- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Zawisza 3-0: Dwa oblicza Legii
W 29. kolejce rundy zasadniczej Legia pokonała Zawiszę Bydgoszcz 3:0. Dzięki trzeciej kolejnej ligowej wygranej podopieczni Henninga Berga utrzymali dziesięciopunktową przewagę nad drugim w tabeli Lechem Poznań. Dwie bramki dla Legii zdobył Miroslav Radović, trzecią dorzucił Michał Żyro.
Zawisza to w tym sezonie ligowy beniaminek, ale tak się za lat mojej młodości składało, że drużyna z Bydgoszczy grała z Legią co roku, zwykle będąc dla Legii przeciwnikiem dość wygodnym.
Pierwszy raz oglądałem Zawiszę w październiku 1989 roku, kiedy wygraliśmy 1:0 po celnym strzale Krzysztofa Iwanickiego. Bramki gości strzegł wtedy 38-letni, dziś już nieżyjący Andrzej Brończyk. Trzy lata później, w listopadzie 1992 roku widziałem jak Legia rozwalcowała Zawiszę 5:1, a bramki zdobywali między innymi Maciej Śliwowski i Wojtek Kowalczyk. Minął kolejny rok i znów miałem okazję fetować pięć bramek wbijanych gościom z Bydgoszczy. We wrześniu 1993 roku do Legii po zagranicznych wojażach wrócił (na krótko) Dariusz Dziekanowski, w ponownym debiucie na Łazienkowskiej strzelił bramkę już w pierwszym kontakcie z piłką, a mecz zakończył się wynikiem 5:0. Chyba zgodzicie się, że można mieć sentyment do tak wdzięcznego przeciwnika?
Legia w niedzielne popołudnia skutecznie nawiązała do tradycji sprzed lat, bez większych kłopotów pokonując Zawiszę 3:0. Co ciekawe, znów oglądaliśmy dwie różne połowy w wykonaniu Legii. Tym razem to pierwsza była tą niemrawą i nieskuteczną, druga - znacznie lepszą.
Przed przerwą obserwowałem grę Legii z niepokojem. Nawet nie dlatego, że naszym akcjom brakowało tempa i dokładności, nie dlatego, że dogodne okazje strzeleckie zmarnowali Michał Żyro oraz Miro Radović i nie dlatego, że Zawisza mógł skontrować nas tuż przed przerwą, kiedy wyborne podanie Igora Lewczuka zmarnował Paweł Wojciechowski. Niepokój brał się z tego, że Legia wydawała się drużyną, której gra w piłkę nie sprawia przyjemności. Zawodnicy zachowywali się nerwowo, dużo było machania rekami, okrzyków, pretensji do arbitra i kolegów.
Okazało się jednak, że do uspokojenia sytuacji wystarczyła jedna bramka. Zdobył ją Rado z podania Michała Żyro. Odniosłem wrażenie, że w tej sytuacji znacznie lepiej mógł się zachować bramkarz Zawiszy Kaczmarek, ale to już rzecz jasna problem nie nasz, a bydgoski. Bramka padła, jak to się zwykło mówić, w najlepszym możliwym momencie, i szczególnie dobrze się złożyło, że wypracował ją wspomniany wyżej duet Rado - Żyro, bo przecież chwilę wcześniej w doskonalej sytuacji pod bramką Zawiszy Michał Żyro... sfaulował Radovicia, a może to ten drugi zagrał swój popisowy numer z efektownym padem w polu karnym, nie mając świadomości, że zahaczająca go noga należała do legionisty, a nie do obrońcy gości.
Druga bramka to szczęśliwy odbiór Ivicy Vrdoljaka, przytomne podanie Ondreja Dudy do ścinającego w stronę środka pola karnego Michała Żyro i najlepszy dowód na to, że posiadanie dobrej lewej nogi przez zawodnika występującego na prawym skrzydle może w pewnych okolicznościach okazać się nader przydatne.
Zawisza po bramce na 2:0 starał się podejść do Legii wyżej, w związku z czym przez co najmniej kwadrans zastanawiałem się, dlaczego nie jesteśmy w stanie skontrować tak grającego rywala. Wtedy jednak moje myśli uspokoił Łukasz Broź świetnym podłączeniem się do ataku i dokładnym podaniem do Rado, któremu pozostało jedynie dopełnić formalności.
Nie był to wielki mecz w wykonaniu Legii, mimo pewnego zwycięstwa można było odnieść wrażenie, że wiele rzeczy przychodzi nam na boisku z trudem. Obyśmy jednak zawsze mieli tylko takie 'estetyczne' problemy. Natrętne malkontenctwo pozostawmy ekspertom telewizyjnym w rodzaju Grzegorza Mielcarskiego.
Za mecz z Zawiszą duże słowa uznania należą się z pewnością strzelcom bramek, chociaż dobrze zaprezentowali się również bardzo aktywni Ivica Vrdoljak i Łukasz Broź. Ondrej Duda pokazał kilka przebłysków, dobrą kontrolę nad piłką, umiejętność odnalezienia się w grze na małej przestrzeni, chociaż tym razem operował wyraźnie przed polem karnym i nie miał okazji, by wpisać się na listę strzelców, pomijając słabiutki strzał na bramkę Kaczmarka w końcówce pierwszej części meczu.
Źle zaprezentowała się natomiast lewa strona Legii. Z tej flanki nie było żadnego zagrożenia dla bramki Zawiszy, były za to bardzo niebezpieczne sytuacje pod bramką Dusana Kuciaka, pierwsza po wspomnianym wyżej rajdzie Igora Lewczuka z pierwszej połowy i druga, po szarży Luisa Carlosa przy stanie 2:0 dla Legii. Tomasz Brzyski jest wiosną cieniem samego siebie z jesieni. Być może to obecność do bólu nieefektywnego Henrika Ojamy działa paraliżująco na Brzytwę, ale niektóre zagrania naszego lewego obrońcy (choćby strzały na wiwat w ostatnich akcjach każdej z połów) dostarczają argumentów na rzecz tego, by w letnim okienku transferowym rozejrzeć się za konkurencją.
Jeżeli chodzi o Helio Pinto, cóż, jeżeli ktoś nie rozumiał, dlaczego zamiast Helio grają Jodłowiec i Vrdoljak, po meczu z Zawiszą musiał to zrozumieć. U Henninga Berga nie ma 'ósemki', są dwie 'szóstki'. Helio Pinto musiał asekurować, oddawać piłkę do najbliższego, z przodu praktycznie go nie było, poza podaniem, które w pierwszej połowie wyprowadziło na dobrą pozycję Rado. Jak asekuruje Pinto widzieliśmy natomiast tuż przed przerwą, w sytuacji, gdy nieporadnie usiłował powstrzymać Lewczuka tuż przed jego dośrodkowaniem na nogę Wojciechowskiego.
Trochę zdziwiłem się, że zaledwie pięć minut do pogrania dostał Orlando Sa. W Lubinie zabraknie Rado (swoją drogą, faul na żółtą był tak głupi, że aż chciało się pomyśleć, że celowy), przydałoby się sprawdzić wariant z innym napastnikiem w dłuższym wymiarze czasowym. Przez te pięć minut Orlando zdążył pokazać, że demonem szybkości co prawda nie jest, ale umie utrzymać się z przy piłce, nie boi się również uderzyć na bramkę przeciwnika.
Mimo kłopotów w pierwszej części meczu, z Zawiszą poszło nam chyba łatwiej niż się spodziewaliśmy. Spotkamy się tej wiosny raz jeszcze - miejmy nadzieję, że z równie dobrym skutkiem.


Czy tak będzie? nie wiem będę mądry jutro o 20 minut kilka.
A dla mnie Zawisza to trochę taki zeszłoroczny Piast czy Śląsk sprzed tych 2 sezonów. Oczywiście dostrzegam, że mają 2-3 piłkarzy dobrych czy bardzo dobrych na polskie warunki, ale generalnie to kolos na glinianych nogach. Dobry sezon, dużo im wychodzi, ale wyniki ponad stan względem posiadanych piłkarzy i dużo szczęścia. Spodziewam się łatwego meczu i wysokiego zwycięstwa.
Miałeś rację, ja nie zakladalem, że Zawisza przed meczem zrezygnował choćby z punktu.
*nie dotyczy JJ
@ Zawisza
Chcieli grać z nami tak minimalistycznie jak z Wisłą. Wydaje mi się, że to raczej kwestia przypadającego po weekendzie meczu pucharu Polski niż klepniętego już awansu do górnej 'ósemki'.
A Sa,że warto dać mu szansę.
W sumie tyle bo to,że Radovic w tej lidze robi różnicę wiemy od dawna.
Ciekaw jestem, który odważny dziennikarz będzie jutro powtarzał duby smalone o złym przygotowaniu fizycznym Legii Berga i o tym, że nie ma siły w drugich połowach meczów.
Acha jak dla mnie, żółta kartka dla Radovicia to 100% specjalne zagranie. Faul miał wyglądać na niebezpieczny i wyglądał bo był z tyłu ale też miał nie dać podstaw do wyrzucenia z boiska więc był bardzo lekki. Serb widocznie wyszedł z założenia, iż lepiej być zawieszonym teraz niż za miesiąc i ja go w pełni rozumiem bo chyba nikt nie liczył na to, że do końca sezonu nie dostanie już ani jednego "żółtka".
W przekroju sezonu mamy najwięcej punktów, najwięcej goli strzelonych i najmniej straconych (ex aequo). A puchary? Pucharami zacznę się interesowac w lipcu, na razie liczy się liga.
Wątpliwości mam ciągle co do Ojamy, ale Gui wraca niedługo więc Żyro (i kto to pisze) może Estończyka posadzić na ławce
@ JJ
- "A dla mnie Zawisza to trochę taki zeszłoroczny Piast czy Śląsk sprzed tych 2 sezonów."
Generalnie ciężko się nie zgodzić. Niemniej jednak kilku grajków tam jest. Gdyby udało im się to utrzymać i co ważniejsze zgrać to kto wie. Może ten Zawisza będzie trwalszym tworem od wymienionych. Tylko czy Osuch zostanie, czy uda się utrzymać całość projektu? Tego w tym momencie nie wie chyba nikt. Zadatki na klasową drużynę, przynajmniej na naszym lokalnym ryku, Zawisza ma. I to chyba większe niż ci z Wrocławia (wąska kadra) i Gliwic (szczyt kariery?).
- po meczu -
@ Garm
- "Dla mnie zdecydowanie najlepszym piłkarzem na boisku był dziś Vrdoljak. "
W pełni popieram, zdecydowanie najważniejszy zawodnik Legii. Rządził i dzielił w środku pola i to podczas nieobecności kolegi. Bo tej "dziury po piłkarzu" jaką wydawał się Helio Pinto inaczej nazwać się nie da. Kilka prób zagrań (podcinka "ala Janek Gol" minimalnie za mocna do Rado na początku meczu "palce lizać") znamionuje coraz wyższą pewność siebie naszego kapitana. A za tą idzie coraz więcej ciekawych pomysłów "do przodu", bo do "orania" środka pola już się przyzwyczailiśmy. Ivica zaczyna dokładać coś jeszcze. Naprawdę nieźle to wygląda.
@ mort
- "Duda udowodnił,że dotychczasowe mecze to nie przypadek."
Zgadzam się, ma jeszcze przestoje, widać brak doświadczenia, ale jest coś w tym chłopaku. Widać pomysł na grę i co ważne, widać technikę umożliwiającą realizację tegoż pomysłu. Fajnie, że potrafimy znaleźć takiego chłopaka.
- "A Sa, że warto dać mu szansę"
Ja myślę, że Orlando da nam jeszcze sporo radości. Nic jednak na siłę.
@ anonimowy_legionista
- "Wątpliwości mam ciągle co do Ojamy"
Ja na Henryka patrzeć nie mogę. Oglądanie jego "gry" mnie boli. Z niecierpliwością czekam na powrót Guilherme.
Do nas można i trzeba mieć innej natury zastrzeżenia. Wraz z postępem w zrozumieniu założeń taktycznych uwidaczniają się różnice w umiejętnościach pomiędzy zawodnikami. W naszej grze dostrzec można było asymetrię w grze. Po prawej stronie dominowała gra kombinacyjna i kolektywna, w której udział brało 4-5 zawodników. Tą stroną szły nasze sensowne ataki, a i rywali wtłaczaliśmy w ich obronę i nie dawaliśmy im pola do napadania na nas. Zgoła odmiennie było po stronie lewej. Tam Ojamaa grał nie indywidualnie, ale egoistycznie i to całkiem bezpłodnie. Indywidualne zagrania mogą służyć drużynie jeżeli polegają na ograniu przeciwnika, zdobyciu terenu, wymanewrowaniu formacji i celnym dograniu albo strzale. Heniek usiłuje holować piłkę tam gdzie ma miejsce raz w przód, raz do tyłu i zawsze ją traci. Może trener Berg dostrzega coś w nim, bowiem ja jak patrzę na to kaleczenie gry to zaczynają boleć mnie zęby. Chyba ma do niego słabość, bo razem mówią tym samym seplenem. Do tego wszystkie grożne akcje Zawiszy szły naszą lewą stroną. Z mocniejszym rywalem taka asymetria musi się zemścić. Też czekam na Guilherme, gdyż już pokazał trochę niezłej piłki. Ale u niego to mam taki niepokój i pytanie uporczywe: dlaczego tak grającego zawodnika taka Braga się z radością pozbyła?
Obrona nasza nadal popełnia mnóstwo błędów i tylko brakom w technice strzału rywali zawdzięczamy, że tak mało bramek tracimy. Podam na przykładzie: pod koniec pierwszej połowy idzie lewą stroną ich akcja.
W naszym polu karnym jest na siódmym metrze 3 naszych obrońców /zgubiona strefa i po co aż 3?/, a ich jeden gracz jest na 12 metrze całkiem nie kryty. Kto ma go pokryć? Ja? I tak przydarzyło się 3 razy czyli tyle razy ile weszli w nasze pole karne z akcją. Wniosek: ani razu żaden z obrońców nie pokrył potencjalnie zagrażającego naszej bramce przeciwnika w polu karnym. Trener musi ich postawić do pionu. Może za grzeczny jest, albo tłumacz niewłaściwie tłumaczy?
"Jeżeli chodzi o Helio Pinto, cóż, jeżeli ktoś nie rozumiał, dlaczego zamiast Helio grają Jodłowiec i Vrdoljak, po meczu z Zawiszą musiał to zrozumieć."
No, a ja kompletnie tego nie kumam, bo za jednego z głównych "winowajców" tej dość widowiskowej gry uważam właśnie Helio, który, moim zdaniem, dał o wiele więcej naszej ofensywie niż zazwyczaj robił to Jodłowiec.
Gawinie, nic nie wspomniałeś o Łukasiku a chyba warto skrobnąć o nim kilka zdań. Nie wiem, czy to zasługa wyniku, przy którym wchodził na boisko ale wczoraj widziałem Miłka takiego jakiego chciałbym widzieć. Bardzo pewny, bardzo dużo widział na boisku. To chyba pierwsza zmiana Berga, która coś nowego wniosła do zespołu.
Ja sobie pozwolę
Nadal uważam, że Legia jeszcze nie jest przygotowana na rozegranie dwóch szybkich, pełnych zaangażowania połów.
Stąd wg mnie wynikała "niemrawa" gra w pierwszej połowie. (nie dało się tego oglądać)
Czy była to świadoma taktyka (tym razem siły zostawiamy na 2 połowę) pewnie sie nie dowiemy.
Zawisza przyjechał odbębnić (wg mnie) jedynie jednostkę treningową przed najważniejszym dla nich meczem w tym sezonie, więc tym trudniej ocenić grę naszych piłkarzy.
Tak czy siak, trzy punkty cieszą jak cholera
Ps
Byłem prawie pewien, że znacznie więcej piłkarzy "wyczyści" się przed rundą zasadniczą
Legia nigdy nie była w stanie rozegrać dwóch takich samych połówek i nie sądzę, aby to się zmieniło za kadencji Berga. Natomiast, faktem jest, że w okolicach 70 minuty Legia jednak trochę stanęła i na meczu śmiałem się, że Drygas specjalnie zarobił drugie żółtko, żeby powtórzyć casus Wisły. Na szczęście, Radko wybił im z głów jakiekolwiek marzenia. Na szczęście, bo ten Carlos zaczął nieźle wkręcać w ziemię Brzyskiego.
Co do Łukasika racja, wbiegł na boisko napakowany jak kabanos, pokazywał się do gry, nie tracił piłek, pamiętając go z meczu z Koroną, przecierałem oczy ze zdumienia
Jodłowiec jest znacznie silniejszy fizycznie od Pinto, potrafi rozpędzić się z piłką przy nodze, jest niebezpieczny przy stałych fragmentach gry, umie agresywnie zaatakować zaatakować przeciwnika w momencie przejmowania piłki. To są poważne argumenty, nawet jeżeli Helio może zrobić różnicę umiejętnością przyspieszenia gry podaniem, bo on bez wątpienia dużo widzi na boisku.
Pinto musiałby częściej grać, złapać pewność siebie. W tym momencie raczej słabo widzę jego przyszłość u nas - a szkoda.
@ abcet
To było kiedy Kadu wjechał w Kuciaka (nieładne był zresztą ten faul, Kuciak już miał piłkę, a ten jeszcze stanął na nim stopą). Aż się Dossa obejrzał w stronę trybuny kiedy usłyszał to co usłyszał. Dobrze, że trwało to tylko chwilę.
@ Garm
Vrdoljak jak młody bóg. Ostatni raz tyle wnosił do gry ofensywnej w meczu z Cracovią latem 2011 roku
Czy mecz we Wrocławiu był tym najlepszym, hm, być może masz rację, aczkolwiek
fantastatrener Pawłowski ("zdominowaliśmy Legię jak nikt inny") zapewne by się z tym nie zgodził.O co chodzi z tym Kuciakiem? Coś było słychać w tv bo ja na stadionie na nic nie zwróciłem uwagi.
Widzę ,że wszystkich irytował Ojama, ale trzeba też zwrócić uwagę na fakt jego irytacji. Przynajmniej kilka razy powinien dostać piłkę, a jej nie dostawał. Moja wcześniejsza teza ,że nie chcą z nim grać i w tym meczu znalazła potwierdzenie.
To Ojamaa nie chce grać z innymi. Po co mu dawać piłkę jak on nią nie chce się podzielić z kolegami z zespołu, za to chętnie ją oddaje tym obcym
Radzę krytykom dać jeszcze na wstrzymanie.
Żyro też wg wielu miał jechać do Żyrardowa...
Nie wiem jak na innych portalach. Tu o Żyro piszemy od kilku lat i zastanawiamy się kiedy w końcu swój talent pokaże w pełni. Do tej pory kontuzje mu to uniemożliwiały teraz jeśli będzie zdrowy dłuższy czas mam nadzieję ,że tylko potwierdzi przypuszczenia wielu, że to kawał grajka.
*Tekst nie dotyczy Forewera (L)
@Ojama
ten też pokazał swoją przydatność dla drużyny choćby przy asystach do Kucharza,tak więc nikt go nie skreśla ale musi zacząć grać nie dla siebie.
Zadam retoryczne pytanie. Ile powinniśmy czekać? Żyro znamy. Żeby nie Urban to byłby niestety dla mnie już w Borussii. To nie przeważyło, ale Janek miał małą wiedzę i chciał wmówić innym, że świat się kręci wokół jego tego świata pojmowania. Nie kręci się. Samo wychowanie w familokach to za mało, aczkolwiek dla wielu to powiew normalności. Natomiast Ojamaa ma wadę rzekłbym genetyczną. On ma ambicję bycia najlepszym, tylko że Pan zapomniał mu dać talentu. I to go gubi. Powinien zastępować ten brak ciężką współpracą, ale nie jest do tego zdolny. I koledzy też go mają dość. To trzeba czuć. Tę harówę na boisku i to marnowanie cudzego wysiłku dla pokazania się kosztem innych. Genialni mieli takie przywileje, ale nie Heniek co piłki celnie i silnie kopnąć nie umie.
"Zadam retoryczne pytanie.Ile powinniśmy czekać?"
Tyle, ile trzeba. Czasem wystarczy tydzień (Duda) czasem rundę (Broź) a czasem dłużej (Pinto, Ojamaa, Dwali)
Żeby nie Urban, to Żyro byłby już w Realu...
Pozdrawiam
Są fakty powszechnie znane. Nie wystarczy spojrzeć w sufit i coś sobie wykoncypować. Trzeba jeszcze trochę o klubie, o zawodnikach wiedzieć. Wystarczy poczytać. Nawet za darmo w internecie. Można zapytać. Żaden wstyd. Wstydem jest duby smalone głosić.
Jak zwykle napisałeś tekst dla inteligentnych, bo trzeba się zastanowić żeby zrozumieć co miałeś konkretnie na myśli. Szkoda że tym razem tak krótko, bo Twoje rozwinięte przemyślenia są jeszcze większym wyzwaniem i śmiało mogą zastąpić rozwiązywanie krzyżówek.
Pozdrawiam
Jedyne duby smalone jakie ktoś tu głosi, to TY na temat tenisa.
Synu swojej matki,a gdzież ja bym śmiał pod tekstem o meczu Legii z Zawiszą pisać o tenisie,przepraszam za wyrażenie ziemnym..Z góry przepraszam, gdyż nikogo nie chciałem obrazić,ani na podejrzenie narazić,tudzież o praktykowanie czegokolwiek posądzać. Taką mam naturę zgodną.
"Taką mam naturę zgodną."
Zbyszku, synu swojego ojca, to bardzo dobrze, że jesteś taki zgodny, bo gdybyś wzorem JJ-a był 21 prawnikiem na świecie, nie musiałbyś popisywać sie swoją erudycją na tym forum. Tym bardziej, że grono "wielbicieli" jest znikome, o czym świadczy ilość komentarzy pod Twoimi felietonami.
Ps
Napisałem ten tekst zanim przeczytałem Twój komentarz do ac-10 o Janowiczu.
Czasami odnoszę wrażenie, że nadal tkwisz w czasach słusznie minionych, w których zamiast grać w tenisa (sport dla snobów), tłumnie uprawiano role.
Pozdrawiam serdecznie
Musisz iść do dentysty. Czwórka górna lewa.
Felietonów się nie komentuje, tylko się je czyta, albo nie. Przy czym celowo napisałem o synu matki, bo nie wiem czy Ty to Ty. Kibic50 by zrozumiał, a ten co się podszywa ma z tym poważny problem. Nabrałem podejrzeń, gdy najpierw był nick kibic50, a potem zmienił się na KAM. Podobnie takie krótkie bezsensowne niby uwagi nie wiadomo do czego, po co? Kibica50 wyżej ceniłem i mogłem z nim podjąć dyskusję. Z czymś takim rozmawiał nie będę.
Kibic50 - czyli ja, jest zalogowany. Nie mam potrzeby aby się podszywać pod kogokolwiek.
Zbyszka też wyżej ceniłem, ale jak sam zauważyłeś, trudno się połapać, kto jest kto.
Chcesz mnie poznać ? Zapytaj Senatora, albo Monrooa. NIE GRYZĘ