A+ A A-

Baba Jaga i kara

Komisja Ligi podjęła decyzje o karach za wydarzenia z niedzieli. Jagiellonii został przyznany walkower. Legia będzie musiała zapłacić 100 tys. zł grzywny i zagrać jeden mecz u siebie przy zamkniętych trybunach. Dodatkowo Legia została ukarana w zawieszeniu na rok rozegraniem dwóch kolejnych meczów przy zamkniętym stadionie. Kibice otrzymali zakazy wyjazdowe na sześć miesięcy. (warszawa.sport.pl)

"Kary są bardzo bolesne, ciężko będzie się podnieść". – skomentował prezes Leśnodorski na twitterze, ale mam przeświadczenie, że jest to raczej próba neutralizacji bardziej drastycznych decyzji wojewody Kozłowskiego, który na wniosek policji cały czas jest władny bez okresu zawieszenia zamknąć stadion Legii na wszystkie trzy mecze do końca sezonu zasadniczego. Gdyby metoda okazała się skuteczna, mimo wyrażonej opinii z ust Leśnego mogłoby się wydobyć westchnienie ulgi.

Dokładając 20 dwuletnich (czyli ustawowo maksymalnych) zakazów stadionowych wydanych dotychczas przez Klub, jak również  wyroki sądowe na dwóch kibiców Legii sprowadzające się do ośmiomiesięcznego ograniczenia wolności czyli de facto  przez osiem miesięcy zobowiązania do  wykonywania prac społecznych, po 20 godzin miesięcznie, połączonych z dwuletnim sądowym zakazem stadionowym i jeśli nawet te kary rozszerzyć o jeszcze jakąś liczbę osób, to wszystkich zwolenników kar się pytam, kto ukarał skuteczniej, sąd i klub zadymiarzy stadionowych, czy owi zadymiarze lepsze manto sprawili pewnej Babie Jadze?

Jedno przyznaję, najsurowiej została ukarana Legia, jej finanse, również wizerunek klubu, bynajmniej nie kibiców, ten w oczach mainstreamu tylko negatywnie się potwierdził, natomiast w pewnych kręgach niewątpliwie zyskał też uznanie.

Jeżeli trzepnięcie po kieszeni miało sprawić, że Zarząd klubu przywdzieje wór pokutny i zadeklaruje współpracę z każdym i pod każdym względem w tępieniu zadymiarzy to efekt kary, sama jej groźba, zda się, że został osiągnięty. Zakazy po identyfikacji w maksymalnym wymiarze są wydawane, sektorówki ponoć klubowymi przepisami mają być zabronione, tylko czy to już wystarczy, żeby spacyfikować ruch kibicowski?

A co jeśli „sekcja gimnastyczna” po rachunku zysków i strat  stwierdzi –  i tak było warto!

„Za dwa lata będziecie znów wśród Nas, za 2 lata zapomnicie o zakazach a o tej akcji świat kibicowski będzie pamiętał nawet za 20 lat i więcej.”

„Trochę chłopaków musi udać się na przymusowy urlop, ale zapewne się z tym liczyli. Nie martwcie się, dwa lata szybko zlecą, a opinia że wyjazd na Łazienkowską to nie musi być kolejna wycieczka szkolna jak inne wyjazdy w Polsce i trzeba czuć przed nami respekt będzie nam towarzyszyć przez wiele lat."

"2-letnie zakazy to NIESTETY, maksymalna możliwa kara.'' - co za pokolenie. Jaga zbiera zasłużone baty od naszej ekipy, a ludzie tu jeszcze cieszą się z zakazów i wołają o wyższe kary. ''O tempora! O Mores!'' (z komentarzy w legioniści.com)

Jako piknikowa zakała, tylko i wyłącznie indywidualnie się odniosę. W latach ’80 i ’90 „kilka” zadym widziałem, mordobicie nie robi na mnie żadnego wrażenia, gdyby było na leśnej polanie, wzruszyłbym ramionami, z pozytywnego wyniku konfrontacji, o zgrozo, nawet się ucieszył, a jednak, gdy za miejsce ustawki wybiera się z premedytacją stadion, żeby zrobić show, jacy to z kiboli Legii są chojracy, jacy gieroje, gwiazdy YT i wszelakich programów informacyjnych w tych pogardzanych systemowych mediach, to żadnego z „bohaterów” jakimikolwiek sankcjami bym nie obarczał, oprócz dwudziestoletniego zakazu wstępu na Ł3. Skoro Klub ma się w dupie, przedkłada machanie nogami i rękami w blasku kamer i fleszy aparatów, nad konsekwencje które na klub spadną, to niech przynajmniej i samemu będzie się konsekwentnym i nie robi tragedii, że brak możliwości odwiedzin Ł3 jest jakąkolwiek dolegliwością.

Jest jeden wielki płacz, szloch i zawodzenie, jak bardzo ten ruch kibicowski jest prześladowany, a przecież ma się jak pączek w maśle, te „szykany”, go dotykające to jakiś teatrzyk, chyba spełnianie postulatu, że najważniejszym jest gonienie króliczka, a nie jego złapanie, właśnie to pierwsze, a nie to drugie świetnie wzajemnie promuje każdą ze stron, tylko, że w odmiennych elektoratach.

W tej Bundeslidze gdzie zamykanie trybun, stadionów, nikomu do głowy nie przychodzi, jeden delikwent, za jeden okrzyk Sieg Heil  przez trzy lata nie będzie miał wstępu na żaden stadion na terenie Niemiec. Dodatkowo do 30 czerwca 2020 roku nie będzie mógł wejść na stadion Borussii Dortmund. (http://www.rp.pl/artykul/1089793.html)

Czyli na rodzimy stadion ma szlaban sześcioletni za jeden, choć znaczący okrzyk.

Władze klubu niemieckiej ekstraklasy piłkarskiej Schalke 04 ogłosiły pięcioletni zakaz wstępu na własny stadion Auf Schalke Arena dla 498 piłkarskich fanów zespołu Borussii Dortmund. Po spotkaniu kibice z Dortmundu zniszczyli fragment ogrodzenia stadionu, a w trakcie meczu rzucali na murawę boiska race świetlne, które powodowały konieczność przerywania spotkania. (http://www.sport.pl/pilka/1,133812,15308730,Bundesliga__Zakaz_stadionowy_Schalke_dla_498_kibicow.html)

Kibice Jagi i Legii mają urawniłowkę, karę dla wszystkich, wyjazdowy półroczny ban, czyli z indywidualnym odczuciem winy nie powiązaną, a za 6 miesięcy „zabawę w podchody” będzie można zaczynać  na nowo.

Jeżeli etos fanatycznego kibica wymaga udziału w stadionowych i ulicznych zadymach, chuliganka ma być nieodzowną częścią składową tożsamości nowoczesnego ultrasa z XXI wieku, to niech i poświecenie będzie pełne. Bojownik Jihadu nie zawaha się poświęcić swego życia w obronie idei, swej religii, bojownik ruchu kibicowskiego niech ryzykuje 10 lub 20 letnim banem, gdy jego chęć zaistnienia na YT jest powiązana z ryzykiem wywołania paniki i groźbą stratowania kogoś w tłumie.

Dyskusja (2)
1czwartek, 06, marzec 2014 10:45
@iocosus

Próbowałem zastosować się do Twojej rady i partnerkę posadzić na kolanach. Niestety bez przerwy mi się zsuwała, bo w żadem sposób nie dało się usiąść. Do tego nie wiedzieć czemu, ktoś bez przerwy, bez pytania (o zgodzie nawet nie wspomnę) rozpościerał nam coś nad głowami, nie zważając na nasze piękne fryzury. Smile

O zajściach podczas niedzielnego meczu chyba pisali już wszyscy, ale chyba nikt nie napisał co dalej ?

Moja propozycja jest taka.

Oddać ochronę stadionu w ręce tych bandytów. Będą z tego same korzyści.
1. pozbędziemy się tych osobników ze stadionu, co i tak nie stanowi dla nich żadnego problemu. (meczami nie są zainteresowani)
2. pozyskamy do ochrony wyspecjalizowaną grupę, która w razie potrzeby nie schowa głowy w piasek (ochroniarze w niedzielę)
3. przy ich kontroli raca się nie prześliźnie, ponieważ osobniki te wiedzą, co, gdzie i jak schować, więc ze znalezieniem nie będą mieli problemu.
4. klub poniesie dokładnie takie same koszty, które i tak ponosi, z tym że za usługi "lemingów"
5. Zarządcy bandytów zaczną zarabiać na klubie poważne pieniądze, biorąc pod uwagę kwoty, o jakich wspominał prezes:
- "W zeszłym sezonie przeciętny koszt organizacji meczu na Legii wynosił 270-320 tys. zł, a koszty są jeszcze wyższe w przypadku meczów podwyższonego ryzyka."

Wg mnie same korzyści.
2czwartek, 06, marzec 2014 14:15
Monrooe
Krótko, to już nie "teatr", to "cyrk".

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1