A+ A A-

Czerczesow z Cracovią: majstersztyk czy fura szczęścia?

70 minuta meczu z Cracovią. Trener Czerczesow dokonuje zmiany, Nikolić schodzi, a zastępuje go Masłowski. Słusznie zauważył na naszej stronie Zbyszek, pisząc: „Masłowski mimo wszystko nie wydaje się być tej klasy zawodnikiem, aby odmienił losy meczu. Trenerowi jednak chodziło o zmianę ustawienia z 4-4-2/1-1/ na 4-2-3-1 z Prijoviciem jako wysuniętym napastnikiem”. Spostrzeżenie i ocena wyzwoliły u mnie chęć dokonania analizy posunięcia naszego trenera.

Ustawienie 4-4-2 (tak Legia rozpoczęła mecz z Cracovią) - jest to system z dwoma napastnikami oraz wyraźnie podzielonymi zadaniami środkowych pomocników na ofensywnego (Jodłowiec) i defensywnego (Borysiuk).

Czerczesow ten system gry wykorzystuje zmieniając rolę naszych skrzydłowych, przesuwając ich bardziej do środka, a skrajnych obrońców do przodu. Celem takiej zmiany jest większe zagęszczenie środka pola, a zarazem otwieranie wolnych korytarzy na skrzydłach. Taka taktyka ułatwia Legii założenie pressingu na połowie rywala oraz ma zwiększyć siłę rażenia naszych skrzydeł.

Odważne posunięcie, w odniesieniu do naszych skrzydłowych wymagające umiejętnego czytania gry, przesuwania się po boisku, asekuracji i wymienności pozycji.

W drugiej połowie gospodarze osiągnęli optyczną przewagę. W 65. i 66. minucie Cracovia miała doskonałe sytuacje na strzelenie bramki. Zachodziła obawa że ten mecz możemy przegrać. Wydarzenia boiskowe zmusiły do reakcji nasz sztab szkoleniowy. Po wejściu Masłowskiego przeszliśmy na ustawienie 4-2-3-1, które jest kluczem do utrzymania piłki.

Trener uznał, że jeżeli mamy z Krakowa wywieść remis lub pokusić się o wygraną, w końcówce meczu należy zaskoczyć rywala zmianą ustawienia. Zaletą systemu 4-2-3-1 jest zagęszczenie środka pola, dzięki temu legioniści mieli większe szanse na kontrolowanie tej strefy, która była kluczowa dla losów spotkania. Poza tym 4-2-3-1 pozwala na większą siłę ataku, ponieważ mamy do dyspozycji aż czterech zawodników ustawionych bardzo ofensywnie (wysuniętego napastnika i trzech środkowych pomocników, co ma niebagatelne znaczenie podczas rozgrywania piłki). Taka taktyka jeszcze zwiększa wolne strefy w bocznych sektorach boiska. Stąd decyzja o zmianie ustawienia. Przypomnę, że ponad 60% bramek wpada z bocznych stref, czyli poprzez dośrodkowania, podania, czy rajdy na skrzydłach. Jak wyglądała nasza gra po przejściu na 4-2-3-1?

W zasadzie od 70. minuty piłkarze Cracovii aż tak mocno nie zagrażali Legii. Można by powiedzieć, że stracili inicjatywę w grze. Czyli pierwsze założenie nowego ustawienia zaczęło przynosić pożądane efekty. Jak się później okazało nowa taktyka dała na wygraną.

Przeanalizujmy bramkę zdobytą przez Prijovicia. Czy zdobyta bramka była zasługą nowego ustawienia 4-2-3-1 czy też fuksem nie mającego nic wspólnego z nową taktyką?

Cracovia próbuje wyjść spod własnego pola karnego, zagrywając długie płaskie podanie do środkowej strefy. Wysoko ustawiona Legia od razu zamierza skasować kontratak rywala.

Należy zwrócić uwagę jak bardzo wysoko są ustawieni nasi środkowi obrońcy na połowie gospodarzy. Rzeźniczak skutecznie utrudnia przyjęcie piłki rywalowi. Pierwsza interwencja Kuby nie spowodowała odbioru piłki. Cracovia w dalszym ciągu jest w jej posiadaniu i ma realne szanse na wyprowadzenie kontrataku. Jednak doskonale w tempo doskakuje Lewczuk i zmusza rywala do prowadzenia gry do własnej bramki.

Pozwala to na wycofanie się Rzeźniczaka na własną pozycję. Wydaje się że Borysiuk niepotrzebnie zbiega do środka (Jodłowiec jest na miejscu), zamiast trzymać krycie zawodnika Cracovii na prawej stronie, który jest zupełnie nieobstawiony. Należy pochwalić bardzo dobrą asekurację Jędrzejczyka, który zszedł do środka boiska w pozycję opuszczoną przez Lewczuka. Igor przykleił się do zawodnika Cracovii, uniemożliwiając mu odwrócenie się z piłką. Nieudany zwód rywala (błędnie odwracał się z piłką w prawą stronę, tam gdzie był nasz obrońca, zamiast robić zwód w lewą stronę) i Igor przejmuje piłkę, ruszając do przodu.

Od początku pressingu Lewczuka Prijović rozsądnie przesuwał się wolną strefę bocznej flanki, rozciągając zasieki obronne Cracovii. Mało tego, nie boi się wziąć odpowiedzialności za grę. Sygnalizując rękoma domagał się podania, uważając i pilnując linii spalonego.

W tym miejscu należy oddać szacunek Igorowi inteligentnego wyboru oraz znakomitego zagrania w tempo do naszego napastnika.

Wysoko ustawieni nasi pomocnicy w dużym stopniu ograniczyli gospodarzom przesunięcie wyżej linii obrony. Obrońcy Cracovii skupieni w środku na moment stracili z pola widzenia szwajcarskiego napastnika. Gdy zorientowali się w błędzie swojego ustawienia, ratując się, próbowali wymusić na liniowym sygnalizację spalonego Prijovicia.

Prijović po zgubieniu krycia ruszył z bocznej strefy w stronę podania. Mogło się wydawać, że defensor gospodarzy ma bliżej do piłki. Jednak zagranie było na tyle precyzyjne, a piłka odchodząca od obrońcy, że nie za szybki Szwajcar zdołał dojść do podania Igora.

Spokój Prijovicia podczas wykończenia sytuacji sam na sam z bramkarzem pokazuje jego spore umiejętności techniczne. Mimo odpowiedniego wyjścia przez bramkarza Cracovii (nie był spóźniony ani źle ustawiony), Szwajcar potrafił precyzyjnie, z wyrachowaniem oddać strzał pasem (nie na siłę) po długim rogu, umieszczając piłką w bramce. Biorąc pod uwagę rangę meczu, przeciwnika, oraz wydarzenia boiskowe, można by pokusić się o stwierdzenie, ze była to „akcja znamionująca europejski poziom naszego napastnika”, choć zdobyta tylko w naszej Ekstraklasie.

Jeszcze raz wielkie brawo za umiejętne zgubienie krycia, wyjścia na pozycję i za wykończenie całej akcji. Należy pamiętać, że kluczem do stworzenia dogodnej sytuacji Szwajcarowi okazał się wysoki pressing i doskonałą postawa naszych środkowych obrońców.

Nasuwa się pytanie. Czy to przypadek czy majstersztyk Stanisława? Wielu uważa Czerczesowa za słabego taktyka. A tu proszę. Co by nie pisać, fakt jest faktem, że ustawienie 4-2-3-1 jeszcze mocniej zagęściło środek boiska i spowodowało stopniowe przejęcie kontroli meczu przez Legię. Łatwiej było założyć skuteczny pressing na połowie Cracovii i doprowadzić do sytuacji bramkowej. Również Prijović zaatakował z bocznego sektora, w który się wcześniej przemieścił. Ta wolna przestrzeń wynikała z taktycznego poruszania się zawodników.

Nie jestem wielkim strategiem ani analitykiem taktycznym. Ja grałem głównie w ustawieniu 4-3-3 więc nie mam doświadczenia z gry w wyżej wymienionych systemach. Ale po mojej analizie meczu z Cracovią sprzed telewizora można powiedzieć, że Czerczesow miał nosa, zmieniając nas sposób poruszania się po boisku i tym samym przechytrzył trenera Zielińskiego.

Dyskusja (7)
1czwartek, 17, marzec 2016 20:56
iocosus
Też mi chodził po głowie tekst o taktycznych meandrach z punktu amatorskiego spojrzenia kibica, na szczęście Sektor w fajnej i interesującej formie mnie ubiegł.

Żeby była płaszczyzna do dyskusji, gwoli wyjaśnienia, jak Sektorze postrzegasz różnicę miedzy 4-4-2 a 4-2-3-1 ponieważ napisałeś o pierwszym ustawieniu:

„…zmieniając rolę naszych skrzydłowych, przesuwając ich bardziej do środka, a skrajnych obrońców do przodu. Celem takiej zmiany jest większe zagęszczenie środka pola, a zarazem otwieranie wolnych korytarzy na skrzydłach. Taka taktyka ułatwia Legii założenie pressingu na połowie rywala”

A o drugim:
„ Zaletą systemu 4-2-3-1 jest zagęszczenie środka pola, dzięki temu legioniści mieli większe szanse na kontrolowanie tej strefy, która była kluczowa dla losów spotkania. Poza tym 4-2-3-1 pozwala na większą siłę ataku, ponieważ mamy do dyspozycji aż czterech zawodników ustawionych bardzo ofensywnie (wysuniętego napastnika i trzech środkowych pomocników, co ma niebagatelne znaczenie podczas rozgrywania piłki). Taka taktyka jeszcze zwiększa wolne strefy w bocznych sektorach boiska.”

Czyli w jednym i drugim ustawieniu Czerczesowa celem jest zagęszczenie środka pola i otwarcie bocznych stref boiska. W 4-4-2 też mamy czterech zawodników ustawionych z zadaniami ofensywnymi, dwóch skrzydłowych z linii pomocy schodzących do środka i dwójkę napastników. Skrajni z trójki w 4-2-3-1 nie są zwolnieni z zadań asekuracyjnych po stracie piłki. Zadaję sobie pytanie na ile Masłowski poruszał się inaczej, miał inne zadania od Prijovica wcześniej ustawionego za napastnikiem, ponieważ w 4-4-2 Czerczesowa napastnicy nie sa ustawieni rownolegle, co słusznie Sektor zauważył i zaznaczył.

Czyli dlaczego gdy Prijowic gra za napastnikiem to mówimy o 4-4-2 (4-4-1-1) a gdy Masłowski gra za wysuniętym napadziorem to rozpisujemy taktykę jako 4-2-3-1? Czy rola Kuchego i Gui faktycznie od wejścia Masłowskiego tak bardzo się zmieniła?

Przy bramce, kluczowym było jak słusznie ponownie zauważył Sektor zachowanie środkowych obrońców, gdy dla „ofensywnych” po stracie piłki najważniejszym było odbudowanie pozycji, powrót do własnych stref, to dwaj środkowi zaatakowali krakusów z piłką bardzo wysoko, ale też stwierdźmy że bardzo ryzykownie. Spójrzmy na drugą fotkę, gdyby Lewczuk się przeliczył, obciął, gdyby przy przyjęciu piłki „Pasiak” go zwiódł, utrzymał futbolówkę i posłał ją na swoje prawe skrzydło to tam już był gotowy do sprintu następny „Pasiak”. Tak wysoko i ryzykownie zaatakował bodajże Dossa Junior Milika w rewanżu z Ajaxem w Warszawie niestety nieskutecznie i skutki były opłakane.

Tym razem ryzyko się opłaciło, a i chyba ta ryzykowana wysoka gra obrońców w Ekstraklasie jest pożyteczna, zdaje egzamin i takie nastawienie jest zasługą niewątpliwą Czerczesowa nastawionego na pressing i szybki odbiór piłki, zastanawiam się tylko czy w pucharach będziemy też tak grali?
2czwartek, 17, marzec 2016 22:01
Zbyszek
@Sektor212.
Znakomita analiza. Jak bym czytał bardzo dobre analizy gry poszczególnych zespołów dokonywane po Mistrzostwach Świata przez fachowców z PZPN i uczelni sportowych. Ten sam wysoki poziom merytoryczny , powiązanie wiedzy teoretycznej z jej praktycznymi zastosowaniami oraz konkretność.Przy czym nadal pozostaje otwarte pytanie : czy trener Czerczesow do takiego grania przygotował zawodników, a więc czy oni niejako realizowali jego zamysł i robili to czego zostali nauczenie czy też był to efekt ich talentu oraz tego,że wiedza oni o co w nowoczesnej piłce chodzi ?. Mnie się wydaje,że jednak nadal w grze Legii mamy tylko pewien zamysł ogólny jak wysoki pressing oraz zagęszczanie środka pola przez schodzenie w ten rejon skrzydłowych oraz zastępowanie ich przez bocznych obrońców, niż wypracowane schematy gry. Bowiem pewne zachowania boiskowe wynikają z samego ustawienia oraz z predyspozycji osobistych zawodników.
W pewnym stopniu jest to również podjęta, być może zbytnio na wyrost, próba realizacji marzeń większości współczesnych trenerów, ale tych, którzy wiedzą o co w nowoczesnej piłce chodzi, aby połączyć perfekcjonizm w grze na określonej pozycji z uniwersalnością brania udziału w grze drużyny.
W każdym razie nasza drużyna po przejęciu drużyny przez trenera Czerczesowa zmienia organizację gry i czyni postępy taktyczne.Gra zespołu za Berga stała pod względem taktycznym na wysokim poziomie,ale zawodnicy mieli za mało sił na jej pełną realizację, a ponadto była ona aż nadto przewidywalna. Dziś mamy chyba za to nadmierny element nieprzewidywalności.
I przy tym mam podobne obawy co Iocosus, a mianowicie czy Czerczesow nie zanadto przecenia możliwości kreacyjne zawodników.?Czy większość z nich prezentuje już taki poziom wyszkolenia taktycznego,aby dostać tylko ogólne założenia i je samodzielnie wprowadzać w praktykę boiskową?.Na moje niewprawne oko to aż takiej klasy zawodników to my nie posiadamy. I o ile w naszej lidze inni są jeszcze słabsi ,więc tylko z rzadka / vide Termalika/ są wstanie nasze słabości w taktyce zespołu i formacji wykorzystać ,to w Europie może być dużo trudniejsze.Bowiem w moim przekonaniu bardzie bazujemy na tym w czym mamy przewagę, a wiec w wytrzymałości ogólnej niż na przewadze w myśli taktycznej.
Dlatego ja bym szczególnej maestrii taktycznej w posunięciu Czerczesowa nie dostrzegał, gdyż warto zauważyć,że graczom Cracovii pary starczyło na 35 minut pierwszej polowy i 15 drugiej. Przez resztę oddychali rękawami. I tu dodałbym jednak element szczęścia. Ale tu muszę całkowicie zgodzić się z sektorem 212,że Czerczesow temu szczęściu wydatnie pomógł.
3piątek, 18, marzec 2016 11:27
Garm
Bardzo ciekawy tekst, chętnie czytałbym takich więcej.
4piątek, 18, marzec 2016 13:37
sektor212
@iocosus

Nie jest prostą sprawą wypunktować różnice pomiędzy ustawieniami. Zapewne trenerzy różnie wykorzystują taktyczne schematy gry. Książkowe ustawienie będzie opisane w ten a nie inny sposób. Jednak trenerzy będą je modyfikować o drobne niuanse tak by najlepiej dopasować do posiadanego potencjału ludzkiego. Przykładowo tylko jednemu zawodnikowi zmieni się zadania boiskowe a my kibice będziemy mieli problem wyłapaniu tych kosmetycznych przesunięć i być może błędnie będziemy odczytywać schematy gry danej drużyny. Klasowe zespoły potrafią bardzo płynie przechodzić z jednego ustawienia na drugie. My te zmiany zapewne zauważamy po jakimś tam czasie gry. Eksperci twierdzą, że obecnie systemem 4-2-3-1 najlepiej wykorzystuje gra FC Barcelona i Bayern Monachium.

Ja mam odczucie, że główną różnicą pomiędzy 4-4-2 a 4-2-3-1 jest przede wszystkim jak w największym stopniu utrzymanie gry na połowie rywala. Wszystkie formacje ustawiają się i grają zdecydowanie wyżej niż w systemie 4-4-2. I to jest ta główna różnica. Po prostu chodzi o przejęcie inicjatywy i dyktowania warunków na boisku.

Masłowski nie porusza się inaczej. To zdecydowanie zmieniają się założenia gry, przemieszczania się po boisku Prijoviczowi. On ma grać inaczej. Szwajcar ma nie cofać się do tyłu w poszukiwaniu gry. Przy takim zagęszczeniu nie ma szans wyciągnięcia obrońcy (krycie zostanie przekazane drugiej linii) i zrobienia tak zwanej uliczki i wejścia dla któregoś z naszych pomocników. On ma urywać się na boki i schodzić w boczne sektory. Ma rozciągać linie obrony przeciwnika tworzyć wyrwy w które będą mogli wejść blisko ustawieni pomocnicy Legii. W skrócie tak ja to widzę.
5piątek, 18, marzec 2016 14:55
sektor212
@Zbyszek

"czy trener Czerczesow do takiego grania przygotował zawodników"

Dla mnie są to próby gry ustawieniem 4-2-3-1 przez Legię. Skoro Stanisław zdecydował się na taki manewr to zapewne ćwiczyli to na treningach. Jednak nie możemy oczekiwać, że zaczniemy tak dominować w grze chociażby jak Bayern. Z całym szacunkiem dla naszych obecnych zawodników ale to nie ten poziom operowania piłką. Odnoszę wrażenie, że nasz sztab szkoleniowy decydując się na grę w/w systemie chce wykorzystać tylko pewne aspekty tego ustawienia.
Tak więc Zbyszku dobrze ci się wydaje pisząc
"że jednak nadal w grze Legii mamy tylko pewien zamysł ogólny jak wysoki pressing oraz zagęszczanie środka pola przez schodzenie w ten rejon skrzydłowych oraz zastępowanie ich przez bocznych obrońców, niż wypracowane schematy gry".

Co do obawy, a mianowicie czy Czerczesow nie zanadto przecenia możliwości kreacyjne zawodników? Być może tak. Jednak trener jest od trenowania i nie może bać się wprowadzać zmian w naszym sposobie prowadzenia gry. Z czasem piłkarze zatrybią o co chodzi w nowoczesnym futbolu i nasza gra będzie się poprawiać. Ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć a przyjdzie moment kiedy zaczną się poruszać w ciemno, w odpowiednim czasie i odpowiednie strefy boiska. Pojawi się automatyzm. Jeżeli w naszej ekstraklasie będziemy coraz częściej grać różnymi systemami to efekty gry taktycznej zobaczymy również na tle Europy.
6piątek, 18, marzec 2016 18:32
Zbyszek
@sektor212.
Może się niedostatecznie jasno wypisałem ,ach te literackie zapędy, więc teraz prosto z mostu.Aby kończyć studia na Uniwersytecie to najpierw trzeba odrobić pańszczyznę w podstawówce, gimnazjum i liceum.Nie rozmawiamy teraz o umiejętnościach technicznych, wyszkoleniu indywidualnym, przygotowaniu motorycznym,ale o taktyce zespołu. I jak na razie to taktycznie, a zwłaszcza organizacją gry odstawaliśmy od takiego Ruchu, Piasta , Termaliki czy Cracovii. Wyniki z tymi drużynami były różne,ale naszą siłą były indywidualności, a nie zespół.W swojej analizie zresztą zwracasz na to mocno uwagę podkreślając wykorzystywanie przez Prijovicza danych z intuicji. Natomiast nie wskazujesz, bo nie ma to dowodu,że określone zachowania są wynikiem wyuczenia, wyszkolenia czy wytrenowania. Ja nie obwiniam Czerczesowa, gdyż zastał zawodników skrajnie zaniedbanych fizycznie,ale też dla mnie jego filozofia futbolu jest nieco przestarzała. Pisałem o tym w swoich felietonach, iż jest on nieodrodnym uczniem ojca radzieckiej i rosyjskiej szkoły trenerów Walerego Łobanowskiego.Tylko,że u nich z niego zostało głównie znakomite przygotowanie fizyczne, a zapomniano o jego najważniejszym przesłaniu ; korzystaniu z szachów. Szachy to nie gra dla geniuszy myślenia, to jest gra dla geniuszy zapamiętywania i wybierania najkorzystniejszych wariantów. Nie ich wymyślania, ale odtwarzania i łączenia w całość.Lecz ,żeby wybierać to trzeba mieć z czego. Więc mozolnie trzeba tego uczyć. Robił to Berg, tylko,że piłka to jednak przede wszystkim wysiłek fizyczny, a nie mozolne ćwiczenia pamięci.Powtórzę, ja nie obwiniam Czerczesowa,że zdemolował to co zdołał zbudować Berg zwłaszcza w taktyce gry obronnej, ale też w krótkiej grze w polu karnym rywali / też pisałem o tym w cyklu Luna?/.Choć wolałbym , aby to zachował i rozwijał motorykę oraz grę pressingiem, ewolucyjnie zachowując poprzednika dokonania . Dostrzegam pewien postęp w organizacji gry,ale nadal przy poziomie tych zawodników nie mogą oni wytwarzać tyle chaosu, tylu nieporozumień i tylu nieproduktywnych zagrań. Bo mnie chodzi nie o to co w Rosji jest najważniejsze czyli kto u nich jest najlepszy/ bo reszta liczy się,ale nie za bardzo/, ale o to ,aby Legia posiadła umiejętności taktyczne na tyle sformatowane, aby w tej dziedzinie nie odstawała nadmiernie od konkurencji.
Natomiast odnośnie wątpliwości Iocosusa to on ma w dużym stopniu rację.Z jednym poważnym zastrzeżeniem.Każdy zawodnik na boisku ma do odegrania swoją rolę. To się nazywa pozycja.Kiedyś zamieszano kibicom w głowach terminem futbol totalny. Nie będę się nad nim wyżywał, bo zrobili to inni,ale taki pomysł fantazyjny,że każdy ma grać wszędzie nigdy nie zagrał i nie zagra. Chodzi precyzyjnie i praktycznie o to, aby każdy był artystą w swoim fachu i razem tworzyli coś wielkiego, czyli na miarę oczekiwań. Natomiast oczekiwanie,że umiejący niby wszystko czyli nic zawojują świat się nie sprawdza.Więc mówiąc konkretnie jak Nikolicz zagra na środku obrony to nie będzie lepszy na tej pozycji od Pazdana, a ten jak zagra jako wysunięty napastnik to nie będzie lepszy od Nikolicza.Podobnie Prijovic gra najlepiej to czego nie zagra Masłowski i odwrotnie, aczkolwiek potencjał Prijovicz wydaje się być szerszy.
Natomiast każdy z nich ma wykonywać funkcje defensywne i ofensywne zależnie od rozwoju sytuacji na boisku , a zwłaszcza od tego kto ma piłkę i co z nią chce zrobić i co z nią robi.
Zaś wyjaśnienie różnicy pomiędzy ustawieniem 4-4-2 a 4-2-3-1 jest prozaiczne. Chodzi o ilość formacji.W pewnym momencie , pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku poziom przygotowania fizycznego był tak duży,że miejsca dla rozgrywającego zabrakło, ale też pomiędzy formacjami odległości stały się mikrutkie. No i Johny Toschak jak został trenerem Realu w 1999 roku wpadł na pomysł, aby z sytemu 4-4-2 opartego już w owym czasie w środkowej linii na dwóch defensywnych pomocnikach i dwóch bocznych pomocnikach ,wyodrębnić dwóch skrzydłowych ,zaś jednego z dwóch napastników o różnej charakterystyce jednego z nich lekko wycofać,aby był koordynatorem poczynań skrzydłowych i napastnika. W ten sposób rozszerzone zostało i wydłużone pole gry.Ale to znowu powoduje,że w systemie 4-2-3-1 ciężar gry zaczyna , w odróżnieniu od 4-4-2 , spoczywać na ofensywnym pomocniku. Tak jak w latach 70-tych "pokaż mi jakiego masz rozgrywającego lub libero, a powiem ci jaką masz drużynę".
Ja od razu przyznam się bez przymusu żadnego,że dzisiejszy futbol muszę oglądać,tylko dlatego bo emocje pozostały. Tylko,że z gry w piłkę polegającą na panowaniu nad nią i robieniu z nią co się chce niewiele pozostało. Nie ma miejsca na popisy techniki, prezentowania całej gamy swoich umiejętności i klasy.Dziś Kazio Deyna i Pan Lucjan by nie pograli na takim niewyobrażalnym poziomie jak onegdaj, a w każdym razie nie byliby tymi kim są w mojej pamięci.
I żeby nie było,żem starodawny to nadal mam przekonanie,iż nie da się,bez "dopingu" w nieskończoność podwyższać wydolności organizmu i kiedyś, oby jak najszybciej , wrócą do gry umiejętności bycia piłkarzem czyli czynienia z piłki posłusznej sobie. I to zbiorowe posłuszeństwo piłce da tę prawdziwą satysfakcję kibicom z obcowania z nią.Dalej nie rozwijam.
7sobota, 19, marzec 2016 08:10
sektor212
@Zbyszek

„I jak na razie to taktycznie, a zwłaszcza organizacją gry odstawaliśmy od takiego Ruchu, Piasta , Termaliki czy Cracovii”
Czy ja wiem? Fragmentami mogło to tak wyglądać. Wydaje mi się, że główny problem leży wyprowadzaniu akcji ofensywnych. Czerczesow chyba wymaga szybszej gry do przodu. Może za szybkiej? W momencie udanego pressingu przejmujemy piłkę i zaczynają się schody. Jodłowiec jak nie zapędzi się z piłką (zbyt długo holuje grę) i ją straci lub co mnie najbardziej u niego irytuje zagra nie celnie do partnera. Zbyt dużo powoduje strat. Gra defensywna i odbiór tu nie mam zastrzeżeń. Ale te podania do kolegów zachwytu nie wywołują. Kucharczyk przesunięty bardziej do środka mało produktywny w ataku pozycyjnym (nie tylko ja o tym wcześniej pisałem). Gui lepszy technicznie od Jodły czy Kuchego. Czasami z Duda coś poklepie ale dla mnie to zawodnik który zbyt często rozpędza się z piłką i ją traci (jak na Bródnie mawialiśmy szybszy od wytrysku). Nikolić schodzący do środka biorący się za rozgrywanie piłki gdzie ma problemy z odpowiedni przyjęciem gały. Jedynie Duda i Prijović wydają się mieć papiery na szybką grę na małej przestrzeni. Nasz Fin zbyt mało grał bym go oceniał. Ale może on rozwiąże nasze bolączki w grze do przodu. Teraz nasuwa się pytanie. Czy Stanisław odpowiednio dobrał taktykę do posiadanych zawodników? Czy zdecydował że będzie uczył swoich podopiecznych wdrażanego systemu aż chłopaki załapią. Dla mnie odpowiedzią jest drugie pytanie. Doskonale zdaje sobie sprawę że lepszych technicznie zawodników mieć nie będzie. Więć stawia na odbiór i szybki atak. Aż na razie wychodzi to częściej gorzej niż lepiej tak będzie. Zresztą czas pokarze czy trener słuszną drogę obrał. Jak na razie wyniki bronią trenera. Zapewne wiesz na flipcharcie wszystko można nakreślić, narysować, rozpisać system gry zawodnikom (papier wszystko przyjmie) tylko na ile oni zrozumieją a najważniejsze będą realizować na boisku to już inna para kaloszy.

Rzeczywiście gra obrona za Berga prezentowała się bardzo przyzwoicie. Przyznaje, że wprowadził nas taktycznie na wyższy poziom. Przyszedł Czerczesow i poprawił kulejące przygotowanie fizyczne drużyny. Jednak zmienił sposób prowadzenia gry. I tu pojawiają się moje zagwozdki. W jakim stopniu można było wykorzystać grę obroną Norwega do proponowanej przez Rosjanina nowej bardziej ofensywnej koncepcji. Za Berga Legia miała grać więcej kontratakiem plus stałe fragmenty gry. Stanisław przesunął naszą grę wyżej i postawił na szybki odbiór piłki rywalom (większy pressing niż proponował Wiking) na ich połowie. Na dzień dzisiejszy bardziej podoba mi się organizacji gry proponowana przez Czerczesowa niż przez Berga. Może trochę przestarzała ale milsza dla oka.

Oczywiście zdobyte bramki to większa zasługa indywidualności zawodników niż całego zespołu. Ogólnie strzelane przez Legię gole to takie trochę farfocle (trochę przypadkowości, trochę szczęścia). Ale nie ma co doszukiwać się urody i wybrzydzać. Gol to gol.

Panowanie nad futbolówką to spory problem Legii. Proste elementy przyjął piłkę, podał to abecadło piłkarskie często powodujące straty przez wojskowych. Drażni mnie to. Wspomniani przez ciebie Deyna czy Brychczy te czasy nie wrócą. Rzeczywiście przy dzisiejszym pressingu pewnie by tak efektownie nie grali. Ale w obecnej Legii byli by i tak najlepsi.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1