- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Monrooe
Magia Transferów
Wygląda na to, że przygotowania do rundy rewanżowej ruszyły pełna parą. Piłkarze przechodzą badania, trenerzy przygotowują ostatnie poprawki we wcześniej rozpisanych mikrocyklach, coraz bliżej wyjazd na pierwszy obóz. A kibice? Dla nich ten okres to czas oczekiwania. Kogo kupimy tym razem? Transfery, to słowo elektryzuje fanów na całym świecie. Nic więc dziennego, że i u kibiców Legii ewentualne wzmocnienia wzbudzają równie wielkie emocje. Prawda jest taka, że to za sprawą ruchów kadrowych najczęściej mierzy się determinację klubu w osiągnięciu danego celu.
Przyznaję bez bicia, że bardzo nie lubię, gdy tak podchodzi się do kwestii wzmocnień. Jestem wręcz w stanie stwierdzić, że w obecnej sytuacji finansowej (chroniczny brak jakiejkolwiek kasy) transfery, jakich dokonują nasi ligowcy bardziej im szkodzą niż pomagają. Już nawet nie chodzi o zmarnowaną kasę, jaką w każdej rundzie wyrzuca się w błoto (choć to też ważny czynnik), ale o wątpliwą jakość tychże transferów, a co za tym idzie destabilizację, jaką owe nabytki wprowadzają do gry zespołu.
Poza brakiem kasy powodem takich niezbyt celnych zakupów jest kompletny brak przygotowania naszych klubów do walki (tak, tak, obecnie to walka) na rynku transferowym. Brak skautingu, brak jakiegokolwiek rozeznania na europejskim rynku piłkarskim sprawia, że trafiają do nas odpadki, zawodnicy którzy mają jedną wspólna cechę, nikt ich już nie chciał. Lądują u nas za sprawą swoich sprytnych managerów, Ci zaś przyjeżdżają ze skrzętnie przygotowanymi płytami DVD, na których ich podopieczni nie odstają zbytnio od gwiazd Realu, czy Barcelony.
W dodatku odnoszę wrażenie, że jeszcze do niedawna nasi rodzimi trenerzy coraz bardziej zamieniali się w… selekcjonerów i co za tym idzie coraz mniej wysiłków wkładali w pracę z posiadaną już grupą zawodników, za to coraz bardziej liczyli na kolejne „wzmocnienia”. Ileż to razy słyszeliśmy z ust szkoleniowca tego czy innego zespołu – „ależ co ja mogłem zrobić, jak działacze nie zapewnili mi odpowiednich środków (czytaj wzmocnień)”. Na szczęście ta tendencja powoli się odwraca i trenerzy nad Wisłą znów wracają do podstaw, czyli wytężonej pracy z zespołem. Być może dlatego, że z powodu braku kasy coraz rzadziej mogą liczyć na „zbawienne” transfery.
Co gorsza wydaje się, że poza naszymi trenerami równie chętnie wykorzystują ten fakt sami zawodnicy już znajdujący się w kadrach swoich zespołów. „Brak transferów to brak konkurencji, a jeśli nikt mi nie zagraża, to co się będę przemęczał” – to sposób myślenia zbyt wielu piłkarzy biegających po naszych boiskach. Wygląda więc na to, że poza zadowoleniem kibiców, ruchy transferowe stały się motorem napędowym całego mechanizmu jakim jest drużyna. Bez nich ani rusz.
Oczywiście, dobry transfer to większe zainteresowanie, a większe zainteresowanie to szansa na sponsora. Tylko czy aby na pewno zakup tego, czy inne zawodnika jest konieczny do podniesienia, jakości zespołu? Patrząc na kadry pięciu najlepszych drużyn Ekstraklasy wygląda na to, że jednak nie. Na palcach jednej ręki możemy policzyć „wzmocnienia” jedenastek tych zespołów przed tym sezonem, a przecież ich gra jest nieporównywalnie lepsza niż w poprzednim roku.
Dlatego wcale nie łamię się na wieść o zwolnieniu Marka Jóźwiaka „akurat teraz”, tuż przed okienkiem transferowym. Po pierwsze kasy nie mamy, więc i szansa na poważne wzmocnienie jest niewielka, po drugie pana Marka jak każdego pracownika klubu obowiązuje okres wypowiedzenia. Zanim, więc Jóźwiak odejdzie obecne okienko transferowe spokojnie zdąży się zamknąć. Po trzecie bardzo bym nie chciał, aby ewentualny brak transferów pozwalał na zrzucenie odpowiedzialności z Jana Urbana i pracy, jaką ma On do wykonania. Owszem, rozumiem, że przydałoby się wzmocnienie tej czy innej formacji, ale uważam również, że bardzo wiele zyskać możemy wykorzystując własne zasoby. I to jest główne zadanie sztabu szkoleniowego w nadchodzącym okresie.
W moim odczuciu Legia Warszawa posiada najmocniejszą kadrę spośród wszystkich drużyn Ekstraklasy. Co ważniejsze, w tym zespole są jeszcze ogromne jak na naszą ligę rezerwy. Jan Urban mówi, że potrzebuje napastnika, wspomina też o potrzebnie wzmocnienia linii defensywy, ale czy nie jest tak, że wspomnianych przez naszego szkoleniowca potrzeb nie można zaspokoić we własnym zakresie:
Potrzebny napastnik? – ok, jak wiemy do napadu wraca Marek Saganowski, biorąc pod uwagę jego doświadczenie jestem przekonany, że bez problemu powróci do formy jaką prezentował na starcie tego sezonu. A Sagan w formie to przecież wielkie wzmocnienie naszej przedniej formacji. Może więc zamiast stawiać na kolejne niewiadome (ewentualne transfery), odbudujmy wreszcie Michała Kucharczyka. Czy Legię, lub jak kto woli polską piłkę, stać na stratę tak utalentowanego piłkarza? A przecież Michał po tym jak pokazał nam jakim dobrym może być zawodnikiem znikł kompletnie i od półtora roku wygląda jak cień samego siebie. Myślę, że warto byłoby popracować nad tym wciąż młodym chłopakiem, tak aby znów pokazał pełnię swoich niemałych przecież możliwości.
Potrzeba skrzydłowych? –ok, ale może najpierw ponownie wdrożylibyśmy Rafała Wolskiego, którego trzeba przywrócić do zespołu po przewlekłej kontuzji. Przydałoby się też wreszcie ustabilizować formę fizyczną Jorge Salinasa, który pokazał, że może być silnym punktem stołecznego zespołu. Przecież każdy z tych chłopaków może z powodzeniem wystąpić na skrzydle. A jeśli nie, jeśli ich żywiołem ma być środek boiska, to nasze boki można by znów wzmocnić Miro Radoviciem (w środku będzie tłok niesamowity, wszak wraca tam zapewne Danijel Ljuboja). Nie zapominajmy, że jest jeszcze bardzo utalentowany Michał Żyro, czy aby nie czas wreszcie wydobyć pełnię jego umiejętności? Dostał swoje szanse Łukasik, dostał Kosecki, Michał też na swoją zasługuje.
Środek pomocy? – No nie, w tej formacji nie widzę w tej chwili żadnych braków. Weteran Ivica Vrdoljak jest jednym z najlepszych zawodników na tej pozycji w lidze. Odbudowany (mam nadzieję) Janusz Gol to bardzo niebezpieczny dla rywali pomocnik, a jego podania potrafią przeciąć każdą defensywę w lidze. W końcu wciąż rozwijający się duet młodzieńców, świetny w defensywie Daniel Łukasik z robiącym coraz większą furorę Dominkiem Furmanem powinni zapewnić nam panowanie w tej części boiska nad każdym ligowym rywalem.
Brakuje obrońcy? - No cóż, może by tak zamiast rozglądać się za kolejnymi wzmocnieniami tej formacji popracować nad tą częścią zespołu w nadchodzącym okresie przygotowawczym. Inaki Astiz, Artur Jędrzejczyk, Michał Żewłakow, Dickson Choto, przecież Ci piłkarze byliby gwiazdami każdego zespołu Ekstraklasy. Dlatego moim zdaniem, jeśli ktoś ma dołączyć do tej drużyn, to niech to będzie naprawdę poważne i co najważniejsze pewne wzmocnienie, w przeciwnym razie wystarczają nam Ci, których już posiadamy. Tylko wyciśnijmy z nich to, co naprawdę potrafią.
Dlatego właśnie zdecydowanie wolałbym, aby zamiast kolejnych niepewnych, za to kosztownych zakupów wykorzystać tą zimę do „oczyszczenia” naszej kary z ludzi, którzy niewiele wnoszą. Za to są ogromnym obciążeniem dla klubu i jego kasy. Jak wiemy odszedł już Srdja Kneżević (chyba największa dla mnie zagadka, nie jestem w stanie wytłumaczyć fenomenu tego piłkarza), to pierwszy krok w bardzo dobrym kierunku, ale zostało jeszcze kilku zawodników, których wkład ma się nijak do ich uposażeń. Być może wtedy zdecydowanie łatwiej planowałoby się kadrę tego zespołu na przyszły sezon. Wszak nikt w klubie nie wyobraża sobie sytuacji, w której nie bylibyśmy zmuszeni do budowania składu pozwalającego powalczyć o upragniony awans do tej najważniejszej z lig. Bo przecież mistrzostwo to dopiero początek drogi.


1) Jóźwiak już wyleciał. Może będzie pobierał pensję przez jakiś czas (to zależy od tego jak się dogadał z prezesem), ale już nie pracuje i nie dokończy okna transferowego. Na dowód podam przykład Koseckiego który podobno już był prawie dogadany, a po odejściu Bereta negocjacje zaczęły się od nowa.
2)Wzmocnienia teraz są nam potrzebne. Większość kluczowych zawodników których wymieniłeś jest już u schyłku kariery (np Choto i Kiełbik napewno przechodzą na emeryturę, a los Ljubo, Żewłaka i Sagana nie jest jeszcze przesądzony). Teraz ich mamy i wszystko gra, ale za pół roku chcesz byśmy grali samymi młodymi? Coś mi się to nie widzi.
Potrzebujemy się teraz wzmacniać nie dlatego, że mamy jakieś braki, ale dlatego że za chwile będziemy je mieć. Błędem jest ściąganie piłkarzy "na już" i jeśli chcemy utrzymać ciągłość to już teraz musimy myśleć o przyszłym sezonie. A wówczas może nam braknąć tego doświadczenia i siły którą dają nam nasi emeryci i warto by było mieć kim kich zastąpić
- "Niestety nie mogę się zgodzić z kilkoma postulatami tego artykułu "
Dlaczego niestety? Stety, ciężko by się dyskutowało gdybyśmy się we wszystkim zgadzali. A tak możemy wymieniać swoje uwagi, sprzeczać się, czy dzielić swoją wizją.
ad meritum
1. Marek Jóźwiak tak szybko nie zniknie z Legii, ostatnio to najbardziej chyba zapracowany człowiek (choć to akurat częsty widok) na Ł3. Dzień w dzień zdaje Jackowi Mazurkowi wielogodzinne relacje ze swoich kontaktów, niedokończonych spraw, rozpoczętych negocjacji. Niektóre napoczęte sprawy są prowadzone nadal, inne (zapewne te nie po myśli prezesa) zostały zarzucone lub jak w przypadku niektórych negocjacji kontraktowych zupełnie zmodyfikowane. W każdym razie Legia w tym okienku będzie raczej kontynuowała pomysły "Bereta" na ruchy transferowe.
2. Oczywiście, że przydałby się wzmocnienia, ale muszą to być naprawdę pewne kandydatury. Nie stać nas na ściągnięcie kolejnych niewypałów. Niestety problem polega na tym, że w tej chwili w Legii nie ma planu rozwoju drużyny. Nie tylko nie wiadomo kogo uda się ściągnąć w tym okresie, nie wiadomo też kogo byśmy chcieli za pół roku. To zdecydowanie utrudnia decyzje i negocjacje w konkretnych przypadkach. Niemniej jednak wiadomym jest, że Jan Urban uparł się na wzmocnienie legijnego napadu, chce mieć też defensorów (jednego, bądź dwóch). Stąd zapewne negocjacje z Tomaszem Brzyskim, stąd podchody pod Dwaliszwiliego.
Sprowadzenie akurat tych zawodników byłoby sporym wzmocnieniem naszej drużyny. Obaj piłkarze rywala zza miedzy są graczami o uznanej renomie, o znanych wadach i wiadomych zaletach. Czy uda się jednak zakontraktować tych zawodników? Tego w tej chwili nie wie chyba nikt. Brzyski jest ponoć tuż, tuż, z Gruzinem jest jednak dużo trudniejsza sprawa. Problemy się zaczną gdy nie uda się sfinalizować tych pomysłów. Wtedy zacznie się typowa dla Legii "łapanka", a tej bardzo się obawiam, nie wierzę też w jej skuteczność. W takim wypadku wołałbym wykorzystanie tego co już mamy i opracowanie porządnych planów na przyszłość.
Drugą moją obiekcją jest to, że ten transfer wydaje się być załatwiany z polecenia menadżera bo zaistniała taka sytuacja z Żyro.
Trzecia rzecz w zeszłym sezonie chyba trzech najlepszych lewych obrońców w lidze to Rumiany, Magiera, Lisowski. O Magierze mówiono, że jakby grał w Legii to by był uznawany za najlepszego lewego obrońcę ligi. W dodatku pochlebnie o Magierze wypowiadał się Tomasz Wałdoch. Dlaczego tak optuję, za tym Magierą?
Dla mnie w piłce oprócz szybkości, przeglądu pola liczy się absolutnie - powtarzalność. Jeżeli ktoś w jednym sezonie ma 8-9 asyst i w kolejnym sezonie wracając po kontuzji zgłasza akces do tego żeby powtórzyć ten rezultat to znaczy, że jest konkretnej formie.
W dodatku prowadzi go jeden z dwóch najlepszych obecnie polskich trenerów (drugi to Urban
Generalnie jeżeli Boguś nie wyczaruje w jakiś magiczny sposób "floty" na wzmocnienia to nadal będzie to wyglądało jak do teraz.
Aha cudów się nie spodziewam, jeżeli jakimś cudem awansujemy do LM to z biletów, od UEFA czy z praw telewizyjnych możemy zarobić ekstra 50-60 mln zł.
Bez tego nie ma co liczyć na jakieś wielkie przychody z rodzimego rynku - myślę że absolutne maksimum to przychód ze wszystkich źródeł to ~90 mln zł, a przy obecnych kosztach nic dobrego to nie wróży.
No chyba, że klub czeka magiczna optymalizacja kosztów.
Zgadzam się, że z ruchów transferowych w wykonaniu naszych klubów czasem per saldo wynika więcej złego niż dobrego i nie jesteśmy przygotowani do rywalizacji na rynku transferowym. Polskie kluby w pewnym momencie zachłysnęły się rosnącymi budżetami, rosnącymi możliwościami płacowymi, zaczęła się zabawa kształtem przypominająca początki zapalonych miłośników Football Managera
Natomiast zupełnie zawrócić z tej drogi nie da się i nie można.
Nie da się założyć, że uda się utrzymać kadrę zespołu, który pokazuje się w Europie, którego zawodnicy trafiają do reprezentacji kraju itp., nie można założyć, że młodzież zawsze będzie w stanie załatać dziury po zawodnikach odchodzących z klubu, względnie obniżających loty, szatnię czasem trzeba przewietrzyć, transfery, jak sam zauważasz, to medialny szum wokół klubu, ciekawość i zainteresowanie kibiców.
Pozostaje zatem nie kwestia 'czy', lecz 'jak'.
Nie do końca zgadzam się z analizą naszych potrzeb kadrowych, tu blisko mi do stanowiska QD, kilku zawodników tej drużyny młodszych już nie będzie, powinniśmy planować dalej niż na jedną rundę.
@ anonimowy_legionista
Też wolałbym Magierę (albo Henriqueza z Lecha
Opinia o Choto byłaby słuszna, gdybyśmy mieli rok 2009 lub wcześniejszy... teraz to już tylko nieprzydatna pozycja na liście płac.
Natomiast "Odbudowany (mam nadzieję) Janusz Gol to bardzo niebezpieczny dla rywali pomocnik"... chyba "bardzo pożyteczny". Odbudowywać to można Kucharczyka, a nie Gola.
Ale przecież zdaniem autora Brzyski przyda się Legii. To tak, jakby szukać jedzenia na śmietniku. Po co brać do Legii starzejącą się miernotę? Miernotę, ponieważ przez całą swoją piłkarską karierę Brzyski nie osiągnął nic. Typowy ligowy szarak.
Mało im Szulerów i Kneżeviciów?
Henriquez ma już na karku 32 lata, a Magiera chyba sierpniu kończy 29. Przydałoby się trochę odmłodzić skład.
Jak już na "wolnym" wspomniałem przy takim transferze, Rumianego można by przesunąć do pomocy - powinien dać radę.
@AdamJ
Co do Janka Gola to też uważam, że nie ma co odbudowywać, ale z tym zastrzeżeniem, że słabe jego występy wynikają ze sfery mentalnej.
Od dłuższego czasu mam wrażenie, że jak Gol się nie "wkurwi" - "zmotywuje" to snuje się po boisku.
@All
Jeżeli Brzyski podpisze kontrakt z Legią to trzeba dać mu szansę się wykazać. Choć liczę, że klub da mu nie więcej niż 1,5 sezonu kontraktu z możliwością przedłużenia o kolejny sezon.
Dzisiaj powinno się wyjaśnić co z Brzyskim, sprzedażą Wolskiego i co Romek ma do powiedzenia na to, że w Legii musi być do grudnia
Może dziś też pokażą nowego napastnika-starego napastnika Blanco - żarcik
- ”Nie do końca zgadzam się z analizą naszych potrzeb kadrowych, tu blisko mi do stanowiska QD, kilku zawodników tej drużyny młodszych już nie będzie, powinniśmy planować dalej niż na jedną rundę.”
Ależ ja nie twierdzę, że będą młodsi, twierdzę jedynie, że obecnie nie mamy żadnego planu rozwoju drużyny. A to oznacza kupowanie na chybił trafił, bez analiz kto wkrótce odejdzie, kto skończy przygodę z futbolem, czyli bez wiedzy kogo tak naprawdę potrzebujemy. Takim zakupom mówię zdecydowanie nie.
Zupełnie inna kwestią jest ewentualne ściągnięcie Tomasza Brzyskiego, to pozycja na której od dana potrzebujemy wsparcie i jeśli ten zawodnik spełnia wymogi sztabu szkoleniowego to jak najbardziej jestem za. To jest transfer jaki chętnie zobaczę. Jeśli ewentualne kolejne miały by być na tej samej zasadzie to… znów jestem za.
Niestety obawiam się, że większość pomysłów jakie miał „Beret” to ściąganie niegdyś wielkich, obecnie równie wielkich…. znaków zapytania i wielkich… kosztów. Takim pomysłom mówię nie.
Wolę pracę z tym co jest i ustalenie wreszcie jakiegoś planu.
Ściągamy Zboźnia czy nie, odejdzie Żewłakow czy zostanie, sprzedajemy Jędrzejczyka czy uda nam się go zatrzymać. To są pytanie na które musimy sobie odpowiedzieć i zgodnie z tą wiedzą działać dalej. Obecnie na żadne z tych pytań nie mammy odpowiedzi, jak więc mamy z sensem kupować? To są kwestie które mnie zajmują. To właśnie brak planu budzi wszystkie moje wątpliwości.
@ Adam J
Choto to wbrew pozorom wciąż bardzo dobry (jak na nasze warunki) defensor. Niemniej jednak faktem jest, iż jego dni w Legi dobiegają końca. Nie miej jednak nadal mógłby być silnym punktem zespołu, tylko czy zdrowie by pozwoliło? wątpię.
Co do oceny Janka Gola pozostaniemy przy własnych zdaniach. Jak napisał anonimowy_legionista jego problemem jest głowa. Jeśli trener Urban z tym się upora, zyskamy bardzo dobrego zawodnika, jeśli nie... wiadomo co i jak. Zgadzam się w jednym, w takiej formie jak wiosną Janek jest nam do niczego nie potrzebny.
Jak napisał Monrooe, jeżeli trener Urban go widzi u nas to czemu nie. Ja po zrobieniu sobie resume jego występów mam skojarzenia z Nacho Novo - postura, ale z tą różnicą, że piłka mu nie odskakuje i umie trafić w bramkę
Zresztą póki co klubu na nikogo lepszego nie stać - jak to się mówi łyżeczką, a nie chochlą.
Inaki Astiz, Artur Jędrzejczyk, Michał Żewłakow, Dickson Choto, przecież Ci piłkarze byliby gwiazdami każdego zespołu Ekstraklasy
To jest wizja przeoptymistyczna i ocena oderwana od realiów.
Zewłakow to obrońca, który, oprócz chlubnej przeszłości, bogatych doświadczeń, siły spokoju (w tym sensie można o nim mówić per "gwiazda"), lubi zawalać bramki i robić rywalom prezenty. Jego sprawy rodzinne wydają mi się mieć w tym mały udział. Popełniał dużo ciężkich błędów, jeszcze gdy jego śp. ojciec nie był umierający.
Dickson Choto, gdyby miał lepsze zdrowie, to kto wie? Problem jest taki, że kontuzje go prześladują praktycznie, odkąd jest w Legii. Trudno też dobrze ocenić jego grę w tych ostatnich meczach w barwach Legii, w których wystąpił. Czy byłby gdzieś indziej gwiazdą? Raczej permanentnym rekonwalescentem.
Iniaki Astiz - współautorstwo karnego dla Widzewa w kwietniu, zostanie z tyłu i brak pułapki offsajdowej w meczu, który Legia przegrała po bramce Rudniewa, spowodowany rzut wolny w Gdańsku. Powrót Urbana pomógł mu dużo mniej niż oczekiwałem. Grywał tej jesieni fatalnie (interwencja w Zabrzu przy 1-1, bramka na 1-1 dla Lechii, fatalne gapiostwo w tzw. meczu derbowym - sytuacja z Wszołkiem, gdy miał sposobność wybić piłkę, nie uczynił tego, skazując się na desperacki, przegrany właściwie pojedynek biegowy z Wszołkiem, a sytuację, na pograniczu czerwonej kartki, uratował Wawrzyniak). Przeciętny obrońca, którego, jeśli w ogóle należy zatrzymać, to tylko ze wzgl. na jeszcze niższą jakość prezentowaną przez Żewłakowa, Sulera i Choto. Nie wyobrażam sobie, aby w jakimkolwiek zespole ligowym doczekał się awansu do rangi gwiazdy.
Podobne uwagi odniósłbym do piłkarzy z pozostałych formacji - z Ljuboją i Radoviciem na czele.
Legia nie ma mocnego składu, pochlebne opinie o umiejętnościach naszych piłkarzy są mocno przesadzone. Jesteśmy ewentualnie mocni słabością konkurencji. A transfery? Ich trafność w Legii za czasów ITI jest bardzo niska. Może lepiej niczego nie majstrować przy składzie, bo znowu się okaże, że zamienił stryjek...
W kategoriach wzmocnienia Legii postrzegam przede wszystkim powrót do składu Marka Saganowskiego, być może Rafała Wolskiego i Michała Efira. Jeśli oni wrócą, żaden podstawowy piłkarz (wyjąwszy Żewłakowa i Kuciaka) nie odejdzie, a do tego Legia rozwiąże umowy z Kucharczykiem (nie rozumiem, jak to możliwe, że kozłem ofiarnym kibiców jest Gol, gdy w składzie mamy Kucharczyka), Salinasem (jedyny jego plus to ocena wypowiedziana przez Ljuboję), Antoloviciem, Żewłakowem i z rundy na rundę gorszym Kuciakiem, to uznam to za duże wzmocnienie.
Generalnie, transfery to jedno. Ale jak Legia nie umiała w zeszłym sezonie sięgnąć po MP, mimo że rywale robili wszystko, co się dało, aby sięgnęła, to i w tym sezonie nie sięgnie, czy będą transfery czy nie, czy udane czy nieudane.
- "To jest wizja przeoptymistyczna i ocena oderwana od realiów"
Być może, nie przeczę. Niemniej jednak to moja wizja
- "Zewłakow to obrońca, który, oprócz chlubnej przeszłości, bogatych doświadczeń, siły spokoju (w tym sensie można o nim mówić per "gwiazda"), lubi zawalać bramki i robić rywalom prezenty. "
I tu również nie zamierzam z Tobą polemizować. Prosiłbym jednak abys spróbował wskazać mi klub w Polsce który Owego Żewłakowa nie wziąłby z pocałowaniem ręki.
Widzisz tak to już jest, że obrońcy popełniają błędy, raz więcej, innym razem mniej. Świat jest jednak tak skonstruowany, że kibice najczęściej pamiętają błędy własnych obrońców i świetne interwencje obcych defensorów. Ciekawostką jest, że nawet w tym samym meczu fani zespołu przeciwnego potrafią mieć zgoła odmienne zdanie. Nie wiem jak długo Żewłakow utrzyma jeszcze obecną dyspozycję, jestem natomiast pewien, że do tego czasu byłby bardzo łakomym kąskiem dla każdego z klubów naszej ligi.
- "Dickson Choto, gdyby miał lepsze zdrowie, to kto wie?"
Zdrowie Dicksona to jego największy problem. Gdyby nie te problemy zapewne byłby to nasz najlepszy obrońca. Niestety, nie jest. Przypomnę jednak, że podobne problemy zaczynają mieć w Lechu z Arboledą, z tym, że Oni nie mogą pozwolić sobie na odstawienie tego defensora. My owszem, być może gdzieś indziej Choto grałby zawsze gdyby tylko był zdrowy. U nas nawet zdrowy siedzi na ławce.
- "Iniaki Astiz - Przeciętny obrońca, którego, jeśli w ogóle należy zatrzymać, to tylko ze wzgl. na jeszcze niższą jakość prezentowaną przez Żewłakowa, Sulera i Choto."
Tu już się z Tobą nie zgodzę. Owszem Inaki popełnia błędy, ba, ja nawet nie za bardzo lubię tego faceta 9nie odpowiada mi sposób jego interwencji) ale jestem pewien, że grałby pierwsze skrzypce w każdej ekipie naszej ligi. Na każdą jego gafę przypadają dwie, trzy bardzo dobre interwencje, to bardzo dobra średnia, zważywszy, że w innych klubach nie byłby tak często osamotniony w swoich poczynaniach. U nas bardzo często jest tak, że defensywa zostaje sama, sobie i jej interwencje przypominają pożar w burdelu. To nie sprzyja ani koncentracji, ani utrzymaniu wysokiej pewności interwencji.
- "Podobne uwagi odniósłbym do piłkarzy z pozostałych formacji - z Ljuboją i Radoviciem na czele. Legia nie ma mocnego składu, pochlebne opinie o umiejętnościach naszych piłkarzy są mocno przesadzone. "
Ciężko dyskutować z taką "armatą". Na jakim tle zapytam? Realu Madryt czy Piasta Gliwice? Wybacz do drużyn europejskich sporo nam brakuje, ale w tej chwili nie widzę mocniejszego składu w Polsce. Nie wiem więc z kim chcesz nas przyrównywać. Ja pisałem swoje słowa myśląc o lokalnej rywalizacji, bo to ona w tech chwili zajmuje nas najbardziej. Wygrajmy najpierw tą ligę, potem zajmijmy się ambicjami walki w Europie.
- "A transfery? Ich trafność w Legii za czasów ITI jest bardzo niska. Może lepiej niczego nie majstrować przy składzie, bo znowu się okaże, że zamienił stryjek... "
Czyli, że co? Lepiej nie wstawać bo nie daj Boże się przewrócę? Wybacz ten argument uważam za fatalny.
- "Generalnie, transfery to jedno. Ale jak Legia nie umiała w zeszłym sezonie sięgnąć po MP, mimo że rywale robili wszystko, co się dało, aby sięgnęła, to i w tym sezonie nie sięgnie, czy będą transfery czy nie, czy udane czy nieudane."
Czyli co? Gasimy światło i wychodzimy?
"I tu również nie zamierzam z Tobą polemizować. Prosiłbym jednak abys spróbował wskazać mi klub w Polsce który Owego Żewłakowa nie wziąłby z pocałowaniem ręki"
Lech Poznań, Śląsk Wrocław, Jagiellonia Białystok i chyba, mimo wszystko, Wisła Kraków też nie (mieli już jednego Frederiksena, po co im Frederiksen - bis). Może skusiłby się GKS, tzw. Polonia (wskutek cyrków, jakie się tam dzieją). Bo chyba Podbeskidzie, po doświadczeniu z Jeleniem czy mistrzem Polski Pietrasiakiem, ma też już dość minionych gwiazd pokroju Michała.
"Widzisz tak to już jest, że obrońcy popełniają błędy, raz więcej, innym razem mniej. Świat jest jednak tak skonstruowany, że kibice najczęściej pamiętają błędy własnych obrońców i świetne interwencje obcych defensorów".
Jest to ciekawe spostrzeżenie. Zwłaszcza w Legii (na strony innych klubów zaglądam wyjątkowo) jest tak, że porażka wzbudza więcej emocji i narzekań niż zwycięstwo - pochwał. Ja taki kiedyś nie byłem, ale taki się stałem po wiośnie 2012.
W sprawie Choto, wspominam to, jak zagrał w Tel-Awiwie rok temu, czy wcześniej w przegranym 1-2 meczu ze Sląskiem. Niech ma sobie inny ligowiec taką gwiazdę w swoim składzie.
- "Na każdą jego gafę przypadają dwie, trzy bardzo dobre interwencje, to bardzo dobra średnia, zważywszy, że w innych klubach nie byłby tak często osamotniony w swoich poczynaniach."
Jestem z Iniakiego niezadowolony nie z powodu wymienionych poprzednio epizodów wiosennych, ale z powodu tego, że pamiętam, jak fajnie grał w 2007 i w 2008. Potem już przestał i do dziś gra na przemian przeciętnie lub źle. Udane mecze w jego wykonaniu są rzadkie.
- "Ciężko dyskutować z taką "armatą". Na jakim tle zapytam? Realu Madryt czy Piasta Gliwice? Wybacz do drużyn europejskich sporo nam brakuje, ale w tej chwili nie widzę mocniejszego składu w Polsce. Nie wiem więc z kim chcesz nas przyrównywać. Ja pisałem swoje słowa myśląc o lokalnej rywalizacji, bo to ona w tech chwili zajmuje nas najbardziej. Wygrajmy najpierw tą ligę, potem zajmijmy się ambicjami walki w Europie."
Pamiętam o tym, by pisząc, odnosić się do skali krajowej.
Ljuboja, na przykład, jest bardzo destrukcyjny. Jak mu idzie dobrze, to oczywiście jest wszystko w porządku. Ale jesienią szło mu równie często źle jak dobrze (źle to Zabrze, Lubin, Jagiellonia, Poznań, Wrocław, Ruch, Widzew). Gra Legii jest w zbyt dużym stopniu uzależniona od tego zawodnika. Konsekwencje jego braku sił lub braku dobrej woli są więc opłakane. Chwała Legii, że potrafiła wygrać kilkakroć nawet wówczas, gdy ten zawodnik raził złą grą (Poznań), ale kilka razy skończyło się to źle (Jagiellonia, Wrocław). To nie jest normalne, aby w każdym meczu dać się łapać na spalonym po 5-7 razy. Jego rzuty wolne bite z okolic pola karnego rywala mają celność na poziomie ok. 10 proc., a jest oczywiście pierwszym chętnym do ich wykonywania. Po prostu pudłuje, choć jego pudła są nieznaczne i wykazują efektowną trajektorię na powtórkach.
Wyśmiewany, słusznie, Slusarski ma chyba jedną bramkę mniej. Ljuboję też można, bez jakiejkolwiek przesady, wyśmiać.
- "Czyli, że co? Lepiej nie wstawać bo nie daj Boże się przewrócę? Wybacz ten argument uważam za fatalny"
Pamiętaj proszę, że te próby i kolejne powstawania kosztują. Legia jest dłużna ITI straszne pieniądze m.in. wskutek fatalnie zakontraktowanych zawodników z wysokim uposażeniem. Oczywiście, że się znowu przewrócimy. Wyjściem jest rozwój Akademii. Inne ścieżki przyniosą nam więcej szkody niż pożytku.
- "Czyli co? Gasimy światło i wychodzimy?"
Jak o mnie chodzi, to chyba tak. Jak się Legia ma tak spisywać jak wiosną 2012 albo tak jak w ostatnim meczu ostatniej rundy jesiennej, to lepiej dać sobie spokój. Efekt gorszy nie będzie, a wstydu dużo mniej. Oni znowu wszystko schrzanią.
- ”Lech Poznań, Śląsk Wrocław, Jagiellonia Białystok i chyba, mimo wszystko, Wisła Kraków też nie”
Zdaję sobie sprawę, że to dyskusja czysto akademicka (zdanie kontra zdanie) ale pospekulujmy:
Lech Poznań – Arboleda – kontuzje, ale jak zdrowy nie do wygryzienia. Problemem są owe kontuzje, coraz częściej nie ma kogo wygryzać. Kamiński ponoć wielki talent, w tym sezonie wielkie błędy i mnóstwo fatalnych interwencji. Został Wołąkiewicz, ale On cześciej grywa na bokach niż w środku. Wybacz, ale moim zdaniem doświadczony obrońca do środka defensywy bardzo by się im przydał.
Śląsk Wrocław - Tomasz Jodłowiec dobry defensor, ale błedów poełnia nie mniej niż krytykowani przez Ciebie obrońcy Legii, Rafał Grodzicki i Mariusz Pawelec, wybacz naprawdę według Ciebie którykolwiek z nich jest lepszy od naszych defensorów?
Jagiellonia Białystok - Michał Pazdan, Ugo Ukach i Tomasz Porębski No cóż wypada zadać to samo pytanie co wyżej, który z nich przebija Choto, Żewłakowa, Astiza? Wybacz jestem pewien, że każdego z naszych chłopaków wzięliby z pocałowaniem ręki.
Wisła Kraków - Wybacz ale tu nawet nie ma się co rozpisywać. W rzeczywistości mają tylko wiecznie kontuzjowanego Arka Głowackiego. Z tego powodu odpada „Dixi” (po co im dwóch rekonwalescentów) ale pozostałą dwójkę wzięliby natychmiast.
*****
Czytając Twoją wypowiedź widzę, że duże piętno na Tonie wywarła zeszłoroczna jesień wiosna (edit - dzięki za czujność Pancz). Ja to rozumiem, byliśmy bardzo blisko. Niemniej jednak to jest sport, wygrywa lepiej przygotowany do całego sezonu. My mimo dobrej wiosny, świetnego początku jesieni odpadliśmy z sił i oddaliśmy to co wydawało się nasze. Pewnie, że szkoda, jasne, że coś mnie trafia jak o tym myślę. Teraz jest jednak nowy sezon, inne przygotowania, inna wizja gry. Jak się skończy? Zobaczymy. Na pewno jednak nie mam ochoty rozpamiętywać interwencji Astiza, braku formy Rado, czy nieskuteczności Ljuboji. Na pewno nie mam ochoty stawiać pod pręgież Macieja Skorży. Czas wyciągnąć wnioski i jechać dalej. Jestem pewien, że dobrze przygotowany obecny skład jest najsilniejszy w Polsce, nawet nasza ławka wygląda na jedna z lepszych w lidze. Dlatego zamiast biadolić będę im kibicował do samego końca. Oby wreszcie w końcu szczęśliwego.
Jeszcze chyba nie wprowadziliśmy systemu wiosna/jesień
Chyba, że coś przespałem.
Co do tematu, to zgodzę się z tezą, że lepiej nie psuć składu ściąganiem nie wiadomo kogo z zagranicy tylko starać się utrzymać obecny skład.
Czarnowidztwo @corazstarszy odnośnie nadchodzącej wiosny to dla mnie sci-fi
-"Jeszcze chyba nie wprowadziliśmy systemu wiosna/jesień. Chyba, że coś przespałem."
Zapewne mi chodziło o jesień pracy Macieja Skorzy
Faktycznie pomylało mi się, sorry. Oczywiście chodziło mi o zeszłoroczną wiosnę.