A+ A A-

Ostatnie ostrzeżenie

pilkaPorażka 0:1 z Lechem mocno skomplikowała sytuację Legii w walce o mistrzostwo Polski. Limit wpadek w wykonaniu podopiecznych Macieja Skorży został definitywnie wyczerpany. Aby mieć pewność, że tytuł wróci do Warszawy, legioniści muszą zdobyć komplet punktów w meczach z Jagiellonią, Lechią i Koroną.

Wiecie czego najbardziej zabrakło mi w dzisiejszym meczu? Narastającego hałasu na trybunach. Tego specyficznego rodzaju hałasu powstającego, gdy kibice w odpowiedzi na przebieg wydarzeń na boisku spontanicznie podrywają się z miejsc, z wiarą i entuzjazmem zagrzewając swój zespół do wzmożonego wysiłku. To dźwięk charakterystyczny dla tych widowisk, podczas których zespół gospodarzy znienacka łapie wiatr w żagle. Nieważne czy wynik to 0:0, 1:1 czy 0:1. Nagle pada jeden strzał na bramkę gości, za chwilę kolejny, pojawiają się szybkie odbiory w środku pola, piłka błyskawicznie przemieszcza się pod pole karne przeciwnika, zawodnicy na chwilę przestają czuć zmęczenie, gnają do przodu niesieni raptownym skokiem adrenaliny. Oczywiście taka faza meczu nie musi zakończyć się zmianą wyniku, to byłoby zbyt proste, ale jako kibic bardzo cenię sobie właśnie te minuty uniesienia, podczas których czuć, że wysiłek piłkarzy podrywa z miejsc publiczność, która z kolei przekazuje swoją energię z powrotem na boisko.

Niestety, dziś takich momentów na Łazienkowskiej nie było.

W grze Legii widać było przede wszystkim niepewność i brak wiary w to, że uda się odwrócić losy meczu. Nie było ani cierpliwego rozgrywania piłki w środku pola, ani szaleńczej szarży na bramkę rywala. Nie dało się uświadczyć ani nękania Buricia soczystymi strzałami z każdej pozycji, ani płynnych wymian podań z pierwszej piłki. Legionistom w ataku nie wychodziło dziś kompletnie nic. ZERO. Nie stworzyliśmy ani jednej przyzwoitej sytuacji strzeleckiej. Koszmarny mecz, szczerze mówiąc w najczarniejszych scenariuszach nie przypuszczałem, że w tym momencie sezonu, w tak prestiżowym meczu możemy zademonstrować tak wstydliwą impotencję w ofensywie.

Lech? Goście zagrali z Legią dokładnie tak, jak z Legią grać się powinno, jak z mniejszym lub większym powodzeniem gra z nami już cała Polska. Między bajki można włożyć historie o polskich klasykach, ofensywnej grze odwiecznych rywali, wymianie ciosów, o widowiskach, którymi można byłoby śmiało chwalić się w Europie. Lech zagrał klasycznym, podręcznikowym  'autobusem'. Tylko... kto zabroni Lechowi grać w ten sposób? Kto zabroni nie tylko im, ale dowolnej innej drużynie robić to, co jest niezbędne do odniesienia zwycięstwa?

Jedyne co należy się dziś Lechowi to wyrazy uznania za wzorową realizację skutecznego planu taktycznego.

Co ciekawe, gdyby nie ostateczne rozstrzygnięcie w tym meczu (drobiazg...), uznałbym że Legia miała dziś zupełnie niezły pomysł na gości. Odważne, wysokie wyjście obrony i zawężenie pola gry sprawiało wyśmienite wrażenie, zdecydowana większość akcji Lecha była bezwzględnie duszona jeszcze w zarodku. Cóż z tego, skoro zupełnie nie radziliśmy sobie po drugiej stronie boiska, a o wyniku zadecydował jeden, jedyny karygodny brak koncentracji po długim wybiciu piłki przez Buricia. Nie mogę przeboleć, że Inaki Astiz szedł w tej akcji idealnie na przecięcie prostopadłego podania, niestety w kluczowym momencie dał się oszukać chyba swojemu złemu boiskowemu przeczuciu, zatrzymał się w pół kroku, w efekcie zabrakło mu 'nogi', żeby wybić piłkę. Chyba właśnie w tym momencie pierwszy raz zatęskniłem za nieco toporną prostotą Marcina Komorowskiego, 'Prezydent' na sto procent tej piłce przejść by nie pozwolił. Szkoda mi Inakiego, ma pecha, już w drugim kolejnym meczu jego indywidualny błąd, brak koncentracji i nieodpowiednia decyzja decyduje o utracie przez nas bramki i bezcennych punktów.

Bez wątpienia jedną z przyczyn obniżenia jakoś naszej gry była bardzo słaba dyspozycja Jakuba Wawrzyniaka (zgaduję, że przynajmniej częściowo podyktowana urazem). 'Rumiany' grał bojaźliwie, z asekuracją, nie podłączał się na skrzydle, nie wchodził z właściwym sobie zaangażowaniem w pojedynki indywidualne, nie wspominając o fatalnej stracie na początku meczu, która zakończyła się groźną kontrą Lecha. Wejście Tomasza Kiełbowicza trochę poprawiło sytuację na lewej flance, może szkoda, że trener Skorża nie zaryzykował wystawienia 'Kiełbika' od pierwszej minuty, zwłaszcza że w kilku sytuacjach w pierwszej połowie aż 'piszczało' o kogoś z lewą nogą do stałych fragmentów gry.

Rad bym również poznał przyczyny, dla których Maciej Skorża nadal nie rozpatruje możliwości przywrócenia Kuby Rzeźniczaka na pozycję prawego obrońcy. 'Jędza' jest bardzo solidny w defensywie, dobrze współpracuje ze środkowymi obrońcami, ale kiedy trzeba przenieść ciężar gry do ataku, jest zatrważająco bezużyteczny, w najlepszym razie służąc za ścianę, od której od czasu do czasu odbijają piłkę Ljuboja czy Radović. Ofensywne atuty Rzeźniczaka na tej pozycji mogły być dziś przydatne, zwłaszcza wobec ewidentnej niemocy drugiej flanki.

Cóż, mleko się rozlało. Z bezpiecznej przewagi zrobiła się trudna psychologicznie sytuacja, w której nasz najmniejszy błąd może być wykorzystany przez rywali, których - jak się zdawało - zostawiliśmy już za sobą. Powiedzmy sobie jasno, Legia w formie z dzisiejszego meczu - anemiczna, wolna, zdenerwowana, pozbawiona odwagi i pewności siebie - może stracić w kilkanaście dni wszystko to, na co ciężko pracowała przez cały sezon.

Mimo to nadal wierzę w ten zespół. Serducha w górę Panowie!

Dyskusja (65)
1sobota, 21, kwiecień 2012 16:50
Adaśko
Wiara na trybunach była, może słabła chwilami, ale skoro widzi się, że brak wiary na boisku, to i reszcie się udziela...

Ale na pocieszenie coś wesołego:
Pewien Pan zwrócił mi dziś uwagę, żebym usiadł, bo mu zasłaniam, a on kupił bilet na miejsce siedzące... Przyznam się, że pierwszy raz od wielu lat nie wiedziałem co odpowiedzieć Very Happy
LEEEEEGIAAAAAAAAAAAA!!!!
2sobota, 21, kwiecień 2012 18:14
Monrooe
eh, Gawinie... zostawię na razie ten mecz i jego przebieg z boku. Skupię się na mojej wierze w zespół. W tym momencie, w tej sytuacji ujawnią się charaktery zawodników Legii, po tych trzech spotkaniach wiadomo będzie kogo i na co stać. Gdy nie ma pary, kiedy nie ma odpowiedniej formy. Ilu z graczy będzie potrafiło wspiąć się na wyżyny.

Nie da się ukryć, że spełnia się najczarniejszy scenariusz końcówki ligi. W tej chwili Legia musi wygrać trzy mecze (w sumie to cztery) pod rząd. Światełkiem w tunelu jest fakt, iż już w tym sezonie przydarzyła mam się taka seria. Tylko, że to było na wiosnę a to... była inna Legia. Ta obecna jest kompletnie zagubiona, stara się, walczy ale... bez wiary w siebie. Bez pomysłu na mecz a raczej na sposób zwycięstwa. Ot, gramy a może się wygra.
To nie nastraja optymistycznie.

Przejawem takiej zapaści są dzisiejsze pomysły na pokonanie Buricia, tylu przewrotek, dziwnych strzałów nie popamiętam od bardzo dawna. Większość oddawana była na zasadzie a może wpadnie. Zresztą, taką niemoc oglądamy już od kilku spotkań. Przyznam, że ciężko znaleźć mi tą iskrę wiary, iż w od teraz będzie lepiej. W to, że nagle zaczną grać "z głową", z przekonaniem o własnych umiejętnościach. Spokojnie bez pośpiechu, bez oddawania strzału "im szybciej tym lepiej". Tylko taka gra zapewni nam konkretne wyniki, inaczej wygramy raz, dwa ale nie serią.

Do tego dochodzi sytuacja kadrowa, której najlepszym podkreślaniem jest dzisiejszy debiut Michała Efira.
3sobota, 21, kwiecień 2012 19:08
Garm
Wygrają we wtorek, co da im kopa adrenaliny i wiary we własne możliwości. Potem trzy zwycięstwa w lidze i mistrzostwo.

Tak to widzę Wink
4sobota, 21, kwiecień 2012 19:11
Monrooe
Garm, nie wiem co bierzesz ale ja też chcę Wink

Tak to widzę Very Happy
5sobota, 21, kwiecień 2012 22:33
Garm
To się nazywa Coca Cola, przez niektórych określana mianem odrdzewiacza...
6niedziela, 22, kwiecień 2012 08:39
Zbyszek
Panowie. Nie ma się co oszukiwać. Jest źle. Nie dlatego, że tracimy punkty, bo przecież nadal jesteśmy na czele, ale z tego powodu, iż dwie cechy motoryczne tj. szybkość i wytrzymałość mamy gorsze od naszych najbliższych rywali. Trudno mieć pretensje do trenera Skorży, gdyż chciał wyeliminować Sporting w LE i do tych meczów przygotował zespół. Jeszce rozpędem przejechaliśmy się po Śląsku i dalej człapanko. Ja wiem, że trener był w takiej sytuacji po raz pierwszy, że większości klubów nie udaje się pogodzić ligi z rozgrywkami europejskimi, że kadra wąska, lecz moim zdaniem można było zrobić coś lepiej. Wisła była w identycznej sytuacji. Kiedy przyszedł trener Probierz wraz z prof. Jastrzębskim /wybitny fizjolog/ zadecydowali, aby trochę "depnąć" czyli dodatkowo przeprowadzić 2-3 ostre interwały. To pogłębiło kryzys, ale też przyśpieszyło wyjście z niego. Dziś zawodnicy Wisły nie mają problemów z motoryką.

Niestety trener Skorża będący pod dużą presją nie zaryzykował. Mimo młodego wieku jest bardzo zachowawczy, ale też nie wyciągnął wniosków z pracy w Wiśle. Już parę lat temu żałował, że uznał, iż niezwiększenie obciążeń w trakcie sezonu i uznanie, że "pary" wystarczy do końca rundy /wtedy jesiennej/ to błąd. Kiedy piłkarze nie mają przekonania, ze im sił starczy na cały mecz to i psychika kuleje. W tym wypadku brak pewności własnych poczynań jest pochodną słabej formy. Sama praca nad mentalnością nie wystarczy. Oczywiście należy mieć nadzieję, że wykonana praca zaowocuje. Niestety zbyt często nadzieja jest matką głupich.
7niedziela, 22, kwiecień 2012 10:09
QD
Zbyszek ma racje. u Skorży zawsze musi się znaleźć jakiś okres gdzie drużyna gra dno. Taką sytuację mamy teraz. Może warto by pomyśleć o wzmocnieniach w sztabie trenerskim? (przy czym nie myślę tu o zmianie Skorży)

Tymczasem bardzo chciałbym wierzyć w scenariusz Garma, ale jakoś zaczyna brakować mi argumentów na zwycięstwo w Kielcach. Jeśli uda się coś wepchnąć Ruchowi to może fartownie wygramy, ale będzie naprawdę ciężko. Na razie nie ma w tej drużynie wiary, chęci i pomysłu, za to jest piekielna potrzeba sukcesu. Tym razem porażka zdaje się nie być czymś co drużynę pobudza, tylko dobija. Niemniej faktycznie zwycięstwo z chorzowianami może odmienić postawę Legii i moc no pomóc w walce o mistrza.
8niedziela, 22, kwiecień 2012 10:33
Andrzej
Zbyszek, QD
Oj, uważajcie z tą krytyką Skorży, bo zaraz zostaniecie nazwani szczurami (najbardziej zabawne dla mnie jest to, że przez tego, który w ramach miłości do Legii pije napój największego konkurenta naszego sponsora). Smile
Zbyszku, naprawdę jedyny problem widzisz w słabej formie fizycznej piłkarzy? Bo ja tych mankamentów widzę o wiele więcej a fizjologia jest jednym z najmniej znaczących.
QD, wzmocnienia w sztabie trenerskim, to dość, hm... oryginalny pomysł.
9niedziela, 22, kwiecień 2012 10:48
Garm
Widzisz, drogi kibicu innej drużyny - czym innym jest krytyka, czym innym niczym nieskrępowana radość z porażek danego zespołu.

W tym kontekście na pewno ucieszy cię też informacja, że w zwalczaniu sponsorów Legii posuwam się nawet dalej i używam w drukarkach tuszy oryginalnych, a nie zamienników ActiveJet.
10niedziela, 22, kwiecień 2012 11:28
Monrooe
Fajnie Zbyszku, że masz podobne spostrzeżenia do moich. Od jakiegoś czasu mówię, że motoryka jest naszym największym przeciwnikiem. Dodatkowym problemem były kłopoty podczas obozu przygotowawczego /kontuzje Radovicia, Vrdoljaka, Ljuboji/ uniemożliwiajcie im porządną pracę nad wytrzymałością. A przecież to był trzon zespołu z jesieni. W dodatku sprzedana jedynego przygotowanego, czyli Rybusa. Nie twierdzę, że trener Skorża nie popełnił jakiegoś błędu w przygotowaniach, jak wspomniałeś musiał przyszykować drużynę już na Sporting.

W naszych rodzimych warunkach to pewnego rodzaju nowum. Pamiętamy jak (nie)poradził sobie z tym Lech. Do dziś ma w związku z tym problemy. Wisła wyglądała do niedawna dokładnie tak jak my. Probierz zaryzykował, Skorża nie. W efekcie teraz walczymy nadal o mistrza a zespół z Krakowa nie ma już szans na nic w tym sezonie. Jednak trzeba przyznać, że motoryczni znów wyglądają dobrze. Ten sam zespół, ten sam skład a gra jakże inna od tej beznadziei jaką swoim kibicom do niedawna serwował zespół z Reymonta.

Natury się nie oszuka, gdy nie masz sił, to podświadomie starasz się oszczędzać. Gdy brakuje szybkości zawsze jesteś o ułamek sekundy spóźniony, nie zawsze technika pozwoli Ci to nadrobić. Tak to wygląda u Legionistów, a to podanie niecelne o pół metra, a to strzał leci tuż nad poprzeczką. Cięgle brakuje kilku centymetrów. Idealnym przykładem jest Rado, który na wiosnę odsadzał rywali teraz musi fizycznie z nimi walczyć, ani startu, ani przyspieszenia, wytrzymałości też bardzo niewiele.

I tak można by rozprawiać o prawie każdym graczu "wojskowych". Poza obroną, tu jedynym zawodnikiem który obniżył loty jest Artur Jędrzejczyk. Zawodnik mimo iż mający już swoje lata, to jednak można o nim mówić jako o graczu niedoświadczonym. Dość naturalne jest dla mnie lekkie obniżenie dyspozycji po takiej rundzie jaką była jesień. Ilość rozegranych meczy też nie jest tu bez znaczenia.

Już podczas obozu na Cyprze i w Turcji docierały do nas informacje o różnych mikro-urazach zawodników Legii. A to mięsień, a to bóle w pachwinach, łatwiej było znaleźć mającego jakieś tam problemy niż zdrowego piłkarza. Ot specyfika naszej ligi, kto to słyszał żeby rozegrać tyle spotkań w takim czasie? To wszystko to kompletna nowość dla samych zawodników jak i ich organizmów. A kadra na tyle wąska, że nie bardzo jest w czym wybierać. Na boisko z Lachem wychodzi młody i kompletnie zielony Michał Efir. To jakby ukoronowanie sytuacji w kadrowej obecnego zespołu i możliwości jakiejkolwiek rotacji (takiej prawdziwej).

Powtórzę raz jeszcze, nie twierdzę, iż trener Skorża nie popełnił błędu. Pamiętając jak potrafi grać ta drużyna będąc w pełni sił chcę zobaczyć raz jeszcze jak radzi sobie w kolejnym sezonie. Dlatego jestem za kontynuacją zaczętej pracy. Nawet jeśli nie osiągniemy w tym sezonie upragnionych celów. Mam tylko nadzieję, że tym razem cały pion sportowy będzie pracował na sukces zespołu, bo patrząc na formę w jakiej zostali ściągnięci Nacho Novo i Ismael Blanco (na prawdę dobrzy zawodnicy) to odnoszę wrażenie, że osoby decydujące o tych transferach powinny ze swoich pensji okryć wartość uposażeń tych zawodników. Rozliczajmy trenera Skorżę ale dajmy mu najpierw popracować w normalnych (w miarę) warunkach.

W naszym kraju wielu lepszych nie ma, a takich z porównywalnym doświadczaniem to już nie uświadczysz. Na eksperymenty z trenerami pokroju Maaskanta też nie mam ochoty, a trener z wyższej półki do nas nie przyjdzie.
11niedziela, 22, kwiecień 2012 12:51
QD
Nie mylmy wskazywania błędów z krytykowaniem. Tak jak powiedzieliśmy w dyskusji o arbitrach, każdy ma prawo do pomyłek. Skorża faktycznie nie jest moim faworytem i wcale nie byłem rozentuzjazmowany gdy przychodził do Legii, ale daleki jestem od zwalniania go. Zbyszek ma rację pisząc, że trzeba Panu Maćkowi dać szansę popracować w normalnych warunkach. Jak dla mnie jakiś progres drużyny jest widoczny i choć nie tak spektakularny jak byśmy chcieli, to jednak dający podstawy by nadal ufać trenerowi.

Pomysł ze wzmocnieniami sztabu trenerskiego wcale nie jest oryginalny. W przerwie zimowej Legia już próbowała podjąć takie działania podpisując umowę o współpracy z jakimś ekspertem od przygotowania fizycznego, co zdaje się wskazywać, że klub miał podobne obserwacje jak my co do pracy Skorży w innych klubach. Podobną potrzebę widziałbym w przygotowaniu ofensywy (nieskuteczność!). Przecież żaden trener nie jest w stanie zadbać o każdy element gry w sposób wybitny. No Pan Leńczyk może jest, a przynajmniej tak twierdzi Wink.
12niedziela, 22, kwiecień 2012 13:23
Zbyszek
We współczesnej piłce mamy do czynienia z 4 elementami decydującymi o grze. Są to w kolejności: motoryka, technika, psychika i taktyka. Nie ma mowy o pokazaniu tzw. umiejętności czy waleczności bez formy fizycznej. Gdyby teoretycznie udało się doprowadzić do meczu naszych mistrzów z 1974 roku z dzisiejszymi juniorami to ci pierwsi nie powąchaliby piłki. W dawniejszych latach, jeszcze 20 kilka lat temu najwięksi pracusie biegali po 2-3 kilometry w meczu. Dziś to jest 14-15 kilometrów. Przygotowanie fizyczne jest podstawą sukcesów w obecnej piłce i będzie jeszcze przez wiele lat, bo nadal poziom możliwości jest dość daleko. Coraz więcej zawodników w drużynie będzie coraz więcej i szybciej biegać. Oczywiście odbywa się kosztem umiejętności technicznych.

Ludzie z pokolenia Deyny, Lubańskiego, Gadochy, Brychczego, Dziekanowskiego potrafili zrobić z piłką wszystko, a dziś dobrze jest jak im piłka za bardzo nie przeszkadza. Futbol się zmienia i staje się coraz szybszy, a gra bardziej dynamiczna i atrakcyjniejsza. Dlatego w Legii motoryka jest to podstawowy problem. Zespół w odpowiedniej formie nie zremisowałby z Widzewem i nie przegrał z Lechem po błędzie indywidualnym jednego zawodnika. Byłby te straty w stanie odrobić i nadrobić.

Natomiast co do innych mankamentów w grze zespołu. To one oczywiście istnieją, ale jak wcześniej napisałem nie będę krytykował organizacji gry i taktyki do zakończenia sezonu. Taka krytyka jest zawsze ocenna. Jak drużyna zdobędzie mistrza to taka krytyka jest mało twórcza, bo trener miał swoją wizję i za nią odpowiada. Jak zespół, co nie daj Boże,zawiedzie trzeba będzie powiedzieć dlaczego tak się stało. Przy czym powiadam nie wszystko jest winą trenera i nie wszystko będzie jego zasługą w przypadku sukcesu.

Co do innych mankamentów to nie ma drużyny na świecie,która by takich nie miała.Ideałów na razie nie ma. I na całe szczęście. Byśmy się stali jako malkontenci zbyteczni, bo głos mieliby tylko chwalcy .Osobiście jestem zdecydowanym zwolennikiem pozostawienia Skorży na stanowisku trenera Legii na co najmniej następny sezon. Przed 18 laty zapytano trenera Janasa dlaczego nie wyeliminował Hajduka w eliminacjach LM, a on szczerze odpowiedział ja i zawodnicy robiliśmy to pierwszy raz i nie wiedzieliśmy całej masy ważnych rzeczy. Można i trzeba mieć wiedzę teoretyczną wyniesioną ze szkół, ale doświadczenie jest zwłaszcza w piłce sprawą bezcenną. Na pewno trener Skorża będzie lepiej wiedział jak programować proces treningowy, aby do takich zapaści nie dochodziło.

Przy czym pomimo braku formy zespół nie jest skazany na porażki, bo mamy zawodników naprawdę o wysokich umiejętnościach techniczno-taktycznych i z lepiej przygotowanym Ruchem jednak wygraliśmy. Poza tym jak to się mówi, może zespół odpali i będzie po problemie. Oby.
13niedziela, 22, kwiecień 2012 13:43
Walles
Do mnie nie przemawiają Panowie Wasze spostrzeżenia. No może nie wszystkie Wink

Po pierwsze nie zgadzam się z tym że Skorża nie wyciąga wniosków i nie potrafi lub nie chce zwiększyć obciążeń w trakcie sezonu. To jest po prostu niesprawiedliwe i nieobiektywne czego przykładem jest jesienne zgrupowanie w Ostródzie. Dodatkowo należy wziąć pod uwagę fakt że runda jesienna trwała ponad cztery miesiące a wiosenne trochę ponad dwa.

Po drugie porównywanie Legii do Wisły Probierza jest zdecydowanie krzywdzące dla Skorży. Probierz odpadł z pucharu Polski i nie ma szans na mistrzostwo, nawet matematycznych. Po rundzie jesiennej Wisła miała 6 pkt straty do Legii teraz ma 9. Czy naprawdę o takie ryzyko nam chodzi i takiemu podejmowaniu ryzyka jesteśmy w stanie przyklasnąć? Ja osobiście nie.

Po trzecie nie przypominam sobie meczu na wiosnę w którym przeciwnik zdominowałby Legię pod względem motorycznym. Wczoraj owszem przegraliśmy bardzo ważny mecz ale czy na podstawie tego meczu można stwierdzić że Lech był od nas lepszy motorycznie? czy ten Lech był od nas szybszy o ułamki sekund, dokładniejszy? Jeśli tak to dlaczego przez prawie cały mecz po wymianie zaledwie kilku podań to Legia przejmowała piłkę? Dlaczego potrafiliśmy zdusić wiele akcji Lecha już w zarodku?

Po czwarte muszę przyznać znowu rację Gawinowi z którym spierałem się na początku sezonu. on patrzył wtedy bardziej dalekowzrocznie a ja skupiłem sie na bieżącej chwili. Legia jest słabsza niż jesienią. Największą strata jest sprzedaż Rybusa, Ariel też potrafił czasami uruchomić szybciej nasz atak od obecnie grających. Brak przepracowanego okresu przygotowawczego przez Ljuboje i Radovica też jest zauważalny.

Po piąte Skorża znowu został wsadzony na konia z transferami do klubu. Jak drużynie nie szło pojawiały się zewsząd głosy(i w necie i w mediach) że Skorża chciał ofensywnych zawodników i jak już ich dostał to z nich nie korzysta. A sprowadzenie Blanco w takiej formie to czysty sabotaż. A Skorża musiał jeszcze udowadniac że nie jest przeciwko Legii i tylko wystawianiem tego zawodnika do gry mógł pokazać że Blanco do Legii się po prostu nie nadaje. Novo jest zdecydowanie lepszy, potrafi szarpnąć ale też kompletnie zawodzi w decydujących momentach.

Kolejnym zagadnieniem jest sam Radovic. Ja jestem coraz bliżej uznania głoszonej przez niektórych teorii że jesienny wyskok Rado był czymś wyjątkowym a Rado obecnie to znowu ten sam Rado którego obserwowaliśmy w Legii przez ostatnie 5 lat. Generalnie to za dobrze nie jest ale jednocześnie nie jest chyba aż tak źle. Oczywiście jest prawdopodobne że możemy w tym roku nie zdobyć żadnego trofeum. Co więcej przy złym układzie możemy być nawet poza pucharami. Ale tak z ręką na sercu po tym co pokazała Legia wczoraj a Ruch w piątek to możemy stwierdzić że to Ruch jest faworytem? Chyba nie. Czy mimo regresu formy nie mamy szans, tak obiektywnie a nie po kibicowsku, na odniesienie zwycięstw w potyczkach z Jagiellonią, Lechia i Koroną? Szanse są i to chyba spore.

A jak będzie? Czas pokaże. Zostały tylko dwa tygodnie.
14niedziela, 22, kwiecień 2012 14:09
Monrooe
Wallesie, rozumiem, że nie trafiają do Ciebie nasze spostrzeżenia. Tylko nie wiem które? Nie piszmy, że Skorża nie umie zwiększyć obciążeń podczas sezonu, natomiast, że nie chce już tak. Mało tego moim zdaniem powodem takiej decyzji jest właśnie wspomniana przez Ciebie Ostruda. To po niej mieliśmy do czynienia z Polonią i Podbeskidziem, czyli dwa mecze w których ewidentnie zabrakło zawodnikom "pary". Owszem przełożyło się to na formę w późniejszym czasie, ale... jak sam wspomniałeś wiosna jest krótka. Nic, więc dziennego, iż trener uznał, Że na ewentualne dwie porażki nas nie stać.

Co porównania do Wisły to chyba się nie zrozumieliśmy. Starałem się wskazać, że Probierz na ryzyko się zdecydowała, ale On po prostu mógł sobie na to pozwolić. Sezon i tak był już spisany na straty, przekształcenia w klubie tylko potwierdzały potrzebę przetestowania obecnych "zasobów". Aby móc wydać rzetelną opinię o swoich graczach musiał zobaczyć ich w formie. Liczyli jeszcze na puchar, ale tego też się nie udało. Trzeba jednak przyznać, iż niewiele brakowało.

Pamiętaj też, że sama motoryka to nie tylko ilość sił, ilość biegania czy sama szybkość (choć brak tej ostatniej jest aż nadto widoczna u naszych graczy ofensywnych). To też ilość tych sprintów, ich jakość i częstotliwość. Spadek tych parametrów jest moim zdaniem bardzo widoczny, chyba najmniej u Ljuboji. Z Serbem jest jednak tak, jak ostatnio przeczytałem, On daje nam tyle ile uważa za potrzebne, jego doświadczenie jest ogromne i pozwala mu bardzo rozsądnie dysponować własnymi siłami. Reszcie tego bardzo brakuje. Widać to było po meczu z Ruchem gdy to Kucharczyk po całej połowie dreptania, strzelił bramkę, uwierzył w siebie i... zaczął hasać. Z tym, że po czterech sprintach nadawał się do zmiany. Przy każdej kolejnej próbie był coraz bardziej spóźniony, natomiast adrenalina buzowała i trzymanie go na boisku groziło kartką oraz kontuzją któregoś z rywali.

Co pozostałych wniosków nie mam zastrzeżeń żadnych. Widzę to dokładnie tak samo.
15niedziela, 22, kwiecień 2012 14:19
Walles
Wybacz Monrooe ale ja pisałem "Panowie" więc nie wszystko odnosi się do Ciebie Smile
16niedziela, 22, kwiecień 2012 14:22
gawin76
@ Monrooe

Dyskusja o zwalnianiu Skorży byłaby w tym momencie zupełnie od rzeczy, nadal gramy o dublet, nadal to inni oglądają nasze plecy, ale opowiadając się za kontynuacją bez wywalczenia mistrzostwa, moim zdaniem niestety chcesz niemożliwego. Doskonale wiesz, że jeżeli przegramy ten tytuł, przez piłkarską Polskę przetoczy się rechot, którego nasi klubowi decydenci mogą nie zdzierżyć, zwłaszcza że nie można wykluczyć, że są w tym gronie tacy, którzy wiedzieliby, jak taki obrót wydarzeń wykorzystać po swojej myśli. Wyszarpany, wyczołgany, fartowny - ten tytuł jest nam potrzebny właśnie dla kontynuacji pewnej myśli i określonej koncepcji. Jeżeli go nie zdobędziemy, będzie źle. Abstrahując od wszystkich czynników, o których piszesz, mając co do nich oczywiście pełną rację, przypomnij sobie jak sprawy się miały dwa tygodnie temu. Wygrywamy z Ruchem, mamy 3 punkty przewagi nad Śląskiem, do końca jest pięć meczów, z czego trzy u siebie, a dwa wyjazdowe z przeciwnikami przeciętnego formatu. Przegrać coś takiego to... aż chce się zacytować znaną sentencję o zbrodni i błędzie. Jeżeli do tego (tfu!) dojdzie, ktoś będzie musiał wziąć za to odpowiedzialność.

Jeżeli chodzi o naszą motorykę to argumenty Twoje i Zbyszka nie do końca mnie przekonują.

Szybkości brakuje nam już od meczów ze Sportingiem. Pamiętasz na pewno jak Legia w 1996 przygotowywała się do pamiętnej marcowej batalii z Panathinaikosem. W lidze w pierwszych czterech meczach strzeliliśmy wtedy chyba z 15 bramek, nie tracąc żadnej, a trenerzy Lubina i Hutnika kręcili głowami, że Legia jest na zupełnie innym etapie przygotowania motorycznego. Tak powinna wyglądać drużyna przygotowana pod konkretne mecze, a nie tak, jak widzieliśmy to w Zabrzu między pojedynkami ze Sportingiem. Poza tym żadna z czterech rund pod wodzą Skorży w Legii nie broni twierdzenia, że okres przygotowawczy ma jedyne i decydujące znaczenie dla przygotowania motorycznego prowadzonych przez niego piłkarzy. Jeżeli już można szukać elementu, który mógłby odróżniać tę rundę od pozostałych, nie są nim mecze ze Sportingiem, ale brak przerwy reprezentacyjnej, wykorzystywanej zwykle na organizację mikro obozu dla piłkarzy. Jeżeli popełniono gdzieś błąd w sztuce, to jest on niestety pogłębiany kolejnymi błędami.

Trzeba pamiętać, że Ruch na wiosnę rozegrał raptem dwa mecze mniej od nas, a rotacja składem jest u nich jeszcze mniejsza niż u nas. Co do Novo i Blanco to przypominam sobie, że Skorża twierdził, że sam klepnął tych zawodników ('przedstawiono im propozycję, nad jedną zastanawiali się trochę krócej, nad drugą trochę dłużej'), zatem powinien solidarnie dołożyć się do ich pensji wraz z naszym, jak go nieco humorystycznie określasz, pionem sportowym.

Legia gra wiosną bardzo źle, to jasne, ale... szczerze mówiąc kompletnie mnie to nie interesuje, dopóki jest pierwsza w tabeli. Nie dzielmy zatem skóry na niedźwiedziu. Mówię Wam, dadzą radę.
17niedziela, 22, kwiecień 2012 14:40
QD
No Widzew w drugiej połowie to nas chyba jednak zdominował :/ Zresztą nie o to chodzi. My na boisku przeważamy, panujemy, trzymamy piłkę na połowie przeciwnika i... nic. Nie strzelamy, nie stwarzamy nawet zbyt wielu sytuacji bramkowych... Legia nie daje się zdominować, ma bardzo dobrą obronę, przez co nie traci bramek, ale brakuje jej argumentów by wywalczyć coś więcej niż remis. Wczoraj miałem kilkakrotnie wrażenie jakby to Legia, jako drużyna lepsza, prowadziła spotkanie. Piłka krążyła od skrzydła do skrzydła, a zawodnicy stali w miejscu. Nie nie wchodził w pole karne, nikt nie próbował zagrać jakąś prostopadłą piłkę w środku boiska (no bo niby komu miałby ją podać?). Wszyscy stali i czekali, aż komuś się zachce wejść w pole karne. Było kilka akcji indywidualnych, ale zespołowi jako całości brakowało chęci/pomysłu by dalej grać. Legia jest bardzo dobrą drużyną, ale ostatnio czegoś jej brakuje i wolałbym żeby to była słaba kondycja niż brak charakteru i ambicji.

Co do samego Skorży to nie jest kwestia tego, że nie wyciąga wniosków. On po prostu ma swoje wady i za bardzo nie potrafi ich samemu wyeliminować. Próbuje i rozwija się ciągle, ale przydałoby mu się trochę pomocy. Tymczasem pomoc ta jest raczej nieudolna. Temat transferów bardzo dobrze to obrazuje. Wpierw osłabiono wyraźnie skład, a później "na alibi" ściągnięto "jakiś graczy". Dla mnie wyglądało to raczej na uciszenie Skorży, niż wzmocnienie drużyny. Na zasadzie "Chcesz napastnika? Masz dwóch znanych, a co z nimi zrobisz i kiedy to już twój problem. Spadaj." Mimo transferów, mimo kontuzji i mimo tak słabego okresu Legia jednak nadal walczy i pozostaje liderem z szansami na dublet. Ja nadal wierzę, że mamy bardzo duże szanse na zgarnięcie całej puli. Mam też nadzieję, że potencjalny sukces nie przysłoni błędów i w przyszłym sezonie WSZYSCY (nie tylko Skorża) wyciągną wnioski z tego co się teraz dzieje.
18niedziela, 22, kwiecień 2012 16:55
Monrooe
Gawinie,
mam ten komfort, że nie jestem włodarzem klubu. Nie muszę się, więc przejmować przetaczającym się rechotem. A jeśli nawet takowy się przetoczy (a będzie tak na pewno) to mam tyle dystansu, że potrafiłbym zdobyć się na obiektywną ocenę szkoleniowca. Jeśli zsumujemy problemy jakie się przed nim napiętrzyły to nie widzę powodu by czynić go jedynym odpowiedzialnym i ścinać jego głowę. Oczywiście tak było by najłatwiej, ale prawdziwych problemów tom by nie rozwiązało. Wyciągnąć konsekwencję? jak najbardziej, ale od wszystkich zaangażowanych i odpowiedzialnych za ten stan.

(Proponuję fajny artykuł na Legia.net, kwestie poruszone prze Gambita są bardzo ważnymi czynnikami które miały ogromny wpływ na taki a nie inny sposób gry naszych zawodników w obecnej chwili)

Piszesz, że brakowało nam szybkości już w meczach ze Sportingiem. Owszem brakowało, ale nie wszystkim. Czego jednak mieliśmy się spodziewać po tym jak w okresie przygotowawczym nie brały udziału "zęby trzonowe" drużyny. Przypomnę, że problemy mieli Ljuboja, Radović, Verdoljak, Żewłakow, oraz Wawrzyniak. Wybacz ale dla tych graczy zastępstwo bardzo ciężko znaleźć. Do pozostałych członków zespołu już takich pretensji mieć nie mogę. Szczególnie imponowali wytrzymałością, tu przebili nawet rywali. Przypomnę, że naprawdę zabrakło niewiele, a moim zdaniem doświadczenia. Ono pomogłoby już w Warszawie utrzymać prowadzenie i w rewanżu grałoby się kompletnie inaczej.

Piszesz, że Ruch na wiosnę rozegrał nie mniej spotkań – prawda. Z tym, że ja twierdzę, iż obecna słabsza forma to pochodna jesieni. To ona kosztowała naszych graczy bardzo wiele sił. Podczas gdy kadrę mamy tak skonstruowaną, że Ci przyzwyczajeni do podobnych obciążeń mają już "kilka wiosen" na karku więcej i ich organizm już trochę niedomaga. Zaznaczam nie chcę w ten sposób wszystkiego usprawiedliwiać, staram się tylko zwrócić uwagę, że do komfortu pracy trener maił naprawdę daleko. Uwzględniajmy to przy ocenach.

Aby było dokładnie widmo o co mi chodzi zapytam tak: - czy przed sezonem ktokolwiek z nasz zakładał, iż Legia w tym składzie tak długo będzie nas cieszyła grą na wszystkich szczeblach rozgrywek? Wyjście z grupy Ligi Europy, Finał Pucharu Polski i walka o mistrzostwo do samego końca to bilans Skorży w tym sezonie, tego nie zabierze jemu już nikt.

Co do akceptacji trenera w kwestii takich graczy jak Nacho Novo i Blanco. Oczywiście, że jest współwinny, klepnął i jego podpis pod tym gdzieś tam jest. Ja zapytam tylko o alternatywę jaką Skorża miał. Zaraz zaczyna się liga, a obiecanych wzmocnień nie ma. Jestem pewien, że nie widział ich na żywo (nie było czasu). Obejrzał kilka kaset, wysłuchał zapewnień Marka, że nadal są ok, a do tego Ich nazwiska robią wrażenie. Miał powiedzieć, że nie? Wybacz ale moim zdaniem to taki sam ruch jak rok temu z Ogbuke, albo On (teraz Oni) albo nikt i co miał powiedzieć nie? Wtedy zaryzykował i teraz też, zrobiłby tak każdy trener, mając możliwość szansę na wzmocnienie składu lub grę tym co ma, a miał niewiele biorąc pod uwagę kontuzje i ubytki w kadrze.

Biorąc to wszystko pod uwagę, że nasze oczekiwania to bardziej nasze nadzieje i wiara (tu możemy obwiniać legijne serca) niż zdrowy rozsądek i analiza realnych możliwości. Teraz zarówno zespół jak jego trener za to płacą. A my mówimy o frajerstwie, podczas gdy to co osiągnęli to naprawdę bardzo wiele. A może być lepiej.
19niedziela, 22, kwiecień 2012 17:04
Monrooe
@ QD

Moje rozumowanie jest bardzo zbliżone do stanowiska jakie prezentujesz. Błędy były ale chciałbym aby obecny sztab szkoleniowy miał okazje je wyeliminować. Zaczynanie wszystkiego od nowa to moim zdaniem nie tylko błąd, ale rezygnacja ze wszystkich doświadczeń jakie nabyliśmy i ogromne ryzyko powielania tych błędów w przyszłości.

Ciągle pamiętam co Skorża potrafił zrobić z tej drużyny gdy nie miał tych wszystkich problemów jakie trapią zespół od przerwy w rozgrywkach. Ze zdziwieniem zauważam jak wielu kompletnie o tym zapomniało. Ba, są tacy, którzy szukają wyjaśnień wcześniejszej formy w szczęściu, zbiegu okoliczności czy ingerencji sił nadprzyrodzonych. Tego nie jestem w stanie zrozumieć.
20niedziela, 22, kwiecień 2012 18:10
gawin76
Monrooe,

Nie bardzo rozumiem po co odsyłasz mnie do artykułu (komentarza tak naprawdę) Gambita? Smile Po pierwsze dobrze wiesz, że bywam na LN codziennie, więc mojej uwadze raczej ujść nie mógł, po drugie, chociaż oczywiście pozytywnie wyróżnia się że tak powiem na 'tle', to jednak w gruncie rzeczy jest wyważaniem otwartych drzwi napisanym w formie skróconego łopatologicznego podręcznika dla osób, które dopiero wczoraj zaczęły zastanawiać się co dzieje się tej wiosny z Legią. My dyskutujemy o tym już od dawna i na przykład pisanie o 'chorym pomyśle' jako o sprzedaży Rybusa, Borysiuka i Komorowskiego w moich oczach znacząco obniża wartość tego artykułu, bo świadczy o tym, że autor nie ma pojęcia o wpływie finansów Legii na decyzje pionu sportowego, lub celowo ten aspekt przemilcza.

Rozmawiajmy o faktach. Fakty są takie, że w tym momencie jesteśmy na dobrej drodze do tego, żeby to był najlepszy od blisko 20 lat ligowy sezon w wykonaniu Legii i nadal wydaje mi się, że zwyczajnie, piłkarsko jesteśmy w stanie ten temat pozytywnie domknąć.

Niestety, może też być tak, że będzie to sezon fatalnie przerżnięty. Nie sądzę, żeby dla Ciebie 'walka o mistrzostwo do samego końca' i 'finał Pucharu Polski' były jakimś nadzwyczajnym osiągnięciem? Nie po to sprowadzano do Legii Żewłakowa i Ljuboję, żeby patrzeć, jak mistrzowską paterę wznoszą Jankowski i Stawarczyk.

P.S. Porównując transfer Ogbuke (który o ile pamiętam był zresztą od początku do końca 'autorskim' pomysłem Skorży) do transferów Blanco i Novo, chyba jednak ciut się zagalopowałeś Wink
21niedziela, 22, kwiecień 2012 18:42
Monrooe
Gawinie, nie odsyłam Ciebie, tylko nie chcąc samemu powielać zawartych tam kwestii wskazuję ciekawy artykuł/komentarz dla wszystkich zainteresowanych, którzy poświęcili swój czas naszej dyskusji. A, że przy przy okazji jakoś tam się wpisuje w naszą rozmowę to pozwoliłem sobie zamieścić tego linka. Ot kolejny głos w naszej dyskusji.

Nie rozumiem natomiast czemu widzisz większe różnice między "strażackim" transferem Ogbuke i naszymi obecnymi nabytkami. Zarówno zawodnik z Cypru jak i wspomniana dwójka była ściągana na szybko wobec braku alternatyw i pomysłów. Oczywiście Ogbuke był autorskim pomysłem Skorży, ale było tak dlatego, że nasz pion sportowy już w ogóle nie miał pomysłu na to kogo by tu ściągnąć. Skorża zaryzykował, ale wyjścia większego nie maił. Tym razem obu graczy podsunął mu nasz "skauting", efekt (czyli nikłe wzmocnienie) dokładnie taki sam. Za różnica w kosztach ogromna.

Wskazując podobieństwo w obu sytuacjach chodzi mi o fakt ściągania (w ostatniej chwili) zawodników bez przygotowania takiego transferu, bez obejrzenia, bez rzetelnej wiedzy o formie zarówno obecnej dwójki jak i tamtego nabytku. Transfer Felixa to była desperacja ze strony trenera, transfer Blanco i Novo to desperacja pionu sportowego. Gdyby nie ten ruch to teraz kibice jednoznacznie wskazywaliby na winnych sytuacji jaką mamy obecnie. A tak problemy ma Skorża. Co z tego, że kupa kasy poszła w błoto, a zysk dokładnie taki jak ze wspomnianego Ogbuke.

Jedyna różnica jest taka, że dalsze trzymanie Ogbuke nie miało żadnego sensu, z Blanco i Novo w dalszej perspektywie zapewne mielibyśmy pożytek. Tyle, że nie po to jednak zostali ściągnięci i nie za takie pieniądze. Mieli pomóc tu i teraz. Pomogli dokładnie w takim samym stopniu jak co by nie mówić sympatyczny Nigeryjczyk.
22niedziela, 22, kwiecień 2012 19:01
gawin76
Monrooe, właśnie miałem Cię zapytać jakie widzisz podobieństwa między tymi transferami, oczywiście poza tym, że póki co Blanco i Novo są mniej więcej tak przydatni jak był Ogbuke Wink Sam Skorża przyznawał, że transfer Ogbuke był nagięciem wszelkich transferowych reguł obowiązujących w Legii, tutaj tymczasem alternatywy, jak dobrze wiemy, były, o Novo mówiło się zresztą od jakiegoś czasu, a nazwiska też jakby nie patrzeć z całkowicie innej półki.

Cały czas mam nadzieję (niech będzie, że się łudzę), że Novo i Blanco nie ściągano tu tylko z myślą o tej wiośnie.
23niedziela, 22, kwiecień 2012 19:48
Zbyszek
Przepraszam Panowie,ale całkowicie zgadzam się z Gawinem. Tu nie ma co dyskutować o tym co mogło być, a nie jest. Taka dyskusja to dywagacje czyli rozważania bez sensu. Mamy taki skład jaki mamy i gramy z tymi z którymi gramy. To są fakty, a dżentelmeni o faktach nie dyskutują. Sytuacja jest taka, że mieliśmy przewagę i ją tracimy. Moim zdaniem wpływ na to ma słaba forma fizyczna zawodników. Mamy dość trudny kalendarz w odróżnieniu od Ruchu i siły są nam bardzo potrzebne. Oczywiście widzę poprawę w motoryce.

Dno wystąpiło w meczu z Wisłą. Żal było patrzeć na naszych jak biegali bezradnie za zawodnikami Wisły. Chcieli grać agresywnie, a w każdym ataku byli spóźnieni i musieli faulować. To, że nie zostaliśmy zdekompletowani to "zasługa" sędziego. Wydawało się, że jak się osiągnęło dno to nastąpi od niego odbicie i będzie lepiej. Jest, ale poprawa następuje za wolno.

Nasi rywale tj. Jaga dysponuje kilkoma szybkimi zawodnikami jak Makuszewski i Kupisz. Gra na wyjazdach co prawda gorzej, ale na nas na pewno się zmobilizuje. Lechia walczy o przeżycie i w każdym meczu ma przewagę szybkości nad przeciwnikiem. Dziś robiła co chciała ze Śląskiem. Gdyby wygrała 7:1 Śląsk nie miałby krzywdy. Nie ma fartu w strzelaniu bramek. I wreszcie Korona. Zaczynają każdy mecz jak sprinterzy i od zdobycia bramki się bronią. Z Legią nikt w naszej lidze w tym sezonie nie grał otwartej piłki i grał nie będzie. Nikt nawet nie pójdzie na wymianę ciosów. Wszyscy grają mniej lub bardziej defensywnie stosując w ofensywie szybki atak albo kontratak.

Przeciwko tak grającym rywalom szybkość i wytrzymałość to elementy w ataku kluczowe. Trzeba ponawiać ataki i zamęczać nimi obrońców. Wiadomo,ze broniący traci więcej sił. Trzeba też o ten ułamek sekundy szybciej wyjść na pozycję czy uciec mu. Tego nam brakuje. A to, że nikt nas nie zdominował. Tego by jeszcze brakowało. Mamy przewagę w posiadaniu piłki. Bo nam oddają pole. Na własnej połowie hasamy sobie bez ingerencji. Rywale także niezbyt chętnie nas atakują w środkowych rejonach boiska. Bardziej nas opóźniają niż walczą o odbiór piłki. Bazują głównie na naszych stratach i odbiorze w ich rejonie obrony. Dopiero wtedy wprowadzają większą liczbę zawodników do działań ofensywnych, ale nigdy nie zapominają o asekuracji i indywidualnym pilnowaniu Ljuboji. Wszyscy wiedzą jak grać z Legią.

To, że nie wygrywają to zasługa dobrej organizacji gry w defensywie. W tych działaniach szybkości starcza, albo jest jej za mało, aby stwarzać bramkowe sytuacje. Gadanie o transferach od nas, lub do nas, czy o problemach finansowych, czy o nieporozumieniach w kierownictwie klubu teraz nie mają znaczenia. Są to rozważania nie na temat. Można tylko liczyć, że progres formy będzie szybszy. Chodzi o to abyśmy w ostatnich meczach mogli liczyć na własne siły a nie na łaskawość losu.

@Walles.
Ja jestem zwolennikiem trenera Skorży, ale nie bezkrytycznym. Za komuny propagowano powiedzenie Kanta "Cogito, ergo sum". Świadomie je skracano, gdyż brzmiało ono w całości "Dubito, ergo cogito. Cogito ergo sum". Żeby powiedzieć, że myślę muszę zacząć wątpić. Nieznane powiedzenie ludu Hausa brzmi: "Kto widzi białe zobaczy również i czarne". Nie jest to szczególnie trudne. I na koniec. Sokrates przed wypiciem cykuty miał powiedzieć "Bliskim przyjacielem jest mi Platon, ale bliższym prawda". To jakoś usprawiedliwia mój krytycyzm.
24niedziela, 22, kwiecień 2012 20:04
gawin76
@ Walles

O, wybacz Wallesie, zaaferowany polemiką z Monrooe, początkowo nie poświęciłem należytej uwagi Twojemu wpisowi.

Miło mi, że pamiętasz tamtą naszą wymianę zdań. Dla równowagi przypomnę jednakowoż, że nieomal zwyzywałem wtedy Sporting od patałachów Wink A tu proszę jak ładnie bronią sobie sezon Europą. Oczywiście ściskam za nich kciuki w rewanżu w Bilbao.

Co ciekawe, z tamtych czynników, które widziałem jako potencjalne źródło naszej wiosennej słabości, najbardziej martwił mnie czynnik czysto subiektywny, moje wewnętrzne przekonanie, że jesienią szliśmy w górę, że była atmosfera, wiara i duch wzmocniony pojawieniem się takich gości jak Żewłakow i Ljuboja. Już w pierwszym meczu ze Sportingiem, mimo że zagraliśmy obiektywnie rzecz biorąc dobrze, coś mi pod tym względem nie pasowało.

Jeszcze co do Rado, nie wiem czy zwróciliście uwagę, że Skorża jakby trochę zmienił mu pozycję w porównaniu z jesienią? Wtedy bywało, że Rado grał na pozycji wysuniętego napastnika, teraz zdecydowanie częściej naciera gdzieś z głębi pola. Ale jednak za mecz z Lechem nie potępiam go w czambuł, rzekłbym wręcz że zaczął z wysokiego 'C'. Dopiero potem oklapł, jak i cały zespół niestety.
25niedziela, 22, kwiecień 2012 20:15
QD
Jak nie teraz to kiedy? Właśnie teraz jest dobry moment żeby o takich rzeczach dyskutować. Nie tuż po zakupie piłkarza, nie po sezonie gdy tytuł jest już w czyiś rękach i trzeba się skupić na kolejnych wzmocnieniach tylko właśnie teraz. Już jesteśmy w stanie ocenić jakość graczy którzy do nas przyszli i odczuć stratę tych co odeszli, więc możemy o tym sensownie mówić. Po sezonie będzie za późno na wyciągnięcie logicznych wniosków bo albo będzie entuzjazm po zdobyciu tytułów, albo szukanie winnych ostatecznej porażki - tak czy siak ocena nie będzie obiektywna.

"Gadanie o transferach od nas lub do nas czy o problemach finansowych czy o nieporozumieniach w kierownictwie klubu teraz nie mają znaczenia. Są to rozważania nie na temat. Można tylko liczyć,ze progres formy będzie szybszy. Chodzi o to abyśmy w ostatnich meczach mogli liczyć na własne siły a nie na łaskawość losu. " - sęk w tym, że ma znaczenie bo to one zadecydują czy progres będzie.

Podsumowując: Szybciej dyskusja kto ma lepszy kalendarz jest bezsensowną, gdyż w przekroju sezonu wszyscy gramy tyle samo razy z tymi samymi rywalami. Idąc Twoją drogą równie dobrze możemy w ogóle nie dyskutować, gdyż wątpię by czytał to ktoś z zarządu lub sztabu szkoleniowego, więc to co piszemy nie będzie miała wpływu na nic.
26niedziela, 22, kwiecień 2012 20:35
Monrooe
Fragment zapisu z działu "O nas" na naszej stronie:

"To gwarantuje, mamy nadzieję, merytoryczny dialog, do prowadzenia którego zapraszamy wszystkich chętnych. Rzetelne legijne debaty, ufamy, że staną się dewizą Czarnej-eLki."

Trzymając się tego debatujmy panowie, spierajmy się i komentujmy. Całkowicie popieram QD, w tej kwestii. Zbyszku zawsze jest czas aby wymienić poglądy i skomentować sytuację. Po to właśnie jest nasza czarna-eLka.
27niedziela, 22, kwiecień 2012 20:36
gawin76
@QD

Masz wiele racji, ale uwolnienie się od psychologicznego efektu, jaki wywiera końcowy wynik, jest piekielnie trudne.

Załóżmy że bieżącą sytuacją Legii nagle zainteresuje się np. Valsangiacomo. Mówi tak - panowie, hola, hola, czy mi się wydaje, czy w tej drużynie jest czterech zawodników o kontraktach od 400 tysięcy euro w górę. I co, nie ma mistrzostwa, co to, żarty jakieś? I co Walter czy Miklas mają mu na to rzec - tak Bruno, ale przy Danijelu uczą się młodsi, Michał to szef naszej obrony, a Nacho i Ismael potrzebują czasu?

Tę strategię budowy drużyny może usprawiedliwić tylko sukces, dlatego jest on niezbędny, bez niego nasze rozważania o potrzebach, siłach i słabościach mogą szybko stać się bezprzedmiotowe.
28niedziela, 22, kwiecień 2012 21:05
Walles
Ależ drogi Zbyszku. Nie mam nic przeciwko wymianie poglądów. Nie mam zamiaru bronić Skorzy w momencie kiedy należy mu się nagana, a ponieważ nie jest to trener idealny, to i powodów do krytyki pewnie się znajdzie dość sporo. Podjąłem temat bo moim zdaniem pominąłeś istotne fakty które w moim odczuciu zaprzeczają takim zarzutom. Nie odebrałem tego jaki celowy atak na Skorżę, tylko jako coś co wymaga sprostowania.

Tak samo jak to że Cogito ergo sum wypowiedział Kartezjusz a nie Kant. Nie skracano tego za komuny. Kartezjusz nigdy takich słów nie wypowiedział, dodatnie "Dubito, ergo..." nigdy nie było użyte przez samego Kartezjusza. Zostało anonimowo dodane w 1765 roku przez kogoś, kto się podpisał "Thomas" i zostało wydane przez Victora Cousina. Wink Jak widać czasami obraz nie jest tak jednoznaczny jak nam się wydaje Smile
Pozdrawiam
29poniedziałek, 23, kwiecień 2012 10:54
Andrzej
Zbyszku, czepiłeś się tej motoryki jak ślepy płota. Wink A ja ci powiadam, że to nie tutaj jest pies pogrzebany. Nawet ja, największy tutaj krytyk Skorży nie podejrzewam go aż o taką ignorancję szkoleniową. Wybacz ale po prostu nie wierzę, żeby sztab szkoleniowy dysponujący najnowszymi osiągnięciami techniki mógł popełnić kilka miesięcy temu takiego babola. Nie! Uważam, że zespół jest optymalnie przygotowany pod względem kondycyjnym. Moim zdaniem problem tkwi w psychice. Wyłącznie w psychice! Bramka Rudniewsa rozsypała kompletnie zespół pod względem mentalnym, bo piłkarze w tamtym momencie zdali sobie sprawę, że jest już po zawodach.
Wiem, że zaraz zostanę nazwany tutaj szczurem albo jeszcze mocniejszym epitetem ale widząc "taktykę" Macieja Skorży, najzwyczajniej w świecie szlag mnie trafia a na usta cisną się wysoce niecenzuralne słowa. Jeśli trener przy stanie 0:1 zamienia ofensywnego piłkarza na defensywnego, to dla mnie jest to SABOTAŻ! To są jakieś chore wymysły człowieka, który w życiu nie powąchał zawodowej murawy.
Grając tylko jednym DM wygraliśmy mecz z bezpośrednim konkurentem do mistrzostwa, to dlaczego, u diabła, nie wychodzimy w takim samym ustawieniu w następnych meczach??? Wytłumaczcie mi to, bo ja tego kompletnie nie pojmuję.
30poniedziałek, 23, kwiecień 2012 11:36
Monrooe
Ależ Andrzeju, o jakiej zamianie ofensywnego na defensywnego mówisz? Chyba nie o kompletnie bezproduktywnym i „wypalonym” (straszliwie „siadł”) w drugiej połowie Nacho Novo? Wejście Kiełbika to jeden z lepszych manewrów. Ba, ja żałuję że tak późno. Być może lepiej było by dać zagrać mu na skrzydle od początku meczu. Zdecydowanie więcej dał drużynie niż jego poprzednik, to raz. A dwa, to oświeć mnie kogo miał wpuścić? Czy wejście zupełnego nowicjusza Michała Efira nie podpowiada Ci nic o stanie obecnej kadry?

Największa problemem obecnej Legii (a przynajmniej tej z meczu z Lechem) jest fakt, iż największe zagrożenie dla bramki rywali stwarzał… Janusz Gol. To jest moim zdaniem duży problem i być może odpowiedź na pytanie o brak skuteczności. Przecież okazji do strzelenia bramki stworzyliśmy mnóstwo. Tylu spięć w szesnastce rywali nie pamiętam już dawno, problemem jest fakt, iż nie potrafimy tego wykorzystać. Tu zgodzę się z Twoim stwierdzeniem o problemie z psychiką. Nie ma pewności siebie, nie ma wiary we własne możliwości. Legia potrzebowała przerwy by się otrząsnąć z przygnębienia po stracie gola. Potrzebowała zebrania do kupy by znów jej akcje nabrały rozmachu u tempa.

Co do motoryki, to naprawdę nie wiem jak możesz nie dostrzegać problemów naszych piłkarzy. Powiem tak rozmawiałem na ten temat z dwoma byłymi piłkarzami i każdy z nich potwierdzał moje spostrzeżenia. Każdy z nich nie był też zdziwiony takim stanem rzeczy. Bez wypracowania odpowiedniej dawki przed rozpoczęciem rundy nie było co liczyć na super formę legionistów. Niestety szans na porządne przygotowanie nie było. Kontuzje pokrzyżowały plany szkoleniowca, który w takich warunkach starał się robić co mógł. W efekcie zawodnicy trenujący normalnie nie mają większych problemów ze swoją motoryką, za to rekonwalescenci ogromne.

Oszczędza się Ljuboja, słania Radović, w kratkę gra Ivica, nie nadąża Wawrzyn, a całkiem wypadł Żewłakow. Być może wyjściem byłoby zwiększenie obciążeń w trakcie tej rundy 9 o tym pisał Zbyszek), sęk w tym, że w tej chwili moglibyśmy już nie grać o nic.

Andrzej piszesz:
- „Grając tylko jednym DM wygraliśmy mecz z bezpośrednim konkurentem do mistrzostwa”

Proszę obejrzyj ten mecz z Ruchem Chorzów jeszcze raz. Pomoc zaczęła wreszcie należycie funkcjonować jak wszedł Damian Łukasik i to pomimo faktu, iż sam stracił mnóstwo piłek. Młody defensywny pomocnik potrafił jednak dać tak potrzebny spokój tej środkowej formacji, Zrobił dokładnie to czego w tamtym meczu nie był w stanie zdziałać Rafał Wolski. Notabene kompletnie bezproduktywny w tym meczu. Kolejnym meczem gdy Skorża zastosował Twój pomysł na grę była druga połowa z Widzewem, jak się to skończyło wiemy. Niemniej jednak proponuję obejrzeć to jeszcze raz, zobaczysz jak łatwo przegraliśmy środek pola, pomimo ogromnej siły „ognia” z przodu. Dość powiedzieć, że Blanco który wszedł jako drugi napastnik częściej był widywany w okolicach naszego pola karnego.
31poniedziałek, 23, kwiecień 2012 11:42
Walles
Widzisz Andrzeju, Twoja złość na wyniki ostatnio osiągane (poniekąd słuszna) całkowicie przysłania ci pewne oczywiste fakty. Czepiasz się w tej chwili Skorży na siłę. Gdybyś jeszcze pisał dlaczego Radovic w ciągu dwóch miesięcy nie osiągnął w miarę przyzwoitej formy to tutaj widziałbym kamyczek do ogródka Skorży. Gdybyś zajął się Golem, zawodnikiem juz dojrzałym a prezentującym straszną sinusoidę to byc może także okazałbym zrozumienie.

Jednak w momencie kiedy na ławce rezerwowych Legia ma Skabę, Gola, Kiełbowicza, Efira, Furmana, Łukasika i Zurka ty masz pretensje że za Nowo wchodzi Kiełbowicz. Ale ten Kiełbowicz ma dużo lepsze dogrania ze skrzydła niz Żurek, ten Kiełbowicz umie dośrodkowac, ten Kiełbowicz był jednym z najjasniejszych punktów Legii w meczu z Sewilla, ten Kiełbowicz potrafi na pełnej predkości pójść na obieg, ten Kiełbowicz swoim ofensywnym wejściem wypracował gola z Ruchem. Mówienie w jego przypadku o sabotażu, biorąc pod uwagę jeszcze ławke rezerwowych, to jest troche niepoważne.

Co do wcześniejszej dyskusji to przypominam także że w meczach jesiennych Legia miała na ławce Żyro, Wolskiego, Kucharczyka, Gola, Rzeźniczaka, Manu, Astiza, Choto, Ohayona i Kiełbowicza. Trzech z nich musiało byc jeszcze poza kadra meczową bo na ławce zasiada sześciu plus bramkarz. A teraz porównajmy te ławki rezerwowych, z jesieni i z ostatniego meczu. Widać różnicę?
32poniedziałek, 23, kwiecień 2012 12:15
Walles
Korekta bo jak sie zastanowiłem to jesienią na boisku zostało mi 10 zawodników Smile Trzeba jednego z rezerwy wykreślić.
33poniedziałek, 23, kwiecień 2012 12:33
Senator
Panowie szlachta Sir Gawin ma rację. Skorża będzie oceniony po rundzie i jeśli wygra co ma wygrać, okrzyknięty zostanie mistrzem . Jeśli przegra odejdzie choćby jego zwolennicy napisali kilo argumentów za jego pozostaniem. Tak z ręka na sercu kto jeszcze trzy tygodnie temu zakładał że zrobi się tak nerwowo? Tym bardziej w razie niepowodzenia (tu wszyscy pukamy w niemalowane drewno) znajdą się również kilogramy argumentów przeciw Skorży, a upadek będzie tak jak pisze sir Gawin polewką na cały kraj. Jedne i drugie argumenty co ciekawe będą miały swoją wagę tylko nie to rozstrzygnie, a zwykłe wywiązanie się z nałożonych celów. Skorża w jednym przypadki zbierze cały laur a w drugim całą winę. Tak to działa i działało.

Panowie szlachta wskażcie mi zawodnika nie licząc Kuciaka i Lijuboi ( ten poniżej pewnego poziomu nie schodzi) którzy obecnie są w formie? Czyli mają wszystko od głowy( psychiki) po radość z gry. Ja tu widzę pierwszy problem drugi podnosi Andrzej a Wy go pominęliście czyli właśnie głowa. Moim zdaniem może coś dziać się wewnątrz bo naprawdę na boisku nie widać determinacji w dążeniu do celu.Reasumując jeśli.. ( tu pukamy ponownie) Skorża odejdzie i dla mnie tak być musi choćby za to co będziemy przeżywali czytając jak to spi.. coś czego w żaden sposób spie.. nie powinniśmy. Osobiście cały czas wierzę, Ze się uda, a wtedy Legia mistrz Skorża mistrz.
34poniedziałek, 23, kwiecień 2012 12:44
Bolek
@ Senator - w Twoim stwierdzenie "tak z ręką na sercu kto jeszcze trzy tygodnie temu zakładał, że zrobi się tak nerwowo" wydaje mi się, że ukryty jest klucz do całego zamieszania. Otóż, moim zdaniem głównym problemem Legii jest, że właśnie ze trzy tygodnie temu uznano, że Legia jest mistrzem Polski. Piłkarzy i działaczy utwierdzają w tym media oraz kibice w necie (założę się, że przynajmniej część z nich czyta komentarze w necie). A tu o dziwo okazuje się, że jednak trzeba coś wywalczyć na boisku.

Kurcze, fatalnie to wszystko wygląda. Bo naprawdę nie widać przesłanek aby nagle Legia zaczęła seryjnie wygrywać. A do końca sezonu musimy wygrać wszystko.
35poniedziałek, 23, kwiecień 2012 12:52
Andrzej
Po kolei: mecz z Widzewem, to był klasyczny przykład jak trener może wręcz sabotować zespół. Drogi Monrooe, podawanie tego meczu na obronę Skorży to chyba jakiś żart, w dodatku niesmaczny. Trener ściągnął 3 najlepszych piłkarzy na boisku. Najpierw wykastrował naszą siłę ofensywną zdejmując Novo i Kucharczyka a potem otworzył autostradę do naszej bramki zdejmując Vrdoljaka. Są pewne zasady w piłce, które trenerzy wręcz kultywują. Jedną z nich jest ta, że nie ściąga się z boiska strzelca bramki, gdy mecz nie jest jeszcze rozstrzygnięty. Problem Skorży polega na tym, że on za dużo myśli a za mało korzysta z doświadczenia innych trenerów.
O fatalnej formie Radovica i Ljuboji pisałem tutaj wielokrotnie, za co nieraz byłem rugany a praktycznie każdy z was powtarzał jak mantrę, że już za chwileczkę, już za momencik obydwaj znowu zaczną błyszczeć. Już dawno temu pisałem, że obydwaj powinni przywitać się z ławką, bo więcej szkodzą zespołowi niż przynoszą pożytku. Jak pisałem, że jedyny napastnik, który ma tak fatalną skuteczność nie powinien w ogóle wychodzić na boisko, to, bodajże Iocosus, coś tam bajdurzył podając jakieś wyliczenia z kosmosu a reszta przyklaskiwała z podziwem dla talentu Serba.
Mecz z Ruchem, Monrooe, możesz sobie interpretować na milion sposobów, doszukując się "prawdziwych" przyczyn tej wygranej tak, aby wyszło na twoje ale faktów, drogi kolego nie zmienisz. A fakt jest taki, że grając jednym DM wygraliśmy a Ruch nie stworzył sobie praktycznie żadnej okazji. A przynajmniej nie więcej niż zazwyczaj tworzą sobie nasi przeciwnicy.
36poniedziałek, 23, kwiecień 2012 12:53
Walles
Tak z ręka na sercu kto jeszcze trzy tygodnie temu zakładał że zrobi się tak nerwowo?

Niejaki Walles 4 kwietnia przed meczem z Ruchem i Lecha z Koroną pisał:

Lech człapie, człapie ale oby nie był to wyścig (ta nasza liga) zająca z żółwiem.

Na szczęście Lech nie wygrał w Kielcach a my wygraliśmy z Ruchem bo byłoby całkiem gorąco Wink
37poniedziałek, 23, kwiecień 2012 12:55
Andrzej
Senatorze, ja po meczu z Podbeskidziem biłem tutaj na alarm. Ale oczywiście wszyscy tutaj sobie tańczyliście chocholi taniec. A teraz nagle wielkie zdziwienie? Ja (!) się nie dziwię.
38poniedziałek, 23, kwiecień 2012 12:57
Monrooe
Senatorze, absolutnie nie pominęliśmy psychiki. Wręcz piszemy o niej cały czas. Ciągle piszemy, że ma to ogromny wpływ na poczynania zawodników na boisku. Nie raz i nie dwa pisałem, że jak wiesz, iż nie stacza Ci sił, to się oszczędzasz. Jak wiesz, że może zabraknąć Ci pary na wyrównanie, to strasz się za wszelką cenę nie stracić bramki, a dopiero potem myślisz o strzeleniu swojej. W zawodnikach Legii nie widać przekonania, iż co by się nie wydarzyło to są w stanie odwrócić losy spotkania. dlatego obrona jest jedną z najważniejszych kwestii jaką się zajmują na boisku. Nie angażują tez wszystkich sił w kolejne ataki i czasem (ostatnio notorycznie) brakuje tej decydującej o zwycięstwie bramki.

Co do dyskusji, o winach (wydumanych czy realnych) trenera Skorży to jak już wspomniałem po to jest czarna-eLka by każdy mógł się wypowiedzieć. Skonsultować to ze zdaniem innych i po debatować. Zupełnie niezależnie od tego czy ma to sens i czy jak wspomniał QD ktoś z zarządu to czyta czy nie. To nasze spory i nasze zapatrywania na obecną sytuacje. Od gloryfikowania lub wywalania na zbity pysk trenera Skorży są inni i to się nie zmieni. Nie znaczy to jednak, że mamy milczeć i z pokorą przyjmować wszelkie rozstrzygnięcia. To nie w stylu c-eLki.

Tak z ręką na sercu trzy tygodnie temu czyli po meczu z Wisłą Kraków nie spodziewałem się, że nadal będziemy w bardzo dobrej sytuacji do zwycięstwa w tej lidze. Mając w pamięci mecze z Polonią, Bełchatowem widziałem raczej nikłe szanse na podjęcie walki z resztą stawki.bałem się, że rozpędzony Ruch nie pozwoli na wygraną w bezpośrednim starciu a potem pomknie dalej. Jest inaczej i za to bardzo jestem wdzięczny naszym chłopakom. Za to, że wbrew przeciwnością nadal bardzo się ekscytujemy obecnymi rozgrywkami tak w lidze jak i w pucharze.
39poniedziałek, 23, kwiecień 2012 13:03
Walles
Andrzej zlituj się z tymi ilościami defensywnych pomocników. W meczu w Bukareszcie Legia zagrała Borysiukiem, Vrdolijakiem i Golem w środku pola i był to najlepszy mecz Legii od wielu lat.

W Moskwie tez było ich trzech a stworzyliśmy tam mnóstwo sytuacji i jeszcze strzeliliśmy trzy bramki.

Więc nie ustawienie gra na boisku tylko zawodnicy
40poniedziałek, 23, kwiecień 2012 13:47
Garm
Ależ Andrzej ma całkowitą rację. Gdyby zamiast Ljuboi całą rundę grał Efir, a zamiast Radovicia Żurek, Legia miałaby 4 i pół pierdyliarda punktów, a Skorży nikt by nie krytykował.

Gdybyż jeszcze tylko ten sabotażysta chciał korzystać z doświadczeń innych trenerów...
41poniedziałek, 23, kwiecień 2012 14:08
Senator
@Bolek
To przecież nic innego jak psychika. Skorża nigdy w mojej ocenie motywatorem dobrym nie był.

@ Monrooe
To jesteś wyjątkiem od reguły. Kiedy ma się cztery punkty przewagi i wygrany mecz z najgroźniejszym rywalem trudno nie być optymistą. Drużyna która ma wiarę i umiejętności powinna to wykorzystać bez dwóch zdań.

Jeśli brak wiary wynika z formy sportowej to tym gorzej dla trenera.
Z drugiej strony nie bez kozery mówi się że wiara czyni cuda. Tu mi bliżej do twierdzeń szlachetnego Wallesa. Nie pamiętam meczu gdzie drużyna "siadła", Kucharczyk - jedyny któremu brakuje sił od 65 minuty ale on tak ma "zawsze".

Zbyszek ma po części rację dywagacje i oceny trenera na tym etapie nie mają sensu. Jeśli wyjdziemy z opresji wszystkie zastrzeżenia będą tylko na plus dla Skorży. Jednak to jednak tamto. W odwrotnym przypadku spotęgują się i będzie karygodne błędy tu błędy tam.

Szanowny młody kibicu Garmie akurat co do Rado to ja się zgadzam z Andrzejem w formie jaką reprezentuje nie powinien grać. Rado wrócił do swojej stałej dyspozycji, czy wróci do dyspozycji z jesieni ? śmiem wątpić.
42poniedziałek, 23, kwiecień 2012 14:19
Garm
Senatorze - więc kto ma grać? W meczu z Lechem na ławce z graczy ofensywnych siedzieli Żurek i Efir. Ktoś mniej przyjazny Legii zapewne by napisał, że to wina Skorży, który specjalnie nie wziął do kadry meczowej tych wszystkich zdrowych alternatyw dla zgniłego serbskiego układu, ale Ciebie o takie stwierdzenie nie podejrzewam.
43poniedziałek, 23, kwiecień 2012 14:28
Monrooe
Senatorze, widzę, iż wkradł się mały błąd. Napisałeś trzy tygodnie temu. A to była potyczka z Wisłą Kraków. Tak też zinterpretowali to pozostali. Jak wspomniałem po meczu z Ruchem Chorzów byłem w lepszym nastroju niż po meczu w Krakowie, ale nadal daleki od euforii. Humor kompletnie popsuła mi porażka Polonii z Ruchem na własnym boisku, bardzo na nich liczyłem.

Legia w mojej ocenie nie jest w stanie, a raczej może mieć bardzo ciężko wywalczyć trzy zwycięstwa w ostatnich meczach. Czyli sama Legia bez pomocy drużyn trzecich może mieć problemy (tfu, tfu) ze zdobyciem mistrzostwa. W takim rozumowaniu odosobniony nie jestem. Rację ma też Bolek zwracając nam uwagę na nasze nadzieje jakie rozbudzała nie gra naszej Legii a kibicowskie serca i hurraoptymistyczne prognozy mediów. Wybacz ale jestem przekonany, że po analizie dotychczasowych meczy w naszym wykonaniu nie tylko ja pozostałem pesy... realistą w kwestii walki o tytuł. Zresztą nie raz i nie dwa na łamach czarnej-eLki dawałem temu wyraz.

A co do Rado? Jak nie On to kto Senatorze? Fatalny od meczu z Podbeskidziem (choć już tam poza bramką nie grał nic) Rafał Wolski?, Dominik Furman? Problem Legii polega na tym o czyn napisał Walles straszliwe braki na ławce rezerwowych. Przypomnę też, że Serb ma problemy z ciężkimi treningami, dlatego miał dojść do formy meczami.
44poniedziałek, 23, kwiecień 2012 14:30
Senator
Na dziś to wygląda tak, że jutro może zagrają obaj przez Ciebie szanowny młody kibicu Garmie wymienieni. Co nie zmienia absolutnie mojej oceny formy Rado. Czyli czy Żurek czy Efir nie byliby gorsi w moim odczuciu.
Najprawdopodobniej jest tak że trener i drużyna jakieś plusy z wystawiania Rado widzą . Ja nie, ale na moje szczęście nie muszę podejmować takich decyzji.
45poniedziałek, 23, kwiecień 2012 14:35
Garm
No i niech grają na zdrowie, będę im z całego serca kibicował. Ale mam wewnętrzne przeczucie, że to Radović strzeli jutro jedną z bramek dla Legii.
46poniedziałek, 23, kwiecień 2012 14:38
Senator
@Monrooe
Te trzy tygodnie to ja napisałem nie tak konkretnie, jak to widzę przyjęliście chodziło mi o to, że czy trzy czy pięć, czy jeszcze dwa tygodnie temu opcja mistrzostwa dla ogółu była dużo bardziej pewna niż na dzisiejszy dzień. Na pytanie kto? właściwie odpowiedziałem. Nie ma dla mnie żadnej różnicy czy w obecnej formie Rado czy np Efir. Trener uważa, że jednak mimo wszystko Rado, więc ok za "chwilę", albo obroni swoje decyzje albo nie.
47poniedziałek, 23, kwiecień 2012 15:15
Monrooe
@ Senator

- "Nie ma dla mnie żadnej różnicy czy w obecnej formie Rado czy np. Efir."

No nie wiem Senatorze. Efir czy Żurek by takiej piłki jak Miro Radović do Kucharczyka w meczu z Ruchem Chorzów raczej by nie zagrali. A wtedy dzisiejszej dyskusji pewnie by nie było (bo i zwycięstwa mogłoby nie być). Nawet nie chodzi o to czy obaj młodzi zawodnicy są w tej chwili gorsi czy lepsi od Rado. Po prostu są niezgrani z resztą zespołu, co było widać po Michale Efirze w meczu z Lechem Poznań. Chłopak grał tak jak zwykł ostatnio w Młodej Legii, a to jednak zupełnie inne zespoły. Doświadczenie i zgranie to jest powód dla którego nadal widzimy Rado, zresztą niewiele by brakowało aby jego bramka dała nam zwycięstwo z Widzewem. A wtedy też nie byłoby pewni dzisiejszej rozmowy.
48poniedziałek, 23, kwiecień 2012 17:01
dsc0
Sprawa jest prosta, trzeba wygrać jutro PP. I liczyć na to, że zwycięstwo da nam kopa. To może mało odkrywcze ale prawda jest taka, że drużyna pali się psychicznie. To nie są wybitne umysły, wręcz przeciwnie, większość z nich radzi sobie ze stresem gorzej niż większość z nas. Zaryzykuję stwierdzenie, że ich sposób myślenia nie różni się niczym od pracowników na szeregowym, robotniczym stanowisku, nie ujmując nic tym ostatnim. Po prostu ich obowiązki wbrew pozorom nie wymagają od nich specjalnej odporności psychicznej, a już najmniej analizowania własnych słabości. Od tego jest trener lub kierownik w fabryce, jak kto woli, do niego należy motywacja. Piłkarze, tak jak robotnicy, mają określone szczegółowo obowiązki, z których mają się wywiązywać, mają bardzo ograniczoną odpowiedzialność w tym zakresie. Może i kłóci się to z tym jak większość z Was to postrzega ale tak właśnie jest. Nie ma na to jednej recepty. Zwycięstwo może dodać pewności siebie i spowodować okres fantastycznej gry, tak jak po zdobyciu PP w zeszłym roku. Lub regres tak jak po 4:0 we Wrocławiu. Analizować można w nieskończoność. Nie oznacza to też, że należy ich (piłkarzy, pracowników) głaskać po głowie. Trzeba wiedzieć kiedy zastosować odpowiednie metody. Dlatego tak bardzo ważna jest pozycja menadżera, jego charyzma, zdolności przywódcze, etc., nie tylko wiedza. Według mnie Maciej Skorża nie jest wybitnym menadżerem jeśli chodzi o te cechy i to jest nasz największy problem. Analitykiem jest, wydaje mi się, dobrym. Wiedzę odpowiednią posiada ale motywator z niego jest, moim zdaniem słaby. To typ menadżera, który sprawdzi się tylko gdy ma pod sobą "samograj". Kiedy zaczynają się problemy gubi się i nie ma pojęcia co zrobić.

To tyle, sorry, że się wtrącam do dyskusji.
49poniedziałek, 23, kwiecień 2012 17:11
Zbyszek
Panowie. Przymuszony okolicznościami przyznaję Wam rację. Aprioryczne twierdzenie jakoby ktoś miał łatwiejszych, a kto inny trudniejszych rywali w pozostałych 3 meczach nie trzyma się kupy. Zauważyłem również, że muszę wytłumaczyć swój ostatni wpis. Była to zawoalowana polemika z tekstem na LN. Gawin76 nazwał ten tekst łopatologicznym, ja powierzchownym. W sumie nie powinno mi to zaprzątnąć minuty uwagi. Z żalem skonstatowałem aliści,że mam taki imperatyw, aby z ideą tego artykułu kategorycznie się nie zgodzić.

Autor za kanwę ideową podjął swoiście pojmowaną ideę determinizmu. Uznał, że gdyby nie sprzedano tych co sprzedano i nie kupiono tych co kupiono i jeszcze kilka gdyby to byłoby pięknie i ogólnie cacy. Tu też obojętność takoż mnie dotknęła. Gdybaństwo aczkolwiek całkowicie bezpłodne, nie jest przecież zakazane. Jednakowoż autor polazł o krok za daleko. Z podziwu godną determinacją i wiarą w jedyną słuszność własnych racji uznał, że skoro tak się nie wydarzyło jak on prawił i się nie odwróci to co jest nieodwracalne to wszystko jest be i ogólnie czeka nas apokalipsa oraz inny armagedon.

Jest to epitafium stanowiące oskarżenie wobec złego kierownictwa i alibi wobec biednych maluczkich podwładnych. I tu z mojej strony stanowcze veto. Mniej ufam różnym gdybaczom i poprawiaczom, niż staremu polskiemu przysłowiu: "Co było, a nie jest nie pisze się w rejestr". Mądrość broni się sama i nie wymaga uzasadnienia. Osobiście, aż tak bardzo z wydrukiem klepsydr po Majstrze bym się nie śpieszył. Na razie to my jesteśmy na 1 miejscu w tabeli i jak do tej pory to nas gonią i jakoś nie dają rady. To, że wszystko jest do kitu jakoś do mnie nie przemawia. Wręcz imaginuję sobie, że sztabowcy Legii to nie są durnie i sroce spod ogona nie wypadli. Zapewne już kombinują jak ulepszyć, poprawić czy w inny sposób naprawić.

I tu znów mam taką podejrzliwość maleńką, a nuż autor wie lepiej i jest jako ten lekarz ze znanego dowcipu: " Pacjent i lekarz jadą karetką. Głos i interkomu: jak się czuje pacjent?. Lekarz: proszę szykować akt zgonu. Pacjent: ale ja jeszcze żyję. Lekarz: ale my jeszcze nie dojechaliśmy". A tak w ogóle to człowiek się zabezpiecza. Jak wygramy to powie: zawsze wierzyłem. Tylko przestrzegałem. Jak przegramy: a nie mówiłem. Ja mówią Rosjanie o takich: "Hajda trojka śnieg puszystyj" czyli do niewidzenia.
50poniedziałek, 23, kwiecień 2012 17:13
QD
Nie wiem czy zauważyliście ironię Waszej rozmowy: W kontekście nieumiejętności motywowania Skorży trwa dyskusja o tym kto jest w stanie zastąpić Rado. Tego Rado którego przed Skorżą (słusznie) chciano się pozbyć. Zapominamy trochę o tym co już zostało zrobione: z faceta zniszczonego grecką aferą dopingową mamy reprezentanta Polski, który najprawdopodobniej wystąpi w barwach Legii po raz pięćdziesiąty! Europejski emeryt, który wpadł tu poodcinać kupony stara się ciągnąć drużynę w każdym spotkaniu (mimo, że nigdy nie był jakimś gwiazdorem pierwszego składu)... prawie cały skład mamy pobudowany na takich "niespodziankach". Nie jest idealnie i naprawdę dużo pracy przed nami, ale nie przesadzajmy w drugą stronę. Ani Rado, ani nikt inny dwa lata na samej motywacji nie przejedzie, ale nie zdziwi mnie jak ktoś z tej "krótkiej" ławki nagle wypali i wskoczy na poziom choćby Wolskiego. Resztą tak jak powiedział dsc0, gdy uda się wygrać PP, odbuduje się psychicznie i odmieni się na te 3 ostatnie spotkania.
51poniedziałek, 23, kwiecień 2012 17:16
dsc0
Nie przeczytałem wszystkich wpisów przed opublikowaniem poprzedniego postu ale w trakcie nadrabiania zaległości zauważyłem, że wątek Maćka motywatora był poruszany. Absolutnie zgadzam się z Senatorem. Niestety trener Skorża nie ma zdolności w tej materii. Jednym ze sposobów motywowania jest wybuch agresji, tak, tak, nic w tym nienormalnego ale... sposób w jaki robi to nas trener bardziej pasuje do tupiącego nóżkami Maciusia niż pewnego siebie Macieja.
52poniedziałek, 23, kwiecień 2012 17:32
dsc0
@ QD
Poniekąd masz rację ale moim zdaniem ta sytuacja ma niewiele wspólnego z aktualną. Zmotywowanie Kuby, Rado czy Ljubo było wtedy zdecydowanie prostsze a i okoliczności sprzyjały. Klucze jest tu słowo NOWE, które należy przy tej okazji odmienić przez wszystkie przypadki. NOWE zawsze wzbudza entuzjazm i pozwala łatwiej wydobyć pokłady energii. Teraz wszystko jest już stare i znane jak zgrana płyta, którą trzeba odłożyć na jakiś czas na półkę, żeby do niej wrócić kiedyś z przyjemnością.
53poniedziałek, 23, kwiecień 2012 17:52
QD
Oczywiście, że wtedy było łatwiej. Tym bardziej, że do tej pory jechaliśmy na tej motywacji, a teraz trzeba wskoczyć jeszcze wyżej. Już kilkakrotnie wspominałem, że nie jestem wielkim fanem talentu naszego trenera, ale w kwestii motywacji mam "wewnętrzną potrzebę" Go bronić przynajmniej trochę - spośród jego wielu wad nieumiejętność motywowania bym jednak wykreślił.
54poniedziałek, 23, kwiecień 2012 18:20
dsc0
Wkrótce się przekonamy. Paradoksalnie pozostaje mi wyrazić nadzieję, że tym przypadku mylę się MOI, a mylić się nie znoszę i prezentuję postawę, która nakazuje mi moją nieomylność głosić wszem i wobec. Jestem jednak gotów przełknąć tę gorzką pigułkę w imię wyższej konieczności.
Poważnie: OBY! Oby okazał się wystarczająco dobrym motywatorem bo grać naszych piłkarzy uczyć nie trzeba.
Okazuje się właśnie, że nie zagra Ljubo. Może to właśnie jest to NOWE, impuls, który przyniesie ostateczny sukces.
55poniedziałek, 23, kwiecień 2012 18:52
Monrooe
disc0 po pierwsze włączając się do jakiejkolwiek dyskusji na c-eL nie musisz czuć się jak intruz a co za tym idzie przepraszać. Ta strona powstała właśnie po to by na jej łamach dyskutować. Nie ma też żadnych wyjątków co do składu dyskutantów. Mamy co prawda "nieprzepadającą" za sobą parę ale... ich też powyższe zasady obowiązują.

Po drugie na prawdę nie wiem jakim motywatorem jest Maciej Skorża. Nie słyszałem jednak aby jakikolwiek jego podopieczny (obecny, czy były) narzekał na tą sferę pracy trenerskiej w wykonaniu naszego szkoleniowca. Nie wiem jakie prowadzi rozmowy z zawodnikami, nie wiem jak ich motywuje (przecież motywacja to nie tylko odprawa przed, czy w trakcie meczu). Dlatego nie wypowiem się w tym temacie. Wskażę natomiast na członków zespołu, motywować umie Żewłakow, ważnym ogniwem jest też Radović, dlatego nie wydaje mi się, aby akurat z motywacją był jakiś problem.

Po trzecie pełna zgoda co do Pucharu Polski, jestem przekonany, że ewentualny sukces dodałby dużo wiary i pewności siebie naszym zawodnikom. Jednak... uważam, że porażka (tfu, tfu) mogła by też wyzwolić dużą determinację i chęć rewanżu. Tak naprawdę wszystko w nogach piłkarzy, wszystko w sile ich charakterów. My możemy stworzyć im jak najlepsze warunki do tej walki. Zrobić wszystko by zawodnicy z czarną eLką na piersi czuli, że w tej walce nie są sami.
56poniedziałek, 23, kwiecień 2012 19:15
QD
Obawiam się, że porażka w tym momencie raczej dobije naszych "milusińskich", ale to już zaczyna być gdybologia.
57poniedziałek, 23, kwiecień 2012 21:02
Senator
Wszyscy pamiętamy niedawny Mecz z łódzkim Widzewem. Do przerwy 1:1 po przerwie zamiast lepiej jest tylko gorzej. Trener mając 15 minut nie dociera do zawodników, nie motywuje ich na tyle, że Ci mimo tego, iż jak twierdzi przewielebny Monrooe słabi fizycznie znajdują jeszcze siły aby ruszyć na rywala. Oczywiście może na to mieć wpływ fakt, że w danej sytuacji Skorża woli zremisować niż podjąć ryzyko. Tak na marginesie w ogóle uważam Go za mocnego asekuranta. Czy to dobrze czy źle zobaczymy za trzy kolejki.
58poniedziałek, 23, kwiecień 2012 21:34
Monrooe
Senatorze, moim zdaniem galopujesz za daleko. Byłeś w szatni? Wiesz co i jak mówił trener? Jak zareagowała drużyna? Pomijając fakt, iż na początku drugiej połowy to nadal "wojskowi" stwarzali sytuacje i to Oni atakowali.

Niestety im dalej w las tym było gorzej. Muszę przyznać rację Andrzejowi, że ze zdziwieniem przyjąłem zmianę Nacho Novo, który mimo, iż nieskuteczny to siał wiele zamieszania w szeregach rywali. Czemu tak było, nie wiem, być może widział podobny spadek sił Hiszpana jak ten w meczu z Lechem (Novo zniknął kompletnie po przerwie). Od 60 minuty zawodnicy Legii słabli z minuty na minutę a Widzewiacy rzucili się do ataku. Nie wiemy jednak ile sił kosztowała legionistów gra na fatalnej piaszczystej plaży na stadionie Widzewa. Czy aby na pewno możemy, więc mówić o złej motywacji? Nie mam takiej pewności, żebym mógł jednoznacznie się w tym temacie wypowiedzieć.

Dodatkowo zmiana proporcji zawodników defensywnych na korzyść tych ofensywnych dokonana przez trenera przyniosła więcej szkody niż pożytku. Zamiast oczekiwanych ataków, obrona przed szarżami przeciwników. Czy to była jednak taktyka zachowawcza? Wybacz Senatorze ale nie zgodzę się tutaj kompletnie. Posłanie do boju dwóch napastników i trzech graczy ofensywnych może i było błędem (jak utrzymuje Andrzej i może mieć rację), ale na pewno nie można nazwać tego asekurancką taktyką na remis. Szybciej bym był w stanie powiedzieć, iż Dusan Kuciak wyratował nas od chwilowego ofensywnego szaleństwa szkoleniowca Legii Warszawa. A gdyby nie spalony Ljubo...

Oczywiście to wszystko co napisałem nie oznacza, że nie możesz mieć racji. Jednak chciałem zauważyć, że mamy za mało danych aby wysuwać tak daleko idące wnioski jak te o nieumiejętnym motywowaniu graczy przez trenera.
59poniedziałek, 23, kwiecień 2012 22:16
Senator
@ Monrooe
uwaga o asekuracyjnym nastawieniu była natury ogólnej nie dotyczyła konkretnego meczu. Nie piszę też czy to plus czy minus. Kiedy będziemy pewni mistrzostwa wielu wskaże na mądrość takich zachowań. Co do reszty zdania nie zmienię czyli umiejętności motywacji moim zdaniem nasz trener w stopniu odpowiednim nie posiadł, a przykłady
mógłbym mnożyć.
60poniedziałek, 23, kwiecień 2012 22:30
Garm
Hmm. Ja nie mam nic przeciwko krytykowaniu trenera Skorży, to nie święta krowa, a my nie jesteśmy tu w przeważającej masie hinduistami. Pragnąłbym jedynie, żeby krytyka ta opierała się na faktach i dotyczyła rzeczy, na które trener Skorża ma w jakimkolwiek stopniu wpływ. Zarzucanie Skorży złego zmotywowania drużyny w przerwie meczu z Widzewem jest... ciekawym pomysłem, biorąc pod uwagę, że trener Skorża był ukarany w tym meczu zakazem przebywania na ławce rezerwowych i w szatni oraz w ogóle jakichkolwiek kontaktów z drużyną w okresie od bodaj półtorej godziny przed pierwszym gwizdkiem do końca spotkania.
61poniedziałek, 23, kwiecień 2012 22:52
Walles
Uppss... Very Happy
62poniedziałek, 23, kwiecień 2012 23:39
Senator
Rzeczywiście lipa przykład fakt . Ja jak to ja, była mowa o Widzewie dałem Widzew. Arka, Gryf i sam fakt że drużyna nie potrafi od x czasu ze stanu 0:1 wydzwignac się dla mnie
świadczy o tym że trener nie potrafi dotrzeć do zawodników w sposób odpowiedni.
63poniedziałek, 23, kwiecień 2012 23:47
Garm
Dalej nie rozumiem, bo akurat i Arka i Gryf są przykładami, że drużyna potrafi się ze stanu 0:1 wydźwignąć. Kolejnymi takimi przykładami są Hapoel czy Spartak (tam to nawet z 0:2).
64wtorek, 24, kwiecień 2012 00:43
Senator
Szanowny młody kubicu Garmie ja w tych meczach jak i w innych nie widzę tej chęci rozjechania przeciwnika. Nie widzę drużyny która wchodzi z zamiarem wbicia dwóch trzech czterech bramek. Nie widzę tego głodu bycia zdecydowanie lepszym. To nazywam motywacją. Widzę natomiast drużynę która np w meczach LE idealnie realizuje bardzo zresztą trafnie dobrana taktykę.
Na dziś wyraźnie widać że priorytety Skorzy dają więcej niż motywacje trenera Ojrzynskiego.
To że akurat w tych dwóch Meczach wyciągnęli nazwijmy je przyzwoite rezultaty w żaden sposób nie ma nic wspólnego z motywacją. Oczywiście bardzo prawdopodobne jest to że trener uznał że oba te mecze mamy wygrać jak najmniejszym kosztem i w ogóle nie starał się zachęcić zawodników aby zagrali dla nas kibiców co akurat też mi osobiście się nie podoba.
65wtorek, 24, kwiecień 2012 09:48
iocosus
Niestety zajęty czymś innym nie mogłem wziąć udziału w dyskusji, nadrabiając lekturą komentarzy zaległości, mam jedną prośbę konkretnie ukierunkowaną. Andrzej napisał, że podałem jakieś wyliczenia z kosmosu, no cóż, sentencje tu latały zatem, errare humanum est, być może ja również w czymś pobłądziłem, strzeliłem zonka, gdybyś jednak Andrzeju, raczył wyjaśnić na czym ten błąd polegał, czego dotyczył, byłbym wdzięczny, gotowy się zreflektować, a na przyszłość być mądrzejszym, jak to Polak po szkodzie. Potrzebuję jednak konkretu, a gdybym go nie otrzymał, mam wielką prośbę, żeby w miarę możliwości moje błędy wytykać na bieżąco, szybciej i skuteczniej będę potrafił je korygować.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1