- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Nos Urbana
Legia utrzymuje dwa punkty przewagi nad Lechem Poznań. W słoneczne niedzielne popołudnie pokonaliśmy na swoim stadionie Lechię Gdańsk 1:0. Nie obyło się bez nerwów, nie zabrakło kłopotów, ale nasze zwycięstwo było zasłużone. Bohaterem meczu został Jakub Kosecki, który zdobył gola na wagę bezcennych trzech punktów.
Zawsze niezmierne ciekawe, fascynujące wręcz są obserwacje kibicowskich reakcji na przebieg meczu. Poza oczywistą cechą wspólną wyrażającą się w ekspresyjnym świętowaniu momentu zdobycia bramki, zindywidualizowanych różnic jest całe mnóstwo, zupełnie jakbyśmy przychodzili na mecze w specjalnie selekcjonowanych okularach, wyostrzających niektóre obrazy, a rozmywających inne. Dla niektórych kibiców główną postacią widowiska jest sędzia i to jemu poświęcają większość swojej uwagi, zapalczywie komentując każdą decyzję arbitra, inni skupiają się na emocjonalnej krytyce nieudanych zagrań zawodników swojego zespołu, eksplodując po niecelnych strzałach lub chybionych podaniach, są też wśród nas rzecz prosta tacy, dla których boisko w ogóle nie jest miejscem przy podziale uwagi jakoś szczególnie istotnym.
Mam i ja swoje prywatne okularki, przez które jedno widzę lepiej, a drugie gorzej, wyraźniej dostrzegam na przykład wszelkie braki w wyszkoleniu technicznym zawodników, jakoś nie potrafiąc się nadziwić, że piłkarze o tak wysokich umiejętnościach, grający na takim poziomie, potrafią wyrzucić na aut podanie na dwadzieścia metrów uderzone wewnętrznym podbiciem (piję do niecelnego zagrania Daniela Łukasika mającego miejsce w środku pola pod koniec meczu), że mając mnóstwo wolnego czasu i kilku kolegów czekających na podanie, oddają skórę pod nogi pierwszego z brzegu przeciwnika (jak Marko Suler, nawiasem mówiąc, znów zaskakująco solidny, po złamaniu do środka jednego ze swoich ofensywnych rajdów w drugiej połowie). Ale co tam Suler i Łukasik, obaj wszak ledwo wyrobnicy, nawet nasz as Miro Radović w pierwszej połowie ze trzy razy zagrywał do wbiegającego na pełnej szybkości skrzydłem Artura Jędrzejczyka, i za każdym razem czegoś temu zagraniu brakowało, nie były to podania, po których Jędza mógłby zabrać się z piłką bez wytracania rytmu biegu. Tłumaczę sobie, że wyobraźni do zrozumienia przyczyn takich zagrań, tudzież ich pokornej akceptacji, mi brakuje, bom kopał piłkę jedynie na nędznym poziomie podwórkowym. A na podwórku mogliśmy sobie pozwolić z moim kumplem Marcinem na takie ekstrawagancje jak na przykład dwugodzinne strzelanie sobie rzutów wolnych na zmianę. Z sześciu różnych pozycji, raz technicznie, raz siłowo, tak nogą lewą, jak i prawą. No i spekuluję nieśmiało, że pewnie nawet jeszcze dziś na dwadzieścia czy trzydzieści prób, żadnej piłki kopanej delikatnie wewnętrznym podbiciem nie przerzuciłbym dziesięć metrów nad celem, albo, jeszcze jedno takie niewytłumaczalne kopnięcie mi się przypomniało, nie zrobiłbym czegoś takiego jak Kuba Kosecki przy rzucie wolnym bitym zza prawego narożnika pola karnego, dokładnie tym, po którym piłka z zauważalnym trudem dokoziołkowała do krótkiego słupka bramki Buchalika. Może gdybym, nastolatkiem będąc, zaliczał kolejne okrążenia wokół murawy boiska czy uczył się zrozumienia istoty gry w strefie, zamiast wygodnicko kopać jak mi się zachciało, dziś wykazywałbym większą akceptację dla podyktowanych bez wątpienia stresem i zmęczeniem ludzkich ułomności naszych futbolistów. Póki co gawin76 będzie jednak najprawdopodobniej nadal dostarczał rozrywki kibicom siedzącym wokół niego, furiacko tłukąc łbem w barierkę po niewinnych stratach w środku pola. Ot, takie moje 'okulary'.
No ale do rzeczy, bo rozpisałem się o, pardon, pierdołach, a tymczasem o zwycięstwo wcale nie było dziś łatwo. Przewagę mieliśmy co prawda kolosalną! Sytuacji, mimo zagęszczonej obrony Lechii, było dość, w obronie, mimo moich obaw o efekty starć Jodłowca czy Sulera z Buzałą i Wiśniewskim, spisywaliśmy się bez zarzutu. Tylko jakoś długo nic nie chciało wpaść.
W tym miejscu trzeba oddać co cesarskie Janowi Urbanowi. Skoro w zeszłym tygodniu słyszało się i czytało zarzuty, że nasz trener nie pomógł drużynie, biernie czekając w drugiej połowie meczu z Piastem na bramkę, która ostatecznie nie padła, dziś wypadałoby zauważyć, że Jan Urban zachował się zupełnie inaczej. Zmiana Dominika Furmana na Kubę Koseckiego wprowadziła pozytywny zamęt na boisku, nagle zostaliśmy z tylko jednym defensywnym pomocnikiem, Rado przeszedł do środka, Michał Kucharczyk przebiegł sprintem na prawe skrzydło, na lewym ustawił się Kosa. Nie wiem czy Lechia zdążyła kopnąć dobrze piłkę po dokonaniu tej zmiany, kiedy Ljuboja, Jędza i Kucharczyk rozklepali Lechię na prawym skrzydle, a obrońcy gdańszczan w komplecie doskoczyli w polu karnym do Marka Saganowskiego, jakby zapominając o pojawieniu się na boisku Koseckiego, który, wypatrzony przez Sagana, uderzył szczęśliwie, ale i bardzo przytomnie na 1:0. Przypadek czy nie, z przyjemnością zapisuję Janowi Urbanowi punkcik przy pozycji 'prowadzenie zespołu podczas meczu'.
Strasznie żałuję, że swojej bramki nie strzelił Michał Kucharczyk. Może mieć kiepską prasę po tych sytuacjach w końcówce meczu, nie bez własnej winy, bo, zwłaszcza przy drugiej z nich, aż prosiło się o wyłożenie 'patelni' Kosie, który czaił się na środku pola karnego. Ale można próbować spojrzeć na to z innej perspektywy - mamy dziewięćdziesiątą minutę meczu i ten facet nadal jest w stanie wykonać minuta po minucie dwa sprinty w stronę bramki przeciwnika (bodaj nawet trzy, tylko jedno podanie Janka Gola nie doszło), uciec obrońcom, uderzyć na bramkę. Jest coś takiego, co się popularnie nazywa 'ciągiem na bramkę', i Kucharczyk to z pewnością ma. Tacy zawodnicy są potrzebni drużynie, dziś jeszcze nie do końca wyszło, zawiodło wykończenie, ale czasem prostota rozwiązania akcji jest bardziej pożądana niż wyrafinowane techniczne kombinacje. Chyba musimy się zgodzić, że Legia, w której na jednym skrzydle jest Kucharczyk, na drugim Kosecki, to zupełnie inna drużyna, niż ta, w której na skrzydłach są Rado z Tomaszem Brzyskim, i wydaje mi się, że modelowo (tzn. abstrahując od aktualnej formy zawodników i czynników taktycznych), wolę tę pierwszą wersję.
Co dalej? Napisać, że będzie ciężko, to banał, ba, mecz z Lechią był chyba najłatwiejszym spośród tych, które pozostały nam do rozegrania do końca sezonu, tymczasem wygraliśmy go minimalnie. Co mecz wypada nam ze składu jakieś ogniwo, a to nie ma Ljuboi, a to Dwaliszwilego, za tydzień w Białymstoku, gdzie z kilku przyczyn czeka nas szczególnie trudne zadanie, spróbujemy gry bez niezastąpionego zdaniem Urbana w ostatnich tygodniach Ivicy Vrdoljaka.
Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni, nadal to my trzymamy w garści wszystkie atuty.
Dodam jeszcze niewielką prywatę, informując, że jestem dziś szczególnie zadowolony, ponieważ na meczu rozgrywanym na Ł3 debiutował kolejny gawin i, co tu gadać, jest już 'nasz' (tzn. legijny, stadionowy, kibicowski). Pewien ojcowski dyskomfort pojawił się tylko, kiedy musiałem tłumaczyć dzieciakowi, dlaczego część stadionu (niewielka na szczęście) wydawała z siebie 'odgłosy dżungli' po faulu na Koseckim w drugiej połowie. Chcecie mieć, chłopaki, aferę na całą Europę po takim numerze w europejskich pucharach?


Kucharz ? Po raz kolejny się zgadzam. Dla mnie obok Jędzy najlepszy zawodnik meczu. Pomijając ostatnią akcję meczu w której zrobił piłkarski kryminał to naprawdę bardzo fajnie się go oglądało. Jedyny potrafił grać 1 na 1 i o dziwo to skrzydło na którym biegał było w danej fazie meczu o wiele groźniejsze. Bo Jędza dopiero w II połowie był świetny, w pierwszej rządził Kucharz z Sulerem. Nie rozumiem zmasowanej krytyki Kucharczyka, domaganie się wyrzucenia go na trybuny od trenera (WTF?).
Na drugim biegunie Rado, fatalny od kilku tygodni. Urban zagrał na 1 DM i to dało efekt ? Niesamowite po prostu, sądziłem, ze od razu stracimy ze 2. Dobra, dość żartów, bardzo dobra decyzja trenera, oby takich więcej, to naprawdę nie boli. A czasami może pomóc. Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana.
A już na marginesie powiem, że nie podoba mi się to przedstawianie meczu Legia-Lech jako tego decydującego o mistrzostwie. Oj, bardzo można się na tym przejechać. Pamiętam, że Lech zdobywając mistrzostwo tez miał jechać do Krakowa na mecz z Wisłą jako ten ostatniej szansy i co ? Nudny remis, Lewangoolski nie pomógł, wszyscy spisali ich na straty, a tu Jop im mistrza podarował. Lech wcale nie ryzykował grając na Wiśle. To samo będzie u nas, zamurują się, jestem o tym przekonany w 99%, że Rumak wyciągnie wnioski z 1 meczu i zagra na remis. Oczywiście przysłowiowo, bo będzie chciał zdobyć bramkę, ale nie kosztem nawet najdrobniejszego ryzyka. Dlatego jestem przekonany, że musimy mieć co najmniej 3 punkty przewagi nad Lechem po końcowym gwizdku. A za tydzień Jagiellonia...
PS
Obalam kolejne teorie futbolu: uważam, że przygotowanie fizyczne nie jest winne słabemu występowi dzisiaj. Uważam też, że we Wrocławiu zagraliśmy koncert na tle dzisiejszego meczu.
Efekt dało ściągnięcie dramatycznego Furmana i wejście Kosy a nie ustawienie z 1 DM. Zresztą, Urban stosunkowo szybko wycofał się z tego pomysłu (wprowadzając Łukasika) widząc, co wyrabia tam Radovic.
"A już na marginesie powiem, że nie podoba mi się to przedstawianie meczu Legia-Lech jako tego decydującego o mistrzostwie"
Ale to raczej będzie taki mecz. Jeśli wygramy, to raczej już na spokojnie dociągniemy do końca. Lechowi zostaną bardzo ciężkie mecze z PBB, Śląskiem i Koroną a ponieważ prawdopodobnie postawią w meczu z nami wszystko na jedną kartę, więc nasza wygrana w praktyce ich załatwi na te 3 pozostałe kolejki. 5 pkt zapasu (z Jagą po prostu musimy wygrać), to 2 mecze, w których możemy pozwolić sobie na stratę punktów.
No a jeśli chodzi o dzisiejszy mecz, to wydaje mi się, że nadeszły bardzo ciężkie czasy dla Radovica i Ljuboji. Wcale a wcale się nie zdziwię, jeśli za tydzień siądą na ławce.
Było więcej ikry od początku niż np. w meczu z Pogonią czy w Gliwicach. To na plus.
A na minus? W przerwie nie było mi do śmiechu. Widziałem Legię słabnącą mentalnie, z topniejącą werwą. Gdy raz i drugi się nie powiodło (zwłaszcza ta podwójna sytuacja po przerwie - sam na sam Radovicia i zablokowany Sagan), to Legia gasła i w następnych akcjach coraz widoczniej brakowało animuszu. Zanosiło się na 0-0.
Mam poczucie urwania się ze stryczka. Tym razem Urban trafił ze zmianą. Fajnie, że udało się wygrać. Ale właśnie "udało się". Jeszcze ku chwale Koseckiego dodam, że, o ile czegoś nie pokręciłem, akcja bramkowa zaczęła się od jego odbioru bliżej lewej strony boiska.
Na minus z kolei też taka rzecz: po meczu w PP wielu z nas się zastanawiało, czemu Łukasik, a nie Furman. Po dzisiejszym meczu liczba zastanawiających się pewnie jest mniejsza. Nie rozgrzeszałbym jego młodością tak nierównej gry w przedziale 3 dni. Nie wyjdzie ponad przeciętność z takimi wahaniami.
Do słabego Ljuboji przywykłem. Martwi, że Radović tak długo dołuje.
Jest prawdopodobne, że z Białegostoku 3 punktów nie damy rady przywieźć.
Za to ciut optymizmu dostarcza konkurencja. Kolejne zwycięstwo po przeciętnej grze, trochę w stylu Legii z tej wiosny. Poprzednio bardziej przekonywali. Ale to tylko "ciut optymizmu".
Jest mentalnie coraz trudniej. Legia ma nawyk przegrywania kolejnych sezonów w lidze i z tym trudno walczyć.
Podobnie jak Gawin żałuję, że Kucharczyk nie strzelił w końcówce. Powód jednak był inny ... poniewierany Janusz Gol miałby piękną asystę.
Co do Lecha to też nie doczytałeś. Ja uważam, że ten mecz nie zdecyduje, bo potem będą jeszcze 3 kolejki. Oczywiście jeśli zakładasz nasze zwycięstwo w Białymstoku i potem z Lechem to tak, znacząco ułatwi drogę, i w taki wypadku się zgodzę. Tak też postawiłem sprawę: 3 punkty naszej przewagi po meczu z nimi powinno załatwić sprawę, ale każda mniejsza ilość nie bardzo. Odnosiłem się do nastawienia Lecha jako meczu o wszystko. Nie, nawet jeśli wygramy z Jagą to będą 2 punkty straty Lecha i remis na Ł3 ich w pełni urządza przy 3 kolejkach do końca.
Twierdzenie, że mecz z Legią ich tak wyczerpie, że załatwi na 3 ostatnie kolejki to IMO trudne do wytłumaczenia twierdzenie. Że niby ich zawodnicy przebiegną po 20 km w meczu i za tydzień nie będą w stanie wyjść na boisko ? Czy, że psychicznie padną ? Nie bardzo rozumiem sens Twojej wypowiedzi. Meczów z PBB i Koroną nie zaliczyłbym do trudnych, więc nie zgadzam się i w tej kwestii. IMHO to jedne z łatwiejszych (na swoim boisku) dla Lecha. Trudniejsze już mieli z Wisła czy w Białymstoku.
Jeszcze doprecyzuję (sorki za masło maślane). Chodzi o to, że istnieje takie przekonanie, że kto będzie liderem tabeli po meczu Legia-Lech ten będzie już mistrzem. Więc ja się z tym nie zgadzam o ile przewaga na korzyść jednej ze stron nie będzie większa bądź równa liczbie 3 oczek, czyli jednego meczu zapasu. W przypadku każdej innej przewagi ten mecz niczego nie rozstrzygnie i dziwię się, że kibice/dziennikarze i chyba piłkarze Legii nic się nie nauczyli z poprzedniego sezonu. To jest liga i tutaj każdy mecz jest tak samo ważny. Przewaga mniej niż 1 meczu na 3 kolejki do końca niczego nie gwarantuje.
Nie boli? Oj, nie zgodzę się z tym. Radovic nie ma zielonego pojęcia o destrukcji i lubi tracić piłkę po nieudanym zagraniu. To ja już osobiście wolę, żeby Urban w dalszym ciągu próbował uczyć Furmana gry ofensywnej a Rado niech już sobie biega po tym skrzydle.
Naprawdę wierzysz w to, że Lechowi uda się pokonać Podbeskidzie? To samo Podbeskidzie, które walczy z Bełchatowem i Pogonią o 14 pozycję? Przecież oni już z Jagiellonią byli bezsilni i gdyby nie prezent od Norambueny, to kto wie jak ten mecz by się skończył.
Nie będę prowadził specjalnej dysputy na temat Daniela bowiem w moim odczuciu gorsi od niego byli i Radovic i Saganowski. O Vrdolijaku juz mi się nie chce pisać bowiem piłkarz który jest przydatny (a raczej może być przydatny)w dosłownie kilku meczach w sezonie jest w moim odczuciu jakoś tak ... zbędny? Ivica niestety nie daje nic zespołowi w grze do przodu.
Co do naszej gry to niestety, mimo próśb mojego sąsiada który prosi mnie abym nie tłukł juz głową w ścianę bo mu kafelki w łazience odpadają, nadal widzę Ljuboję na ławce i wchodzącego np na ostatnie pół godziny. Z przykrością także stwierdzam że do Ljuboji dołączył obecnie Radovic i że gra Legii wygląda obecnie lepiej bez niego niż z nim. Oby to się zmieniło bo Radovic z dobrym podaniem i dobrymi decyzjami na boisku jest Legii na końcówkę sezonu cholernie potrzebny. Pocieszającym na tym etapie rozgrywek jest fakt że obecnie Lech ledwo ciągnie i wygrywa mecze fuksem, oddając tak jak w meczu z Wisłą jeden celny strzał na bramkę. Legia nie wygrywa przekonująco bramkowo ale jednak w każdym meczu mamy zdecydowanie więcej niż jedną dogodną sytuację bramkową. To mnie nastraja jakoś optymistycznie ale czy jest to optymizm uzasadniony to zweryfikuje to życie czyli kolejne mecze.
P.S. Także mam jakieś takie przeświadczenie że mecz z Lechem zakręci się w okolicach remisu jednak po tym jak Widzew wygrywa 3:0 z Jagiellonią to jedno jest pewne, że w tej lidze nic nie jest pewne
Dziękuję za dobre słowo o Golu
Jak mawiał słynny Maksymilian Paradys: natury nie da się oszukać. Jeśli ktoś nie daje z siebie 100% na treningach i niezbyt dba o kondycję, to w końcu przyjdzie taki moment, że mięśnie już nie chcą się słuchać mózgu. I chyba taki moment nadszedł w przypadku naszych Serbów. Przypomina się jako żywo poprzedni sezon, gdzie obydwaj również zdechli w jego końcówce. Różnica polega na tym, że Urban już zawczasu przygotował sobie alternatywę, bo Ljuboję może zastąpić Saganowski/Dwaliszwili a Radovica Kosecki, Kucharczyk, Bereszyński czy nawet wracający po kontuzji Żyro (którego, mam nadzieję, zobaczę w środę).
1)Kucharczyk - Dziś miał taki swój rajd pod koniec, gdzie od połowy boiska leciał na sam na sam i strzelił w bramkarza. Między jego wyjście za obrońców, a strzałem krzyknąłem "Kucharz - teraz biegniesz po nowy kontrakt" (i zdążyłem całe to zdanie na głos wypowiedzieć
2)Suler - Wy go chwalicie, a mi nie leżał dziś bardzo. Różnica jest taka, że ja bardzo zwracałem uwagę na jego grę niedefensywną. Np. facet był bardzo niedokładny z podaniami nawet na dość małej przestrzeni, jakoś słabo kopał.. Nie przeczę, że w defensywie pokazał się dobrze (nie zwróciłem uwagi - nie wypowiadam się), ale braki ma i to duże
3)Serbska brać - słowem tragedia. Rado jeszcze biega, próbuje i zdarza mu się zauważyć kogoś prócz Ljubo więc to jeszcze jako tako wyglądał. Ljubo jednak już mnie irytuje. On naprawdę staje się hamulcowym. Nie wiem czy nie ma siły, czy chęci, czy faktycznie już się obraził, ale tak grać nie można. Fajnie, że to na naszą ligę to techniczne bożyszcze, ale nie korzysta z tego. Połowę akcji przestał w miejscu, albo przespacerował... Chyba ani razu nie wybiegł w pole karne, nie pokazał się partnerom.. No dramat. Jak tak ma grać to faktycznie szkoda kasy.
Co mnie zirytowało? Brak celnych podań, nieumiejętność przyjęcia piłki, straty, brak przeglądu pola ... ale wstyd dla piłkarzy!!!
@Suler, gość umie grać tylko prawą nogą, żeby coś zrobić musi sobie ją ustawić, w destrukcji póki co pewniejszy niż Rumiany i w sumie, przy tym jak dołuje Rado, to można się zastanowić czy np. Kosę zostawić na prawej, a Brzyskiego zastępować Rumianym - przynajmniej nie będzie problemów z jego grą defensywną.
Mam podobne przeświadczenie jeżeli chodzi o mecz z Lechem, tzn. jestem w stanie wyobrazić sobie scenariusz, w którym wygrywamy z nimi u siebie, wszyscy nakładają nam już koronę na głowę, tymczasem my tracimy punkty w Łodzi i Chorzowie i robi się problem. Nadal niewiarygodna wydaje mi się myśl, żeby Lech był w stanie wygrać wszystko do końca, ale po tym co działo się w ich meczach z Jagiellonią i Wisłą, zaczyna wkradać się w tę moją niezachwianą dotąd pewność nuta wątpliwości, im chyba sam diabeł dzieci w tym sezonie kołysze.
Te 'małpie' odgłosy były przez krótki moment po faulu na Kosie na prawym skrzydle, tym samym, po którym tak rachitycznie wykonywał wolnego. Zapewne na sporej części stadionu nie było ich słychać, niestety na swoim dość rzadko obsadzonym ludźmi fragmencie Zachodniej fonię miałem niezłą.
@ CTP
Ano właśnie, co do Rado, to co w końcowej fazie ataku zwykle jest usprawiedliwionym ryzykiem, to w rozegraniu akcji w środku pola zbyt często jest niedopuszczalną nieodpowiedzialnością.
Taki pomysł z przesunięciem Rado (w zasadzie reaktywacja letniej koncepcji) to, nie da się ukryć, swego rodzaju desperacja Urbana, problem polega na tym, że nie tylko w Legii, ale w ogóle w Polsce dobrych pomocników na tę pozycję drugiego DMC jest niewielu, wystarczyło, że Murawski trochę poprawił formę wiosną (jak również, mam wrażenie, sylwetkę), i znów rządzi w lidze. Furman wykazuje pewne predyspozycje, zwłaszcza w zakresie boiskowej inteligencji, antycypacji i zaangażowania, ale niestety póki co za dużo jeszcze biega, a za mało rządzi jak na tę pozycję. Nie 'stempluje' akcji w środku pola, no i gra nierówno, na co zwraca uwagę corazstarszy.
@ Walles
Z całym szacunkiem dla Janka Gola, fajnie się dziś spisał, ale wejście na końcówkę meczu, kiedy przeciętny przeciwnik wystawia nam się na kontry, to chyba jednak zbyt słaby materiał, żeby twierdzić, że dał przez te pięć minut drużynie więcej niż 'niektórzy' przez całą rundę. Nie popadajmy w przesadę, broniąc go przed hejterami
Ljuboja, hm, szkoda, że trafił w słupek, dziwiłem się, że nie pociągnął tego strzału po długim. Natomiast widać, że zmiana w przerwie meczu z Lubinem przyniosła skutek o tyle, że tym razem grał wyraźnie za Saganem. Za tydzień zapewne kolejne podejście do konfiguracji Ljuboja - Dwaliszwili, oby z lepszymi efektami niż przy poprzednich próbach.
@ QD
Suler jest nadal 'elektryczny' w ataku, tak jak na jesieni był w obronie, podejmuje złe decyzje, no ale to jednak w pierwszej kolejności defensor, a dziś był nie do przejścia.
Tak jak pisze JJ, dziwna sprawa z tą rywalizacją jego z Brzyskim. Niby facet od dawna skreślony, a tymczasem nagle wchodzi do pierwszego składu zamiast, tak się zdawało, naturalnego dublera Wawrzyniaka. Bądź tu człowieku mądry i pisz wiersze.
A więc mamy tak samo, ja też nie rozumiem jak piłkarz który zarabia tyle ,że jego miesięczne wynagrodzenie przewróciło mój świat do góry nogami nie potrafi podać celnie na 10- 20 metrów. jak się okazuje nie jest to tylko domena naszych grajków.Kiedy trzeciego maja podejmowałem szlachetnego Wallesa obiadem w tv leciał akurat mecz Real- BVB i tam to samo. Już przy stanie 2:0 Borussia wyprowadzała kontrę i ich zawodnik będąc na środku boiska posłał niecelne podanie na lewe skrzydło a był przez nikogo nie atakowany. Tak więc tu psioczymy i słusznie to co mają powiedzieć tam. Wiem napiszesz u nas norma u nich przypadek ale akurat tak mi się przypomniało. Razem ze szlachetnym skomentowaliśmy to krótko - tam też nie potrafią
Mecz jak mecz w przerwie robiłem za Wallesa i uspakajałem Monrooe mówić wygramy.
Kucharczyk no niby jest teraz w gazie ale na litość boską tak nie wolno marnować sytuacji, niechby grał jak w transie a będzie pudłował setki nic to nie da. Pamiętać będziemy niewykorzystane sytuacje.
Końcówka. Zamiast napierać grali w pici polo i to też irytowało publikę to się czuło. Kiedy w końcu rozjadą kogoś tak solidnie?
Suler. Już go polublłem
@QD
Co do Serbów to ja mam odwrotnie. O ile jeszcze Ljubia się starał o tyle Rado cienki jak zupa na gwoździu ,a w drugiej połowie tak na mój wzrok to nie zanotował żadnego celnego podania na odległość większą niż 5 metrów. Jednym słowem TRAGEDIA. Tu zgoda z Wallesem, Ljuboia powinien grać ostatnie pół godziny.
I jeszcze co do meczu z Lechem. Też popieram JJ jeśli utrzymamy przewagę i wygramy z lechem to oczywiście prawie Mistrz nasz ale jeśli zremisujemy a przewaga będzie taka jak obecnie jeszcze się mocno my kibice napocimy oglądając i kibicując Legii w trzech ostatnich kolejkach. Tak jak pisałem podświadomie czuję ,że meczu nie przegramy ale czy włożymy im cztery nie tracąc żadnej? Mam nadzieję tylko albo musimy zagrać bez Rado albo Serb musi zagrać jak na lidera przystało.
Ljubo się też tak starał? Mnie aż w oczy kuło to jego stanie. W kilku sytuacjach aż się prosiło podbiec, nogę dostawić.. nic. Słup soli. Raz jeden widziałem jak biegł - w 94 minucie (o zgrozo!) w opisanej akcji sam na sam Kucharza. Piszę "o zgrozo" bo
się czepiamjednak jako emeryt to akurat wtedy powinien już był być bez sił, a skoro nie był to pokazujejak się opierdzielałże jednak potrafi.Dwa: Np. Sagan i Wlado mogliby się "żywić" wyłącznie jakimiś farfoclami co spadają w okolice bramki i trzeba je tylko dobić - Ljubo zaś ma jakieś opory by w ogóle myśleć o podbiegnięciu do takich piłek. Wg. mnie nie chce mu się i tyle.
PS
Swoją drogą ciekawe zjawisko/zależność: jeśli Ljubo nie ma w promieniu 5m od Rado to znaczy że Rado właśnie biegł i Ljubo nie zdążył jeszcze doczłapać.
Ljuboja ? Wiele mu można zarzucić - niedokładność, ciągłe spalone, granie z Rado, niechlujność, ale stanie jak słup soli ? Taki zarzut w kierunku gościa, który właśnie jako jedyny stara się być w ruchu i wychodzić do piłki ? Nie wiem czy oglądasz mecze w tv czy na stadionie, ale on jako jedyny jest pod grą. A już szczególnie widać to przy rzutach z autu, proponuję się przyjrzeć temu elementowi. Wczoraj cofał się głęboko do środka boiska również nie dlatego, żeby zrobić na złość trenerowi, ale zwyczajnie nie było gry po ziemi bez tego. Kilka razy to zrobił, spróbował rozegrać właśnie będąc w ruchu. Zresztą zdaje się, ze nawet Weszło które lubi Serba w podobnym stopniu co Walles
Radovic - oczywiście zgadzam się sam ze sobą
Gol - popieram gawina. Fajnie, że widzimy dobre zagrania, że hejterzy są w kropce, ale bez przesady. Dwa podania do Kucharczyka na 20 metrów w sytuacji gdy nie ma obrony Lechii ? Fajne, ładne zagrania i tyle. Nothing special.
Kucharczyk - przecież on miał akcje nie tylko w ostatnich minutach meczu. W I połowie miał kilka rajdów, w drugiej również. To on dośrodkowywał w bramkowej akcji. Mi się podobał bardzo w dzisiejszym meczu, a notę zepsuła mu ostatnia akcja meczu, gdzie rozsierdził kibiców, trenera i kolegów z zespołu. Poza tym bardzo fajnie się prezentował, dla mnie jest teraz 1 wyborem wśród skrzydłowych.
A co do Sulera to chciałbym zwrócić uwagę na jego przerzuty, jako jedyny potrafi zagrać 60 metrowe zagranie co do nogi.
Zespół z Poznania robi w ostatnich tygodniach lepsze wrażenie. Jest bezwzględny dla przeciwników na ich boiskach i zaczyna zwyciężać na swoim. Drużyna ma styl, a jej kontratak może stanowić wzór. Upilnowanie Bartosza Ślusarskiego, Gergö Lovrencsicsa czy Łukasza Teodorczyka to spore wyzwanie dla każdej linii obronnej. Blok defensywny Legii nie budzi zaufania, a fakt, że ma w nim znów miejsce Marko Šuler, powinien stać się powodem do głębokiego zaniepokojenia kibiców tego klubu.
Lech gra równo, a Legia w kratkę. Po dobrym meczu finałowym o Puchar Polski ze Śląskiem przyszedł znów słaby z Lechią. Trener gdańszczan Bogusław Kaczmarek był zainteresowany głównie tym, czy po kontuzji zagra już Jakub Kosecki. Odetchnął, kiedy okazało się, że nie. A po przerwie Kosecki wszedł na boisko i minutę później zdobył zwycięską bramkę. Do tej pory goście radzili sobie całkiem nieźle.
Legia gra tak, jakby się męczyła. W jej akcjach nie ma polotu, rwą się po dwóch podaniach i do niczego nie prowadzą. Wszyscy lubią i szanują trenera Jana Urbana i ja też. Ale na pytanie: czego Urban nauczył legionistów przez prawie rok, nie potrafię odpowiedzieć. Legia jest silna indywidualnymi umiejętnościami poszczególnych zawodników. Są na tyle dobrzy i przygotowani pod względem fizycznym, że nawet kiedy im nie idzie, zdobywają zwycięskie bramki w drugiej połowie, gdy zmęczony przeciwnik już ledwie dyszy. Ale uroku w tym nie ma żadnego.
Trudno powiedzieć, o co facetowi chodzi. Zdaje się, że o to, że ma być urok. Ale niewykluczone, że dalszy przebieg ligi będzie mniej więcej zgodny z jego diagnozą. Nie ma się co czarować - Legia trochę człapie. Pytanie, czy doczłapie.
Jak to co? Demencja tetryka
Zresztą Lech w ostatnich dwóch meczach był "straszny" jak tak dalej pójdzie, to z Widzewem przerżną (co nas ucieszy) , a od nas baty zbiorą
W środku jestem spokojny, Vrdoljak będzie miał kilka dni na regenerację więcej, może i na Gola warto postawić. Furman jeszcze trochę nie stabilny jest i nie ma pewności co zagra 18 maja.
No dobra, pewnie wielu czytając to pomyślało: oszalał
No i właśnie dlatego tak potrzebujemy tego mistrzostwa. Nawet wśród nas zaraz odezwą się głosy ileż to trzeba pozmieniać (bo trzeba), ale w wypadku braku tytułu te zmiany będą musiały być widoczne. Tytuł da nam spokój w konstruowaniu stabilnej wielkości Legii.
Zresztą to też jest spory problem Legii - tu wszystko stoi na jednej karcie i praktycznie zawsze trzeba zaczynać od nowa. Nie ma miejsca na kontynuacje czegoś bardziej dalekowzrocznego.
Dlatego też ja bardzo liczę na Leśnodorskiego, że w końcu przerwie to błędne koło. Zwłaszcza, że zatrudnienie nowego trenera, to bardzo duże koszty. Jeśli będzie to ktoś z tzw. nazwiskiem z zagranicy, to przecież oczywistym jest, że będzie chciał wymienić pół drużyny na swoich piłkarzy. A my już mamy w naszej lidze taki klub, który poszedł vabank i teraz balansuje na granicy upadku. No a po drugie, mnie np. jest bardzo ciężko znaleźć powody, dla których Urban powinien odejść. Trzyma zespół w pełnej gotowości, daje wszystkim szanse gry (nawet Sulerowi!), ostro reaguje przy linii bocznej, widać dobrą robotę w szatni w przerwie meczu, bo często na drugą połowę wychodzi inna Legia.
Panowie, popatrzcie na tabelę, my na 5 kolejek przed końcem, z wyjątkiem jednego zespołu, odstawiliśmy całą ligę daleko w tyle. To się już dawno nie zdarzyło. Na palcach jednej ręki można policzyć mecze, gdzie Legia zdecydowanie nie dominowała nad przeciwnikiem. Wszyscy przyjeżdżają na Łazienkowską z jedną taktyką: autobus. Mnie ciężko znaleźć w pamięci drugi taki sezon.