- Kategoria: Trybuna komentatorów
Muppet Futbolshow
- Fajny mecz wczoraj widziałem.
- A bramki były?
- No masz, nawet trzy, tylko że sędzia kalosz uznał tylko jedną, z karnego, Ivica pewnie w lewy róg bramkarza piłeczkę posłał.
- Eeee, Panie Wolej, to ja też ten meczyk widziałem, tylko, że nie wczoraj, a przedwczoraj, żeś Pan z radości chyba niedzielę przespał, dziś już poniedziałek i chyba jakieś omamy w sobotę Pan miałeś, bo gol padł faktycznie, ale tylko jeden, gdzież Pan widział jeszcze dwukrotnie piłeczkę w siatce?
- W siatce nie, ale za linią bramkową już tak! Ten Murawski co mu jajecznicę IV w majtkach o mało nie zrobił stał za linią, a Kotorowski po strzale Dwaliszwilego też był spóźniony i już zza białej kreski piłeczkę odbijał. Gwizdki są nam nieprzychylne, raz w Krakowie jakaś katarakta na nich spłynęła, po tym kuriozum, teraz przez dziesięć lat, żeby Legia bramkę zdobyła i żeby ją uznali to musi siatkę przedziurawić.
- W cudowne katarakty to ja nie wierzę, szybciej w siostrzeńców u buka obstawiających, a jak siatkę przedziurawią to gola nie uznają, bo niby jak skoro dowodu, corpus delicti - brak.
- Oooo, widzisz Pan, Panie Ofsajdowski, teraz dobrze prawisz, ci czarni to zmora, jeb...ć, je...ć pzpn.
- Panie Wolej, niedzielę żeś Pan przespał, ale chyba jeszcze nie wytrzeźwiał. Nie drzyj się Pan wniebogłosy, łaska święta na sędziów spłynęła, opatrzność czuwała, że w żadnej z tych sytuacji gola nie uznali. Gdyby było inaczej, dopiero rwetes by się podniósł, jeden wielki krzyk i powszechny lament, na całą Polskę, że Legię do mistrzostwa ciągną sędziowskie układy, że wygrywa niezasłużenie, dzięki nim.
- Krzyczeć i tak będą, różnicy nie ma, ale masz Pan rację Mistrza przynajmniej już mamy!
- Znowu Pan bredzisz jakiego mistrza, Legia gra jeszcze dwa mecze na wyjeździe w łódzkiej i chorzowskiej enklawie, trzy kolejki do końca, wystarczą by mieć kaca giganta.
- Eeee tam, Panie Ofsajdowski, przesadzasz Pan, ci z Widzewa i Ruchu grają padakę, piach, po serbskim świętowaniu i wyciągniętych konsekwencjach, powtórki z rozrywki nie będzie, legioniści opamiętają się.
- Pewnie, że się opamiętają, głupi Serb przed szkodą, a Polak mądry po, tak wiec opamiętanie nastąpiło i świętują w zaciszach domowych, no bo przecież trzeba się jakoś odstresować, grunt żeby nie na oczach gawiedzi. Gwiazdor myślał że nikt mu nie podskoczy, jeżeli teraz młodsi pomyślą to samo, że już są mistrzami, ze już pozamiatane, będą się odstresowywać, to obudzą się za dni parę, tak jak Pan, panie Wolej dzisiejszego poranka, nieświadomi co było wczoraj, w Łodzi i w Chorzowie!
- Panie Ofsajdowski, młodzież w tej chwili bardziej świadoma, to znaczy uświadomienie i inicjacja nastąpiła po spartakowych przygodach, tak więc wiedzieć powinni, co, gdzie i kiedy można robić i z jakim zaufanym taksówkarzem na miasto się wypuścić, bez zbędnego dziennikarskiego ogona. Przyjdzie na to czas, odpowiedni moment to nawet jak się na wymagającego kibica gdzieś napatoczą, to ten pary z gęby nie puści na sposoby świętowania. O ile będzie usatysfakcjonowany wcześniejszymi kończącymi cały sezon osiągnięciami! Przecież wypuścić teraz z rąk tytuł "to kryminał", najcięższe kamieniołomy to zbyt licha kara.
- Niektórym starym wyjadaczom to "kamieniołomy" z "enklawą" się skojarzą, miejscem na poprawę nastroju, taki rodzaj pokuty futboliści zapewne szybko zaakceptują. Czy legenda "garażu" w piłkarskim gronie nie jest rozpamiętywana?
- Właśnie, to już legenda z lat '90, Panie Ofsajdowski, Pan masz fobię wysokoprocentową, pewnie że profesjonalny piłkarz to zawód podwyższonego ryzyka, tak jak ksiądz czy policjant, jeden jak się w konfesjonale nasłucha to musi jakoś odreagować, drugi w ciągłym stresie bo tych protokołów wymagają, a on nawet nie ma na czym ich napisać, tak więc szukają "rozluźnienia", niczym piłkarze przed i po meczach, ciągle wystawieni na publiczną ocenę, z którą muszą się mierzyć, ale nie sprowadzajmy wszystkiego do promili.
- No dobra, Panie Wolej, mecz z głównym rywalem wygrany, ale i bez promili forma niektórych nieszczególna. Gruzin, niczym czołg, ale tak jakby gąsienice zgubił, silny niczym tur, to ma być nasz główny ofensywny taran, a zajęcza psyche go dopadła, bramek strzelania z jedenastek się obawia. Sagan to sęp, golożerca, ale jak padliny w szesnastce nie wypatrzy i na gola nie zamieni, to i jego gra z padliną może być utożsamiana, samemu raczej nic nie wykreuje. Kucharczyk niby w Białymstoku się przełamał, a w stolicy w 17 minucie ponownie zaciął, Kosa zbiera gratulacje, ale one raczej egoizmu go nie oduczą, wręcz przeciwnie, na podania cięte niczym brzytwą, trudno liczyć. Sama Brzytwa w odwodzie wygląda na stępioną, balangowiczowi Rado szybciej rozległy mięsień piwny będzie wypominany, niźli dobre zagrania, młodzi defensywni pomocnicy - chimeryczni, doświadczony kapitan niby karnego wykorzystał, ale o własne nogi przy tym mało co się nie potknął, gdyby zamiast Kotorowskiego nieobliczalny Burić stał miedzy słupkami, szczęście dla Legii mogło się oddalić. Defensywa niby renomowana, ale pojedyncze błędy, wtopy ciągle popełnia. W takim razie na jakiej podstawie Pan twierdzisz, że już mistrza mamy!?
- Straszny z Pana malkontent i defetysta, po wygranej batalii tak dziury w całym szukać i marudzić, toż to rzecz niesłychana. Na wszystkie te utyskiwania, receptę mam jedną, zgodnie ze słowami trenera Urbana: Ljuboja na murawę w koszulce z elką jeszcze powróci i pozamiata!


- Fajny film wczoraj widziałem
- Momenty były?
- No masz
- a Teraz?
- przestało
Byliśmy ich fanami!
Z Zagłębiem Lubin strzelił w prawą stronę bramkarza (przegrany przez nas mecz w Lubinie 1-2)