A+ A A-

Na wyciągnięcie ręki

Legia LECHMecz sezonu rozstrzygnięty po naszej myśli! Rzut karny podyktowany w 86. minucie został pewną stopą Ivicy Vrdoljaka zamieniony na bramkę na wagę zwycięstwa i powiększenia przewagi na Lechem Poznań do pięciu punktów. Pięć punktów, trzy mecze. Mistrzowska korona jeszcze nie tkwi na naszych skroniach, ale jest bliżej niż kiedykolwiek w tym sezonie.

W kibicowaniu, w ogóle w piłce nożnej, wiele jest rzeczy i zjawisk pięknych. Nieodmiennie uwielbiam na przykład wrażenie zapomnienia o całym świecie podczas dziewięćdziesięciu minut absolutnego skupienia na futbolu, tę, że się wyrażę zapewne odrobinę zbyt górnolotnie jak na to miejsce, wewnętrzną wolność. Dziś owe narkotyczne wrażenie zostało jeszcze podniesione do potęgi, wszak czekał nas mecz o kolosalnym ciężarze gatunkowym, prawdopodobnie o wymarzone mistrzostwo Polski, mecz z jednym z największych ligowych rywali, w tym sezonie przeciwnikiem bezapelacyjnie najgroźniejszym. Osobliwie wczesna pora rozgrywania meczu też zrobiła swoje, ledwo człowiek zdążył się obudzić, już zaczął zerkać na zegarek, bo zaczynało się pełne emocji odliczanie. Jakże piękny dzień, piękne przeżycie, piękna radość.

W futbolu uwielbiam również to, że zawsze należy patrzeć w przyszłość. Z jednej strony, choćbyś nie wiem jak ciężki cios przyjął, jak wielkie kibicowskie rozczarowanie przeżył, zawsze czekasz na kolejny mecz, zawsze wracasz, zawsze z nadzieją. Jak my po traumie mistrzostwa straconego wiosną zeszłego roku. Z drugiej strony, każdy triumf, nawet taki jak dzisiejszy, nie może być końcem drogi. To po prostu jeden krok. Trudny, ważny, ale tylko krok, po którym trzeba wykonać jeszcze ileś kolejnych. Najbliższy - już w piątek. Wyobraźmy sobie, że wygrywamy z Widzewem. Lech w sobotę wychodzi na mecz z Podbeskidziem ze stratą ośmiu punktów. Jeden fałszywy ruch w ich wykonaniu i... sezon zakończony. Jeżeli natomiast stracimy w Łodzi punkty, znów wrócą nerwy, znów pojawią się kalkulacje i niepewność. Tak, Widzew trzeba potraktować z tą samą powagą, koncentracją, zaangażowaniem i odpowiedzialnością, co Jagiellonię w zeszłym tygodniu, co dziś Lecha. Cieszmy się, ale patrzmy w przyszłość, bo nadal jest robota do wykonania.

Mecz z Lechem mnie nie rozczarował, nie zawiódł. Byliśmy lepsi. Nieznacznie, ale jednak lepsi. W ostatniej dekadzie dwukrotnie to my wcielaliśmy się w rolę dzisiejszego Lecha, jadąc wiosną do Krakowa, gdzie z kolei w naszej dzisiejszej roli występowała Wisła. W każdym przypadku zwycięstwo gości mogło odmienić losy sezonu. Przegrywaliśmy jedną bramką, raz za trenera Kubickiego, raz za poprzedniej kadencji trenera Urbana, po niesławnych pudłach Chinyamy. Nieznacznie, ale słabsi. Jak dziś Lech.

Zaskoczyło mnie, jak mocno weszliśmy dziś w mecz. Wysokim pressingiem, aktywnie, z pasją. Zupełnie inaczej niż zwykle na własnym boisku. Nasza dominacja w pierwszych dwóch kwadransach było ogromna, zdecydowanie powinna zakończyć się bramką. Ale bądź to zabrakło podjęcia odpowiedniej decyzji po wygarnięciu Lechowi piłki na ich przedpolu, bądź zawiodła skuteczność, jak w przypadku strzału Michała Kucharczyka na pustą bramkę. Potem nastąpiła zaskakująca dla mnie roszada na skrzydłach, nieźle prezentujący się na swoich flankach Kucharczyk i Kosecki zamienili się miejscami, po czym jak na sygnał... zgaśli niczym świece. Zaś rozgrywający wyborne dwa kwadranse Daniel Łukasik złapał wyjątkowo głupią żółtą kartkę za pouczanie arbitra i natychmiast nam się 'popsuł', o mały włos (a może raczej o gwizdek w innych ustach), nie wylatując z boiska tuż przed końcem pierwszej połowy.

Po przerwie Lech chwilami grał lepiej piłką, ale nie był w stanie zepchnąć nas do obrony. My ich natomiast - jak najbardziej. Wygraliśmy zasłużenie, chociaż być może spotkanie zakończyłoby się remisem, gdyby nie... Mariusz Rumak, który postanowił grać odważnie, o pełną pulę. Zdjęcie Wołąkiewicza (bardzo słabego dziś, nawiasem mówiąc), zastąpienie go Linettym, przesunięcie Kędziory na środek defensywy, a Możdżenia na prawą obronę, było roszadą szalenie odważną. Może nawet po prostu szaloną, bo przecież 'nie kto inny jak' Możdżeń stracił z oczu Koseckiego w kluczowym momencie meczu, ale tej odwagi i chęci poszukania zwycięstwa za wszelką cenę, ja Rumakowi szczerze i bez żadnego sarkazmu winszuję, nawet jeżeli z nutą uzasadnionej schadenfreude.

U nas różnicę zrobił, znów, jak na jesieni, Kuba Kosecki. Nawet jeżeli nie jest jeszcze w pełni zdolny do poprawienia swojej ogólnie rozumianej boiskowej efektywności (ostatnie podanie, a w zasadzie jego brak!), to jego zawziętość, szybkość i ciąg na bramkę, są wartością dodaną Legii 2012/13. Dziś Kosa w pojedynkę wykartkował Lecha, przez niego Ceesay opuszczał boisko z obłędem w oczach (wydaje się zresztą, że ta historia może mieć ciąg dalszy), a Możdżeń wyrobił 150% kartkowej normy. Szkoda, że w piątek we wzmiankowanym wyżej meczu z Widzewem, będziemy musieli radzić sobie bez turbodoładowania Kosy, usiłując zastąpić je prawdopodobnie zgoła odmiennymi piłkarskimi walorami demonstrowanymi przez Tomasza Brzyskiego.

Co kapitańskie trzeba też oddać Ivicy Vrdoljakowi. Noga nie zadrżała mu przy jedenastce, a przecież był to karny, przy którym noga miała prawo zadrżeć, o czym przekonuje niepewność Lado Dwaliszwilego, który nie zdecydował się na wzięcie odpowiedzialności na swoje barki. Zresztą to własnie IV, wcześniej zaangażowany w mało spektakularną fizyczną rywalizację w środku pola, w idealnym momencie pokazał, że jest nie tylko atletą, ale i piłkarzem, posyłając prostopadłą piłkę, która zgubiła Możdżenia i otworzyła Kosie autostradę w stronę bramki Kotorowskiego.

Czy w tak twardej, walecznej i skoncentrowanej Legii można coś jeszcze poprawić? Przecież chodzi nam o mistrzostwo, ale... nie tylko o nie, także o to, co ma nastąpić latem. Cóż, wydaje się, że jest ku temu przestrzeń, zwłaszcza w pierwszej linii. Dwaliszwili prezentował się dziś troszkę poniżej średniej wyznaczonej przez poziom całego zespołu. Bardzo mocno liczę na to, że Lado będzie wyglądał zupełnie inaczej po przepracowaniu z Legią pełnego okresu przygotowawczego, w tej chwili wyraźnie brak mu 'odejścia', nawet kiedy zastawi się, kiedy wygra walkę o pozycję z przeciwnikiem, nie jest w stanie wykorzystać tego z pożytkiem dla zespołu. Po drugiej stronie boiska chwilami niepokoił z kolei Inaki Astiz, zwłaszcza jego strata w pierwszej połowie postawiła nam włosy dęba na głowie, przypominając zeszłoroczne koszmary. Na szczęście tym razem bez tak przykrych skutków.

Lech nie pokazał tak naprawdę niemal niczego, co dowodziłoby, że rację mieli eksperci przekonujący, że podopieczni Rumaka prezentują się wiosną lepiej od Legii. Kompletnie zawiedli przede wszystkim chwaleni z lewa i prawa Lovrencsics i Hamalainen. Jedyna lechita, który zagrał dziś mecz na mistrzowskim poziomie to... środkowy obrońca Kamiński, który był, bez żadnej przesady, fantastyczny, zwłaszcza w wyprzedzaniu naszych napastników, pozwalając się ograć bodaj tylko raz, w drugiej połowie Kucharczykowi.

Im - rozczarowanie, nam - radość. Futbol nie zawsze jest okrutny!

Dyskusja (65)
1sobota, 18, maj 2013 18:23
CTP
Teoretycznie jeszcze mają szanse ale wydaje mi się, że dzisiaj kompletnie podcięliśmy Lechowi skrzydła. Za tydzień grają z PBB, który po dzisiejszej porażce już naprawdę zagra o życie, w dodatku wykartkował się Ceesay, do tego Ślusarski kontuzjowany. Jeśli w piątek utrzymamy koncentrację, to chyba już w sobotę będziemy mogli świętować.
2sobota, 18, maj 2013 18:41
CTP
Ktoś z was wie jak to będzie teraz z pucharami? Śląsk jako finalista PP gra od tej samej rundy, co Śląsk jako zdobywca 3 miejsca?
3sobota, 18, maj 2013 19:07
Garm
Od pewnego czasu nie ma już różnicy. Dobre źródło informacji przeróżnych.
4sobota, 18, maj 2013 19:43
anonimowy_legionista
Potwierdziło, się po raz kolejny, że ważne mecze, które musimy naprawdę wygrać, w tym sezonie wygrywamy. Było tak w Poznaniu, Wrocławiu i teraz w Warszawie Very Happy

Zastanawia mnie tylko, jedna rzecz czy przy strzale na bramkę Ivicy, kiedy Murawski wybijał piłkę, czy piłka przekroczyła linię czy nie?

Najważniejsze to, że Lovrencsics dzisiaj nie pohasał, Hamalainen'a się jakoś nie obawiałem bo wcześniej miał jakieś problemy ze stopą i nasi mogli go trochę przeczołgać Very Happy
5sobota, 18, maj 2013 19:51
corazstarszy
Były takie przypuszczenia, że zdecydują sprawy, na które trener nie ma do końca wpływu: szczęście i dyspozycja dnia. I chyba zdecydowały: dwie wymuszone zmiany w 1. połowie to rzadkość, a dyspozycja rywala dziś była słaba. Może to Legia tak dobrze umiała zneutralizować atuty przyjezdnych, ale na pewno to nie był ich dzień. Mam takie wrażenie, że graliśmy sporo meczów trudniejszych i cięższych niż dzisiaj.
Mecz jak na porę i pogodę – całkiem, całkiem. Przestojów nie było, walka cały czas.
Przeraziłem się, ujrzawszy Radovicia kręcącego się pobliżu piłki przy karnym.
Z gry wszystkich jestem zadowolony. O nikim nie można powiedzieć, że zawiódł czy zagrał źle. Pochwaliłbym mało spektakularnego Wawrzyniaka. Właśnie odpowiedzialność, a nie nieprzemyślane rajdy i spóźnione powroty były potrzebne. I to zostało spełnione. Węgier z kobiecą fryzurą sobie nie pograł. Też zauważyłem, że u nich kapitalnie zagrał Kamiński.
Powiem, że zaczynam wierzyć w MP dla Legii. A nie śmiałem dotąd nawet o tym marzyć. Czuję się bardzo szczęśliwy.
Jeszcze 4 punkty, czyli minimum 1 wygrana i remis. Teraz to mi się wydaje bardzo dużo.
Nie tylko Kosecki wypada. Jędza - też.
6sobota, 18, maj 2013 20:27
Senator
@sir Gawin
Zawsze jest dziś nie dla nas natomiast w Poznaniu okrutnie cierpią. I dobrze nie lubię ich . Tak to jest jeśli przyjeżdża się po remis. Lech grał na remis przez 80 minut. Rumak tak chciał i chciał przecisnąć w ostatnich minutach. Dwie zmiany zabrały mu oręż . Zmiana ostatnia okazała się gwoździem do trumny. Tyle tylko że to on był na musiku więc nie odbieram tego jako odważnego aktu. Taki miał plan. Podobała mi się Legia jako drużyna, świadoma celu, waleczna dająca maxa .
7sobota, 18, maj 2013 21:05
Garm
corazstarszy -> Dlaczego Jędza wypada? Cytuję stronę TMESA:

Jakie są zasady pauzowania po żółtych kartkach w rozgrywkach Ekstraklasy?

Zawodnik musi automatycznie pauzować jeżeli zostanie ukarany:
- czwartą żółtą kartką w sezonie - dyskwalifikacja w jednym meczu Ekstraklasy;
- ósmą żółtą kartką w sezonie - dyskwalifikacja w jednym meczu Ekstraklasy;
- dwunastą żółtą kartką w sezonie - dyskwalifikacja w dwóch meczach Ekstraklasy;
- przy każdej kolejnej co czwartej żółtej kartce - dyskwalifikacja w dwóch meczach Ekstraklasy.


Jędrzejczyk dostał 10. żółtą kartkę.
8sobota, 18, maj 2013 21:51
JJ
Niewiarygodnie dobry jak na wiosnę Kosa (przecież to nie tylko akcja bramkowa, ale i wiele innych dryblingów), świetny IV, Jędza i chaotyczny, ale niezwykle zadziorny i ofiarny BB. /brawa dla IV za podjęcie męskiej decyzji i wzięcie na klatę karnego, prawdziwy kapitan ! Urban po meczu powiedział, że "zdziwiło go, ze Lado odmówił strzelania karnego i daje mu to dużo do myślenia". Brawo, całkowicie niezrozumiała sytuacja.

Poza tym mecz przeciętny, mało piłkarskiej jakości, taka typowa dla Legii wymęczona wygrana w rundzie rewanżowej, tyle, ze jakie to ma teraz znaczenie, skoro jest pięknie ? Jest pięknie, ale za chwilę musi być przepięknie. Korki od szampanów jeszcze nie wystrzeliły u mnie, chociaż przez chwilę był takie plany Very Happy

Ciężko zresztą o coś lepszego skoro w piłkę chciała grac jedna drużyna, słusznie pisze Senator

Tak to jest jeśli przyjeżdża się po remis. Lech grał na remis przez 80 minut.

Przewidziałem to Very Happy Wiedziałem, że Rumak zagra na remis i nie wychyli się nawet o milimetr. Żenujące jak Kotorowski bodajże od 15 minuty grał już na czas. Ale znaczenia nie ma to żadnego w tej chwili Smile

@gawin & Senator

Rumak nie wykazał się jakąś odwagą, po prostu wszystkie 3 zmiany był wymuszone urazami i za bardzo nie miał wyjścia. Gdyby go sytuacja do tego nie zmusiła to nadal grałby na 0:0 Wink
9sobota, 18, maj 2013 22:56
gawin76
@ anonimowy_legionista

Może 'Houston' sprawdzi jutro tę sytuację z Murawskim w L+ Extra Wink Ale ogólnie Marciniak bardzo dał dziś radę, szacunek. Myślałem, że z naszych sędziów tak odważnie potrafi gwizdać tylko Siejewicz.

@ corazstarszy

No właśnie Wawrzyniak, tym razem 90% skupienia na defensywie, chyba ani razu nie wszedł na połowę Lecha tak głęboko jak wchodził Bereszyński. Za to Lovrencicsa miał cały czas pod kontrolą, praca domowa została widać odrobiona na piątkę. Tylko w jednej sytuacji, tej po której Murawski lobował, kapkę nam się Rumiany zagapił. Ale ogólnie bardzo solidny mecz.

@ Senator

Fakt, okrutny jest zawsze, zmieniają się tylko ofiary okrucieństwa, trochę moralności Kalego z mojej strony Wink Ale wyrzutów sumienia nie mam Very Happy

Czy ja wiem czy Lech przyjechał po remis? Gdyby naprawdę zależało im na remisie, to graliby na remis do samego końca. Mogę różnie myśleć o Rumaku, ale o taki plan, żeby ruszyć na nas w ostatnich 10 minutach, to bym go chyba jednak nie podejrzewał.

@ JJ

No nie wiem czy taka niezrozumiała ta sytuacja z Lado przy rzucie karnym. Mecz ewidentnie mu się nie układał, nie czuł się pewnie, pozowanie na twardziela mogło się skończyć niezłym kanałem. W ogóle moja pierwsza myśl jak Marciniak pokazał na wapno, jeszcze zanim skojarzyłem, że Możdżeń wylatuje z boiska, brzmiała "Tylko nie Dwaliszwili!". Chociaż gdyby Rado podszedł to prawdopodobnie padłbym na zawał jeszcze przed kopnięciem piłki Very Happy

Z tą trzecią zmianą to się jednak nie do końca zgodzę, gdyby było tak jak piszesz, to Rumak wprowadziłby Djurdjevicia.
10sobota, 18, maj 2013 23:18
Walles
W zasadzie to Gawin wszystko napisał. Zaczyna mnie to martwić i trochę irytować Wink bo jakoś ostatnio coraz częściej się z nim zgadzam i uciekają fajne polemiki Smile Odnośnie sytuacji z zagubieniem się Wawrzyniaka to byłem w małym szoku. Na tym meczu wywiało mnie wraz z synem na trybunę południową dolną. Całą sytuację miałem jak na dłoni bowiem, jak to kiedyś powiedział BzK, z tej odległości czuć krew, pot i łzy. A szok przeżyłem dlatego, że po całej sytuacji najbardziej na Wawrzyniaka wydzierał się Łukasik i to tak, że jego soczystej wymowy nie powstydziłby się Zapasiewicz Wink
Mecz faktycznie wyglądał tak jakby Lech przyjechał utrzymać remis i potem przycisnąć w końcówce. Chcieli przycisnąć, lekko się otworzyli i dostali bramkę jak trzecią w Poznaniu. Cała drużyna zasuwała aż miło, całkowicie zneutralizowali mocne punkty Lecha który w pierwszej połowie sprawiał wrażenie bezradnego w ofensywie. Z tego szczególnie ja jestem bardzo zadowolony, bowiem to już drugi mecz z rzędu który potwierdza moją wizję że na pierwszym miejscu musi być drużyna. I w kolejnym meczu dajemy radę bez dwóch orłów. A w takim przypadku to pewnie i zadowolony jest także Senator, który bardzo docenia ostatnio Radovica Wink
Chyba jednak w końcu odpędzimy wszystkim demony z zeszłego roku.
P.S. Co do Dwaliszwiliego to też wolę odpowiedzialnego panikarza niż nieodpowiedzialnego kozaka Wink
11sobota, 18, maj 2013 23:23
Walles
P.S. W moim przypadku jakoś także jestem przekonany że połączenie karnego i Radovica spowodowałby to że młody musiałby wracać sam do domu Smile
12sobota, 18, maj 2013 23:26
JJ
Rumak sam to powiedział, ale jeśli zakładamy, że kłamie (po meczu?) to i tak przecież NIC się nie zmieniło w systemie gry. Po prostu gość rzadko grający na prawej obronie został tam oddelegowany (Możdżeń). Nie zaczęli nagle grać 3 obrońcami, nastąpiły zmiany pozycja za pozycję. Djurdevic to emeryt (miał tam jeszcze Reissa!) i chyba każdy wolałby przesunąć młodego wybieganego, ale nieogranego na danej pozycji niż ryzykować z emerytem.

A co do Lado to znalazłem wypowiedź Urbana Byłem troszeczkę zdziwiony, że Lado nie chciał strzelać tego karnego. Zrobił to Ivica, dobrze się to skończyło i nie ma sprawy. Dało mi to jednak do myślenia. Różnie to można odczytywać, ale IMO wyraźnie daje do zrozumienia, że nie każdy radzi sobie z presją( a w Europie to norma) i jak kogoś można było posądzać, że da rade w 1 kolejności (grał w LM, zdawało się, że nie ma układu nerwowego) to właśnie Gruzina. Gość aspiruje do bycia naszą największą gwiazdą czy jak kto woli naszym najlepszym graczem, a boi się strzelać karnego ? Jeśli nie on to kto ma się nie bać ? "Nie czuł się pewnie", "nie wychodziło mu" itd., nie żartujmy, skoro nie czuł się dobrze to mógł poprosić o zmianę... Przecież jak noga miała mu zadrżeć przy karnym to mogła i przy akcji bramkowej i strzale z 10 metra. Poza tym on był wyznaczony, Urban nie powiedział przed meczem, że jest 3 wyznaczonych i zobaczcie kto jak się czuje, tylko wyznaczył Lado i tyle, po coś się to robi przed meczem. A ten nie dość, ze nie chciał strzelać to jeszcze chciał to scedować na... Rado (on naprawdę pierwsze co zrobił to chciał wepchnąć piłkę Rado). To już kompletna paranoja, bo ten chyba bramki w życiu z karnego nie strzelił Very Happy Nie przekonasz mnie, ze to wygląda poważnie jak NIKT nie chce podejść do karnego i trwają jakieś przepychanki słowne "Ty- nie ty, nie, proszę ty- nie, ja nie, może on- mnie noga boli, to może ty, nie on, no dobra noga boli, ale wezmę odpowiedzialność". To oczywiście przerysowanie, ale tam naprawdę trwały takie targi i nawet na chwilę przed końcem miał to być jeszcze Gruzin, bo nikt inny nie chciał.

Zaraz odezwą się głosy, że skończyło się dobrze i ja się z tym zgadzam, finalnie dobrze się stało, że IV strzelał karnego, bo wygraliśmy mecz, ale samo zachowanie tak jak mówi Urban daje do myślenia. Gruzin mnie po prostu bardzo rozczarował. Na tym polega rola lidera drużyny, ze on bierze odpowiedzialność w najcięższych momentach, a nie tylko w meczach o małą stawkę z Pogonią czy Jagiellonią. Ktoś sobie wyobraża, że Messi odmawia strzelania karnego, bo "w meczu mu nie szło" ? Albo CR7 ? RvP ?
13sobota, 18, maj 2013 23:45
JJ
To poprzednie było oczywiście do gawina. Jeszcze jedno chcę napisać. Otóż takie zwycięstwa smakują najlepiej. Dziennikarze i celebryci dziennikarscy już prorokowali zwycięstwo Lecha, bo rzekomo "lepiej grał", ma świetną serię na wyjeździe, większy potencjał, zachwalania tego Węgra i Fina itd. Również przekonywano,że wygrywanie po 0:1 to nie przypadek. No, nie przypadek jeśli chodzi o obronę, ale już też pokazywało, że tworzą po 1 sytuacji i tyle. Śmiesznie to brzmiało, bo chyba meczów nie oglądają, albo robią to wybiórczo, ale tym pyszniej jest utrzeć nosy tym wszystkim "ekspertom".

A przecież jak ktoś regularnie czyta C-L to nie mógł być zaskoczony postawą Lecha, bo kilka osób namiętnie tutaj przekonywało, że Lech wygrywa na wyjeździe mając całą masę szczęścia. Nie lubię tego określenia w piłce, ale rozumieć należy to potocznie, czyli tworzył dosłownie 1 sytuację, jakiś przypadek, babol obrońcy, strzał życia, jedna jedyny akcja i wygrana. Dobre mecze na wyjeździe można policzyć na palcach jednej ręki. Przecież dzisiejszy mecz od strony Lecha niczym się nie różnił od ich meczu w Bełchatowie, na Widzewie, Wiśle, Koronie czy ostatnio w Białymstoku. Oni nie istnieją jako drużyna w ofensywie na wyjazdach i dokładnie dzisiaj było tak samo. Tak samo również mogło się to skończyć, bo mogli strzelić jakąś przypadkową bramkę (np. po babolu Astiza w 1 połowie) i znowu byłyby zachwyty nad ich meczami wyjazdowymi, konsekwencją i inne bla bla bla. Te same mądre głowy piałyby z zachwytu, chociaż ich gra nie byłaby o jotę lepsza (a właściwie byłaby o jeden strzał) niż była w dzisiaj przegranym meczu. Dlatego dla mnie zero zdziwienia, jak w większości spotkań wyjazdowych przyjechali po 0:0 licząc na jedną akcję, albo jeden prezent od rywali.

A co zabawniejsze to jak się jakoś solidnie nie wzmocnią to IMHO znowu dostaną bęcki w pucharach 0:3 od jakiegoś przeciętniaka i będzie wielkie zdziwienie. No będzie, bo w Europie już na tyle szczęścia liczyć nie ma co, trzeba jeszcze umieć grać w piłkę, a nie tylko przeszkadzać Wink
14niedziela, 19, maj 2013 00:13
Senator
A ja znowu swoje. Kurka wodna wszyscy mówili pisali że to najważniejszy mecz rundy i jak wygramy to nie ma bata. Widzisz Gawinie na czym polega okrucieństwo futbolu? okazuje się że najważniejszy mecz to dopiero przed nami. Mecz z Widzewem musimy wygrać, żaden remis. Czy nie mam racji? czy to nie będzie najważniejszy Mecz? Wygramy z Widzewem i co dalej? Jak to co, czeka nas najważniejszy mecz sezonu którego za żadne skarby nie możemy przegrać. Dopiero wtedy jest szansa na chwilę odpoczynku bo za miesiąc czeka nas najważniejszy mecz w eliminacjach i następny i następny. Bez dwóch zdań kibic chwil wytchnienia ma stanowczo za mało.Czy samo to okrutne nie jest?
15niedziela, 19, maj 2013 00:13
Garm
JJ -> Radović już wykonywał skutecznie karne, nawet w oficjalnym meczu Legii.

Dzisiejszy mecz jak na standardy naszej ligi (a nawet wężej: meczów na Legii) był bardzo dobry, bo drużyna przyjezdna zaparkowała autokar nie we własnej bramce, tylko w strefie środkowej, i na boisku cokolwiek się działo. Lech zaskoczył mnie dziś pozytywnie, bo cały mecz trzymali się ustalonej przed meczem strategii i potrafili zupełnie się odciąć od dość istotnej dotychczas sfery mentalnej. Ani na chwilę nie zgubili konsekwencji w negowaniu naszych poczynań, choć w końcowym rozrachunku nie potrafili zapobiec bodaj pięciu czystym sytuacjom strzeleckim wypracowanym sobie przez Legię. To jest nawiasem mówiąc dość poważna nasza bolączka - bo przy skuteczności na poziomie takiego Lecha powinniśmy w trzech ostatnich meczach strzelić kilkanaście goli...

Co do Dwaliszwilego - moim zdaniem on się nie uważa za gwiazdę zespołu. Zdecydowanie na to za wcześnie. Zresztą, chyba los Ljuboi dość jasno pokazał wszystkim potencjalnym "gwiazdom", że obecnie w Legii jedynym gwiazdorem może być prezes.
16niedziela, 19, maj 2013 00:19
gawin76
@ JJ

Ależ ja nie twierdzę, że Rumak kłamie z tymi kontuzjami. Chodzi mi o to, że skoro wypadł im środkowy obrońca (Wołąkiewicz) to przy taktyce nastawionej na utrzymanie remisu logiczne byłoby wprowadzić Djurdjevicia (może i emeryt, ale jakieś tam ogony jeszcze grywa, np. z Pogonią czy ostatnio Widzewem) i kazać mu grać na środku z Kamińskim, ewentualnie wprowadzić już nawet tego Linetty'ego, ale Możdżenia cofnąć na DMC, gdzie grywał chyba deczko częściej niż na prawej obronie Wink a do obrony przesunąć Trałkę. To co on (Rumak) zrobił było jak na mój gust stanowczo za bardzo przekombinowane jak na prostą chęć utrzymania 0:0. Ale rzecz jasna spekuluję tylko, mniejsza z tym.

Jeszcze co do Lado, pewnie, musimy się zgodzić, że jeżeli był wyznaczony, to powinien być do tego przygotowany w każdym momencie, nie ma przebacz, i na pewno muszą sobie kwestię karnych ostatecznie z Urbanem wyjaśnić, bo przecież już w zeszłym tygodniu podobno bronił się przed strzelaniem po przerwie Wink To jedno. Ale w danym momencie, hm, no to jednak jest chwila. Parę minut wcześniej nie strzelił setki, zmarnował jeszcze szansę po własnym odbiorze, na niektórych takie niepowodzenia działają mobilizująco, na innych wręcz przeciwnie. Jeżeli miał podejść na miękkich nogach i nie trafić w bramkę to lepiej, że zawczasu właściwie ocenił sytuację i oddał tę piłkę. Co tam Messi czy CR7, taki np. Ljuboja nie oddałby w tym momencie skóry, nawet gdyby miał urwaną nogę Very Happy Ale Dwaliszwili ma widać bardziej delikatną psychikę, mimo tego doświadczenia z CL Wink
17niedziela, 19, maj 2013 00:25
Garm
Nawiasem mówiąc, to skoro Weszło rozpropagowało ostatnio akcję "Pieniądze Jarka u Jarka", to ja chciałbym zaproponować przeniesienie do Polski znanej z Hiszpanii akcji "zwięrzęta tylko w zoo". Nie wyobrażam sobie, żeby Ceesay zagrał jeszcze jakiś mecz w tym sezonie ligowym.
18niedziela, 19, maj 2013 00:38
anonimowy_legionista
@gawin

Dzisiaj w Lidze+ stwierdzili, że gola nie było, więc w Lidze+ Extra pewnie sobie darują.

____________

Rumak przekombinował i to jest fakt niepodważalny lepiej było wprowadzić Đurđević'a niż przesuwać Możdżenia.
W ten Kędziora też lepiej był dysponowany niż ten kebap co groził połamaniem nóg Koseckiemu. Więc dochodzi zestawienie składu.

Ogólnie można stwierdzić, że Lech miał z górki do tego meczu, a mu pod górkę. Jeżeli każdy rywal by spinał się na Lecha tak jak na Legię to pozostało by pytanie ile punktów mniej by zdobyli.

Panom Piłkarzom należy podziękować za to zwycięstwo i serducho zostawione na boisku.
_____________

Co do Lado na Twitterze pisali coś, że brał jakieś antybiotyki.

...co się stało, że Suler nie załapał się znów na ławkę, kontuzja?
19niedziela, 19, maj 2013 00:42
gawin76
@ Senator

Akurat ciągłego grania o coś ważnego, absolutnie jako okrucieństwa bym nie definiował Wink Okrutne byłoby znaleźć się na miejscu takiej np. Wisły i towarzysko kopać się o siódme miejsce w tabeli Wink

@ Garm

No właśnie cały czas zastanawiałem się o co właściwie temu Ceesayowi chodziło, bo do tej pory sprawiał wrażenie w miarę poczytalnego faceta.
20niedziela, 19, maj 2013 00:43
JJ
@gawin

Nie jestem znawcą Możdżenia, ale wydaje mi się, że zdecydowanie częściej ostatnio grywał na prawej obronie niż DMC. To zresztą nie ma znaczenia.

Pewnie, że Ljuboja by piłki nie oddał, ale to dosyć drażliwy temat u nas (już się pojawiają zakamuflowane opcje niemieckie aluzje do niego), więc nie chciałem poruszać tego tematu Very Happy Możliwe, że Ljubo by nie strzelił tego karnego, ale ja właśnie tego oczekuję od lidera - brania odpowiedzialności w najważniejszym momencie. I wiesz, zgodziłbym się nawet z Tobą, że jest chwila i może lepiej oddać piłkę, tyle, że tam nikt nie chciał jej brać. Nikt się "nie zgłosił" do Lado, ze czuje się na siłach, to on od razu po gwizdku szukał wybawcy Wink

@Garm

Tak, wiem, że Rado strzelał karne, to było celowe przerysowanie mające na celu przekazać myśl, że najdelikatniej mówiąc nie jest on do karnych stworzony, przynajmniej w moim odczuciu Wink

Może emocje na stadionie przesłoniły pamięć, nie oglądałem ponownie, ale my mieliśmy 5 sytuacji czystych w tym meczu ? Głowa Kucharczyka i z gry to chyba wszystko... Pozostałe 2 jakie pamiętam (Ręka Lado i wybicie z linii Murawskiego) były ze stałych fragmentów gry, to w pewnym sensie loteria, a już na pewno nie powinno się mówić w takim wypadku, że "Ani na chwilę nie zgubili konsekwencji w negowaniu naszych poczynań". Dopiero po strzelonej bramce mogliśmy dołożyć 2 kolejne, ale to też ciężko wliczać, bo ruszyli do przodu i już nie liczyli się z konsekwencjami Wink

@Senator

To i ja pomarudzę w temacie będącym moim konikiem Very Happy Gdyby obowiązywała reforma to temperatura na dzisiejszym meczu byłaby tak z 10 stopni mniejsza. Co byłoby warte zwycięstwo? Zamiast 1 punktu przewagi mielibyśmy 2. Po prostu wspaniale Wink
21niedziela, 19, maj 2013 00:45
Garm
Kosecki od początku mu wjechał na psychikę. Najpierw podanie kanałem, potem kopnięcie w nogę (to ono chyba było genezą tej zmiany), potem żółta kartka dla Gambijczyka za faul na Koseckim, który wyraźnie go ograł i odsadził...

Ogólnie Lech to złe środowisko dla zdrowych psychicznie, tak poważne urazy jak w przypadku Henriqueza czy Teodorczyka są zaraźliwe.
22niedziela, 19, maj 2013 00:51
Senator
@sir Gawin
Ok to w końcu szczegół a co do pytania należałoby wrócić do sytuacji w której obaj z Kosą biegli do piłki która zmierzała na aut . Ja tego nie zauważyłem ale są tacy którzy twierdzą, że młody Romek zachował się tam nie fair czyli celowo kolanem wszedł mu w plecy.
23niedziela, 19, maj 2013 00:52
Garm
5 sytuacji czystych, jak dla mnie:

- główka Kucharczyka na pustą bramkę (po świetnym dośrodkowaniu Dwaliszwilego - tak jak po meczu z Lechią nie rozumiałem obwiniania Ljuboji za to, że Kucharczyk nie umie grać głową, tak tym razem brakuje mi docenienienia tego idealnego dogrania Gruzina)

- sytuacja, kiedy Kosecki postanowił strzelać zza pola karnego zamiast podać do idealnie wychodzącego Saganowskiego albo, chwilę później, lepiej ustawionego Dwaliszwilego. Dzięki przechwytowi tuż przed polem karnym Lecha mieliśmy tam wtedy przewagę liczebną.

- strzał Jędrzejczyka po rogu tuż przed kontrą Murawskiego. Urwał się i mógł zrobić z tą piłką wszystko.

- strzał Vrdoljaka po rożnym Furmana w 70. minucie. Urwał się z krycia, minął strzałem bramkarza - tylko jajom Murawskiego Lech zawdzięcza, że nie padła bramka.

- ręka Dwaliszwilego. To był jego błąd, że nie strzelił tego zgodnie z przepisami, miejsca miał mnóstwo.

Potem jeszcze były dwie znakomite sytuacje na wygranie mojego zakładu Legia AH -1,5 - ale, jak sam piszesz, "ciężko wliczać, bo ruszyli do przodu i już nie liczyli się z konsekwencjami".
24niedziela, 19, maj 2013 00:59
JJ
@Garm

Ok, inaczej postrzegamy co oznacza czysta sytuacja, jak dla mnie za dużo tam "gdyby". Na dobrą sprawę można byłoby zaliczyć i sytuację z drugiej połowy, gdzie Dwaliszwili kiwał się przez 5 minut zamiast podać do wychodzących na czystą pozycję i zupełnie niekrytych Saganowskiego i kogoś drugiego (ta akcja tak długo trwała, ze miał kilka takich okazji). Czym zresztą wywołał niesamowitą wściekłość.

A co do stałych fragmentów gry to tak jak napisałem uważam, że nie powinno się ich wliczać i chwalić Lecha, że nie zgubił konsekwencji w negowaniu naszych poczynań, bo SFG to takie średnie poczynania. Czy Lech by grał "obronę Częstochowy" czy wystawił 3 napastników to SFG i tak broniłby w sposób bardzo podobny, tak samo niezależnie od wyniku meczu Wink
25niedziela, 19, maj 2013 01:07
Garm
Ja po prostu sądziłem przed meczem, że oni nie będą w stanie zrealizować założeń, że będą się podpalać - jak choćby w meczu jesiennym. Tymczasem potrafili kompletnie odciąć sferę mentalną, czym mi zaimponowali. Nie zaimponowali mi za to jakością piłkarską i ogranizacją gry ofensywnej, ale tutaj akurat nic się nie zmieniło na przestrzeni rundy wiosennej...
26niedziela, 19, maj 2013 01:29
anonimowy_legionista
Jak podaje tygodnik kibica ... Kosa w każdym meczu w tym sezonie w TME, który kończył się rezultatem 1:0 dla Legii, był uwikłany w zdobycie bramki Very Happy W meczach z Widzewem i Lechią bramki, teraz zrobił karnego ...
27niedziela, 19, maj 2013 07:43
Zbyszek
Wielu za bardzo uwierzyło,że Lech to jakaś wielka drużyna,a jej trener to jakaś gwiazda ,która mówi"stań się" i się staje.Nasza drużyna zdominowała Lecha i w efekcie wygrała,gdyż zneutralizowała jego najsilniejszą broń,błyskawiczne wyjście z obrony do kontrataku.Chyba nikt nie sądzi,że Lech nie chciał wygrać.Chciał,ale nie mógł,bo mu nie daliśmy.Osobiście spodziewałem się dużo wyższej wygranej/4:1/,gdyż nasz plan był jasny.Od początku zaatakować i zdobyć bramkę,a potem tylko dokończyć egzekucji i gdyby Kucharz nie przesolił to pewno by się ziściło.
Teraz zdań parę o panu Rumaku.Z niepokojem i obrzydzeniem obserwuję od początku rundy wiosennej jego sprzeczne z ideą sportu motywowanie zawodników.Wpaja im wręcz manię wielkości,a to oznacza zawsze wrogość do innych,a nie szacunek do rywala na boisku.Zachowanie Henriqueza wobec trenera Hajty,z zwłaszcza Cesaya wobec Koseckiego to przejaw tego wstrętnego zjawiska. W Białymstoku i w Warszawie cała drużyna zachowywała się jak by była w jakimś amoku i miała pretensje,ze ktoś śmie stawiać im opór.Może ktoś w tym Lechu zastanowi się co ten gnojek wyprawia.Panie Rumak nie tędy droga.Trenerem,piłkarzem się bywa,człowiekiem się jest.
28niedziela, 19, maj 2013 08:37
Zbyszek
I jeszcze jedno.Lechowi remis nic nie dawał.Bo tak naprawdę w takim przypadku to różnica de facto wynosiłaby nie 2 ,a 3 punkty,tak jak teraz 5 zmienia się w 6.O kolejności miejsc w przypadku równej ilości punktów decyduje bilans bezpośrednich spotkań.Do tytułu wystarczy zdobycie w 3 ostatnich meczach 3 punktów.Zapewne stanie się to w Łodzi.
29niedziela, 19, maj 2013 09:56
Marcin21
@Zbyszek

Nie masz racji. Przy komplecie zwycięst Lecha, my musimy zdobyć min. 4 punkty.
30niedziela, 19, maj 2013 10:21
anonimowy_legionista
Jeszcze słowo na niedzielę ... czy ktoś z was odnotował to, że któryś z dziennikarzy męczących bułę nad Lechem posypał głowę popiołem?

Fajnie by było wygrać wszystko do końca i przekroczyć 70 pkt, na tle tej słabej ligi to by wyglądało pięknie w tabeli Very Happy

I jeszcze taka konkluzja jesienią straciliśmy 14 bramek w 15 kolejkach teraz 7 w 12, poprawiliśmy grę obroną.
31niedziela, 19, maj 2013 10:29
CTP
@anonimowy_legionista
Chyba żartujesz. Smile Teza jest taka, że to wszystko przez kontuzje piłkarzy Lecha. Gdyby nie one, to ho, ho! Smile
Jedynie Adamski bardzo chwalił Legię za taktykę ale on z nich wszystkich wydaje się najbardziej obiektywny. Tak przy okazji, wczoraj zdradził, że przed rewanżowym meczem w PP ze Śląskiem, w tym samym dniu Urban zaordynował piłkarzom treningi siłowe. Niewiele brakowało a by się nasz treneiro mocno przejechał.
32niedziela, 19, maj 2013 10:33
iocosus
Cóż, za piękny słoneczny poranek, fajny ten świąteczny nadwiślański świt, wielce pogodny warszawski dzień! Smile

1. Dwaliszwili poniżej swojej normy, Sagan nic szczególnego nie pokazał, Kucharczyk po przestrzelonej sytuacji znikł (wygladało, że ze wstydu chciałby się zapaść pod ziemię, nic to - mam nadzieję, że z Klubu nie odejdzie), Łukasik zmieniony po przerwie, Bereś trochę chaotyczny, Wawrzyn "z jedną chwilą zadumy", Astiz z jedną wtopą, Jędza spóźniony do główki we własnym polu karnym, indywidualne oceny po tym meczu na kolana nie rzucają, a jednak wygraliśmy z poważnym rywalem, dla niektórych faworytem w wyścigu po tytuł, będąc pod silną presją ... w sposób zasłużony, nie pozostawiający złudzeń czyja drużyna jest minimalnie, ale jednak lepsza. Wniosek - zwycięstwo odniosła właśnie - DRUZYNA!!! Ale frajda, że coś takiego można napisać.

2. Victor - Urban! Stworzył grupę z wytyczonym celem i wpoił świadomość, że do jego osiągniecia niezbędna jest współpraca. Presja, stres pętajacy nogi, 'gra wynikiem' czyli zachęta by zachowawczo wyczekiwać na błąd rywala - nic to! DRUŻYNA wyszła żeby wygrać, nie kalkulować, po pierwszej "ćwiartce", w której nasza dominacja była bezwzględna, zacząłem się obawiać, że tak grając, panując na murawie, to 90 minut nie wytrzymamy. (w zasadzie się to potwierdziło defensywni pomocnicy w drugiej połowie zostali zmienieni) Więcej było przesłanek, że to Lech wyjdzie, bez stresu, z większą wolą na strzelanie goli, a tu lipa panie!

3. Leśny w czepku urodzony - odstrzelił Jóźwiaka wyszło "na jego", odstrzelił Ljuboję "to samo", mam zastrzeżenie że "czasami" za dużo i niepotrzebnie w mediach gada, chciałbym również, żeby to "strzelanie" w głowie mu nie przewróciło i żeby za nadto w swą własną gwiazdę i nieomylność nie uwierzył, ale wydaje się, że taki prezes-felix był Legii niezbędny! No i Rumaka poskromił, przyjechał do Wawki i nie wierzgał! Wink

4. "Koncentracja do końca", po "dyspozycji dnia" kolejny piłkarski slogan, który obecnie powinien dominować. nie wyobrażam sobie, żeby tego mogło zabraknąć, wówczas przebiliby wszystkie najbardziej bolesne legijne traumy.

5. Jakub Kosecki - jestem zobowiązany jemu poświęcić zupełnie oddzielny rozdział! Wink
33niedziela, 19, maj 2013 10:51
anonimowy_legionista
@CTP

Ja pisać głupoty na forum cL mogę, najwyżej dostanę pojazd Very Happy

Natomiast dziennikarz jeżeli pisze androny i jeszcze liczy, że Legia przegra z Lechem to już jest MEGA żenua - bo bierze za to duże pieniądze.

Moim zdaniem Lech nie był osłabiony, Rumak w dodatku mógł wystawić Kędziorę zamiast tego Kebaba i mieli by pewniejszego obrońcę na prawej stronie od początku.
34niedziela, 19, maj 2013 10:56
corazstarszy
@Garm

Ubzdurało mi się, że ta wczorajsza to była kartka nr. 8 Jędzy. Jest tak jak Ty piszesz. Dziękuję za naprawienie błędnej informacji.

@Zbyszek
Ja muszę powiedzieć, że nie mam szczególnych pretensji do Rumaka. Jak sobie przypomnę Petrescu z 2006, to Rumak mi się wydaje merytoryczny, rzeczowy i fair play. Raz mu puściła żyłka w rozmowie z Mielcarskim w Lidze +. O tych wcześniejszych terminach meczów Legii to mówił, moim zdaniem, specjalnie, żeby jakiś ferment zasiać. Ale granic dobrego smaku nie naruszył.
Co do zachowania ich zawodników, do Henriquez reputację ma ustaloną. Nie, żeby jakiś rasizm czy coś, ale ci piłkarze o powiedzmy południowych, pozaeuropejskich, korzeniach statystycznie chyba częściej zachowują się w sposób prowokujący niż miejscowi i inni, o europejskich korzeniach.
Przychodzi mi tutaj do głowy taki piłkarz Benjamin Imeh (kopnięcie Szali we wiadomą część ciała w 2005, w 1. kolejce, w Gdynii), ale i nasz Dickson Choto miewał swoje za uszami.

@anonimowy legionista
Co do kontrowersji w tym meczu, mnie zastanawia sytuacja z ok. 40 min., główka Kędziory po rogu Loverncsicsa. Moim zdaniem, tam była taka krzywa, że w trakcie lotu piłka była przez moment w całości poza boiskiem.

Jeszcze dodam, że od czasu wykluczenia Ljuboji Legia rozegrała drugi mecz, gdzie współpraca zespołowa wyglądała dobrze. Serb wiosną Legii dawał niewiele, a na jego zagraniach gra zespołowa często cierpiała. Może, grając wczoraj, byłby jakimś błyskotliwym zagraniem spowodował, że bramka padłaby wcześniej, a może by Bóg wie, ile akcji zniweczył przebywaniem na spalonym.

Mnie komentarze o dużych szansach rywali nie dziwiły. Mieli tę serię wyjazdową, wiosną, globalnie oceniając ich grę, byli bardziej przekonujący niż Legia, która miała fatalne fragmenty meczów i na której ciążyło odium końcówki sezonu zeszłorocznej. Kto wie, może takie zdecydowanie nieprzychylne szansom Legii komentarze medialne jakoś dodatkowo zmobilizowały naszych.
Bardziej niż takie, zirytowały mnie komentarze o tym, jak to Legia sobie sama strzela w stopę, odsuwając Ljuboję. Stało się wręcz odwrotnie.
Irytuje mnie też momentami komentujący Marcin Rosłoń. Tak się stara odsunąć od siebie posądzenia o stronniczość na rzecz Legii, że przegina w drugą stronę. Np. wczorajsze "nie było faulu" w doliczonym czasie gry po wycięciu Radovicia.
35niedziela, 19, maj 2013 11:01
Monrooe
@ Lech

W moich oczach trener Rumak wbrew temu co się "lubi" o nim mówić jest naprawdę niezłym szkoleniowcem. Już nawet nie chcę przywoływać Lecha Bakero i to co zrobił z nim Rumak, ale skupić się na obecnej grze tej drużyny w lidze. Można ich lubić lub nie, może na wskazywać na fart, pomoc sędziów czy inne czynniki, ale trzeba przyznać, że poza nami to najlepszy zespół tej ligi. Potrafiący grać piłką, wyprowadzić szybki atak, szczelnie zamknąć własne przedpole.

Pomimo swojego kontrowersyjnego stylu bycia, Rumak nie jest głupi, doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak gra Lech, jak gra Legia. Podobnie jak Jan Urban nie należy do ludzi opowiadających o "dyspozycji dnia", a już na pewno nie ustawi gry zespołu licząc na to, że tym razem to im będzie grało się lepiej. W efekcie, tuż przed meczem, mieliśmy dwie wypowiedzi szkoleniowców obu zespołów. Jan Urban (nie dosłownie) - "Jak zagramy swoje to wygramy", Mariusz Rumak - "Mam nadzieję, że Śląsk wygra w Warszawie". Widać równicę w podejściu? Moim zdaniem tak, widać, że oceniają potencjał i możliwości swoich zespołów dość podobnie.

Utrzymanie dwóch punktów różnicy jest znacznie lepsze niż ewentualna przegrana. Lech gra trzy mecze u siebie, a my mamy co najmniej dwa dość ciężkie mecze. W których zgubienie punktów jest możliwe. Mnie więc nie dziwi, że Lech przyjechał do Warszawy przede wszystkim po remis. Nie wiem jak w Telewizji (nie oglądałem jeszcze powtórek), ale na stadionie było to widać dość ewidentnie. Malo tego, na początku denerwowałem się, że gramy dokładnie to... co chce Lech. Oni nieco statycznie, zamykając sektory, my próbując każdą akcję przekuć na bramkę. Widząc jak po każdym sprincie zawodnicy obu zespołów odmawiają uczestnictwa w kolejnych akcjach (ukłon w stronę TV, dzięki chłopaki za tą porę meczu) martwiłem się na poważnie, bo tych sprintów to my wykonywaliśmy więcej.

Rumak zaryzykował, gdyby po strzale głową Kucharczyka (to musiało wpaść) padł gol, to Lech miałby bardzo ciężko. Jednak nie wpadła, do 80 minuty nie wpadła, choć chwilami było bardzo ciężko. Jednak dociągnęli remis do końcówki spotkania, za Wołąkiewicza wprowadzili Linettego i to Lech zaczyna cisnąć. W sytuacji gdy wygląda na to, że plan Rumaka zaczyna się spełniać, zrywa się Vrdoljak, spointuje Kosecki i jesteśmy światkami dramatu. Dramatu zespołu, przegranej trenera, nie mam wątpliwości, Futbol jest okrutny.

ps: Kontuzje zawodników Lecha na pewno pokrzyżowały plany szkoleniowca gości.

@ Mecz

Moim zdaniem mecz naprawdę niezły. Szczególnie, że zarówno stawka jak i warunki atmosferyczne nie sprzyjały stworzeniu widowiska piłkarskiego. Mieliśmy za to do czynienia z emocjami, widzieliśmy niesamowitą, heroiczną momentami walkę (strasznie podała mi się sytuacja w której do piłki zmierzającej w aut biegli Hamalainen i Bereszyński, tłukąc się nawzajem niemożebnie, aż do momentu gdy futbolówka opuściła boisko) która toczyła się na całym boisku. Widać było, że piłkarze obu zespołów mieli wyznaczone zadania których realizacją skrzętnie się zajmowali. W Legii, poczynania Daniela Łukasika, czy Jakuba Wawrzyniaka były ścisłe powiązana z zachowaniem rywali. To był mecz walki, ale w tym pozytywnym znaczeniu. Walki o pozycję wyjściową do ostatniej prostej sezonu. Jedni wygrać mogli drudzy nie mieli prawa im na to pozwolić. Mnie nie więc dziwi, że to spotkanie wyglądało tak a nie inaczej.

@ Legia

Zespół Urbana zagrał dokładnie to czego oczekiwał nasz szkoleniowiec. Zagraliśmy w swoim stylu, starając się strzelić bramkę i wygrać ten mecz. Jedyna zmiana, która niesamowicie mnie cieszy to dużo większa niż zazwyczaj dyscyplina taktyczna. Ataki na gości nie oznaczały już pełnego otwarcia na kontrataki rywali. Bardzo fajna asekuracja, przesuwanie, zdyscyplinowany Łukasik, schodzący Jędrzejczyk wypełniający luki po śmigającym po skrzydle Bereszyńskim. Aż przyjemnie się na to patrzyło. W efekcie zagraliśmy ostrożnie, ale ciągle dążąc do uprawnionego celu, jakim w tym meczu było zwycięstwo nad największym w tym sezonie rywalem.

Oczywiście, niedociągnięcia też były. Słaby, chyba nawet bardzo słaby (choć to On stwarzał największe zagrożenie bramki rywali) mecz w wykonaniu Lado. Ciężki, człapiący, jakby wbity w ziemię. Ale jak już napisałem, to On oddawał najgroźniejsze strzały, to On zanotował najlepsze podanie. Brakowało też trochę spokoju, przeganiania zawodników Lecha, zamiast tego jak wspomniałem staraliśmy się każdą akcję przekuć na zagrożenie. Trochę niepotrzebnie.

Niemniej jednak, jak na taką stawkę meczu to zagraliśmy bardzo dobrze i to mnie bardzo cieszy.
36niedziela, 19, maj 2013 11:45
CTP
"Mnie komentarze o dużych szansach rywali nie dziwiły."
A mnie bardzo dziwiły w ustach ludzi, którzy mienią się ekspertami, bo gołym okiem było widać różnicę w podejściu przeciwników do nich i do nas. Wystarczy popatrzeć na statystyki posiadania piłki. Z nami się murowali, z nimi próbowali grać bardziej otwartą piłkę. Poza tym, jak już ktoś wspominał, poznaniacy mieli bardzo dużo szczęścia. Ot, choćby ostatni mecz z Widzewem, gdzie najpierw piłka wybita z pola karnego idealnie spada na nogę Możdżenia a potem beznadziejne uderzenie Hammalainena trafia w nogi Mielcarza i potem piłeczka usłużnie ląduje z powrotem pod nogami Fina. A już nie wspomnę o meczu z Jagą i prezencie od Norambueny. My takiego farta jak oni mieli przez kilka meczów, to mieliśmy chyba raz z Ruchem.
37niedziela, 19, maj 2013 12:32
anonimowy_legionista
Fakt,że podaje powinno być 2:0

http://sport.fakt.pl/m/Repozytorium.Obiekt.aspx/-580/-500/faktonline/635045572365274687.jpg
38niedziela, 19, maj 2013 12:57
aylarad1916
Nie wiem czy Lado bierze jakieś leki i jest chory, za to widziałem go wczoraj przy rondzie de Gaulle'a z kieliszkiem wina w ręku.
39niedziela, 19, maj 2013 13:18
anonimowy_legionista
Jeszcze jedno zdjęcie:

http://sport.fakt.pl/m/Repozytorium.Obiekt.aspx/-650/-550/faktonline/635045572365118413.JPG

Najwyższa pora pomyśleć o goal-line w TME.

@aylarad1916

Wczoraj poszedł taki farmazon, że od dwóch tygodni bierze antybiotyki, ale nikt źródła informacji nie podał.
40niedziela, 19, maj 2013 13:30
Monrooe
@ anonimowy_legionista

Nawet to zdjęcie nie udowadnia nam, że piłka przekroczyła linię. Gdybym na jego podstawie miał powiedzieć TAK lub NIE to... powiedziałbym, że nie. Oczywiście takie bramki były uznawane, ale to nie świadczy o tym, że w tej sytuacji piłka CAŁYM obwodem przekroczyła linię bramkową. A tylko w takim wypadku mówimy o zdobytym lub nie golu.

@ aylarad1916

Kwestii kieliszka wina nie skomentuję, nie widzę żadnego związku, ani z forma (tudzież jej brakiem) czy przyjmowanymi (ewentualnie) lekami. Jeden czy nawet dwa kieliszek wina do obiadu/kolacji to norma i taką powinna pozostać.

Natomiast co do formy Dvaliszviliego to facet wygląda mniej więcej tak jak w chwili gdy do nas przyszedł. Niestety przygotowań nie da się oszukać, jasne, udało się doprowadzić Gruzina do względnej dyspozycji co sam zawodnik wykorzystał znakomicie, ale na dłuższą metę nie miał szans się to powieść. W obecnej chwili musimy wykorzystać
"Lado" takiego jaki jest. Zawodnika pełną gębą uzyskamy po krótkiej, bo krótkiej ale zapewne intensywnej przerwie między sezonowej. Mam nadzieję, bo nie możemy też ignorować opinii które ciągną se za tym piłkarzem już z Izraela.
A te często mówią o braku dynamiki tego piłkarza. Być może takie spadki szybkości są u niego normą.
41niedziela, 19, maj 2013 14:11
Senator
Ja natomiast jeśli miałbym stwierdzić czy piłka całym obwodem przekroczyła linie bramkową, na podstawie tych zdjęć odpowiedziałbym tak.
Co do kieliszka , dwóch a nawet trzech wina to niech mu idzie na zdrowie Smile
42niedziela, 19, maj 2013 14:14
anonimowy_legionista
Co do alko i tabletek to ja uważam wprost przeciwnie, kiedyś uraczyłem się Coldrexem (lek bez recepty), a godzinkę potem dwa piwka z kumplami. Delikatnie mówiąc lekkie oszołomienie.
43niedziela, 19, maj 2013 14:48
CTP
@aylarad1916
Ja myślę, że jeśli Vlado będzie zapieprzał na treningach tak jak reszta zespołu, to może nawet codziennie chlać mocniejsze trunki niż kieliszek wina.
44niedziela, 19, maj 2013 16:35
Garm
Ja bym jednakowoż wolał, żeby więcej dawał zespołowi w meczach, niż na treningach.
45niedziela, 19, maj 2013 19:09
CTP
Ja bym wolał, żeby zapieprzał na treningach i dawał dużo zespołowi. Wbrew pozorom, są tacy piłkarze i to nawet w Legii.
46niedziela, 19, maj 2013 20:03
Garm
Jest mnóstwo zawodników, którzy na treningach są mistrzami świata. Gorzej, że nie umieją tego sprzedać w meczach. Może jestem dziwny, ale wolę tych, którzy dobrze się prezentują wtedy, kiedy stawką są punkty i awanse.
47niedziela, 19, maj 2013 20:15
anonimowy_legionista
Houston jednak podjęło temat:

Image and video hosting by TinyPic
48niedziela, 19, maj 2013 21:48
CTP
Tyle, że piłkarz, o którym ja myślę nie tylko permanentnie olewał treningi ale jeszcze przestawał dawać w meczach tyle, ile trener od niego oczekiwał. Ja takich piłkarzy w Legii już mam szczerze dosyć. Za dużo ich ostatnio było i za dużo kosztowali.
A z oceną Dwaliszwilego, to ja się jeszcze wstrzymam z uwagi na tę kurację antybiotykową, którą ostatnio przechodził.
49niedziela, 19, maj 2013 22:05
Garm
...i właśnie dlatego trener ciągle go wystawiał. Dawał mu w lidze najwięcej czasu na boisku ze wszystkich. Bo nie spełniał jego oczekiwań. Ta teoria ma sens. Tylko ja jestem tępy, że go nie dostrzegam.
50niedziela, 19, maj 2013 22:12
CTP
Nie wiem, może ja jestem jakiś dziwny i mam problemy ze wzrokiem ale w ostatnich dwóch meczach jakoś go nie widziałem na boisku. W ogóle, w ostatnich tygodniach tak jakby grywał już coraz mniej.
A przepraszam! Zapomniałem! To ten zły Leśnodorski w przerwie meczu z Zagłębiem przystawił Urbanowi pistolet do głowy.
51niedziela, 19, maj 2013 23:33
JJ
Nie wiem, może ja jestem jakiś dziwny i mam problemy ze wzrokiem ale w ostatnich dwóch meczach jakoś go nie widziałem na boisku.

Nie, nie jesteś dziwny, a i wzrok masz najwyraźniej dobry. "Ten o którym nie można mówić dobrze" został odstawiony od składu i nie grał w 2 ostatnich meczach, więc siłą rzeczy nie mogłeś go widzieć na boisku Wink
52poniedziałek, 20, maj 2013 09:24
Garm
CTP, masz pełną słuszność. Urban nie wystawił Ljuboji w meczach z Jagiellonią i Lechem, bo nie spełniał jego oczekiwań. To jedyny powód.
53poniedziałek, 20, maj 2013 09:48
ave
Rumak często mnie irytuje, ale zgadzam się z Monrooe, że to niezły szkoleniowiec. A co go wyróżnia od innych najemników, którzy zamieniają kluby jak rękawiczki, to przywiązanie do barw klubowych. On nie odbębnia pańszczyzny tylko chce z Lechem święcić chwile tryumfu. Absolutnie wszystko podporządkowuje klubowi i drużynie. Przynajmniej taki przekaz do mnie dociera. Szczerze powiem, że zazdroszczę tych cech trenerskich Lechowi. Dla mnie to trochę taki Leśniodorski. Człowiek pewny siebie z butą i arogancją, ale oddany sprawie. Przypominając sobie Lecha z początku sezonu, przyznać należny jak długa drogę przeszła ta drużyna, ku lepszej grze. Jeżeli działacze poznańscy czegoś nie spieprzą to w Lechu będziemy mieć przeciwnika na najbliższe lata. Myślę, że to dobrze.
54poniedziałek, 20, maj 2013 10:03
CTP
Kurczę, ludzie, czy wy naprawdę jesteście aż tacy ślepi? Przecież od początku tej rundy wszystko było jasne. Sprowadzenie Dwaliszwilego, słowa Leśnodorskiego o tym, że nie podpisałby kontraktu z Ljuboją. Urban obserwując podejście Ljuboji do pracy doskonale wiedział, że przyjdzie taki moment, że Serb zacznie zespołowi przeszkadzać dokładnie tak samo jak rok wcześniej, stąd już od połowy rundy zaczął przygotowywać zespół na życie bez Daniela. Od słynnego meczu z Zagłębiem zaczęło się majstrowanie przy linii ofensywnej. Mogę się założyć o co chcecie, że po tym wybuchu wściekłości Ljuboji zaczęły się gorące dyskusje Urbana z Leśnym na temat, jak się Serba delikatnie pozbyć i jednocześnie nie osłabić morale zespołu. Na szczęście nasza gwiazda sama się wystawiła i grzechem byłoby nie skorzystać. A zespół? A zespół w następnym meczu postanowił udowodnić, że bez tej gwiazdy również potrafi zgwałcić przeciwnika. Smile
55poniedziałek, 20, maj 2013 10:20
Garm
Tak, nie jesteśmy ludźmi starej daty i nie zostaliśmy obdarzeni łaską wzroku. Nie zostaliśmy też obdarzeni łaską bilokacji, więc nie byliśmy w przerwie meczu z Zagłębiem w szatni Legii. Ponieważ sami tam nie byliśmy, to wierzymy tym, którzy byli. I którzy teorię o "wybuchu wściekłości" wręcz wyśmiewają.

Przepraszam, już kończę z pluralis majestatis.

ave -> Zgadzam się z Tobą, przy czym warto zwrócić uwagę na wpis Zbyszka odnośnie szkodliwej metody motywacyjnej Rumaka. Ja na forum prywatnym kilka razy wyrażałem oczekiwanie, że oni muszą wcześniej czy później wybuchnąć i po Lechu (drużynie) nie będzie za bardzo czego zbierać. Do tego nie doszło, ale miejscowe wybuchy idą na zewnątrz i zaczynam się obawiać, czy przypadkiem nie skończy się tym, że taki Henriquez czy inny Teodorczyk złamie komuś nogę albo wsadzi łokieć w oko przy walce o górną piłkę. Smuci mnie też bardzo, że tzw. "środowisko" po sobocie bardziej krytykuje Koseckiego niż Ceesaya. Klasyczne zachowanie polskiej ligi - można komuś złamać nogę, nie wolno się za to za bardzo wybijać nad innych.
56poniedziałek, 20, maj 2013 11:55
anonimowy_legionista
Jak ktoś nie czytał, to ciekawy artykuł o taktyce w meczu:

http://taktycznie.net/2013/05/18/legia-1-0-lech-rzut-karny-rozstrzyga-losy-mistrzostwa-polski/
57poniedziałek, 20, maj 2013 16:30
Zbyszek
Panowie ja wręcz jestem pełen podziwu dla Rumaka. Facet bez dorobku operujący kilkoma bon motami i podręcznikową nowomową tak imponuje media workerom, że aż pieją z zachwytu. I nawet wydawałoby się w miarę przytomni ludzie też durnieją i powtarzają bezmyślnie co on po meczu raczył wymędrkować. Ponieważ na tym blogu mam do czynienia z ludźmi inteligentnymi to rozpisywał się nie będę i zastosuję do rozbioru Rumakowych mądrości znane w logice wnioskowanie a contrario. Rumak jest zręcznym propagandzistą i niezłym manipulatorem. W swej wypowiedzi pomeczowej /takiej samej dla różnych mediów, więc widać, że uprzednio przygotowanej/ zastosował trzyczęściową oficjalną dla wszystkich w Lechu wykładnię. A oto ona.

1."Mecz nie był dobry". Bo jest zupełnie jasne, ze mecz nie może być dobry skoro Lech nie wygrał.Tylko wygrana Lecha podnosi mecz do rangi wydarzenia.

2. "Przegraliśmy, bo ulegliśmy presji lub była to niedyspozycja".
Gdyby nie te przyczyny to roznieślibyśmy Legię w pył i proch.

3."Zmiany zawodników były wymuszone". Bo jest pewne,że gdyby były swobodne, to zostałyby dokonane takie zmiany, że te z Widzewem zostałyby przyćmione.

A facet pomylił piłeczkę z matematyką dla przedszkolaków.Tam wszystko się zgadza. Jest 11 zawodników i starczy. Nie rozumie, ze zawsze coś może się wydarzyć i trener jest po to,aby to przewidzieć, a tak opowiada idiotyzmy, że wszystko było pod kontrolą, mimo, iż wszyscy widzieli, że po każdej zmianie był chaos i już grający nie wiedzieli na jakiej pozycji i jaką rolę ma spełniać wchodzący. A zupełnie skandaliczna była wypowiedz o zwyrodnialcu, że "ja oślepłem, ogłuchłem i w ogóle nie wiem o co się rozchodzi". Ten facet nie rozumie, ze ma się uczyć i nabierać pokory do trudnego zawodu trenera, ale i przewodnika i wychowawcy, a jemu się wydaje, że wszystkie rozumy pozjadał, tylko dlatego, że dyletanci zwani dla niepoznaki dziennikarzami łykają jego debilizmy jak bocian żaby. Żałosne.
58poniedziałek, 20, maj 2013 17:32
Monrooe
@ Zbyszek

Wybacz, ale odnoszę wrażenie, że oceniasz trenera Lecha przez pryzmat jego wypowiedzi, sposobu bycia, a przecież te kwestie mają się nijak do jego umiejętności jako szkoleniowca. Jeśli by tak było to wielki wzór za jakiego moim zdaniem uważa Mourinho trener Rumak byłby skończonym deklem a nie jednym z najbardziej cenionych fachowców na świecie. jasne, obaj mają swoje wady, z czego chyba największa jest ten charakterystyczny styl, ale wybacz, ma się to nijak do tego co prezentują na ławkach swoich zespołów. Zostawmy Portugalczyka, bo przywołanie jego osoby jest zbyt wielką nobilitacją dla szkoleniowca poznaniaków, ale potrzebowałem dobrego przykładu. A ten jest całkiem niezły.

W mediach trener Rumak mówi to co ma mówić, jeśli dziennikarz się na to łapią to nie wina wypowiadającego a tych wiernych słuchaczy. To Oni są tubą szkoleniowca z Poznania, to Oni spełniają jego wszystkie widzimisia. Dlaczego ma z nich więc nie korzystać? Najważniejsze jest to co dostaje się do zespołu, co ciekawe nie tyle prowadzonego przez niego zespołu co drużyny przeciwnika. To dla nich jest wiekszość tych głodnych kawałków, tak jak choćby gratulacje dla Legii za zdobycie mistrzostwa. Wiadomo po co to powiedział, wiadomo co chce osiągnąć. Łykną pelikany, niech łykają.

Jednak poza jego pozą, poza wypowiedziami są suche fakty, a te wskazują na spore umiejętności trenera "Kolejorza". Objął zespół rozbity, grający fatalną, wolną, bezpłciową piłkę. Zmiany dokonywał powoli, zdając sobie sprawę, że nie wszystko da się poprawić od razu, systematycznie ulepszał poszczególne elementy w grze jego drużyny. Jego innowacje były na tyle skutecznie, że w tej chwili poza Legią Urbana to właśnie Lechici Rumaka mają swój styl. A przecież w ich zespole wciąż są spore braki, rozegrali sezon Ślusarskim, kłopotom w pomocy zaradził sprowadzając Trałkę (też nie jakiegoś mistrza), niezastąpionego wydaje się Arboledę (potworne problemy z defensywą na jesieni) pozbawił wszelkich złudzeń. Już nie jest jedyną poznańską skałą. Sorry, ale mógłbym tak jeszcze dość długo, ale nie o to chodzi. Facet jest zarozumiałym bufonem? ok, zdaje się, że jest, ale na naszym dość marnym trenersko rynku, wygląda na całkiem niezłego fachowca. A przecież rację masz, tak naprawdę to On powinien się dopiero uczyć.
59wtorek, 21, maj 2013 12:08
Bielany
Nie wiem czy jeszcze ktoś tutaj zajrzy, ale muszę to napisać... Wink W moim odczuciu trener nie może być dobry skoro jego drużyna jedyne co potrafi dobrze zagrać to kontra! Trochę archaiczna taktyka. To się może sprawdzić w potyczkach z mizerią naszej ligi. Natomiast wystarczy solidnie poukładany piłkarsko średniak z Europyi raczej nie pozwoli im pograć. Tego zazwyczaj mi brakowało właśnie w rywalizacji naszych drużyn w euro... przepraszam - w eliminacjach do euro-pucharów - zwykłej piłkarskiej jakości w szerszej skali niż umiejętności indywidualne.
60wtorek, 21, maj 2013 13:41
Monrooe
@ Bielany

Zajrzy, zajrzy. Widzisz moim zdaniem umiejętność dostosowania taktyki do materiału ludzkiego również jest przejawem umiejętności trenerskich. Ani Rumak, ani nawet Ferguson nie nauczy w rok czasu swoich pomocników rozgrywać piłki, regulować tempa gry, znajdować słabe punkty rywala. Gdy tego nie masz, szukasz innych rozwiązań i Rumak je znalazł.
61wtorek, 21, maj 2013 13:55
Senator
Ja tam za gupi jestem aby wypowiadać się w kwestiach trenerskich to raz, a dwa zupełnie nie interesuje mnie lech i nie oglądam jego meczów. Mam jednak pewne obawy co do wartości Rumaka jako trenera po czytaniu choćby c-L. Czytałem przecież wiele opinii naszych komentatorów o tym jak to lech w rundzie jesiennej grał słabo, a wiele meczów wygrał na farcie. Przegrane u siebie też jakiegoś dobrego świadectwa temu trenerowi nie wystawiały. W rundzie wiosennej jest poprawa ale też w takim meczu z Wisłą czytam ,że stworzyli jedną sytuację bramkową. Oglądam mecz z nami i już sam widzę ,że zawodnicy z poznania nie stworzyli żadnej. Obie bramkowe były po karygodnych błędach legionistów. Tak więc komu wierzyć?
Co do cech osobistych to wypowiadał się nie będę bo to kwestia co kto lubi. Jeden woli trenera buńczucznego , pewnego siebie , drugi ułożonego , grzecznego itp. Jak na razie na mój gust to wyników on nie ma. PP odpuszczony co niby pozwoliło mu na skoncentrowanie się na lidze , a tu najważniejszy dla niego mecz przegrywa i wszyscy podkreślają ,że lech grał słabo Oczywiście jeszcze trzy mecze i niby wszystko możliwe .
62wtorek, 21, maj 2013 15:52
Senator
Prezes Leśnodorski- Będzie ciekawie, ale spokojnie... Najpierw wygrajmy z Widzewem, to jest teraz najważniejsze czyli nie tylko ja uważam ,że mecz sezonu przed nami Smile
63wtorek, 21, maj 2013 16:09
Monrooe
Wybacz Senatorze, ale wydaje mi się, że dość "ryzykowne" jest wypowiadanie się o trenerze na podstawie kibicowskich relacji. Te z reguły (jak zapewne przyznasz) są... stronnicze. Podobnie jak sierdzenie, że Lech notorycznie gra słabo. Tylko jak połączyć ten fakt, z dorobkiem punktowym poznaniaków? Fart? na przełomie całego sezonu? bez przesady. Nie dajmy się zwariować. Bo w innym wypadku, też byłoby ciężko zachwycać się sezonem w naszym wykonaniu.
64wtorek, 21, maj 2013 16:26
Zbyszek
@ Monrooe

Przykro mi, ale ja trenera Rumaka oceniłem znacznie wyżej od Ciebie w obszernym komentarzu do teksu iocosusa "Nadwiślański świt". I ja tu nie o jego umiejętnościach piszę, ale o dwóch aspektach, a mianowicie o graniu na najniższych instynktach zawodników i nazywaniu tego motywowaniem i wypowiedziami, które mnie rażą brakiem logiki i rozumienia sportu. Trzeba umieć powiedzieć: przegraliśmy, bo w tym meczu byliśmy gorsi. Ale na to trzeba być pewnym siebie mężczyzną
65wtorek, 21, maj 2013 17:05
Monrooe
@ Zbyszek

No widzisz, jak to źle wpływa brak czasu i niemożność śledzenia na bieżąco wydarzeń czarno-eLkowych. Nadrobiłem, faktycznie opisałeś to bardzo szczegółowo i co ważne celnie w mojej ocenie. Tu jak widać się zgadzamy, jednakże w ocenie wypowiedzi pozostaniemy w przeciwnych narożnikach. Ja wypowiedzi Rumaka nie traktuję negatywnie. Oczywiście, jeden powie, przegraliśmy bo Oni byli lepsi, ale inny, że powodem porażki była słabsza gra naszego zespołu. Rumak od początku zajmuje się jakby własnym zespołem, jakby tu szukając przyczyn porażki lub zwycięstwa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1