A+ A A-

Wiosna!

W niezbyt efektownym stylu Legia zakończyła swoje zimowe wojaże.  Z drugiej strony okres przygotowawczy służy, jak sama nazwa wskazuje przygotowaniu zespołu do trudów kampanii ligowej, nie musi raczyć nas wspaniałymi wynikami sparingów. Wygrane może i fajnie wyglądają w statystykach, ale nie mają żadnego przełożenia na rozpoczynające się zmagania.

Natomiast ciężka praca, która bardzo często jest zdecydowanie trudniejszym przeciwnikiem niż boiskowi rywale niewątpliwie przynosi wymierne korzyści. Dlatego, wraz ze zbliżającym się końcem drugiego zimowego zgrupowania można pokusić się o małe podsumowanie przygotowań i postarać się o zebranie nasuwających się wniosków.

Od początku zgrupowania w Turcji wszystko wskazywało na to, że sztab szkoleniowy jest zadowolony z materiału ludzkiego, jaki posiada. Nic więc dziwnego, że w trakcie zajęć poza ćwiczeniami siłowymi zespół skupiał się na poprawie elementów, które przyniosły mu tak dobre rezultaty jesienią. „Chcemy odświeżyć to, czego się nauczyliśmy w 2014 r. Jeśli się uda, zaczniemy dodawać następne rzeczy. ” - mówił Henning Berg tuż po przyjeździe do tureckiego Belek. Już pierwszy sparing z Victorią Pilzno potwierdził, że Norweg będzie stawał na „wysłużone konie”, a wystawiony skład nie pozostawiał w tym temacie żadnych złudzeń:

Kuciak (46. Jałocha)- Broź (46. Bereszyński),Astiz (46. Wieteska),Lewczuk (62. Kalinkowski),Guilherme (46. Bartczak) - Żyro (46. Moneta), Vrdoljak (38. Misiak),Jodłowiec (46. Furman),Duda (16. Szwoch, 46. Saganowski),Kucharczyk (46. Kosecki)- Sa (46. Ryczkowski)

Jak widać jedyne zmiany w zestawieniu legionistów podyktowane były niedyspozycją „stałych”, znanych z występów w Lidze Europy, filarów. Wypadli wciąż zmagający się z urazami Dossa Junior, Miroslav Radocvić i Tomasz Brzyski, zastąpieni odpowiednio przez Igora Lewczuka, Orando Sa i Guilherme. Trzeba przyznać, że zarówno zaprezentowany przez stołeczny zespół styl, jak i końcowy wynik spotkania potwierdziły, że koncepcja doskonalenia wypracowanego wcześniej sposobu gry jest ze wszech miar słuszna.  „Jesienią w Europie byliśmy dobrzy w obronie i w kontrataku. Potrzebujemy tych cech na najwyższym poziomie, aby dostać się do LM. Teraz chcemy na spotkaniach w Europie dominować tak jak w meczach ligowych.” – mówił o zadaniach postawionych przed swoimi zawodnikami najważniejszy z legijnych trenerów.

Niestety nie obyło się bez zgrzytu, o ile wynik i wspominana gra nastrajała optymistycznie, o tyle kontuzja motoru napędowego zespołu w osobie Ondreja Dudy i kłopoty zdrowotne Ivicy Vrdoljaka bardzo negatywnie wpłynęły na samopoczucie sztabu szkoleniowego. Szczególnie, że uraz tego pierwszego wyglądał bardzo groźnie i wykluczył młodego Słowaka nie tylko z początku rundy jesiennej, ale też z europejskiej rywalizacji z Ajaxem. Niemniej jednak znaczne osłabienia nie wzbudziły w warszawskim obozie paniki. Legia dysponuje na tyle szeroką kadrą, że nawet tak poważne ubytki mogły być zastąpione przez graczy, którzy znajdują się w składzie „wojskowych”.  Potwierdzeniem tej filozofii miał być kolejny mecz kontrolny rozgrywany z Karabachem Agdam, w którym wystąpili zawodnicy z bezpośredniego zaplecza pierwszej jedenastki. Skład Legii na to spotkanie wyglądał tak:

Budziłek (46. Jałocha) - Bereszyński, Wieteska (46. Bartczak),Makowski, Taiwo - Moneta (70. Misiak),Furman, Kalinkowski, Ryczkowski, Kosecki (79. Karbowy)- Saganowski

Niestety młodzież wzmocniona kilkoma „starymi wyjadaczami”, oraz przechodzącym testy Nigeryjczykiem, Taye Taiwo nie sprostała wyzwaniu. Dla zaplecza pierwszej jedenastki był bardzo pożyteczny sprawdzian, a piłkarze Karabachu okazali się bardzo poważnymi przeciwnikami. Na tle rywali nasi zawodnicy wyglądali jak grupa, która zupełnie nie rozumie tajników piłki nożnej, podważając zasadność tezy o wyrównanej kadrze. Owszem, w grze rezerw widać było ten sam styl, który charakteryzuje grę bardziej doświadczonych kolegów, ale ani jakość, ani umiejętności nie pozwoliły na nawiązanie wyrównanej walki z zaprawionym w europejskich bojach przeciwnikiem.

Warto dodać, że mecz ten pogrzebał szanse na angaż legitymującego się bardzo dobrym c.v. Nigeryjczyka, jego zaległości fizyczne nie gwarantowały podniesienia jakości legijnej jedenastki. Z drugiej strony powszechne uznanie wzbudził występ młodego stopera, Rafała Makowskiego, chłopaka, który jeszcze pół roku temu był ofensywnym pomocnikiem. Jego bardzo pewna postawa w obronie wzbogacona umiejętnościami wyprowadzenia futbolówki z strefy defensywnej nie umknęła uwadze obserwatorów. Postawą na treningach, ale też właśnie swoją grą w tym meczu, młody obrońca zapewnił sobie bilet na kolejne zgrupowanie w Hiszpanii.

Różnicę klas pomiędzy zespołami pogłębił kolejny sprawdzian, w którym rywalem legionistów był renomowany rywal, FC Zenit St. Petersburg. Do meczu z bardzo mocną ekipą André Villasa-Boasa, Henning Berg po raz kolejny wystawił sprawdzoną i ograną jedenastkę, a jedyne odstępstwa „od normy” podyktowane były kontuzjami podstawowych zawodników. Skład legionistów wyglądał następująco:

Kuciak - Broź, Lewczuk, Astiz (46' Bartczak),Guilherme - Żyro, Jodłowiec, Szwoch, Pinto, Kucharczyk - Sa

Brak zmian sugeruje, że sztab szkoleniowy warszawian bardzo poważnie potraktował to spotkanie. Prawdopodobnie było ono sprawdzianem dla kilku zawodników mających w teorii zastąpić niedysponowanych kolegów. Niestety dla Helio Pinto, Inakiego Astiza i Mateusza Szwocha Rosjanie okazali się surowymi egzaminatorami. Jeśli ten mecz miał rozwiać wątpliwości odnośnie dyspozycji niektórych zawodników to w przypadku wymienionej trójki raczej je pogłębił. Na przeciwnej stronie szalki znalazł się za to Guilherme, który zupełnie obrzydził grę w piłkę swojemu rodakowi - Hulkowi, warto dodać, że na tle znamienitych rywali bardzo dobrze zaprezentował się Igor Lewczuk, sporym zaskoczeniem była dyspozycja Roberta Bartczaka, którego występ zrobił bardzo pozytywne wrażenie. Być może właśnie to ostatnie w Turcji spotkanie uświadomiło trenerów o potrzebie zakontraktowania klasowego następcy Ondreja Dudy, młody Szwoch nie sprostał zadaniom, jakie niesie odpowiedzialna pozycja rozgrywającego. Wybór padł na obserwowanego od dawna Michała Masłowskiego i do pracy ruszyli klubowi włodarze. Legioniści jeszcze nie wystartowali z Belek, gdy w kraju prasa rozpisywała się o transferze zawodnika Zawiszy Bydgoszcz do stolicy.

Kolejnym sprawdzianem wybranej drogi miał być mecz rozgrywany już na hiszpańskiej ziemi z zespołem rumuńskiej ekstraklasy Dinamem Bukareszt. Trener legionistów udowodnił, że plan na pierwszą jedenastkę ma już dano ułożony. Norweg ponownie postawił na sprawdzoną, zgraną ekipę. A jednymi odstępstwami „od normy” były przymusowe nieobecności wywołane kłopotami zdrowotnym. Trener „wojskowych” następująco zestawił swój zespół:

Kuciak - Broź (78' Bartczak),Lewczuk, Rzeźniczak (74' Wieteska),Guilherme - Żyro, Furman, Jodłowiec, Masłowski (61' Saganowski),Ryczkowski (78' Misiak)- Radović (54' Orlando Sa).

Po raz kolejny zaufanie jakie Henning Berg okazuje swoim podopiecznym znalazło swoje odzwierciedlenie zarówno w postawie jak i końcowym wyniku. Na uwagę zasługuje przywrócenie wcześniej stosowanej taktyki - bez klasycznego napastnika, wystarczył powrót do zdrowia Miroslava Radovica by z podstawowego składu wypadł Orlando Sa, natomiast nowo pozyskany Michał Masłowski zastąpił Mateusza Szwocha. Po raz kolejny zabrakło Tomasza Brzyskiego i Dossy Juniora, tego pierwszego bardzo udanie zastępuje Brazylijczyk Gui, z kolei Dossa znalazł następcę w coraz pewniej czującym się Igorze Lewczuku. Warto też zauważyć zluzowanie Helio Pinto przez Dominika Furmana, który zdecydowanie lepiej zastąpił występującego na co dzień, ale obecnie leczącego uraz, Ivicę Vrdoljaka. Bardzo pozytywnym zaskoczeniem był występ Adama Ryczkowskiego, który swoją udaną grą, skutecznie „wyleczył” z marzeń o pierwszym składzie Jakuba Koseckiego.

Na koniec zimowych przygotowań zanotowaliśmy kolejny sprawdzian bezpośredniego zaplecza w starciu z wymagającym rywalem, jakim było Dnipro Dnipropietrowsk. Zespół z Ukrainy okazał się jeszcze surowszym egzaminatorem niż Kazachowie z Ağdamu. Drużyna złożona z wracających do zdrowia zawodników, uzupełnionych młodzieżą odebrała srogą lekcję od zajmującego trzecią pozycję w Premier Liha przeciwnika. Było to chyba najsłabsze spotkanie rozegrane podczas tych zimowych przygotowań, którego konsekwencją musiała być głęboka zaduma członków sztabu trenerskiego. W zasadzie jedynym graczem, który zaprezentował się w pełni przyzwoicie był nastoletni Rafał Makowski, po raz kolejny dając pozytywny sygnał warszawskim szkoleniowcom. Zawodnikiem, który nie musiał wstydzić się swojej dyspozycji był Michał Kucharczyk. Wracający do zdrowia skrzydłowy, na tle swoich kolegów, wyglądał jak gracz z innego, futbolowego świata, udowadniając, że występ w zespole „zastępców” był tylko epizodem.

Bilans meczów rozgrywanych w trakcie obozów to, dwa zwycięstw i trzy porażki, przy czym dwie z nich stały się udziałem słabszego, w zasadzie można powiedzieć, że drugiego zespołu Legii. 

Legia Warszawa : Viktoria Pilzno 2:1      
Legia Warszawa : Karabach Agdam 0:2
Legia Warszawa : Zenit Sankt Petersburg 2:3
Legia Warszawa : Dynamo Bukareszt 4:2            
Legia Warszawa : Dnipro Dnipropietrowsk 1:3
 
Patrząc na całokształt zimowych przygotowań, trzeba przyznać, że w tym roku legioniści bardzo starannie dobrali sparingpartnerów. Zespoły, z którymi przyszło mierzyć się podopiecznym Henninga Berga to dobre i co ważne, ograne w Europie drużyny. Dzięki temu nawet zawodnicy z zaplecza pierwszej jedenastki mogli zmierzyć się z renomowanymi rywalami. Rywalizacja na pewno pozytywnie wpłynie na świadomość własnych umiejętności. Po takim sprawdzianie wiadomo, w czym jest się mocnym a nad czym trzeba jeszcze ciężko pracować. I jeśli nawet tych drugich wniosków jest o wiele więcej, to i tak warto było zmierzyć się z wymagającymi nauczycielami. Grając z rywalami, którzy, na co dzień występują w Europie szybciej można nabrać nawyków panujących na innych niż nasze ligowe, boiskach. Dlatego też jestem przekonany, że tegoroczne przygotowania można zaliczyć do bardzo udanych.

Garść wniosków:

Obserwując poczynania legionistów nie należy wyciągać daleko idących wniosków, ale  małą analizę możemy się pokusić. Wygląda na to, że Henning Berg zgodnie z zapowiedziami nie zamierza schodzić z obranej wcześniej drogi. Swój zespól będzie ustawiał w podobny sposób jak maiło to miejsce jesienią. Ostrożna gra w tyłach, pressing, szybki odbiór i błyskawiczna kontra wciąż będą sztandarowym elementem prezentowanym przez zespół Henninga Berga. Nie należy też spodziewać się większych zmian personalnych, wykonawcy, których oglądaliśmy na europejskich boiskach wciąż będą stanowili o sile drużyny. O ile któregoś z zawodników nie wykluczą kontuzje, o tyle skład legionistów powinien wyglądać w ten sposób:

Kuciak (Malarz) - Broź (Bereszyński),Lewczuk (Rzeźniczak),Dossa Junior (Astiz), Brzyski (Guilherme)– Żyro (Ryczkowski),Vrdoljak (Furman),Jodłowiec (Pinto), Duda (Masłowski),Kucharczyk (Kosecki)- Radović (Orlando Sa).

Co ciekawe, powyższe zestawienie pokazuje, że zgodnie z zapowiedziami szefa naszego sztabu szkoleniowego faktycznie dysponujemy zespołem, w którym na każdą pozycję posiadamy dwóch, w marę równorzędnych zawodników. Z drugiej strony sparingi rozgrywane podczas mijających właśnie przygotowań uświadomiły nam, że aż tak dobrze nie jest i zmiennicy mają problemy, aby wznieść się na poziom prezentowany przez piłkarzy pierwszego wyboru. Choć na niektórych pozycjach rywalizacja powinna być całkiem zażarta. O ile Orlando Sa nie wygryzł Miroslava Radovica i będzie zmiennikiem lidera legionistów, o tyle zwycięzcą zimowych przygotowań wydaje się być Igor Lewczuk, który z dużym prawdopodobieństwem będzie pierwszym defensorem. Przynajmniej do chwili kolejnej weryfikacji zestawienia naszej formacji obronnej, ta zaś nastąpi po powrocie do zdrowia Dossy Juniora. W pierwszym zespole powinniśmy oglądać też nasz nowy nabytek, Michała Masłowskiego, który zastąpi wracającego powoli do zdrowia Słowaka, Ondreja Dudę.

Intrygująco rysuje się sytuacja młodych zawodników. Legijni juniorzy, którzy jesienią odbierali lekcje dorosłego futbolu, pokazali, że wiosną mogą stanowić ciekawą alternatywę. Forma, jaką zaprezentował Adam Ryczkowski wskazuje, że z zagubionego młodziana, jakiego oglądaliśmy jeszcze niedawno nie pozostało już zbyt wiele. Wielki krok na przód wykonał też Robert Bartczak, który swoją postawą zaskoczył chyba wszystkich. Wiadomo było, że technika to silna strona tego chłopaka, ale postęp, jaki zanotował w sferze rozumienia zadań taktycznych jest wprost niebywały. Niemałym zaskoczeniem była postawa ściągniętego „na szybko” Rafała Makowskiego. Wydaje się jednak, że pierwszeństwo wyboru nadal będzie należało do Mateusza Wieteski. Nasz nastoletni defensor czyni systematyczne postępy i z pewnością zasługuje na kolejne szanse. Zbieranie doświadczeń jest w tej chwili bezcenne, dlatego myślę, że tak jak jesienią, tak i wiosną będą mecze, w których zobaczymy nasze młode wilki na murawie.

Ostatnim tematem, który warto poruszyć jest roszada wśród naszych golkiperów. Nie jest łatwo ocenić, czy zmiana wizji doboru zmienników jest podyktowana postawą młodych bramkarzy, czy jest to wynik słabszej ostatnimi czasy dyspozycji Dusana Kuciaka. Faktem jest, że ani Kondrad Jałocha, ani Łukasz Budziłek nie stanowili realnej konkurencji dla Słowaka. W takich warunkach ciężko o maksymalną koncentrację i to było widać w ostatnich występach podstawowego golkipera „wojskowych”. Lekiem na całe zło ma być sprowadzony z Bełchatowa doświadczony Arkadiusz Malarz. Piłkarz, którego charakter i niemałe umiejętności mają wymóc na Dusanie powrót do najwyższej dyspozycji. Niemniej jednak ten transfer nie wpłynie na hierarchię w bramce stołecznego zespołu.

Wygląda na to, że dzięki stabilizacji pierwszej jedenastki, warszawska Legia powinna być jeszcze silniejszym zespołem niż jesienią. Pomimo kontuzji kilku kluczowych graczy sztabowi trenerskiemu udało się przepracować ten okres zgodnie z planem. Stąd też możemy oczekiwać, że piłkarze Henninga Berga zaprezentują znane nam już walory, wzbogacone o elementy, które udało się przygotować na obozach w Turcji i Hiszpanii. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę doczekać się pierwszych meczów tej nadchodzącej rundy. Piłkarską wiosnę czas zacząć!

Dyskusja (24)
1poniedziałek, 09, luty 2015 12:13
Przygotowania do rundy wiosennej za nami, więc można się pokusić o malutkie podsumowanie.
Jak w oczach kibica "Janusza" wygląda sytuacja w drużynie ?

Subiektywnie mogę powiedzieć, ze niewiele się zmieniło. Zimowy okres przygotowawczy nie wykreował nikogo nowego, kto swoją świetną grą wdarłby się do pierwszego zespołu.
Z dużą dozą prawdopodobieństwa pierwsza jedenastka powinna prezentować się następująco.
W bramce, niepodważalnie palmę pierwszeństwa dzierżyć będzie Kuciak. Jego zmiennikiem zapewne będzie nowo pozyskany Arkadiusz Malarz, tym bardziej, ze w meczu sparingowym Jałocha spisał sie słabiutko.

W obronie jedyną zmianą pod nieobecność Juniora będzie zamiana Astiza na Lewczuka, którego wespół z Rzeźniczakiem na bokach wspomagać będzie duet Broź - Guilherme.
Cieszy powrót do zdrowia Bereszyńskiego i Brzyskiego. Na szczególną uwagę w tej formacji zasługuje stały rozwój młodych Legionistów. Jednak jeszcze jest chyba za wcześnie, aby któryś z nich był w stanie wygryźć ze składu "starych" wyjadaczy.
Po całkowitym powrocie do zdrowia Juniora i Astiza, można powiedzieć, że defensywa Legii prezentuje się bardzo okazale.

W linii środkowej jeszcze mniejsze zmiany. Pozycje Żyry, Kucharczyka, Vrdoljaka i Jodłowca są niepodważalne. Alternatywą dla któregoś ze środkowych pomocników może być wypożyczony z Tuluzy, były Legionista Dominik Furman. Czas Helio Pinto w Legii zdecydowanie dobiega końca.
Pod nieobecność Dudy z przodu zapewne zagra Michał Masłowski. Nowy nabytek Legii ma bowiem wszystko, z zaufaniem Berga włącznie, aby "z biegu" stać się zawodnikiem pierwszego zespołu. Wg mnie ciągle jeszcze zawodzi młody talent Mateusz Szwoch, i w mojej opinii w rundzie wiosennej może pojawiać się sporadycznie.
Cieszy ambitna postawa młodzieży, martwi fatalna forma Koseckiego. Wszystko na to wskazuje, że aby zagrać na wiosnę, Kuba powinien zmienić otoczenie.

Z przodu bez zmian. Nr 1 to Miro Radović, którego w meczach ligowych zastępować może Orlando Sa, czy wiecznie ambitny, lecz coraz bardziej leciwy Marek Saganowski.

Niestety, nie dostrzegłem prób zmiany koncepcji ofensywnej gry Legii, aby w znacznie większym stopniu wykorzystać potencjał najskuteczniejszego strzelca lidera TME.
Po powrocie do zdrowia Ondreja Dudy, sytuacja Orlando stanie się jeszcze trudniejsza.

Podsumowując, wydaje się, że mamy zespół ustabilizowany, zgrany i ambitny aby walczyć o najwyższe cele, z dużą liczbą ambitnej, zdolnej młodzieży.
Również transfery wydają się być wreszcie przemyślane i to zarówno z, jak i do klubu.

Nie mogę doczekać się pierwszego gwizdka !
"Janusz" ze wschodniej Wink
2poniedziałek, 09, luty 2015 12:17
Zgred Maruda
@Kibic50

A czy tenże okres miał kogoś wytypować? Ja uważam trenera Berga za człowieka, który nade wszystko przywiązuje wagę do tzw.zadań taktycznych. Pozwolę sobie zauważyć, że kolejny okres transferowy pokazał brak -wypływu z klubu.
Zachowanie obecnej kadry jest w moich oczach priorytetem i to stanowić będzie o sile tego zespołu. Doskonale wiesz, że obozy są po toSmile aby ćwiczyć różne opcje plus wprowadzać w granie ludzi po kontuzjach.
Nie wyciągam żadnych wniosków po wynikach gier kontrolnych na obozach bo różne drużyny są w różnym okresie "wytrenowania" gdzie dochodzi siła nawet przed meczem..
Młodzi ładnie wchodzą, są starsi o rok i dobrze się rozwijają. Tylko się cieszyć.
Dwa pierwsze mecze o stawkę pokażą Nam wartość i miejsce w którym właśnie jesteśmy

ps: mam przemyślenia pewne w tzw."komisji śledczej" w sprawie p.Masłowskiego bardzo głębokim echem odbijającej się po stronach CL, ale to trochę póżniej

pozdrawiam
3poniedziałek, 09, luty 2015 12:21
1313
Za nami ostatni sparing i tak naprawdę zakończone zgrupowanie nr.2, teraz powrót do Warszawy 1-2 dni wolnego i od poniedziałku przygotowania pod Śląsk i Jagę.
Co wiemy po tych 2 obozach??? W zasadzie nic nowego ci co stanowili o sile Legii w 2014 roku będą też to robić wiosną 2015 roku.
Na plus oceniam sprowadzenie Malarza bo Jałocha jest po prostu słaby. Co do Masłowskiego zobaczymy czy kasa na niego wyłożona miała sens czy nie.
Kilku graczom kończą się umowy i żaden z nich nie dał pretekstu do tego, aby teraz siadać do rozmów i je przedłużać. Legia ma 14-15 dobrych i solidnych piłkarzy reszta cóż albo się udo, albo nie udo i nie ma co mówić, że jest inaczej. To, że trener Berg mówi, Iż ma 2 wyrównane 11-stki to bzdura ale on tak musi mówić aby ich mentalnie umacniać i dawać dalsze powody, że jednak warto zapierniczać tak jak to rok temu zrobił Kucharczyk. który dziś jest filarem drużyny.
Latem tak czy siak zajść mocne zmiany muszą tylko czy wymiana 4-5 zawodników to nie będzie za duży szok dla organizmu jakim jest obecnie scementowana Legia??? Zobaczymy.
4poniedziałek, 09, luty 2015 12:23
Monrooe
ps: Pozwoliłem sobie przenieść kilka komentarzy dotyczących omawianego wyżej tematu z Na Aucie.
5wtorek, 10, luty 2015 09:00
CTP
Dwie rzeczy budzą moje wątpliwości.
Nie sprawdziliśmy w ogóle wariantu z Radovicem na "dziesiątce" i Orlando na szpicy, czyli najbardziej logicznego i naturalnego wariantu pod nieobecność Dudy. Zamiast tego, sprowadziliśmy za bardzo dużą kasę Masłowskiego, który właśnie przez kwotę odstępnego będzie miał mocno pod górkę, z uwagi na oczekiwania wobec jego osoby. "Przepłacony wkład do koszulki", to jeden z najłagodniejszych epitetów jakie możne było usłyszeć od niektórych wróbelków, zwłaszcza tych z Bydgoszczy. Mam nadzieję, że przyczyną nie jest to, co ćwierkają inne wróbelki, że Radovic nie lubi grać z Orlando, bo w zespole nie ma miejsca na inną gwiazdę niż Serb.
Bardzo dużo straciliśmy bramek w tych sparingach. Zbyt dużo, moim zdaniem. Nie dziwi mnie, że Berg nagle zaczął szukać innych alternatyw i odkurzył Lewczuka. Pytanie tylko, czy to Lewczuk tak poprawił grę, czy Astiz tak zjechał w dół?
6wtorek, 10, luty 2015 09:17
@ CTP

Już od czwartku poprawa pogody. Głowa do góry Smile
Wydaje mi się, że "odkurzony Lewczuk", "wkład do koszulki", "pogniewany Rado" czy zdrowy wreszcie Astiz dadzą Ci na wiosnę jeszcze dużo radości. Tylko daj im szansę Wink
7wtorek, 10, luty 2015 09:27
Monrooe
@ CTP

- "Nie sprawdziliśmy w ogóle wariantu z Radovicem na "dziesiątce" i Orlando na szpicy, czyli najbardziej logicznego i naturalnego wariantu pod nieobecność Dudy."

Ależ skąd pomysł, że nie sprawdzaliśmy tego wariantu? Owszem sprawdzaliśmy, ale żadna z podjętych na treningach prób nie wypadła na tyle pomyślnie by forsować tą ideę w którymś ze sparingów. Przypominam też, że wygonienie Radovicia do przodu miało swoje podstawy. Miro pałętający się w środku pola przestaje być motorem napędowy zamieniając się w hamulcowego poczynań zespołu. Miłość do holowania piłki przeszkadza w szybkim przekazywaniu tejże, a to własnie jest w pomyśle Berga kluczowe. Nie lepiej jest z Orlando, który nie jest na tyle mobilnym piłkarzem by podchodzić do będącego w ciągłym ruchu Serba. Sa ma zupełnie inne zalety, ale gra ze żwawym Radko mu nie wychodzi.

- "Radovic nie lubi grać z Orlando, bo w zespole nie ma miejsca na inną gwiazdę niż Serb. "

To musza być jakieś kulawe, głuche i ślepe wróbelki.

- "Pytanie tylko, czy to Lewczuk tak poprawił grę, czy Astiz tak zjechał w dół?"

Raczej Lewczuk zaczął grać na swoim normalnym poziomie, zaś Inaki mocno obniżył loty.
8wtorek, 10, luty 2015 09:44
"zaś Inaki mocno obniżył loty."

Chciałbym tylko zwrócić uwagę:

"Hiszpan jeszcze w Turcji był przewidziany do podstawowej jedenastki Legii, ale miał problemy z przywodzicielem, trenował indywidualnie i teraz musi czekać na swoja szansę.
- Inaki jest zawodnikiem który nie odnosi kontuzji i poniżej pewnego poziomu nigdy nie zejdzie. Jestem zadowolony z tego, że mam go w drużynie. powiedział Berg"
9wtorek, 10, luty 2015 09:53
Monrooe
@ kibic50

bla, bla, bla, typowe dla Berga, który złego słowa na swoich zawodników nie powie. Proponuję przypomnieć sobie jak Norweg wypowiadał się na temat swoich piłkarzy Dvaliszviliego i Ojamy, tuż przed tym jak Ci odeszli. Dlatego też wolę słuchać tego co mówi nasz szkoleniowiec, ale też uważnie obserwować to co dzieje się na treningach i w meczach. A tu postawa Inakiego Astiza nie pozostawiała złudzeń - mecz z Dnipro Dnipropietrowsk to prawdziwy dramat w wykonaniu hiszpańskiego defensora.
10wtorek, 10, luty 2015 10:47
CTP
@Monrooe
Sytuacja z Orlando jest co najmniej bardzo dziwna. Obrońcy Berga zazwyczaj podnoszą wiele argumentów ale wszystkie one są, szczerze mówiąc, dość naciągane i raczej mało przekonujące. Może i Radovic lubi poholować piłkę ale jak już dostrzeże okazję, to mamy taką asystę jak przy bramce Ryczkowskiego z Dynamem. A sami widzieliśmy jak wygląda wsparcie dla Orlando ze strony Szwocha, Sagana, czy nawet Koseckiego - zamiast dokładnych podań w tempo było kopanie się po czole. Wydaje mi się, że poprzez taką politykę tracimy bardzo dużo, jeśli chodzi o naszą ligę, gdzie Orlando już parę meczów nam uratował.
Edit: jeszcze słówko odnośnie Astiza. Kontrakt kończy mu się w czerwcu tego roku. Naprawdę, wcale się nie zdziwię, jeśli sięgnie po niego pewien nasz były szkoleniowiec. Smile Oczywiście, pod warunkiem, że tamten zespół utrzyma się w tamtej lidze. Coś im ostatnio cały czas przekładają te mecze.
11wtorek, 10, luty 2015 11:10
Monrooe
@ CTP

- "Może i Radovic lubi poholować piłkę ale jak już dostrzeże okazję, to mamy taką asystę jak przy bramce Ryczkowskiego z Dynamem. "

Piszesz o podaniu Żyro, czy o podaniu Żyro, który asystował przy obu bramkach Ryczkowskiego?

Wracając do Orlando Sa nie widzę nic dziwnego w jego sytuacji. Rywalizację o pozycję jedynego wysuniętego napastnika w zespole wygrywa Radović i to jego trener widzi w pierwszym składzie. Zważywszy na statystyki Legii z Serbem na szpicy słuszności tego rozumowania nie sposób zaprzeczyć. Rożnica w grze obu graczy jest nad wyraz widoczna, Miro luby wyjść po piłkę i brać udział w akcji, Orlando lubi poczekać na podanie (o czym napisałeś) w okolicach pola karnego. Jako, że my musimy mieć przewagę w grze, aby stwarzać sytuacje z bardziej renomowanymi rywalami stawianie na Radovicia jest nad wyraz zrozumiałem. Nie zmienia to fakt, że Orlando Sa uratował i zapewne uratuje nam kilka meczów, taka właśnie jego rola.
12wtorek, 10, luty 2015 12:09
gawin76
Sparingów niestety w większości nie widziałem więc z zainteresowaniem czekam na potwierdzenie wniosków z obserwacji poczynionych przez szanownych kolegów.

Intryguje mnie np. ten Lewczuk, który podobno wskoczył przed Astiza w hierarchii. Ciekaw też jestem reklamowanych postępów Ryczkowskiego i degrengolady Koseckiego, o której słyszę z prawa i lewa, a w którą aż wierzyć mi się nie chce, bo jesienią widziałem coś co z braku lepszego określenia nazwałbym problemami z głową (może przemotywowaniem?) natomiast wciąż dostrzegałem potencjał. Pod względem możliwości wzięcia na siebie gry w ataku to on przecież był całe lata świetlne przed właśnie np. Ryczkowskim.

W Masłowskiego bardzo wierzę. Jeżeli tylko będą omijały go kontuzje i płynnie wkomponuje się w drużynę, to mam nadzieję, że wzięliśmy naprawdę klasa piłkarza, i to na przynajmniej kilka sezonów. Póki co to naturalny zmiennik Dudy i chyba ma pewny plac w najbliższych meczach, ale naprawdę ciekawie zrobi się kiedy Duda wróci, bo przecież niedobrze byłoby, żeby kupionemu za grubą kasę Masłowskiemu pozostało 'przebieranie nóżkami' w oczekiwaniu na transfer Dudy... Very Happy Jak piszę wyżej, nie widziałem tej próby z Masłowskim na prawym skrzydle, może to będzie jakaś opcja (chociaż też rezerwowa).

Co do Rado to nie wierzę, żeby miał zrezygnować z gry w charakterze ofensywnego pomocnika w sposób kategoryczny i ostateczny. Natomiast blisko mi do tego co pisze w tym temacie Monrooe. Rado za plecami Sa czy Sagana to chyba wariant na słabszego przeciwnika, albo na zmianę około 60. minuty meczu (oczywiście o ile Berg weźmie pod uwagę możliwość dokonywania zmian). I może nawet nie tyle chodzi o warianty gry ofensywnej, ale ogólnie rozumianej obronnej. CTP, zobacz jak agresywnie gra Duda, jak blisko podchodzi do przeciwnika, ile on ma fauli. A Radko... No powiedzmy że nie trzeba skomplikowanej analizy komputerowej, żeby widzieć, że on nieco inaczej zarządza boiskową energią Smile

Jeżeli (tfu, tfu!) odpadniemy z Ajaksem i z PP to Sa będzie miał problem z wbiciem się do pierwszej jedenastki. Z jednej strony szkoda, bo po tym co widziałem na tle Trabzonsporu jestem już w 100% pewny, że to napadzior o indywidualnych umiejętnościach jakie w polskiej lidze ogląda się bardzo rzadko. Ale z drugiej strony racje Berga rozumiem, no przynajmniej układam to sobie wszystko w głowie tak, żeby wydawało mi się, że je rozumiem Wink
13wtorek, 10, luty 2015 12:24
Garm
Będę powtarzał jak nakręcony - Sa, przy całym moim szacunku do jego umiejętności i wykonywanej przez niego na treningach pracy - nie pasuje do tej drużyny. Nasz środkowy zawodnik ofensywny (nie śmiem nazwać tej pozycji napastnikiem, bo to nie jest to) ma zupełnie inne zadania niż wynikają z charakterystyki osobniczej Orlando. Bardziej przypomina to ostatnie próby Ajaxa, w którym klasycznego wysuniętego napastnika (Milika) z powodzeniem zastępuje właśnie gracz bardziej w typie Radovicia (Lasse Schöne), a najbardziej ofensywnie usposobionymi piłkarzami są schodzący do środka skrzydłowi.

Trzeba przy tym przyznać, że Sa nieprzesadnie sobie pomaga w sparingach - np. w meczu z Zenitem powinien strzelić trzy gole, ale karnego wykonał szczęśliwie, po rękach bramkarza, a w drugiej połowie zmarnował dwie znakomite sytuacje. Pewnie, wielu innych zawodników by do nich nawet nie doszło, ale trener musi sobie odpowiedzieć na pytanie, kogo wolałby mieć przed bramką w meczu europejskim, kiedy nie każdy rywal pozwoli nam oddawać po 4-5 strzałów w jednej akcji (jak Trabzonspor).
14wtorek, 10, luty 2015 12:46
@ Sa

" trener musi sobie odpowiedzieć na pytanie, kogo wolałby mieć przed bramką w meczu"

Mówisz - masz Smile

- Każdy aspekt zostanie przez nas wzięty pod uwagę, gdy będziemy obsadzać miejsca w składzie na nadchodzące pojedynki. Jednym z takich elementów jest kwestia, jak zawodnik X współpracuje i rozumie się z zawodnikiem Y. Nie zawsze chodzi o to, by na boisku byli najlepsi piłkarze. Liczy się to, by biegała po nim najlepsza drużyna - powiedział legia.com Henning Berg
15wtorek, 10, luty 2015 12:48
CTP
"zobacz jak agresywnie gra Duda, jak blisko podchodzi do przeciwnika, ile on ma fauli"
Przyznam, że nie oglądałem każdego meczu Zawiszy ale z tego, co pamiętam, gdy na boisku nie było Goulona, to przeciwnicy wchodzili w nich jak w, nomen omen, masło. Jakoś nie widzę Masłowskiego, który walczy jak lew w odbiorze. A przynajmniej nie widziałem w sparingu z Dynamo. Raczej plątał się mało produktywnie w okolicach Guilherme i Ryczkowskiego. Tutaj nawet Orlando, moim zdaniem, lepiej wygląda, bo często go widziałem w meczach machającego rękami na kolegów i nawołującego do pressingu.
16wtorek, 10, luty 2015 12:57
Monrooe
@ CTP

- " Jakoś nie widzę Masłowskiego, który walczy jak lew w odbiorze."

No i to jest celne spostrzeżenie. Ma się co prawda nijak do kwestii Radović - Sa, ale faktem jest, że ciekaw jestem postawy Masłowskiego w sytuacji gdy to rywale będą posiadaczami futbolówki. W Zawiszy faktycznie nie musiał się takimi rzeczami przejmować. U nas, co słusznie zauważył Gawin "dziesiątka" ma dość nietypowo rozbudowane funkcje defensywne. Z drugiej jednak strony ważne będą umiejętności gospodarowania silami, o czym też napisał Gawin, Radović "wypruwa" się w ataku i brakuje mu "pary" na powrót, Duda zdecydowanie lepiej umie rozłożyć wysiłek, a jak jest u Masłowskiego? sam jestem ciekaw.

@ Garm

To nieco paradoksalne, że mając tak świetnego napastnika, którego przypomnę poszukiwaliśmy latami, nie mamy w zasadzie miejsca dla niego. Inna sprawa, która wydaje mi się ciekawa, ale pozostanie nierozwiązana, to pytanie, czy kupilibyśmy Orlando Sa w tej chwili, wiedząc już jak gra Legia Henninga Berga, czy jednak zaufalibyśmy wątpliwościom jakie miał miał/ma Norweg.
17wtorek, 10, luty 2015 13:13
Radović vs Sa vs Duda vs Masłowski vs Saganowski vs Szwoch

Żebyśmy na każdej pozycji mieli takie problemy Smile

Jedynym realnym problemem jaki ja widzę to, że na boisku może przebywać tylko 11 piłkarzy i nie da się wszystkich razem pomieścić, o czym wielokrotnie wspominał Berg.
18wtorek, 10, luty 2015 13:27
gawin76
@ CTP

A to wynieśliśmy zupełnie inne wrażenia z gry Zawiszy, bo jak na mój gust w Masłowskim jest znacznie więcej Dudy niż Radovicia. Trzeba tylko mieć nadzieję, że kontuzja nie sprawiła, że będzie 'cofał nogę'.

To o czym piszesz to wydaje mi się nie tyle kwestia Goulona, ile raczej rozpadu całej środkowej linii Zawiszy, łącznie zresztą z wzmiankowanym Masłowskim, bo przecież ich nieobecność w znacznej mierze się pokrywała.
19wtorek, 10, luty 2015 13:36
CTP
@Monrooe
Usiłuję pokazać, że kontuzjowanego Dudę można było zastąpić innym wariantem personalnym bez konieczności wydawania takiej kasy na piłkarza, którego za pół roku można było kupić za 1/4 tej ceny. Sęk w tym, że ktoś w klubie najwyraźniej nie chce, aby Orlando grał pierwsze skrzypce w Legii. Dlaczego, tego nie wiem. Może chodzi o jego kontrakt i chęć zaoszczędzenia. A może po prostu taki jest Berg. Budziłek uciekł do Lechii, bo stwierdził, że tutaj brak dla niego perspektyw, bo ile baboli nie wpuściłby Kuciak, to i tak on będzie grał. Żyro fafnaście razy w meczu oleje powrót do defensywy a i tak następny mecz zacznie od początku. Te 5 wstydliwych porażek, to przecież nic innego jak efekt braku rywalizacji w zespole.
20wtorek, 10, luty 2015 13:50
Monrooe
@ CTP

Jak dla mnie niezmiennie i na rożne sposoby próbujesz zdyskredytować Masłowskiego. To raz, a dwa to wciąż nie czytasz tego o czym my z kolei staramy się napisać. I muszę przyznać, że odnoszę wrażenie, że w tym wszystkim ustawienie Legii ma najmniejsze znaczenie. Masz swoją wizję i lansujesz ją za wszelką cenę, natomiast jakiekolwiek argumenty przeciw ignorujesz. Ewentualnie doszukujesz się niesprawiedliwości, układów czy szwindli. I wcale nie przeszkadza Ci fakt, że cała ta "patologia" dzieje się w jednej z najlepszych Legii ostatnich lat. Można i tak.
21wtorek, 10, luty 2015 14:22
CTP
@Monrooe
My już mieliśmy "najlepszą Legię ostatnich lat" i to całkiem nie tak dawno. Też olewaliśmy wstydliwe porażki zatykając uszy na wszelkie głosy krytyki. Skończyło się ostrym kacem. Fakty są takie, że mamy na początek ciężki terminarz, ligę spinającą się na mecze z nami a rozkładającą nogi przed Lechem i cholernie krótką ławkę, co pokazały sparingi.
Pół roku temu braliśmy ogórki za darmo, teraz jak widzę, wydaliśmy na nie blisko 4 bańki.
22wtorek, 10, luty 2015 14:32
@ CTP
Jeśli będziesz miał takiego samego nosa, w stosunku do nowych "ogórków" jak do Ondreja Dudy, to o wyniki możemy być spokojni Smile
23wtorek, 10, luty 2015 16:10
CTP
@kibic50
Jak to dobrze, że ten Duda odpalił. Przynajmniej masz choć jedną możliwość, żeby się do mnie przyssać. Pies drapał, że w przypadku Dudy akurat nie krytykowałem samego transferu, tylko pozycję, na której grał (ze Śląskiem grał jako napastnik, zmieniony przez Dwaliszwilego). Ch*** z tym! Ważne, że można się przyssać.
24wtorek, 10, luty 2015 16:58
@CTP

"Jak to dobrze, że ten Duda odpalił."

Dokładnie !
Rewelacja, która dała mi wiele radości, choć byli tacy, którzy za wszelką cenę chcieli mi go obrzydzić.
Podobnie jest teraz z Masłowskim. Jeszcze dobrze piłki nie kopnął, a już Ci sami piszą o "wkładzie do koszulki" czy drogim "ogórku"

Nie umiesz wyciągać wniosków, czy robisz to celowo by wk....ć kibiców Legii ?

Ps
Jak można krytykować "pozycję" na której grają piłkarze ?
Jak rozumiem Duda w swoim pierwszym meczu w Legii powinien załadować hattricka, może wtedy popadłby w twoje łaski Smile

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1