A+ A A-

Świadomość

zygmunt„To jest ciekawa sprawa. Na całym świecie kibic przepłaca, kupuje koszulkę meczową za cenę podwójną – ale traktuje to jak formę pomocy klubowi, robi to po to, aby zespół był silniejszy, aby mieć swój wkład w pomoc i ewentualne sukcesy. Kibice doskonale wiedzą, jak są wydawane pieniądze w klubie, mają w to wgląd. To jest wspólne budowanie wartości, ludzie mają zaufanie do klubu i jego zarządu”

Poznajecie? Tak, to słowa prezesa Leśnodorskiego z ostatniego wywiadu dla Legia.net. Wywiad jest datowany na 12-13.06, dekoracja Króla Zygmunta szalikami odbyła się 01.06, biorąc pod uwagę nawet potrzebę obrobienia tekstu, autoryzacji to i tak jednak z pewnością miał on miejsce po dekoracji, a szkoda, bo może do oczywistej gafy popełnionej przez kibiców by nie doszło. Tak, gafy, bo o złośliwość w stosunku do prezesa nikogo nie posądzam, brak świadomości to jedyna przyczyna tego nietaktu.

zygmunt


Słowa prezesa o świadomości, o pomocy we wspólnym budowaniu klubu, nijak się mają do szalika, którym kibice udekorowali Króla stojącego na kolumnie przed Zamkiem Królewskim. Ktoś powie, że to szczegół, ja napiszę, że to zupełny brak świadomości potrzeby wspólnego budowania finansów klubu.

O potrzebie pracy w tym kierunku piszę, nie tylko ja zresztą, od paru lat. Hasło 'każda złotówka buduje potęgę' klubu musi wreszcie zaistnieć nie tylko w słowach prezesa, ale w czynach zarówno, a może przede wszystkim kibiców, jak i w konkretnych promocyjnych działaniach klubu. Świadomość kibiców w różnych kręgach jest inna. Jeden z członków naszej "redakcji" znając moc własnej złotówki, nie korzysta z przysługującego mu rabatu za posiadanie karnetu. Szlachetne to i piękne. Ja korzystam, ponieważ sam pisałem do klubu, aby takie promocje wprowadzać, wychodzę z założenia, że pierwszym krokiem jest potrzeba zachęcenia do kupna w oficjalnym sklepie. Świadomość, jak to jest ważne, to krok następny. Niestety, cały czas trzeba przypuszczać, że istnieje spora grupa dla której hasło "nie kupuję w oficjalnym" na dziś pozostaje aktualne. Do tej grupy nie dotrze nikt inny jak sami kibice i tu widzę światełko w  tunelu.

lesn

Mecz w Chorzowie, pan Prezes w sektorze gości z naszymi kibicami, to wszystko wiemy, ale spójrzcie na jednego z liderów Stowarzyszenia. Jest nadzieja? Jest Smile Oczywiście nie przynależę do tej grupy kibiców i z nimi nie obcuję więc mogę się mylić, jednak widok tak wysoko postawionej osoby w SKLW w oficjalnej klubowej kurtce był do tej pory rzadki. Najczęściej liderów kibicowskiego światka widywaliśmy w takich strojach:

kosm


Następną grupą są wszyscy ci, u których świadomość wydawania pieniędzy dla klubu i w klubie jest zerowa. To wszyscy ci, dla których nie ma różnicy czy to stolik niedaleko stadionu, czy oficjalny sklep Legii. Ilość osób zatrzymujących się przy wspomnianych stolikach jest zatrważająca i tu widzę pole do popisu dla klubu.

Jest nadzieja, ponieważ wraz z prezesem nastąpiły zmiany w dziale marketingu. Obecnie odpowiedzialnym za całokształt tego tematu jest dyrektor Jakub Szumielewicz. Nie ukrywam, pokładam w działaniach tego pana duże nadzieje, bo jednak sporo jest do zrobienia.

Jaki mam pomysł na budowanie świadomości, o której w wywiadzie wspomina pan Prezes? Prosty, należy zacząć o tych zależnościach otwarcie mówić. Mam wrażenie że do tej pory temat ten był uważany za wstydliwy, a już na pewno omijany szerokim łukiem. Jeden wywiad i słowa szanowanego i lubianego prezesa to mało, potrzebna jest kampania np. "I ty możesz mieć swojego Ljuboję", czyli edukacja i jeszcze raz edukacja.

Oczywiście, nawet mój kolega wiedzący i stosujący w praktyce świadomość, może zwątpić, jeśli polityka klubu nie będzie prowadzona racjonalnie, zdroworozsądkowo i odpowiednio do kieszeni kibica. Słusznie zauważa prezes, kibic przepłaci, ale musi wiedzieć za co i po co. Sam niedawno grzmiałem na jakość mistrzowskich koszulek adidasa. Złorzeczyłem, ale i tak kupiłem, nie dam jednak słowa, że w końcu nie wytrzymam i kiedyś odpuszczę. Jakość musi się poprawić dla dobra naszego i klubu.

Wielu kibiców mówi, że ma świadomość, że ich złotówka wzmacnia klub, ale do tej pory asortyment, wzornictwo nie pozwalały im się we współfinansowaniu klubu realizować. Coś chyba było na rzeczy i pan dyrektor Szumielewicz  musi wziąć to pod uwagę. O sklepie internetowym wstyd pisać. Oto nasz i pierwszy inny, który mi przyszedł do głowy. Różnica aż nadto widoczna. W tym temacie dochodzą wieści z klubu, że musi i będzie znacząca zmiana jakości.

Kiedy jak nie w dniu meczowym kibic ma pełne pole do realizacji hasła o własnej złotówce wzmacniającej klub, tylko znowu, dużo jest jeszcze do zrobienia. Może i przyszedłby taki kibic na dwie godziny, a może i trzy przed meczem na swój stadion, tylko pytanie po co? Usiąść na promenadzie nie ma gdzie, popatrzeć nie ma na co, jedzenie w kioskach, pisząc delikatnie, słabe a często lekko ciepłe, na kubek napoju czeka się, już będąc obsługiwanym, dwie minuty, ponieważ dwudziestoletni dzierżawca (kto podpisał tak długi kontrakt, nazwisko!!!) nie wie co to dystrybutor napojów i patrzymy jak sprzedawca idzie do lodówki szuka, odkręca i przelewa, i tak z każdym kibicem. Nie wiem jak skonstruowana jest ta długowieczna umowa, ale może wpuszczenie drugiego operatora poprawiłoby jakość. Konkurencja, jak by nie patrzeć, wymusza pozytywne działania. Świadomość kibica należy budować, ale należy również stworzyć mu warunki do realizacji tej pięknej idei współgospodarzenia w finansowaniu klubu, bez tego ani rusz. Najlepsza edukacja zda się psu na budę, jeśli kibic nie będzie miał jak, na co i gdzie wydać tej swojej złotówki.

Zakończę ten tekst również  słowami pana prezesa: "Mam nadzieję, że kiedyś i my będziemy myśleć w taki sposób. To spora zmiana, ale może kiedyś do tego dojdziemy. Wtedy nikt nie będzie się denerwował, że jakaś zniżka została zlikwidowana – oczywiście pod warunkiem, że cena będzie akceptowalna społecznie. Tylko ludzie muszą mieć świadomość i pewność, że taka kasa nie pójdzie na kupno nowego samochodu, ale na akademię, na nowych zawodników, na opiekę medyczną – na konkretne rzeczy. Mam nadzieję, że zbudujemy taki model. Celem jest stworzenie klubu o budżecie 50 milionów euro. Wtedy za takim budżetem musi pójść do góry jakość sportowa".

Nie ukrywam, marzę o tym samym.

Krzysztof Kaliszewski "Senator"

Dyskusja (23)
1środa, 26, czerwiec 2013 19:41
QD
Taka ciekawostka: przejrzałem ofertę sklepu internetowego i nie znalazłem szalików (znaczy są, ale te zwykłe zimowe, a nie takie meczowe), więc wygląda Senatorze, że po prostu wzięli z innego sklepu bo w oficjalnym się skończyły Wink

A tak na poważnie: akurat w tej materii to ja już bym się nie martwił na zapas, bo z obecną polityką Leśnego są bardzo duże szanse na trwalsze zagoszczenie "oficjalnego" w świadomości "kiboli". Śmiem przypuszczać, że zapowiada się spora wymiana asortymentu na odpowiadający obu stronom, bo tutaj widzę też spory problem sklepu. Przyznam szczerze, że dotychczasowe gadżety (właśnie szczególnie szaliki) ze sklepu oficjalnego mi i moim znajomym się tak po ludzku nie podobały. Zresztą przypominam, że sam bojkot sklepu też był silnie związany z nietolerancją wobec treści sprzedawanych tam przedmiotów (trumienka!).
Obecnym działaniom marketingowców zaczyna przyświeć jakaś logika i np. przewiduję duże zmiany w np. określeniu targetu i lepszym zdefiniowaniu jego potrzeb, bo dotychczasowy asortyment IMHO był/jest "dla wszystkich czyli dla nikogo" . Oczywiście można będzie dyskutować o słuszności tych czy innych posunięć (tak jak wywołane już przez Ciebie dyskusje o jakości i cenach), ale przede wszystkim już widać np. jakąś celowość istnienia sklepu (do tej pory zdawała się być dla klubu takim trochę "złem koniecznym"), czy reklamę jego produktów (ubiór na konferencji Żewłakowa i Koseckiego).
2środa, 26, czerwiec 2013 22:11
AdamJ
Uznanie dla Senatora za spostrzegawczość. Bardzo cenny artykuł. Mam kilka uwag.

1. Nie jest powiedziane, że ów Ważny kibic nie dostał oficjalnego stroju w zamian za zgodę z ITI.

2. Senator pominął niebagatelną grupę osób kupujących koszulki "patriotyczne", których noszenie jest uważane za przejaw najwyższego stylu warszawskich ulic.

3. Posiadanie "nieoficjalnego" szalika jest spowodowane chęcią wyróżnienia się z jednolitego białego tłumu. Oto My - wprawdzie jesteśmy kibicami Legii, ale też wyróżnia nas pochodzenie z jednej dzielnicy/miasta/grupy kibicowskiej.

Obawiam się, że osoby przynależące do grup 2 i 3 nie skuszą się na zakupy w sklepie Legii nawet po poprawie asortymentu.

4. Właśnie, co z rzeczy sprzedawanych w sklepie Legii można poprawić? (Ja osobiście chciałbym nową kolekcję "Legia lifestyle" z dyskretnie umieszczonym herbem Legii. Niestety na co dzień nie mogę nosić koszulki z czachą, racą, żyletą...)
3czwartek, 27, czerwiec 2013 00:20
QD
@AdamJ
ad.1) To skąd go miał to sprawa drugorzędna. Grunt, że to założył i pokazał się w mediach, czym a) przełamał jakieś tam tabu b) wykonał taką samą promocję jak wspomniani przeze mnie Żewłak i Kosa na ostatniej konferencji

ad.2) Co masz na myśli dokładnie? Oficjalny sklep nie musi zapełniać wszystkich nisz związanych w jakikolwiek sposób z kibicami. Tym bardziej, że są inne tematy do którymi by mogli się zająć bez podsycania konkurencji z innymi. Ciekawym pomysłem byłyby np. gadżety związane z sekcjami i gdzie część zysków mogła by zasilać te sekcje - klub się promuje jako ten wspierający a kibice wspierają i klub i sekcje.

ad.3)Jedno drugiego nie wyklucza. Sam często chodzę w koszulkach patriotycznych, "miejscowych" i mojej grupy kibicowskiej, ale i oficjalnych. Jedno drugiego nie wyklucza. Tu nie chodzi o to by ludzie kupowali tylko w oficjalnym, ale żeby go nie omijali szerokim łukiem.

ad.4) Po części napisałem już w 2 punkcie o co można by jeszcze zrobić (hokejowe koszulki chodziłby jak marzenie!). o do lifestyle mam podobny problem :/ Dodatkowo zdarza mi się jeździć po Polsce, a do Poznania w kurtce z olbrzymim napisem LEGIA raczej nie pojadę Razz
Mnie osobiście z tego zakresu drażni pchanie wszędzie 10 - pamiętam, że jakiś czas temu na każdym "dyskretnym" elemencie ubioru, który wpadał mi w oku z tyłu musieli wcisnąć olbrzymią dychę :/ Symbol fajny ale nadużywany?
4czwartek, 27, czerwiec 2013 00:47
AdamJ
@QD
Miałem na myśli, że przynależność do grupy 2 i 3 wynika z powodów ideologicznych, a te - jak wiemy - wykluczają wspieranie "okupanta". Przed Leśnodorskim dużo pracy, aby takie podejście zmienić i istotnie pomysł z gadżetami-cegiełkami sekcyjnymi jest trafny.
W kurtce z napisem LEGIA można pojechać wszędzie, ale w niektórych przypadkach byłaby to podróż w jedną stronę Wink
5czwartek, 27, czerwiec 2013 01:02
Senator
@QD
Spokojnie tylko jeden budzi moje poważne wątpliwości Smile co do reszty zgoda miejmy nadzieję, że coś się ruszy i w szeregach zaawansowanych. Dobrze przecie wiesz, że tam musi paść komenda Smile Dlatego naprawdę bardzo się ucieszyłem kiedy zobaczyłem to zdjęcie Eryka.
@AdamJ
Ja. naprawdę nie wiem czy traktować Cię poważnie czy nie. Pierwszy punkt jest nie do przyjęcia i nie mogę zrozumieć jak mógł przyjść Ci do głowy.
Punkt dwa. Osobiście mam kilka takich koszulek z lat ubiegłych teraz już nie zamawiam. Nie z przyczyn finansowych bo tu akurat pieniądze idą na konkretne akcje, cele typu wieńce, znicze itp tak więc moim zdaniem jest to do przyjęcia.
Co do grup grupek tak jest to problem. 20x20 i następne 30x30 i idzie to w tysiące. Ale znów zupełny brak świadomości że w gruncie rzeczy jest to okradanie własnego klubu. Wyjść jest kilka. Albo ścigać do upadłego, albo niech można będzie w klubie zamawiać takie krótkie serie albo np jeśli wykorzystujemy znaki zastrzeżone trzeba mieć zgodę na konkretną ilość za drobną zapłatą..
Ja takim pesymistą nie jestem, oczywiście istnieje pewna grupa która do czasu kiedy właścicielem jest ITI złotówki nie wyda natomiast do neutralnych nieświadomych spokojnie można dotrzeć.
6czwartek, 27, czerwiec 2013 01:08
Senator
@QD Adam J
Co do sekcji to chyba coś się rusza, myślę tu o koszu, Leśny coś tam zapowiadał.
Rzeczywiście ta 10 jest na "wszystkim" Smile i rzeczywiście niebotycznie duża Smile
7czwartek, 27, czerwiec 2013 10:13
MeM
mi brakuje strojów do biegania. koszulki i bluzy treningowe są jeszcze w miarę ok, ale spodenek, czapeczek, spodni/legginsów i mnóstwa gadżetów brak albo są fatalne. kończy się tym, że wydaję mnóstwo kasy na sprzęt "standardowy" chociaż bardzo chciałbym zostawić te pieniądze w sklepie Legii. znam też co najmniej kilka osób, które kupiłyby taki sprzęt - bieganie, rowery, fitness.
8czwartek, 27, czerwiec 2013 16:55
Pilis ZE Skerries
Asortyment i jakosc. Ja z checia zostawie pare stowek na ciuchy dla dzieciakow. Potrzeba rozwiniencia tej czesci sklepu. Dresy sa tylko bawerlniane a przydalyby sie te czysto sportowe treningowe.
9czwartek, 27, czerwiec 2013 18:02
Gasio
Wszystko niby fajnie to, o czym piszecie. Ja mam problem z rozmiarówką. Jestem z wielkogabarytowych a asortyment kończy się na marnym XXL w oficjalnym sklepie a XXXL u konkurencji. Więc zostają w moim przypadku szczere chęci nic więcej. Trzeba by pomyśleć też i o tej grupie odbiorców.
10piątek, 28, czerwiec 2013 14:00
ave
@MeM, do biegania fajna jest koszulka - bezrękawnik, teraz w promocyjnej cenie, polecam, bardzo wygodna.
Ze spodenkami masz rację. Sam chętnie bym kupił ciuchy treningowe, zwłaszcza spodenki 3/4.
11niedziela, 30, czerwiec 2013 19:17
Monrooe
No nareszcie, stałem się posiadaczem koszulki mistrzowskiej (i pakietu biletów na Deyna Cup), mogę się wiec legalnie wypowiedzieć. Sanatorze po raz kolejny, wielkie dzięki za podniesienie jakże ważkiego tematu. Bo za taki właśnie uważam świadomość kibicowską, wiarę we wspólne budowanie potęgi własnego klubu. Niestety w naszym kraju nadal ta świadomość jest bardzo niska, za to już oczekiwania niezmiernie wysokie. Od właściciela oczekuje się ciągłego wykładania kasy, od klubu ciągłego kupowania wielkich piłkarzy, a kibice? A kibice są od kibicowania oceny tychże starań i łaskawej akceptacji lub zdecydowanego buntu.

Wiary we wspólne budowanie wielkości nie ma raczej wcale i nie chodzi mi tu o koszulki powstańcze czy szale /gadżety fanklubów a o wspieranie działań klubu na każdym kroku. Między innymi poprzez szalik, czapkę, czy koszulkę klubową, o jakiś tam gadżet zakupiony od czasu do czasu w sklepiku klubowym. O bilet czy na imprezę organizowaną przez klub, czy nawet o karnet na sezon. Generalnie o to, by zawsze coś tam do klubowej kasy wrzucić.

Oczywiście rozumiem argumenty takiej sobie klasie, czy marnej jakości klubowych produktów, niemniej jednak pamiętajmy, że ta też jest uzależniona od sprzedawalności klubowych gadżetów. Klub ma dwie możliwości, zarabiać niewiele na sztuce, ale liczyć na dużą sprzedaż. Lub tanio produkować i maksymilizować zyski z niewielkiej jak na legijne możliwości sprzedaży. Niestety sami się wpędzamy w ten drugi model. Wciąż nie ma mody na legijny gadżet, na prezent, na coroczną koszulkę. Wciąż rynek klubowych pamiątek jest słabym ogniwem kibicowskiej świadomości.
12niedziela, 30, czerwiec 2013 21:50
Zbyszek
@ Monrooe

To na Deyna Cup będziemy. Miałem na temat zapisu Senatora nie zabierać głosu, lecz masz rzadką umiejętność prowokowania do niezgadzania się z częścią wpisów. Ale najpierw zacznę od Senatorowego bufetu, który mu widać leży na żołądku. Ja niestety z tendencją do nadwagi nie używam. Otóż to ten nieszczęsny bufet jest przykładem na to, ze rynek działa. Nie wiedząc szczegółów możemy wydedukować dlaczego tak jest na podstawie znajomości realiów biznesowych. Można przyjąć, że Legia tej działalności postawiła wysokie wymagania finansowe, jeżeli idzie o czynsz z wynajmu. Uznała, ze jej to ma się mocno opłacać. Biznesmen też musi zarobić, żeby to miało sens. Więc zagwarantował sobie długi bo 20 letni okres obowiązywania umowy i prawdopodobnie odszkodowanie za jej wcześniejsze wypowiedzenie. Ceny tam skalkulowane są normalnie, gdyż trudno przypuszczać, ażeby wolał on odprowadzać wyższy podatek kosztem cen i zmniejszenia obrotu. Klub na tym biznesmenie wymusił poprzez ustawienie kosztów, ze ceny są wysokie. Każdy kibic kupując coś w bufecie dokłada pośrednio do klubowej kasy. I to jest normalne.

Natomiast w przypadku sklepu tej podatkowej reguły nie ma, gdyż klub ma bilans ujemny. Można więc ustalać ceny nie bacząc na koszty. Przypominam tylko, że podatek płacony jest od dochodu to jest przychodu pomniejszonego o koszty. Dotyczy to całej firmy, a nie jednego asortymentu. I ceny były absurdalnie wysokie. To nie kibice wpędzali klub w te ceny to sam klub tak je ustalał. Jak w socjalizmie zwiększając zysk jednostkowy kosztem obrotu. To nie jest więc tak, ze kibice nie mają ubiorów Legii, pamiątek czy innych gadżetów, bo na stadionie na meczu widać, ze jest inaczej. Tylko, ze jakoś innym opłaca się sprzedawać taniej takie same produkty. Nie można do kibiców mieć pretensji, ze postępują racjonalnie. Tak ma być. Powoływanie się przez Prezesa, ze trzeba przepłacać, bo to ma być świadectwem patriotyzmu uważam za bezsensowny bełkot. Kiedyś był taki minister finansów, który podniósł cła o 25% i tyle wzrostu zapisał w budżecie. Wpływy spadły o 25%. Pani Prezydent Warszawy uznała, ze troska o czystość pozwala na co najmniej 2krotne zwiększenie opłat za wywóz śmieci. Opłaty obniżyła i nie wiadomo czy nie zapłaci za to stanowiskiem. W sklepie Legijnym również okazało się, ze można ceny znacząco obniżyć. Bo z rynkiem ale też rozumem ludzkim igrać bezkarnie nie można. Lepiej jest mieć mniejszy zysk jednostkowy, za to wyższy zysk ogólny niż odwrotnie. Tylko są jeszcze ludzie którym wydaje się,że jak coś powiedzą to mają taką moc sprawczą,ze tak się stanie.Konfrontacja z rzeczywistością jest zawsze bolesna. A granie na emocjach jest szczególnie obrzydliwe.
13niedziela, 30, czerwiec 2013 22:07
Monrooe
@ Zbyszek

- "Miałem na temat zapisu Senatora nie zabierać głosu, lecz masz rzadką umiejętność prowokowania do niezgadzania się z częścią wpisów. "

A ja mam jednak podejrzenia, że może to tez być związane z Twoją skłonnością do polemiki.

- "Powoływanie się przez Prezesa, ze trzeba przepłacać, bo to ma być świadectwem patriotyzmu uważam za bezsensowny bełkot."

Nie bardzo wiem co w tej historii jest bełkotem. Wiem jednak, że "pod stadionem" (w każdym razie w pobliżu) takiej Barcelony masz rozłożone stoiska z tak zwanymi podróbkami gadżetów wielkiej Barcy. Wyobraź sobie, że nikt z tym nawet nie walczy. Prawdziwi fani Blaugrany nawet w tym kierunku nie patrzą, pomimo, że rzeczone "zastępczaki" wcale nie odbiegają jakością od oryginałów.

- "W sklepie Legijnym również okazało się, że można ceny znacząco obniżyć."

Mnie oczywiście każda obniżka cieszy, no, może nie tyle mnie co mój portfel. Niemniej jednak nigdy wielkich zastrzeżeń do cen sklepu klubowego nie miałem. Odróżniam gadżety klubowe od tych produkowanych przez Adidasa i tyle. Ceny koszulek, czapek, szalików jakoś mnie nie przerażają. Więc nie bardzo wiem o czym piszesz. Wydaje mi się, że nie to nie ceny są problemem oficjalnego sklepu. Gorzej niestety z jakością i paletą oferowanych produktów.
14poniedziałek, 01, lipiec 2013 23:08
Senator
@JE Zbyszek
20 letni kontrakt rozumiał bym gdyby inwestycje w ten biznes były rzędu grubych milionów w tym przypadku to kilka lodówek, ład chłodniczych i innych podstawowych narzędzi gastronomicznych. Nawet nie zainwestowano w dozowniki napojów. Tu nie ceny Odstraszają kibiców tylko kolejki. Nie interesuje mnie że traci na tym dzierżawcy, interesuje nie fakt że przy koszmarnej obsłudze i logistyce traci klub. Spokojnie tylko poprawiając organizację dochód klubu z tej gałęzi można zwiększyć o 30%. Moim zdaniem klub powinien o to zabiegać a jak nie dają rady wprowadzić im konkurencję chyba że są stosowne zapisy o wyłączności. Sprawa druga. Zgadzam się z Monrooe należy odróżniać adidasa od reszty i ceny nie będą szokowaly . Sprawa jest inna ludzie kupujący przy stolikach nie mają pojęcia w większości że to nie klubowe gadżety i. pieniądz nie zasila klubu. Druga uwaga że to czy trafiają czy nie jest im zupełnie obojętne. Tu jest problem.
15poniedziałek, 01, lipiec 2013 23:12
Senator
i jeszcze jedna sprawa. Tam gdzie rządzą uczucia emocje Przywiązanie itp podstawowe prawa rynku i ekonomi nie do końca muszą działać.
16wtorek, 02, lipiec 2013 00:27
QD
@Senator
"Tam gdzie rządzą uczucia emocje Przywiązanie itp podstawowe prawa rynku i ekonomi nie do końca muszą działać."

Gwarantuję, że działają bez zarzutów i to dokładnie w taki sam sposób co przedtem. Uczucia, emocje.. to tylko kolejne składowe wcale nie takiego szalenie trudnego rachunku. To właśnie na tych emocjach buduje się coś co się nazywa "marka". To nasze poczucie przywiązania do klubu to pewne ułatwienie dla marketingowców, ale nie aż tak wielkie jak tutaj je rysujecie. Na ogół sprzedaży to ma ono mniej więcej taki wpływ, jak widoczność sklepu, szybkość obsługi i długość kolejki, strona ulicy po której się znajduje, czy ilość schodów jakie trzeba pokonać by do niego (sklepu) wejść. Oczywiście bycie świadomym zależności "zarobki sklepu= środki na rozwój klubu" powinny mieć wpływ na zyski Legii, ale nie przeceniajmy tego za bardzo. Nie zrobi się super sprzedaży jedynie dobrą jakością oferowanego produktu, nie zrobi się super sprzedaży jedynie niską ceną i nie zrobi się super sprzedaży jedynie chęcią pomocy danemu sprzedawcy.

Tak samo by było np. w osiedlowym sklepiku. Jeśli w sklepie Pani Halinki (prywatnie powszechnie lubiana sąsiadka z osiedla - przemiła osoba) ser będzie powiedzmy złotówkę droższy niż w sieciówce obok, to większości mieszkańców nie będzie to przeszkadzać i pójdą do Pani Halinki. Jednak jeśli ten sam ser będzie droższy powiedzmy 10zł, albo będzie nieświeży to sąsiedzi pójdą obok. Emocje i uczucia są? Są! Chęć pomocy Pani Halince jest? Jest! A jeśli Pani Halinka nie będzie myśleć ekonomicznie to i tak pójdzie z torbami.
17wtorek, 02, lipiec 2013 01:19
Senator
@QD
Ależ oczywiście że przejaskrawiam i fetyszyzuje z prostej przyczyny że ta świadomość jest jaka jest czyli na dziś i mój osąd prawie jej nie ma. Gdyby była na porządnym poziomie takie teksty byłyby niepotrzebne. Przykład pani Halinki ok tyle tylko że ja piszę - wszystko to musi mieć ręce i nogi. W tym sensie piszę że zasady ekonomi nie do końca muszą działać jeśli sam zauwazasz że złotówka dwie nie stanowią problemu. Gra rynkowa ok ale z warunkiem pełnej świadomości wiedzy wtedy jest uczciwie. Ja mam na dziś wrażenie że fani BMW zakładający fan kluby strony internetowe itp na zwolywane zjazdy tych samochodów przyjeżdżają czymś podobnym tylko nie beemkami. Smile
18wtorek, 02, lipiec 2013 17:15
Zbyszek
@ QD

Wyłożyłeś to o co chodzi akuratnie. Przy czym pamiątki i stroje to nie żywność. Ja porównywałem ceny w marketach i tam nie kupowałem, bo też mam sentyment. Teraz co nie co kupię jak staniało. Nie dlatego, ze mnie nie stać. Nauczyłem się szanować swoje ciężko zarobione pieniądze. A tak na marginesie spotkałem faceta, który wygrał parę milionów w Lotka i chciał kupić dom. Zaproponowano mu za 2 mln. A on na to. Tyle nie dam. Moja osobista godność mi nie pozwala, aby za byle chałupinę tyle płacić. Prezesowi i jego akolitom pod rozwagę.
19wtorek, 02, lipiec 2013 22:44
QD
Ale ja wcale nie twierdzę, że problemu nie ma. Odnoszę jedynie wrażenie, że go jest on nieco wyolbrzymiany. Raz, że nie sądzę, by z tą naszą świadomością było tak źle jak to tutaj opisujemy (choć faktycznie jeszcze kuluje), a dwa nie uważam żeby to był najistotniejszy problem sklepu. Jakość produktów, ich atrakcyjność, cena, ale i rozlokowanie punktów sprzedaży (nie tylko mówię o zlikwidowanych wyspach, ale skoro są goście sprzedający "z ręki" może warto by w dniach meczowych rozstawić ze dwa "ruchome" punkty sprzedaży w tłocznych miejscach?) to w mojej opinii to są kwestie ważne! Tym bardziej, że musimy wziąć pod uwagę jeszcze jedną bardzo ważną rzecz: nas-Legionistów jest dużo, ale nadal za mało by na naszej wierności budować siłę sklepu. Wymienionymi przeze mnie czynnikami buduje się zaufanie nas- potencjalnych stałych klientów, ale i vipów, czy turystów -osób, które będąc na stadionie zechcą mieć pamiątkę z tego wyjątkowego wydarzenia. Ludzi którzy szalik kupią dopiero przed bramą, a nie chodzą z tym jednym szczęśliwym. Samo budowanie tej naszej świadomości jest ważne i marketingowcy o tym wiedzą, bo już podjęli pierwsze kroki (jak np. wspominana już bluza w czasie porozumienia) i teraz trzeba cierpliwości, aż to wszystko zazębi (a zazębi bo już to widać - mówię to ja - chłopak z Żylety).
20wtorek, 02, lipiec 2013 23:56
Senator
@QD
W ocenie skali świadomości możemy się różnić i to rzecz naturalną. Ją mogę tylko Napisać że jeśli Twoje szacunki są trafniejsze to ja się bardzo cieszę. Większość Twoich uwag w tym komentarzu absolutnie akceptuje. Wiadomo taki. Real to marka i ich gadżety sprzedawane są na całym świecie. Nam raczej to nie grozi przynajmniej za mojego życia.
Jeśli chłopak z żylety mi mówi że będzie dobrze, że będą działania które stan rzeczy poprawią to ja mu wierze Smile i tym uważniej będę przeglądał meczowe fotoreportaże Smile
21środa, 03, lipiec 2013 16:38
Zbyszek
@QD.
I znowu ukazałeś rzecz w świetle właściwym. Nie jest to bowiem problem emocjonalny, ale techniczny. Zróbmy to co należy, aby z produktem wejść na szeroki rynek. Rozstańmy się z ideą funkcji elit, ale róbmy dla mas to co robiliśmy dla elit.
22środa, 03, lipiec 2013 20:23
Senator
@JE Zbyszek
Rozumiem że hasło " Nie kupuję w oficjalnym". to sprawa techniczna. Ja pozostanę przy swoim zdaniu do czasu kiedy w/w hasła nie zastąpi " Kupuję w oficjalnym" a na stoliki z substytutem legijnego produktu kibic nie będzie patrzył co najmniej obojętne, sprawy techniczne oczywiście ważne to jednak pozostaną drugoplanowymi.
23czwartek, 04, lipiec 2013 16:44
Zbyszek
@Senatorze.
Muszę Ci wyłożyć rzecz ab ovo. Nikt nie ma nic przeciwko sklepowi jak mówisz oficjalnemu. Wręcz przeciwnie. Razem z QD nakłaniamy do rozszerzenia działalności także poza dotychczasową siedzibę. Jednocześnie namawiamy do tego, aby podjął rynkową walkę ze stoiskami substytutów. Rynek to miejsce w którym ścierają się interesy kupującego i sprzedającego. Miejsca na sentymenty tutaj mało. A jak kto chce tylko na tym jechać to daleko nie ujedzie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1