- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Senator
Najważniejsze - nie pękać
Trzy tygodnie minęły od przypadku pobicia kibica na sektorze 213. Trzy tygodnie, a klub podobno nie miał czasu obejrzeć zapisu wydarzeń, wierząc wyjaśnieniom tych, którzy już w poniedziałek po meczu pięknie wytłumaczyli dlaczego sześciu pobiło jednego.
Wtedy wpadli na sektor bez żadnych kominiarek, wymierzyli ‘karę’ i poszli sobie. Kara pobicia i zastraszenia wymierzona została za to, że grupa kibiców z pierwszych rzędów nad powieszone flagi przedkładała możliwość obejrzenia meczu. Wywieszenie ich na plastikowej przezroczystej balustradzie w praktyce oznacza brak widoczności dla osób zasiadających w dwóch pierwszych rzędach. Klub doskonale o tym wiedział, ale pozwolił powiesić flagi na centralnym sektorze trybuny wschodniej. Pozwolił, bo w niektórych kwestiach w tym klubie grupy kibicowskie mają więcej do powiedzenia więcej niż trzej właściciele. Idę o zakład, że oficjalnie monitoring z tego wydarzenia zaginął, choć był to mecz pod egidą UEFA, nie jakaś ligowa popierdółka z Jagiellonią, kiedy kilkadziesiąt osób dostało zielone światło na ‘akcję’ i przemieściło się między sektorami, aby utorować drogę do sektora, na którym zasiadają kibice gości. Wtedy klub wydał komunikat w stylu - winni zostaną ukarani.
Dlaczego wspominam te wydarzenia? Z prostego powodu, na wczorajszym meczu ci, którzy mogą więcej ponownie pokazali, kto tak naprawdę w tym klubie rozdaje karty. Ponad dwadzieścia osób teleportowało się pod sektor gości? Nie oni sobie przeszli jak gdyby nigdy nic przez sektor VIP, zaistnieli w swoim stylu i poszli. Poszli i nikt nie wie jak, nikt nie wie gdzie, nikt nie wie kto. Czyli na naszym stadionie norma. Jedyne co dziwi przy wczorajszej akcji to reakcja ochrony. Chyba jacyś nowi bo próbowali interweniować... W dwóch wcześniej opisanych przypadkach zamiast interwencji była współpraca. Wczoraj nieliczni uczciwi stewardzi przeciwstawili się motłochowi, kiedy bito kibica na sektorze 213 tylko jedna pani (!) steward próbowała zapobiec wydarzeniom.
Jeśli klub nie reaguje na pojedyncze przypadki, nie ma się co dziwić, że następuje eskalacja. Wczorajsze wydarzenia miały miejsce, bo klub i włodarze naszego klubu są zwyczajnie ubezwłasnowolnieni. Nie zrobią nic, na co nie ma zgody przedstawicieli grup kibicowskich. Muszą wyrażać zgodę na wszystko, co wspomniani przedstawiciele sobie w głowach wymyślą. Wymyślą pięćdziesiąt osób na dachu? Nie ma sprawy, nic nie wiemy, a tak w ogóle to jak oni się tam dostali? Wczoraj wymyślili sobie ‘napierdalankę’ z BVB. Wymyślili sobie prosty przekaz, po 21 latach wracamy i, kurwa, taki mamy klimat, nienawidzimy wszystkich. Zobaczcie niemiaszki jak wygląda prawdziwa ultraska i bandyterka. Niestety byli na meczu przedstawiciele prasy niemieckiej, to i owo nagrali i wysłali w świat. Tego w klubie nie przewidzieli? Może i przewidzieli, ale jak sobie ważni życzą przejścia, to trzeba im przejście udostępnić. Dobrze, będę bardziej wyrozumiały - zażyczyli przejścia, klub spytał po co i otrzymał odpowiedź, aby się nie interesowali bo będzie ok. Było ok na tyle, że klub w oficjalnym komunikacie pisze o prostytutkach z BVB. Tego cywilizowany świat jeszcze nie widział.
Dalej udawajmy, że jest wszystko ok, niech wszyscy piszą jaka wspaniała jest atmosfera, jak jest zarąbiście na stadionie Legii. Nie ma co zaglądać głębiej, bo nuż widelec zobaczy się co innego. O to mam zresztą żal do naszej prasy. Ci bardziej kumaci i z lepszymi nazwiskami przestawili się na ligi zagraniczne i tym samym pozbyli się problemu. Ci związani z Ekstraklasą, a i owszem, napiszą o haniebnych wydarzeniach ale broń Boże drążyć temat, szukać przyczyn. Co musi się wydarzyć aby zacząć głośno mówić, że stosunki klubu z przedstawicielami grup kibicowskich nic wspólnego z współpartnerstwem nie mają? Co musi się wydarzyć, aby dostrzec dominację i przewagę toksycznych kibiców, którzy idee ruchu kibicowskiego stawiają ponad dobro klubu?
Miejmy nadzieję, że UEFA wymierzy Legii tylko finansową karę. Jeśli jednak nie, czekam z niecierpliwością na pierwsze głosy oburzonych, że to odpowiedzialność zbiorowa i tego typu brednie. Oczywiście, że zbiorowa, bo i zbiorowo poddaliśmy się bandyterce, a pierwszym, który to zrobił, jest niestety nasz klub.
Krzysztof Kaliszewski - "Senator"


Pierwszy kłopot polega na tym, że po drodze przeoczono ważną zmianę polityki europejskiej federacji, przez co Legia wdepnęła w artykuł 14. i częścią naszego krajobrazu stało się zamykanie stadionu z powodu szeroko pojętego rasizmu. Drugi kłopot polega na tym, że środowisko kibicowskie jednak nie jest homogeniczne, nawet ci najważniejsi nie do końca kontrolują wszystkie grupy, względnie sami muszą iść względem nich na ustępstwa, szukając równowagi między współpracą z klubem a zachowaniem niepokornego charakteru ruchu, legendarną już tutaj 'ciemną stroną'.
Z jednej strony mamy więc dobrą atmosferę, która zachwyca postronnych obserwatorów, brak ciągotek bojkotowych, które godziłyby w klubowe finanse, no i zupełny spokój na zdecydowanej większości meczów. Z drugiej strony doczekaliśmy się kilku meczów bez publiczności w europejskich pucharach, przerwanego meczu z Jagiellonią w Ekstraklasie i próby mordobicia rodem z lat dziewięćdziesiątych na pierwszym od dwóch dekad meczu w Lidze Mistrzów. Nie wspominając już nawet o pobiciu znanego nam osobiście Forevera(L) przez grupkę herosów rzuconych akurat na ten tradycyjnie 'piknikowy' odcinek trybun.
Jest to obraz tak wewnętrznie niespójny, że sam już nie wiem co o nim myśleć. A przede wszystkim - czy sprawy nie zaszły już zbyt daleko na to, by realnie szukać alternatywnej drogi rozwiązania problemu.
PS. Jedna tylko uwaga a propos tej części tekstu, w której Senator spekuluje, że znów 'nikt nic nie będzie wiedział'. Jeżeli prawdą są informacje o dokonanej identyfikacji i zakazach stadionowych, tak raczej się nie stanie. Tyle że jest to ryzyko, które uczestnicy zajść najprawdopodobniej ponoszą z pełną świadomością.
Ano pisałem ponieważ człowiek w swej starczej naiwności wierzy w ludzi ich dobro i oddanie klubowi.
Niestety fakty sprowadzają na ziemię. Nikt i nic nie przeciwstawi się idei.
Te zakazy klubowe to farsa.
Obcje są conajmniej dwie.
Przyjechała grupa z zaprzyjaźnionego grodu oczywiste jest że za zgodą i we współpracy z naszymi . Ich te zakazy ani ziębią ani grzeją. Na ew wyjazd i tak bracia po szału ich zabiorą a tu u nas pojawią się może za dwa lata.
Druga opcja to taka że doskonale wiedzą że po cichu klub będzie zmuszony te zakazy po dwóch meczach cofnąć.
Ciekawi mnie np jak to było po Jagielonni tam też się posypały, ktoś sprawdził jak były egzekwowanne?
A ile my takich dymów już przeżyliśmy? Co to zmirnilo?
Widać, że klub robi wszystko, aby uniknąć paragrafu 22 (tzn. artykułu 14). I przecież nie ma się co dziwić - wiadomo, że zrobią co się da, aby zminimalizować kary, jakie nastąpią.
Samego zachowania, o którym pisze Senator nie komentuję bo i po co?
"- Trwają analizy materiałów, jak tylko je zakończymy, będę mógł przekazać pełną informację. Ze wstępnych ustaleń wynika, że napastnicy złamali regulamin stadionowy, przechodząc w miejsca, do których nie byli uprawnieni. Zabezpieczenie meczu było jednak właściwe."
Ja na dziś nie widzę wyjścia z sytuacji, a już na pewno nie zrobi tego Mioduski, Leśnodorski Wandzel. Instytucje państwowe też nie bardzo mają ochotę się tym bydłem na stadionach zajmować, wolą swoje kompetencje przerzucać na organizatorów, którzy tych kompetencji nie posiadają lub w ostateczności zastosować odpowiedzialność zbiorową, która zupełnie niczego nie załatwia, a najbardziej uderza w osoby najmniej winne.
I już tak zupełnie na koniec to przestałem ufać zarządowi, mecze na Ł3 przestały mnie interesować na czas nieokreślony, zostaje TV i internet, pewnie kiedyś tam się pojawię ale będzie to incydentalnie. Myślę tak sobie, że wielkie buuuum to nas jeszcze czeka.
Nic dobrego ze tego nie wyjdzie, bo przeciez UEFA to nie Ultra Extreme Fanatical Atmosphere.
"Fare observer in attendance at the Legia v Dortmund #UCL match last night reported incidents of anti-Semitism. Report sent to UEFA."
Powiem Wam dlaczego ITI przegrało w sumie walkę - bo tacy kibice jak my nie staneliśmy murem za klubem a szukaliśmy porozumienia, kolejnych szans, zrozumienia pewnych zachowań - przecież części z was race się podobają i nie macie nic przeciwko - przecież to prawo głupie jest. Jak się olewa prawo to potem i innych rzeczy nie można wyegzekwować
Władze klubu zbratały się z ludźmi którzy ten klub notorycznie okradają - i dobrze - chcecie zmian? zagłosujcie nogami i pokażcie że macie siłę, jak raz albo dwa zostaniecie w domu a mecz obejrzycie w TV to się nic nie stanie, a zarząd będzie miał do myślenia jak mu przychody spadną.
A kolejne żale że ktoś dostał w dziób, albo skręcił dym, śpiewał przyśpiewki rasistowskie tylko pokazują waszą bezradność
Abstrahując od tej zbieżności, jest to myślenie odrealnione i nieprawidłowe. Normalny kibic tym między innymi różni się od kumatego (podział umowny), że po prostu kibicuje swojemu klubowi, generalnie nie ekscytując się w sposób aktywny wyższymi wartościami tkwiącymi rzekomo w rozmaitych plemiennych rytuałach towarzyszących rozgrywkom piłkarskim. W samą definicję takiego kibica wpisane jest dystansowanie się wobec proponowanych przez Ciebie zbiorowych demonstracji, to są ludzie, którzy chcą po prostu przyjść na mecz, odprężyć się, spotkać ze znajomymi, którzy przesadnie nie wnikają w niuanse świata kumatych. Wymaganie od nich, żeby porzucili Legię, bo niby tylko tak można dotrzeć do świadomości klubowych decydentów, jest nieporozumieniem. Zbyt wielu osobom to się nie mieści i nigdy nie pomieści w głowach. Tak, zgoda, to skutkuje tym, że tacy ludzie często są najbardziej stratni, obrywają z dwóch stron, są uprzedmiotowieni - ale jednocześnie to właśnie ich postawa jest zwykle najmniej pretensjonalna i najbardziej uczciwa, bo nie sterowana żadną koniunkturalną kalkulacją.
i dlatego syf będzie trwał bo milcząca większość jest niezdolna do wywarcia jakiejkolwiek presji na decydentów by zrobili porządek. A wy sobie będziecie tylko o tym pisać i się użalać jakie to chamstwo jaki to syf jak to klub jest biedny itd. a ci co dymią będą się wam śmiali w twarz
Czyli jednak coś robimy. Pokaż mi inny serwis o naszym klubie który to robi?
Ja Cię rozumiem i mogę się zgodzić z tym że Ty akurat należy do tej zdecydowanie małej części Januszy którzy interesują się ponadprzeciętnie. Zdecydowana większość to ta o której pisze sir Gawin.
Jeśli oni podejmują dezyzje o zaprzestaniu uczęszczania na stadion to nie z powodów nazwijmy je ideologicznych.
Ot nie pasują bluzgi przez pół meczu itp w żaden sposób nie skojarzą swojej decyzji z wywarciem presji na klub.
To nie ten stopień zaangażowania i postrzegania swojej roli.
Co do tej 'milczącej większości', niestety na stadionie czasem już naprawdę nie wiadomo kto jest w większości, a kto w mniejszości. Tzn. gdyby zaprosić kibiców do zero-jedynkowej oceny pojedynczych zajść, takich np. jak wczorajszy szturm na sektor BVB, wyniki byłyby jednoznaczne, ale już gdyby poprosić o podobną zero-jedynkową ocenę o bardziej ogólnym charakterze, dotyczącą całego ruchu kibicowskiego, wyniki z pewnością rozłożyłyby się zupełnie inaczej.
Ja się już na rzeczywistość nie oburzam, bo wiem że klub taką rzeczywistość chce mieć, dlatego też traktuję posiadane miejsca na silverze jako ewentualną inwestycję w moich klientów i tylko że mam kilku co chętnie po przyjechaniu do Warszawy obejrzą mecz nadal je kupuję. Gdyby nie to mojej kasy pan Leśny i ska by nie oglądali bo ja nie lubię sponsorować raco fanów gazo fanów i innych.
Dlatego uważam, może utopijnie, że dopóki grupa ludzi której leży na sercu dobro klubu nie zacznie robić rzeczy wspólnie, pokazując co jej się nie podoba i co klub może przez to stracić, to ciągłe opisywanie zjawiska sensu nie ma, lepiej wkleić artykuł sprzed 4,3,2 lat.
Walles napisał kilka postów wyżej o tym jak to było w czasie protestu i że próbował się nie zgadzać i coś robić - pytanie brzmi co to dało? Jak potem Kosmala zrobił zebranie i wszyscy byli za daniem kolejnej szansy, a pracownik klubu już na pierwszym meczu na nowym stadionie krzyczał i instruował kto rządzi na stadionie.
dziękuję i bez odbioru a strata kasy boli najbardziej - i jeszcze jedno, takich jak my ludzi jest na stadionie duuuuuuuuużo więcej, którzy mają tego dosyć.
Brednie jakimi nas raczy są gorsze od rac...
Wniosek nasuwa się tylko jeden i to bardzo zły - klub nie potrafi zabezpieczyć meczu i to nie pierwszy już raz. Nie dziwmy się później, że chcą nam zamykać stadion. Te incydenty są u nas w miarę regularne i klub sobie nie radzi w tej materii. Słabo to widzę, a zarząd sam sobie odbiera jakiekolwiek argumenty przed UEFA, PZPN czy instytucjami państwowymi.
"ja się podejmuję wysłać do Mioduskiego"
Próby podjęcia dialogu z Mioduskim i osobami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo na stadionie zostały powzięte zaraz po meczu z Dundalk.
Niestety bezskutecznie
no ale teraz po meczu LM mamy nowe okoliczności. Poza tym można przecież w sprawę zaangażować jakiegoś dziennikarza.
O ile chęć wyjasnienia sprawy i mocne parcie na to nawet wbrew woli zainteresowanego jestem w stanie zrozumieć o tyle donoszenie na własny klub do dziennikarskich szmatławców, szczególnie w obecnej sytuacji to zupełnie inna sprawa.... Dość obrzydliwa powiedzmy sobie szczerze. Szczególnie, że główny zainteresowany nadal tu jest a niejaki Glen rozmawia o nim jak o osobie trzeciej i z wypiekami na twarzy krzyczy "Dawajcie, zrobimy z niego bohatera Pudelka!".
Co do donoszenia i szmatławców to po akcjach jakie się wyprawiają ostatnio był bym ostrożny z wyrażaniem takiej krytyki w stronę innych i zaczął bym jednak od potępienia swoich.
Pojawiły się doniesienia o zarzutach UEFA co do Legii, na uwagę zwraca zwłaszcza fragment o rasizmie bo jeśli faktycznie przyklepią Legii coś z tego paragrafu może być to recydywa i wtedy realnym może stać się wywalenie klubu z LM. (choć IMO jest to skrajnie nieprawdopodobne)
Zarzuty przeciwko Legii:
Zamieszki na trybunach
Odpalanie środków pirotechnicznych
Rzucanie przedmiotami
Niedostateczna organizacja
Zachowania rasistowskie
Blokowanie klatek schodowych
A co do władz klubu to do czasu wywalenia dwóch największych szkodników nic co one wyprawiają mnie nie interesuje gdyż uważam te władze za dyletantów i nieudaczników w kwestii podstawowej jeżeli chodzi o działalność klubu sportowego więc niby dlaczego w innych kwestiach miałyby być lepsze
Niestety należysz do ludzi blatujących wszystko, co złego dzieje się na trybunach w imię "wyższych wartości kibicowskich".
@Glen
No nie pojechałeś
Ilu z nich zostanie odebrana akredytacja ?
Wiele głupot można tu przeczytać, ale do kurwy są jakieś granice.
Co ma się ta rozmowa do awantury na stadionie?
Ale muszę przyznać,że kibic50 mnie ubawił gdyż nie wiedząc jak ukąsić merytorycznie a politycznie nie mogąc chwycił się jak ostatniej deski ratunku ironicznej uwagi Senatora i teatralnie rozrywa szaty krzycząc "Boże, widzisz i nie grzmisz!". Dla wzmocnienia przekazu i wywarcia większego wrażenia na współczytelnikach nawet zakląć postanowił by uzmysłowić wszystkim wagę swego oburzenia i skalę nieprawości, nad którą ubolewa
Więc zakazy nie bardzo ich obejdą.
Przyznaj, że nie dostaliście odpowiedniej puli biletów, należnych za cyt "zdobycie MP i awans do LM" i stąd ta rozpierducha
Ciekawi mnie jedno, czy panujecie jakoś nad tym pustostanem umysłowym, czy, w co nie chcę wierzyć, ze srania we własne gniazdo zrobiliście własną religię ?
Byłem/jestem/bywam moderatorem tego portalu. Spróbuj mnie jeszcze raz wyzwać od dziennikarzy...
@ Gawin, Senator, Walles:
Z pozoru pomysł Dalkuba jest faktycznie głupi. Stanowi bowiem, jak to słusznie zostało zauważone, jedynie kalkę idei "kumatych" z czasów ITI. Pamiętajcie jednak, że na Legię - jak i na każdy inny klub - chodzi sporo ludzi, o których sam piszesz, Gawinie. Tych, hmmm..., mniej zaangażowanych (sic) od Was. Tych wszystkich, których Wysokie Wartości obchodzą w stopniu lekkopółśrednim. Śmiem nawet twierdzić, że tacy właśnie kibice stanowią większość na każdych trybunach. Można się z takich kibiców śmiać, nazywać ich piknikami, januszami, czy jakoś tam jeszcze. Warto by jednak mieć świadomość, że to oni stanowią ekonomiczne zabezpieczenie każdego klubu.
Jeśli władze Legii nie zmienią swego postępowania, obawiam się, że tacy ludzie prędzej raczej, niż później wprowadzą pomysł Dalkuba w życie. Bez fanfar, bez terroru na bramkach, ale też bez jakichś dusznych rozterek. Ot, po prostu nie przyjdą. Bo odprężyć się, pogapić na mecz i spotkać kumpli jest fajnie. Ale nie aż tak fajnie, by płacić za to cenę strachu, że np. podzieli się los Forevera.
Grupa wyjazdowa Lechii na Legii - Chryste Panie
kibic50- gdyby o bilety chodziło to zdecydowanie pierwszymi podejrzanymi byliby polscy kibice Realu
momencik o ile się nie mylę pierwszy protest ten na starym stadionie wcale nie polegał na nieprzychodzeniu na stadion a na obrażaniu wszystkich wokół wraz z zawodnikami - słynne jeszcze jeden i ściąganie z płotu jednego z panów było efektem obecności a nie nieobecności. Pusto było za drugim razem tuż przed Leśnym i to było coraz mniej pusto.
Klub żyje w symbiozie z częścią trybun. Robi to bo mu tak wygodnie i dlatego że nie ponosi konsekwencji z wyjątkiem kar finansowych od czasu do czasu. Ponieważ pozostała część stadionu zapełnia się w satysfakcjonującym poziomie to prezes mówi tak - ok ludzie tamtych tolerują i fajnie, ja nic nie muszę robić i pieprzę o dialogu, oni sobie poku.....wią i podrą ryja, a reszta przyjdzie bo jakie ma wyjście. Aby mieć motywację żeby coś zmienić musi nastapić coś co mu ten stan zaburzy - albo poziom kar od UEFA, albo strata kibiców pikników w innym przypadku będzie coraz więcej Foreverów a klub powie że............... nic nie wie.
"Warto by jednak mieć świadomość, że to oni stanowią ekonomiczne zabezpieczenie każdego klubu".
Pozwolę sobie z tobą się nie zgodzić. Pakiet na LM na sektory 212, 213, 214 wynosił 395 zł. Na Silver 6000 zł (jak dobrze pamiętam). My dla klubu nie stanowimy wartości. Płacimy to dobrze. Przestaniemy chodzić to przyjdą kolejni i zapłacą. Zresztą utratę 20 - 40 kibiców ze wschodniej wrażenia na nich nie zrobi. Ale 5 z trybuny Silver to już strata 30.000 zł (30 ze wschodniej daje 12.000 zł). Jak widzisz to trybuna vip generuje największe zyski nie wschodnia. Pobity nasz kolega czy kolejnych 10 czy 15 na klubie żadnego wrażenia nie zrobi.
Panowie!
W tym miejscu dochodzimy do ciekawego aspektu ostatnich wydarzeń. O dziwo cała żenująca sytuacja wydarzyła się na trybunie gdzie oddźwięk środowej burdy ma zupełnie inne znaczenie. Kumaci zapędzili się w swoich poczynaniach i weszli na bardzo śliski grunt. Sytuacja podczas meczu z Borussią pokazała, że tak jak zapewniał ich wcześniej klub to wcale nie są bezpieczni na swoich sektorach silver czy gold. Naocznie przekonali się, że całkiem realne jest zagrożenie i gdyż płacąc duże pieniądze w zamian mogą wyłapać parę strzałów czy glanów od osób noszących barwy Legii. Już poczuli zapach i smak gazu. Poczuli panikę spieprzających kibiców którzy chronili się na trybunie silver. Utrata tych najzamożniejszych fanów to już olbrzymi problem dla Legii. I na to klub już nie może sobie pozwolić. I tu jest olbrzymi błąd jaki kumaci popełnili. Klub środowych wydarzeń nie może zamieść pod dywan tak jak w przypadku Forever(L). Stawka jest za wysoka. Stąd szybkie działania i identyfikacja sprawców. A to już bardzo dużo. I nie chodzi mi tu o zakazy stadionowe bo te są po prostu śmieszne ale policja i klub ma zidentyfikowanych debili.
Załóżmy, że zamkną na stadion na mecz z Realem lub co gorsze wypierniczą nas całkiem z pucharów. My kibice może żądać zwrotu wydanych pieniędzy na pakiety. Po Lokeren i zamknięcia stadionu na mecz z Ajaxem Legia nie poczuwała się do winy a inicjatorów i wykonawców bezmyślnego buczenia za co klub został ukarany nie ustalono. Teraz sytuacja jest klarowna. Jest od kogo pociągnąć kasę. Przy takim ogólnym wkurwieni kibiców Legii i masowym żądaniem zwrotu pieniędzy za pakiety klub po raz pierwszy może wytoczyć procesy sądowe o odszkodowania. Jeżeli Legia stwierdzi, że to nie jej wina i zachowa się nie poważnie to sami kibice mogą dochodzić zadość uczynienia od sprawców w procesach cywilnych. W każdym bądź razie obecna sytuacja jest zdecydowanie bardzie przejrzysta i klarowna niż po wydarzeniach w Belgi. Naprawdę, tym gierojom odważnym w grupie można porządnie przypierdzielić.
Przyznam uczciwie, że po raz drugi w tym sezonie naszły mię chęci zwrócenie karnetu i wymiksowania się z tego burdelu. Jednak poczekam na rozwój sytuacji. Ale naprawdę odechciewa się.
@mort
czy nie lepiej ustawić się gdzieś na polanie czy w lesie i udowodnić swoją wyższość nad rywalem a nie na stadionie? Nikogo z Borussii nie oprawili tylko dostali dziadki z ochrony i Stewart. Czy o to chodziło by zyskać dwudniową sławę w mediach i internecie?
Przestaniemy chodzić to przyjdą kolejni i zapłacą.
Tak? I co? Długo zostaną? Bo mnie się jakoś tak zdaje, że jeśli pójdzie/odrodzi się w okolicy fama, że na Ł3 łacno w łeb można zarobić, to jeszcze kolejnych może już nie być.
Nie wszystko da się przeliczyć ceną biletu (takiego, czy siakiego). Myślisz, że te Fortuny i inne firmy, które Was sponsorują/mogłyby sponsorować, to kierują się na kogo? Na vipów? Na Żyletę? A może jednak na tę masę "januszy"? Zresztą, co do vipów, raczej nie sądzę, aby w smak im było przesiadywanie w miejscu, po którym swobodnie biegają sobie bandy dyszących testosteronem osiłków.
To się skończy, Sektor. Nie dziś, nie jutro, ale się skończy.
Wydawało mi się że takie czasy nadejdą. Mija kolejne dziś, kolejne jutro kolejny rok a sytuacja wygląda coraz gorzej. Końca nie widać. Za komuny była sprawa jasna. Teraz nie wiesz z kąt i z której strony możesz wyłapać na własnym stadionie od jełopa naszącego nasze barwy. Ja lekarstwa nie widzę.
Bardzo dobrze pisze Dalkub. Jeżeli sami się nie ogarniemy i nie zaczniemy się bronić i domagać się normalności na wschodniej trybunie to pomału wierni od lat kibice zaczną się wykruszać.
Zresztą klub przekaz ma jasny od swoich fanów. Mamy ponad 350 000 tysięcy wyrobionych kart kibica. I co z tego skoro Ł3 wypełnia się 4-5 razy w roku. Nawet na zeszłorocznej LE nie było kompletu publiczności. Jak kolejni będą mieli dość to może rzeczywiście właściciele zorientują się, że obrana droga zawsze ma ten sam finał - zamknięty stadion.
Właśnie 2-3 letni dialog poniósł sromotną porażkę. Tak się zastanawiam może my Polacy jesteśmy takim społeczeństwem które bez kija i pały nie zrozumie.
Jeżeli spodziewacie się, że zarząd zrobi coś dla dobra ogółu kibiców to... sami wiecie.
Właśnie dlatego po prawie 30 latach obecności na meczach przy Ł3 zastanawiam się czy nie porzucić tego w diabły. I nie jestem jedyny.
No to trio właścicieli odniosło bardzo spektakularny sukces PR. Jutro powinni pójść do kościoła i modlić się o łagodną decyzję UEFA.
Właśnie 2-3 letni dialog poniósł sromotną porażkę.
Eee... Przepraszam, co poniosło sromotną porażkę? Jaki znowu "dialog"? Dialog to prowadzimy my dwaj. Ty nadajesz komunikat. Ja go odbieram, filtruję, analizuję, myślę nad odpowiedzią, po czym werbalizuję ją i wysyłam. Ty odbierasz, filtrujesz, etc., wg wzorku. Żaden z nas nie chce tego drugiego szantażować, straszyć, podporządkowywać sobie, generalnie niedobrych intencji brak. Może dojdziemy do jakiegoś konsensusu, ale nawet, jeśli nie, to przecież żadnej obrazy nie będzie, o niczym poważniejszym nie wspominając.
W relacji zarządu Legii z "kumatymi" dialogu jest bardzo mało. Bardzo dużo za to postawy zastraszonego rodzica uginającego się pod histerią wyjątkowo rozbambanego nastoletniego dziecka. Miał być komputer za dobre stopnie. Komputer jest, do umówionej średniej zabrało czterech dziesiątych, ale przecież nie bądźmy drobiazgowi. Miał być wakacyjny wyjazd za grę na pianinie. Wakacje były, pianino najpierw drgnęło, potem jednak na nowo pokryło się kurzem. Etc., wg wzorku. W chwili obecnej smarkacz praktycznie kontroluje maminą kartę kredytową i tatuńciowy samochód. Właśnie zabiera się za barek. Za czas jakiś przepędzi zgredkę z sypialni i zamówi tam sobie jakąś kurwę.
Nie jestem, nigdy nie byłem i raczej już nie zostanę zwolennikiem bicia. Stąd też pomysły ITI na relacje z kibicami uważam za krańcowo bzdurne i generalnie przeciwskuteczne. Nie inaczej jednak postrzegam odwrócenie tych pomysłów o 180 stopni. Był srogi ojciec-sadysta z batem w łapie, jest daddy cool, z którym można se szluga zajarać, wódeczki się napić, a przede wszystkim można go do woli wodzić za nos i włazić mu na głowę.
Aby mieć motywację żeby coś zmienić musi nastapić coś co mu ten stan zaburzy;
Mija kolejne dziś, kolejne jutro kolejny rok a sytuacja wygląda coraz gorzej.
No właśnie. Sytuacja wygląda coraz gorzej. Jeszcze całkiem niedawno na trybunach nie działo się nic przerażającego. Antykibolscy paranoicy musieli wymyślać jakieś niestworzone historie o tym, że ktoś sobie bilet kupił nie tam, gdzie trzeba, albo - łomaterdyju! - usiadł na nie swoim krześle. Człowiek czytał te wypociny o hordach faszystowskich półgłówków rozpierdalających stadiony, zestawiał je z tym, co faktycznie na stadionie widzi i pusty śmiech go ogarniał.
Zmieniło się. To może - na szczęście! - nie są jeszcze lata 90te, ale i tak wesoło nie jest. Stąd też, moim zdaniem, coraz bliżej do odpływu januszerii, a co za tym idzie, także do "zaburzenia stanu".
pees.
Gdybym przez najbliższe dwa dni nie mógł uczestniczyć w dalszej dyskusji, to wyłącznie z racji na oberwanie głowy.
Zostań kolego. Pamiętaj, że każdy kibic taki jak ty na trybunach to trochę więcej normalności.
kończąc wątek - ja nigdy nie pisałem o dialogu i że Legia go prowadzi. Ja pisałem o tym że dialog jest zupełnie bez sensu. Niestety tak uważam i zdania nie zmienię, że z pewną grupą ludzi się nie dialoguje, ponieważ na dialog trzeba sobie zasłużyć. Dodatkowo nie dialoguje się z kimś kto cię notorycznie i z premedytacją okrada.
Nie są.
Znam przynajmniej dwa przypadki, gdzie ludzie z takimi zakazami wchodzili na mecze.
Jeden jest szczególnie obrzydliwy, bo osoba ta była widoczna na zdjęciach w gazetach oraz na filmie. Wystarczyły jednak ciemne okulary i czapeczka aby bywać na kilku meczach.
"Każdy twój wyrok przyjmę twardy,
Przed mocą Twoją się ukorzę.
Lecz chroń mnie, Panie od pogardy,
Od nienawiści strzeż mnie, Boże.
Wszak Tyś jest niezmierzone dobro,
Którego nie wyrażą słowa.
Więc ,mnie od nienawiści obroń
i od pogardy mnie zachowaj.
Co postanowisz niech się ziści.
Niechaj się Twoja wola stanie.
Ale zbaw mnie od nienawiści,
ocal mnie od pogardy, Panie".