- Kategoria: Trybuna komentatorów
- iocosus
Czarne chmury?
Czarne chmury, zda się, zaczynają gromadzić się na widnokręgu roztaczającym się z Łazienkowskiej 3. Drużyna sprawia wrażenie jakby była w lekkim dołku fizycznym, ustępuje aktywnością w grze rywalom, na dodatek i Tomasz Brzyski i Miro Radović ulegli kontuzjom, ich przerwa w występach jest przesądzona, a otwartym pytaniem pozostaje tylko jej długość.
Dodając problemy trapiące Dossę Juniora, trener Henning Berg ma o czym myśleć, w środę już kolejna europejska pucharowa konfrontacja, a krajowych rozgrywek odpuścić też nie wypada. Jak sobie poradzi, znajdzie panaceum na przeciwności losu, czarne chmury rozgoni, czy przy kolejnej reprezentacyjnej przerwie nie będzie wyglądał jak zmokła kura?
W kibicowskim gronie błyskawice zwiastuny rzucanych gromów już widać, a przecież Legia i lideruje na krajowym podwórku, i dotychczasowy bilans pucharowy międzynarodowy ma nad wyraz korzystny, choć z potknięciami , ale tak udane łączenie jednego z drugim wydaje się ewenementem, kredyt zaufania powinien być duży, przed zbliżającymi się ciężkimi próbami. Niestety u sporej części warszawskich kibiców i to tych niby spokojnych, zrównoważonych, piknikowych, mogą się obudzić demony. Cierpliwość nie jest naszą domeną, wyrozumiałość dla sportowych porażek tym bardziej, a muszą one być wliczone, jeżeli realnie patrzymy na potencjał i indywidualny i zespołowy. Na europejskiej arenie, mimo pojedynczych sukcesików, ciągle jesteśmy jeszcze ubogim krewnym, we własnej piaskownicy rządzimy od dwóch lat, ale nie bez wpadek, porażek, te były, są i będą, to wypadkowa naszego stanu posiadania, nie tak znowu wielkiego żeby niepodzielnie nawet w gorszej dyspozycji dzielić i rządzić w Ekstraklasie. Dopóki batalie są wygrywane, pojedyncze przegrane bitwy nie mają znaczenia.
Gdy po letnim „falstarcie” ponoć już proponowano Kociana na następcę Berga, pisałem na c-L że z własną sumaryczną oceną norweskiego szkoleniowca wstrzymam się do czerwca 2015, pozostaję w tym konsekwentny, nawet gdyby jakiś tajfun w tej chwili przeszedł nad Ł3, nastąpił wynikowy kataklizm. Słowackiego trenera już nie ma na polskich stadionach, zaś Berg udowodnił malkontentom, że Legia może skutecznie i efektownie walczyć nie tylko na krajowym podwórku, w gorącej wodzie kąpani sceptycy już jedną nauczkę tym samym dostali. Wiking popełnia ewidentne błędy, zwłaszcza personalne (vide Kucharczyk), ale też potrafi się reflektować (vide Kucharczyk). Z pewnością należą się wyjaśnienia nam kibicom o co chodzi z drużyną rezerw, na czym ma polegać współpraca z Jackiem Magierą, co w końcu miał „pryncypał Leśny” na myśli, argumentując sprowadzenie ‘podopiecznego Fergusona’ właśnie przez pryzmat ogarnięcia „globalnego” kierunku, w którym Klub ma podążać, nadania mu nowoczesnego kształtu, w tym ze szczególnym zwróceniem uwagi na szkolenie i promowanie własnego futbolowego narybku. Czy Prezes Legii obecnie jest usatysfakcjonowany z realizacji tego postulatu i jakie są konkretne wytyczne w tym zakresie, czy choćby zostały uzgodnione i zaakceptowane przez trenera rezerw? Teraźniejsze klubowe działania trudno raczej nazwać zsynchronizowanymi i efektywnymi?
Rola Henninga Berga jest w tym godna wyjaśnienia, parasola ochronnego z pewnością nie ma sensu nad nim rozpinać, jeżeli błędy popełnia należy je i z kibicowskiej perspektywy punktować, ale groźnym błyskawicom na widnokręgu w odniesieniu do prowadzenia pierwszej drużyny się dziwię.

Przyznaję sytuacja nie wygląda faktycznie na wesołą z trenerskiego punktu widzenia. Tym bardziej ciekawi mnie jak sobie z nią Wiking poradzi, z pewnością będzie to stanowiło częściowy probierz w ocenie szkoleniowych kompetencji i umiejętności. Jeżeli sprawi, że z dużej, ciemnej, gradowej chmury spadnie mały deszczyk, obawy okażą się płonne, Legia wyniki utrzyma na dotychczasowym poziomie, lub niewiele niższym, to uznanie, przynajmniej moje, bezwzględnie wzrośnie.
O dyspozycji fizycznej, z kibicowskiego punktu widzenia laika, trudno się rozpisywać. O tym, że utrzymanie psychofizycznego optimum przez cały sezon jest praktycznie niemożliwe rozsądnych nie ma potrzeby przekonywać. Pozostaje nadzieja, że dołek o ile w tej chwili istnieje, zostanie w miarę szybko zasypany, a sztab szkoleniowy, postępuje planowo właśnie z uwzględnieniem takich okoliczności.
Fizjologów trudno wyręczyć, ocenić ich można tylko po efektach, natomiast kwestie personalne, do „laickiego” mędrkowania nadają się już idealnie, tu sobie kibic może pofolgować. A zatem…
Bez Brzytwy i Rado zarówno gra z Piastem Gliwice jak i jej wynik nie nastrajają optymistycznie. Narażę się być może bardzo admiratorom talentu pana Tomasza, ale uważam, że jego absencja w europejskich pucharach dotkliwa być nie musi, większy frasunek mi sprawia brak możliwości skorzystania z atletycznego Dossy Juniora na środku defensywy. W lidze Brzytwa z ułożoną nogą i dograniami „na nos” lub z siejącymi spustoszenie „centrostrzałami” w ofensywnej taktyce jest ogromnie przydatny, ale już w konfrontacjach z klubami, które mogą nas zepchnąć do defensywy i w niej wykorzystywać nasze słabości, Brzytwa niestety, ale tworzy właśnie jedną z nich. Moneta, tym bardziej Hołownia alternatywą realną się nie wydają, Astiz na lewej flance na wzór 45 minut z Piastem, to dowód, że do personalnych piłkarskich roszad Berg nosa nie posiada, Guilherme wydaje się ciekawą koncepcją, wszak i Błaszczykowski, i w Wiśle, i w Borussii na obronie bywał wykorzystywany, pytanie tylko czy w Legii rekonwalescent jest już w pełni przygotowany na 90 minut twardej harówki w pucharach? Pytanie również zasadne, czy Brazylijczyka nie lepiej wykorzystywać w ofensywie, jako zmiennika dla Kuchego lub Żyry, może dać więcej od Kosy na przykład przy pressingu i w grze kombinacyjnej z Dudą. Pytanie czy już doszedł do formy, która by mu na to pozwalała? Na lewej defensywie wydaje się, ze najlepszą opcję tworzy ta zaniechana po pierwszej połowie w Gliwicach, czyli z Łukaszem Broziem, który po tej stronie z pewnością nie zawiódł, przy traconych golach nie zawinił, a w ofensywie, był nawet aktywniejszy niż później w prawym korytarzu. Problem że formację ustawioną od prawej - Lewczuk, Rzeźniczak, Astiz, Broź - Kamil Wilczek przetestował hat trickiem. Na co zatem zdecyduje się Berg?
Zastąpienie Rado to nie tylko roszada personalna, ale też zmiana koncepcji rozgrywania ataku. Orlando Sa zyska pozycję w pierwszej jedenastce o którą wielu się dopominało, piszący te słowa wolał jednak „fałszywą” niż prawdziwą „dziewiątkę”. Tworzyła bardziej urozmaiconą grę, mniej przewidywalną. W meczu z Lechią schemat z środkowym napastnikiem ostatecznie zdał egzamin, ale czy indywidualizm Portugalczyka nie zdemontuje, nie zdestabilizuje ofensywnego kwartetu, tego pewny nie jestem?
Ciekawe również czy w obliczu gorszej dyspozycji Dudy, jedyny chwalony z niechlubnego meczu w Sulejówku, Mateusz Szwoch otrzyma swoją szansę w Kijowie, choćby i w półgodzinnym wymiarze, czy też wybrane zostanie doświadczenie Helio Pinto?
Pytań wiele, błędne odpowiedzi mogą zwiastować „czarne chmury” na horyzoncie. Legia na przełomie października i listopada to będzie już inna nieco drużyna niż ta z sierpnia, liczę się z problemami i to poważnymi, gdyby nastąpiły rzeczywiście nie mam zamiaru się pastwić, ani nad trenerem, ani nad piłkarzami, uzbroję się w cierpliwość.
A przy tym może zamiast chmur, to jednak tęcza rozbłyśnie nad Warszawą.

http://zatrzymanewkadrze.blox.pl/resource/jesienna_tecza2.jpg


Od siebie dodam następującą wątpliwość.
Moneta w jedynce był szykowany na lewą obronę a w rezerwach grał na lewej pomocy.
Czy to jest brak współpracy miedzy trenerami czy umiejętności w grze obronnej Monety są na tyle słabe że nie dają nadziei na to że warto tą "operację" kontynuować?
Hehe, bez wątpienia
Co do samego Berga to jestem przekonany, że jego współpraca z Legią niestety nie będzie wieloletnią przygodą. Ameryki tym stwierdzeniem rzecz jasna nie odkrywam, bo przecież niemal każdy trener pracuje z 'wyrokiem', natomiast mam też przekonanie, że kiedy już Berg odejdzie, nie nastąpi to z uwagi na złe wyniki, a my, podobnie jak w przypadku Urbana, dopiero po fakcie dowiemy się gdzie najbardziej mu się 'nazbierało'. W tym sensie być może inaczej trzeba by definiować czarne chmury, o których pisze iocosus.
Pod względem sportowym damy radę, choćby dlatego, że mamy w drużynie doświadczonych, ogranych zawodników, którzy chyba już trwale gwarantują, że nie zejdą poniżej określonego poziomu, przynajmniej na krajowych boiskach. Oni będą ciągnąć ten zespół, tak jak kiedyś paru ludzi długimi sezonami ciągnęło Wisłę Kraków. Tylko że ten kto stoi w miejscu... Wiadomo. Dlatego ważne, żeby Berg nadal pracował na 100% i nadal wierzył w swoją szansę w Legii, nawet gdybyśmy mieli być dla niego tylko trampoliną do wskoczenia gdzieś wyżej. Bardzo mi się np. podobała jego aktywność tuż po przyjściu do Legii, kiedy widać było jak szuka optymalnego ustawienia, dobiera zawodników pod określoną taktykę. Wtedy się udało, 'kliknęło', ale powinien szukać dalej, tak w kierunku 'wariantu B', o którym wielokrotnie tu już dyskutowaliśmy, jak i w kierunku poszerzenia ilości zawodników umiejących odnaleźć się w naszej taktyce. Najbliższe tygodnie oczywiście jakoś tam mnie martwią, zwłaszcza z powodu kontuzji, także tego, że naprawdę szkoda byłoby przegapić taką szansę na wyjście z grupy Ligi Europy. Natomiast w wymiarze ogólnym chyba bardziej intryguje mnie już zimowe okienko transferowe, bo jeżeli postrzegać transfery jako działania mające na celu zwiększenie siły drużyny, to latem mieliśmy stagnację, a granie tego samego tymi samymi zawodnikami trzecią rundę z rzędu (myślę już o wiośnie) przyjąłbym ze zdziwieniem, nawet jeżeli wyniki będą dobre.
Mam już dosyć wyboru trenera pod "forumową" histerię.
Nie tak całkiem dawno pisało się "Kocjan do Legii" i po Kocjanie.
Drugim namaszczonym przez histeryczną tłuszczę był Wdowczyk i po Wdowczyku.
Należy bardziej sie skupić na doborze piłkarzy pod koncepcję trenera i szkolić, szkolić i jeszcze raz szkolić.
Dlaczego? wielu tu piszących dodaje sobie dodatkowej pracy-trenera.
Każdy inny myk ma... i każdy zrobiłby to inaczej, czytaj " lepsiej"
Dlaczego wygramy? ABO TAK - pukniemy ich ładną kontrą.
Czytam wiele wpisów i myśli, każdy rozbiera Berga na cząstki
Po co?
Co Wam to daje "pier....nie" w internecie?
Długie meczowe stygmaty, błędy, straszna kara bylejactwa.
Opinie, mądre bądz mądre inaczej
niestety po czasie
Zatem . głowy do góry Panowie - negat
Możemy to zrobić- głowy do góry
Tak to już jest na całym świecie, że kibice dodają sobie dodatkowej pracy - trenerskiej, prezesowskiej czy dziennikarskiej. W efekcie jak my to tutaj ujmujemy, 'pitolą', czy jak Ty wolisz, 'pier...ą' w internecie. Pytasz 'po co' (nie pierwszy raz zresztą
Oczywiście własnej. I właśnie z tego względu nie od rzeczy byłoby, gdybyś zdecydował się, czy zamierzasz w tym pożałowania godnym procederze bezwartościowego "pie...nia" uczestniczyć. Bo skoro czytanie naszych wypocin przyjemności najwyraźniej nie sprawia Ci żadnej, to po co właściwie się męczyć?