- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Strach ma wielkie oczy
Zadziwiająca reakcja Miroslava Radovicia zmianę na dokonaną w 59. minucie sobotniego meczu Legii z Łódzkim Klubem Sportowym zainspirowała kibiców i obserwatorów do rozważań na temat rzeczywistych bądź wyimaginowanych problemów istniejących w szatni naszego klubu. Tylko czy kreślenie scenariusza podziału mającego być może wkrótce nastąpić w drużynie Macieja Skorży jest rzeczywiście uzasadnione?
Daleko szukać nie trzeba, choćby na naszej stronie użytkownicy czujnie podnieśli kwestię współpracy pomiędzy Danijelem Ljuboją a Michałem Żyro, wskazując że w trakcie drugiej połowy sobotniego meczu była to kooperacja miernej co najwyżej jakości.
Powtórki nakazują jednak większą wstrzemięźliwość w ocenach. Michał co prawda okrutnie naraził się Ljuboji już bodaj pierwszym kopnięciem piłki, kiedy to nieprecyzyjnie wrzucił futbolówkę w pole karne, jednak kto nie doświadczył gniewu Danijela w takiej sytuacji, ten... nie jest piłkarzem Legii. Z kolei sytuacja, w której Żyro zwlekał z podaniem do Ljuboji, oglądana już bez 'tezy', wydaje się wskazywać jednak na zwykły brak orientacji (sorry Michał!) i nieodpowiedni boiskowy wybór, niż na jakikolwiek manifest Żyry. W końcówce meczu obu panom udało się zresztą wymienić po kilka podań, traktujmy to jak dobrą wróżbę na przyszłość.
Temat 'sceny' zafundowanej publiczności przez Rado wypłynął podczas niedzielnej Ligi Plus Ekstra, przesłuchiwany przez panów Twarowskiego i Dębińskiego Michał Żewłakow z właściwą sobie klasą odpowiedział na dziennikarskie pytania, dość przekonywająco dowodząc, że Rado jest człowiekiem bardzo w drużynie lubianym. Trudno rzecz prosta w tej sytuacji widzieć akurat w tym zawodniku zarzewie potencjalnego konfliktu.
Najdalej w swoich spekulacjach poszedł chyba Robert Błoński. W artykule, który długo i cierpliwie okupował eksponowane miejsce na gazeta.pl redaktor Błoński twierdzi, że Legia jest "zagrożona" i parafrazując Michała Żewłakowa konkluduje, że jeżeli nasz klub nie zdobędzie mistrzostwa, stanie się to zapewne na skutek tego, że "Legia przegra z Legią".
Jakkolwiek redaktora Błońskiego cenię, tak cytowany artykuł, posługujący się retoryką w rodzaju "czy w szatni nastąpi wielki wybuch" lub "kolejny punkt zapalny w szatni", z moimi gustami zdecydowanie się rozmija.
Póki co fakty są następujące: Rado "przygwiazdorzył". Chciał coś pokazać - kibicom, trenerowi, drużynie? Dlaczego, po co? Trudno na te pytania odpowiedzieć. Koncepcji jakoby przymierzał się w ten sposób do rozbicia od wewnątrz legijnej szatni wykluczyć co prawda nie można, ale w hierarchii możliwych wyjaśnień sobotniego incydentu plasuje się ona jednak bardzo daleko za banalnym wnioskiem, że mogliśmy mieć do czynienia z irracjonalnym wybuchem faceta, któremu akurat przytrafił się zły dzień. Ja w mikrofon raczej nie kopię, ale też wielokrotnie zdarzało mi się na przykład gniewnie na kogoś warknąć, a potem dziwić się swojej własnej spontanicznej głupocie.
'Foch' Rado jest jedyną póki co poszlaką, na której mogą opierać swoje teorie osoby wieszczące rychła katastrofę w naszej szatni.
Nie wiemy jak kwestie personalne rozstrzygnie Skorża, nie wiemy jak charakterologicznie ukształtowani są nowi zawodnicy i czy rzeczywiście są przeświadczeni, że wyższa pensja z miejsca zagwarantuje im miejsce w pierwszym składzie Legii, nie wiemy nawet tego czy Wolski aby na pewno wygrał już rywalizację z Nacho Novo (jak twierdzi Robert Błoński), zwłaszcza że wobec nieobecności Hiszpana w tygodniu poprzedzającym mecz z ŁKS-em, jego wyjście w pierwszym składzie w minioną sobotę byłoby decyzją wręcz sensacyjną.
Nie wiemy czy Legia przegrana to na pewno Legia pokonana przez własne słabości, czy może jednak przez przeciwnika. Właściwie to za każdym razem kiedy słyszę, że jesteśmy bezdyskusyjnie lepsi od ligowej stawki, a mistrzostwo powinniśmy wziąć sobie tak jak bierze się puszkę piwa ze sklepowej półki, cierpnie mi skóra i robię się nerwowy.
Nie wiemy też wreszcie czy ewentualne konflikty w szatni (w relatywnie licznej grupie facetów w wieku 18-35 lat niełatwe do całkowitego wyeliminowania) z miejsca obniżą sportową jakość Legii i tym samym brutalnie pozbawią nas szans na tytuł. Większość z nas pamięta Legię 94-95 i doskonale wie, że atmosfera w tamtym zespole o ideał nawet nie zahaczała. Tymczasem coś tam jednak dla nas i dla siebie wtedy wygrali.
Snując te wszystkie rozważania, nie zakładajmy z góry, że wszystko musi pójść źle - równie dobrze może być jeszcze naprawdę bardzo pięknie.


Wszak "Miro" kopnął mikrofon, schodząc z boiska wściekły jak osa - co z tego, że tak na prawdę to nikt nie wie na co? Czy na siebie, na formę, na wczesną zmianę, na trenera? O tym wie "Rado", a być może teraz już trener z drużyna. Napisać jednak coś trzeba, a o Legii będzie się czytać. Tak więc mamy "Czy w szatni nastąpi wielki wybuch?" !!! Az się przestraszyłem jak przeczytałem ten tytuł (podtytuł), myślałem, że ktoś projektując stadion zaplanował szatnie tuż nad(lub pod) węzłem gazowym w dodatku nieszczelnym).
Proszę mi wybaczyć ale posądzanie Radovicia o możliwość rozbicia szatni Legii to chyba jakaś horrendalna pomyłka. Kompletnie oderwanie od realiów jakie panują w zespole na Łazienkowskiej 3. Jestem w stanie zrozumieć bardzo wiele ale tym razem ktoś posunął się zdecydowanie za daleko. Z drugiej strony... może to i dobrze, zawsze jest szansa, iż nasze rzekome kłopoty wpłynął rozprężająca na rywala. Obyśmy tylko takie problemy mieli. Już w sobotę "skłócona" i "wybuchnieta" Legia jedzie do Podbeskidzia.
A co do Radovica - każdy z nas grał kiedyś w piłkę - na podwórku, w szkole, może ktoś w jakimś klubie. I ja pamiętam wielu kolesi, którzy po swoim słabym meczu wyglądali jakby byli gotowi kogoś zabić. Sam miewam do siebie duże pretensje jak coś zrobię nie tak jak trzeba. I wtedy mogą się zdarzyć różne zachowania. Ale w 99% przypadków (ten 1% to Małecki
Zastanawia mnie czy ktoś zadał Skorży i/lub Rado co się wydarzyło na pierwszym treningu po zdarzeniu. Bo ja jestem dziwnie pewien, że sprawy już nie ma. Ale jeśli tak jest to nie dałoby się napisać artykułu.
PS. Czy nie macie wrażenia, że Żewłak w L+Extra bardzo starał się nie powiedzieć, że jego zdaniem Legia zdobędzie MP bo jest najlepsze w Polsce? Bo plątał się, że jak grają jak potrafią to poradzą sobie z każdym, że ważne żeby nie przegrali sami ze sobą i w końcu nie wyartykułował tego o czym piszę w zdaniu poprzednim. Ale moim zdaniem tylko dlatego, że bardzo się powstrzymywał
Ja tekst Błońskiego rozpatruję pozytywnie, jeżeli w szatni wzbudził salwy śmiechu, to stanowił dobrą rozrywkę dla piłkarzy, niezbędną dla chwilowego odprężenia, nabrania dystansu, do tego co w mediach jest obwieszczane, a jeżeli panowała cisza i unikanie tematu, to znak, że trener sprawę powinien wyjaśnić, właśnie w tym momencie zareagować, doprowadzić do sytuacji, że drużyna, po wewnętrznym wypraniu brudów o ile takowe są, z zewnetrznych domysłów, dywagacji będzie żartowała.
Żewłakow sporo już przeżył i nie jedno mistrzostwo zdobył ,więc wie co trzeba robić ,a Mila ? Moim zdaniem swoją karierę zmarnował a mógł sporo osiągnąć. Tylko jak się woli użalać jaki to trener zły zamiast na treningach zasuwać to dziękuje bardzo. Taki zawodnik liderem mentalnym nie zostanie nigdy
I zgadzam się, z Iocosusem, że pewnie obśmiali w szatni ten "artykuł" i tyle tego...
Nie ma się o co przyczepić do Legii (wszak to ulubione zajęcie większości sportowych reporterów i dziennikarzy) to trzeba z igły zrobić widły i nakręcić "aferę mikrofonową"
Kopnięcie mikrofonu przy tym to dziecinny wybryk bez konsekwencji.
Z drugiej strony Rado to dobry duch szatni, więc gdyby coś mu odpaliło to mogłoby to mieć niemały wpływ na atmosferę w zespole, a gdyby dołączył się do tego Ludojad to mogłoby się zrobić całkiem nieciekawie.
Ale to wszystko gdyby
Niestety te banialuki są kolejną, świadomą prowokacją wymierzoną w Legię Warszawa. W redakcji GW chyba uknuto tezę, że Legia to klub antysemicki o orientacji faszystowskiej i jako taki nie może zdobyć żadnych tytułów, ani Polski nigdzie nie reprezentować.
Nie tylko w tej sprawie GW prowadzi krucjatę nie licząc się z faktami, manipulując, kręcąc i ogólnie odwracając kota ogonem na zasadzie, że cel uświęca środki.
Podany artykuł zasadza się na fałszywej tezie, że zachowanie Rado czy Małeckiego było naganne. Otóż było całkowicie normalne i naturalne. Tak zachowuje się duża część zawodników, która będąc w pełni sił i nie grając najgorzej jest zdejmowana z boiska. Pożywkę dla tak durnych dywagacji dał trener Moskal, który z emocjonalnego zachowania niezadowolonego zawodnika zrobił aferę. Że ten mu nie podał ręki. To po co leci z łapą wyciągniętą do wściekłego na cały świat piłkarza. Chce, żeby ten mu podziękował. A niby za co. GW chce wprowadzić nowy zwyczaj boiskowy. Nie gramy tylko przestrzegamy dobrych manier, bo jak nie to GW nas obsmaruje. Niech sami zaczną przestrzegać jakichkolwiek manier czy tolerancji w stosunku do inaczej myślących. Wtedy może zacznę się zastanawiać czy nie mają odrobiny racji.
O Legii jeśli się pisze to można być pewnym że klikalnosc osiągnie przyzwoity poziom,a jak jeszcze tematem zrobi się bunt czy niesnaski w szatni mur beton sukces. Ja w tych kategoriach to odbieram.
"- Dzisiaj, choć wybór Polski na kontynuowanie mojej kariery zaskoczył wielu, na pewno nie żałuję – zapewnił były napastnik m. in. PSG oraz Strasburga. – Tutaj, wręcz pękam ze szczęścia! W tym roku znów posmakowałem występów w Lidze Europy i mogę grać na stadionie, który przypomina mi te niemieckie. No i warszawska publiczność! Jest fantastyczna, a na tytuł czeka już 6 rok… - dodał po chwili."
To chyba tyle odnośnie bajań dziennikarzy z Wyborczej. Pan Błoński znowu zrobił z siebie idiotę.
ja naprawdę nie mam pojęcia jak ktoś kto widział choć jeden sparing/trening Legii z Radoviciem lub Ljuboja mógłby pisać podobne historie. To fikcja czystej wody, wystarczy raz przyjść, zobaczyć jak prezentuje się Rado, jak Ljuboja. Jak są traktowani, jak wyglądają ich relacje z członkami sztabu, kolegami, czy choćby relacje Ljuboja-Jóźwiak. By dać sobie spokój z podobnymi dywagacjami.