- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Lokeren 1-0: Udany start
Legia udanie rozpoczęła rywalizację w grupie L Ligi Europy. W czwartkowy wieczór legioniści pokonali 1:0 belgijską drużynę KSC Lokeren. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Miroslav Radović, który w 58. minucie meczu wykorzystał przytomne podanie od Michała Kucharczyka. Za dwa tygodnie Legia rusza do Turcji, by zmierzyć się z Trabzonsporem.
Legia nie zagrała wielkiego meczu, ale zwyciężyła w pełni zasłużenie. Przyjemnie o taki wniosek w sytuacji, gdy przeciwnikiem naszej drużyny był przedstawiciel niezłej zachodniej ligi, jaką z pewnością jest belgijska Pro League. W czwartkowy wieczór na Łazienkowskiej dużo było zwykłej kopaniny i żartobliwie określanego 'wysokiego poziomu' w postaci piłki odbijanej na wysokość lóż biznesowych (Kuuuba Rzeźniczaaak!), ale w tej szarpaninie to Legia była drużyną, która pewniej broniła i groźniej atakowała.
O losach meczu rozstrzygnęła akcja przeprowadzona w pierwszym kwadransie drugiej połowy. Belgowie jakby pewniej, odważniej weszli w drugie czterdzieści pięć minut, potrafili utrzymać piłkę na połowie Legii, wywalczyli kilka rzutów rożnych, a potem 'nadziali się' na nasz szybki atak. To z pewnością nie była przypadkowa akcja. Michała Kucharczyka w dobrym tempie wyskakującego za plecy obrońców oglądaliśmy w czwartkowy wieczór kilkukrotnie, podobnie zresztą jak podczas ligowego meczu ze Śląskiem Wrocław w minioną sobotę. Znakomite było kluczowe podanie od Tomasza Jodłowca, a i zimna krew Kuchego, który mogąc strzelać, wyłożył 'patelnię' Miro Radoviciowi – godna podziwu.
Wynik meczu powinniśmy otworzyć w pierwszej połowie, ale brakowało albo precyzji (jak Michałowi Żyro, który wykorzystał błąd belgijskiego obrońcy i wyszedł sam na sam z Boubacarem Barrym), albo szczęścia (dziwaczne 'poślizgi' Rado), albo podjęcia odpowiedniej decyzji przed polem karnym Lokeren. Ten ostatni problem często dawał o sobie znać także i w drugiej połowie, kiedy legioniści czasem zbyt długo przetrzymywali piłkę w wyprowadzaniu ataku lub podawali na lewe skrzydło akurat wtedy kiedy aż prosiło się o podanie na prawe. Przynajmniej dwukrotnie w taki sposób przeoczony został sunący prawą flanką Łukasz Broź, chociaż kiedy Broź już dostał futbolówkę w niezłej sytuacji, jak na złość zagrał bardzo nieprecyzyjnie. Takich drobiazgów, które świadczą o tym, że forma Legii nie jest optymalna, było sporo. Nie ma w grze Legii tej pasji, intensywności i tempa, które podziwialiśmy choćby w rywalizacji z Celtikiem. Ale już wtedy było oczywiste, że takie mecze nie będą zdarzać się codziennie. Potrafimy wygrać, grając pozornie słabiej, z wyrachowaniem, wytrącając ofensywne argumenty przeciwnikowi i wykorzystując jedną ze swoich okazji. To również cenna umiejętność.
Belgowie z Lokeren trochę mnie w kategoriach czysto piłkarskich rozczarowali. Spodziewałem się znacznie większego zagrożenia pod bramką Dusana Kuciaka, tymczasem najlepszą sytuację goście mieli w pierwszej połowie po błędzie Łukasza Brozia, który nie wiedzieć czemu wyłożył się na piłce. Skórę uratował nam w tej sytuacji krytykowany za ostatnie mecze Kuciak. Poza tym Belgowie praktycznie nie dochodzili do sytuacji strzeleckich, coś ucinało się w ich grze mniej więcej dwadzieścia metrów od bramki Kuciaka. Trochę ożywienia wprowadził dopiero rezerwowy Junior Dutra. Brazylijczyk zbiegał na lewe skrzydło, gdzie Belgowie usiłowali zdobyć przewagę liczebną i w trzech 'rozklepać' naszych zawodników, ale efektywność tych wysiłków była na szczęście zerowa.
Zmiany Henninga Berga, a w zasadzie ich brak, hm, w tym szaleństwie musi być jakaś metoda. Może Norweg nie chce ryzykować obniżenia jakości gry drużyny zmianą, a może na tych pozycjach, na których przydałyby mu się w okolicznościach konkretnego meczu zmiany, nie ma odpowiednich dublerów. Przyczyny szukamy chyba wszyscy, bo zawzięte eksploatowanie jedenastu piłkarzy, gdy drugi kolejny mecz przez pełne dziewięćdziesiąt minut na ławce rezerwowych siedzą Helio Pinto, Orlando Sa czy Kuba Kosecki to zjawisko cokolwiek zaskakujące. Ogromnie ciekaw jestem naszego składu na niedzielny mecz z Wisłą.
Jeszcze słowo o trybunach. Chyba nigdy nie doświadczyłem tak masowego zainteresowania gawiedzi innym wydarzeniem sportowym podczas odbywającego się właśnie meczu Legii. 'Proceder' sprawdzania wyniku meczu polskich siatkarzy z Rosją trwał nagminnie, a problemy z uzyskaniem połączenia z nadmiernie obciążonymi sieciami były permanentne. Aż mi się przypomniały stare czasy, w których spiker Czerniakiewicz zwykł informować o wynikach innych meczów ligowych czy interesujących wydarzeń sportowych (choćby podczas mecz Legii z GKS-em Katowice w 1989 roku publiczność mogła dowiedzieć się o mistrzostwie świata w kolarstwie wywalczonym przez Joachima Halupczoka). Hehe, jak się w czwartkowy wieczór okazało, nawet najbardziej wyrobieni piłkarscy 'kibole' wcale nie muszą gardzić 'januszową' siatkówką.


Grozi nam znowu gra 'galową jedenastką', co po ostatnich meczach wywołuje mniej przyjemny dreszczyk niż wywoływało w lipcu i sierpniu. Badia, bohater meczu Piasta z Górnikiem, łapie się w długim wywiadzie na sport.pl za głowę, czemu ludzie w Polsce tak marudzą, ale ja jestem właśnie z tych marudów. Belgijski solidny średniak, jeśli oglądał ostatnie mecze ligowe i wyczuje wszystkie niedoróbki w grze Legii, nie omieszka skorzystać. Vrdoljak z Jodłą w nienajlepszej formie ostatnio, Rzeźnika najtrafniej zdiagnozował Senator po meczu ze Śląskiem, Dossa Junior - jeśli coś zdziała z przodu, to w dwójnasób tyle może zepsuć z tyłu, Michał Żyro będzie się tak witał z lepszym piłkarskim światem, że się nie zniży do pomagania Brzyskiemu, etc. Słowem, jedyne ewentualne nadzieje wiążę z być może słabościami Belgów. W tej chwili to, co demonstruje Legia nie starczy nawet do zawojowania krajowego podwórka, a co tu o Europie mówić.
Ważna może też być sfera mentalna - jak legioniści (i trybuny) zareagują na ew. niepowodzenie, czy nawet sam fakt, że długo nie będziemy w stanie się przebić (gdyby przypadkiem właśnie tak było). Z Celtikiem było pod tym względem świetnie, ale czy na zespół powszechnie uważany za najgorszy w naszej grupie również zdołają się tak zmobilizowac?
Ciekawi mnie jeszcze formacja ataku naszych dzisiejszych rywali. Prawie wszyscy mówią lub piszą, że na środku zagra skrzydłowy Dutra, a mnie się wydaje, że raczej zagra tam doświadczony Senegalczyk, Mbaye Leye. Bardzo trzeba też uważać na strzały z dystansu Jordana Remacle'a, który lubi ściąć do środka i huknąć z dużą precyzją. Sobotnia forma Kuciaka jakoś nie napawa mnie w tym kontekście zbytnim optymizmem.
Plus jeden.
Dokuśtykam na jednej nodze, żeby to zobaczyć na żywo
Statystycznie za 2,5 roku pracy trenera Moesa ma trochę więcej zwycięstw niż porażek i malutko remisów. O takich powiada się,że grają bezkompromisowo. Tylko pytaniem jest czy tak zagrają z nami u nas. Przypominamy sobie , że reprezentacja Belgii w eliminacjach do MŚ grała spontanicznie i ofensywnie, zaś na samych mistrzostwach zachowawczo i defensywnie.
Moim zdaniem Legia jest zespołem bardziej doświadczonym i stabilnym, którego zawodnicy potrafią więcej.Wypada tylko okazać to na boisku.
Musimy rychło wyeliminować wytwarzanie "martwego pola" przed naszym polem karnym w środkowej strefie, gdyż jest ono dla każdego widoczne i zawodników Lokeren również.Wypadałoby, aby wreszcie nasi środkowi obrońcy zagrali przy ataku przeciwnika schodkowo.Jeden trzymał głębię obrony, a drugi czyścił przedpole. Oczekiwałbym też, aby Vrdoljak mniej gaworzył, a więcej dawał drużynie swoją grą na boisku.
A oglądam ten karzełkowaty klubik z sentymentu, bo grali tam wielcy naszej piłki : Włodek Lubański i Grzegorz Lato.
nie zagroziło nam w żadnym momencie.
Można narzekać można się cieszyć.
Ja się cieszę ze zdobytych punktów a na Legię grająca z polotem i fantazją spokojnie czekam. Abyśmy tak punktowali w tej lidze europy a będzie git.
Coś niedobrego dzieje się z Jodłowcem. Obserwowałem go uważnie podczas tego meczu i nie jest to już ten sam piłkarz, co miesiąc temu. Kompletnie zatracił pewność siebie, widać to było jak na dłoni przy rozgrywaniu piłki przez naszych obrońców, gdzie pan Tomasz po prostu bezczelnie i z premedytacją ukrywał się za plecami przeciwnika, żeby tylko nie dostać piłki. A nie chciał, bo bał się ją stracić i sprokurować kontrę dla przeciwnika. Ewidentnie jest pod formą i doskonale o tym wie.
O Bergu, to już nie będę się rozpisywał. Jego decyzje odnośnie zmian są po prostu dziwne i niezrozumiałe.
Co do meczu, z punktu widzenia kibica też mnie podczas trwania spotkania krew zalewała z braku zmian ale z drugiej strony to już 6 zwycięstwo z rzędu z 1 straconą bramką w pucharach a więc jak widać w tym szaleństwie jest metoda.
Najlepsi Kucharczyk i Rado, Broź i Brzyski mieli ewidentnie skupić się na defensywie dlatego ich gra wyglądała mniej efektownie.
Niektórzy czepiają się Ivicy ale to obecnie Jodłowiec jest tym słabszym ogniwem i mocno spuścił z tonu, drugi w kolejności niestety jest Żyro ale mam nadzieję że szybko powrócą na właściwe tory.
Teraz czas na Wisłę i bardzo jestem ciekaw składu jakim tam wybiegniemy, w Krakowie ciśnienie wielkie i coś czuję że skończy się jak z Lechem który się napompowała do granic możliwości a później zatańczyła dla nas
P.S. CTP mam wrażenie że gdyby Legia nawet wygrała tą LE Ty byś napisał że grają to samo co w zeszłym sezonie. Rozumiem sympatie czy antypatie do trenerów ale jednak trzeba zachować trochę przyzwoitości
Jeszcze pochwalę prawdziwych kibiców – oprawa doskonała i nie powodująca kar.
Co do Jodłowca, to miał słaby początek, ale potem grał coraz lepiej. Zaliczył fantastyczne kluczowe podanie przy golu i (zwłaszcza w drugiej połowie) przejął wiele ważnych piłek.
Warto jednak pamiętać, że to był nasz potencjalnie najłatwiejszy mecz w tej grupie. Za dwa tygodnie potencjalnie najtrudniejszy, więc będzie szybki i gwałtowny przeskok...
Rozpracowanie przeciwnika, ustawienie zawodników, pewność w grze to niebo a ziemia w porównaniu z zeszłym sezonem pucharowym.
Wygraliśmy 6 spotkań z rzędu z bramkami w stosunku 16-1 i w żadnym nawet przez chwilę nie było zagrożenia wyniku, to naprawdę nie jest przypadek.
A co do trenerów, czym słabsze możliwości finansowe klubu tym powinno się zatrudniać w miarę najlepszy sztab szkoleniowy który będzie potrafił ustawieniem, motywacją i wyciągnięciem maksimum z zawodników poprowadzić drużynę
Legia i poszczególni zawodnicy potwierdziła swoje mocne i słabe strony o których wiemy od dawna.
Pytanie jest czy umiemy jako zespół i indywidualnie przekraczać bariery swoich możliwości i wznosić ponad swój zwykły poziom?
Według mnie Legia jest na tej drodze co nie znaczy że będzie to robiła w każdym meczu.
Tak więc ja jestem usatysfakcjonowany chociaż ten mecz nie zapadnie w mojej pamięci jako ten o którym będzie się mówiło przez lata.
Drużyna Skorży też zagrała 2 (no może 3) dobre mecze w grupie ale efekt był satysfakcjonujący.
Porównywanie meczów jest bez sensu bo każdy jest inny, nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
Ależ trener ma wpływ. Tyle, że w 99% poprzez coś, co się nazywa selekcją a nie jakimiś magicznymi sztuczkami na treningach czy odprawach taktycznych. Sztuką jest znaleźć i dobrać sobie takich piłkarzy, żeby wygrywać. I na tym głównie wypłynęli najlepsi trenerzy na świecie. A Berg na razie praktycznie w całości opiera się na selekcji zrobionej przez Skorżę i Urbana. Sam z siebie przez te 9 miesięcy wymyślił jedynie Dudę. To niewiele, biorąc pod uwagę, że miał już 2 okna transferowe. A Legia, to zdecydowanie nie jest zespół kompletny i moim skromnym zdaniem dwumecz z Celtikiem, to był pułap możliwości tego układu personalnego.
Tak powie idiota albo wieczny malkontent.
"Komentator" Węgrzyn powiedział: "Bezwzględna dominacja Lokeren, nie stworzyli żadnej sytuacji, Legia wygrała zasłużenie", "Legia potrzebuje napastnika, Radovic strzelił już 13 goli"
Kibic z wieloletnim stażem, w dodatku 50 powie tak:
Dobry mecz Legii, taktycznie perfekcyjny (brawo trenerze Berg). Może bez tej iskry, ale zwycięski. Przy odrobinie szczęścia powinniśmy wygrać 2, 3 : 0
Wczoraj wieczorem stanęły na przeciwko siebie dwa średniaki Europejskie. Jednak jeden z nich pochodzi z kraju, który wg wielu ekspertów poczynił największe postępy w Europie w kształceniu młodzieży. W tym samym czasie, kiedy Legia toczy boje z takimi tuzami jak Łęczna, Jagiellonia, Korona czy Wisła, drużyna Lokeren w krajowych rozgrywkach, w lidze znacznie wyżej notowanej niż Polska staje na przeciw Anderlechtu, Club Brugge, Standardu Liege czy Genk.
Wczoraj piłkarze Lokeren zagrozili Legii tylko raz, po błędzie (poślizgnął się) Brozia. Dusan Kucjak, którego trochę ostatnio krytykowaliśmy w zasadzie był bezrobotny.
Nie wiem co siedzi w głowie trenera Berga, ale jeśli osiągać będzie takie wyniki, to może nie robić zmian.
O wynik meczu nie drżałem nawet przez sekundę.
Kurcze przecież po to są.
Generalnie można śmiało stwierdzić że bez zawodników zespół nie istnieje a bez dobrych nie będzie istniał tylko wegetował.
Czy mecze z Celtikiem były górnym pułapem możliwości tego układu personalnego, tak, to jest możliwe. Z kilku przyczyn, choćby takich jak szczególne przygotowanie fizyczne i motywacyjne drużyny pod kątem tamtego dwumeczu. Nie da się ciągle jechać na wszystkich gałkach odkręconych na maksa. Pytanie ile zostanie kiedy odejmiemy wszystkie 'dodatki', a zostanie tylko taktyka i piłkarskie umiejętności poszczególnych piłkarzy. Jeżeli wczoraj oglądaliśmy właśnie taki przypadek to IMO naprawdę nie jest źle, ba, wręcz obiecująco.
Natomiast z tym ograniczeniem 'zasług' do selekcji to jednak przesada. Zupełnie inaczej ustawiany jest przecież Rado, inaczej Żyro, inaczej wygląda Kucharczyk, o którego sam się tutaj dopominałeś. Ja tu widzę dużo więcej niż tylko znajdowanie i dobieranie piłkarzy.
PS. Czy wszyscy zauważyli, że Solskjaer wyleciał z Cardiff? Hehe, żebyśmy tylko zimą znów nie mieli jakiejś zaskakującej roszady na Ł3
Wiesz, ja od jakiegoś czasu sam się biję z myślami rozważając, ile w tym, co prezentuje Legia jest zasług Berga a ile tego, że ci piłkarze po prostu grają ze sobą już od kilkunastu miesięcy. Do samego Berga zaufania jakoś nie mam zbyt wielkiego (ale niespodzianka, co nie?
- "Już nie tylko ręce opadają."
Szczerze mówić nie bardzo wiem dlaczego. Nie tak znów dawno temu, Ty sam prezentowałeś podobny sceptycyzm. O ile wyzbyłeś się go wraz z przekonującymi Ciebie wynikami, o tyle CTP stara się podchodzić do sprawy od drugiej strony. Nie tak znów trudno symptomy poprawy zrzucać na karb szczęścia, a wszelkie niedociągnięcia windować do miana dramatu. Są jak widać ludzie, którzy pozostają wierni ale też nieprzekonani i jasno swoje wątpliwości artykułują.
@ słówko o meczu
Musze przyznać, że miałem bardzo ambiwalentne odczucia. Po pierwsze, jako kibic realista, z nutkę sceptycyzmu znajduję zrozumienie dla słów CTP, czy corazstarszy. Gdzieś tam widmo meczu z Apollonem się tliło. Im lepiej graliśmy, tym bardziej byliśmy pewni swojej przewagi, im więcej pewności, tym więcej szalonych pomysłów na realizację ataków. Tyle, że te ostatnie, zamiast przynosić korzyści coraz częściej powodowały straty. Skojarzenie z tamtym spotkaniem sprzed roku było jak widać uzasadnione, prawda jest jednak taka, że tym razem Belgowie nie mieli żadnej możliwości zagrozić bramce Kuciaka (wyjątek to wywrotka Brozia). I to nie dlatego, że byli słabi, tylko dlatego, że ta obecna Legia rożni się diametralnie od tej sprzed roku. Różnica i to kolosalna, jest nie tylko w doświadczeniu i sferze mentalnej naszych zawodników, ale przede wszystkim w organizacji gry. Ta dzisiejsza Legia nie zapędza się w straceńczych szarżach na tyły wroga, tylko żądli swoimi atakami, wypuszczając w bój 3-4 zawodników ofensywnych. Obecnie w atakach Legii liczy się pomysł, idea, a nie siła i przewaga liczebna. dlatego też, po ewentualnej stracie, wciąż mamy mocne i zabezpieczone tyły. Stąd też i drugie uczucie, o którym pisze Gawin, bezradność rywali. Nawet w sytuacji gdy Legia się cofnęła, gdy w zasadzie broniła własnego przedpola, goście nie byli w stanie wykreować nic co zagrażałoby bramce Kuciaka.
@ dwa zdania o rywalu
Muszę przyznać, że tak dam jak i sam mecz, Lokeren wzbudziło we mnie uczucia ambiwalentne. Spodziewałem się zespołu znacznie lepszego, przede wszystkim lepiej wyszkolonego piłkarsko. A zobaczyłem zespół, który może nie musi wstydzić się swojego wyszkolenia technicznego, ale też jakością nie odbiegającego od drużyn, które zwykliśmy oglądać. W takim razie było ich powieźć "piątką" - stwierdziłby niejeden kibic - nic z tych rzeczy, a to dlatego, że zespół z Belgii był fantastycznie ułożony taktycznie. Na prawdę, zachwycony byłem sprawnością z jaką gracze Lokeren przechodzą z defensywy do ataku (choć w tym ostatnim nie mieli zbyt wielu armat) i z szybkością z jaką zaczynają się bronić. "Pokaż mi jak gra Twój zespół, a powiem Ci jakim jesteś trenerem" - wedle tej dewizy szkoleniowiec gości, Peter Maes jest prawdziwym fachowcem. O ile technika graczy rywali wcale nie była niebotyczna, od tej którą możemy oglądać na co dzień, o tyle organizacja zespołu Lokeren biła nasze ligowe drużyny na głowę (choć tu dostrzegam kilka wyjątków).
@ słowem podsumowania
O meczu mógłbym pisać wiele, ale szczerze mówiąc nie ma po co. Sporo napisał gawin, dopisała reszta i w sumie większość potwierdziła to co mogliśmy oglądać na murawie. Moim zdaniem jest jednak coś, na co warto zwrócić uwagę, jest to wypowiedź trenera gości po meczu: - "- Uważam, że byliśmy dla Legii równorzędnym rywalem, wynik mógł równie dobrze wyglądać inaczej.". Fajnie się czyta gdy pucharowy rywal, przyjeżdżający z zachodu, z lepiej postrzeganej ligi, mówi, że jego zdaniem ich zespół był równorzędnym rywalem dla ekipy znad Wisły. Obyśmy częściej słyszeli takie słowa Bo dotychczas cieszyliśmy się jak dzieci, gdy to zespół z Ekstraklasy potrafił wspiąć się na poziom przeciwnika.
He, he
Chcecie Barcelonę oglądać to jedźcie do Barcelony. Krótko i na temat.
Wczoraj jak słuchałem komentarza Kazka Węgrzyna to tez się zastanawiałem kiedy przeoczyłem ten moment że Legia stała się topowym klubem europejskim i wymagania wobec niej na równi z wymaganiami wobec Bayernu są zasadne ...
Vrdojlak mnie zniszczył, ale dziennikarza po prostu ugotował. Sytuacja nieco podobna do tej, kiedy to mój ulubieniec, "Rafał Dębiński" starał się uczyć trenera Podolińskiego (Liga+Extra), jak powinno dobierać się taktykę pod zespół
Dobre, bardzo dobre.
To malkontenctwo przyprawia o mdłości lub salwy śmiechu (niepotrzebne skreślić)
@Monrooe
Nie dostrzegasz różnicy ? Przykro mi.
Facet w każdym komentarzu marudzi. Dopiero co miał pretensje, że Berg za bardzo rotuje, że młodzi się nie nadają a wychowanek Lecha bije ich na głowę. Dziś wybełkotał "Coś tam kombinował na początku ale zrażony miernym poziomem tych grajków, zdaje się, że odpuścił. A przecież sam tych grajków wybrał"
Berg o ile mi wiadomo dał już zagrać 32 piłkarzom, a temu mało, choć za dużo, bo się nie nadają. To juz kolejny raz kiedy jest za a nawet przeciw w zależności od humoru.
Ps
Skoro uważasz, że "obecna Legia rożni się diametralnie od tej sprzed roku. Różnica i to kolosalna, jest nie tylko w doświadczeniu i sferze mentalnej naszych zawodników, ale przede wszystkim w organizacji gry", to dlaczego miałeś bardzo ambiwalentne odczucia. Dlaczego jako kibic realista, z nutkę sceptycyzmu znajdujesz zrozumienie dla słów CTP, czy corazstarszego?. Dlaczego gdzieś tam widmo meczu z Apollonem się tliło ?.
Jakoś mi się to kupy nie trzyma. Ja dostrzegając to o czym napisałeś nie miałem takich problemów.
Odpowiedź Jodły via @AdamDawidziuk.
- "Nie dostrzegasz różnicy ? Przykro mi. "
Szczerze? nie bardzo. Z tego co pamiętam starałeś się w identyczny sposób znaleźć wszelkie argumenty mające świadczyć o tym, że Twoje wątpliwości są ze wszech miar słuszne. Różnica polega na tym, że CTP zostało, a Tobie przeszło, bo przekonały Ciebie wyniki. Jak widać CTP nie przekonują i szuka przyczyn owego stanu.
- "Dlaczego gdzieś tam widmo meczu z Apollonem się tliło ?"
Już zdaje się wyjaśniłem i to dość dobitnie. Mecz w pierwszej połowie jako żywo przypominał zaczątki tego z Apollonem. A nasza rosnąca nonszalancja sprzyjała przypuszczeniom, że babol Brozia może się powtórzyć. Szczególnie w sytuacji gdy widziałem jak Vrdoljak próbuje okiwać w środku pola (tuż przy linii środkowej) trzech rywali, a Rzeźniczak z właściwą sobie precyzję raz po raz zaczął podawać przyjezdnym piłkę. Na szczęście potem się ogarnęliśmy, a po strzeleniu bramki przestaliśmy atakować w ogóle. Skupiając się na szanowaniu wyniku i wyprowadzaniu nielicznych (i to zarówno w ilości samych akcji jak i liczebności zawodników w nich biorących udział) kontr. Wspomniana dojrzałość wzięła jednak górę.
- "Ja dostrzegając to o czym napisałeś nie miałem takich problemów."
No cóż mogę zrobić, pogratulować zdecydowanie bardziej komfortowo obejrzanego meczu.
Mój sprzeciw spowodowany był tylko tym, iż uważałem, ze Janek skoro nie może być trenerem na lata (nasz SAF) to przynajmniej powinien poprowadzić Legię do końca sezonu. Obawiałem się, ze nowy niedoświadczony trener może nie dać rady. Dał, więc dalsze smędzenie uważam za zbyteczne. Od tego sezonu pracuje wyłącznie na swoje konto i jak na razie wychodzi mu to całkiem dobrze.
Co do meczu, to ja widziałem nieco inaczej. Małe niuanse pozbawiły nas dużo wyższej wygranej. Żyro nie trafił do pustej, Rado się poślizgnął, Sagan zamiast strzelać podawał i chyba dwie najbardziej spaprane sytuacje przez Dudę kiedy zatrzymując piłkę nie dopuścił do wyjścia sam na sam najpierw Brozia a później Kucharczyka.
Chcieliśmy Legii grającej taktycznie, to mamy
Nie ważne czym był spowodowany sprzeciw, nie o tym teraz rozmawiamy. Mówimy o tym, że Ty uważasz, że dał, a CTP szuka przyczyn poprawy sytuacji w innym miejscu. Natomiast ma wielkie obawy co do tego, że osoba trenera jest pomocna, w jego widzeniu świata, o czym zresztą napisał, raczej nie. Zmarginalizował rolę trenera do selekcjonera, stąd też brak wpływu Berga na obecną postawę Legii jest z jego strony nad wyraz zrozumiały. Jeśli nie zgadzasz się z takim stanem rzeczy to napisz, powołując się na argumenty, które będzie musiał przyjąć lub obalić. Zamiast tego dopuszczasz się ataków słownych lub bardziej "wyszukanych" insynuacji, co jak zapewne zauważałeś, na łamach czarnej-eLki jest niezbyt pożądaną formą prowadzenia dialogu. Szczególnie, że Ty sam niedawno występowałeś w podobnej sytuacji (choć jak sam piszesz z innych pobudek). Po prostu, każdy ma prawo do swojego zdania, każdy ma też prawo owo zdanie podważyć i wyprowadzić swoje argumenty. Argument na zasadzie - tak, bo tak, nie liczy się w żadną ze stron.
- "Co do meczu, to ja widziałem nieco inaczej"
Masz prawo, moja ocena jest moja i nie ma żadnej siły aby wszyscy ja podzielali. Niemniej jednak, ja wszystkie wymienione przez Ciebie sytuacje już widziałem, w meczu ze wspomnianym Apollonem. Kiedy to też mogliśmy strzelić co najmniej pięć bramek, ale małe niuanse nie pozwoliły zdobyć żadnej. Natomiast coraz większe lekceważenie zupełnie niegroźnego rywala, połączone z rosnącą frustracją skutkowało coraz to odważniejszymi (czytaj nieprzemyślanymi) akcjami, okraszonymi zagraniami na coraz większym ryzyku. Jedno z nich zakończyło się kontrą, której efekt doskonale pamiętamy. Wczoraj się to nie powtórzyło. Chwała za to chłopakom. Jak napisałem powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Od zdecydowanie większej odpowiedzialności taktycznej zespołu, po sposób gry jaki zaimplementował nam norweski szkoleniowiec. Niemniej jednak, moje oczy kibica realisty z nutką pesymizmu nasuwały mi obrazy z meczu sprzed roku. Trafiłby Żyro i byśmy o tym zapewne nie rozmawiali, ale nie trafił (eh, te niuanse) i własnie rozmawiamy.
- "Chcieliśmy Legii grającej taktycznie, to mamy"
Z tego powodu cieszę się bardzo. To jest też powód owej ambiwalentności moich wczorajszych doświadczeń. Własnie dlatego, że poza niedociągnięciami, które widziałem u naszych piłkarzy, widziałem też wielką drogę jaką przeszedł ten zespół. A oglądanie tak grającej drużyny znad Wisły to czysta frajda, nie dziwne więc, że musi cieszyć, to i cieszyło.
Wybacz, ale nie da się prowadzić merytorycznej dyskusji z kimś, komu Wisła pomyliła się z Manzanares, kto w poniedziałek pisze, że Berg za dużo rotuje składem i może nam to wyjść bokiem by we wtorek napisać " Urban, to przynajmniej próbował myśleć te parę miesięcy naprzód (Furman, Łukasik, Kopczyński) a u Berga kompletnie nie widzę nawet prób stworzenia zaplecza dla podstawowego składu", Zresztą przykładów "rozdwojenia jaźni" można przytoczyć bez liku. Ostatni jaki pamiętał dotyczył Żyro, gdzie w jednym poście mogliśmy sie dowiedzieć, że jest "drewnianym, chimerycznym, podstawowym piłkarzem Legii"
W sumie jestem pewien że gdyby zakupiono armię nowych zawodników to byś napisał że to nie zasługa Berga tylko transferów.
Tylko rzecz jest w tym że właśnie klasę trenera zauważa się po tym że potrafi z tych samych zawodników wyciągnąć znacznie więcej.
I właśnie z taką nadzieją zatrudniono Berga, po okresie "małego potencjał€", "szczytu możliwości" mamy "niewyczerpalne wręcz zasoby i potencjał".
To co było za poprzednika sufitem okazuje się obecnie zaledwie podłogą.
"Tylko rzecz jest w tym że właśnie klasę trenera zauważa się po tym że potrafi z tych samych zawodników wyciągnąć znacznie więcej."
Hm. A kogo masz na myśli? Może tych: Dwaliszwili, Oyaama, Łukasik, Furman, Pinto, Bereszyński?
Czemu obarczasz Żewłaka transferem Piecha ? Przecież Piech był sprowadzany jako osoba z listy Berga na tzw "must have".
W przypadku transferów nie ma jednego winnego. Za Piecha nie można obwiniać wyłącznie Berga. Od tego jest komitet transferowy, żeby wyperswadować trenerowi takie czy inne nazwisko. Z Piechem jest taki problem, że mnóstwo kibiców protestowało przeciwko niemu i teraz się okazuje, że zwykły kibic jest większym fachowcem od piłki niż cały ten legijny dział skautingu z Żewłakiem na czele. Wizerunek Legii, jako klubu profesjonalnego ostatnio, niestety, bardzo cierpi. Całość jeszcze trzymają wyniki "jedynki" ale strach pomyśleć, co będzie jak zespół wpadnie w jakiś dołek. Urban kiedyś, na początku pracy obecnego prezesa stwierdził, że Legia z Leśnym albo osiągnie szczyty albo koncertowo walnie twarzą o glebę.
Furman odszedł kiedy przyszedł Berg, Łukasik grał piach jesienią a większość czasu się leczył na dodatek Berg namawiał go na pozostanie w Legii. Pinto to w 100% pomysł Urbana jego słynny tempomat na puchary, niestety kosztowny ale mocno wadliwy. Gruzin grał u nas od początku jak za karę i Berg skreślił go po dwóch meczach.
Naprawdę wyszukujesz już coraz bardziej karkołomne teorie i pomysły tylko aby nie pochwalić Berga. Przeczytaj choćby wczorajszy wywiad z Głowackim który mówi jasno że Legia z jesieni zeszłego roku a obecna to zupełnie dwie różne drużyny, teraz jest mocna, poukładana stanowiąca monolit i to jest jeden z wielu podobnych głosów.
Co do teorii że Berg ma minimalny wpływ to zawodnicy się bardziej zgrali a on zrobił selekcję, przypomina mi się jeden z głównych argumentów zwolenników Urbana a przeciwników Skorży. Teoria brzmiała, Urban tymi samymi zawodnikami zdobył MP a Skorża nie potrafił.
Przykładając do tego Twoją retorykę Urban nie miał właściwie żadnego wpływu na MP2013, po prostu zawodnicy byli lepiej zgrani a on jedynie zrobił selekcję, widzisz jak łatwo polec od takiej broni?