A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Pogoń 3-1: Prosto do celu

Legia zasłużenie awansowała do ćwierćfinału pucharu Polski, mimo że nasza drużyna do zwycięstwa nad Pogonią Szczecin potrzebowała dogrywki. W niej do bramki gości trafili Łukasz Broź z rzutu karnego i Tomasz Jodłowiec, ustalając wynik meczu na 3:1. Ćwierćfinałowe mecze ze Śląskiem Wrocław zostaną rozegrane w marcu.

Zgodnie ze przedmeczowymi zapowiedziami trener Henning Berg podszedł z pełną powagą do meczu z Pogonią, decydując się na wystawienie teoretycznie najsilniejszej obecnie jedenastki. Na boisko wybiegł niemal ten sam skład co w Kijowie w meczu z Metalistem, między innymi z Guilherme na lewej obronie i Orlando Sa w ataku. Jedyną zmianą w stosunku do meczu Ligi Europy było wystawienie Michała Żyro zamiast Kuby Koseckiego na prawym skrzydle. Niespodzianki były za to w składzie Pogoni. Największa na bramce, w której zamiast Radosława Janukiewicza pojawił się Dawid Kudła.

Obie drużyny żwawo zaczęły mecz. Niezłą okazję miał Orlando Sa, kilka razy z lewej nogi dośrodkowywał Michał Żyro, ale i Pogoń starała się odgryzać. Najpierw z narożnika pola karnego szczęścia próbował Łukasz Zwoliński, tym uderzeniem nie sprawiając jeszcze większych problemów Dusanowi Kuciakowi, a w 11. minucie goście wyszli na prowadzenie. Takuya Murayama chyba usiłował strzelić z dystansu, ale z tego zagrania wyszło podanie, które w polu karnym przeciął Zwoliński, zaskakując naszą zdezorientowaną defensywę. Zrobiło się 0:1, ale Legia na szczęście szybko odpowiedziała. W 23. minucie Ivica Vrdoljak wypatrzył w polu karnym Michała Żyro, ten w swoim stylu przełożył piłkę na lewą nogę i precyzyjnym strzałem dał Legii wyrównanie.

Od tego momentu mecz stał się mniej interesujący. Legia nacierała, ale biła głową w mur. Pogoń usiłowała kontratakować, ale z każdą minutą ofensywny animusz gości malał, a po opuszczeniu boiska przez Łukasza Zwolińskiego i Rafała Murawskiego, Pogoń ograniczała się już tylko do przeszkadzania legionistom. Wydawało się, że bramka dla Legii jest kwestią czasu, tyle że gra w ataku jakoś nie kleiła się naszym zawodnikom. Mieliśmy kilka obiecujących sytuacji, ale tak naprawdę żadnej klarownej. W efekcie po upływie dziewięćdziesięciu minut był remis 1:1. Pogoń 'pękła' dopiero w dogrywce. Najpierw w polu karnym sfaulowany został Ondrej Duda, a rzut karny wykorzystał Łukasz Broź, potem do bramki gości mógł trafić Marek Saganowski, wreszcie w 108. minucie Tomasz Jodłowiec wykorzystał dośrodkowanie Dudy z rzutu rożnego i w tym momencie było już jasne, że to my zagramy wiosną w ćwierćfinale pucharu Polski.

Trudno diagnozować przyczynę, dla której męczyliśmy się z Pogonią aż do dogrywki. W żadnym wypadku nie wyglądało na to, żeby naszym zawodnikom brakowało motywacji, nie wyglądało też na to, żebyśmy mieli problem z fizycznym wytrzymaniem tempa meczu, a na boisku nie było rezerwowych, w obecności których moglibyśmy widzieć źródło taktycznego zamętu. Niby wszystko się zgadzało, a jednak forsowanie defensywy gości szło nam jak po grudzie. No cóż, chyba trzeba przyjąć, że takie mecze po prostu się zdarzają. Nie ma się co w tej sytuacji doktoryzować, najważniejsze, że ostatecznie zmogliśmy Pogoń, wygraliśmy i gramy dalej.

A gramy bez wątpienia o pełną pulę. Patrząc na podejście trenera Berga do meczów pucharowych, nie sposób podejrzewać, że puchar Polski miałby wiosną stać się dla nas dodatkiem do ligi, szansą na ogrywanie rezerwowych i poligonem, na którym można byłoby ćwiczyć nowe warianty taktyczne. Nic z tych rzeczy - liczy się tylko zwycięstwo.

Dyskusja (28)
1środa, 29, październik 2014 10:05
Dzynek
Co do składu mam podobne odczucia. Wyjdzie najlepsze, co w tej chwili mamy. Jeden mecz decyduje o awansie i błędem by było lekceważenie Pogoni. W porównaniu do Miedzi to już poważny przeciwnik, poziom ekstraklasaWink
Sam bym jednak postawił na Pinto i po połówce dał zagrać Jodłowcowi i Vrdoljakowi. A to dlatego, że cały czas mam na myśli brak ogranych zmienników dla nich i w perspektywie jeszcze ważniejszych meczów warto szafować ich siłami. Podobny manewr chętnie widziałbym w niedzielnym meczu ligowym. W ten sposób drużyna wiele nie straci, a zyska nieco świeżości w środku pola na ważny mecz z Metalistem. W środku pola mamy dość delikatną sytuację kadrową i zalecana jest szczególna ostrożność.
Czwartkowy mecz warto też potraktować jako ostanie spotkanie przed Metalistem dla zdecydowanej większości zawodników pierwszego składu. Powtórzmy manewr z meczu Górnikiem, kiedy wystawiliśmy drugi garnitur, by na zbliżający się rewanż z Celtikiem dysponować zawodnikami w jak najlepszej dyspozycji. Efekt był wspaniały, bo ze Szkotami zagraliśmy chyba najlepszy mecz w rundzie. Skoro zadziałało warto praktykowaćSmile

Sądzę, że Pogoń pod dowództwem Kociana zagra głęboko w obronie z nastawieniem na szybki atak. O ile zachowamy koncentrację to kwestią czasu jest strzelenie gola.
2środa, 29, październik 2014 11:35
Monrooe
Henning Berg pokazał już w meczu z Miedzią, że poważnie traktuje możliwość zdobycia trofeum, a takowym jest Puchar Polski. Dlatego też nie zdziwi mnie skład mocniejszy niż na mecz z Ruchem Chorzów. W końcu jak napisał Dzynek to jeden mecz. Pytanie nasuwa się jedno, jak ten mecz potraktują zawodnicy, w głowie będzie tu i teraz, czy mecz ligowy i arcyważny rewanż z Metalistem. W zasadzie od tego zależeć będzie zarówno przebieg, jak i wynik czwartkowego starcia. Co do personaliów, liczę jednak, że zobaczę Lewczuka (na jakiejś bardziej przyjaznej pozycji), Piecha i Szwocha. W przeciwieństwie do wielu komentatorów, ja wciąż bardzo liczę na tych piłkarzy.
3środa, 29, październik 2014 11:51
gawin76
@ Dzynek

Chyba Adam Dawidziuk pisał na TT przed meczem z Zawiszą, że Sa siedzi na ławce, bo potem będzie grał 'już wszystko do końca' (jak rozumiem, chodziło mu o pozostałe cztery mecze w tym cyklu). To mogłoby oznaczać, że i na Ruch wyjdziemy mocnym składem.

W ogóle patrząc na to jak Berg zestawia drużynę, mam takie wrażenie, że to się odbywa wedle wcześniej nakreślonego planu, że my tu się zastanawiamy czy będzie rotował czy nie, a on to wszystko zaplanował dwa czy trzy tygodnie wcześnie i żadne zmienne poza kontuzjami go nie interesują. Chociaż niewykluczone rzecz jasna, że fantazjuję, bo np. pamiętam jego wywiad po meczu z Trabzonsporem i zupełnie nie wyglądał wtedy na gościa, który chciał w Gliwicach wystawić skład taki jak ostatecznie wystawił. Wręcz przeciwnie, mówił że ma nadzieję, że ci poobijani (np. Dossa) wrócą do gry i będę gotowi na Piasta.

Podzielam Twoje obawy co do pary naszych środkowych pomocników i żałuję, że Berg tak szybko odstąpił od stosowanej na początku rundy rotacji z udziałem Pinto. No ale nie traćmy nadziei, może jednak się mylimy i zagra jutro albo w niedzielę, oczywiście z dobrym skutkiem Wink
4środa, 29, październik 2014 12:12
Monrooe
@ Gawin

- "W ogóle patrząc na to jak Berg zestawia drużynę, mam takie wrażenie, że to się odbywa wedle wcześniej nakreślonego planu, że my tu się zastanawiamy czy będzie rotował czy nie, a on to wszystko zaplanował dwa czy trzy tygodnie wcześnie i żadne zmienne poza kontuzjami go nie interesują. "

Wierzaj mnie lub nie, ale podobne słowa skierowałem do redaktora "pewnego" poczytnego legijnego portalu, zaraz po tym jak z oburzeniem napisał o dokonaniu trzech zmian w przerwie meczu (bodajże z Zawiszą Bydgoszcz). Posunąłem się nawet dalej, czasem mam (może już teraz nieco mniejsze, ale na początku tego sezonu bardzo mocne) przeświadczenie, że zmiany proponowane przez Henninga Berga nie do końca są powodowane wydarzeniami na boisku, a przygotowanym wcześniej planem eksploatacji fizycznej i przygotowywane są przed danym meczem.

- " Chociaż niewykluczone rzecz jasna, że fantazjuję, bo np. pamiętam jego wywiad po meczu z Trabzonsporem i zupełnie nie wyglądał wtedy na gościa, który chciał w Gliwicach wystawić skład taki jak ostatecznie wystawił"

No proszę Cię, toż to Henning Berg od początku mówi, że mówi, bo mówi, a mówi to co powiedzieć powinien. Kompletnie nie przywiązałbym do tego wagi, tak jack do laurek dla zawodników, jakie wystawia w wywiadach.
5piątek, 31, październik 2014 00:33
Senator
Trochę dziwi opinia trenera Kocjana że mecz był wyrównany a jego drużyna zagrała bardzo dobrze.
Kto wygra ten mecz było widać od początku, mało tego wiedzieli o tym doskonale piłkarze naszej drużyny i to w sumie najbardziej mnie denerwowało. Za jakie grzechy musiałem siedzieć dodatkowe 30 minut?
6piątek, 31, październik 2014 07:48
CTP
Z tym, że Pogoń zagrała bardzo dobrze, to się akurat zgodzę. Natomiast, Legia, jak to ostatnio ma w zwyczaju, przez pierwsze 30 minut pokazywała futbol z zupełnie innej ligi a potem powróciła do naszej rodzimej kopaniny.
Bardzo słabiutko zagrał Orlando, w innym miejscu pisałem, że mocno spuścił z tonu. Albo to powołanie do szerokiej kadry Portugalii tak na niego wpłynęło albo kontuzja Radovica sprawiła, że poczuł się zbyt pewnie i odpuszcza treningi. Przy naszych akcjach skrzydłami w ogóle nawet nie próbował uwalniać się od opieki obrońców w polu karnym Pogoni, żeby wyjść na pozycję strzelecką. Coś takiego, co zrobił np. Sagan po wrzutce Gui.
W przypadku Gui, z kolei, chyba musimy zacząć dawać na mszę w intencji jego zdrowia. Coraz fajniej zaczyna wyglądać na tej lewej obronie. W całym meczu popełnił chyba tylko jeden błąd, gdy zrobił we własnym polu karnym klasycznego Wawrzyniaka ("asiewyebaem").
7piątek, 31, październik 2014 09:20
świrekwampirek
Po pierwsze mamy awans, po drugie solidny trening jak zauważył trener BergSmile
Trochę słabiej wczoraj skrzydła, szkoda że kontuzjowany jest Brzyski bo bok Brzyski-Gui mógłby by być zabójczy.
Wielki plus przygotowanie Legii mimo gry co trzy dni, naprawdę wyglądali bardzo dobrze. Oglądałem wcześniej mecz Lech-Jagiellonia i obie drużyny zdychały od 70-80 minuty bo musiały zagrać dodatkowy mecz w tygodniu, w dogrywce wyglądali jak zombie.
Gdyby Lech w tym roku awansował do LE broniłby się przed spadkiem.
Plan wykonany a teraz WESOŁYCH ŚWIĄTSmile
8piątek, 31, październik 2014 10:38
Garm
W dużej mierze zgadzam się z opinią CTP. Orlando nie pasuje do tej drużyny i z kolejnymi meczami tracę nadzieję, że kiedykolwiek będzie pasował. Wejście za niego "dziadka" Saganowskiego było dużą zmianą pozytywną i aż szkoda, że niedawny solenizant nie strzelił swojej bramki (dwa razy był bardzo blisko, szczególnie nie mogę odżałować tego słupka po podaniu Brozia).

To, z czym się nie zgodzę, to Guilherme, który moim zdaniem zupełnie nie pasuje na obronę, bo ma problemy z ustawianiem się i kryje na radar. To właśnie takie jego zachowanie przyczyniło się do straty przez nas pierwszej bramki. Bardzo fajnie natomiast włączał się do akcji zaczepnych w drugiej połowie. Niestety, zbieramy owoce niedostatecznego zabezpieczenia składu na pozycjach bocznych obrońców.
9piątek, 31, październik 2014 11:09
Monrooe
@ CTP

- "Z tym, że Pogoń zagrała bardzo dobrze, to się akurat zgodzę."

Cieszę się, że znajdują się komentatorzy, którzy potrafią oddać rywalowi co mu należne. Pogoń faktycznie zagrała niezły mecz, przynajmniej do momentu opisanego przez Gawina, czyli zejścia Zjawińskiego (bardzo pozytywny występ) i Murawskiego. Szkoda tylko, że zabrakło takich stwierdzeń wcześniej, choćby po meczu z Zawiszą, który również zagrał bardzo dobre zawody. Z tym, że o ile Pogoń do przerwy, o tyle piłkarze Rumaka po 15 minutach odpoczynku. Wracając do wczorajszego meczu, to bardzo cieszy mnie postaw Guilherme, widać, że Brazylijczyk był bardzo dobrze wprowadzany do gry i zaczął występować dopiero w momencie, w którym był do tego w pełni gotowy. Bardzo przyjemnie patrzy się na poczynania Gui na było, nie było nie do końca jego pozycji. Czekam na weryfikację z naprawdę wymagającym rywalem. Niemniej jednak wygląda to całkiem nieźle. Świetnie zaprezentowaliśmy się pod względem fizycznym, zespół doskonale zniósł trudy meczu. Do tego stopnie, że w dogrywce tylko legioniści wyglądali na drużynę, która myśli o grze. Piłkarz Pogoni marzyli już tylko o szatni. Co ciekawe we wspomnianym przez świrkawampirka meczu Lecha z Jagiellonią już w 80 minucie widać było wyczerpanie graniczące ze zniechęceniem do dalszego wysiłku. Mam nadzieję, że krążące w środowisku opnie o nie najlepszym przygotowaniu fizycznym w Legii niniejszym zostały oddalone.

Na koniec dwie jakże odmienne laurki, cieszy Michał Żyro, który chyba wraca do swojej normalnej, wysokiej dyspozycji. Wczoraj już biega, walczył, no i ta bramka. Ma jednak jeszcze sporo do poprawy, lepsze zachowanie w kilku sytuacjach mogło zagwarantować nam kolejne bramki. Niestety na drugim biegunie znajduje się Kuba Rzeźniczak, po katastrofalnym zachowaniu w Bydgoszczy, dorzucił kompletnie niezrozumiałe zachowanie we wczorajszym meczu. Kuba wygląda na gościa, który momentami myśli... nie wiem o czym, w każdym razie na pewno nie o tym jak w danej sytuacji powinien zachować się obrońca. Zamiast tego jesteśmy świadkami niezrozumiałych wręcz interwencji, a później dziwnych tłumaczeń (jak chociażby to wczorajsze o komunikacji.

ps: Jeszcze jedna nurtująca mnie ostatnio kwestia. Trochę irytuje mnie brak pazerności dobicia rywala. Odnoszę wrażenie, że nie ma w nas determinacji dobicia przeciwnika. Wczorajszy mecz powinien zakończyć się o wiele wcześniej i nie chodzi mi o brak dogrywki, tylko o pozbawienie rywali złudzeń co do końcowego rezultatu. Już po wyrównującym golu legioniści stworzyli sobie kilka okazji, ale zaprzepaścili je przez własne wybory, zamiast zagrać prostą piłkę, na wynik, to szukali jakiś wyrafinowanych rozwiązań. Zamiast Ja do Ciebie, Ty do mnie i gol, to piętka, przerzut, czy drybling. Szkoda, bo umiejętność dobicia rannego pozwala uspokajać przebieg spotkania. A to, jak wiemy po naszych europejskich zmaganiach bardzo by nam się przydało.
10piątek, 31, październik 2014 11:15
Monrooe
@ Garm

Guilherme vs. lewa obrona

Gra w defensywie obarczona jest pewnym ryzykiem, by je zminimalizować, potrzeba ogrania, pewnych automatyzmów, które ułatwiają "pracę". Normalnym jest, że Guilherme tego nie ma, nienormalnym fakt, że u Brzyskiego też z tym nie jest najlepiej. Niemniej jednak o ile w grze obronnej Brazylijczyka jest sporo do poprawy, o tyle we wspomnianych przez Ciebie wyjściach ofensywnych wygląda bardzo dobrze. I to, o czym już wspomniałem, bardo mnie cieszy.
11piątek, 31, październik 2014 11:57
@Pod prąd

Ależ można mieć zupełnie inne odczucia odnośnie tego samego meczu...

Nie wiem czy to za sprawą bycia na stadionie i lekkiego zmarznięcia, ale w mojej ocenie mecz był słabiutki.
Siedząc na wypełnionym dziećmi (gdzie byli kibice?) stadionie nie mogłem pojąć wielu rzeczy.
Dlaczego drużyna Pogoni nawet nie udawała, że przyjechała grac w piłkę?.
Jedna, przypadkowa, zakończona bramką akcja na 120 min to za mało jak na ekstra klasową drużynę. Kompletny brak jakości.

W Legii niebywale wkurzająca była nonszalancja wielu piłkarzy, co podobnie jak Senatora zmusiło mnie do spędzenia dodatkowych 30 min na stadionie.
Tym razem z zazdrością myślałem o tych, którzy przy szklaneczce herbaty w zaciszu domowych pieleszy oglądają to niesamowite widowisko.

Orlando Sa, jeden z bardziej starających sie piłkarzy pierwszej połowy kompletnie pozbawiony wsparcia kolegów.
Jego gra w Legii jak żywo przypomina mi męki Lewandowskiego z poprzednich sezonów gry w reprezentacji.
Kompletnie nie potrafimy wykorzystać jego walorów, co niestety kończy się irytacja samego zawodnika jak i niektórych kibiców.

Guillerme. Z ogromna przyjemnością patrzyłem wczoraj na grę tego piłkarza. Wszystkie podania przemyślane, wszystkie celne i prawie każde inne. Górne, pół górne, dolne, wszystko w tempo i do nogi. Już nie mogę się doczekać jego gry po przepracowaniu zimowego okresu.

Na koniec do morta

Czy szanowny kolega też śpiewał bardzo "mądrą" stadionowa przyśpiewkę "uczcie się dzieci, Polonia kurwy i śmieci" ?
Pogratulować wychowania.

I jeszcze do autora.
Czy nie masz wrażenia, ze podsumowujące mecze "relacje" kończysz bardzo podobnie ?
Idąc od końca:

Pogoń - "No cóż, chyba trzeba przyjąć, że takie mecze po prostu się zdarzają"

Zawisza - "Tak, z pewnością jest się do czego po niedzielnym meczu przyczepić"

Metalist - "Mecz jak wiele innych, który powinniśmy wygrać wyżej"

Lechia - "Nie ma co ukrywać - zwycięstwo z Lechią to szczęśliwe trzy punkty po słabym meczu"

Piast - "Piłka niecierpliwa, chaotyczna, pełna nerwowych indywidualnych szarż, ataki załamujące się we wczesnej fazie na skutek nieprzemyślanych podań lądujących pod nogami przeciwnika"

Trabzon - "Nie ma co kryć, grając tak jak w drugiej połowie meczu w Trabzonie, Europy nie podbijemy. Bez umiejętności zatrzymania przeciwnika w środkowej strefie boiska, bez przeniesienia ciężaru gry pod bramkę rywala, długimi fragmentami meczu cofając się całą drużyną na przedpole własnej bramki. Posiłkując się wyświechtaną frazą, 'trzeba wyciągnąć wnioski'."

Lech - "Jestem rozczarowany zarówno sposobem, w jaki Legia podeszła do tak prestiżowego starcia, jak i końcowym wynikiem."

Lokeren - "Belgowie z Lokeren trochę mnie w kategoriach czysto piłkarskich rozczarowali."

Śląsk - "Wracając do pierwszego akapitu, cóż, dobrego meczu to Legia na pewno nie zagrała. Za to mecz skuteczny i szczęśliwy.

Podbeskidzie - "Oczywiście, nie stało się nic wielkiego. Trzeba powtórzyć banalne stwierdzenie, że takie mecze zdarzają się najlepszym"

Między Pogonią a Podbeskidziem zagraliśmy 9 meczów a z podsumowaniem wróciliśmy do punktu wyjścia.

Itd itp, odnoszę wrażenie "de javu" i gdybym nie wiedział na której pozycji jesteśmy we wszystkich rozgrywkach, to bym nie uwierzył...
12piątek, 31, październik 2014 12:24
Monrooe
@ kibic50

- "Jedna, przypadkowa, zakończona bramką akcja na 120 min to za mało jak na ekstra klasową drużynę."

Jeśli od każdego zespołu oczekujesz falowych, pięknych ataków i doskonałej, technicznej gry kombinacyjnej to faktycznie masz rację. Jeśli jednak przyjąć, że piłka to taki sport, w którym musisz dostosować swoją grę pod danego rywala i przygotować plan, który będzie podstawą do osiągnięcia założonego wyniku to trzeba przyznać, że zespołowi przyjezdnych niewiele zabrakło do realizacji planu. Będąc na starcie zespołem słabszym, udało im się ograniczyć nasze poczynania, odciąć Dudę, zneutralizować (choć prawdę mówiąc to zneutralizował się sam) Orlando Sa i ograniczyć poczynania naszych skrzydłowych (choć to ostatnie nie do końca). W połączeniu ze strzeloną bramką dawało im to szanse dowiezienia wyniku do... karnych. Nie udało się, ale o tym, że padną na pyski wiedzieć raczej nie mogli. Na pewno jednak nie odmawiałbym jakości takim zawodnikom jak Zwoliński, Murawski, Murayama, czy choćby Kun, który kilkukrotnie woził się z naszymi zawodnikami, bo co musielibyśmy powiedzieć w takim wypadku o wożonych? Warto czasem docenić rywala, nawet jeśli jego klasa sportowa nie odpowiada sile naszego zespołu.
13piątek, 31, październik 2014 12:39
@Monrooe

"Jeśli od każdego zespołu oczekujesz falowych, pięknych ataków i doskonałej, technicznej gry kombinacyjnej to faktycznie masz rację"

Od Miedzi nie oczekiwałem ale od tych EKSTRA klasowych z pewnością można oczekiwać więcej. Ja oczekuję.

"W połączeniu ze strzeloną bramką dawało im to szanse dowiezienia wyniku do... karnych."

Mino pogody nawet przez sekundę nie czułem zagrożenia ze strony Pogoni, pomimo straconej bramki. Raczej czułem podobnie jak Berg, który stwierdził:

"Powinniśmy wgrać wyżej w regulaminowym czasie gry, remis po 90 minutach nie był rezultatem sprawiedliwym"

Rywala szanuję lecz nie doceniam. Nie mam za co, bo zagrali bardzo słabo.
14piątek, 31, październik 2014 12:51
Monrooe
@ kibic50

- "Mino pogody nawet przez sekundę nie czułem zagrożenia ze strony Pogoni, pomimo straconej bramki."

No cóż, pomimo pogody odnoszę wrażenie, że piszemy o dwóch różnych kwestiach, nie pierwszy raz zresztą.
15piątek, 31, październik 2014 13:03
corazstarszy
@kibic50
Ale sobie trudu zadałeś, żeby przypomnieć podsumowania Smile
Co do meczu, fajne, że jest awans, niefajnie, że była dogrywka. Orlando to chyba lepiej gra, gdy go trener Berg trzyma na ławie. Ostatnio sprawia wrażenie, że miejsce w składzie zbyt lekko osiągnął.
Teraz Ruch. Patrzę właśnie na ich mecz z Koroną. Zasłużenie są na 15. miejscu. Jeśli Legia coś schrzani, to mnie szlag trafi. Ale wczorajsza dogrywka w pokonaniu ich nam nie pomoże.
Drugi mecz (a doliczając końcówkę w Kijowie - trzeci), gdzie Marek Saganowski jakoś tak żwawiej uczestniczy w grze. To fajnie.
Też jestem podłamany naukami dla dzieci udzielanymi z trybuny północnej. A potem jest zdziwienie, że ludzie nie chcą przychodzić.
16piątek, 31, październik 2014 13:13
@Monrooe

Nic na to nie poradzę, ze potrafisz "zachwycać" (doceniać) się zawiłymi niuansami taktycznymi, które akurat wczoraj miały na celu sprawić niespodziankę, w postaci rzutów karnych.
Mnie jako widza "widowiska" piłkarskiego "obrona Częstochowy" albo jak kto woli "autobus przed polem karnym" nie zachwyca. Przychodząc na każdy mecz i płacąc za bilety oczekuje czegoś więcej. Przede wszystkim większego zaangażowania, pomimo mniejszego potencjału. Lechia Gdańsk potrafiła.
Podobnie jest zresztą z filmem, na który patrzę jako całość. Rozkładanie go na czynniki pierwsze pozostawiam tzw niedoszłym reżyserom, jak zwykło sie mówić o recenzentach.

To żadna przyjemność siedzieć na chłodzie i patrzeć jak jedni przez 120 ! min stawiają mur, a drudzy w ten mur walą głową. W kinie przynajmniej jest ciepło.
17piątek, 31, październik 2014 13:18
@corazstarszy

To wcale nie było trudne.
Wystarczyło wejść w rubrykę "wokół boiska" a później Ctrl C - Ctrl V
Całą robotę wcześniej wykonał sir gawin Smile
18piątek, 31, październik 2014 14:05
Monrooe
@ kibic50

Nie chodzi o zachwycanie się "niuansami" technicznymi, tylko ocenę czy rywal dobrze realizuje swoje założenia, czy nie. Jeśli robi to dobrze, jak wczoraj Pogoń Szczecin, to oceniamy jak zareagował nasz zespół. Niestety piłka nożna jest sportem, w którym to jak gra rywal, determinuje to jak gra zespół, któremu kibicujemy. Nie mamy do czynienia z Barceloną, choć i ona potrafi mieć swoje problemy z realizacją własnej gry. Dlatego też warto zauważyć, że pomimo swojej pracy, którą całkiem nieźle wykonali "Portowcy", my zrealizowaliśmy swoje założenia. Niestety nie udało nam się zmieścić w 90 minutach, niemniej jednak jak sam wspomniałeś, ani na chwile nie czuliśmy ze strony przeciwników zagrożenia. Co jeszcze nie tak dawno, przy tak grających zespołach stanowiło nie lada problem. Szczególnie, że (i tu się różnimy) jak już wspomniałem doceniam grę takich zawodników jak Murawski, Zjawiński (ciekaw jestem rozwoju tego gracza przy "ojcu" Robaku) czy Murayama i zdecydowanie nie odmawiam im odpowiedniej, stojącej na Ekstraklasowym poziomie, jakości.

- "Lechia Gdańsk potrafiła."

No pewnie, ale Lechia jest zupełnie innym zespołem. Jak mniemam doskonale o tym wiedziałeś planując wieczór na Łazienkowskiej3. To kolejna z cech piłki nożnej, różne zespoły grają rożną piłkę, często dostosowaną do własnych możliwości. Dlatego też idąc na dane spotkanie możemy przewidzieć jak ono będzie wyglądało. Jeśli więc nie wystarcza nam podziwiani zagrań naszych własnych asów, to faktycznie zawód niektórymi starciami może być spory. Niestety, ale murowanie bramki i nastawienie na kontrataki jest dość powszechną taktyką obieraną na mecze z Legią. Prawdę mówiąc, takie mecze będą zdarzały się zdecydowanie częściej niż takie starcia jak ze Śląskiem, czy wspomnianą Lechią. Szczególnie po tym jak owe zmagania, dla owych śmiałków się zakończyły. Życie...
19piątek, 31, październik 2014 14:18
@Monrooe

"Nie chodzi o zachwycanie się "niuansami" technicznymi"

Rozumiem, że to "przejęzyczenie", bo mnie chodziło o niuanse "taktyczne"

"Niestety, ale murowanie bramki i nastawienie na kontrataki jest dość powszechną taktyką obieraną na mecze z Legią. Prawdę mówiąc, takie mecze będą zdarzały się zdecydowanie częściej"

I pełna zgoda ! Nie mogę tylko sie zgodzić na "pochwałę" takiej gry, tym bardziej, ze "owe zmagania, dla owych śmiałków zazwyczaj kończą się tak samo" i niczego nowego nie wnoszą.

Ja się wynudziłem. Z całego meczu zapamiętam dobrą kiełbaskę w miłym towarzystwie w przerwie spotkania.
20piątek, 31, październik 2014 14:25
gawin76
Co do oceny wczorajszego meczu muszę zgodzić się z kibicem50, tzn. w mojej w pełni subiektywnej opinii był to mecz słaby i nie za bardzo było na czym oko zawiesić, co zresztą chyba widać po pomeczowym tekście Very Happy

Pogoń chyba trochę padła ofiarą tego syndromu obniżonej wartości krajowego pucharu, o którym wspominał Dzynek w tekście wiszącym obok. Można tak było sądzić już po składzie, można też było tego się domyślić po prowadzeniu drużyny w meczu przez Kociana. Oczywiście jak już jesteś na boisku to walczysz, chcesz wygrać, na pewno nam nie odpuszczali, ale jednak w pewnym momencie jedyną zagadką stała się odpowiedź na pytanie kiedy (a nie czy) wciśniemy im gola.

Szczerze mówiąc, dawno nie byłem tak spokojny podczas tak przeciętnie układającego się meczu Wink Ale z drugiej strony, nie za bardzo jestem w stanie kogoś wyróżnić, nawet w kwestii Guilherme najbliżej mi do tego co napisał Garm.

@ kibic50

Tak, jak najbardziej mam wrażenie, że w grze Legii jest pewna powtarzalność, która w naturalny sposób znajduje odbicie w tym co o tych meczach piszę. Co więcej, uważam że im więcej takich meczów, wprost powiedzmy, trochę nijakich, tym lepiej - bo właśnie nimi wygrywa się mistrzostwa, a nie sporadycznymi, spektakularnymi wyskokami.

Oczywiście każdy mecz ma jakąś swoją historię, dzięki temu mamy o czym pitolić Smile ale to stale jest mniej więcej ta sama Legia. Nawet jak Żyrko gra kiepsko i psuje dziesięć piłek z rzędu, to wiesz, że w każdej chwili może zagrać jedenastą, która będzie cudownym podaniem albo precyzyjnym strzałem zakończonym bramką. Nawet jak Kuchy kopie się w czoło przez pół meczu, to można w ciemno obstawiać że przynajmniej raz urwie się na skrzydle. Możesz bez pudła przewidywać jakie piłki będzie zagrywał Broź, co będą robić Jodła z Vrdoljakiem (ze wszystkimi ich plusami i minusami) itp. Nie jest to styl, nad którym chciałoby się piać z zachwytu, ale drużyna najwyraźniej dobrze się w nim czuje, większość meczów wygrywa, i to jest w tym zdecydowanie najważniejsze.

Zastanawiam się tylko czy najlepsze co mógł dać ten układ już było (Celtic) czy... jeszcze będzie.
21piątek, 31, październik 2014 14:26
Monrooe
@ kibic50

- "Rozumiem, że to "przejęzyczenie", bo mnie chodziło o niuanse "taktyczne" "

Przejęzyczenie

- "I pełna zgoda ! Nie mogę tylko sie zgodzić na "pochwałę" takiej gry, tym bardziej, ze "owe zmagania, dla owych śmiałków zazwyczaj kończą się tak samo" i niczego nowego nie wnoszą."

Problem polega na tym, że w nowoczesnej piłce nożnej gra się o coś więcej niż wygrana. To nie zabawa, to już poważny, brutalny sport. Z powodu różnic jakie dzielą poszczególne kluby oglądanie zawodników robiących wszystko aby tylko zwiększyć swoje szanse na sukces jest dość powszechne. A, że dla niektórych murowanie bramki i wyprowadzanie kontr to jedyna metoda... no cóż, życie. Przez lata nasza reprezentacja nie robiła niczego innego i jakoś nam to tak bardzo nie przeszkadzało. Teraz my, jako kibice Legii znaleźliśmy się po drugiej stronie barykada, ale chyba nie powinniśmy tracić zrozumienia dla taktyki innych. Szczególnie, że sami wciąż ową taktykę stosujemy, a przynajmniej kibice w Tranbzonie są o tym przekonani. Bez przesady, nie odskoczyliśmy aż tak bardzo jak zdajemy się sądzić.

@ Gawin

Dotychczas sądziłem, że rozmawialiśmy nie tyle o meczu jako o całości, tylko o tym jak zaprezentowała się Pogoń Szczecin. O tym czy zagrała konsekwentnie w stosunku do planu, który sobie założyła, czy wręcz przeciwnie.
22piątek, 31, październik 2014 14:37
@Monrooe

Czy piłkarze Pogoni Szczecin przyjechali tu po awans ?
Czy choć przez chwilę swoją grą zbliżyli się do zdobycia "Pucharu Pogardy", jak nazwał go w swoim felietonie Dzynek ?
Czy trener Kocjan, obierając taktykę "na autobus" nauczył czegoś piłkarzy, bo na pewno nie osiągnął wyniku ?.
Nie lepiej było zagrać do przodu, bardziej otwarcie ?
Skończyłoby sie zapewne podobnie, ale nauka na przyszłość byłaby większa, bo to, co nie starczyło na Legię, mogłoby starczyć na "Piasta"

Piszę to z pozycji zniesmaczonego widza, który przez 120 min męczył sie wraz z piłkarzami Legii. Piłkarzy Pogoni z pewnością zmęczyła juz sama podróż do Warszawy.

@gawin

Wyniki cieszą mnie bardzo, ale czy nie mam prawa wymagać więcej od piłkarzy Legii w potyczkach z takimi tuzami jak Pogoń, Piast czy Lechia ?
Czy po "każdym" meczu muszę słyszeć (czytać) "takie mecze się zdarzają", "musimy szybko wyciągnąć wnioski" czy "najważniejsze są 3 pkt" ?
23piątek, 31, październik 2014 14:55
Senator
@Monrooe
widać wyraźnie że inaczej mecz ocenia się siedząc w kapciach.
Od trzeciej minuty było wiadomo kto ten mecz wygra wiec pisanie o tym jak to Pogoń dobrze zagrała to żart niskich lotów, mnie nie bawi wcale. Rewelacyjna taktyka mająca za zadanie doprowadzić do karnych. Następna kpina z nas wszystkich. Jeśli ktoś miał taką nadzieję to tylko przewieleby Monrooe bo nawet piłkarze Pogoni takich marzeń nie mieli.
piszesz brakuje chęci do bicia rywala, nie brakuje szacunku dla kibiców. Zamiast strzelać, wybierać oczywiste rozwiązania trenowali. Tą dogrywke to też chyba Berg zatwierdził.
@Gawin
Żyro dośrodkował z pięć razy pod rząd w ten sam sposób czyli nisko w środek do nikogo,a już przyjęcie piłki przy linii końcowej dodam prostej jakiś dramat i ktoś pisze o ofertach z Anglii, chyba z Oksfordu.


Przychodzę na mecz a patrze na jednostkę treningową .
Jasne super że robiąc sobie trening ogrywaj na stojąco drużynę z ekstraklasy tylko ja przed meczem chciałbym wiedzieć, dziś chłopaki będą trenować przez 120 minut.

Co do Sa to miałem wrażenie że nie za bardzo chcieli mu podawać czyli zamiast proste rozwiązanie do Sa , trening z rozwiązaniem mocno ryzykownym zaskakującym ale z niklymi szansami na powodzenie.

Ps
tez miałem nie iść na ten mecz, taki był plan w środę.
W czwartek nogi mnie same poniosły,
24piątek, 31, październik 2014 15:10
Dzynek
Podobał mi się mecz do chwili wyrównania. A później było tak ciekawie, że zasnąłem. Jednak mogliby szybciej i konkretniej atakować, to obyłoby się bez dogrywki. Nie dajmy sobie teraz wmówić, że to dobry, dodatkowy trening.
I tyle mojej analizy.
Jakoś nie pałam do obejrzenia powtórki.
25piątek, 31, październik 2014 15:30
1313
Wbrew temu co powiedział trener Berg ja tam tych dodatkowych 30 minut nie potrzebowałem i myślę, że piłkarze też nie. Oby to w niedzielę nie przełożyło się na stracone punkty. Jest awans to najważniejsze, a 1/4 PP to teraz melodia przyszłości bo coś czuję,że to będzie mocno inna Legia na wiosnę niż ta co grała wczoraj. A na koniec choć robię to bardzo rzadko 3 kwestie personalne:
Jakub Rzeźniczak kolejny słaby mecz z babolem, który znów zakończył się stratą bramki mówiąc szczerze dzień gdy ten mimo wieku dzieciak przestanie być piłkarzem Legii będzie przynajmniej dla mnie wielkim świętem.
Orlando Sa nie wiem dlaczego ludzie piszą, że zagrał słabo skoro nie miał jak grać bo ani Żyro, ani Kucharczyk czy Duda lub nawet Vrdolijak nie dali mu ani jednej piłki prostopadłej, żadnej klepki nic po prostu. Unikali go jak ognia nie wiem o co tutaj chodzi.
Łukasz Broź perfekcyjny karny.
26piątek, 31, październik 2014 15:53
Zgred Maruda
Ależ Panowie
Czytając Was dochodzę do wniosku, że My " tylko łoić możemy"...
Zaraz- chwila- spokojnie.
Są mecze, które niestety mimo przewagi nie potrafią się wygrać tak zwyczajnie, spokojnie i bez tlenu.

Mała dygresja- gdyby Wlazły niczym piłkarz nie kopnął piłeczki z za boiska w meczu z NiemcamiSmile złoty medal pojechałby dalekoooooooooooSmile
Trener Kocian powiedział, że mogli wygrać i grali równorzędnie. Ani nie mogli wygrać, ani nie grali równorzędnie.Każdy z Nas i Oni także wiedzieli, że zaraz "gong" i pod prysznic, a tu jeszcze 30 minut mordęgiSmile
Swoją drogą patrząc jak biegają Nasi ( 10 meczy więcej) a Pogoń
i teraz przywołamy pewne głosy po obozach przygotowawczych! Ze tak miło jeszcze nie było...
Oddaje Trenerowi sztukę wiedzy, tej wiedzy z Albionu, który "ciut" lepiej piłką nożną stoi. Stały monitoring organizmów i mikro cykle.
Zachodnia wiedza nie Piechniczkowa, Smudowa czy Fornalnikowa- INNASmile
MĄDRASmile

A, ze zimno było-no cóż ale takiej bramki Jodłowca?
WartoSmile

W różnych Pucharach różnych Krajów odpadają potentaci, a My spokojnie sobie gramy dalej...bywało gorzej Wszyscy wiemySmile
27piątek, 31, październik 2014 15:58
Monrooe
@ Senator

- "widać wyraźnie że inaczej mecz ocenia się siedząc w kapciach. "

To akurat jest więcej niż pewne. Sam nie raz tego doświadczyłem. Tym razem musiałem oglądać bez kapci (w kapciach, do łóżka?). Coś mnie bierze, a nie mogę pozwolić sobie na obniżoną koncentrację gorączka i zawalonym nosem (praca), poza tym wybieram się na Metalista i ten mecz ma priorytet (to pewnie ważniejsze od tej pracy). A o tym, jak różny odbiór jest na stadionie i w domu, niech świadczy fakt, że ta piłka, której nie opanował Żyro wcale nie była, w tych warunkach, rzecz jasna, łatwa.

- "Co do Sa to miałem wrażenie że nie za bardzo chcieli mu podawać "

Chcieli i podawali, ale chłop stracił chyba wszystko co dostał. Sagan naprawdę wyglądał o niebo lepiej, choć faktem jest, że rywal miał już mocno dość.

@ 1313

- "Łukasz Broź perfekcyjny karny."

Fakt.
28piątek, 31, październik 2014 16:45
Garm
Nie wiem, ja mecz oglądałem na stadionie i było przyjemnie. Wcale nie zimno, wcale nie nudno, dopiero w drugiej połowie pojawiła się lekka irytacja brakiem wymiernych efektów naszej gry.

Ciekawe na ile powyższe było skutkiem tego, że po raz pierwszy od X lat poszedłem na mecz po piwie Wink

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1