A+ A A-

Pierwszy taki luty?

Który miesiąc w roku jest najbardziej "futbolowym" ?

W jakim miesiącu spośród dwunastu kibice klubowi są najbardziej podekscytowani. W maju gdy w grach rozstrzyga się tytuł mistrzowski, latem w eliminacjach do fazy grupowej europejskich pucharów, czy też w miesiącach jesiennych, gdy liga w pełni, a jeżeli drużyna załapała się na międzynarodowe salony, to może się rzetelnie na nich zaprezentować i sprawdzić ? Który miesiąc dla futbolowego kibica jest najbardziej "piłkarski" ?

No cóż, dla warszawskiego legionisty w 2012 roku takim okresem, w którym będzie szczególnie mocno zaciskał kciuki, zdzierał gardło i śledził szczególnie uważnie każdy krok, każdego piłkarza na murawie z czarną elką w kółeczku na piersi, może być luty !

Każdy pojedynek Legii z Wisłą jest prestiżowy, zbliżający się Superpuchar można co prawda uznać za piątą wodę po kisielu, czyli erratę do sezonu, który rozpoczął się jeszcze w 2010 roku, a kończy nie wiadomo dlaczego w 2012, albo uważać za sparing dla obu zespołów, próbę generalną przed dużo ważniejszymi, spektakularnymi pojedynkami na międzynarodowej arenie, ale mimo wszystko 11 lutego będziemy świadkami wyjątkowego wydarzenia.

Gdyby tak jak pierwotnie zakładano Superpuchar miał być rozegrany latem w Ostródzie, lub w jakimkolwiek innym neutralnym mieście, zainteresowanie z pewnością by wzbudził, ale na takim meczu trudno by się było spodziewać jakiejś oszałamiającej ilości widzów, chociażby pojemność nowego stadionu w Ostródzie sięga tylko 5 tysięcy miejsc. Jednakże w okresie, w którym można się szykować na zimowy urlop, górski wypad na narty lub snowboard, meczyk uznany tylko za preludium sezonu, może zelektryzować stolicę, zebrać komplet na stadionie, a to by oznaczało prawie sześćdziesięciotysięczną widownię !

O ile tylko "prowizoryczna trawa" zostanie rozwinięta, a stadion Narodowy otrzyma wszystkie niezbędne zezwolenia, jego inauguracja będzie magnesem dla kibiców i nie tylko, nadajacym Superpucharowi wyjątkowego splendoru i atrakcyjności. Zlekceważyć, odpuścić taki mecz to grzech.

Czyli na początku futbolowego scenariusza mamy trzęsienie ziemi w skali sześćdziesięciotysiecznej, a następnie jeszcze większe atrakcje. Czy z Sportingiem Lizbona będzie thriller lub horror z happy endem, czy nie, to się okaże, w każdym razie Legia będzie walczyła o największy sukces w klubowej polskiej piłce od dwudziestu lat. Od wyeliminowania Sampdorii, żadnej polskiej drużynie wiosennego pucharowego dwumeczu nie udało się zakończyć sukcesem. Pieprzu dodaje fakt, że o to samo będą się starać wiślacy, a przeciwnika przynajmniej w teorii mają łatwiejszego, tym większa chwała gdyby udało się odprawić z kwitkiem Portugalczyków.

Inauguracja Ekstraklasy w międzyczasie w Zabrzu prezentuje się przy tym skromnie i blado, ale zlekceważenie jej, zignorowanie może być opłakane w skutkach, a kolejny ligowy meczyk, to już absolutny top, hicior rozgrywek, mogący decydować o układzie tabeli i tytule mistrzowskim w maju. Strata punktów we Wrocławiu może być niepowetowana, bo tak jak jedną drużynę może mentalnie natchnąć, tak drugą zepchnąć w otchłań utraty pewności skutecznej gry o najwyższą stawkę.

A to wszystko w lutym, nie pamiętam tak ekscytującego piłkarsko miesiąca!

Dyskusja (1)
1niedziela, 15, stycznia 2012 08:55
zbyszek

Chińczycy jak komuś źle życzą to mówią "obyś żył w ciekawych czasach". Przenosząc to na nasz piłkarski grunt rzeczywiście od lutego będzie ciekawie. Żeby nie zdać się na ślepy traf należałoby losowi pomóc. Po przeczytaniu wywiadu Prezesa Kosmali w NL widzę, że na pomoc władz Spółki nie ma co liczyć. Po za tym wywiad jak wywiad: jakie pytania takie odpowiedzi. Ogólnie powiem za nieżyjącym krytykiem filmowym, który jeden z felietonów zatytułował "widok z pozycji przewróconego". Jednego wszakże nie mogę nie skomentować. Zrodziła się w kręgach naszych pseudoelit jakaś taka maniera, że nie mówi się co udało się dobrego zrobić samemu, ale z wyższością twierdzi się "inni są jeszcze gorsi". "Nie sądzcie to nie będziecie sądzeni". A na swoje nic nierobienie dla wzmocnienia zespołu ma jedno usprawiedliwienie "nie jestem szejkiem arabskim". Faktycznie nie jest. I to chwalenie się największym budżetem. Śląsk ma prawie trzy razy mniejszy a go stać na wzmocnienia. To po cholerę w Legii te zarobione przez jej część sportową pieniądze? W tej sytuacji deklaracje, że mistrzostwo jest priorytetem brzmią pusto i śmiesznie. Powinniśmy wywierać presję na robienie czegoś dobrego dla zespołu, a nie na chwalenie zadowolonych z siebie nierobów.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1