- Kategoria: Wokół boiska
- iocosus
Wpuszczeni w banał
Gdy meczu nie można wygrać, to trzeba przynajmniej umieć go zremisować - banał, kiepskie pocieszenie, ale jednak, co lepszego nam pozostaje po remisie 1 : 1 z "klasycznym" rywalem czyli Widzewem.
Stan murawy - każdy widział, kto transmisję śledził, że wypalone klepisko bardziej sprzyja ambitnym walczakom, niż technicznym wirtuozom pokroju Ljuboji - to również banał. Ze sztampy wyłamuje się stwierdzenie, że w Polsce, w jej centralnym regionie, trawa wysycha na wiór zimą i to jeszcze w ten dziwny sposób, że granica strefy klimatycznej pokrywa się prawie dokładnie z linią środkową boiska stadionu przy Al. Piłsudskiego w mieście Łodzi. Temat do pracy dyplomowej dla przyszłych magistrów inżynierów w zakresie budowy, konserwacji i eksploatacji systemów podgrzewania murawy na stadionach piłkarskich.
Banalnym, ale gorzkim stwierdzeniem jest teza, że Mistrzostwo zdobywa się nie w bezpośrednich pojedynkach z pretendentami do tytułu, ale właśnie w zwycięstwach z poślednimi ligowymi rzemieślnikami. Derbowy podział punktów należy uwzględniać w potencjalnych kosztach, jeden punkcik wywieziony z Krakowa w obliczu zaistniałej tam sytuacji jest również nie do pogardzenia, natomiast remisy i z Bełchatowem i z Widzewem bolą, bo jednak są raczej wymierną stratą niż zyskiem. Banał! Nie bez kozery porównałem jednak te dwa mecze, bo w obu scenariusz był podobny, gdy powstawało wrażenie, że Legia kontroluje przebieg spotkania, raczej panuje na boisku i bardziej realny wydaje się kolejny bramkowy zysk niż strata, właśnie ta druga ewentualność następuje, a po niej pewność własnej przewagi, cierpliwe rozgrywanie potwierdzające futbolową wyższość, kreowanie kolejnych bramkowych sytuacji, gdzieś ulatuje, pryska niczym bańka mydlana.
Bramka strzelona liderowi ligi, niestety, ale jest nie tylko stratą w najważniejszym wynikowym bilansie, jest również uszczerbkiem w mentalnym nastawieniu drużyny, który przenosi się na dalsze jej funkcjonowanie. Sumienne i cierpliwe wykazywanie własnej supremacji, zastępuje nerwowość, chaos, większe poleganie na indywidualnych zagraniach niż zespołowych, kolektywnych akcjach. Konstatacja niezbędna uwzględniając, że na drodze, w wyścigu z napisem meta mamy jeszcze dwa spektakularne etapy, pod nazwą Lech i Korona, oraz dwa teoretycznie, pozornie lżejsze czyli Jaga i Lechia. GKS Bełchatów i Widzew dowodzą, są przestrogą, że łatwych potyczek nie będzie, a mogą być tym trudniejsze, gdy za takowe się je uzna. Jeżeli ostatni mecz ma być nie tylko z Koroną, ale i o koronę, to wszystkie cztery mecze należy traktować jako bardzo ciężkie, obarczone dużą odpowiedzialnością i związanym z nim stresem. Stracony gol nie może być powodem do utraty pewności siebie, zmian koncepcji, determinacja i wiara w końcowy pozytywny efekt, muszą być na tym samym poziomie bez względu na doraźne okoliczności, od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty. W każdym z pozostałych meczów Legia będzie faworytem i z tą presją musi sobie poradzić, słowa Michała Żewłakowa o walce z samym sobą, nabierają na finiszu rozgrywek kluczowego znaczenia.
Z indywidualnych cenzurek pewnie trzeba będzie powielić opinię, o bardzo dobrej dyspozycji Kuciaka - jakież to banalne, chociaż jakże pozytywne zarazem, ciekawe jest porównanie interwencji dwóch bramkarzy w tym meczu, Mielcarza przy stracie bramki przez Widzew, oraz Kuciaka przy interwencji po strzale Dhifallaha w 88 minucie, widać który z golkiperów jest odważniejszy i na strzał "skórzaną" kulą własne ciało nadstawia. Tak jak intryguje zwyżką formy szczególnie tej strzeleckiej Michał Kucharczyk, tak mnie drażni Michał Żyro. Cały czas słyszę o ogromnym talencie i tego nie podważam, o ile jednak i Kucharczyk i Wolski mieli już mecze w których odgrywali decydującą rolę, strzelali najważniejsze gole, tak Michał Żyro potrafi być aktywnym, pożytecznym, ale ciągle jedynie uzupełniającym, a nie wiodącym piłkarzem. Takowym był jedynie w Pucharze Polski, gdzie wyróżniał się rzeczywiście zaangażowaniem, jednak w lidze moim zdaniem zawodzi. W Łodzi 45 minut Nacho Novo było zdecydowanie lepsze i z większą korzyścią dla zespołu niż 45 minut Żyrki.
Tyle było cierpkich uwag na temat duetu Ljuboja-Rado i o ich wspólnej egocentrycznej grze, kosztem niezauważania innych piłkarzy, że Serbowie grają obecnie ze sobą zdecydowanie mniej, ale zagrożenie dla defensywy przeciwnika też jest zdecydowanie mniejsze. Warto bałkańskiego "filingu" jednak nie psuć, niech nastąpi jego reaktywacja, z zaskakującym uwzględnianiem innych zawodników, zakładam, że wszyscy na tym mogą zyskać.
Nie obarczałbym szczególną winą Astiza za rzut karny, no cóż nieroztropnie wystawił nogę i dał pretekst sędziemu do użycia gwizdka, jednak większą pretensję miałbym do tych, którzy bezpośrednio doprowadzili do wyprowadzenia kontry przez łodzian po rzucie rożnym, szkoda, gdy wydawało się że sytuacja jest jednak opanowana, to nastąpił brak koncentracji u Hiszpana.
Odnośnie strzału Rado i odgwizdanej pozycji spalonej nasuwa się jedna refleksja, jaka szkoda, że w Widzewie nie gra Arjen Robben i że nikt z widzewiaków nie skopiował jego zachowania z meczu BVB z Bayernem, Matusiak karnego na wzór Holendra tez niestety nie wykonał! Gol nieuznany prawidłowo, chociaż jestem przekonany że gdyby Ljuboji na linii strzału nie było, to Mielcarz i tak piłkę by przepuścił. Serb i spalone to temat na kolejną magisterkę, tym razem na wydziale trenerskim AWF.
Stało się, Widzew z remisu może się cieszyć, my nie powinniśmy, chociaż mam takie przeświadczenie, że z innym bramkarzem ten mecz byśmy przegrali, tak jak w poprzednim sezonie, w którym zamiast remisów notowaliśmy porażki, tak więc skoro nie potrafiliśmy wygrać, dobrze że nie przegraliśmy. Banał!


Wygrana pokazała by innym. możecie nas gonić ale próżny trud,a tak rywale cały czas pobudzeni adrenaliną główkują możemy ich dojść. Zamiast się podbudowywać, podbudowujemy innych sami stając się nerwowymi.
I najważniejsze, to o czym wspomina Iocosus ,strzelają nam bramkę która wyrównuje stan meczu lub wyprowadza rywala na prowadzenie, następuje koniec drużyny, zaczynają się indywidualne harce. Żeby nie sięgać daleko. Drużyna Wdowczyka czy nawet Janka Urbana Ci grali całym zespołem konsekwentnie do końca.
LOL! Widzę, że niektórym tutaj zaczęły już troszkę blaknąć te różowe okulary. To co? Jednak ten wredny antykibic Andrzej miał rację twierdząc, że jedyna różnica pomiędzy Legią obecną a tą z poprzedniego sezonu nazywa się Kuciak?
Muszę przyznać, że z wielkim rozbawieniem obserwuję ewolucję w waszych poglądach na temat obecnej gry Legii... Na razie, pa!
Karny? Oczywiście sędzia się wybroni moim jednak zdaniem oglądając pięć razy powtórkę jeśli już to wolny. W momencie kontaktu Astiza z Kaczmarkiem ten był przed polem karnym. Astiz zgadza się stał 10 centymetrów w polu ale Kaczmarek za. Sytuacja z nieuznaną bramką . Tu przypomina mi się bodaj jakiś mecz Śląska z jesieni ( chyba) gdzie bardzo podobną bramkę sędzia uznaje. Tak więc fart. Cały czas nam go brakuje.
@Andrzej
W LE na szczęście całą drużyna się dobrze prezentowała, ale w ekstraklasie Kuciak faktycznie w wielu meczach jest jedyną różnicą między dzisiejszą Legią, a zeszłoroczną :/ Na szczęście to olbrzymia różnica.
1 Wisła Kraków. 30 meczów, 17 zwycięstw, 5 remisów, 8 porażek, bramki 44 - 29, bilans bramkowy +15 , 56 punktow
2 Śląsk Wrocław. 30 meczów, 13 zwycięstw, 10 remisów, 7 porażek, bramki 46 - 34, bilans bramkowy +12 , 49 punktów
3 Legia Warszawa. 30 meczów, 15 zwycięstw, 4 remisy, 11 porażek, bramki 45 - 38, bilans bramkowy +7 , 49 punktów
Obecny dorobek Legii w sezonie 2011/2012:
1. Legia Warszawa. 26 meczów, 14 zwycięstw, 7 remisów, 5 porażek, bramki 40 -14 , bilans bramkowy + 26, 49 pkt
W zalezności od doboru koloru okularów, różowych lub czarnych, można się pokusić o dokonywanie analiz, choć proponuję jedynie wyostrzyć wzrok.
W ramach gdybologi stosowanej, jeżeli Skorża w zeszłym sezonie posiadałby pewny blok obronny, choćby i taki z Kuciakiem w bramce, być może gralibyśmy w eliminacjach do LM zamiast Wisły, a po dojściu latem Ljuboji i Zewłaka potrafilibyśmy sobie poradzić z APOEL-em równie dobrze jak ze Spartakiem w LE, kto wie.
Nie wiem jak się zakończą obecne rozgrywki, być może Legia przegra sama ze sobą, nie poradzi sobie z ciążącą presją, ale progres wyników w zestawieniu z ubiegłym sezonem jest widoczny, szczególne wrażenie robi bilans bramkowy, dla jednych bedzie to przypadek i szczęśliwy zbieg okoliczności, dla mnie wykładnik sprowadzenia: Kuciaka, Żewłaka, Ljuboji oraz efektów pracy trenera Skorży.
Pojedyńcze mniej udane spotkania, popełniane pojedyńcze trenerskie błędy, bo takowe są z pewnością, nie wpływają na dotychcczasową globalną ocenę, która dla mnie jest pozytywna.
- "Sądząc po dzisiejszych zmianach w ME wnoszę, że do gry przewidziani są Łukasik, Furman i Żurek, pewnie dojdą do tego też Novo i Blanco"
Obyś się mylił Garmie. Łukasik zszedł bo miał żółtą kartkę i grał... bardzo słabo. Na tle takich sobie rywali nie wyróżniał się niczym szczególnym. Podobnie można by określić grę "Furmiego", naprawdę niczym się nie wyróżnił na tle przeciwników. O niebo lepiej zagrał po przerwie Bruce, ten chłopak rośnie ja na drożdżach. Rany gościa, jeśli tak dalej pójdzie to będzie to podstawowy gracz pierwszej jedenastki Legii Warszawa. Nieźle zaprezentował się Bartosz Żurek, jednak trzeba przyznać, że na w grze na skrzydle przyćmił go Norbert Misiak.
Generalnie mecz Młodej Legii oglądało się bardzo fajnie (jeszcze gdyby aura dopisała to byłoby super) ale... tak naprawdę zaczęło się po przerwie, gdy wspomnianej trójki na boisku już nie było. Hat-tricka powinien zaliczyć Efir, swoją bramkę dorzucić Kamiński. Widzew wyjeżdżając z bagażem 3,4 bramek nie powinien mieć żadnych pretensji. Dobry mecz Widejki i Grudniewskiego (asysta).
Smutna wiadomość jest taka, iż Oka Jagiełły już chyba nie zobaczymy w tym sezonie w barwach Legii.
Niemniej jednak masz rację, najważniejsze to zachować kierunek w jakim zmierzamy. Każdy kolejny przepracowany okres powinien działać na naszą korzyść. Przydałby się co prawda asystent na skrzydle w stylu Ryby ale... mam nadzieję, że ktoś się jeszcze wybija, a może nasi włodarze zaszaleją i kogoś nam dokooptują na tą pozycję. Nawet w kraju mamy kilku ciekawych graczy, jest kogo obserwować.