A+ A A-

Legia - St Patrick's Athletic 1-1: Legia grać!

Legia rozpoczęła grę w europejskich pucharach w sezonie 2014/15 w bardzo słabym stylu. Remis 1:1 z drużyną St Patrick's Athletic stawia Legię w trudnym położeniu przed meczem rewanżowym, który odbędzie się w przyszłą środę w Dublinie. Odpadnięcie z europejskich pucharów już w drugiej rundzie kwalifikacyjnej byłoby dla naszego klubu katastrofą wizerunkową, finansową – a przede wszystkim sportową.

Pierwsze skojarzenie nasuwające się po meczu Legii z St Patrick's Athletic jest wyjątkowo paskudne – to dwumecz Wisły Kraków z Levadią Tallin w lecie 2009 roku. Pierwszy mecz w Krakowie w połowie lipca, do przerwy sensacyjne prowadzenie gości 1:0, wyrównanie dla drużyny mistrza Polski dopiero w 90. minucie meczu, 1:1. Skąd my to znamy? W dodatku nie był to jedynie wypadek przy pracy, w rewanżu padł przecież wynik 1:0 dla Estończyków i Wisła w kompromitującym stylu zakończyła przygodę z Ligą Mistrzów.

Nie mam wątpliwości, że legioniści potrafią grać w piłkę lepiej niż Irlandczycy, nie mam też wątpliwości, że gdyby środowy mecz potrwał jeszcze z pięć minut, Legia by go wygrała. Ale czy awansujemy do trzeciej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów? Tu niestety nie mogę już napisać, że nie mam wątpliwości. Drużyna St Patrick's Athletic przechytrzyła nas najprostszą możliwą taktyką. Kiedy Legia miała piłkę, na desancie czyhał osamotniony Chris Fagan, a jego dziewięciu kolegów starało się ustawić między piłką a bramką strzeżoną przez Clarke'a. Legia nie miała zielonego pojęcia jak rozbić ten rygiel. Brakowało strzałów z dystansu, dośrodkowania padały łupem środkowych obrońców irlandzkiego zespołu, nasze skrzydła praktycznie nie istniały. Rewanż w Dublinie może przebiegać według podobnego scenariusza.

Przy czym, uwaga, Irlandczycy wcale nie przyjechali do Warszawy, licząc na najniższy wymiar kary. Zwracało uwagę, że w pierwszej połowie przy rzutach rożnych wykonywanych przez Legię zostawiali na desancie aż dwóch zawodników, ewidentnie mając nadzieję na przejęcie piłki i wyprowadzenie kontry. Niby murowali bramkę, ale nagle zupełnie znikąd ich lewy obrońca 'urywał się' zaskoczonemu Michałowi Żyro i otrzymywał podanie w dobrym tempie. Żyrko za swoje gapiostwo zebrał wreszcie potężną burę od Dusana Kuciaka. Zaimponował też sposób, w jaki Irlandczycy rozegrali w pierwszej połowie kontrę 'dwóch na trzech', po której Fagan znalazł się w sytuacji sam na sam z Kuciakiem, a skórę uratował nam Inaki Astiz, wybijając piłkę z pustej bramki. Ten zespół bez wątpienia miał na nas pomysł. A czy my mieliśmy pomysł na nich?

Wydawało się, że chcieliśmy grać spokojnie, cierpliwie, zmęczyć przeciwnika. To wbrew pozorom wcale nie byłaby taka niedorzeczna koncepcja. Wygrana 2:0 czy nawet 1:0 prawdopodobnie rozstrzygnęłaby kwestię awansu. Nie przewidzieliśmy tylko, że Irlandczycy będą tak groźnie kontratakować, że będą mieli tyle sytuacji bramkowych i pierwsi strzelą nam gola. Bramka dla St Patrick's Athletic była efektem wyjątkowo niepewnej fazy meczu w wykonaniu Legii. Najpierw strzał Brennana z dużym trudem obronił Kuciak. Kilka minut później ten sam Kuciak, naprawiając błąd Astiza, podał piłkę irlandzkiemu pomocnikowi, który o mały włos przelobowałby Dusana strzałem z dystansu, a Helio Pinto przejmując piłkę, skierował ją wprost pod nogi zawodnika drużyny gości – właśnie ta akcja doprowadziła do bramki na 0:1.

Irlandczyków w środowym meczu charakteryzowała duża staranność. Piłka dobrze 'siedziała' im na nodze, prawie każdy strzał leciał w światło bramki. Legii natomiast nic nie wychodziło, mnożyły się złe decyzje, niedokładne podania. Odrobiny szczęścia w postaci dosłownie kilku centymetrów zabrakło Helio Pinto przy strzale z rzutu wolnego, fatalnie pomylił się w stuprocentowej sytuacji Marek Saganowski (podobną okazję miał w meczu z Zawiszą, i również ją zmarnował!). Czasem zdarzają się takie mecze, czasem po prostu nie idzie i już. Tylko że to kiepskie usprawiedliwienie.

W Legii po to zatrudniono Henninga Berga, po to ściągnięto Helio Pinto czy Orlando Sa, płacąc im ciężkie pieniądze, żeby dać drużynie szansę zaistnienia w Europie, żeby wzbogacić ją o pierwiastek jakości. Póki co Orlando Sa zszedł z boiska, prosząc o zmianę po pierwszym ostrzejszym ataku przeciwnika, a Helio Pinto bardziej pomógł przeciwnikowi w zdobyciu bramki niż swojej drużynie w... czymkolwiek. I śmieszne to, i straszne. W ogóle cała koncepcja z odsunięciem Vrdoljaka od pierwszego składu i zastąpieniem go Helio wydaje się co najmniej dyskusyjna. Ale, żeby nie było że szukam tylko portugalskich kozłów ofiarnych, także postawę Kuby Koseckiego czy Michała Żyro uważam za zwyczajnie beznadziejną. Chciałbym przypomnieć sobie jedno dobre zagranie Żyrki, chociaż, do licha ciężkiego, jedno. I jakoś nie mogę. Dziesięć milionów euro, hehe... A taki Ondrej Duda potrafił raz a dobrze zagrać, zapuścić obrońcy 'siatę' i wypuścić Radovicia na dogodną pozycję (zresztą Rado też strzelił z 'siatą'). Abstrahując już od indywidualnych ocen, dodam jeszcze, że w grze Legii chyba najbardziej dziwiła mnie trudność, z jaką przychodziło nam odbieranie piłkę przeciwnikowi i niemal zupełna rezygnacja z gry wysokim pressingiem.

Środowy mecz był przykrym, przygnębiającym widowiskiem. Jeżeli ktoś czyta regularnie moje wpisy na czarnej-eLce, wie że mieszkam obecnie poza Warszawą i siłą rzeczy mam wielu znajomych i przyjaciół w południowej Wielkopolsce. Po powrocie z meczu z St Patrick's Athletic odpaliłem FB i trafiłem na dyskusję zapoczątkowaną przez jednego z moich wielkopolskich znajomych, zresztą mojego serdecznego druha z kilku lat wspólnej, ciężkiej pracy w lokalnej gazecie. Wiecie jak pisał o Legii on i jego rozmówcy? „Nasi”. No to ładnie się nasi popisali... Jedyna pociecha - gorzej już chyba być nie może?

Dyskusja (51)
1środa, 16, lipiec 2014 09:34
Nareszcie !
Uwielbiam ten dreszczyk emocji, który towarzyszy mi od rana w dzień meczowy. Próżno go szukać nawet w dzień finału mistrzostw świata Smile
Niby jesteśmy lepsi, niby powinniśmy gładko wygrać, ale..
Ta nutka niepewności powoduje, że nie wyobrażam sobie, aby mogło mnie zabraknąć na trybunach.
Oglądając naszych chłopaków w ostatnich meczach, odnoszę wrażenie, że od ostatnich występów w LE minęło kilka lat. Ta drużyna bardzo dojrzała. Nabrała pewności siebie. Wielu piłkarzy przestało bać się "własnego cienia"
Minął okres aklimatyzacji. Czas na poważne granie.
Coś mi mówi, że w tym sezonie i dla nas zaświeci słoneczko.
Do zobaczenia na Ł3 Wink
2środa, 16, lipiec 2014 09:36
iocosus
Starając się empatycznie wejść w „skórę” piłkarza, nie lubię takich meczów jak dzisiejszy. Nic do zyskania, bo przecież wygrana to obowiązek, odprawienie z kwitkiem niżej notowanej drużyny wydaje się formalnością, kibice już debatują nad przeciwnikiem w III rundzie i trudno jakoś do nich mieć o to pretensje, rzecz jasna jakieś pitu, pitu, że żadnego rywala nie można lekceważyć, zawodowiec do swoich obowiązków podchodzi na poważnie, a jeśli tylko ten prerogatyw spełniony zostanie to problemów być nie powinno, ale … polskie kluby co i raz doświadczają jakichś Levadii, Żalgirisów. Nic do zyskania, a do stracenia wszystko! Jeśli na boisku zacznie się nie układać, jeżeli zabraknie farta, jakiś kontratak ptfu, ptfu „kelnerom” się uda, piętrowy autobus będzie w bramce garażował, a cierpliwości, opanowania zabraknie, myśl „do stracenia wszystko” zacznie się kołatać z tyłu głowy i tylko walić głową w mur pozostanie …. Nie lubię takich meczów.

Czy St Patric’s Athletic to gorsza drużyna od FC Dudelange, a my jesteśmy lepsi od Red Bull Salzburg?

Wolałbym dziś przypomnieć piłkarzom tytuły austriackich gazet z 2012 roku, niż później samemu je czytać w Przeglądzie Sportowym: "Tiroler Tageszeitung" - "Salzburg zhańbił całą futbolową Austrię", "Kurier" - "Historyczny blamaż Salzburga".

Piłkarzy mamy lepszych, w to nie wątpię, irlandzkiej drużyny nie znam, ale polecę stereotypem, jeżeli ich piłkarsko nie rozklepiemy, gra zostanie sprowadzona do atletycznych, fizycznych pojedynków, to będzie ciężko.
3środa, 16, lipiec 2014 09:52
matus007
Bardzo dobra robota z tym artykułem i grafikami składów .Mam pytanie do kibica50 o ustawienie 4-1-4-1 z jednym def.pomocnikiem .Za pinto mógłby grać Duda,przeciwnik jest jest taki mocny chyba, że słowak będzie brany pod uwagę dopiero w 3 runde ??
4środa, 16, lipiec 2014 10:14
Garm
Kibice z Irlandii podkreślają, że ich ekipa ma słabą obronę. Berg mówił, że St. Patrick's przywykł do prowadzenia gry i w rywalizacji z Legią będą musieli wyjść poza swoją strefę komfortu. To może być dla nas ciekawa okazja do przećwiczenia pressingu i rozgrywania akcji po odbiorze w wysokich strefach.
5środa, 16, lipiec 2014 11:12
iocosus
Garm gdyby te przypuszczenia się potwierdziły, o inklinacji i gotowości Irlandczyków do otwartej, ofensywniejszej gry, to powinno teoretycznie być nam łatwiej. Jednak osobiście ulegając stereotypowi obawiam się, że ustawią podwójne zasieki na swojej połowie licząc na szybki kontratak. Czyli banalny schemat, który niestety czasem bywa skuteczny.

Oby zagrali otwarcie, zrobili tym samym miejsce, choćby i dla Koseckiego ścigającego się z nimi przy wychodzeniu na wolne pole, przy podaniach za plecy obrońców. Przy wycofanej, „zamkniętej” taktyce, walory choćby takiego Kosy maleją.
6środa, 16, lipiec 2014 11:14
Garm
Ja prawdę mówiąc wątpię, żeby dziś zagrał Kosecki. Jeśli Kucharczyk jest zdrowy (a ostatnio trenował chyba normalnie), to zobaczymy skład identyczny jak w sparingu z Hapoelem.
7środa, 16, lipiec 2014 11:32
Jeśli zagrają otwarty futbol, to tylko przez chwilę.
Legia szybkim pressingiem zepchnie ich pod pole karne i tak już zostanie.
Przynajmniej taką mam nadzieję.

@matus007

Jeśli nie będzie potrzeby (raczej nie będzie) Duda na boisko nie wejdzie. Nie ma potrzeby ryzykować po raz drugi.
8środa, 16, lipiec 2014 11:44
Oliver
W ostatnim meczu Saint Patrick's z Bohemiansem, na lewej obronie grał z 12-tką Lorcan Fitzgerald.Gość totalnie niepewny i co rusz ogrywany. Duże pole działania dla Michała Żyro Wink
Uwaga na bardzo brutalnie grającego gościa z 6-tką - Grega Bolgera, Pinto musi uciekać z nogami.
9środa, 16, lipiec 2014 11:48
Oliver
Pytanie do administratorów : dlaczego mój nick jest w nawiasie?Wink
10środa, 16, lipiec 2014 12:08
iocosus
Kuchy też się lepiej nadaje do szybkiego ataku, niż pozycyjnego rozklepywania, mhm, jestem większym zwolennikiem Kucharczyka niż Koseckiego, ale ten pierwszy gra dobrze gdy fizycznie prezentuje się nienagannie, kontuzja ponoć była drobna, ale czy już śladu nie będzie i właśnie teraz Kuchy będzie hasał jak młody bóg? Cóż, weryfikacja nastąpi wieczorem.

Jeżeli Berg zgodnie z przewidywaniami Kibica50 zaordynuje wysoki pressing, o ile jest w pełni sprawny i fizycznie gotowy to powinien postawić na Kuchego, pod tym względem moim zdaniem jest dużo wydajniejszy, efektywniejszy od Kosy, choć i temu drugiemu nie odmawiam, że może jakąś piłeczkę wyłuskać, ale do mozolnej pracy, do nieefektownego zamykania kierunków podań, dużo lepszy, dla mnie, wydaje się Kucharczyk.

A pro po uwagi Olivera, jeżeli skład ze sparingu z Beer Shevą zostanie utrzymany, to ten mecz jest ważną próbą dla Helio Pinto, przynajmniej tak to odbieram. Niech uważa na nogi, ale też i pokaże że do specyfiki gry kontaktowej już się przystosował. Nowy sezon i nowa szansa zaistnienia w wyjściowej, pierwszej jedenastce, choć w tej chwili trudno mi sobie wyobrazić grę z Helio z drużyną o większym od Legii potencjale ofensywnym. Ale to dylemat na przyszłość, żeby zaistniał, to dziś zawodnik na „8” powinien spełnić swoją rolę.
11środa, 16, lipiec 2014 12:11
iocosus
@ Oliver

Gawin nam stronę udoskonala, czasem z efektem ubocznym. Wink Smile
12środa, 16, lipiec 2014 12:26
@iocosus

O ile dobrze odczytałem nowe ustawienie Berga, to Pinto gra bliżej naszych obrońców niż Jodła.
Wg mnie ma to dwie zalety.
Pinto jest pierwszym kontaktem między obrońcami a atakiem. (lepszy przegląd pola i podanie)
Jodła stojąc bliżej bramki przeciwnika a) może oddać strzał zarówno głową jak i nogą b) jest pierwszy do przerywania kontrataków.
Pinto w ostatnim meczu miał kilka fajnych odbiorów.
13środa, 16, lipiec 2014 12:53
iocosus
„Pinto jest pierwszym kontaktem między obrońcami a atakiem. (lepszy przegląd pola i podanie)” – wskoczył za Vrdoljaka, zatem i wypełnia schemat bergowego założenia, o którym sam Ivica opowiadał, to by było logiczne, ale w tej parze Pinto – Jodła jeżeli ktoś ma rozgrywać to zdecydowanie Portugalczyk, właśnie ze względu na wymienione walory, no inaczej wyobrazić sobie tego nie mogę. Jodła też musi harować w asekuracji nie ma bata i wydaje mi się, że w poważnym meczu z silnym przeciwnikiem pod naporem, w linii w środku z Pinto, wahadłowo w ofensywie, ze wzajemną asekuracją, tak to i z Vrdoljakiem wyglądało, a że od czasu do czasu, pójdzie przebojem do przodu właśnie w swoim najlepszym stylu, to czysty zysk. Przyznaję że dla mnie tak grający Jodła zasługuje na reprę, nie wiem czy na pierwszą jedenastkę, ale na kadrę z pewnością. Pytanie w jakiej dyspozycji w oficjalnych meczach teraz się objawi?
14środa, 16, lipiec 2014 13:57
KAM
Jestem bardzo ciekawy tego ustawienia z cofniętym Pinto (jeśli dobrze to rozkminiliśmy). Może chodzi o lepsze wprowadzenie piłki z obrony. Pinto chyba ma lepsze podanie od Vrdoliaka ale czy nie będzie zachwiana równowaga w odbiorze?
Ciekawe czy Berg będzie próbował w tym sezonie gry piątką obrońców, gdzie boczni są ustawieni wysoko i wspomagają ofensywę? W zasadzie to by dla nas było dobre ustawienie bo chyba łatwiej jest wtedy zmieniać ustawienie z mocno ofensywnego na wzmocnioną defensywę?
Wtedy taki Ronan miałby większe pole do popisu.
15środa, 16, lipiec 2014 14:13
Senator
Jeśli mówimy o Pinto to mnie w ostatnim sparingu zaskoczył właśnie odbiorami. Zauważył to również kibic50. Nie pamiętam aby wcześniej coś podobnego robił choć wiadomo grał dużo wyżej i może dlatego.Osobiście bardziej jestem ciekawy Sa, w sparingu właściwie niewidoczny.
16środa, 16, lipiec 2014 14:33
KAM
@SA
Po analizie ostatniego mundialu, specjaliści wieszczą schyłek typowych środkowych napastników. Strzelili mniej bramek i rzadziej byli przy piłce niż ofensywni pomocnicy.
17środa, 16, lipiec 2014 14:40
Senator
@KAM
Nie znam się ale taka Barcelona grała chyba teoretycznie bez napastnika, a i my często gęsto chyba że ktoś naprawdę uważa Miro za takiego. Jednym słowem spostrzeżenia moim zdaniem jak najbardziej trafne.
18środa, 16, lipiec 2014 22:51
Bolek
Cale szczęście, że odpuscilismy Superpuchar bo pewnie trojke bysmy przyjeli. A tak nie stoimy na straconej pozycji przed rewanzem
19środa, 16, lipiec 2014 23:16
anonimowy_legionista
Byłem sceptykiem przed tym meczem i wyszło na to, że na razie miałem rację.

Goście, którzy trenują amatorów, piszą do lokalnej gazety, naprawiają lodówki i etc. przyjeżdżają na Łazienkowską 3 jak po swoje.

W rewanżu będzie albo 0:0 (HB już tak kiedyś umoczył z Florą Talin), albo 0:4 (Legia nawiąże do sezonu 96/97 i dwumeczu z Glenavon FC).
20czwartek, 17, lipiec 2014 00:55
Senator
Pierwsze co pomyślałem to wstyd przed całą Polską.
Drugie co pomyślałem może i dobrze że w pierwszym meczu bo taka lekcja pokory przyda się wszystkim, od piłkarzy poczynając na właścicielach Legii kończąc.
Nie wyobrażam sobie odpadniecia w tej fazie rozgrywek ale to co grali przez 70 minut to jakiś koszmar. Piłkarze sprawiali wrażenie jakby byli na boisku za karę lub nie mieli pojęcia co mają grać. Żyro przyklejony do linii bocznej wrzutki na najmniejszego na boisku Koseckiego no i obrona.Powinno być trzy bez żadnej zbędnej dyskusji.
Nie chce mi się więcej pisać ale mam szczerą nadzieję że zarówno piłkarze jak i wszyscy w klubie zejdą na ziemię.
Panowie piłkarze jak się gra w piłkę widzieliśmy przez ostatni miesiąc ja aż tak dużo nie wymagam ale zapierdol na boisku to wasz obowiązek.
21czwartek, 17, lipiec 2014 01:37
iocosus
A-L zgadzam się, że zarówno jeden jak i drugi scenariusz może nastąpić, zatem może jeszcze z ostatecznymi wnioskami się nieco wstrzymajmy.

Red Bull skład miał bardziej wartościowy od Legii a z Luksemburczykami umoczył, zatem tu jakiś „drogocenny” transfer wcale nie musiałby oznaczać zbawienia i zmiany obrazu gry, osobiście w to wątpię, a że mogą być problemy i to duże w takim meczu przewidywałem. Można powyżej zweryfikować, pisałem: „Nic do zyskania, a do stracenia wszystko! Jeśli na boisku zacznie się nie układać, jeżeli zabraknie farta, jakiś kontratak ptfu, ptfu „kelnerom” się uda, piętrowy autobus będzie w bramce garażował, a cierpliwości, opanowania zabraknie, myśl „do stracenia wszystko” zacznie się kołatać z tyłu głowy i tylko walić głową w mur pozostanie …. Nie lubię takich meczów. (…) jeżeli ich piłkarsko nie rozklepiemy, gra zostanie sprowadzona do atletycznych, fizycznych pojedynków, to będzie ciężko”. Myliłem się o tyle, że kilka przemyślanych ataków oprócz jednego Irlandczykom nie udało się skutecznie wykończyć, farta to my mieliśmy i godnego bramkarza. Kuciak najlepszym z Legionistów, tego przyznaję nie zakładałem. Na stryczku w tej chwili dyndamy, ale to nie oznacza, że się nie urwiemy. Może tak, a może nie, w 2010 roku Lech zanim grał swoje pamiętne mecze z Juve i MC męczył się w karnych z Interem Baku. Ze Spartą wtopił, psy na nim wieszano, a później ….

Pewne jest jedno, że tak grać jak w środę nie można. Berg żadnym cudotwórcą nie jest, niech się modli o dobry wynik na zielonej wyspie, bo szybciutko na polskiej ziemi zjedzie windą z nieba do piekła, z tym że ja cały czas będę twierdził, że sumaryczną ocenę temu trenerowi będzie można wystawić dopiero w czerwcu 2015! Jakieś nerwowe ruchy będą świadczyły, ze wkraczamy na ścieżkę Józia W.

Przed meczem mnożyliśmy pytania, kilka odpowiedzi poznaliśmy. Żal mi Helio Pinto, fajny, sprawiający sympatyczne wrażenie facet, ale wątpię żeby się w Legii podniósł. On stroni od „bycia pod grą”, „jej prowadzenia”, nie podejmuje brania odpowiedzialności za kreowanie akcji zespołu na siebie, może zaskoczyć niebanalnym, kunsztownym zagraniem, świetnie bitym wolnym, ale to są pojedyncze przebłyski. Helio moim zdaniem być może nadaje się do gry trójką środkowych pomocników jaką kiedyś Skorża uskuteczniał, ale nie jest w jedenastce piłkarzem wiodącym, a uzupełniającym i tylko tak raczej go można traktować.

W końcówce Irlandczycy grali „na oparach”, ale dla mnie, ewidentnie widać że Rado zyskuje gdy ma koło siebie Dudę, obojętnie w jakiej formie. Nie wiem czy Słowak za tydzień podoła, bezwzględnie jednak domagałbym się go na placu.

O Żyro chyba lepiej nie wspominać, jeżeli chłopak gdzieś coś wspominał o chęci liderowania, to musi się porządnie nad sobą zastanowić. Jeżeli pętla na szyi się zaciśnie za tydzień, stanie się jednym z głównych winowajców, wbiłbym mu to do głowy i dał szansę na rehabilitację. Niech pokaże, że ma jaja, nawet jeżeli jest bez formy, niech orze językiem z wycieńczenia po irlandzkiej murawie.
22czwartek, 17, lipiec 2014 03:54
anonimowy_legionista
@iocosus

W sumie to nie wina Berga, że mamy takich piłkarzy jakich mamy.

Jednego nie rozumiem, wszyscy się rozpływali nad tym jak ułożył Legię wiosną, ale poza tym, że inaczej podchodzimy do gry obronnej to stempla jak w przypadku Kociana czy Rumaka nie widziałem. W lidze nikt nie zrobił nam gang-bangu raz czy drugi i znowu nastała bezkrytyczna wiara.

Ja się już nawet nie dziwię Ljuboji, iż twierdził że z imprezy jest lepszy niż reszta. No pewnie, że nie chodzi o wszystkich, ale na pierwszy skład zasługuje tylko kilku zaczynając od Kuciaka.
Pozostali powinni zostać gwiazdami na Pudelku.

Swoją drogą największy problem mają ci co opowiadali jaka ta Legia jest i będzie oraz ci co ściągają piłkarzy pokroju Sa czy Pinto.
Sa do września prawdopodobnie nie zagra, to kiedy on pokaże swoje nieprzeciętne możliwości? Skoro Jol dwa lata temu go zweryfikował w lidze siłowej to czemu u nas nikt nie wyciągnął wniosków?

Leśny ma teraz twardy orzech do zgryzienia, jest megachu...o, a kompromitacja w pucharach pójdzie na jego konto.

Przypomnę jeszcze raz słowa Darka Kubickiego po odpadnięciu Legii z Austrią Wiedeń z Pucharu UEFA - Z tymi piłkarzami nie da się więcej osiągnąć.

Czasy się zmieniają, a wnioski można wysnuć podobne.
23czwartek, 17, lipiec 2014 04:08
corazstarszy
Patrz Pan, ledwie się mundial skończył, a już takie emocje. Pięć spostrzeżeń:
1. Niech nas nie dziwi to rozstrzygnięcie, ani nawet to, że najlepszy w Legii był Kuciak. Już nowoświęci powinni byli do przerwy rok temu uciąć sprawę awansu. Polska piłka klubowa
2. Pamiętając jeszcze o MŚ, szukałem analogii, kto grał porównywalnie. Przez ok. 15 minut myślałem, że Argentyna w dwóch pierwszych meczach grupowych. Potem stwierdziłem, że obrażam Argentynę.
3. Prezes Leśnodorski rwie włosy z głowy, czemu mało ludzi kupuje karnety. Niech się nie dziwi – grozi nam porównywanie pucharowych dokonań trenera Berga z ‘dokonaniami’ poprzednika. Czyli stoimy w miejscu, za co ludzie nie będą płacić.
4. Po ludzku moja sympatia jest po stronie półamatorów z Irlandii bardziej niż półprofesjonalistów z Polski.
5. Sposób gry Legii jest zaraźliwy. Kosecki coś tam w 1. połowie próbował szarpać. Potem przestał. Trenowali strzały? Niech dalej trenują - widać, że zanim Brzyski, Żyro, Radović i koledzy się wstrzelą, to minie kilka tygodni. Może to być nasza jedyna broń: bezruchem nawet stojących beczek Legia nie ogra.
24czwartek, 17, lipiec 2014 06:12
anonimowy_legionista
Jeszcze tak na gorąco przed urlopem.

1. Niepokoi mnie to, że kolejny raz drużyna półamatorska z Wysp Brytyjskich lepiej i płynniej operuje piłką niż Legia.

2. W przypadku wtopy w Dublinie (co nie jest takie nierealne) trzeba zastanowić się nad zatrudnieniem trenera zamordysty.

3. Jedynym graczem z pola, który gra na stałym poziomie jest Jodłowiec.

4. Radović musi mieć z kim poklepać, bez Dudy gaśnie. Więc tata i syn muszą grać razem.

5. Do tej pory nie rozumiem fenomenu Koseckiego.

6. Sa i Pinto powinni dostać wolną rękę w szukaniu nowego klubu.

7. Przyzwoitość nakazywała by aby w razie wtopy w Dublinie piłkarze przekazali swoje 3 miesięczne pobory na budowę Akademii Legii.

8. Piłkarze SPA tak od 75 minuty myśleli jak tu jutro nie spóźnić się do pracy.

9. Mniej marketingu, więcej grania w piłkę.

10. Buty w pstrokatych kolorach u piłkarzy Legii powinny zostać zakazane Very Happy

11. Może jednak warto było przytulić te 3 mln € za Żyro? Jeżeli ta jedna rudna była fenomenem w jego wykonaniu?

Dobra wiem to tylko jeden mecz, ale przypominam że poziom TME jest taki, że brak nam właściwego poziomu odniesienia.
W dodatku w pale się nie mieści jak piłkarze zarabiający 1,5 do 2k £/mc ogrywają takich co dostają nawet 10x tyle.

Berg wspominał coś o tym, że SPA wspięło się na wyżyny swoich możliwości. Halo tu ziemia, oni zagrali na swoim normalnym poziomie. Wystarczyło tylko mądrze ustawić drużynę. Jak widać potrafił to zrobić nawet trener "amator".
25czwartek, 17, lipiec 2014 09:25
Po takim meczu ciężko oddychać, a co dopiero myśleć Sad
Nie można również wyciągać daleko idących wniosków, bo do rozegrania pozostała druga połowa. (na szczęście)
Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego we wczorajszym meczu nie było niczego z pół rocznej pracy Berga.
Żaden z piłkarzy nie zagrał lepiej, brakowało jakiejkolwiek taktyki, schematów czy zmiany tempa gry.
Nie widziałem też ogromnej determinacji i woli zwycięstwa, o której w przedmeczowych wywiadach opowiadali piłkarze.
Widziałem za to chaos i mnóstwo niecelnych podań.
Ps
W drużynie z Dublina nie dostrzegłem piłkarzy "pokroju", więc tezę stawianą przez niektórych uważam za nietrafioną.
26czwartek, 17, lipiec 2014 09:38
KAM
Niestety ten mecz potwierdził nasze braki. Nie dotyczą one wyłącznie Legii ale piłki w Polsce w ogóle.
Podobała nam się gra na Mundialu bo tam zawodnicy potrafili szybko wymieniać piłkę. Żeby to robić trzeba umieć podać mocno i celnie i umieć przyjąć bądź odegrać. My tego nie potrafimy.
Kilka razy pisałem że jeśli takie zespoły jak Podbeskidzie albo Lechia (z zeszłego sezonu) swoją agresją (sportową) potrafią nas wybić z rytmu to tym bardziej zrobią to zespoły w pucharach.
Czy to kwestia tylko umiejętności zawodników? Po części bo w myśl zasady że organ nie używany zanika to jeśli w lidze jesteśmy do tego zmuszania rzadko to zawodnicy przyzwyczajają się do takiego "komfortu" i jak grają na "raaaz, dwaaa, trzyyy" to potem zagrać na "raz dwa, raz dwa" jest ciężko.
Loew ze stoperem mierzy swoim piłkarzom czas przetrzymania piłki że im uświadomić że zbyt długo ją mają i w taki sposób wymóc szybszą grę.
Problem szybkiego rozegrania rozegrania mamy też na poziomie reprezentacji. Wiecznie narzekamy na nieskuteczność Lewandowskiego a co on ma zrobić jeśli zespół nie potrafi zaskoczyć przeciwnika szybkim rozegraniem.
Pinto chyba ostatecznie potwierdził że nie będzie zbawicielem naszej drugiej linii. Tylko rzut wolny a reszta to gra do boku i do najbliższego. Podobno dzięki swojej technice miał przyspieszyć grę a według mnie zwalnia.
Jedyne usrpawiedliwienie i coś co pozwala mieć nadzieję to fakt że jesteśmy na początku sezonu i szczyt formy szykowany jest na sierpień. Zespoły z ambicjami na awans do fazy grupowej a zmuszone grać w lipcu ponoszą spore ryzyko bo muszą przystąpić do rywalizacji w nieoptymalnej formie i są narażone na niespodzianki.
Tak samo jest na dużych turniejach, w fazach grupowych jest najwięcej niespodzianek bo ci teoretycznie słabsi szykują się przede wszystkim na fazę grupową a ci silniejsi muszą planować wzrost dyspozycji bo turniej trwa misiąc a oni zakładają grę do końca.
Biorąc to wszystko pod uwagę wierzę że uda nam się prześliznąć do fazy grupowej (bo wiara kibica jest ślepa) ale nie oczekuję wielkiej satysfakcji z gry Legii. Będziemy się strasznie mordować, kibice i piłkarze.
27czwartek, 17, lipiec 2014 09:43
KAM
I jeszcze jedno.
Czy podział punktów w lidze nie pomaga zespołom grającym (jeśli awansują) w fazie grupowej pucharów? Żaden z najmocniejszych klubów w Polsce nie ma dwóch jedenastek i grając równolegle w pucharach i w lidze musi pogubić punkty. Podział daje możliwość "rzucenia" wszystkich sił na puchary a potem ułatwia odrobienie strat.
Uważam że to jest korzystne dla najmocniejszych jeśli będą grać w fazie grupowej a tego chyba chcemy.
28czwartek, 17, lipiec 2014 09:53
B.
http://taktycznie.net/2014/07/legia-st-patricks-1-1-historia-pewnego-ataku.html

Polecam. Analiza meczu na przykładzie jednej sytuacji, jak w prosty sposób ustawić drużynę.
29czwartek, 17, lipiec 2014 10:06
@KAM

"Jedyne usrpawiedliwienie i coś co pozwala mieć nadzieję to fakt że jesteśmy na początku sezonu i szczyt formy szykowany jest na sierpień"

Wg mnie, coś co pozwala mieć nadzieję to fakt, że już gorzej zagrać nie można.
Strach pomyśleć, jeśli się mylę.
30czwartek, 17, lipiec 2014 10:19
Garm
a_l -> Jeśli już powołujesz się na słowa Kubickiego, to przytaczaj proszę kontekst, bo inaczej wypaczasz ich sens. Kubicki powiedział to na gorąco po meczu, który jego zawodnicy ordynardnie odpuścili, ponieważ chcieli się go pozbyć i zastąpić swoim kolegą Zielińskim. Wczoraj nie można im odmówić zaangażowania - leżała za to kompletnie realizacja taktyki. Jakiejkolwiek.

Kuciak może i najlepszy, chociaż dwa strzały przepuścił (jeden wybili za niego z linii obrońcy), ale jego zachowanie w stosunku do pozostałych piłkarzy (sam przecież mówił, że kolegów w drużynie nie ma) jest po raz kolejny skandaliczne i naprawdę czas najwyższy coś z tym zrobić.
31czwartek, 17, lipiec 2014 10:21
@Garm

Nie przesadzaj, w końcu nikogo nie pogryzł Smile
32czwartek, 17, lipiec 2014 10:46
KAM
@B.
Opis tej akcji daje obraz naszych problemów.
Ancelotti napisał że taktyka to zarządzanie przestrzenią czyli jak rozumiem zamykanie jej w obronie a otwieranie w ofensywie. Ta akcja pokazuje jak poprzez wolne rozegranie pozwalamy przeciwnikowi "pozamykać" przestrzeń.
Jest zbyt mało sensownego ruchu i zbyt mało umiejętności gry na małej przestrzeni. Takie granie na pewnym fragmencie boiska powinno skupić większe siły przeciwnika co otwiera przestrzeń w innym miejscu ale żeby to wykorzystać to po pierwsze nie wolno stracić piłki w tym tłoku i umieć celnym podaniem przenieść piłkę w to miejsce w którym czeka na nią nasz zawodnik a to oznacza niezbędność posiadania techniki i nawyku szybkiego grania piłką oraz myślenia przestrzennego.
Czy to jest wina Berga?
Nie jestem pewien. Ja w tej chwili zarządzam pewnym przedsiębiorstwem w Rosji. Panują tu pewne nawyki ukształtowane przez pokolenia a mianowicie zarządzania autorytarnego co znaczy że prezes ma wydawać polecenia podwładnym, nie ma nawyku kolektywnego wypracowywania rozwiązań. Kierownik przychodzi i chce usłyszeć polecenie które będzie się starał wykonać (na ogół bezsensownie).
Piszę o tym bo jeśli dyrektor (Berg) natrafia na inną mentalność której nie zna to na początku nie rozumie dlaczego nie może dotrzeć do podwładnych (piłkarzy) ze swoim przekazem, bo on pewne rzeczy uważa za oczywiste (na przykład ciągły ruch połączony z myśleniem popartym doświadczeniem) a oni tego nie uważają za oczywiste chociaż jest niezbędny element planu. I dlatego (tak przypuszczam) plany są słabo realizowane.
Zarządzanie ludźmi jest podobne niezależnie od tego czy się zarządza zespołem czy kolektywem w firmie. To wszystko są ludzie ze swoją mentalnością, nawykami itd.
Zastanawiam się co trzeba powiedzieć tym naszym chłopakom żeby to zrozumieli.
A uprzedzając możliwe argumenty że w Legii grają obcokrajowcy i oni nie są obciążeni "naszym" myśleniem, odpowiem od razu że człowiek ma zdolność uczenia sie i przystosowania i siła oddziaływania otoczenia jest ogromna.
Ja też olałem kilka spraw szacując że bicie się o nie spowoduje osiągnięcia celu na satysfakcjonującym poziomie za to zrujnuje realcje w firmie. Zwykły rachunek zysków i strat który robi każdy z nas kilka razy dziennie, nawet nieświadomie (bohater pewnej sztuki nie wiedział że mówi prozą, dopiero wynajęty nauczyciel mu to uświadomił).
33czwartek, 17, lipiec 2014 11:36
Senator
Sympatyczny młody kibic Garm pisze ,że nie można wczoraj odmówić zaangażowania naszym piłkarzom. Jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie dwadzieścia minut czyli widmo totalnej kompromitacji zaczęło śmiało zaglądać w oczy to nie można fakt.Co jednak z pozostałymi siedemdziesięcioma minutami? Dla mnie zaangażowanie to chęć gry , ruch na bosku pokazywanie się kolegom. Tego szczególnie w pierwszej połowie nie było wcale, a zdjęcia z linku najlepiej o tym świadczą. Pięć aktów jak to nazwał je opisujący całą akcję, a jedynym poruszającym się jest Brzyski.
@corazstraszy
Moim zdaniem ludzi ewidentnie wstrzymują się z karnetami czekając na rozwój wypadków. Kibic50 może i nawet słusznie mieć pretensje ,że to w takim razie nie kibice ale takie są fakty. Kopanie się z Łęczną Bełchatowem czy PBB większości nie rajcuje. To naprawdę może być poważny problem dla właścicieli. Niby dopiero seryjny brak uczestnictwa może zrobić nam krzywdę( tak zdaje się mówił prezes) to jednak żenująca postawa w eliminacjach czy w lidze sprawę tylko utrudni.
Trzeba pamiętać ,że w lidze zapewne chociaż początek zagramy drugim składem i jakiś blamaży już na początku wykluczyć nie można.
Zobaczcie panowie szlachta jak to wszystko jest podporządkowane jednemu dwóm meczom. Niech nie wyjdą a cała robota marketingowa itp będzie psu na budę i utrzymać zainteresowanie będzie dużo trudniej. Nie piszę tu o nas wariatach ale tych wszystkich których klub z takim trudem pozyskuje.
34czwartek, 17, lipiec 2014 14:33
Trzeci
To nie jest tak, że nie ma zaangażowania. Zaangażowanie jest, ale nie ma umiejętności. Widzieliście jakiś drybling, jakieś przyjęcie piłki ze zwodem tak jak w pierwszej połowie zrobił Sa ? Taki Brzyski biegnie z piłką i jedyne co potrafi zrobić to zaraz ją oddać, bo inaczej będzie strata.
35czwartek, 17, lipiec 2014 14:41
Moros
Przyznam, że do tej pory nie wierzę w to co wczoraj zobaczyłem. Niby poprzednie pucharowe edycje (z wyjątkiem gry w LE za czasów Skorży) "mówiły" aby się zbytnio nie napalać, ale chyba nikt nie dopuszczał do siebie myśli, że w naszym pierwszym meczu z takim rywalem będzie to wyglądać tak jak wyglądało to wczoraj. To było zatrważające i smutne doświadczenie. Poczułem się jakby ktoś obuchem walnął mi w głowę. Byłem na sparingu z Pogonią w Gniewinie i nie wyglądało to źle. Z przekazów dało się przeczytać, że podczas przygotowań każdy ćwiczył z zaangażowaniem i że wszystko idzie zgodnie z planem. A wczoraj tak dramatyczna gra...

Za tydzień w środę IMO będzie mecz o nasz rozwój w najbliższych latach. Wprawdzie Senator przytoczył wypowiedź prezesa, iż dopiero seryjny brak gry co najmniej w grupie LE może nam sprawić sporo problemów ale trudno sobie wyobrazić jakiś znaczący progres gdy zabraknie tych kilkunastu mln złotych na następny sezon. Już obecne okienko transferowe było takie sobie. Po ewentualnym odpadnięciu z Irlandczykami następne pewnie byłoby nie lepsze. Co więcej, za raz ktoś pewnie by odszedł bo klub mając w perspektywie spory ubytek kasy, chciałby trochę zejść z kosztów i co nieco zarobić. Dodatkowo nasz współczynnik za bardzo się nie poprawi więc w następnym roku o rozstawieniu w IV rundzie eliminacji do grupy LE będzie można pomarzyć (o rozstawieniu w kwalifikacjach do LM już nawet nie wspomnę). Ewentualna katastrofa w środę może naprawdę zamknąć nam wrota poważnej europejskiej piłki na parę lat. Coś co przeżywaliśmy za czasów wczesnego i "środkowego" ITI może powrócić. Dlatego przejdźmy tych Irlandczyków...
36czwartek, 17, lipiec 2014 15:05
jacek
@Senatorze
Osobiście bardziej podoba mi się Twoje podejście do oceny wczorajszych boiskowych wydarzeń niż Garma . Ja również poza końcówką meczu nie widziałem zaangażowania. Snucie się po boisku nie jest dla mnie wykładnikiem takowego . Być może przemawia przeze mnie gorycz kolejnego zawodu, choć w mojej kilkudziesięcioletniej bytności na Łazienkowskiej 3 było ich niemało. Nie raz i nie dwa byłem świadkiem totalnego olewania kibiców przez wykonujących swój jednak zawód, piłkarzy. W swojej bezgranicznej naiwności wierzyłem ,że tamte historie to już tylko złe wspomnienie. A tu w ważnym jednak dla klubu meczu chłopaki grają bez jaj w przeciwieństwie do przeciwników –amatorów. Na dodatek tę nie bójmy się powiedzieć kompromitację ogląda cała Polska. Zdaję sobie sprawę ,mecz może się nie ułożyć, przeciwnik może być lepszy, to tylko sport , ale na Boga włóżcie w grę choć trochę serca. Czy trzeba nahajki aby zmusić naszych do walki ,trenera zamordystę ,nie wiem co jeszcze aby widzieć to co jest naturalne – zaangażowanie poparte taktyką ? Wróci oczywiście wieczny temat , ten trener zły ,tamten byłby lepszy tudzież transfery, po co ten jak tamten to artysta.
A ja jak zwykle ,przepełniony złością ,łyknę tą czarę goryczy ,pójdę na następny mecz z nadzieją ,że to już się więcej nie wydarzy .Bo co nam starym kibicom pozostaje ,tylko wiara, choć wszystko ma swoje granice.
37czwartek, 17, lipiec 2014 15:11
KAM
Knattspyrnufélag Reykjavíkur 0-1 Celtic FC
Callum McGregor 84

Wkleiłem wynik meczu potenteta (na tym etapie rozgrywek) i kopciuszka.
Celtic strzelił bramkę w 84 minucie, widocznie też się mordowali.

Czuję oczywiście zawód po naszym meczu ale czekam na rewanż. Najważniejsze jest awansować. A dalej zobaczymy chociaż nie oczekuję fajerwerków.
38czwartek, 17, lipiec 2014 15:20
Dzynek
Wiele do pieca nie będę dokładał, bo piłkarze już się naczytali.
Wiedzą, że to wyłącznie ich indywidualne zachowania namalowały wczorajszy obraz. Nie ma co się silić na analizy taktyczne, bo widzieliśmy w czystej postaci olanie wszelkich założeń. Berga biorę w obronę, gdy widzę jak piłkarze beztrosko sobie stali chyba czekając aż znajdzie się Irlandczyk, co wpakuje sobie samobója. Wyniosłość i pycha zagościły w głowach tak mocno, że nie chciało im się myśleć i ruszać.

Jeśli Berg myślał, że w naszym kraju zbuduje mentalność zwycięzcy ciągłym chwaleniem i bagatelizowaniem błędów to teraz powinno go otrzeźwić. Osiągnął efekt o jakim ligowy kopacz marzy: cokolwiek nie zawali to trener go obroni, więc nie musi się przemęczać. Berg pewnie myślał, że taką postawą będą za niego umierać. Może w Anglii, ale nie w Polsce. Tutaj go wykorzystają i wyrzucą zwalając całą winę na niego. Zostanie pierwszym frajerem.

Czas włączyć fergusonową suszarkę i regulamin dyscyplinarny. Czas wziąć kij, bo marchewkę już zeżarli.
39czwartek, 17, lipiec 2014 15:29
Senator
@Jacek
Ja nie mam żadnych pretensji do tych którzy inaczej widzą zaangażowanie niż ja czy Ty . To jest kwestia względna.
Dla mnie jeśli zawodnik stoi i czeka, ruchy ma sk..łe to jest brak zaangażowania. Może być jednak tak ,że zgłupieli bo spodziewali się czegoś innego i tu nie realizacja planu zawiodła a zawiódł plan B który powinien być wdrożony po 30 minutach jeśli zauważyli ,że tak jak trener kazał grać przeciwnik nie pozwala.
Ja się nie znam ale wiem tyle ,że aby grać w piłkę trzeba chcieć w nią grać, pokazywać się koledze, być w ruchu . Tego wszystkiego moim zdaniem w pierwszej połowie nie było. Powiedzenie ,że lepiej mądrze stać niż głupio biegać moim zdaniem bardziej odnosi się do obrony. Przy ataku stanie to nie atak.
40czwartek, 17, lipiec 2014 15:39
Senator
@Moros
Cele uwagi również starałem się na ten aspekt zwrócić uwagę.
KAM
Oczywiście w tej fazie rozgrywek bardziej zmotywowane są te słabsze zespoły z tym ,że to żadne usprawiedliwienie dla nas i dla Celticu.
Ogólnie słusznie prawisz niech awansują bo z tym się wiele wiąże. Tak jak pisał sir Gawin która drużyna jest lepsza teoretycznie to widać było i w tym meczu tyle tylko ,że tu praktycznie trzeba strzelić tam przynajmniej dwie bramki tracąc nie więcej niż również dwie. Można strzelić jedną tylko wtedy nie wolno stracić żadnej. Mecz ze strony Irlandczyków dzięki bramkowemu remisowi będzie wyglądał identycznie , autobus i liczenie na kontry.
41czwartek, 17, lipiec 2014 16:25
mistis
Zaryzykuję tezę, że mecz wyglądał jak wyglądał z powodu kontuzji Sa. To jest typ napastnika, który się cofnie i rozegra, kopnie z klepki i wyjdzie na pozycję. Tak właśnie mieliśmy grać z Irlandczykami - szybką piłkę po ziemi, bo gra "górą" to dla wyspiarzy woda na młyn. Problem w tym, że koncepcja poszła do piachu wraz z wejściem Sagana, który ma wiele zalet (wyspiarskich właśnie), ale na pewno nie należy do nich szybka gra po ziemi i nienaganna technika. Efekt był taki, że albo graliśmy nie tak mieliśmy (czyli górą) z czym wysocy drwale przeciwników sobie radzili, albo próbowaliśmy (z marnymi efektami) grać tak mieliśmy, co nam ni w ząb nie wychodziło. Z powodów personalnych - mieć jednego Kosę co to z klepki nie zagra, ale przynajmniej pogoni do prostopadłej piłki to jedno, ale gdy dochodzi do tego Sagan, który ani nie ma szybkości na prostopadłe piłki, ani techniki na grę z klepki, to okazuje się, że połowa naszego ataku nie pasuje do naszej taktyki. Wszedł Duda i nagle nasza gra ruszyła.

Tako rzecze piłkarski amator w mojej osobie.

A że słabo nam się grało i wpaść nie chciało, to już inna bajka. Zdarza się. Byle presja uniknięcia blamażu nie spętała nam nóg za tydzień, to będzie dobrze.

Nie ma co się tak emocjonować i jechać z naszymi chłopakami. Zdobyli nam właśnie drugie mistrzostwo z rzędu - szacunek i zaufanie się im należy "jak psu buda".
42czwartek, 17, lipiec 2014 16:50
MeM
Widzę, że przyjąłem słuszną taktykę urlopu w drugiej połowie lipca. Hity z SPA, Bełchatowem i Łęczną ominą mnie niestety. Jak odpaliłem w końcu dzisiaj neta to myślałem, że spadnę z krzesła.
Czy za Skorży mieliśmy naprawdę lepszy skład?
43czwartek, 17, lipiec 2014 17:28
Dzynek
@MeM
Piłkarze, co wczoraj biegali w koszulkach Legii umieją grać o wiele lepiej niż wczoraj. Indywidualnie i zespołowo. Wiele razy to widzieliśmy w poprzedniej rundzie. I nie miało większego znaczenia jak grają przeciwnicy. Byli świetni i nagle - jakby to powiedział Murawski - stracili wszystkie swoje atuty. Jak? Kiedy? Przecież sztab trenerski intensywnie od roku robi z tych kopaczy piłkarzy. Wkłada ogrom pracy, żeby rozumieli i umieli jak najwięcej. Praca, jaką wykonują jest tytaniczna. Zawodnicy są lepsi niż pół roku wcześniej. A wczoraj Prezes, trenerzy dostali "podziękowania". Nie dziwię się Bergowi, że nie potrafi tej sytuacji wytłumaczyć.

To, co wczoraj widziałem to był zbiorowy sabotaż na klub wykonany przez lepszą drużynę niż za Skorży. Nie wyobrażam sobie, że Berg tak właśnie kazał im grać i nie przygotował taktycznie zespołu do gry przeciwko "autobusowi".

Jeśli odpadniemy z Irlandczykami będę oczekiwał czystki w zespole z pełnym votum zaufania dla sztabu szkoleniowego.
44czwartek, 17, lipiec 2014 18:42
Dog
Drugi rok z rzędu męczymy się z półamatorami, tracąc bramkę w pierwszej połowie i nadrabiając w drugiej. Na prowadzenie gości do przerwy było od 9-11 do 1, więc może tu tkwi sekret niemocy, bo ciężko mi uwierzyć, że nasi piłkarze nagle zmieniają się w paralityków, którzy nie potrafią celnie podać na dwa metry.

Drugą możliwą przyczyną jest tzw. "głowa", a jeśli tak, to potrzebujemy trenera w typie Benhakera, który nawciska naszym piłkarzom, że są fantastyczni. Tylko musi się trzymać tej wersji do końca

Trzecią możliwością jest, że polska piłka znajduje się w najgłębszych czeluściach odbytu. Co - po chwili zastanowienia - może być najbliższe prawdy. Niestety Legia jako samotne światełko w tunelu nie ma szans, reszta wciągnie nas do otchłani, jak kamień u szyi w wodę.

Co nie zmienia faktu, że za tydzień jak barany zasiądziemy nerwowo do meczu i znowu będziemy się łudzić (tak jak w poprzedniej edycji eliminacji LM i fazie grupowej LE), że może tym razem będzie ok Smile. Oby w końcu zostało nam to wynagrodzone Wink.
45czwartek, 17, lipiec 2014 19:08
corazstarszy
Skoro są cytaty z przeszłości (bo zostały tu przywołane słowa trenera Kubickiego z 2004), to mi się przypomniały komentarze prasowe z 2006, gdy w inauguracyjnym występie Legii w el. ChL Élton Brandão dał zwycięstwo 1-0 nad islandzkim Fimleikafélag Hafnarfjarðar (wydaje mi się, że Legia grała wówczas mniej źle). Tam była podobna sytuacja, jeśli chodzi o 'zawodowstwo' zawodników. Jedna z gazet pytała: 'I kto tu jest amatorem?' Myślę, że teraz takie wyjazdowe 1-0 dla Legii wzięlibyśmy z pocałowaniem w rękę. Cofamy się.
Tak w dalszej perspektywie, to oczekiwałbym spadku procentowego części budżetu przeznaczanej na wynagrodzenia zawodników pierwszej drużyny, a przyrostu wydatków na szkolenie dzieci i młodzieży. To ma sens, przynajmniej pedagogiczny. Ale płacenie seniorom po wieleset tysięcy złotych rocznie nie ma sensu.
46czwartek, 17, lipiec 2014 19:19
Raster
Nie sposób nie zgodzić się z falą krytyki, ale jest to forum w większości starych bywalców na Ł3 i wszyscy chyba mają świadomość poziomu sportowego naszej drużyny. Nadal mam nadzieję, że dołek w jakim jest teraz drużyna jest kontrolowany (oczywiście nikt nie brał pod uwagę aż takiego spadku formy) i jej szczyt jest przygotowywany na lV rundę. Inną sprawą jest czy się do niej doczołgamy. Taka właśnie jest różnica pomiędzy piłkarzami, a naszymi graczami, ci pierwsi nawet w słabszej dyspozycji nie schodzą poniżej pewnego progu. Ten mecz nie różnił się zbytnio od męczarni z Jagą, Piastem czy Ruchem. Jesteśmy piłkarsko lepsi, ale bez odpowiedniej formy, każda z tych drużyn jest spokojnie w stanie nam strzelić gola po szybkiej kontrze.

Nie wiem jak oceniacie zachowanie Duszana, bo moim zdaniem taką reakcją nie pomógł Żyro, a wręcz zdołował. Ok. nie wrócił parę razy, ale raczej nie był najsłabszym ogniwem. Słowak jest na tyle doświadczony, że jeśli widzi jak słabo gra cała drużyna to chęć zgnojenia jednego z młodszych jest słaba.
47czwartek, 17, lipiec 2014 19:55
1313
Długo myślałem co tu sensownego napisać po tym jak nas wczoraj potraktowali nasi piłkarze. Najsensowniej byłoby wylać wiadro pomyj na nich na sztab i na zarząd, ale co to zmieni??? NIC!!! więc nie ma sensu tego robić. Raczej należy się zastanowić co się tak naprawdę stało???
Jedyne co mi przychodzi do głowy to typowe Polskie olanie sprawy, mecz sam się wygra itp itd. Na razie z totalną krytyka wstrzymam się do rewanżu bo jeśli nie przejdą do 3 rundy to powinni z automatu dostać kary.
ps. Polska piłka to dno:
Ruch ledwo wymęczy wygraną z ekipą z Lichtensteinu, a Lech tradycyjnie w dupę z pół amatorami z Estonii.
48czwartek, 17, lipiec 2014 20:16
Dzynek
@Raster
Podzielam zdanie Garma, co do oceny zachowania Kuciaka. Swego czasu po meczu z Zawiszą nawet nazwałem go wampirem energetycznymSmile

Wiemy, że Żyro jest graczem delikatnym do prowadzenia, jeszcze bez odporności na krytykę. Błędy, jakie popełnia wpływają na podejmowanie decyzji, co najczęściej objawia się spadkiem efektywności. Po prostu znika. Oczywiście taka ostentacyjna krytyka kolegi z boiska nie wpłynęła na Michała mobilizująco. Kuciak wyładował frustrację i tyle z tego było pożytku.
49czwartek, 17, lipiec 2014 20:18
KAM
W zasadzie wyniki meczów Lecha i Ruchu mogą dać do myślenia jaka potęgą piłkarską obecnie jesteśmy.
Jeszcze kilka lat temu zespół z Liechtensteinu był przystawką a dziś strzela 2 bramki na wyjeździe.
O czym tu gadać?
Lech, druga siła w lidze, bez komentarza.
50czwartek, 17, lipiec 2014 23:18
mohikanin
Nie wiem czy zauważyliście ale obrona Legii jest o 50% lepsza gdy na boisku przebywa Dossa Junior. Jest to gracz silny, grający bezpardonowo, interweniujący w sposób zdecydowany i nie bojący się ostrych starć. Dodatkowo potrafi rozegrać piłkę, posłać długie celne podanie czy rozegrać piłkę. W meczu z amatorami z Irlandii wystąpił duet obrońców Rzeżniczek i Astiz- obaj grają w podobny sposób, raczej przeciwieństwo Dossy pod względem stylu gry, obaj są dobrymi obrońcami ale obok Siebie muszą posiadać partnera grającego w sposób siłowy zdecydowany a tego brakowało. Obaj razem nie mogą grać obok Siebie.

Druga sprawa- Pinto, ani nie grał w defensywie ani w ofensywie, unikał gry, jakiegokolwiek ryzyka a w obronie pozorował grę. Ostatecznie po tym meczu można postawić na nim krzyżyk. To samo na Broziu- zagrał fatalnie, każdy kontakt z piłką to strata, solidny ligowiec ale pewnego poziomu nie przeskoczy i europejskie puchary to zbyt wysokie progi dla niego. Marek Saganowski- ambicja zostaje, wola walki, ale wiek niestety daje o Sobie mocno znać i czasu się nie przeskoczy.
51sobota, 19, lipiec 2014 06:34
Zbyszek
Emocje trochę opadły. Akurat na tym forum, czego oczekiwałem, nie ma tego nastroju wykorzystania okazji, aby opluć Legię. Wszystkie media sobie poużywały. Nie będę cytował określeń, bo nie były zbyt wyszukane. Jest w tej przesadnej i oszczerczej krytyce sporo naszej winy /ludzi Legii/, gdyż w Polsce triumfalizm zawsze razi. W sporcie powinno się go unikać, bo jest sprzeczny z jego duchem. Ale już ocenianie drużyny, trenera po zremisowanej pierwszej połowie meczu jest niedorzeczne.

Pewnie, że z amatorami z Irlandii powinniśmy pierwszy mecz z dwumeczu wygrać, ale dziś w piłce nic nie jest łatwe. Szkoli się młodzież wszędzie na potęgę. Produkuje się w Europie corocznie do piłki seniorskiej setki tysięcy adeptów. Większość z nich w liczących się klubach nie zaistnieje z różnych powodów, głównie nieosiągnięcia wymaganego poziomu, ale też zdrowia. Lecz umiejętności na średnim poziomie mają. Do tego dochodzą gracze już wysłużeni w niezłych klubach, którzy jeszcze na stare lata chcą sobie pograć, bo kochają ten sport. Nie czas na szersze omówienie zasad szkolenia młodzieży podobnych w większości krajów poza Polską, jednak należy wskazać,że u nas Związek nie poczuwa się do sformułowania spójnego programu szkoleniowego stąd często niedouczeni instruktorzy biorą się za nauczanie innych tego czego sami nie umieją. Szczupłość kadrowa powoduje, że na każdego tzw. młodego chucha się i dmucha zaniedbując to co najważniejsze: rywalizację i selekcję. Nie każdy nadaje się do piłki na wysokim poziomie. I takich należy na odpowiednich etapach eliminować, aby stawiać coraz wyższe wymagania najlepszym. Dlatego przyszłość naszej piłki, póki co rysuje się w barwach ciemnych.

Dziś w zespołach najważniejsze są: psychika, taktyka i motoryka. W tej kolejności. W środę zawiodła mentalność. Niestety mamy takie przekonania, że albo od kogoś jesteśmy lepsi, albo gorsi. Brakuje nam tego normalnego myślenia, ze jesteśmy równi. Że dopiero na boisku musimy wykazać kim jesteśmy w stosunku do rywala w konkretnym meczu. Dziwimy się, że rywal nie pada przed nami na kolana. A dlaczego ma padać? On wie, że przed meczem nie ma podziałów. Po niepowodzeniach sami siebie chłoszczemy, lecz z tego nic nie wynika. Również dlatego,ze jest to wyrazem naszej frustracji, że nie jesteśmy lepsi, wręcz najlepsi. Tylko nie zastanawiamy się: czy robimy cokolwiek sensownego, aby tymi lepszymi wreszcie być?

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1