak nostalgiczny. Prezesi, piłkarze, trenerzy są i odchodzą. Czasami zostawiają po sobie ślad i ich przez czas jakiś pamiętamy. Częściej mitologizujemy postacie i zdarzenia i przydajemy im barwy. Chodzi o to,aby samemu trwać i czerpać radość z samego istnienia. Pozdrawiam serdecznie.
Napisałeś - Panie prezesie, ja mówię sprawdzam. I Leśnodorski odpowiedział:
"Z punktu widzenia rozwoju klubu nie jest to mecz strategiczny. Idziemy do przodu. Wygraliśmy Puchar Polski, z dużą przewagą Młodą Ekstraklasę, co bardzo cieszy bo pokazuje potencjał. I do tego gramy lepiej, skuteczniej w piłkę. W poprzednim sezonie 56 punktów wystarczył Śląskowi, żeby wygrać ligę. Teraz my mamy już 59. To też świadczy o rozwoju klubu. Uważamy, że jest potrzebna jakość gry, poświęcenie i inny model budowy drużyny. Nie model z gwiazdami, które czują się lepsze od innych, ale taki, gdzie wszyscy ciężko pracują. Zobaczmy na przykłady Viktorii Pilzno, BATE Borysów czy drużyn cypryjskich. Można zrobić solidną drużynę, która będzie się liczyć w Europie bez ściągania wielkich gwiazd. Na pewno musimy podnieść jakość drużyny"
Więc chyba możesz zacząć sie denerwować. I mieć tak samo jak ja
Nie chcę wchodzić w polemikę ani Ciebie dyskredytować, ale nie masz racji. Myślenie, że wszystko jest constans powinno być zabronione.
Uważamy, że jest potrzebna jakość gry, poświęcenie i inny model budowy drużyny. Nie model z gwiazdami, które czują się lepsze od innych, ale taki, gdzie wszyscy ciężko pracują.
A teraz porównaj to ze słowami z tego samego wywiadu:
Interesowaliśmy się Pablo Aimarem i to był realny cel. Stać nas na sprowadzenie takiego zawodnika, ale tylko do momentu, jeśli w grę nie wejdą drużyny z Chin czy krajów arabskich. Aimar to przykład piłkarza, którym byliśmy zainteresowani, a który spełniał wszystkie wymienione wymogi.
Aimar ? Ten 34 letni Aimar ? Gwiazdor Aimar ?
Troszkę się te cytaty rozmijają, co ? Więc rozumiem Monrooe, że czeka na ruchy, żeby zobaczyć jaki dokładnie mamy pomysł na rozwój. Ja szczerze mówiąc nie wiem o co chodzi, ale poczekam 2 miesiące i też będę wiedział. Wydaje mi się również, że może to być uzależnione od zdobycia mistrzostwa i wbrew zapowiedziom ten rozwój będzie wdrażany w nieco odmienny sposób (1-2 gwiazdy lub ich brak i młodość).
A odnośnie Aimara to akurat ja bym go chciał, świetny grajek i oglądanie go to byłaby wielka przyjemność, ale ja od początku chce "gwiazdy".
Jeśli Aimar by ciężko pracował, bo taki ma charakter jeśli Aimar nie czuje się lepszy od innych tylko czuje się częścią zespołu to te cytaty się nie rozmijają
A co będzie to faktycznie zobaczymy
@Zbyszek
Nie rozumiem
Poza tym to nie chodzi tylko o te słowa, ale również wcześniejsze, o nie zatrudnianiu gwiazd, o nie budowaniu zespołu na 34 latku, ale 10 lat młodszych graczach (cokolwiek zrobisz to chyba Aimarowi licznika nie cofniesz)