A+ A A-

Trampolina Beresia?

zylina18Możliwy transfer Bartosza Bereszyńskiego, choć jest jeszcze tylko faktem medialnym, zdążył wzbudzić nadzwyczajne emocje wśród kibiców Legii. Zawodnik, który rozegrał w naszych barwach zaledwie jedną rundę, nagle okazuje się być rozchwytywany przez zachodnich potentatów i być może opuści nas już w przyszłym tygodniu.

Kwestia jest wielowątkowa, żeby nie zanudzić na śmierć czytelników czarnej-eLki nieuniknionymi i wtórnymi w tej sytuacji powtórzeniami, pozwolę sobie w wielkim skrócie poruszyć trzy z owych wątków.

Po pierwsze, czy Bereszyński jest naprawdę aż tak dobry? Odpowiedź jest oczywista, jeżeli rzeczywiście chce go Benfica, to... musi być. Dwa miliony euro to co prawda nie majątek dla zachodnich potentatów, ale też i nie grosze, nie wydaje się ich na byle kogo, zwłaszcza w Portugalii, w której finansowe problemy wielkich firm nie są żadną tajemnicą, to nie Rosja, gdzie rządzący klubem oligarcha może kupić gracza dla kaprysu.

W tym miejscu drobna uwaga. Postawa Beresia wiosną była przez nas oceniana niejednoznacznie, oprócz wielokrotnie podkreślanej świetnej fizycznej formy Bartka i jego imponującego zaangażowania, pojawiały się uwagi dotyczące problemów z ustawieniem w grze defensywnej (nadrabianych w indywidualnych pojedynkach) oraz braku potwierdzonej efektywności ofensywnej w postaci bramek i asyst. Kilka dni temu oglądałem na C+ powtórkę jesiennego meczu Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław, szczególną uwagę poświęcając Bereszyńskiemu (pojawił się na boisku po przerwie) i powiem tak - dostrzec w tamtym Bereszyńskim 'coś', to naprawdę mistrzostwo świata. Bereś powinien co roku przesyłać kartki świąteczne ludziom, którzy 'wymyślili' go w Legii i którzy przestawili go na prawą obronę, to dzięki nim wygląda teraz jak kopia Łukasza Piszczka, niezmordowanego atlety przemierzającego kilometry na skrzydle, którego potwierdzona w Europie marka mogła nawiasem mówiąc bardzo pozytywnie wpłynąć na popularność bliżej nikomu nie znanego młodego defensora z Polski. Wielkie wyrazy uznania dla naszego sztabu za to, że 'stworzyliśmy' zawodnika, z którego jeszcze wiele pożytku (oby!) będzie miał cały polski futbol.

Kwestia druga, czy Bereszyński powinien iść do Benfiki już teraz? Jego pół roku w Legii to okres szalony, warto zwrócić uwagę, że naznaczony kilkoma mikrourazami, nie można wykluczyć, że biorącymi się z tego, że zawodnik dawał z siebie więcej, niż był na to przygotowany. Benfica to inny piłkarski świat, większa konkurencja, większe wymagania. Mimo fatalnych tegorocznych przypadków klubu z Lizbony (nawykowe przegrywanie wszystkich trofeów w ostatnich minutach meczów), to nadal jedna z legendarnych europejskich marek. Czy Bereszyński jest gotów na takie wyzwanie jako piłkarz, jako człowiek? Czy nie lepiej byłoby, gdyby został u nas, okrzepł i dopiero nabrawszy potwierdzonej pewności piłkarskiej klasy, zmienił klub na lepszy? Odpowiedź znów jest prosta, sprowadza się do znanego powiedzenia o tym, ze żelazo trzeba kuć, póki jest gorące, lub, jak kto woli, do starożytnej dewizy o chwytaniu dnia. Nie ma na co czekać.

Czytam, że jest rozpatrywana opcja, w której Bereszyński jest sprzedany do Benfiki już teraz, ale zostaje u nas jeszcze pół roku. Przyznam, że nie widzę większego sensu w takim rozwiązaniu, zwłaszcza z punktu widzenia Bereszyńskiego. Zdecydowanie lepiej żeby Bartek dołączył do nowego klubu przed sezonem, przepracował z nim pełny okres przygotowawczy, niżby miał meldować się w Lizbonie w połowie rozgrywek, w których zimowa przerwa wygląda zgoła odmiennie niż u nas, poza tym jesienią, z powodu dużego natężenia meczów podyktowanego startem Benfiki w Lidze Mistrzów, może być Bereszyńskiemu znacznie łatwiej o meczowe minuty. Chłopaku, jeżeli masz zmienić klub, zrób to od razu i nie kombinuj. Nikt pozostający przy zdrowych zmysłach nie będzie miał Ci tego za złe.

Wreszcie kwestia trzecia to polityka transferowa Legii. Jest poza dyskusją, że odejść z Legii może każdy, zwłaszcza za takie pieniądze, sądzę wręcz, że kwestia klauzuli Bereszyńskiego jest tu drugorzędna, ponieważ za dwa miliony euro puścilibyśmy Bartka nawet gdyby nie miał odpowiedniego zapisu w kontrakcie. 

Problem nie sprowadza się do sprzedawania zawodników, ale do uzupełniania opuszczanych wakatów. Tutaj trzeba zwrócić baczną uwagę na dwa aspekty. Przy okazji pierwszego zainteresowanych mógłbym odesłać do komentarza Mohikanina zamieszczonego Na Aucie czarnej-eLki. Faktem jest, że za godziwe pieniądze sprzedajemy w zasadzie tylko zawodników rozwojowych (dyskusyjny jest tu jedynie casus Jędrzejczyka, być może rychły Kuciaka, chociaż do bramkarzy należy przyłożyć inną miarę), kontraktujemy natomiast głównie zawodników doświadczonych. Stawiamy coraz wyraźniej na podnoszenie bieżącej sportowej wartości pierwszego zespołu, co oczywiście trudno krytykować, jednak skoro stajemy się powoli eksporterem futbolowych talentów, i finansowo taka rola ewidentnie nam się opłaca, to musimy zadbać o to, żeby te talenty miały stały dopływ do naszej kadry. Wydaje się, ze na razie proporcja nie jest jeszcze zachwiana, jest otwarta przestrzeń dla młodzieży na pozycji defensywnego pomocnika, na lewym skrzydle, jest trudny do zaklasyfikowania Ojamaa, ale dalsze ruchy transferowe naszych decydentów oraz przyszłość zawodników wypożyczanych do innych klubów zasługują na szczegółowe monitorowanie. Z powyższym poniekąd wiąże się kwestia tajemniczych 'klauzul odstępnego'. Mamy tu do czynienia z pewnym paradoksem. Jeżeli zakładamy powodzenie projektu pod nazwą Legia Warszawa, jeżeli zakładamy że zaczniemy regularnie występować w europejskich pucharach, że coraz płynniej będzie rozwijać się nasza Akademia, to musimy brać pod uwagę, że, może jeszcze nie dziś, ale, kto wie, być może już jutro, za naszych najbardziej utalentowanych piłkarzy, będziemy w stanie otrzymywać sumy potencjalnie wyższe niż powtarzające się coraz częściej dwa miliony euro. Klauzul w obecnej postaci nie powinno być zatem w ogóle, ze wszystkimi wiążącymi się z tym konsekwencjami, także negatywnymi (zerwanie jednych czy drugich negocjacji), ewentualnie muszą być wyższe, ponieważ ich aktualny poziom godzi w przyszły finansowy interes klubu. No chyba że pracujemy nad czymś, w powodzenie czego nikt na poważnie nie wierzy?

Wyobraźmy sobie, że robimy furorę w eliminacjach Ligi Mistrzów, pokonując ten (przysłowiowy już) Celtic i nagle znajdują się chętni na wykupienie kompletu zawodników z klauzulami, w rezultacie jeszcze przed głównymi rozgrywkami tracimy piłkarzy (Łukasika? Koseckiego?), a w drużynie z dnia na dzień robi się ziejąca pokoleniowa dziura. Oczywiście teoretyzujemy, równie dobrze możemy przepaść już w trzeciej rundzie, a nasi młodzi mogą odegrać rolę statystów, taką jak w pojedynkach z Rosenborgiem w zeszłym roku, ale... droga Rybusa, Wolskiego czy Bereszyńskiego pokazuje, że nie powinniśmy lekceważyć potencjału własnej młodzieży, nie jesteśmy w stanie do końca przewidzieć postępów, które poczyni młody chłopak, na którego ktoś w pewnym momencie odważy się postawić. Decydując się na pewien model funkcjonowania klubu, musimy planować nie o jeden, lecz o dwa kroki do przodu.

Dyskusja (19)
1sobota, 29, czerwiec 2013 15:29
Zbyszek
Trudno się nie zgodzić. Ja powiem więcej. Bereszyński trafił się nam jak ślepej kurze ziarno. Absolutnie czysty przypadek. Bez własnego udziału zarobiliśmy ok.2 mln.euro. Zapominamy bowiem, że "zawdzięczamy" te forsę nieokiełzłanemu Rumakowi, który Beresia nie chciał i uważał,ze należy go do Warty wypożyczyć. Dla Rumaka lepsi jako zmiennicy Ceesaya i Lovrenczicza byli Kędziora i Możdżeń. Zamiast się cieszyć, że to my zarobimy, a nie Lech, to niektórzy zachowują się jak duża część naszych rodaków, którym nawet gdyby im dupę miodem się smarowało to i tak będą niezadowoleni.

Natomiast nareszcie zaczynamy mieć politykę tworzenia zespołu. Bowiem zespół musi mieć szkielet. Zawodników doświadczonych i ogranych do których wprowadzani są nowi, często młodzi. Tu muszą być zachowane pewne proporcje. Za dużo młodzieży naraża zespół na nieobliczalność. Dla mnie wzorem pod tym względem był MU sir Alexa Fergusona. Tylko, że on od początku nie pozwalał się nikomu wtrącać do drużyny, a zwłaszcza karać zawodników. Dbał też o właściwe stosunki w szatni, pozbywając się nawet największych gwiazd kiedy zaczynały wyrastać ponad zespół.

Kiedy przeczytałem wywiad z Bereszyńskim to żałuję, ze odchodzi z Legii. Nie żałuję piłkarza bo takich jak on i lepszych było i będzie wielu. Żałuję jako wyjątkowo rozumnego i rozsądnego młodego człowieka. Takiego, który docenia to co zyskał i nie chce tego marnować przez hulaszczy tryb życia. Do tego spokojny, zrównoważony, robiący to czego się od niego oczekuje. No i kolejny zawodnik, który w samych superlatywach wypowiada się o trenerze Urbanie. Gość. Po prostu gość.
Jak takiemu stawać na przeszkodzie w dalszym rozwoju?
2sobota, 29, czerwiec 2013 16:21
Senator
Acha to tu JE Zbyszek pisze,że kasiorkę zawdzięczamy Rumakowi. Rumakowi to co najwyżej Lech może zawdzięczać brak kasiorki. To Urban zobaczył w Beresiu coś czego nie widzieli inni i to tylko i wyłącznie zasługa naszego trenera. Tak więc nie ma tu mowy o dzikim farcie, ślepej kurze i tym podobnych bzdetach. Dodatkowo sam Bereszyński swoją ambicją ,charakterem przysłużył i się nam i w ten sposób okazał szacunek i wdzięczność dla Urbana.
Bardzo ciekawy wątek poruszył Mohikanin w rubryce na aucie i niestety dla mnie to również niepokojące spostrzeżenia. JE Zbyszek pisze o budowie trzonu drużyny, Dla mnie to albo lipa albo dopiero tworzymy zręby, podwaliny tego trzonu. Czyli i co Pinto Junior który ma przyjść plus strzelam IV i Dzwaliszwili plus Radowić to ta skała opoka na której będziemy budować? Zgadzam się z Mohikaninem, żaden z nich dużo lepszy nie będzie jeśli w ogóle. No dobra ok tu chodzi o doświadczenie i można się z tym zgodzić tylko jeśli to jest skała Legii to wkoło powinni być młodsi perspektywiczni.A my kontraktujemy Brozia Przedłużamy kontrakty z Saganowskim, Astizem , a młodym wpisujemy klauzule co by jak będą dobrzy za długo u nas nie pograli. Ogólnie zaczynam mieć wrażenie ,że Urban i młodzi to mit bo jeśli dochodzi do sytuacji ,że walczymy już o konkretny duży cel LM to Jan woli doświadczonych ogranych najemników. Oczywiście , jeśli Urban co rok zarobi na młodym dwie bańki euro w pól roku to zawsze się obroni tylko śpiewki o tym aby Legia grała kiedyś wychowankami między bajki włóżmy.
Tak na marginiesie mimo że odszedł Zewłakow , Kiełbowicz to boję się że średnia wieku drużyny dalej oscyluje niebezpiecznie wysoko i będziemy jedną ze starszych drużyn w lidze czyli mało perspektywiczną. Nie chcę już pisać co by było gdybyśmy nie dostali się nawet do fazy grupowej LE .
Niemożliwe? a jednak to tylko piłka.
3sobota, 29, czerwiec 2013 16:38
gawin76
Hehe, jak widać 'koparki' nabierają znaczenia nie tylko w przypadku transferów przychodzących Wink

Benfica nie zatrudni Bereszyńskiego?

Ciekaw jestem czy te 700 tysięcy euro, które podobno mamy wyłożyć na Dosę Juniora (sporo szmalu, nawiasem mówiąc) nie miało być finansowane ze sprzedaży Beresia.

Stanowski (czyli de facto Piekarski) twierdzi co prawda, że wszystko nadal aktualne.
4sobota, 29, czerwiec 2013 16:47
Senator
No to robi się ciekawie Smile bo na mój chłopski rozum jedno wynikało z drugiego czyli Nie ma Bereszyńskego -sprzedany,jest Dosa Junior.
Nauczka!! czekać na koparki!!! A jednak jesteśmy mądrym narodem mając takie przysłowia - Nie chwal dnia przed zachodem słońca Smile
5sobota, 29, czerwiec 2013 17:02
Senator
Miałem napisać ,że zgadzam się w 100% z sir Gawinem co do półrocznego pozostania Bereszyńskiego ,że to sensu nie ma. Jeśli to informacja prawdziwa to
1. Nie zdziwię się że jest opcja ( propozycja rezerwowa dla Beresia)
2. Na gwałt będą próbowali kogoś innego sprzedać jeśli nie chcą wywinąć numeru Juniorowi i punkt pierwszy jest błędny.
6sobota, 29, czerwiec 2013 17:55
Zbyszek
@Senator.
Tak jak piszesz to wygląda jakoby to wszędzie w liczących się klubach i liczących się ligach grali młodzi, zdolni. Napatrzyłeś się na Borussię Dortmund i jej 2-3 rzeczywiście w miarę młodych włączając w to 24-letniego Lewandowskiego. Poza tym jakoś wśród klubów najlepszych tego nie dostrzegam. Więc może do sukcesów na arenie międzynarodowej nie tędy droga. Zespół buduje się latami i niestety nie na miarę chęci, ale na miarę kasy. Muszą to być gracze doświadczeni co w rozgrywkach na arenie ma niebywałe znaczenie. Ta sama Borussia /wówczas mistrz Niemiec/ rok temu nie wyszła z grupy mając ten sam skład tylko o rok młodszy i nieograny. Natomiast młodzi muszą sobie miejsce wywalczyć. Nic im nie może być darowane. Tak jak w przyrodzie. Wilki odłączają i zjadają najsłabsze zwierzę ze stada. A i u nich najsłabszy nie dostaje się do jedzenia i też pada. Wśród ludzi jest i musi być pomocniczość, aby do takich sytuacji nie dochodziło, ale to jest sport i nie ma obowiązku jego uprawiania.

Natomiast po raz pierwszy od wielu, wielu lat przychodzą do nas zawodnicy o pewnej klasie, w sile wieku, a nie tylko dograć sobie do emerytury lub bez dorobku i nic nie umiejący. Będzie też większa konkurencja dla naszej młodzieży, a i będzie miała się od kogo uczyć. Abstrahując od braku przygotowania motorycznego Raula Bravo i od tego, ze był to sparing to tak grającego na środku obrony zawodnika w Polsce nie było. Niezwykła kultura i precyzja gry. Szanowanie każdej piłki jakby była brylantem. Ani jednej straty, ani jednego bezmyślnego do nikogo wybicia piłki. Młodzi patrzcie i uczcie się. Pinto i Junior też mają klasę. Będą na pewno wzmocnieniem zespołu. Natomiast Ojamaa to ten młody zdolny. Podobnie jak Bereszyński, Cichocki, Łukasik, Furman, Kucharczyk, Żyro, Kopczyński, Kosecki czy Mikita, a w przyszłości Mizgała i Efir. Mało. Chyba żartujesz.

Więc chyba jesteś zanadto przesądny i wolisz dmuchać na zimne. Ja jestem wiecznym i być może niepoprawnym, ale optymistą. Nie wiem co wielu opętało z tym Celtikiem. Chyba nie oglądacie w ogóle ligi szkockiej. On nie ma tam z kim walczyć od czasu jak nie ma Rangersów.
Akurat jak na nich trafimy to idę do buka i ostro stawiam na nas i forsę liczę. Tobie też radzę. Chyba, ze los będzie mniej łaskawy w losowaniu.
7sobota, 29, czerwiec 2013 17:59
Zbyszek
@Senator.
Co do Beresia to mylisz przyczynę ze skutkiem. Gdyby nie szkapa to by Beresia u nas nie było i Urban raczej nic by nie zrobił. A Urbana też nie należy chwalić ponad miarę. Robi to co do niego należy, a że konkurentów nie ma to i na "bezrybiu i rak ryba".
8niedziela, 30, czerwiec 2013 11:45
LegiaMaster
Mnie nie martwiłby taki stały exodus naszych najbardziej utalentowanych zawodników. Pod jednym warunkiem: że gro tej kwoty przeznaczamy na nowe transfery i rozwój akademii. W innym wypadku tylko pokaże, że Legia jest nadal średniakiem europejskim - i że jest nastawiona na kasę a nie wynik sportowy - niczym przykładowa Odra Wodzisław (i rzesza innych) w lidze polskiej. Ja marzę, by Legia w tym roku zaryzykowała - awans do Ligi Mistrzów byłby sporą trampoliną nie tylko dla Klubu (kasa, reklamy, sponsorzy, sława, uznanie itp itd - czyli wszystko co zwiększa siłę danego Klubu), ale także dla piłkarzy. Pod koniec rundy to taki Jedrzejczyk odszedłby za 5 mln EUR, a nie połowę tej kwoty.
9niedziela, 30, czerwiec 2013 13:47
gawin76
@ LegiaMaster

Nie sposób się nie zgodzić - zresztą chyba nam wszystkim marzy się taka płynność w budowie Legii. Rozwojowi zawodnicy odchodzą za godziwe pieniądze, część z pozyskanych środków idzie na wzmocnienia pierwszego składu, część na młodzież, część w naturalny sposób zostaje w klubowej kasie. Warunek, żeby to funkcjonowało jest jeden zasadniczy, stale musimy mieć atrakcyjne produkty w naszym oknie wystawowym Wink

Natomiast nie do końca jestem przekonany do zasadności ryzykowania, chociaż zależy jak to definiujesz. Ryzyko jako 'pójście na całość' w konkretnym sezonie (np. nikogo nie puszczamy, doraźnie ściągamy mocne nazwiska) mogłoby paskudnie wyjść nam bokiem w przypadku niepowodzenia. Jeżeli chodzi o transfery do klubu to w tym okienku zdecydowania nie mamy powodów do narzekań, mnie cieszy zwłaszcza, że są to zawodnicy, którzy mogą u nas pograć przynajmniej 2-3 lata, to znaczy że jest jakaś wizja spoglądająca dalej niż na najbliższy sierpień.
10niedziela, 30, czerwiec 2013 14:59
Dog
Pięć faktów:
--
1. Faktem jest, że poziom naszej piłki jest marniutki.
2. Faktem jest, że nie mamy działu skautingu.
3. Faktem jest, że mamy akademię, która zaczęła przynosić owoce.
4. Faktem jest, że podpisaliśmy Brozia zanim sprzedaliśmy Bereszyńskiego.
5. Faktem jest, że każdy gówniarz ewakuuje się za granicę przy pierwszej okazji.
--
Jeśli mamy szkolić naszą młodzież na coraz lepszym poziomie musi mieć ona od kogo się uczyć. Ściągnięcie Pinto i Juniora to odpowiedź na potrzebę podniesienia jakości zespołu, bez wątpienia z korzyścią dla młodych. Nie sądzę aby można było ich zamienić na perspektywicznych polskich graczy, których można później sprzedać z zyskiem, a znaczące podniesienie poziomu zespołu z ich udziałem nie byłoby możliwe.

Nie będziemy się oszukiwać, że przykładowo Cichocki i Kopczyński zastąpiliby ich bez problemu. Nie sądzę także aby ktokolwiek wyróżniający się w lidze mógł to uczynić.

Budowa składu to trudna sztuka kompromisu - kibice chcą sukcesu i jednocześnie promocji wychowanków.

To, że zawodniczy mistrza wzbudzą zainteresowanie większych klubów nie pozostawiało wątpliwości. Jednocześnie chciałbym zwrócić uwagę, że poza Wolskim i Bereszyńskim, którzy są ewenementami, dotychczas sprzedawaliśmy zawodników, którzy przegrali około 4-5 sezonów na poziomie seniorskim (Rybus, Borysiuk, Jędrzejczyk), co więcej - właśnie po tym czasie zaczęli oni robić różnicę.

Podobnie sytuacja wygląda z Koseckim, który w tej chwili będzie grał czwarty sezon (ŁKS, Lechia i Legia) na seniorskim poziomie i jeśli utrzyma formę z zeszłego i choćby nieco rozwinie się, będziemy musieli także z nim się pożegnać.

Teraz mamy do czynienia z likwidacją Młodej Ekstraklasy i z naręczem zawodników, którzy doświadczenia w piłce seniorskiej nie mają za grosz, jednocześnie chcemy podnieść poziom sportowy naszej drużyny aby z powodzeniem występować w europejskich pucharach. Wydaje mi się, że ścieżka, którą podążamy - transfery zawodników z doświadczeniem oraz wypożyczenia młokosów, jest słuszna.

Co więcej chyba po raz pierwszy odkąd pamiętam, zawodnik będący potencjalnym zastępcą został kupiony przed sprzedaniem poprzednika, a to już wiele znaczy w kontekście perspektywicznego myślenia.

Oczywiście zupełnie inaczej wygląda sprawa ze środkowymi obrońcami, ale patrz pkt. 2, a drugą chyba równie istotną kwestią jest jakość wzmocnień, bo wierzę w to, że Phibela czy Kokoszkę moglibyśmy mieć od ręki. Jakie wtedy podniosłoby się larum? Z kim do LM?

Gdyby udało się kupować najlepszych polskich młodych zawodników, którzy grają już na niezłym seniorskim poziomie i sprzedać ich po 2-3 latach jak nie przymierzając Lech Lewandowskiego, byłoby to najlepszym uzupełnieniem naszej obecnej strategii.
Wierzę w to, że taka chwila nadejdzie Smile.
11niedziela, 30, czerwiec 2013 16:13
gawin76
@ Dog

Nie da się ukryć, pewne rzeczy są dla nas nadal nie do przeskoczenia. I tak naprawdę to nie wiadomo ani czy będziemy w stanie je przeskoczyć, ani czy... warto będzie je przeskakiwać. Ostatnio przecież mieliśmy np. rozmowę o ewentualnych wzmocnieniach (takich z gatunku wishful thinking) z polskiej ligi i... w sumie nie za bardzo było na kim zawiesić oko, zwłaszcza jeżeli chodzi o tzw. młodzież. Jednostki, dosłownie.

Jeżeli chodzi o tych 'zawodników, od których młodzież będzie się uczyć' to mimo wszystko jestem troszeczkę nieufny wobec traktowania potencjalnych wzmocnień w ten sposób. Za 'nauczyciela' może służyć tylko zawodnik, który jest wypróbowanym elementem dobrze funkcjonującego mechanizmu, jakim jest drużyna. Oby Dossa i Helio Pinto takimi się stali, ale tego w tym momencie z całą pewnością przewidzieć się nie da. Z Nacho Novo i z Blanco nie wyszło Wink
12niedziela, 30, czerwiec 2013 18:33
Monrooe
Na Bereszyńskim zjadłem zęby „Na Aucie”, więc tu pozwolę sobie odnieść się tylko do komentarza do komentarzy. Jedyne novum to pomysł zostawienia Beresia na pół roku, moim zdaniem bezcelowy. Nie widzę sensu takiego posunięcia. Jeśli już, to na ewentualne eliminacje LM. Z tym, że na to nowy klub Bartka nie pozwoli na pewno (o ile faktycznie traktuje go jako tego „drugiego”). Odnośnie polityki transferowej też naskrobałem trzy zdania. Naprawdę nie widzę problemu z obecną polityką. Tak samo jak nie nazywałbym graczy 26 – 27 letnich jako doświadczonych i nie rozwojowych. W obecnych czasach dobry 30-to latek sprzedawany jest za co najmniej równie godziwe pieniądze jak obiecujący narybek. Dobrzy, doświadczeni zawodnicy też są towarem poszukiwanym.

W obecnej chwili mamy w kadrze 13 młodziaków (19 – 13 lat) „na wydanie”, 7 zawodników doświadczonych, ale w przypadku „pokazania się” wciąż sprzedawalnych (26 – 29 lat) i 7 piłkarzy doświadczonych, którzy już zapewne u nas zostaną. Moim zdaniem to bardzo zdrowy stosunek w kadrze zespołu, który co by nie mówić jest nastawiony na uzyskiwanie środków ze szkolenia swoich zawodników. By jednak ich „pokazywać” musi grać na odpowiednim poziomie, a tego nie da się osiągnąć chłopakami z „mlekiem pod nosem”.

A przecież właśnie wypożyczamy kolejną „porcję” następców naszych „gwiazdeczek”.

@ Zbyszek

- ”Trudno się nie zgodzić. Ja powiem więcej. Bereszyński trafił się nam jak ślepej kurze ziarno. Absolutnie czysty przypadek. Bez własnego udziału zarobiliśmy ok.2 mln.euro”

Nie zgodzę się Zbyszku. O predyspozycjach fizycznych Bereszyńskiego było wiadomo, jednak dopiero Legia postanowiła wprowadzić pomysł na tego gracza w życie. Dopiero w tym klubie postanowili zaryzykować, pomimo walki o najwyższe trofea. Obecnie zbieramy owoce tej decyzji. Na pewno nie zgodzę się, że w pełni niezasłużone.

- ”Kiedy przeczytałem wywiad z Bereszyńskim to żałuję, że odchodzi z Legii.”

Też chciałbym aby gracze o takiej świadomości grali u nas jak najdłużej. Niestety w tej chwili to raczej niemożliwe. Mam jednak nadzieję, że takie historie jak z Beresiem przyciągną na Łazienkowską 3 kolejnych.

@ LagiaMaster

- ”...W innym wypadku tylko pokaże, że Legia jest nadal średniakiem europejskim - i że jest nastawiona na kasę a nie wynik sportowy”

Ja też bym chciał abyśmy jak najszybciej zaczęli być poważnym klubem na europejskich salonach. Niemniej jednak realnie na to patrząc (nie kibicowskim sercem), trzeba przyznać, że w tej chwili nie możemy o Legii powiedzieć jako o "europejskim średniaku". Niestety do europejskiego średniaka nam jeszcze sporo brakuje. Za takie uważam kluby stale występujące w Europie, na poziomie fazy grupowej. W Europie wciąż jesteśmy kopciuszkiem i mamy jeszcze sporo do zrobienia aby to zmienić. Na razie jesteśmy na początku tej drogi. Jednakże nie ukrywam, że odnoszę wrażenie, iż zmierzmy w dobrym, oczekiwanym przez nas wszystkich kierunku.
13niedziela, 30, czerwiec 2013 21:08
Zbyszek
@ Monrooe

Wraz z Senatorem nie przeczytaliście tego co napisałem, tylko to co uważaliście, że napisałem. Ponieważ mam silną tendencję do syntetyzowania swojej pisaniny więc wyjaśnię co naprawdę zawiera wpis. Mianowicie nikt w Legii nie wiedział jeszcze w styczniu tego roku, ze taki Bereszyński istnieje. Grał on w Lechu ogony, do tego rzadko i kiepsko. Gawin ma rację. Nie sposób było dostrzec, że ten chłopak cokolwiek potrafi. Oczywiście o nim w kontekście przejścia do Legii mowy nie było. Nie tylko z tego względu. Wykorzystywanie w Lechu presji ze strony kibiców na mało lojalnych zawodników jest nie tylko obrzydliwe, ale wręcz przestępcze. Oczywiste jest, że gdyby nie arogancja Rumaka i jego dogmatyzm to Bereś do Legii by nie trafił. Urban zrobił to co do niego należało. I nic więcej. Ten przykład zaświadcza tylko, że to jest obecnie najlepszy trener pracujący w Polsce. I tyle. Ale też bez prawdziwej ambicji Bereszyńskiego metamorfoza by nie nastąpiła. To również świadczy o niedocenianiu potęgi nastawienia psychicznego w rozwoju piłkarza. Gdy się stawia na zawodnika, który ma prawidłową aksjologię /jak Bereś/ to ten potrafi się odwdzięczyć. Nie zawsze tak jest. Bywa,ze chłopak ze spaczonym systemem wartości uważa, że mu się miejsce w składzie należy. Zaprzestaje pracować nad sobą i tylko imprezuje. Traktuje wszystkich jak frajerów albo co najwyżej jak dobrych wujków.
Ergo: przypisywanie sobie wszystkich zasług w tej sprawienie polega na prawdzie. Zamiast tej tyrady napisałem, ze trafił się nam jak ślepej kurze ziarno. Chciałem wnieść trochę świeżości w swoją dość kostyczną bazgraninę. I raczcie zauważyć, że pomimo, iż wpisów nie przygotowuję to z reguły z grubsza wiem co chcą napisać.
14niedziela, 30, czerwiec 2013 21:50
Monrooe
I mówisz Zbyszku, że wszystko to zawarłeś w słowach; - ”Ja powiem więcej. Bereszyński trafił się nam jak ślepej kurze ziarno. Absolutnie czysty przypadek. Bez własnego udziału zarobiliśmy ok.2 mln.euro” No cóż, faktycznie muszę udać się na jakieś korepetycje z czytania (najbardziej mnie zmylił ten fragment o udziale, a raczej o zupełnym jego braku).
15niedziela, 30, czerwiec 2013 21:55
Senator
@JE Zbyszek

Ok w jednym temacie spróbuje zbliżyć nasze stanowiska Smile Wiadomo że gdyby Rumak był dobrym trenerem to by wiedział kogo ma. Nie wiedział, nie poznał się, więc Beresia poniewierał. Tu się zgadzamy,dalej jednak już zupełnie się pogubiłem Smile czyli co? trafił do nas bo Urban ma dobre serce i nie mógł patrzeć jak Rumak go poniewierał, nie szanował itp? Z pana komentarza wynika, że zainteresowali się nim z litości, skąd pewność że jeszcze pół roku wcześniej nikt w Legii nie wiedział o Bereszyńskim? Ja twierdzę, myślę że był obserwowany i Urban plus sztab szkoleniowy dostrzegli w Beresiu coś czego nie widział ani sir Gawin ani Rumak. Dlatego uważam za dużo większe zasługi Jana U w tym temacie niż Rumaka . Co do pracy i charakteru Bereszyńskiego jesteśmy zgodni z tym że ja o jego własnych zasługach już pisałem.
16niedziela, 30, czerwiec 2013 22:17
Zbyszek
@Monrooe.
Serdecznie dzięki. Rozbawiłeś mnie do łez.

@Senator
To już wyjaśniliśmy. Mogę nie lubić Piekarskiego. Ale to on jako menedżer Bereszyńskiego przyniósł go na tacy Prezesowi Leśnodorskiemu i jak szkapina zaczęła mędrkować o nielojalności Beresia, Piekario w PS ujawnił okoliczności jego przenosin. Ponieważ nikt tego nie sprostował przyjąłem to za prawdę. A co do trenera Urbana to po tym jak się poznał na Lewym i kogo do Zagłębia sprowadził uważanie go za łowcę talentów jest cokolwiek żartobliwe. Ceńmy go za to jak wprowadza do zespołu młodzież jak pracuje z drużyną jak tworzy dobrą atmosferę, ale nie przypisujmy mu cech których nie posiada. A co do obserwacji Beresia to gdzie niby miał być obserwowany jak zagrał w sumie z 60 minut w Lechu?
17niedziela, 30, czerwiec 2013 22:30
Senator
@Zbyszek
Jak zagrał 60 minut to skąd takie kategoryczne sądy sir Gawina . Może też być tak że jednemu trenerowi wystarcza jak popatrzy 60 minut? są tacy którym Wystarcza kiedy zobaczy jak zawodnik chodzi po schodachSmile nie do końca wierzę,że uwierzyli Piekarskiemu na słowo. Stąd przypuszczenie że ktoś z Legii coś o nim wiedzial, gdzieś go widział.
18poniedziałek, 01, lipiec 2013 00:05
Senator
@JE Zbyszek
Ogólnie JE panie Zbyszku to teraz wszystko rozumiem co pan napisał. Jeśli rzeczywiście było tak ,że Bereszyński trafił do nas tylko i wyłącznie dlatego ,że zarząd i sztab szkoleniowy mają całkowite zaufanie do Piekarskiego to pana słowa o ślepej kurze były uprawnione. Jedną ciekawostką jest fakt że zaufanie zarządu jest odwrotnie proporcjonalne do opinii wielu kibiców o nim samym i ogólnie menadżerach Smile
19poniedziałek, 01, lipiec 2013 15:55
Zbyszek
@Senator.
Mario Piekario ma czar i urok osobisty uwodzicielski. Teraz walczy ze Ślaskiem w sprawie Kowalczyka. Powiada,ze ma rację powołując się na bliżej niezidentyfikowanych prawników /oby nie na naszego/. Na razie Komisja Rozgrywek wydała opinię, ze Kowalczyk na wniosek Śląska może byc uprawniony do gry w tym klubie w sezonie 2013/14. Piekario uważa,ze Komisja d/s Odwołań przyzna mu rację. Sprawa jest skomplikowana, tym bardziej od menedżera wymagała taktu i rozwagi, a nie tylko skoku na kasę. Ale Mario juz tak ma. Pozdrawiam serdecznie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1