- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Zawisza 2-3: Superprezent
Legia przegrała mecz o Superpuchar. W środowy wieczór nasza drużyna uległa Zawiszy Bydgoszcz 2:3, tracąc decydującą bramkę w 90. minucie. Legia w tym meczu dwukrotnie skutecznie goniła wynik, dzięki trafieniom Adama Ryczkowskiego i Marka Saganowskiego doprowadzając najpierw do stanu 1:1, a następnie 2:2, ale na trzeciego gola już nie udało się odpowiedzieć.
Ostatni mecz o Superpuchar, którym na serio się emocjonowałem miał miejsce w... 1997 roku. Wtedy, tak jak teraz, mecz zorganizowano na stadionie Legii tuż przed startem ligowego sezonu. Legia była zdobywcą pucharu Polski, w charakterze mistrz kraju na Łazienkowską przyjechał Widzew, który wywalczył tytuł pamiętnym zwycięstwem 3:2 na naszym stadionie. Legia wygrała 2:1 po bardzo ładnych bramkach Kennetha Zeigbo i Tomasza Sokołowskiego. Wydawało się, że to dobry prognostyk przed startem sezonu 1997/98, zwłaszcza że w pierwszej ligowej kolejce Legia z łatwością ograła Górnika Zabrze 4:0. Nic bardziej mylnego, później było tylko gorzej, znacznie gorzej, a Legia ostatecznie zakończyła ligę na piątym miejscu. Odwrotna sytuacja miała miejsce dwa lata temu, kiedy w rozegraliśmy niechciany mecz ze Śląskiem Wrocław. Widowisko słabe było straszliwie, ulegliśmy Śląskowi dopiero w rzutach karnych, chociaż goście mogli i powinni rozstrzygnąć mecz wcześniej. Można było nabrać obaw co do przyszłości drużyny prowadzonej przez Jana Urbana, tymczasem sezon zakończyliśmy w glorii mistrza kraju, a w końcowej tabeli Śląsk oglądał nasze plecy ze znacznego dystansu.
Nie mogę zajrzeć do głowy Henninga Berga, ale zakładam, że norweski szkoleniowiec myślał o Superpucharze dokładnie to samo co ja – to nic więcej niż kolejny przedsezonowy sparing. Jeżeli Berg wyżej z punktu widzenia wartości szkoleniowej ocenił mecz z Hapoelem Beer-Sheva i z tego powodu na mecz o Superpuchar wystawił zmienników, akceptuję taką decyzję bez najmniejszych zastrzeżeń, mimo że doprowadziła ona do porażki z Zawiszą. Rzecz jasna - pal sześć gawina76 z jego funta kłaków wartymi przemyśleniami, ale już fakt, że żadnej presji na sztab szkoleniowy nie wywierał prezes Bogusław Leśnodorski, dla którego superpucharowy 'projekt' mógł mieć z różnych względów zdecydowanie większe znaczenie, uważam za istotny dowód na poparcie tezy, że nasz prezes trenerom w robotę faktycznie wtrącać się nie zwykł.
Zawisza był bez dwóch zdań drużyną lepszą. Chwilami odnosiłem wrażenie, że goście grają na pół gwizdka, że po zdobyciu bramki świadomie bądź podświadomie zmniejszają intensywność gry i dopuszczają nas do głosu. Legia mogła wykorzystać ten minimalizm. Szkoda że tak się nie stało, przecież bramkę na 3:2 powinien zdobyć nie Gevorgyan, lecz Marek Saganowski, który kilka minut przed trafieniem dla Zawiszy miał przed sobą pustą bramkę i piłkę na nodze. Wydaje się również, że Legii należał się przynajmniej jeden rzut karny (po zagraniu piłki ręką bodaj przez Micaela po tym jak futbolówka odbiła się od słupka), a może nawet dwa, bo przecież sytuacja, w której na linii pola karnego przewrócony został Adam Ryczkowski była co najmniej kontrowersyjna. Tak, mieliśmy swoje szanse na zwycięstwo w tym meczu – ale wynik mimo wszystko trzeba ocenić jako zasłużony.
Kiedy bydgoszczanie podchodzili do pressingu, w naszych szeregach następowała lekka panika. Nie mogło to specjalnie dziwić, bo w składzie Legii brakowało zawodników, którzy potrafiliby utrzymać się przy piłce. Szarpać próbował Kuba Kosecki, ale efektywność jego indywidualnych popisów była mizerna. Między rywalami rozpychał się Ivica Vrdoljak, notując pierwszorzędną asystę przy bramce Ryczkowskiego, ale po przerwie chyba trochę osłabł fizycznie. Zawodziła współpraca między Arkadiuszem Piechem a Markiem Saganowskim, tzn. właściwie nie było mowy o żadnej współpracy. Zastanawiająca sprawa z Bartkiem Bereszyńskim, którego niemiłosiernie ogrywał Luis Carlos. Wydawać by się mogło, że wobec ograniczeń personalnych należy minimalizować zniszczenie w wyjściowej jedenastce, tzn. wystawiać jak największą ilość zawodników na ich nominalnej pozycji, dążąc do zachowania przynajmniej kilku elementów szkieletu zespołu. Bereszyński tymczasem kolejny raz powędrował na lewą stronę, na prawej zwalniając miejsce Robertowi Bartczakowi, co w konsekwencji doprowadziło do tego, że w defensywie mieliśmy brzemienny w skutkach problem na aż dwóch pozycjach. Oczywiście w przypadku Beresia zmiana pozycji jest wątpliwym wytłumaczeniem, w żadnym rejonie pola karnego obrońca nie powinien dawać ogrywać się tak jak Bartek pozwolił ograć się Carlosowi przy bramce na 1:2.
Wreszcie mogliśmy zobaczyć to 'coś', które pchało naszych szkoleniowców do upartego stawiania na Adama Ryczkowskiego. Nie chodzi nawet o bramkę na 1:1, chociaż ruch, którym wymusił podanie Ivicy Vrdoljaka – bardzo przytomny. Ryczkowski był przede wszystkim tym z 'młodych', który najmniej obawiał się grać. Podejmował ryzyko, próbował dryblingu, strzału, długiego podania. Poprawny występ zanotowali Mateusz Wieteska i Bartek Kalinkowski, chociaż dobrze byłoby, żeby nasz środkowy pomocnik grał odważniej, z większą pewnością siebie, częściej pokazywał się do gry - na tej pozycji nie można się chować. Dobrze zaczął Robert Bartczak, który mógł nawet zdobyć bramkę (nie byłaby uznana, niesłusznie, w sytuacji, w której strzelał obok słupka spalonego nie było), ale później miał kłopoty w defensywie i z wyprowadzeniem piłki. Po ligowym meczu w Szczecinie spodziewaliśmy się większej pewności w interwencjach Konrada Jałochy, jednak tym razem było trochę gorzej, między innymi w kluczowej dla losów meczu sytuacji ze strzałem Gevorgyana.
Cóż, skoro Superpuchar przepadł, skupmy się na wnioskach ze środowego meczu - a najważniejsza konstatacja jest chyba taka, że drużyna, która zaprezentowała się przeciw Zawiszy, nie jest realną opcją na mecze ligowe, i nie będzie nią nawet w przypadku dojścia zawodników takich jak Ronan czy Mateusz Szwoch. Trener Henning Berg, chcąc wprowadzić rotację, będzie musiał zatem zachować dużą ostrożność jeżeli chodzi o jej skalę.


Podobnie jak w poprzednim sezonie przed meczami Legii będą pojawiały się krótkie zapowiedzi na kształt powyższej. Proszę traktować je przede wszystkim jako zarezerwowanie miejsca do pomeczowej dyskusji bez konieczności oczekiwania na publikację tekstu pomeczowego. Zapowiedź będzie zamieniona na odpowiedni tekst tak szybko jak będzie to możliwe, natomiast wszystkie komentarze pozostaną, możemy zatem dyskutować od razu po zakończeniu meczu, bez obawy że jakaś wypowiedź zniknie.
"możemy zatem dyskutować od razu po zakończeniu meczu"
Odejdę od konwencji i zacznę dyskusję cytatem jeszcze przed meczem.
"Z takim składem, to o LM możemy tylko pomarzyć"
- "Ja mam spore obawy o siebie."
Wiesz co? Myślałem nieco podobnie, do wczoraj, jak zobaczyłem "naszych" na boisku, szybko mi przeszło. Szczególnie, że to co widziałem całkiem mi się podobało. Dziś z kolei idę zobaczyć jakie mamy zaplecze, czego się można spodziewać w kwestii ewentualnych nacisków na tych tak zwanych pewniaków. Straszenie nie mogę się doczekać. A mistrzostwa?, ano mistrzostwa wyparowały z głowy jak sen jaki odległy. wczorajszy meczyk cieszył mnie dużo bardziej.
"Wobec tego przyjdziemy wszyscy na mecz!" - zażartowali kibice
Szkoda, że nie wszyscy "starzy" im dorównali.
Z dużym optymizmem patrzę w przyszłość !
Ryczkowski, mimo dostawienia nogi, to mnie jakoś nie przekonał.
No a sam mecz, to klasyczny marketingowy strzał w stopę. Na trybunach pełno oficjeli, transmituje Polsat Sport a Legia wystawia rezerwy, bo dzień wcześniej grała sparing. Na miejscu Kozłowskiego bym się obraził a obrażony Kozłowski, to ho, ho!
Wystarczyło aby Saganowski Marek "przytrzymał" nogę
Pierwszy ( uwaga) genialny skład Zawiszy Bydgoszcz a u Nas Młodzi Ludzie, Bardzo młodzi.na meczu nie byłem, ale aż wstyd się przyznać -kilku nazwisk nawet nie znałem. Staję i "wale" się w pierś...
opinia
Pan Bereszyński musi się nauczyć - nie iść na raz, bo każdy ledwie mający technikę zostawi go w blokach. MAREK SAGANOWSKI mógł ten mecz wygrać ( dziś nie wyszło) ale jeszcze będzie ten Twój mecz
Jedynka siedziała na trybunach, płaczki płaczą a "karuzela" idzie dalej
Nawet Pan niejaki Borek i drugi niejaki Błoński w rozmowie z Panem niejakim Kowalczykiem po tym meczu o "super puchar"- przyznali, że LEGIA sprawdza - zaplecze.
Zatem czy ktoś płakać będzie?
Ech chusteczki jednorazowe są w sklepach i na stacjach benzynowniach
Płaczcie a chusteczki wam oddadzą
pozdrawiam myslących
W sumie masz rację. Na ch*** nam ten puchar, co nie?
Jeżeli Jesteś zwolennikiem błyskotek mieniących się "pucharami" to ja Ci gratuluję. Jedno pytanie- jeśli pozwolisz?
Jedynka pojechała by CHYBA z Tym Zawiszą tak jak Niemcy z Brazylią
Co wtedy byś napisał?
Oddając Twoje cenne słowa - a na ch.....nam ten puchar -co nie
Jeżeli zobaczysz na przybliżeniach twarze Ludzi, którzy mają ELKĘ na koszulce, to zobaczysz DZIECI!!!!!!!
Właśnie oglądam Argentynę z Holandią- piłka nożna, która potrafi być genialna, dla teoretyków to sposób myślenia....ale nie
Wracając do pucharu
Ile Tych Nowych dzieciaków było bardzo blisko...
a ilu z Nich zapamięta tą - szkołe a ile z tej szkoły zostanie w dalszej karierze...jak przeżyjemy to zobaczymy.
Wiesz co, kilkanaście lat grałem, bardzo poważnie - oddając zdrowie i sens i ok
Sarkazm Twój oddam tak
"na ch...j nam ten puchar"
co nie
odpowiedz brzmi
"na ch...j nam ten puchar
* * * *
Od siebie chciałbym pogratulować grupie "kibiców", którzy ucieszyli się z bramki dla Zawiszy - "bo zdążą na Argentynę" Rzeźniczakowe - "Brawo Kurwa!" dla was chłopaki. Obyście już więcej nie musieli się na Łazienkowskiej3 męczyć.
Ależ to chciałem napisać-Kalinowski, Wieteska, Ryczkowski, Bartczak
I dzięki wielkie, że podniosłeś tą kwestię.
Mnie też ogromnie cieszą te Nowe Dzieci LEGII
chciałem to troszeczkę pociągnąć z CTP, ale dostałem strzał o błysk pucharu, czekam teraz na wynik gry. Tak po prawdzie powiem tak, oglądając ten mecz w którym każdy chce...ciesze się, że istnieje taki moment- ze jest mi to dane. Kiedy tyle miliardów
Będą karne, pisze to przed końcem meczu
CTP pozdrawiam
Na to liczę
Ale to co dzisiaj zrobiła Argentyna, mistrzostwo Świata. Mając takiego stopera- obrońce! Maszczerano zagrał mecz życia.Cała linia obrony genialnie- Holendrzy odcięci -wszystkie atuty - zabite.
Ten mecz można pokazywać teorią tego na czym piłka polega. Ależ się cieszę.Finał będzie pokazem teorii i improwizacji. Jeśli Argentyna utrzyma sens- Wygra te Mistrzostwa.Może będzie tak, że najlepiej opłacany koleś -puknie taką piłkę-wreszcie.Ktoś ten finał wygrać musi
, ale niech też wygra PIŁKA
Jeśli dla Ciebie zdobycie kolejnego trofeum jest nieważne, to chyba prezentujemy kompletnie różne podejścia do sportu i do ogólnie pojętej rywalizacji. Naprawdę, nie liczmy, że ściągniemy na trybuny dodatkowych kibiców, jeśli robimy takie jaja. Mecz o Superpuchar miał się stać kolejnym sukcesem obecnej ekipy w PZPN a został przez Legię zdegradowany do roli sparingu. No, raczej na pewno to nam nie otworzy drzwi, które dotychczas były zamknięte.
@Monrooe
Naprawdę, podziwiam cię za to, że tak sobie potrafisz to wszystko poustawiać w głowie. Ja tam na boisku widziałem mnóstwo niecelnych zagrań, kardynalne błędy w ustawieniu, chaos w akcjach ofensywnych. I generalnie jedno wielkie kopanie się po czołach, w którym prym wiódł właśnie młody Bartczak. Przecież on nie był w stanie pociągnąć akcji prawą stroną nawet o 10 metrów do przodu, bo zaraz mu ta piłka odskakiwała. Z młodych, to jedynie Wieteska coś tam pokazał ale też nie ustrzegł się paru poważnych błędów w ustawieniu.
Masz jakąś obsesję z "zapełnieniem stadionu"
Dostajesz działkę od biletu ?
Gdyby "starzy":
1.Vdorljak mniej holował
2.Kosecki nie wcielił się w rolę Ojamaa, tylko podawał do Piecha
3.Bereszyński zagrał lepiej
4.Saganowski wykorzystał setkę chyba w 85 min
To Legijna młodzież cieszyłaby się z pucharu.
Zapewne wtedy byś napisał: "A z czego tu się cieszyć. Przemeblowany Zawisza z małym budżetem. Powinniśmy takich ogórków golić 5:0"
Siejesz tu defetyzm do zrzygania.
Nie chcesz się cieszyć wynikami młodych Legionistów, czekasz na pełny stadion i "pokrój Ljuboi" - Twoje prawo. Tylko przestań marudzić. Proszę.
Ps
Wg mnie Lewczuk już wkrótce będzie z Juniorem w pierwszej jedenastce.
Na koniec lektura.
"- Jestem zadowolony z młodych zawodników - Robert Bartczak nie zagrał na swojej pozycji, ale pokazał, że ma potencjał. Wieteska wyglądał dziś jak senior - czytał grę, miał świetne wślizgi. Adam zdobył bramkę, robił co mógł, grał dla drużyny. Dla tych DZIECIAKÓW to niesamowite doświadczenie. "Kali" z każdą minutą był coraz lepszy, brał na siebie odpowiedzialność, ale niestety musiał zejść. Jestem zadowolony ze wszystkiego poza wynikiem i stratą trzech bramek. Ważne jest dla nas podejmowanie nie tylko krótko-, ale i DŁUGOFALOWYCH DECYZJI, dlatego tak to wyglądało"
Nie ma tu nic o "zapełnieniu stadionu"
Pozdrawiam
Po pierwsze, mieliśmy okazję zobaczyć że zespół składający się z młodych zawodników akademii walczył jak równy z równym z jakby nie patrzeć, czołową drużyną naszej ligi. To tym chłopakom może dać bardzo dużo w sferze mentalnej bo mieli okazję sprawdzić gdzie są piłkarsko. Ten mecz pokazał że mogą grać na tym poziomie ale również obnażył ich braki co myślącym jednostką powinno wskazać nad czym muszą pracować.
Po drugie, skład był jasną deklaracją klubu że myśli o nich poważnie i ma plan ich indywidualnego rozwoju, co również może się przełożyć na motywację tych chłopaków.
Po trzecie, mnie osobiście bardzo interesowało to, jak zaprezentują się ci o których się mówi że są utalentowani i na nich liczymy. Było to dla mnie bardziej interesujące niż obejrzenie kolejny raz jak gra pierwszy skład.
Ja nie mam poczucia że Legia straciła coś wielkiego nie wygrywając Superpucharu, chociaż oczywiście szkoda. Jak położę na szali plusy i minusy które dostrzegam to plusów widzę więcej.
Podobał mi się Wieteska i Ryczkowski, bo uwzględniając że mają po 17 lat to zagrali bez kompleksów. Trochę się zawiodłem na Kalinkowskim bo oczekiwałem od niego większej jakości szczególnie w grze do przodu, trochę rozczarował Bartczak i nie dlatego że brał udział w stracie bramek ale dla tego że to za co jest tak ceniony czyli gra 1 na 1 w ofensywie nie wyglądała ponadprzeciętnie. Jałocha musi dalej popracować nad techniką bo miał kilka takich niepewnych zachowań.
Ale widzieliśmy również że nasze dorosłe "podpory" dokonywały wielu złych wyborów, grali zbyt indywidualnie. Vrdoliak znów wrócił do holowania piłki wpadając na 2-3 przeciwników i notują wiele strat, Kosecki też powinien grać bardziej zespołowo.
Ale mecz mnie nie rozczarował i fakt że zespół składający się w dużej mierze z tak młodych zawodników strzelił 2 bramki drużynie budowanej na puchary chyba nie świadczy o tym że dzieli ich "przepaść" od piłki seniorskiej na poziomie Ekstraklasy.
Zapamiętam ten mecz jako wydarzenie pozytywne mimo przegranej.
Martwi mnie raczej postawa „starych „ .Bereszyński nie po raz pierwszy pokazał jakie olbrzymie braki posiada w grze defensywnej ,Kosa ,że niestety idzie śladem Heńka w egoistycznej grze a przed Arkiem jeszcze dużo pracy. Po Ivicy widać ostatnią przerwę związaną z kontuzją ale w tym przypadku jestem spokojny. Sagan – z cały szacunkiem - niestety młodszy i szybszy już nie będzie.
Co do Lewczuka mam mieszane odczucia i na razie nie jestem w stanie określić jego przyszłej przydatności.
A obniżenie rangi tego „superpucharu „ ? Jakoś nie przywiązuje do tego „trofeum „ żadnej wagi.
Sęk w tym, że Bartczak miał podstawowe problemy z techniką i koordynacją, jego pozycja nie ma tutaj wiele do rzeczy.
Lewczuk z Wieteską z kolei powinni zajrzeć do słownika i zapoznać się ze słowem "asekuracja". Ani nie asekurowali bocznych obrońców ani nawet samych siebie. Obydwaj zazwyczaj asekurowali Jałochę w okolicach 5 metra.
Nad Beresiem, to już się nie będę znęcał. Urban go przestawił na prawą obronę i za jego kadencji jeszcze to jakoś wyglądało, teraz nadaje się co najwyżej do rezerw. Ogrywany jak dziecko, łamał linię spalonego, w ofensywie też praktycznie bezużyteczny.
Transfer Piecha po tym meczu stał się jeszcze bardziej problematyczny niż był. Na pytanie po co nam ten piłkarz, to ja w dalszym ciągu nie uzyskałem odpowiedzi. Znamienna była akcja Koseckiego w II połowie, gdzie dośrodkowywał z końcowej linii tuż obok bramki a Piech w tym czasie ukrywał się skutecznie za plecami obrońcy.
Odniosę sie tylko w temacie stoperów. Rzeczywiście słabo to wyglądało ale chłopaki w tym zestawieniu def. grali po raz pierwszy. Zresztą sorry , nie można wymagać od 17-latka na tak newralgicznej pozycji jak stoper umiejetności ekstraklasowych. On się dopiero uczy, a według mnie papiery ma.Lewczuk w Zawiszy też na stoperze nie gral.Kiedy mają zacząć się zgrywać jak nie w takich meczach.Takich talentów jak Władek Żmuda który w wieku 19 lat grał już w Gwardii pierwsze skrzypce to możemy jeszcze długo niestety szukać, to są perełki.
Czytam Twoje komentarze i myślę że musisz być bardzo oddanym kibicem Legii. Tyle rozczarowań ile przeżywasz z jej powodu słabszego człowieka mogłoby zniechęcić ale nie ciebie.
Wytężam pamięć i nie pamiętam żebyś o czymś napisał z satysfakcją.
Czuję się naiwny jak dziecko bo ja (nie tylko ja) dostrzegam jakieś jaśniejsze momenty ale po zastanowieniu stwierdzam że dobrze mi z tą naiwnością bo nie dźwigam na swoich barkach tego ciężaru beznadziei który dźwigasz TY.
Są ludzie którzy nawet radosny seks odbierają jak OBOWIĄZEK MAŁŻEŃSKI.
Może i są wytrwali w wypełnianiu obowiązku ale nie ma w tym radości.
"Takich talentów jak Władek Żmuda który w wieku 19 lat grał"
Jak słusznie zauważyłeś Wieteska ma dopiero 17 lat. Kto wie, gdzie będzie grał za dwa lata ?
Tylko, ze CTP nie o to chodzi. On chce mieć pełny stadion, bilety po dychu i 'pokroje Ljuboi"
No wiesz, chyba każdy tego chce a inną sprawą czy to realne.
"Jeśli dla Ciebie zdobycie kolejnego trofeum jest nieważne, to chyba prezentujemy kompletnie różne podejścia do sportu i do ogólnie pojętej rywalizacji."...
I całe szczęście, że prezentujemy kompletnie różne podejścia do sportu.
Twój problem polega na tym, że dla Ciebie ważne są trofea.Nawet te bardzo bzdurne jak ten "superpuchar".Będziesz bardzo krytykował Wszystkich młodych piłkarzy Legii bo nie zaprezentowali tak dającej Ci satysfakcji w formie patery
Abyś tą satysfakcję szczęśliwie przeżył Ci Młodzi Chłopcy muszą nabrać doświadczenia, muszą zrobić kilka błędów aby pózniej robić ich coraz mniej a co bardziej wartościowsze nie popełniać ich wcale.
Cieszy mnie fakt, że wielu moich przedmówców ma podobne zdanie dla których także "blask" patery nie ma takiego znaczenia.
Chyba bardziej trafniej nie można opisać - sensu
bardzo serdecznie pozdrawiam
Ech, nudzi mnie już to...
Nie, nie róbmy sobie jaj. Mi daleko jest do pesymizmu CTP, ale tu akurat też uważam że w piłce chodzi o zdobywanie trofeów. Więc nawet jeśli widzę pewne pozytywy we wczorajszym meczu, to jestem niezadowolony, że go przegraliśmy. Co więcej, usprawiedliwianie wyniku i bycie zadowolonym z meczu (jak np. trener Berg) jest szkodliwe dla tych młodych chłopaków - nie trzeba ich oczywiście od razu "jechać", ale prosty przekaz - przegraliśmy, a to jest Legia Warszawa i jak chcecie w niej grać to musicie wygrywać - powinien być nadany.
@Vrdoljak
Ktoś powyżej napisał, że znowu holował piłkę. A co miał z nią robić? Drużyna, składająca się i owszem z kliku dobrych ligowców i paru utalentowanych młodzieńców, tak naprawdę nie była drużyną i nie wiedziała co grać. Nie można mieć do piłkarzy pretensji bo pewnie nawet na treningu nigdy nie grali w takim zestawieniu, co więcej młodzi ledwie kilkanaście dni mogą się uczyć obecnej taktyki Legii (i to nie wszyscy), ale przecież tak było. Więc nie dziwne, że holował, bo A) nie miał komu oddać a B) był jednym z niewielu, który nie bał się brać na siebie ciężaru gry.
BTW, gdyby nie holował, to raczej Ryczkowski nie miałby bramki w debiucie.
O tym holowaniu to chyba ja napisałem.
A odnosząc się do twojego uzasadnienia holowania spowodowanego rzekomo nieznajomością taktyki to chyba przesadziłeś.
Piłka nożna jest grą o bardzo prostych zasadach a mianowicie
1. Piłka jest szybsza niż zawodnik
2. Jak nie masz piłki to starasz się zająć taką pozycję żeby była możliwość podania jej albo swoim ruchem spowodować że inny zawodnik będzie miał więcej miejsca.
Organizacja tego poruszania się zawodników po boisku jest nazywana taktyką i przybiera różne formy złożoności ale te podstawowe nie ulegają zmianie.
Więc jeśli Vrdoliak lub Kosa mają 2-3 kolegów do gry a wybierają kiwanie 2-3 przeciwników to dokonują wyboru który zdecydowanie podnosi ryzyko straty piłki a jeśli robi to zawodnik wyprowadzający piłkę z defensywy to konsekwencją tego może być kontratak i strata bramki.
W przypadku Vrdoliaka zdarzało się to często w przeszłości za Berga został cofnięty i skoncentrował się na odbiorze co zespołowi wyszło na dobre. Teraz angażując się bardziej w ofensywie znowu wrócił do swoich nawyków.
Z tym ,że absolutnie nie mam pretensji do zawodników jeśli już to do sztabu i zarządu. To był ich wybór.
Co do meczu. Dwie bramki stracone po indywidualnych błędach.
Lewczuk plus, Piech nie pokazał nic z tym ,że z MeM-em zastanawialiśmy jaki sens ma wystawianie Sagana i Piecha razem.
O młodych pisał za wiele nie bedę bo się nie znam i ich mało rozróżniam. Obrońcy plus ,środek słaby i to tyle.
Jeśli sir Gawin twierdzi ,że Zawisza grał na pół gwizdka ( czemu mam mu nie wierzyć) to tak różowo jak piszecie tego nie widzę.
No i trzeba pamiętać o niebagatelnym wkładzie sędziego do wczorajszego wyniku.
Brak dwóch ewidentnych karnych i bramka ze spalonego to więcej niż przeciętne drukowanie.
Boniek to Lato tylko w lepszym garniturze. W zeszłym roku nie potrafił zorganizować meczu rozumiem że też przez Legię a zatrudnienie "trenera" Nawałki dla mnie przekreśla go raz na zawsze.
"żadnej presji na sztab szkoleniowy nie wywierał prezes Bogusław Leśnodorski, dla którego superpucharowy 'projekt' mógł mieć z różnych względów zdecydowanie większe znaczenie"
Hm. Na TT Leśny pisze jednak coś zupełnie innego:
"Priorytety ustala Klub a nie Trener!"
klasyczny marketingowy strzał w stopę
Nic dodać, nic ująć. Mnie, neutralnego oglądacza, średnio na zwierza interere, że młodzi, że pierwszy raz w taki składzie, że nie było tragedii, że to, że tamto. Ja sobie zarezerwowałem dwie godzinki w gorącym (i dosłownie, i w przenośni) okresie mundialowym, żeby zobaczyć poważne spotkanie Mistrza Polski ze zdobywcą Pucharu Polski. I czuję się, szczerze powiedziawszy, porządnie orżnięty. Że to tylko moja naiwność? No... chyba nie tylko. OK, doskonale pamiętam, że temat ogólnej sensowności rozgrywania meczu o SPP już się przez Ce-eL kiedyś przetoczył. Skoro jednak wbrew mojemu genialnemu
Co więcej, w znakomitym wywiadzie dla Czarnej eLki pan Dariusz Mioduski bardzo dużą wagę przykłada do wizerunku ligi i całej polskiej piłki. No cóż, takim podejściem, jak wczorajsze, Legia z rozmachu kopnęła ten wizerunek w tyłek. Tłumaczenia o tym, że sparring z Beitarem jest ważniejszy, zdają mi się totalnie żałosne. Termin rozegrania SPP był znany od dawna. Mecz z ekipą z Izraela można było ustawić tak, by z nim nie kolidował.
Równie kuriozalnym jawi mi się "argument" kol. Świrkawampirka o oszczędzaniu kluczowych zawodników. Przecież z takich "oszczędności" może wyniknąć tylko jedno: oszczędzone Wam (i nam też) będą jakiekolwiek poważne sukcesy.
Podsumowując: wczorajszy meczyk wprawił mnie w niemałe zażenowanie. Mam nadzieję, że komuś w Waszym klubie taka poruta posłuży do wyciągnięcia wniosków na przyszłość.
Podpowiem, żeby dać im odpocząć i nie narażać na kontuzje. Niestety dla kopaczy pokroju Zawisza największym sportowym indywidualnym sukcesem jest połamanie nóg zawodnikowi Legii.
Oczywiście lepiej puchar zdobyć niż nie ale jego range od lat obniża PZPN i tak samo zarzyna PP gdzie w Polsce chyba tylko Legia podchodzi do niego poważnie.
To nie kluby są od organizacji i budowy wizerunku rozgrywek tylko centrala piłkarska.
O tym jaki będzie mniej więcej skład było wiadomo przynajmniej od tygodnia a więc mówieniu o wczorajszym zdziwieniu jest dosyć zabawne.
Jest szansa że kilku z tych chłopaków się sprawdzi i prawdę mówiąc może i lepiej że nie wygrali bo by jeszcze odlecieli.
Pamiętajmy że my graliśmy w takim ustawieniu pewnie pierwszy i ostatni raz a jednak na tle Zawiszy nie było wstydu.
Dodam jeszcze że gdyby na boisku był sędzia, a nie kalosz to byśmy ten mecz wygrali.
Reasumując najgorzej zagrali starsi (Bereś Vredniak) + prawy obrońca (ale ten jak słyszałem to drugi raz w życiu widział boisko z tej pozycji). Reszta w miarę poprawnie i to IMO pokazuje że pojedynczo wprowadzając chłopaków do jedynki możemy mieć z nich pociechę.
Tak, chociaż tam trzeba przeczytać całą tę wymianę zdań, sądzę że Leśnemu chodziło tylko o to, że założenia Berga dotyczące składu na mecz z Zawiszą były zgodne z priorytetami Klubu (Liga Mistrzów najważniejsza). To Wawrzynowski uznał, że to znaczy, że trener nie był odpowiedzialny za skład na wczorajszy mecz - co IMO jest piramidalną bzdurą
Oczywiście pojawia się pytanie co stałoby się gdyby pomysły Berga i Klubu były na dłuższą metę rozbieżne, ale sądzę, że i wtedy nie byłoby ingerencji w politykę kadrową sztabu, tylko raczej wariant uskuteczniony na Urbanie.
@ a-c10
Nie no, aż tak bardzo byłeś spragniony widoku Kucharczyka, Brozia i Astiza?
W porównaniu do tamtego meczu ze Śląskiem (nawiasem mówiąc, w życie został wprowadzony niemal w 100% mój genialny
Z naszego punktu widzenia to nie kwestia wizerunku Superpucharu, bo nasi rezerwiści na pewno go nie popsuli, tylko raczej odpuszczenia jakiegoś no jakby nie było trofeum w imię realizacji trenerskich założeń dotyczących planu przygotowań do sezonu.
W swej średnio udanej próbie ironizowania (doceniam staranie) zapomniałeś o jednej piekielnie istotnej kwestii. Nie nadmieniłeś mianowicie gdzie owa praktyka jest powszechna. Przypominam: tam, gdzie meczów o stawkę w ciągu każdego sezonu jest wiele. Tam, gdzie kluby grają rok w rok co najmniej kilka prestiżowych spotkań ligowych z silnymi rywalami, regularnie dochodzą do wysokich rund europejskich rozgrywek, a na dodatek ich piłkarze często występują w silnych reprezentacjach, toteż z presją grania o Coś są doskonale oswojeni.
Tymczasem w polskich warunkach meczów o poważną stawkę jest jak na lekarstwo. Zwłaszcza jeśli idzie o taką drużynę, jak Legia, w ostatnich sezonach w zasadzie pozbawioną solidnej krajowej konkurencji. Ile ci Wasi chłopcy grają rocznie meczów o Coś? Ligowe z Lechem, półfinały plus ew. finał PP i... już? Ligowa reforma coś niby w tej kwestii poprawia, ale to wciąż mało. Kończy się na tym, że we wstępnych rundach w Europie połykacie jakichś (bez urazy) Walijczyków, czy Iroli, a potem przychodzi czas na poważny mecz i... dupa. Wasze chłopaki kompletnie nie wiedzą czym to się zjada.
Czy Legia ma tak en bloc gorszych piłkarzy, niż Rosenborg, albo inna Steaua? Moim zdaniem niekoniecznie. Nie sądzę też, aby miała gorszych szkoleniowców.
PZPN powinien? A pewnie, że powinien. Tyle tylko, że choćby powierzchowna znajomość historii polskiej kopanej (i tej najnowszej, i tej nieco bardziej odległej) dobitnie pokazuje, iż na PZPN liczyć zwyczajnie nie można. Znaczy można, ale wygląda się potem jak pół dupy zza krzaka. Nie oszukujmy się, jeśli kluby same czegoś nie zrobią, to PZPN na pewno tego za nie nie uczyni.
Było wiadomo jaki będzie skład? Może i było. Ale widzisz, ani ja, ani żaden neutralny oglądacz nie ma obowiązku łazić po legijnych stronach i wczytywać się w zamysły trenera Berga (zwłaszcza w obliczu trwających MŚ). Neutralny oglądacz oczekuje, że skoro już włączył telewizor i postanowił przesiedzieć przed nim te dwie godzinki, to uczestniczące w przedstawieniu kluby nie wystawią w jego kierunku gołego tyłka. Nawet, jeśli jest to tyłek nastoletni i potencjalnie obiecujący. Jasne, możesz stwierdzić, że kij neutralnemu oglądaczowi w plecy. Ale z takim podejściem polska piłka po wsze czasy kisić się będzie we własnym, nieświeżym i zatęchłym sosiku.
Superpuchar jest mniej ważnym meczem? W której to lidze tak jest, że twierdzisz, że to "powszechne"?
Poza tym, ja jakoś wczoraj nie widziałem polowania na nogi legionistów. Kojarzę tylko jeden ostry faul w wykonaniu Vrdoljaka, za który Ivica dostał żółtko. No chyba, że masz na myśli stłuczenie kolana Koseckiego o głowę, bodajże, Strąka.
Naprawdę nie spotkałeś się z wystawianiem drugiego garnituru i oszczędzaniu zawodników na ważniejsze spotkania? Kolega Gawin przytoczył choćby przykład Zawiszy z wiosny gdzie odpuścili ligę kosztem PP.
PZPN olewa rozgrywki w takim razie kluby mają same je organizować i promować? To jakiś absurd, to nie pospolite ruszenie albo niedzielny czyn partyjny jak kto woli.
Nie masz obowiązku czytać informacji o Legii a Legia nie ma obowiązku wystawiać w każdym meczu żelaznego składu.
aż tak bardzo byłeś spragniony widoku Kucharczyka, Brozia i Astiza?
No przecie. Ileż można się gapić na tych Messich, Muellerów i resztę? Całe szczęście, że u siebie będę miał Rymaniaka, bo inaczej przyszłoby się pochlastać
A poważniej: tęsknię do polskiej piłki traktowanej na serio. Mundial jest piękny, ale to tylko (i aż, rzecz jasna) coczteroletnia uczta. Jest i się kończy, a potem trza się znów przez kolejne sezony karmić chlebem naszym powszednim. I ja bym bardzo chciał, żeby ten chleb nie był czerstwy i podpleśniały. Nie chodzi mi o jakieś arcymistrzowskie wypieki. Przynajmniej przez dłuższą chwilę będę całkiem kontent widząc, że piekarzowi się choć odrobinę chciało. W obliczu tej uczty, na której chce się (prawie) każdemu, taka chęć jest jeszcze silniejsza, niż zazwyczaj. Niestety, znów dostaję zakalec.
I nie w tym rzecz, że wczorajszy meczyk był jakiś tragiczny. Nie był, jak na sparring to nawet-nawet. Ale ileż jeszcze tych sparringów? Najpierw my, w sensie polskie drużyny, gramy sparringi. Potem sami jesteśmy traktowani jak sparringpartnerzy. Taka prosta zależność, prawda?
Wpierw słów kilka o naszych weteranach, co już jakiś konkretny czas tu grają i oczekujemy od nich odpowiedniego poziomu.
Nie mam wątpliwości, że Vrdoljak szybko wróci do podstawy. Wiele nie stracił z rundy wiosennej, a chwilową nonszalancję w konstruowaniu akcji można śmiało zbagatelizować. Przy Jodłowcu będzie miał ciut inne zadania i ciężar organizowania ataków rozłoży się na kilku zawodników bardziej od niego do tego predysponowanych.
Kosecki zaś jest na drugim biegunie. Strasznie daleko ma do pierwszego składu. Z kilkunastu akcji przez niego przeprowadzonych udały się dwie, w tym jedna pod koniec spotkania, kiedy standardowo wdał się w drybling, przeciwnik nie zdążył mu jej zabrać, bo mu piłka odskoczyła i musiał podawać. Tak to fajnie wyszło, że o mało miałby asystę. Gdyby tak chociaż w co drugiej akcji w miarę szybko podawał i wychodził na podanie zwrotne to nie schodziłby z boiska bez punktu. Ale on od dawna jest o jedno dzióbnięcie piłki za daleko. Ładuje się na ścianę obrońców jakby go przyciągała. To już stało się bardzo frustrujące kiedy takie akcje w jego wykonaniu widzisz co mecz od kiedy gra w Legii. Efektywność praktycznie zerowa. Na lewej stronie chociaż miał to zejście do środka i próba strzału, a na prawej to nie funkcjonuje. Lewa nóżka ewidentnie słabsza pod prawej. Jak sobie dodam drybling kończący się stratą i brak zagrożenia strzałem to niestety Kosecki nie ma argumentów, żeby na niego stawiać. Niby z jakiego powodu? Ma podobny problem, co Ojamaa. Myśli, ze wie najlepiej jak grać i nie ma zamiaru nic zmieniać. To teraz na ławie dostanie więcej czasu na przemyślenia.
Bereszyński to kolejne rozczarowanie. Półtora roku w Legii i w obronie ciągle zachowuje się tak samo. Cięgnie go do przodu przez co zostawia wolną strefę i nie nadąża z powrotem. Ileż to razy we wczorajszym meczu przeciwnik był przed nim albo on daleko od niego. Tak ważne czytanie gry z pozycji obrońcy nie zalęgło się w jego świadomości. Nadal nie wie, kiedy lepiej zostać na własnej połowie, a kiedy ruszyć do przodu, kiedy bronić szeroko, a kiedy zawęzić strefę lub zaasekurować ŚO. Nabija kilometry lecz efektów jest niewiele. Indywidualne krycie i odbiór także na poziomie juniora. Stracona pierwsza bramka to efekt kilku błędnych decyzji obrony, w tym Bereszyńskiego. Łamie spalonego, pozwala piłce pójść w kozioł i na koniec pozwala przeciwnikowi opanować piłkę w beznadziejnej sytuacji. Niestety to nie pierwszy raz, tylko tym razem skończyło się stratą bramki. W jego przypadku postęp w grze obronnej powinien już być widoczny, a nie mam takiego wrażenia. Broź specjalnie nie musi się wysilać, żeby grać jako podstawowy prawy obrońca, bo rywal sam się dyskredytuje. Na razie daleko od składu. I oby nigdy więcej na lewej obronie, bo lewa noga to niestety tutaj nie funkcjonuje.
A na plus zapiszę mu kapitalne zejście do środka i strzał. Życzyłbym mu więcej tak odważnych decyzji. Jak w obronie nie idzie to chociaż niech zostawi ślad w ataku.
Zaciąg bydgosko - lubiński za wiele nie pokazał. Dopóki Piech miał siły pokazywał to, z czego słynie: pokazywanie się do gry, dynamika, agresywność. Jako solista zostawił dobre wrażenie. Jednak przez brak współpracy z partnerami nie było z tego pożytku. Porusza się podobnie jak to czynił w Lubinie częściej poza polem karnym niż w jego obrębie. Wiele razy dublował pozycje partnerów przez co nie miał komu podać albo nie było go tam, gdzie być powinien. Dzisiaj usprawiedliwiam go brakiem zgrania. Ale to inteligentny gracz, więc na takiej wymówce długo nie może jechać.
Patrząc na Lewczuka na razie cudów nie widzę i też takich się nie spodziewam. Wybicie piłki ma wyryte jako 11 przykazanie. Przydałoby się częściej do kolegów z drużyny. Górną piłkę wygra, przepchnąć się nie da, jeszcze tylko żeby ciut lepiej orientował się co się wokół niego dzieje i będzie przyzwoicie. Ciekawe, że w parze z Wieteską wygląda jak uczeń, którego trzeba uczyć ustawiania się. Ale jak w przypadku Piecha musimy mu dać czas na naukę gry w Legii. Oczywiście nie za długo, bo mówimy o uznanym ligowcu.
Młodzi. Jedna cecha wspólna ich wszystkich łączy: słabe przygotowanie fizyczne. Tylko przez ten mankament wiele tracą na przydatności. Żaden nie wytrzymał intensywności gry. Tutaj wiele pracy czeka sztab szkoleniowy, żeby doprowadzić ich do stanu chociażby standardowego ligowca. Patrząc z tej perspektywy trener ma ograniczone możliwości korzystania z nich. Wieteska jeszcze ujdzie na OŚ, ale Kalinkowski praktycznie stał w miejscu i nie łączył środka pola z atakiem. Zbyt duża odległość dzieliła obie formacje, przez co był ogromny kłopot z konstruowaniem akcji. Napastnicy byli praktycznie odcięci od gry. Ciut bardziej mobilny byłby o wiele pożyteczniejszy. Szkoda Bartczaka, bo wyglądał jak karp wyjęty z wody. Obrona to nie jego środowisko i żywię nadzieję, że tego błędu już trener nie popełni. A Ryczkowski zachował się jak typowy Kucharczyk, czyli dostawił nogę i tyle go widzieli. Unikał walki, kontaktu z przeciwnikiem oraz wymuszania ruchem podań. Podejrzewam, że ze względu na fizyczne ograniczenia.
To młodzi chłopcy, więc mają jeszcze margines i czas na naukę i błędy. Oczywiście w Legii zbyt dużo czasu się nie daje, bo w kolejce są następni do gry. Teraz młodzi na pokazanie się mają czasu tylko tyle ile trwa rehabilitacja gracza, w którego miejscu grają. Zaraz Ronan zrzuci do rezerw Bartczaka, Kopczyński Kalinkowskiego, Ojamaa Ryczkowskiego, Dossa Junior Wieteskę. Dopóki więc mogą się pokazać Bergowi muszą zrobić wszystko, żeby zapaść w pamięć i żeby trener o nich przypomniał sobie przy zimowej przerwie. W tym czasie muszą ciężko popracować nad eliminacją mankamentów. Dla nich to jedyna droga kariery w Legii.
My teraz wiemy, to co trenerzy, że że obecnie oni nie są przygotowani na grę w seniorskiej piłce. Dlatego nie możemy od nich za wiele wymagać i przesadnie krytykować. Jednak musimy oczekiwać, że dzięki tej szansie jaką dostali będą się starali być lepsi i będą dawali sygnały w rezerwach, że się rozwijają.
Z punktu widzenia kwalifikacji do LM mamy żelazny skład i poza Vrdoljakiem żaden ze wczorajszych aktorów nie wskoczy do podstawy. W lidze zaś należy śmiało na nich stawiać. Gra na dwa składy w LM i lidze jest nieunikniona, ale i bardzo wskazana. Wiemy to po poprzednim sezonie. Trener musi mieć jak największą ilość graczy w rytmie meczowym. A to na wypadek kontuzji, a to żeby przeciwdziałać przeciążeniom i przemęczeniu graczy pierwszoplanowych, a to żeby mieć możliwość trenowania ,a nie tylko grania i regeneracji. Do tego ma doskonałą okazję do odbudowania takich graczy jak Kosecki czy Bereszyński, do nauki gry w Legii Lewczuka, Piecha czy Ronana oraz do rozwijania talentów takich jak Kopczyński, Duda, Guilherme.
Perspektywy są bardzo optymistyczne.
Nie spotkałem się z wystawianiem drugiego garnituru na mecz o Superpuchar.
"Legia nie ma obowiązku wystawiać w każdym meczu żelaznego składu"
Ale przydałoby się, żeby Legia jakoś zachęcała kibiców do przyjścia na stadion. A ten wczorajszy mecz zadziałał raczej odwrotnie. Ze strony mediów poszedł przekaz (podsycany przez Borki i Kołtonie), że Legia najpierw usilnie zabiegała o to spotkanie, żeby później wystawić wszystkich do wiatru. Pal diabli naszych kibiców ale Polsat Sport może czuć się, delikatnie mówiąc, oszukany. A z marketingowego punktu widzenia coś takiego nazywane jest strzałem w stopę nie tylko dla Legii ale też dla samej idei Superpucharu.
PZPN serdecznie olewa wszystko poza swym własnym dobrostanem. Tak było, jest i - niestety - w najbliższej przyszłości będzie. Owszem, z jednej strony należy się domagać zmiany takiego podejścia. Z drugiej, patrząc na niektóre pomysły Bońka i s-ki (limity dla nie-Unitów, scentralizowana tzw. II liga) nie jestem pewien, czy ich nicnieróbstwo z przypadku nie wychodzi rodzimej kopanej na dobre. Tak, czy inaczej, liczenie na to, że PZPN się weźmie w garść i zrobi cokolwiek pozytywnego, zalatuje już nie naiwnością, a - wybacz - głupotą. I stąd właśnie jestem głęboko przekonany, że jeśli zgodzimy się także na olewactwo klubowe, co lato będziemy przeżywać te same męki związane z konfrontacjami naszych klubów z tuzami z Armenii, Estonii, Kazachstanu, a w najlepszym wypadku Norwegii, czy Rumunii.
Zawisza odpuścił ligę w momencie, gdy już niewiele mógł w niej ugrać, natomiast perspektywy wygrania PP przedstawiały się dlań zupełnie realnie. Natomiast Legia odpuściła SPP "bo tak", bo to "mniej ważne spotkanie". Widzisz różnicę, czy może ręce opadły Ci na oczy?
Ludzie interesujący się ligą wiedzą jaka to jest parodia. Co zrobiło PZPN żeby nadać superpucharowi właściwy prestiż, nic.
Gdzie sponsor tytularny? gdzie oficjele? gdzie promocja?
Oczywiście trudno to uzyskać kiedy nigdy nie wiadomo czy ten mecz się odbędzie, gdzie się odbędzie i w jakim terminie.
Naprawdę bajania Borka i Kołtonia nie mają żadnego wpływu na wizerunek marketingowy Legii.
Nie widzę jednoznacznej odpowiedzi ani ze strony Prezesa, ani trenera, ani szanownych dyskutantów.
Zawisza odpuścił ligę, inny odpuszcza PP i tak jest było i będzie, klub ma postawione cele sportowe i finansowe i tą drogą podąża (przynajmniej powinien).
No, muszę cię zmartwić ale bajania naszych rodzimych pismaków mają ogromny wpływ na ogólne postrzeganie Legii. Że tylko przypomnę niejakiego Szadkowskiego. A za tym idą już całkiem konkretne konkrety jak np. czynsz za wynajem stadionu czy frekwencja na meczach, która ma wpływ na dochody z dnia meczowego. A nie wspomnę o zamykaniu stadionu ku uciesze pismackiej gawiedzi.
"Oczywiście trudno to uzyskać kiedy nigdy nie wiadomo czy ten mecz się odbędzie, gdzie się odbędzie i w jakim terminie."
Oj, naprawdę?
http://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/ekstraklasa,wraca-mecze-o-superpuchar-polski-9-lipca-legia-zmierzy-sie-z-zawisza-,artykul,470547,1,381.html
Jak nie wiadomo o co chodzi...
Podobno mecz z Hapoelem był zakontraktowany duzo wcześniej niż info o terminie Superpucharu i znając życie była w umowie gwarancja, że strony zagrają w najmocniejszych składach (w sumie ma to sens, jeżeli dla obu ekip miało to być ostatnie przetarcie przed pucharami). Za niedotrzymanie warunków pewnie groziła kara pieniężna, nie mówiąc o utracie wizerunku i zaufania partnerów w Europie. No i pewnie nasz Prezes ustalił sam/wspólnie z trenerem (niepotrzebne skreślić) taki scenariusz, jaki widzieliśmy.
@Forever(L)
Coś na Twojej liście skarg i zażaleń zabrakło Piecha, chociaż na meczu próbowałeś przekrzyczeć Żyletę zwracając mu uwagę na jego mankamenty w grze
Szczerze mówiąc przejrzałem portale i informacje i nie widzę jakiegoś problemu z naszego wczorajszego składu.
Ten puchar nie ma żadnego prestiżu i wiedzą o tym w większości kibice i sponsorzy.
Teoria że granie takich meczy zwiększ naszą szanse w Europie do mnie nie trafia, wczoraj gdyby nie sędzia pewno by Legia wygrała grając dzieciakami w 80% i jakie przełożenie ma mieć taki mecz na puchary?
Jeden mecz nawet na początku pucharów ma o wiele większe znaczenie niż cały ten superpuchar.
Oliver, Berg kilkukrotnie powiedział że chciał zagrać przed pucharami mecz z drużyną zagraniczną, z poziomem zbliżonym do potencjalnych przeciwników w eliminacjach do LE/LM. Dodał że przez bardzo krótki okres przygotowawczy nie było możliwości rozegrania większej ilości sparingów.
A to dziwne, bo wspomniany przeze mnie artykuł w PS pojawił się 27 maja a informacja o sparingpartnerach (na oficjalnej stronie Legii) 9 czerwca. Bardziej skłonny byłbym uznać, że prawica nie wiedziała co robi lewica, tzn. Żewłak załatwił Hapoel a Leśny pod wpływem impulsu (bez konsultacji z nikim) zadzwonił do Osucha.
o jeden mecz, który bzdurą był z nadania.
Jeżeli ranga tegoż wydarzenia będzie duża- większa
czy też idąc europejskim dilem- ogromna ...To Legia postawi 11 najlepszych piłkarzy aby "ryja" zamknąć dziennikarskim tłuczkom.
Dyskusja rozgorzała bo? ...
przegrali składem na wpół juniorskim czy Ten Zawisa jest taki mocny?
A teraz odwracając pytanie...a co ? to jest "superpuchar"?
Niech Ktoś mi przypomni skalę wydarzenia, o którym mowa tu jest podnoszona? Bo lata swoje mając nigdy nie słyszałem o randze tegoż wydarzenia.
Rozumiem natomiast blask fleszy -na "rudą" facjatę ale zasadne pytanie brzmi?
I CO Z TEGO?
Teraz tak aby jasne było- doceniam SUPERPUCHARY w Ligach mądrych
Tam ranga jest i wydarzenie jest - jakieś takie inne
To co się działo wokół superpucharu to był strzał w stopę Legii, ale to nie Legia go oddała. Strzelał PZPN (z wiatrówki) i Osuch (z urzyna).
IMHO błędem jaki popełniono przygotowując to wydarzenie była marna próba nadania mu jakiejś szczególnej wartości. Tutaj nikt nie grał o żadne wielkie pieniądze (nawet sponsor nie był potrzeby), ani o możliwość pokazania się gdzieś (wręcz przeciwnie, bo obie drużyny powinny się skupić na przygotowaniach do gry w europie), więc o co tu grać? O statystykę? No niby się powinno, ale nawet mnie taka mobilizacja jakoś nie przekonuje. No ale ok - wmawiamy ludziom, że ten superpuchar to jest superważny i powinno wszystkim na nim zależeć i co dalej? Na stadion przyjdą kibice poczuć emocje i tyle ich widzieli (bo taki mecz, nawet "na poważnie" raczej nie przekona tabunów ludzi, szczególnie po mundialowej zupie). Więc komu taki mecz?Jedyna odpowiedź jaka mi przychodzi do głowy to: Nam! Wreszcie możemy czuć się docenieni, bo zrobiono coś tylko i wyłącznie dla nas. Dla fanów TME, którzy i tak chodzą na wszystkie spotkania. Niestety prócz nas beneficjentów brak.
Ja sądzę, że PZPN powinien był pójść zupełnie inną ścieżką - taką jak zwykle chadzają np fundacja TVN (bo przypuszczam, że GDC to w dużej mierze wykorzystanie patentów z akcji typu dziennikarze vs. politycy). Ogłosić rodzinne święto sportu, ściągnąć jakieś atrakcje dodatkowe - jakiś koncercik, strefa dla dzieci, może jakąś loterie z nagrodami, super telebim pod stadionem na którym później byłby transmitowany mecz MŚ(tu termin średnio korzystny ale finał byłby najlepszy).. Najważniejsze jednak, by pokazać to w otwartej telewizji. Żeby znudzony Kowalski, przed meczem MŚ zobaczył zamiast jakiegoś "studia plaża" bandę pomalowanych dzieciaków z zadowolonymi mamusiami na meczu w Polsce. By puścić komunikat "u nas się też można bawić na meczu. Może nawet lepiej niż w Brazylii!". Na piłce to statystyczny Polak zna się równie dobrze co na medycynie, więc mecz walki mu wcale nie jest potrzebny (tym bardziej, że u nas takie pojedynki zwykle wyglądają najgorzej). Niech będzie nawet komedią pomyłek zakończoną 6:5, a będzie ok (bramek dużo więc ciekawie!).
Zdaje mi się, Pan Prezes miał podobną wizję tego wydarzenia i właśnie stąd wynika jako przyzwolenie na "drugi skład" w meczu, o który podobno tak zabiegał.
Tymczasem wyszło inaczej. Mieliśmy kolejny mecz taki sam jak w lidze, tylko jeszcze "odpuszczony" przez Legię. Zawiszy zależało znacznie bardziej, ale to efekt polityki Osucha. Zauważył, że w europie to już raczej nie pogra, więc mądrze próbował przekierować uwagę na to spotkanie. Ma dzięki temu jakąś tarczę do wykorzystania przy wszystkich najbliższych podsumowaniach (tak europejskich występów, jak i np końcoworocznych). Skłócił przy tym sporo osób, ale gra dla siebie, więc nie ma się co dziwić.
Swoją drogą mam wrażenie, że jakby wyszła Legia w 100% młodzieżowa to szybciej by wygrała niż "jedynka". Młodym się zdarzały kiksy mniejsze lub większe, ale dla mnie mecz przegrali starzy. Ja nie widziałem w nich nawet części takiego zaangażowania co u nastolatków. Nawet Sagan nie rył murawy tak jak zwykle (choć i tak wyprzedzał resztę drużyny o dwie długości
Mam podobne spostrzeżenia jak QD. Jak to możliwe, żeby bramkarz Legii przy 2 metrach wzrostu miał problem z obliczeniem wyjścia do wrzucanej piłki oraz z jej łapaniem? Wrył mi się obraz spóźnionej reakcji, kłopotów z wyjściem w górę i tylko piąstkowanie. Nawet ta interwencja przy stracie bramki w doliczonym czasie nie wryła mi się tak w pamięć.
Po jednym meczu jeszcze bardziej jestem ciekaw, czy to był jednorazowy problem czy coś poważniejszego. Koniecznie trzeba zweryfikować. I to możliwie jak najszybciej.
A przepraszam ,że spytam , prestiż to nadaje jakiś urząd? Boniek dekretem ? czy może dzienikarze jakimś specjalnym ukazem?
Jak Super Puchar ma mieć pretiż skoro większośc z Was pisze tak a nie inaczej? Jak ma mieć pretiż kiedy jedna z drużyn dzień wcześniej organizuje sparing i wystawia tam kwiat, aby o Puchar zagrać sadzonkami i w większości zakwitającymi za parę lat? W pełni zgadzam się z szanownym kibicem innej drużyny.
SP jest rozgrywany od 1980 roku a więc było trochę czasu żeby nadać mu jakąś szlachetną rangę a od tego jest piłkarska centrala a nie kluby.
Wystawienie drugiego garnituru to skutek zaniedbań centrali.
Interesuję się czynnie i regularnie ligową piłką od ponad 30 lat i dla mnie ten puchar jest zupełnie anonimowy, szczerze nie pamiętam żadnego meczu który jakoś specjalnie zapadłby mi w pamięci.
Tu jest jakaś marna próba odwrócenia sytuacji, olany przez centralę puchar a tu nagle okazuje się że to wszystko wina Legii bo w roku 2014 wystawiła drugi skład.
Jakby ktoś nadawał prestiż jakimś rozgrywkom urzędowo to można by mu nadać go z dnia na dzień, a tak to jest jak jest. Na taki prestiż o jaki wszystkim chodzi to się pracuje latami. Niestety nasz superpuchar jest na chwilę obecną zwykłą kpiną. Raz się odbywa, raz nie, przy czym odwoływany jest często w jakiś absurdalnych okolicznościach (stadion narodowy niespełniający wymogów, brak miasta które by go przyjęło..). Piłkarzy też nie grzeje mecz o jakiś tam wazonik do gablotki, z którego nic prócz statystyki nie wynika - jak Kowala na wizji spytali czy strzelił jakąś bramkę w superpucharze to nawet nie pamiętał czy grał w takim meczu! Naprawdę sądzisz, że choćbyśmy się teraz nagle wszyscy jakoś zaczęli na to trofeum napalać to by zyskało ono tak mocno prestiżu? Ja też chciałbym oglądać jak najwięcej pięknej, zawziętej wali o nie tylko każde trofeum, ale każdy jeden mecz,ale na razie rozumiem podejście piłkarzy i trenerów "szkoda nóg - za będą potrzebne bardziej".
Jeśli jednak superpuchar będzie faktycznie odbywał się regularnie (w co nie wierzę - teraz jest na nie, bo niepoważnie potraktowany, kiedy indziej byłoby źle bo kontuzję ktoś złapał przed eLM, albo za mało graczy gryzło glebę..) to rozgrywaki mogą zacząć nabierać prestiżu, ale powoli. Dlatego przedstawiłem moją wizj. IMHO byłoby znacznie korzystniej dla WSZYSTKICH gdyby nadać imprezie taką formułę, bo:
1)ociepliłby się wizerunek PZPNu i spotkań polskich drużyn, które (jak sami wiemy) postrzegane są jak permanentne wojny
2)mogłaby się stać fajnym społecznym wydarzeniem na które z roku na rok coraz więcej osób chętnie by się wybierało - wiadomo, że im więcej publiki tym chętniej się gra. Popularność imprezy jak najbardziej zaczęłaby podnosić jej prestiż.
3)byłby świetną okazją do sprawdzenia młodych w meczu o coś, a nie lekkim sparingu - wyobrażasz sobie jak później Adam Ryczkowski wspomina, że jednym z jago najważniejszych momentów w karierze był mecz o superpuchar? "to wtedy pokazałem trenerowi, że warto na mnie stawiać, że nawet w ważnym meczu o stawkę się nie spalę. W prawdzie jeszcze minęło trochę czasu nim stałem się podstawowym zawodnikiem, ale trener wiedział już na co może z mojej strony liczyć i nie bał się stawiać na manie choćby w końcówkach ważnych spotkań. Wierzę, że właśnie wtedy się zadecydowało o tym, że teraz gram Realu, a nie przepadłem jak wielu może nawet zdolniejszych niż ja"
Oczywiście, sam też wcale nie jestem w 100% przekonany, że mam rację, ale tak to na chwilę obecną postrzegam.
Ale moment.właśnie Ci powiem, taki mecz znaczenia żadnego nie ma
właśnie dlatego, że prestiżu urząd nie nadał, a Boniek dekretem nie "nabił".Czy rozważenie kwestii pierwszej jedenastki dniem pierwszym w porównaniu z dniem drugim NAPRAWDĘ nie układa pewnej symboliki?
Większość z "Nas" tez ten mecz widziała
Odbiór jest rzeczą - inną
Ale
sadzonki, które miałem możliwość zobaczyć posiadały wartość
Czy zakwitną? Kiedy zakwitną uciesze się bardzo.
Mało tego- bo już ( mogę dostać bana) nie rozumiem Twojego przekazu
To zadbajmy jako Kraj aby takie mecze były świętem.Nadajmy meczom takim znaczenie, podnieśmy ich rangę i wtedy
SENATORZE - wymagajmy
Będzie wymagany prestiż
To bardzo ładne, że zgadzasz się w pełni z szanowanym kibicem drużyny innej, tyle tylko, że inne drużyny w ocenie "superpodniety" aż tyle głosów by nie zabrały.
pozdrawiam
Jakby ktoś nadawał prestiż jakimś rozgrywkom urzędowo to można by mu nadać go z dnia na dzień, a tak to jest jak jest. Na taki prestiż o jaki wszystkim chodzi to się pracuje latami. Niestety nasz superpuchar jest na chwilę obecną zwykłą kpiną.
Pełna zgoda
Boli Wielu Ludzi bo nie wygrali, inne ustawienie stopy i dyskusja miejsca by nie miała. Za chwilę będzie Finał, a jeżeli geniusze piłki nie umiejętnie przystawią nogę- będziemy rozmawiać o PRESTIŻU Finału Mistrzostw Świata?
trochę lodu na głowy
Przyznajecie mi rację, że prestiżu nie można nadać dekretem itp. Słusznie zauważacie, potrzeba lat itd. Pytam wiec ponownie czy takie postrzeganie przez kibiców SP pomaga w budowaniu rangi czy przeciwnie. Czy organizowanie sparingu dzień wcześniej dodaje powagi SP czy odwrotnie.
Moim zdaniem laika i ignoranta jeśli np Boniek będzie stawał nawet na głowie a kluby i my dalej będziemy przyjmować tak jak przyjmujemy nic to nie pomoże. Zawsze mówię zacznij naprawiać od siebie a później wymagaj od innych.
A czy sens nadasz dekretem? Tak lat potrzeba Bardzo dużo
Ale do cholery Kibice byli i swoją bytnością pokazali.
"Czy organizowanie sparingu dzień wcześniej dodaje powagi SP czy odwrotnie. "
Nie absolutnie Nie
Ale czy Boniek na tej "głowie" staje?
Ja tego nie widzę!!!
Niech coś zrobi, niech coś zrobi - cokolwiek
Umiejętność zarabiania pieniędzy w Tzw Związku pod nazwą PZPN jest Nam znana - całą reszta to wat do odliczenia
O co pytasz Senator?
O sens?
Czy naprawdę nie widzisz, że decydyjność pewnej organizacji piłkarskiej ma tak ogromny wpływ na tzw. Zycie Klubów?
Miliony Ludzi oglądają mecze- a "oni" rozgrywają myki
Czy Blater wreszcie się podda??? Zapewniam Cie- Nie
Lige Mistrzów wymyślili- po kasę
Cytując słowa Twoje
Dalej Was panowie szlachta nie rozumiem
Czy nawet kiedy do tej Ligi Mistrzów wejdziemy?
To pieniądze- jedynie
Spotkali się Panowie i ustalili pewne sytuację. Pół minuty reklamy kosztuje tyle - ile w przekazie wart jest tu podnoszony "SUPERDMUCZAŁ"
No i co?
Ano jajco?)
a kto ? dzień wcześniej ten sparing zrobił?
CTP- nie
QD-nie
wk91- nie
dzynek- nie
ja tez nie i Ty także
ktoś go jednak zrobił
Po pierwsze, PZPN w najbliższym czasie nie zrobi nic. Bo jest organizacją zdziałaczałą, inercyjną i po uszy tkwi w ancien regime'ie. I wybranie ryżego światowca na prezesa niewiele tu zmienia. Po drugie, nawet gdyby ryży światowiec wraz ze swą świtą jednak raczył kiwnąć palcem, nie przyniesie to żadnych efektów, dopóki nie dojdzie do nas (nas - klubów, ale i nas - kibiców) taka prosta rzecz: naszej piłce boleśnie brak kultury zwyciężania. My się wiecznie do czegoś przygotowujemy. Każdy okres przygotowawczy (sic), czy to letni, czy zimowy, przynosi ileś tam zgrupowań, a podczas nich ileś tam sparringów. Do niedawna, znaczy przed reformą, ich ilość była niewiele mniejsza, niż ilość spotkań o ligowe punkty. Zresztą, liga to też "tak naprawdę" przygotowania do pucharów, puchar krajowy to przygotowania do Hanna Gronkiewicz-Waltz czego, a superpuchar, no, sami wiecie.
Mamy kijowy ten superpuchar? No racja, mamy. Ale lepszy taki, niż żaden. Zawszeć to jakiś ten, no, "wazonik", który można sobie wstawić do gabloty. A tych "wazoników" to, szczerze powiedziawszy, polskie kluby zbyt wiele nie gromadzą. Nawet te najbardziej utytułowane mają wszystkiego po dwadzieścia parę sztuk. Czy to naprawdę aż tak dużo, by ostentacyjnie olewać możliwość dostawienia kolejnych?
Jak już jest, jest zapowiedź że będzie zawsze u mistrza kraju to czytam że sparing, rozgrzewka przetarcie dobry aby ograć młodych, a właściwie to szkoda że jest bo sparing z mocniejszym lepszy.
Jestem ciekawy czy mecz o Tarczę Dobroczynności na którym Wembley zapelnia się w 100% też drużyny poprzedzają sparingiem dzień przed.
Czy cykliczna obecność xx tysięcy ludzi to dla jaj czy dla obejrzenia widowiska w którym obie drużyny chcą Tarczę zdobyć.
Ale jak to mówią, niezbadane są ścieżki kibicowskiej logiki.
Akurat jeżeli chodzi o Tarczę Dobroczynności to angielskie zespoły mają ją w głębokim poważaniu. Słaby przykład. Stadion jest pełen natomiast, bo w Anglii zawsze jest pełen
Ja uparcie twierdzę, że wyszło cholernie SŁABO. Tylko nie mam przekonania, że można było lepiej. Masz wątpliwości Senatorze, czy ten mocno średni zespół z Azji (wicemistrz Izraela - proponuję zerknąć na ranking UEFA [dziwne, że zespół z Azji jest w europejskiej federacji, hmmm...] tej ligi) jest lepszy od Zawiszy? Ja wątpliwości nie mam żadnych. Przed europejskimi pucharami, w których gramy z poważnymi przeciwnikami, lepiej mieć przetarcie z lepszym zespołem czy gorszym? A kiedy indziej tego sparingu nie było jak zrobić, przerwa między sezonami była zbyt krótka. Chyba już dawno uznaliśmy, że mamy skończyć z kompromitacjami w europie - więc podporządkowaliśmy europejskim eliminacjom nasze przygotowania.
Wyszło źle? Wyszło. Co można zrobić żeby następnym razem wyszło lepiej? Popracować na PijaRem
No byłaby wtedy ta cała dyskusja? (o tym czy by była, gdyby w 93 minucie Geworgian nie przyfarcił i byśmy wygrali w karnych, nawet nie mówię
@CTP
"Ja, podobnie jak Senator, też odczuwam pewien dysonans poznawczy czytając narzekania, że Superpuchar nie ma odpowiedniej rangi i jednocześnie godząc się na obniżanie tej rangi przez Legię."
Ja odczuwam dysonans poznawczy czytając, że dla Kibica Legii ważniejsze jest budowanie prestiżu Superpucharu, niż dobry wynik swojej ukochanej drużyny w rozgrywkach europejskich
Oczywiście nie dotyczy to Szanownego a-c10, który akurat ma pełne prawo czuć się oszukany. Przykro mi
Sorry ale zrzucanie winę za porażkę na pecha, delikatnie mówiąc, mocno rozmija się z rzeczywistością. Zarobiliśmy 3 bramki nie wskutek pecha ale kardynalnych błędów w defensywie, które w dużej części były spowodowane dość radosnym zestawieniem piłkarzy.
Taki dysonans jest normalny - my jesteśmy kibice i nam musi zależeć na pięknej grze i tytułach. U mnie wynika on z próby wcielenia się we wszystkie strony zamieszania, które często mają zupełnie przeciwne cele i założenia.
Również zdaje mi się, że gdyby Osuch nie podniósł larum (które, jak wspomniałem, w pełni rozumiem) to nikt by się nie czepiał składu jego ekstremalnie wysokiego odzwierciedlenia prestiżu. W PP też często wychodzi drugi skład i problemu nie ma. Wszyscy akceptujemy, że liga jest ważniejsza, mimo, że prestiż PP też kuleje. Faktycznie wyszło dość kontrowersyjnie z tym sparingiem i nie w pełni rozumiem założenia trenera, ale skoro takie podjął to nie zamierzam się z nim kłócić. Kwestia prestiżu "bo tak" mnie nie przekonuje, bo gdyby piłkarze jedynki wszyscy zagrali tak jak Ci co wyszli to dopiero by prestiż po tyłku dostał.
Zwróćcie uwagę, że mistis powiedział coś bardzo podobnego co trener Berg. Nasz szkoleniowiec też był ze wszystkiego zadowolony i nikt nie zwrócił na to uwagi. Skupiliśmy się na prestiżu, a nie na wyniku, czy grze.
"Ja odczuwam dysonans poznawczy czytając, że dla Kibica Legii ważniejsze jest budowanie prestiżu Superpucharu, niż dobry wynik swojej ukochanej drużyny w rozgrywkach europejskich "
To jest fraza dla Wszystkich -wymagających prestiżu
Ile jeszcze cierpienia przyniesie Wam wynik meczu o NIC?
A ile radości podniesie fakt, że na boisku biegali Chłopcy, którzy lat mają 17-scie lub 18- scie.
Gdzie z małą chwilę będzie Zawisza?
Gdzie?
Mówiąc kolokwialnie- w "dupie"
A sens Tych młodych Ludzi Jest ogromnie ważny! Bo za lat kilka dzięki NIM -będziemy( w co wierze) mieć możliwość napisania liter
pozdrawiam PRAWDZIWYCH KIBICÓW LEGII -NIE "SUPERPRZYPADŁOŚCI"
Za rok na naszym stadionie kolejnych 7 nastolatków moczy super puchar z finalista PP, dajmy na to Cracovia. Bijemy kolejny rekord najmlodszego debiutanta w historii klubu.
Nasza pierwsza drużyna dostaje kolejny raz beczki w fazie grupowej LM.
Cale to gledzenie można by bylo wysadzić w ...../ węzykiem./
Skoro zaufalismy nowemu trenerowi, to pozwolmy mu doprowadzić swój pomysl do końca. Na rozliczenie będzie jeszcze dużo czasu.
Ps 2
Pisanie na tablecie jest beznadziejne
Ps
Pozdrawia z festiwalu bluesowego w zimnych Su walkach.
Ps
Superpucharu już nie będzie.
Nie dlatego, że go nie ma. Mistrzem i zdobywcą PP jest po prostu ten sam klub...
"Sorry ale zrzucanie winę za porażkę na pecha, delikatnie mówiąc, mocno rozmija się z rzeczywistością. Zarobiliśmy 3 bramki nie wskutek pecha ale kardynalnych błędów w defensywie, które w dużej części były spowodowane dość radosnym zestawieniem piłkarzy."
Primo: wyraźnie napisałem, że jedyne co możemy robić to pracować na PRem
Secundo: co z tego, że byśmy stracili 3 bramki, jak byśmy strzelili 5? Nie rozumiem. Jedną z bramek Zawisza (chyba) strzelił po nieodgwizdanym spalonym - to chyba pech? Dwa karne dla nas były bezdyskusyjne (pisze się nawet o 3 - ale tego 3ciego to już sobie nie przypominam), a nie zostały odgwizdane - to chyba też niefart?
Czepiaj się CTP tego czego warto się czepiać (bo jest tego i tak nie mało
@MeM
Ta koncepcja jest wyjątkowo bliska memu sercu
A to czemu? Właśnie lepiej! Zagra Legia Berga (Mistrz) z Legią Magiery (częściej widziani w PP)! Zadowoleni będą i ci co chcieli zobaczyć pierwszy skład i ci co wolą ogrywać młodych, będzie dodatkowy mecz o stawkę, kolejne trofeum w rękach Legii, a i okazja by Panowie Trenerzy waśnili sobie pare kwestii w sposób piłkarski - na boisku.
Nawet idąc dalej w swojej prostocie myślenia, powiem tak!
Dobrze, że ta strona istnieje ( chylę czoła dla administracji)
Z tak ubogiego przekazu różnych portali na których sensu nie ma...
Tu można "pogadać" i zderzyć się z myślami Ludzi, którzy mając zdanie odmienne potrafią to nazwać.
Szacunek ogromny
I tylko utrzymajmy tą formułę, mając na względzie sedno dyskusji!
Całym Życiem zawsze LEGIA a na starość mam przyjemność "poczytania" Ludzi mądrych
CZARNA ELKO
DZIĘKUJE
Ostatnio nawet nam się uadło przeprowdzić dwa wywaidy z głównymi postaciami naszego klubu czyli duetem właścicielskim M&L.
Obaj podkreślali ,że trzeba tworzyć silną ligę i padały bardzo rozsądne argumenty. SP jest jej częścią i co? dupa, nie w sensie zdobycia tylko podejścia. Naprawdę więcej od nas zależy niż by się mogło wydawać.