- Kategoria: Trybuna komentatorów
- iocosus
Stasiek Warszawiak?
„Ludzie uważają, że w stolicy nie ma szczerej postawy. Raczej wyścig szczurów, zadzieranie nosa, udawanie światowców. My wszystko wiemy, wszystko znamy, a reszta to coś gorszego" – Krzysztof Skiba, lider Big Cyca.
Opinia poza Warszawą raczej powszechna, „Warszawiak to lansiarz, dupek, nadęty burak, w najlepszym wypadku zwykły cham patrzący na innych z góry. Taki stereotyp jest nadal żywy, a mieszkańcy stolicy mają przez to ciężko w całym kraju i spotykają się z powszechną niechęcią.” – Michał Wąsowski w „natemat.pl”. Dziennikarz serwisu 300polityka Michał Kolanko: „Stereotyp jest jeden: mieszkaniec Warszawy obnosi się ze swoim sukcesem materialnym i cały czas udowadnia swoją wyższość. Na pewno w jakimś sensie przyczynił się do tego fakt, że niektórzy - podkreślam, niektórzy – ludzie osiągający sukces w stolicy chcą za wszelką cenę, w każdym miejscu Polski udowodnić, że tylko stolica się liczy.”
Nie ulega wątpliwości motyw wywyższającego się aroganckiego mieszkańca Warszawy obowiązuje. Zacząłem się zastanawiać jak z tym koresponduje postawa pewnego Staszka pomieszkującego od jakiegoś czasu w stolicy Polski.
Ta scenka wywołała burzę w medialnej, netowej szklance, w której prezes Zibi wyrokuje o nokaucie w 15 sekundzie i zostaje samemu skontrowany lewym prostym Piotra Żelaznego: „nokaut przez chamstwo i buractwo nie jest nokautem tylko świadectwem wystawianym samemu sobie” oraz prawym sierpowym Tomasza Wieszczyckiego: „ja w tej walce widziałem, że Czerczesow uciekł z ringu.” (twitter.com)
Mamy awanturę, jedni trenera bronią, drudzy atakują, że cham, burak, gbur i prostak, z butą, obcesowo wywyższający się arogant, czyli stereotypowy... „warszawiak”!? Na dodatek... Rusek też w stereotypie (że rodem z Kaukazu to pryszcz). Sytuacja piramidalnie kuriozalna, ideologicznie na skraju III wojny światowej. Przy tej prowokacji z zatrudnieniem kogoś takiego i z jego zachowaniem ta gliwicka z 39’ to pikuś. Powagę i spokój zachowuje jedynie Andrzej Twarowski wypowiadający się w imieniu Canal Plus: „Ze "starcia" Stanisława Czerczesowa z Żelisławem Żyzyńskim będzie książka, dokument, seria suwenirów i ‘Rozmowy w Toku’. Wasz następny wywiad będzie w pay per view! Jutro pojawią się pierwsze t-shirty. Na razie w marketach budowlanych, walczymy o spożywczaki!” (twitter.com)
Na kanwie literatury Przemek Rudzki na razie blogowo domaga się od rosyjskiego trenera nauki języka polskiego, ale świat staje na głowie, za szkoleniowcem ze Wschodu ujmują się kibice wszak niezłomni patrioci, czyli jednak, „łączy nas piłka” ot, przekaz do przyjaciół Moskali:
Z legia.net 2016-04-25 16:26 IP 46.170.*** ~Do KIBICÓW L !
Panie kibicu Legii o ksywie '' jammm '' super napisane cytuję twój wpis ; Stasiek to gość którego nigdy dość ! dokładnie trafione w stu procentach tylko burak lub zakompleksiony człowiek myśli inaczej. Facet o ogromnym poczuciu humoru, rzeczowy, dbający o dobro szatni, sprawiedliwy, liczy się tylko drużyna a nie poszczególne gwiazdki (patrz Prjović - dawniej) cholernie szanuję gościa! Jeśli Legia będzie grała tak jak z Cracovią w pierwszej połowie to czapki z głów przed panem Czerczesowem!!!
Z legia.net 2016-04-25 11:09 IP 89.78.1*** ~Stefanek
Generalnie jakby mnie jako trenera lidera ekstraklasy zapytał po raz 20-ty o kryzys tez bym miał dosyć. Legia ma po wielu latach trenera który jest wyrazisty ma swój styl i charakter. To na pewno duży plus bo tego od dawna brakowało. …
Z legia.net 2016-04-25 12:04, kurek
Dobrze Staszek robi. Krótko z tymi z Canalu zwłaszcza. A nie kłaniać się takim Żelkom. Tak trzymać trenerze. Wreszcie chłop z jajami jest trenerem.
Całe szczęście, że w tym wszystkim skądinąd taki Żelek Żyżyński jakoś specjalnie nie tragizuje, stać go na taką refleksję o swoim adwersarzu: „To bardzo inteligentny facet, wyciąga wnioski, analizuje... Kilka razy już zachowywał się w rozmowie z moimi kolegami opryskliwie, ale nigdy nie było wokół tego takiego szumu. Teraz - chyba - coś się zmieni. Czerczesow to gość, z którym długi wywiad jest zabawą, fantastyczną przygodą dla każdego dziennikarza. Błyskotliwy rozmówca, barwne porównania, ciekawa kariera - czego chcieć więcej? Oglądając i czytając te obszerne rozmowy, gdy widzę, jak Stanisław Sałamowicz chce opowiadać, żałuję, że nie jestem już dziennikarzem piszącym.” choć też pan redaktor broni wytrwale swojej dziennikarskiej postawy, wytykając trenerowi co nieco i go przestrzegając: „Szkoleniowiec Legii żartuje też z dziennikarzami na konferencjach, ale często przytyków im nie szczędzi. To trochę styl na Jose Mourinho - zachowując odpowiednie proporcje rzecz jasna i nie posądzając Rosjanina o naśladowanie Portugalczyka. On taki jest sam z siebie... Zwłaszcza poza własnymi granicami trzeba jednak z tym stylem bardzo uważać, o czym były trener Porto przekonał się choćby we Włoszech i w Anglii. A nas Polaków już Leo Beenhakker zachęcał, byśmy wyszli z drewnianych chatek i przekonał się, że nie jest to właściwy kierunek.” (foobar.org)
Czemu o tym wszystkim się rozpisuję? Ponieważ niedawno na łamach czarnej-eLki przyznałem się że Stanisław Sałamowicz nie jest trenerem z mojej bajki, ma jedynie u mnie kredyt kibicowskiego zaufania, czas który otrzymał żeby mnie do siebie przekonać. Teraz teoretycznie łatwo by mi było dołączyć do głosów krytycznych, ba po prawdzie to i uznaję zachowanie Czerczesowa za zbieżne z zachowaniem ‘późnego Beenhakkera’ tylko dla dobra Legii sądzę obecnie, że powinien pozostać takim jakim jest, nic w sobie nie zmieniać. Niech będzie bucem, arogantem skupiającym na sobie uwagę mediów. Skoro wszedł w taką rolę niech ją konsekwentnie ciągnie. Stylu nie zmienia. Zresztą wydaje mi się, że powrotu już nie ma. I tak będzie miał przechlapane jeżeli na boisku coś zawiedzie, tylko szkoleniowe zatem obecnie legijne sukcesy dziennikarską nagonkę powstrzymają.
Bardzo mi przypadła do gustu kibicowska fraza, że „... już 28 kwietnia Legia rozpoczyna eliminacje do LM. Na początek dwa mecze z teoretycznie najsłabszymi drużynami. Dwa zwycięstwa dadzą nam czas na spokojne przygotowania do kolejnych spotkań bez względu na "układy", "spółdzielnie” Otóż mnie odpowiada, żeby zamiast się nakręcać tymi meczami, rozważać czy mistrza już mamy, nic nie jest w stanie go nam odebrać, lub co będzie jeśli noga się powinie i punkty stracilibyśmy, to zamiast tego skupiamy się na arogancji trenera wobec dziennikarzy. Jakikolwiek wynik w Lubinie nie padnie, to też życzyłbym sobie żeby Czerczesow jakiegoś dziennikarzynę objechał tak, media tak rozzłościł i zirytował, żeby to był ‘temat tygodnia’. A piłkarze niech robią swoje, to co im przynależne, tym co tam ich przełożony w mediach wyprawia głowy sobie nie zawracają, a skupiają się i koncentrują tylko na kolejnym spotkaniu, bez względu na rezultaty, które będą już za nimi. Jesteśmy w fazie, w której poszczególne mecze są niezmiernie ważne i czysta w miarę spokojna głowa może być decydująca.
Stanisław Sałamowicz rosyjskim Mourinho w polskiej ekstraklasie nie jest, skłonny byłbym raczej do tezy że skupianie uwagi na sobie przychodzi mu bezwiednie, ale skoro już ma taki styl, obojętnie czy wybrany świadomie czy nie, to niech przy nim trwa. Niech będzie piorunochronem przyciągającym do siebie i dziennikarskie i kibicowskie gromy i błyskawice. Co prawda dziwi mnie, że sam burze wywołuje gdy zza chmur wyjrzało słońce, ale jeżeli jest to profilaktyka i prewencyjne wcielanie się w rolę odgromnika, to nie mam nic przeciwko, oby tylko pozostawał w swojej funkcji konsekwentny.
Niech Czerczesow prowokuje, złości i irytuje, niech pozostaje „patrzącym z góry” na dziennikarzy wywyższającym się arogantem, a piłkarze spokojnie niech robią swoje, może w tym cwaniactwie jest metoda? Opinię największego gbura zniosę jeżeli Legię doprowadziłby do celu.
P.S.
Jeśli chodzi o nas Warszawiaków, cytowany w tekście Michał Kolanko stwierdza: „Czasami warszawiacy sami lubią myśleć o tym, że ich nikt nie lubi. I budują konstrukcje polegające na przekonaniu, że cały kraj się na nich uwziął, choć wcale tak nie jest.” A bloger Jarek Zuzga w odniesieniu do przypisywanych nam stereotypowo przywar trzeźwo zauważa: „Takie przypadki chamskiego zachowania nie pochodzą raczej od rodowitych warszawiaków. Oni najczęściej nie mają kompleksów i nie muszą się z niczym obnosić.” Zatem bądźmy Warszawiakami (przez duże „W” ) obojętnie gdzie się urodziliśmy z jednym wyjątkiem, niech pewien Stasiek cwanie pozostanie sobą, żeby stolica mogła się radować.
Z „warszafką” był utożsamiany „Pruszków” i „Wołomin” zatem i Rusek z Osetii jej nie zaszkodzi.



Nie wiem czy nasz trener specjalnie rozsiewa te burze (wcześniej oberwało się dziennikarzom z Poznania po marcowym 0-2) czy on po prostu taki jest i totalnie nie przejmuje się tym co "inni powiedzą". Wydaje mi się, że to drugie. W weekend kiedy mieliśmy tę całą dziennikarską burzę miałem takie wewnętrzne przekonanie, iż dziennikarze, kibice i działacze się "boksują" na argumenty "za bucem" i "przeciwko", a on sobie najspokojniej w świecie siedzi w domu i zajada obiad bądź czyta gazetę. Ot rzucił granat w szambo i sobie poszedł, a ubabrani łajnem ludzie kłócą się o to czy zrobił źle czy dobrze.
Co do potencjalnych reperkusji bądź ich braku, to nie uważam aby zespołowi jakoś miał zaszkodzić. Warszawiaków jak i Legii jak nie lubią tak nie będą lubić. Patrząc w druga stronę to nasuwa mi się taka myśl, że naszym piłkarzom taki ktoś raczej pomaga. Dlaczego? Pamiętamy że w przeszłości nasi piłkarze mieli różne, nie do końca proste stosunki z prasą. A to nie udzielali wywiadów po meczu (ubiegłoroczny finał PP), a to Kucharczyk wyskoczył z tekstem "sam jesteś beznadziejny", a to afera z Dudą i młodą dziennikarką, a to ten sam Duda coś tam powiedział red. Ćwiąkale itp. Ogólnie nasi gracze z dziennikarzami regularnie mają jakieś scysje i można domniemywać, że średnio lubią te środowisko. Skoro więc mają za sobą trenera, który z tym środowiskiem się nie patyczkuje i potrafi ich czasem nawet upokorzyć, to piłkarze za takim trenerem jeszcze bardziej będą chcieli "pójść". A jak będą czuli większe oddanie trenerowi, to na boisku zostawią więcej zdrowia i wyjdzie to nam na dobre. Oczywiście to tylko takie moje luźne dywagacje bo nie jestem na tyle blisko zespołu aby wyciągać takie wnioski, ale może coś w tym jest.
Nie będę wchodził w polemikę, bo i temat bez sensu i humoru brak po dzisiejszym blamażu. Kibice piłkarscy to w większości strasznie prości ludzie.
Wspomniany przez Ciebie Stefanek, tak dziś pisze o trenerze Legii
~Stefanek
2016-04-28 20:14 IP 89.78.1***
Wszyscy sie podniecali Czerczesowem, a ja mowilem zeby poczekac z tymi zachwytami. Ta druzyna nie ma ZADNEGO pomyslu na gre, nie ma sily jest gnieciona przez byle Zaglebie. Jeszcze na koniec sezonu przegramy wszystko. Zachcialo sie Lesnemu sciagac jakies wynalazki z zagranicy zamiast zatrudnic sprawdzonego polskiego trenera. Po sezonie powinien od razu zostac wymieniony caly sztab, na przyszlosciowy i nowoczesny. Najlepiej jakby trenerem zostal Stokowiec. Bilans ostatnich 8 meczow to jest DRAMAT. Tak na pewno nie gra MP.
To chyba wystarczy za cały komentarz
Zauważ że w pierwszym z kibicowskich cytatów jest znamienne zastrzeżenie: „Jeśli Legia będzie grała tak jak z Cracovią w pierwszej połowie to czapki z głów przed panem Czerczesowem!!!” – „jeśli” – i wszystko w temacie, u nas kibiców w przypadku porażki nie ma zmiłuj. Możesz jako trener być arogantem zostanie ci to wybaczone, ale tylko wówczas gdy twoja praca będzie przynosiła efekty. „Patrzący z góry” może ustawiać do pionu dziennikarzy, kogo będzie chciał, na zasadzie „co wy kuźwa wiecie o futbolu” ale dotąd, dopóki będzie miał wyniki. Tego zabraknie to po wyniosłym bucu nie będzie co zbierać. Przed tym przestrzegał Żelek i Ameryki nie odkrywał. Doświadczony Czerczesow winien być tego świadomy, a jeżeli mimo tego bierze na siebie taką rolę to ja nie mam do niego pretensji bo staje się „piorunochronem” skupiającym na sobie krytykę. Coś takiego dla drużyny może być korzystne, bo trenerowi powinno łatwiej być znosić kibicowski hejt niż niekiedy ciągle młodym chłopakom.
Swoją drogą, to co napisał kolega kibic Stefanek dla mnie jest właśnie „pozytywnym efektem” w tym kontekście. Po porażce kibicowska frustracja i złość lepiej żeby skupiała się na trenerze w większym stopniu niż na piłkarzach.O to chodzi, o ile trener przejmować się nie będzie, a piłkarze zachowają spokój.
Kibic50 jednym zdaniem, jeżeli już to wolę: „trenera – wynalazek” niż „piłkarzy w cudzysłowie”!
Kwestia tytułu rozstrzygnie się pomiędzy 8 a 15 maja i do tego czasu nie wolno się „ugotować”, choćby nie wiadomo jak kibice się pieklili.
Ja nie wiem kto widział i słyszał, bo ja nie i chyba nikt więcej, bo kogo te gadki szmatki pomeczowe obchodzą .Ale obiło mi się o uszy,że dziennikarz zamiast pogratulować trenerowi okazałej wygranej co byłoby oznaką dobrego wychowania zarzucił kryzys drużyny, która jakoby w 4 meczach zdobyła 4 punkty. Jako obyty z tematyką znawca podzielił punkty przez dwa.
Bo trener ma się znać na piłce i ma mieć wyniki,a to czy mówi po mandaryńsku /polski trudniejszy/nie ma nic do rzeczy.
Tak to pismactwo traci wiarygodność i zaczyna chodzić na głowie myśląc,że ona do tego służy. Może im