A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Pogoń - Legia 2-1: Deja vu

Historia się powtarza. Legia już trzeci raz zakończyła porażką mecz bezpośrednio poprzedzający przerwę reprezentacyjną. Wcześniej zostawiliśmy komplet punktów w Bielsku i Gliwicach, tym razem w Szczecinie. Do przerwy przegrywaliśmy z Pogonią 0:2 po bramkach Murawskiego i Frączczaka. Po przerwie Legia zdołała zdobyć tylko jednego gola, którego autorem był Kuba Rzeźniczak.

Każdy z nas, kibiców Legii, ma bagaż doświadczeń, w którym jest sporo meczów takich jak ten w Szczecinie. Łódź, gdzie grający w barwach ŁKS-u Marcin Mięciel strzelił nam dwie bramki tydzień po awansie Legii do Ligi Mistrzów. Olsztyn, gdzie zwycięstwo Stomilowi zapewnił Piotr Matys (ktoś pamięta takiego zawodnika?), a w barwach gospodarzy za dwóch harował Cezary Kucharski. Kraków, gdzie Łukasz Surma zmarnował karnego, a za chwilę Marcin Bojarski dał Cracovii zwycięstwo. Przykłady można mnożyć. Scenariusz zawsze ten sam, uwzględniający amok szowinistycznego podniecenia na trybunach, naszych piłkarzy fruwających w powietrzu po wślizgach przeciwnika i niemoc legionistów.

Rozumiejąc, że podobne mecze są nieuniknionym elementem kibicowskiej doli, po każdej takiej porażce mam tylko jedno marzenie – rewanż. Oczywiście, w jakimś sensie rewanżujemy się naszym pogromcom permanentnie, bo przecież oni pałętają się gdzieś w środku tabeli, czasem w niższych ligach, a my zawsze w czołówce tabeli. Ale mi marzy się taki konkretny rewanż – zachowanie w zbiorowej pamięci drużyny okoliczności porażki i upokorzenie przeciwnika przy najbliższej okazji w Warszawie. Wiecie, nie chodzi mi o profesorskiego 'chodzonego' i zwycięstwo 1:0, tylko o miazgę, pięć, sześć, siedem bramek i strach w oczach tych, którzy jeszcze wczoraj tak odważnie stawali do boiskowych przepychanek. Jak na mój prywatny gust, Legia zbyt rzadko robi takie rzeczy. A właściwie w ogóle ich nie robi, czego żałuję, czego nie pochwalam i nie rozumiem – ot, taki ze mnie kibicowski zapalczywiec.

Trener Henning Berg w Szczecinie rzucił do walki silną jedenastkę Legii. Mieliśmy tylko dwie zmiany w stosunku do drużyny, która w czwartek pokonała w Warszawie Metalista Charków. Na lewej obronie, podobnie jak podczas zeszłotygodniowego meczu z Ruchem, pojawił się Helio Pinto. W składzie zabrakło napastnika, Marek Saganowski zasiadł na ławce, a Orlando Sa nie znalazł się w kadrze meczowej, jak podawały oficjalne źródła, z powodu bólu w pachwinie. Parę zawodników ofensywnych stanowili Ondrej Duda i Mateusz Szwoch, niejako imitując podobne ustawienie z Miro Radoviciem. Do składu Pogoni wrócił po kontuzji Adam Frączczak, którego trener Jan Kocian delegował do gry w ataku.

Wydawało się, że Legia dobrze weszła w mecz. W 9. minucie Helio Pinto przerzucił piłkę do Łukasza Brozia, ten opanował piłkę tuż przy linii bocznej, zagrał do Michała Żyro, który w polu karnym odegrał piętą do Ondreja Dudy. Duda zdołał oddać strzał, ale uderzenie Słowaka nogami odbił Radosław Janukiewicz. Czar prysł jednak szybko - już pięć minut później straciliśmy bramkę. Po 'przebitce' w środku pola, piłka trafiła na lewe skrzydło Pogoni. Adam Frączczak dośrodkował w pole karne do zupełnie nieobstawionego Rafała Murawskiego, który strzałem głową (!) w 'krótki róg' pokonał niezbyt pewnie interweniującego Dusana Kuciaka. Sprawy przybrały jeszcze gorszy obrót w 38. minucie meczu. Fatalny błąd przy przyjęciu piłki i próbie podania do Kuciaka popełnił Inaki Astiz, futbolówkę przejął Frączczak i powiększył prowadzenie gospodarzy.

W drugiej połowie w Legii pojawił się Marek Saganowski, zmieniając demolowanego fizycznie przez Hernaniego Mateusza Szwocha. Legia nacierała przez pełne czterdzieści pięć minut. Dogodne okazje bramkowe mieli między innymi Inaki Astiz, Michał Żyro, Ondrej Duda i Marek Saganowski. Niestety zdobyliśmy tylko jednego gola, po dośrodkowaniu Ondreja Dudy z rzutu rożnego i strzale głową Kuby Rzeźniczaka. Na domiar złego w końcówce meczu Łukasz Broź dostał czwartą w tym sezonie żółtą kartkę i wypadł ze składu na najbliższy mecz, a Tomasz Jodłowiec otrzymał czerwoną kartkę za bezmyślną szarpaninę z Maciejem Dąbrowskim w doliczonym czasie gry, w związku z czym Henning Berg zapewne nie będzie mógł skorzystać z Jodły w kilku ligowych spotkaniach.

Druga połowa nakazuje zapytać – co właściwie działo się w pierwszej? Dlaczego weszliśmy w mecz z gwiazdorską manierą, irytując statycznym zachowaniem w ofensywie i kryciem na radar w defensywie? Dlaczego kolejny raz popełniamy 'wielbłądy', takie jak ten Inakiego Astiza? Czy ten scenariusz i takie błędy nie powtarzają się zbyt często? Czy nasi piłkarze nie oglądają swoich własnych meczów i nie mają świadomości, że, mówiąc oględnie, Barceloną nie są?

Legia ma wiele walorów, między innymi dobrą organizację gry defensywnej, umiejętność szybkiego kasowania ofensywnych zapędów przeciwnika, utrzymania tempa gry na wysokiej intensywności, jesteśmy bardzo niebezpieczni przy stałych fragmentach gry. Zresztą - wyniki naszej drużyny przemawiają same za siebie. Wśród tych wszystkich walorów nie ma jednak umiejętności wygrywania meczów takich jak ten z Pogonią na stojąco – a mam niestety pełne przeświadczenie, że w pierwszej połowie niedzielnego starcia, nasi zawodnicy tak właśnie to sobie wyobrażali.

Dyskusja (66)
1niedziela, 09, listopad 2014 10:44
Cowboy Legion
Wygrać i ponownie wkur...ć przedstawicieli wiecznego narzekactwa.
2niedziela, 09, listopad 2014 11:18
" Trzy punkty w Szczecinie oznaczałyby dla Legii nie lada wyczyn"

Nie wyczyn a obowiązek jeśli szanuje się swoich kibiców.
Nie widzę ani jednego argumentu, który pozwalałby stawiać na inny wynik niż zwycięstwo naszej drużyny. Nawet brak trzech wymienionych piłkarzy przy brakach kadrowych Pogoni jest mało istotny. Mamy tak szeroki skład, że spodziewam się łatwego zwycięstwa.
3niedziela, 09, listopad 2014 11:39
gawin76
@ kibic50

Są dwa wyjścia: albo masz istotny problem z rozumieniem tekstu pisanego, albo jesteś zwykłym manipulatorem, który wycina fragmenty wypowiedzi bez oglądania się na ich kontekst.

Dużym wyczynem dla Legii byłoby nie zwycięstwo w Szczecinie, tylko zakończenie serii siedmiu kolejnych meczów bilansem siedmiu zwycięstw. No chyba że uważasz, że siedem zwycięstw w siedmiu meczach rozegranych w Ekstraklasie, PP i LE to 'obowiązek jeżeli szanuje się swoich kibiców'? Very Happy
4niedziela, 09, listopad 2014 12:36
Dzynek
Akurat brak Małeckiego i Robaka nie będzie dla Pogoni odczuwalny. Pierwszy widoczny był tylko w protokole meczowym, a drugi nie imponował formą i był o wiele mniej groźny niż w zeszłym sezonie. Zresztą Pogoń z Robakiem była do bólu przewidywalna i łatwa do zatrzymania. Generalnie więc możemy spodziewać się takiego samego zestawienia jak w meczu w PP, z wyjątkiem pozycji napastnika. Jednak uważam podobnie jak trener Berg, że i tak Pogoń nic nie zmieni w nastawieniu. Zagrają jak w Warszawie. Nie mają argumentów na otwartą grę.

A u nas tradycyjnie możemy pobawić się w typowanie podstawowego składu. Oczywiście bardzo żałuję, że nie wystawimy zupełnie innej jedenastki niż w LE. Wtedy Pogoń nie miałaby szans, bo głodni gry i pełni żądzy udowodnienia trenerowi swojej przydatności zawodnicy pogrążyliby w czarnej rozpaczy graczy Pogoni. Szczecinianie widzą, że zagra kilku utrudzonych w boju z Metalistem, więc po cichu liczą na mniejszą koncentrację, mniejsze zaangażowanie i piastowskie babole, co może pozwolić im wywalczyć korzystny wynik. Ale nie dajmy im nadziei. Podobnie jak autor widzę dziś w składzie Sa, Koseckiego, Szwocha, Bielika, Lewczuka, ale też z chęcią zobaczyłbym Jałochę, Pinto, Piecha i Ronana. Bądźmy nieprzewidywalni jak Franz Smuda na konferencji, jak Arek Piech pięć metrów od bramki, jak Jakub Rzeźniczak w obronie. Niech się głowią, co możemy zrobić, niech dręczy ich niepokój i paraliżuje strach jak zaatakujemy. W końcu nie wytrzymają i dojdą do wniosku, że lepiej zaatakować niż bronić, skoro nie wiedzą jak. Otworzą się i wtedy będziemy mieli ich jak na widelcu.

Mój skład:
Jałocha-Broź,Lewczuk,Astiz,Ronan-Vrdoljak,Bielik-Szwoch,Pinto,Kosecki-Sa

Wink
5niedziela, 09, listopad 2014 12:51
Moros
Po wczorajszych i piątkowym wyniku Lecha, dzisiejszym zwycięstwem można by odskoczyć reszcie stawki na naprawdę niezły dystans.

Czy to będzie łatwe zwycięstwo jak przewiduje kibic50 to się okaże. Jednakże po naszych ostatnich wyjazdowych meczach, wcale tego taki pewny nie jestem. Na papierze wszystko wprawdzie wygląda ok, ale jeszcze nie dawno męczyliśmy się na boisku ostatniej drużyny w tabeli, a wcześniej ośmieszyliśmy się na boisku słabego Piasta. Dlatego też zobaczymy jak to z tą łatwością dzisiaj będzie.
6niedziela, 09, listopad 2014 13:06
@sir gawinie

Pisemna forma dialogu powoduje, że często używam skrótu myślowego, licząc na inteligencję adwersarzy. Wink

Jako że zareagowałeś w ten a nie inny sposób, spróbuję wyrazić swoje myśli raz jeszcze.

Jako wierny kibic z wieloletnim stażem, który jak tylko może przykłada cegiełkę do rozwoju "swojego" klubu, nie wyobrażam sobie innego wyniku w meczu z Pogonią jak zwycięstwo, co będzie najlepszym podsumowaniem niewątpliwego wyczynu, jakim by było wygranie 7 meczów z rzędu.
Nie widzę ani jednego argumentu, który pozwalałby stawiać na inny wynik niż zwycięstwo naszej drużyny. Nawet brak trzech wymienionych piłkarzy przy brakach kadrowych Pogoni jest mało istotny. Mamy tak szeroki skład, że spodziewam się łatwego zwycięstwa.

Mamy kolejną okazję odskoczyć grupie pościgowej i tylko od nas zależy, czy z tego skorzystamy.
Mam już serdecznie dosyć meczów, w których strzelamy 4 gole a przegrywamy 3:1
7niedziela, 09, listopad 2014 13:26
Monrooe
@ Dzynek

- "Bądźmy nieprzewidywalni jak Franz Smuda na konferencji, jak Arek Piech pięć metrów od bramki, jak Jakub Rzeźniczak w obronie."

Zniszczyłeś mnie totalnie. W zasadzie można zamknąć ten temat, więcej dodać się nie da Very Happy

A co do meczu to zgadzam się w pełni z Dzynkiem. Mecz z Metalistem, szczególnie fragment od 60 minuty, pokazał jak bardzo mamy dość. Niestety zamiast zasłużonego odpoczynku czeka nas kolejny mecz, a niektórych jeszcze starcia w reprezentacji. Kolejny stres, kolejna dawka adrenaliny i wysiłku psychiczno/fizycznego. To może, a nawet powinno odbić się na zawodnikach, pytanie tylko czy wpłynie na wynik nadchodzącego spotkania z Pogonią. Zespołem, który na pewno będzie pałał chęcią rewanżu za porażkę w Pucharze Polski. Tego dowiemy się wieczorem, niemniej jednak ja też wolałbym zdecydowanie szersze zmiany, niż te, które są awizowane. Poza tym nie ukrywam, że jestem szalenie ciekaw formy wspomnianego Krystiana Bielika, Mateusza Szwocha, czy choćby wspomnianego Ronana (choć w występ tego ostatniego mocno wątpię, jeśli już to po przerwie reprezentacyjnej). Prawdziwą szansę (kolejną) powinien dostać Kuba Kosecki, niech pokaże, że może się jeszcze na coś przydać, bo jak dotychczas nie przekonał do siebie nikogo. Na wakacje wysłałbym też Rzeźnika, zastępując naszego podstawowego defensora Lewczukiem. Problemy z koncentracją Kuby wskazują na niemałe już wyczerpanie psychiczne i odpoczynek by mu się przydał. Natomiast Igor zaczyna wyglądać jak pełnoprawny członek zespołu, przez co ta zamiana nie powinna nastręczyć nam kłopotu.
8niedziela, 09, listopad 2014 14:50
Senator
W tym meczu moim zdaniem ważną sprawą będzie nastawienie mentalne, psychika. Czy chłopaki mają na tą chwilę dość piłki, czy jeszcze nie. Czy awans z grupy LE spowodował rozprężenie, czy nie.
Pogoń rzeczywiście nie ma za bardzo czym postraszyć, ale remis w 90 minutach osiągnięty tydzień temu mentalnie może im tylko pomóc, jak można było w Warszawie, tym bardziej realny jest u siebie. Będą walczyć to pewne.
9niedziela, 09, listopad 2014 16:54
Senator
Mamy skład i trzeba przyznać mocny. Berg zwietrzył szansę na odskoczenie rywalom i zamierza z niej skorzystać tym bardziej że Jaga zbiera oklep jak do tej pory od Ruchu.
10niedziela, 09, listopad 2014 17:14
Pięknie się to układa pod Legię Smile

Trzeba przyznać, że Kowalczyk ma nosa.
Najpierw pisał coś o gwałcie na Legii. Potem coś bąknął o miejscu Krychowiaka na trybunach, by na koniec wskazać Jagiellonię jako głównego kandydata na MP.
Nic, tylko podziwiać Smile
11niedziela, 09, listopad 2014 20:10
CTP
Żenujący spektakl w wykonaniu piłkarzy Legii i nie mam na myśli całego meczu ale to, co się działo w końcówce. Za kogo ci pseudokopacze się uważają? Za jakieś, kuźwa, gwiazdy? Te drewniaki nie tylko nie potrafią grać w piłkę ale nawet nie potrafią przegrywać z honorem. Pan Jodłowiec powinien dostać co najmniej 3 mecze od Komisji Ligi za to kretyńskie zachowanie plus kara finansowa z klubu.
Niesmaczne, żenujące i bardzo, bardzo smutne. Pycha kroczy przed upadkiem - zapamiętajcie to sobie durnie.
12niedziela, 09, listopad 2014 20:13
No cóż, nie tylko Kowalczyk ma nosa. Sad
Legia pobiła kolejny rekord. Przegrała od niepamiętnych czasów z Pogonią Szczecin 2:1 strzelając ponownie 3 gole.

sir gawin po tym meczu może do swojej kolekcji spokojnie dopisać:

"Takie mecze się zdarzają, trzeba tylko wyciągnąć wnioski"

Są też zwycięscy takiego obrotu sprawy. To nasz główny sponsor, Fortuna zarobił dzisiaj z pewnością kila baniek. Po tych obciachach w Gliwicach i Szczecinie chciałbym zobaczyć kontrakt. Ile meczów mamy przegrać w sezonie ???
Strzelanie do własnej bramki nie jest śmieszne. Przynajmniej dla mnie.
13niedziela, 09, listopad 2014 20:21
gawin76
@ kibic50

Ucięcie czyjejś wypowiedzi nawet nie tylko w pół zdania, ale i w pół myśli, po czym uczynienie z niej tezy, z którą można się rozprawić, nie ma nic wspólnego z inteligencją w żadnej znanej mi postaci.

EOT, ale w przyszłości łaskawie powstrzymaj się od manipulowania cudzymi wypowiedziami.
14niedziela, 09, listopad 2014 20:42
@gawin

Chyba jesteś przewrażliwiony. Może dzisiejszy "wyczyn" tak na Ciebie podziałał ?

Manipulować nie zwykłem w przeszłości, teraźniejszości to i w przyszłości nie będę.
15niedziela, 09, listopad 2014 20:52
Garm
Porażka jak najbardziej zasłużona, po raz kolejny Kocian nas rozpracował - choć mocno mu w tym pomogliśmy ustawieniem bez lewego obrońcy (po fatalnym ustawieniu się zastępującego go Pinto padła pierwsza bramka), bez napastnika (co skutecznie rozbijało naszą grę ofensywną przed przerwą) oraz błędami indywidualnymi (tym razem na szczególną uwagę zasługują tu dwa babole Astiza).

Po przerwie reprezentacyjnej czeka nas trudny wyjazdowy mecz ze świetnie ustawionym obronnie GKS-em Bełchatów. Tradycyjnie w pierwszym meczu cyklu będziemy pewnie w dołku fizycznym, zagramy też bez Jodłowca i Brozia. Może być "zabawnie".

CTP -> "Drewniaki"? "Nie umieją grać w piłkę"? Może od razu zacznij ich wyzywać od "pedałów" po każdym niecelnym podaniu, jak to notorycznie robił pewien osobnik na czwartkowym meczu. Miał potem dziwnie niewyraźną minę po golu Dudy...
16niedziela, 09, listopad 2014 21:15
corazstarszy
Jednak zadecydowała tradycja do miernych zakończeń maratonów przedreprezentacyjnych. Tym razem Legia nie zagrała tak źle jak w Gliwicach. Ba, 2. połowa nawet fajna. Kiedyś nawet Pogoni musiało się udać wygrać w lidze z Legią, po raz pierwszy, od zdaje się, 1998 i czasów trenera Jerzego Kopy.
Mecz trochę mi się kojarzył z sierpniem 2013 i porażką w Chorzowie 1-2.
Ostatnio po głowie obrywał Rzeźnik, to go Iniaki Astiz humanitarnie zluzował. Zdarza się – kto widział w Dortmundzie samobója mistrza świata Kramera, ten wie.
Jest jeden, moim zdaniem, pozytywny aspekt czerwonej kartki dla Jodły – głowa odpocznie, bo ostatnio sprawiał wrażenie zmęczonego, i to nie w nogach, ale właśnie w głowie. Duda bije lepiej kornery niż Kucharz.
Też się zastanawiam, co będzie z GKS-em.
17niedziela, 09, listopad 2014 22:04
Monrooe
A mnie się nasza gra całkiem podobała, zagraliśmy o wiele lepiej niż się spodziewałem. Niestety zabrakło koncentracji i zupełnie pogubiliśmy się przygotowując plan na ten mecz (albo po prostu się podpaliliśmy). Baliśmy się chyba, że znów zagramy na remis, że nie będziemy potrafili strzelić rywalom gola. W efekcie czego, będąc zespołem dojrzalszym, lepszym, nie poczekaliśmy na błędy rywali tylko zaatakowaliśmy ich od pierwszego gwizdka, zupełnie niepotrzebnie narażając się na kontry. Kontry, których nie potrafiliśmy zatrzymać. A przecież zdając sobie sprawę z tego jakie braki ma Helio Pinto powinniśmy przede wszystkim zabezpieczyć miejsca w których mamy problem (choćby tak jak podczas meczu z Ruchem Chorzów). I czekać, czekać na to co wykombinuje Pogoń, która nie oszukujmy się sama z siebie to by za bardzo nic wykombinować nie potrafiła. Niestety nasze zbyt duże zaangażowanie w akcje ofensywne, brak wytrwałości i chęć strzelania już, tu i teraz zostało skarcone, przez... nasz własny brak koncentracji. Szkoda, bo ten mecz naprawdę był do wygrania, a akcję Dudy w polu karnym rywali zapamiętam baaardzo długo.
18niedziela, 09, listopad 2014 22:16
aves
Ja byłem wręcz pewny, że wygramy. Nawet przy wyniku 2-0. Zaangażowanie, determinacja naszych piłkarzy budzi mój szacunek. Tym razem się nie udało ale ta Legia, jest tą drużyną, na której grę patrzę z przyjemnością. Zadecydowały detale.

Sporo mi się nie podobało. Statyczny Żyro, górne piłki grane na niskiego Koseckiego. Nieporadność Sagana. Mimo wszystko byliśmy od Pogoni lepsi o co najmniej klasę.
19niedziela, 09, listopad 2014 23:07
Moros
Druga połowa naprawdę pozytywna. Gdyby nie to, że musieliśmy gonić wynik i każda zmarnowana okazja niezmiernie irytowała, to fajnie by się oglądało ten mecz. Już abstrahując od babola Astiza i do spółki Pinto z Kuciakiem, to do pozytywnego wyniku zabrakło nam trochę szczęścia. Gdy Rzeźniczak strzelił na 1-2 to byłem przekonany, że remis uda się wycisnąć. Szkoda ale postawa w drugiej połowie trochę osładza mi ten kiepski wynik. Przypomniał mi się mecz z Ruchem w Chorzowie z poprzedniego sezonu. Tam po dwóch naszych babolach Saganowski strzelił kontaktową bramkę jeszcze pod koniec pierwszej połowy. I gdy wydawało się, że teraz już pójdzie z górki, a Legia totalnie cisnęła niebieskich, ci wytrzymali napór i skończyło się porażką... Szkoda, bo przynajmniej remis nam się należał.
20poniedziałek, 10, listopad 2014 01:01
Senator
Panowie bardzo wielu z Was podziwiam.
Mam tą przypadłość że zupełnie nie interesuje mnie czy drużyny grają systemem 3-3-8 czy 5 - 6 czy jeszcze innym z jednym obrońca, bez bramkarza itp itd.
To może i dobre dla koneserów, chłonnych głów tzn teoretyków futbolu bo mają o czym pitolić .
Ja widzę grę i widzę czy ktoś umie grać czy nie i to mi starcza na tą chwilę.
Z komentarzy dowiaduje się jaką to super hiper i wogóle klawą jesteśmy drużyną. Wygraliśmy z pięć do zera? patrzę i widzę przegraliśmy 2:1 gdzie obie bramki strzelilismy w którymś meczu z rzędu sami sobie. No nie bez jaj panowie. Kiedy wygrywamy mogę przeczytać nie liczy się styl jakość tylko wynik.
Kiedy zbieramy bęcki od jakiejś Pogoni gdzie jedyne nazwisko które coś mi mówi to kontuzjowany Małecki piszecie jak to super wyglądało, jaki dobry styl i bez dwóch zdań jest zajebiscie.
A zatem prośba zrozumcie jeden podstawowy fakt -Nie jest zajebiscie skoro moczymy któryś już mecz z drużyną która powinna piłki podawać a nie w nią grać.
Możemy się cieszyć jak to super w kilku meczach nastukalismy punktów w UEFA tyle tylko będzie problem jak się nam na szczaw przydadzą.
Osobiście mam powoli dość eksperymentów Berga z grą bez obrońcy lewego. Nie pasuje mi wystawianie Sagana którego szanuję bardzo ale techniki to on już się nie nauczy i dziwię się że nie chce w glorii ze sceny zejść tylko idzie w ślady Adamka . Co nam po dominacji finansowej skoro nie potrafimy jej przełożyć na sportowy wynik?
Tabela jest tak płaska że
głowa mała. Jeden dwa mecze z poważnym rywalem do tytuł nam nie wyjdą i wszystko pójdzie w.. . Wkradnie się nerwowość, zacznie się szukanie winnych i ogólnopolska jazda po Legii co pożytku nie przyniesie wręcz odwrotnie. Wy będziecie pitolić jak to super grali 3-2-3-1 czy 4-2-4. Fakt na 100% będziecie zdrowsi niż ja . Mnie trafi szlak a Was nie.
21poniedziałek, 10, listopad 2014 01:20
Senator
Wracając do Waszego zachwytu i teorii futbolu o której pojęcia nie mam ale swoje widzę. Legia Berga to duża umiejętność bardzo szybkiego przejścia z obrony do ataku. Tego Berg nauczył i tego nie neguje. Wystarczy właściwie dwa podania abyśmy realnie zagrozili bramce rywala. Te podania ( Broz z Metalistem) to Berg. Tu rację ma Monrooe z tym napaleniem. Skoro gramy tak to po co kombinować inaczej.
Ktoś wcześniej dużo wcześniej ( miesiąc?) pisał, nie mamy planu B
a mieć musimy bo inaczej postawią autobus i lipa z podań a la Berg.
Trzeba pracować mocno nad planem B i wyrównać skład aby pewniej kroczyc w stronę wykorzystania z pożytkiem punktów rankingowych UEFA tym bardziej że nikt nam nie odpusci a zbyt wielu życzy wszystkiego co najgorsze.
22poniedziałek, 10, listopad 2014 08:37
Zbyszek
Pan Tomasz Musiał udowodnił,że na sędziego się nie nadaje. Podstawowym atrybutem tego zawodu jest bezstronność, a on tego przymiotu nie posiada.

Wszyscy grający przeciwko Legii wiedzą,że im wolno wszystko a Legionistom nic jak ten Pan biega z gwizdkiem. Od początku to widzieliśmy. Frączczak potyka się o własne nogi w polu karnym i gestami domaga się karnego. Klasyczna żółtka kartka, ale nie u Musiała. Po chwili Astiz łapany za koszulkę w polu karnym przy dojściu do piłki i przewracany. Podręcznikowy karny. Nie u Musiała. Szwoch kopany z premedytacją bez piłki w polu karnym przez Hernaniego. Czerwień i karny. Nie u Musiała. Nasi piłkarze też wiedzą co on może wyczyniać i już przed meczem zżerają ich nerwy. A jak jego "popisy" zaczynają w trakcie meczu przybierać na sile to ich frustracja narasta. Musiał ma poważną obsesję nad którą nie panuje. Kolegium sędziów powinno go w trybie pilnym uwolnić od tej przypadłości. Niech się zajmie pilnowaniem baranów. Może na coś się nada.

Trener Berg zespołowi też tym razem nie pomógł. Owszem Pinto z Ruchem zagrał dobrze na lewej obronie, ale też chorzowianie go nie atakowali. Z Portowcami widać było, że pojęcia o grze w obronie nie ma. Oni też to dostrzegli i najwięcej zagrażali nam z jego strony. Również wstawienie Koseckiego w drugiej połowie było błędem. Jego jedyne atuty to szybkość i niezły strzał z podcinki. Przeciwko zmasowanej obronie i potrzebie ataku pozycyjnego cechy całkiem nieprzydatne. Trudno wygrać bez solidnej obsady dwóch pozycji.

Zawodnicy są jednak winni najbardziej. W pierwszej połowie na boisku z naszej strony były nazwiska, a nie było walczących graczy. W drużynie Pogoni było odwrotnie. No cóż, z profesjonalizmem te nasze, pożal się Boże, gwiazdy nie mają wiele wspólnego. Mogą próbować się usprawiedliwiać, że sędzia, że boisko, ale przecież sami wiedzą, że jak się słabszemu od początku pozwala na zbyt wiele to się rozzuchwala i przed meczem mamy go u stóp, a jak mu pozwolimy się podnieść to nas dusi za gardło. Praca nad mentalnością jeszcze przed nami i już widać, że nie wszyscy problemom przed jakimi stoją w każdym meczu zawodowi piłkarze będą w stanie sprostać. Dlatego trzeba na trochę odejść od zdejmowania z nich presji na rzecz zimnego wychowu. Taka sama dobra metoda na kształtowanie charakterów, a może nawet lepsza.
23poniedziałek, 10, listopad 2014 08:50
CTP
Sorry Garmie ale po prostu się wkurzyłem. Mecz nawet był niezły w II połowie ale końcówka, to już tak idiotyczne zachowanie tych naszych "gwiazd", że nóż się w kieszeni otwiera. Przy tych problemach z kontuzjami jakie mamy, jeszcze dwóch wypada ze składu przez ich kretyńskie zachowanie.
Przyjechali "Panowie z Warsiawy" i myśleli, że przeciwnik położy się na boisku. Jak mnie taka mentalność wnerwia, to głowa mała.
24poniedziałek, 10, listopad 2014 09:20
Zgred Maruda
@Senatorze
Mam nadzieję, że widziałeś różnicę w Naszej grze w zestawieniu z poprzednimi porażkami.Tu zgadzam się z Monrooe, Legia grała dobry mecz,
niestety przegrała.Mam wrażenie, że gdyby mecz trwał 15 minut więcej bramki by padły. Przyczyn jest kilka.Moim zdaniem nastąpił syndrom "samozachwytu" po awansie w LE.Np: taki Żyro mając chyba przed oczami olbrzymie ilości zer na koncie ( przyszłym koncie) jest rozkojarzony jak przedszkolak, zaczyna grać jakieś bzdurne piętki, odbitki a głównie notuje straty.Sagan nigdy nie był technikiem, zawsze wali na siłę głową czy nogami.W swojej sytuacji aż prosiło się podciąć piłkę nad leżącym już bramkarzem...Kuciak - dziwnie przy pierwszej bramce, Pinto nigdy obrońcą nie był i nie będzieSmile, Astiz myślał już o tanim locie do Hiszpanii w dniach wolnych od pracy.Itp, itd...
Wszyscy rozkojarzeni na zasadzie ( i tak wygramy)i? poszły dwa gongi.

Jednak druga połowa pokazała dominację drużyny, która rozegrała dwa razy więcej meczów od innych ligowców i grała jakby miała motorki w tyłkach- bo chciała gonić wynik. To jest pozytyw i odmienna postawa w grze choćby w porównaniu do meczu z Piastem.
Z doświadczenia wiem, że zimny prysznic na tzw."wku..wie" robi dobrzeSmile
Owszem Berg też przekombinował: dla mnie Sagan od początku potem Szwoch na zmianie, Koseckiemu dałbym całą drugą połowę za Kucharczyka.

"Jeden dwa mecze z poważnym rywalem do tytuł nam nie wyjdą i wszystko pójdzie w.. . Wkradnie się nerwowość, zacznie się szukanie winnych i ogólnopolska jazda po Legii co pożytku nie przyniesie wręcz odwrotnie. Wy będziecie pitolić jak to super grali 3-2-3-1 czy 4-2-4. Fakt na 100% będziecie zdrowsi niż ja . Mnie trafi szlak a Was nie."...

Myślę, że żaden z poważnych rywali do tytułu nie zagra z Nami tak jak wczoraj Pogoń. Mecze będą bardziej otwarte i bardziej piłkarskie.

Zdrowszy nie będę, każdy z Nas porażki przeżywa i mnie też szlak trafia
Ale damy radęSmile

pozdrawiam
25poniedziałek, 10, listopad 2014 09:29
Zgred Maruda
Co do "pajaca" Musiała - pełna zgoda z oceną Zbyszka.
Oni zanim wyjdą na plac widząc tegoż osobnika są już elektryczni.
Do tego czego Musiał- musiał zrobił.. ( tylko żółta) dla Hernaniego po faulu na Dudzie, ordynarne kopnięcie w nogę bez gry - czerwona klasyczna!
26poniedziałek, 10, listopad 2014 10:06
gawin76
@ kibic50

No i gites.

A 'wyczyn' na pewno się przyczynił, tego nie neguję Wink

@ Garm

Pinto wykazał się w bramkowej sytuacji małą elastycznością, bo w strefie był ustawiony jak należało - prawidłowo ją zawęził, kiedy akcja szła drugim skrzydłem. Natomiast nie wiedział jak zareagować na fakt, że za jego plecami nagle pojawił się nieobstawiony przeciwnik. Mimo wszystko moim zdaniem przy tym golu znacznie większa wina Kuciaka.

Szczerze mówiąc nie wydaje mi się, żeby Kocian zrobił coś nadzwyczajnego, a w każdym razie nie wiązałbym tego wyniku z jego osobą. W grze Pogoni nie dostrzegam póki co tego natychmiastowego piętna, jakie jesienią zeszłego roku odcisnął na Ruchu, może to kwestia innego materiału ludzkiego.

Wczoraj to był klasyczny przykład meczu przegranego przez nas na własne życzenie. Pogoń w pierwszej połowie przechodziła przez nasz środek pola jakby ten był niewidzialny - Jodła z Vrdoljakiem stali, Żyro z Kucharczykiem nie wracali. A przecież po przerwie i tak mieliśmy dość sytuacji, żeby wygrać ten mecz kilkoma bramkami. To my sami, 'tymi ręcyma' Sad

@ corazstarszy

Tak, skojarzenie z Chorzowem bardzo prawidłowe, zresztą jak widzę Moros też nawiązał.

Ale tych indywidualnych baboli w obronie jak na mój ogląd jednak zdecydowanie zbyt wiele. O ile Kramerem można byłoby wytłumaczyć jednostkowy wypadek przy pracy Astiza, o tyle całą 'wielbłądzią' sekwencję zapoczątkowaną meczem z Górnikiem Zabrze, już nie bardzo.

@ Monrooe

Jak wiesz, też spodziewałem się gorszej gry.

I paradoksalnie chyba dlatego jestem bardziej zawiedziony niż po Bielsku czy Gliwicach. Bo tam po prostu nie szło, nie szło zupełnie nic, a cała drużyna wyglądała jakby tego konkretnego dnia nie nadawała się do gry w piłkę.

Wczoraj było inaczej i powinniśmy ten mecz spokojnie wygrać. Niestety bardzo postaraliśmy się, żeby do tego nie doszło.
27poniedziałek, 10, listopad 2014 10:14
jacek
Każda porażka Legii mnie wkur… .Jedna więcej ,inna mniej , ta wczorajsza należy do tych drugich.Przegraliśmy wprawdzie frajersko ,bo można powiedzieć ,że sami sobie dwie bramki wbiliśmy ,dwa indywidualne głupie błędy Pinto i Astiza ale ….. no właśnie. Zagrali chłopaki całkiem dobry mecz. Widać było zaangażowanie, dominowaliśmy całą drugą połowę, pech, nie chciało więcej wpaść do sieci. Nie można mieć zastrzeżeń do motoryki i przygotowania fizycznego, więcej do tego ,że w końcówce dali się wyprowadzić z równowagi ,tracąc cenne minuty. No cóż , nie łatwo w takiej jak wczoraj sytuacji utrzymać nerwy na wodzy.
Natomiast problemem jest , że za często Legii zdarza się ponosić niespodziewane porażki , w meczch gdzie piłkarsko są lepsi lub „lepsiejsi „ a jakaś pomroczność jasna pęta im nogi. Nie jesteśmy i pewnie długo nie będziemy Realem ,umiejętności naszych zawodników są przeciętne na Europę ale na ekstraklapę powinny wystarczyć. I nie ma nic do rzeczy ,że przeciwnicy ligowi na każdy mecz z nami robią sprężarkę jakby grali o życie.To nas nobilituje, mają nas za coś o wiele lepszego od siebie i z tym przekonaniem ale bez buty i zarozumialstwa powinniśmy to na boisku potwierdzać. Czasem się z różnych powodów nie uda , nudny byłby futbol gdyby zawsze faworyt wygrywał ale widząc pełne zaangażowanie chłopaków łatwiej mi połknąć gorycz - tak jak choćby wczoraj.
28poniedziałek, 10, listopad 2014 10:29
mistis
http://legia.net/wiadomosci,58421-statystyki_meczu_z_pogonia.html

statystyki z meczu. Pozostawiam bez komentarza, do rozważenia w cichości ducha Wink

Jak po Ruchu broniłem zaskoczki z Pinto na LO, tak po tym meczu już nie mogę.

I jeszcze cytat z przedmeczowego Dzynka:
"Oczywiście bardzo żałuję, że nie wystawimy zupełnie innej jedenastki niż w LE. Wtedy Pogoń nie miałaby szans, bo głodni gry i pełni żądzy udowodnienia trenerowi swojej przydatności zawodnicy pogrążyliby w czarnej rozpaczy graczy Pogoni. Szczecinianie widzą, że zagra kilku utrudzonych w boju z Metalistem, więc po cichu liczą na mniejszą koncentrację, mniejsze zaangażowanie i piastowskie babole, co może pozwolić im wywalczyć korzystny wynik."

czy coś trzeba do tego dodać? Wink



PS sędzia kalosz.
29poniedziałek, 10, listopad 2014 12:01
Zgred Maruda
Pytanie do bardziej zorientowanych ?

Czy kontuzja SA -to tylko wersja tzw.oficjana, czy już "foch" przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu?
30poniedziałek, 10, listopad 2014 12:10
sektor212
Ja również podzielam zdanie osób które piszą, że Legia zagrała dobry mecz. Sport bywa czasami nie sprawiedliwy. Jednak wczoraj znacznie pomogliśmy wygrać Pogoni (mam na myśli naszą obronę). Każdy kto trenował wyczynowo (nie ważne jaką dyscyplinę) dobrze wie, że bardzo ciężko było zmobilizować się piłkarzom na mecz z Pogonią po awansie w LE. Na pewno nasi zawodnicy nie zlekceważyli rywala ale zabrakło koncentracji przez cały mecz.
Coraz mocniej widać, że obrona to najsłabsza nasza formacja. Kuciak również w tym sezonie broni różnie przeplatając super mecze ze słabymi. Ja za pierwszą bramkę z Pogonią najbardziej winie jego. Źle się ustawił i dostał bramę po krótkim rogu. Zagranie Astiza bez komentarza. Wcześniejsze błędy Rzeźniczaka, Juniora, Lewczuka daje słabą ocenę naszym defensorom. Zimowe wzmocnienia najbardziej widział bym właśnie w obronie.
Natomiast gra do przodu mi osobiście podoba się z meczu na mecz. Ktoś wcześniej napisał, że bardzo dobrze przechodzimy z obrony do ataku. Potrafimy stwarzać zagrożenia pod bramką rywali. Często grając na jeden/dwa kontakty, prostopadłe podania i coraz lepsze stałe fragmenty gry powodują spore zamieszania u naszych przeciwników. Może jeszcze brakuje trochę zdecydowania w podejmowaniu decyzji. Czasami ma wrażenie, że wychodząc z kontrą zawodnik prowadzący piłkę zbyt długo ją holuje i kiedy decyduje się na podanie do wychodzącego partnera on już jest na pozycji spalonej. Ale wieże w trenera że z czasem nasze mankamenty ograniczy do minimum i będziemy radować się z kolejnego Mistrza Polski dalszej gry w LE.
31poniedziałek, 10, listopad 2014 13:04
Senator
@Sektor212
Halo tu sektor 213 Smile
Czasami brakuje zdecydowania i zbyt długo holuje.
Zdaniem laika i ignoranta jakim jestem wynika to z braku umiejętności czysto piłkarskich czyli techniki i swobody w operowaniu piłką na poziomie europejskim dużym.
Przychodzi do głowy myśl czy się uda i już upływa dwie trzy sekundy które są kluczowe.
32poniedziałek, 10, listopad 2014 13:11
Senator
Acha
czy ja mógłbym prosić o opinię na temat sedziowania i związanych z tym kontrowersji bardzo obiektywnego w tych sprawach szlachetnego Wallesa i sędziego A klasy Czarnego Elfa? Ufam Wam w tych sprawach bezgranicznie.
33poniedziałek, 10, listopad 2014 14:44
Garm
Zgred -> Oglądając powtórkę meczu z Metalistem zwróciłem uwagę, że w końcówce Sa trzymał się za pachwinę z wyraźnym grymasem bólu, pokazywano to kilkukrotnie. Nawet pomyślałem, że to może być powodem mini-afery z jego zejściem do szatni zaraz po meczu - że po prostu miał uraz, a nie resztę zespołu w czterech literach. Natomiast to są tylko moje przemyślenia, nie mam żadnej wiedzy pozwalającej mi to zweryfikować w jedną lub drugą stronę.
34poniedziałek, 10, listopad 2014 16:55
Zakończyła się runda jesienna a ja nadal nie wiem jaką drużyną jest Legia pod wodzą Heninga Berga.
Na duży plus zasługuje fakt, iż zarówno w LE jak i TME uplasowaliśmy się na pierwszym miejscu, do tego nadal gramy w rozgrywkach PP. Ale...

Właśnie to "ale" nie daje mi spokoju jak popatrzę na "styl" i suche wyniki osiągnięte przez nasz zespół.
Aż 6 z 15 meczów nie potrafiliśmy rozstrzygnąć na swoją korzyść, przegrywając ze słabeuszami, odnosząc dość szczęśliwe remisy z Górnikiem i Lechem, o przypadkowym zwycięstwie nad Lechią nie wspominając. Ten lider wynika raczej ze słabości innych niż z dominacji, jaką mieliśmy osiągnąć nad resztą.
Nie najlepiej to świadczy biorąc pod uwagę potencjał drużyny, jakim dysponuje Legia. Warto pamiętać, że z zespołu nikt nie odszedł, a dodatkowo przybyli Duda, Sa, Lewczuk, Szwoch, Ronan, Guilerme, Piech, Budziłek czy Bielik. Można śmiało powiedzieć, że prawie wszyscy ci piłkarze stanowiliby o sile wszystkich pozostałych drużyn TME.

W LE wygraliśmy co prawda wszystkie mecze, ale nie powinniśmy zapominać z jakimi drużynami się mierzyliśmy.
Trabzonsor zajmujący dopiero 12 miejsce w tabeli ligi Tureckiej i właśnie pożegnał sie z trenerem.
Metalist, który ledwo awansował do grupy po wyeliminowaniu Ruchu Chorzów występujący bez "uciekinierów" i grający o setki kilometrów od domu.
Lokeren, Sredniak z ligi Belgijskiej.

Niestety, ale podobnie jak Senatora i Dawidziuka ( http://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/ekstraklasa,komentarz-po-meczu-pogoni-z-legia,artykul,517205,1,721.html ) bardzo mnie wkurza nonszalancja naszych piłkarzy, która swoje apogeum osiągnęła w Gliwicach i Szczecinie gdzie sami sobie strzeliliśmy 5 goli (!!!) Nonszalancja, która nie powinna mieć miejsca u zawodowych piłkarzy, którzy najlepsze dwa mecze zagrali z Celtikiem już bardzo dawno temu.
Powiem szczerze, że z dużym niepokojem czekam na pozostałe do końca roku mecze, tym bardziej, że kilku piłkarzy leczy kontuzje, a kilku się wykartkowało.

Aha, Kuciak ligowy i Europejski to dwóch różnych bramkarzy.
35poniedziałek, 10, listopad 2014 18:15
aylarad1916
„W LE wygraliśmy co prawda wszystkie mecze, ale” – retoryka w stylu „twój pies nie żyje, ale możesz go zatrzymać”.

1. Lokeren zajmuje 3 miejsce w lidze belgijskiej. Tydzień temu prowadzili na wyjeździe z Anderlechtem, zwycięstwo stracili w ostatniej minucie. Za nimi w tabeli są Standard Liege i Genk.
2. Ronan ani razu nie znalazł się jeszcze w kadrze meczowej odkąd jest w Legii. Budziłek był na ławce tylko w SPP. Bielik na razie ma 1,5 meczu na koncie. Wymienianie ich w kontekście transferowych wzmocnień jest niepoważne.
3. Remis z Górnikiem był szczęśliwy? Chyba dla gości. Gol samobójczy, 3 setki Piecha w pierwszej połowie. W drugiej Saganowski już po wyrównaniu miał sytuację sam na sam.
4. Od miesiąca gramy bez trzech najważniejszych zawodników – lidera zespołu, lidera obrony i lidera asyst. Dodatkowo na mecz z Pogonią wypadł najlepszy napastnik (gratki Sagan za gola z Metalistem, ale jak się ma 3 setki jak w drugiej połowie w Szczecinie to trzeba którąś wykorzystać). Z 7 meczów maratonu wygraliśmy 6.
36poniedziałek, 10, listopad 2014 18:33
Monrooe
@ aylarad1916

Cieszę się, że mnie uprzedziłeś. Niemniej jednak muszę przyznać, że to szukanie dziury w całym niepomiernie mnie bawi. I to u komentatora, który tak stanowczo kontestuje wpisy CTP, ale gdy przychodzi do oceny pracy trenera to... ;D
37poniedziałek, 10, listopad 2014 18:42
ad.1
Lokeren w sezonie 2011/12 - 8 miejsce, 12/13 - 5 miejsce, 13/14 - 5 miejsce Do LE awansował zdobywając Puchar Belgii

ad.2
"wzmocnień" ??? Napisałem "dodatkowo przybyli"

ad.3
Ok

ad.4
A jakimi to piłkarzami grała Pogoń, że nie mogliśmy wygrać ?
Jakich piłkarzy wystawiłbyś w Legii z Piasta, PBB czy Bełchatowa ?
A może kimś z Lechii chciałbyś wzmocnić skład Legii ?

Brak 3 piłkarzy przerabialiśmy już za Skorży, więc nie ma co wracać.

Wygrywając w Turcji można było przeczytać "nie liczy się styl, tylko 3 pkt"
Po wczorajszym meczu można przeczytać "nie liczą się punkty tylko styl"
To jak to w końcu jest ?

@Monrooe

Czym innym jest krytyka za słabą grę z Trabzonem, czym innym za porażkę z Pogonią.

Czym innym są pretensje, że nie gramy jak Real, czym innym są pretensje że nie wygrywamy z Piastem.

Przekonywanie że Duda nic nie gra, podczas gdy "cała" Polska sie zachwyca też jest śmieszne.

Taka mała różnica.

Ile zagraliśmy dobrych spotkań na jesieni ? Gawin napisał:
"Jak na mój prywatny gust, Legia zbyt rzadko robi takie rzeczy. A właściwie w ogóle ich nie robi, czego żałuję, czego nie pochwalam i nie rozumiem – ot, taki ze mnie kibicowski zapalczywiec"

Powiem krótko. Plus jeden !
38poniedziałek, 10, listopad 2014 18:54
iocosus
@ Senator, Kibic50, CTP

Wpierw poczynię małe osobiste zastrzeżenie wobec „trójki muszkieterów” a raczej typowo polskiego szlacheckiego tercetu.

Senatora po kumplowsku uwielbiam, jest dla mnie kwintesencją piknika z Ł3 w pełnym pozytywnym tego słowa znaczeniu, wkurza mnie czasem jak mało kto (i vice versa), ale w sumie to niegłupi, a przy tym dobry, życzliwy tak zwany poczciwy z kościami facet.

Kibica50 poznałem w realu, co prawda można by rzec okazjonalnie, ale wyniosłem jak najbardziej pozytywne wrażenie i takież jest również moje nastawienie, tylko że czasem łapię się na tym że Kibic50 to dla mnie zda się Dr. Jekyll and Mr. Hyde. W intencjach to jestem przekonany, że za Legię dałby się pokroić, ale czasem gdy emocje go opadają, to właśnie jego miałbym ochotę poszatkować.

CTP znam tylko z netu, za to z pewnym zastrzeżeniem, od bardzo, bardzo dawna, już od wielu, wielu lat. Wink

I Panowie szlachta, po trzykroć, jestem w stanie Was zrozumieć, co Wami powoduje, emocje, ale nie jestem w stanie tego wewnętrznie zaakceptować, pogodzić się z tym. Rzecz jasna, możecie mieć to gdzieś, co o Was ktoś sobie tam pomyśli, ale właśnie ze względu na to co powyżej i z własnego nastawienia coś do Was skrobnę. Olejecie nie ma problemu.

Zatem. Trudno mi pojąć, dlaczego po sportowej porażce, dajcie sobie upust bez jakiegokolwiek zda się ograniczenia, opamiętania, zreflektowania, co gorsza niektórzy z Was zaczynają fukać i burzyć się na tych, którzy do racjonalnej analizy i rzeczowych wyważonych ocen nawołują!?

Mecz przegrany, czy to znaczy, że szukając przyczyn należy jechać po drużynie bez trzymanki. „Pseudokopacze”, „drewniaki”, „durnie” po których można drwić i z nich szydzić, że sami sobie strzelają bramki, przegrywają z takimi którzy piłki powinni podawać, a nie w nią grać!?

CTP tyś mnie najbardziej początkowo zbulwersował, ale jednocześnie już w tej chwili pretensje mam najmniejsze bo sam (przy małej pomocy Garma) żeś się zreflektował. Wkurzyłeś się i to jest zrozumiałe, ale jeżeli kibic przy kompie traci nad sobą panowanie, to jak może wymagać „siły spokoju” od piłkarza na murawie, którego zespół przegrywa i są sekundy do końca? Cholernie nie lubię gdy w kibicowskich polemikach, jeden drugiego odsyła na K6, lub do Poznania, lub do Krakowa, ale cholerka gdy czytałem komentarze to przywołałem w myślach obrazek z Ligi + Ekstra i dwóch ekspertów Kosowskiego i Baszczyńskiego, a gdy ten drugi z lekkim uśmieszkiem na ustach, zaczął łajać Vrdoljaka że próbował dyskutować z Musiałem, to po prostu mnie krew zalewała. No kto jak kto, ale Baszczyński bulwersuje się ‘gadkami z sędzią’ (!!!???), a później na c-L czytam jak kibic Legii o piłkarzach Legii odnosi się jako o pseudokopaczach i durniach, no ręka w rękę z Baszczyńskim. Sorry, ale niestety takie przyszło mi do głowy skojarzenie.

Przy tym, taka kwestia, pięknoduchem nie jestem, użycie dosadnych ocen jestem w stanie zaakceptować, samemu się nimi posłużyć. Z takim natomiast rozróżnieniem, przyjmę że zachowanie Jodłowca można uznać i określić „kretyńskim”, tak samo jak my kibice, popełniamy czasem kretyńskie wpisy, każdemu w czymś tam jakaś głupota może się przytrafić, zarówno CTP jak i iocosusowi, ba niejedna się im przytrafiła, ale to nie znaczy że mamy wzajemnie się określać głupcami , kretynami, durniami. Takie miana sobie na stałe poprzypisywać i się nimi posługiwać. W żadnej dyskusji, w żadnym pitoleniu to nie pomoże. CTP jestem pewny, że rozróżnienie rozumiesz, nawet jeżeli ten wpis nazwiesz głupim, uznam że takie prawo posiadasz, wobec czegoś innego i wobec innych zaprotestuję. Wink

Kibicu50, zdaje się przyjmujesz pewną konwencję od Senatora, mimo że ja się nią raczej nie posługuję, to jeżeli Ty będziesz ją stosował, to nie wypada się odnosić do Ciebie nie inaczej jak do Przenajświętszego Wielkiego Sportowca. Zgryźliwości się w tym nie wyprę, ale tak jak i Ty tego nie możesz uczynić, natomiast wspólnie w przyszłości takich gierek obyśmy zaprzestali i wiem, że mnie rozumiesz boś łebski facet, tylko że według mnie „gorączka”. Wink

Nie pojmuję, jeden kibic po porażce pisze o legionistach jako pseudokopaczach, a Kibicowi50 byłemu sportowcowi w to graj, jeszcze dolewa oliwy do ognia, drwi że sami sobie te bramki strzelili. Od byłego sportowca, który przyznaje, że goryczy porażek doznawał, spodziewałbym się empatii wobec tych którym kibicuje, zrozumienia, wytłumaczenia i sobie i innym na podstawie własnego doświadczenia, że w sporcie z przegraną trzeba się liczyć, ją uwzględniać w rachubach i to jest jedna ze składowych tej dziedziny życia, kto jej doświadcza nie musi być od razu potępiony na wieki, wyszydzany. Od byłego sportowca, tego bym oczekiwał, a zamiast tego mam rozgorączkowanego i rozemocjonowanego „fanatyka” żądnego tylko zwycięstw, no bo przecież w Szczecinie lub Gliwicach nie mają prawa przegrać. Klub z takim budżetem MUSI tylko wygrywać, takie są oczekiwania byłego sportowca, a gdy są niespełnione to …

Kibicu50 przecież po meczu z Metalistem napisałeś komentarz: "Czy wygrywasz, czy nie....." no jeżeli przytaczasz te słowa to bądź w nich konsekwentny, wiem że wewnętrznie jesteś, za klub i duszę byś być może zaprzedał, ale we mnie powstaje wrażenie, że były sportowiec rozbudza oczekiwania, żąda tylko zwycięstw, żeby później w przypadku zawiedzionych nadziei zapisywać się do „loży szyderców i prześmiewców”, obrazisz się trudno, ale moim zdaniem byłemu sportowcowi to nie uchodzi.

O opinii Dawidziuka, jak i o Twojej, o określaniu potencjału Legii i jak on jest wykorzystywany, na ile też rokuje, mam nadzieję, że będziemy wielokrotnie dyskutować, analizować, pitolić. Na spokojnie i bez zgryźliwości. Wink

Senator już miałem napisać „Drogi Senatorze” ale taki zabieg może świadczyć o kiepsko skrywanym protekcjonalizmie, zatem zwrócę się do Ciebie „Gagatku”, adekwatnie i szczerze. Wink Pogadajmy jak laik z laikiem, bez konwenansów, bo się aż za dobrze znamy.

„Nie jest zajebiście skoro moczymy któryś już mecz z drużyną która powinna piłki podawać a nie w nią grać.” – dla mnie jest zajebiście, nie mamy drużyny która z urzędu wygra każdy mecz w lidze, na dodatek i w tej krajowej i europejskiej, ale jesteśmy świadkami sezonu, lub nawet roku kalendarzowego, który jest najlepszym dla Legii i dla jakiegokolwiek polskiego klubu w XXI wieku. Możemy te ligi i rywali w tych rozgrywkach deprecjonować, ale wyniki są zajebiste i nie zmienią tego nawet krajowe miny, czy też wtopy na europejskiej arenie w pozostałych meczach. Nie znaczy to, że jesteśmy świadkami ideału, ba do tego z pewnością ogromnie daleko, są popełniane błędy, czasem rażące i to na wielu szczeblach, organizacyjnych, szkoleniowych, czysto sportowych, ale pojedyncze porażki choćby nie wiadomo jak nas kibiców wkurzające, a na razie póki co to są pojedyncze porażki, nie powinny wpłynąć na ogólny wniosek, że w porównaniu z innymi latami, ten rok jest właśnie zajebisty.

Analizujmy krytycznie bez pobłażania, wytykajmy błędy, ale nie róbmy ze sportowych porażek przytrafiających się w tym roku tragedii, bo to jest tragikomiczne. Obyśmy takie wyniki jak w 2014 uzyskiwali w kolejnych latach. Lamentować mogą w Poznaniu, Gdańsku, Dortmundzie lub w Liverpoolu, my powinniśmy na spokojnie sobie pitolić, jeżeli przytrafia się przegrana to na zimno szukać jej przyczyn, ale nie bijmy piany, bo co będzie gdy doświadczymy, ptfu, ptfu, prawdziwego a nie epizodycznego załamania formy.

„Wkradnie się nerwowość, zacznie się szukanie winnych i ogólnopolska jazda po Legii co pożytku nie przyniesie wręcz odwrotnie.” – jak na razie to nerwom daje się ponosić trzech szlachciców z czarnej elki, dają się wodzić emocjami. Wink

Już pisałem, emocje to niepodważalny atrybut kibica, do ich wyrażania ma niezbywalne prawo, ale podczas lub zaraz po meczu, a nie w ocenach lub w analizach. Tak było przy genezie czarnej elki czyli na „Blogu z Krytej” próbujmy i teraz to zachować.
39poniedziałek, 10, listopad 2014 18:56
aylarad1916
Ruch Chorzów 09/10 - 3 miejsce, 10/11 - 12 miejsce, 11/12 - 2 miejsce 12/13 - 15 miejsce, 13/14 - 3 miejsce, w tym sezonie 15 miejsce. W takim razie to średniacy, kandydaci do spadku, czy do podium?

Lokeren jest w czołówce ligi, a które miejsce zajęli w 11/12, czy jak awansowali w tym roku do pucharów nie ma żadnego znaczenia. Lech w 08/09 grał w Europie tylko z powodu cyrków z licencją Groclinu, a grał na wiosnę i napędził stracha Udinese.
40poniedziałek, 10, listopad 2014 18:57
Garm
kibic50 -> Pytanie wprawdzie nie do mnie, ale ja np. znacznie pewniej bym się czuł widząc na lewej obronie Lekovicia zamiast Helio Pinto. Bardzo brakuje nam też opcji na skrzydłach (przypomnę, że u Berga grali już na tych pozycjach kompletnie się nie nadający do tego Helio czy Saganowski), więc nie pogardziłbym Makuszewskim.
41poniedziałek, 10, listopad 2014 19:20
Monrooe
@ kibic50

- "Taka mała różnica"

Szczerze? nie bardzo dostrzegam, może dlagee, że jak zrozumiałem, nie krytykujesz w swojej wypowiedzi meczu z Pogonią, tylko jedziesz po caloksztalcie. Nie zajmują Ciebie wyniki pozytywne, tylko wymieniasz negatywy. O tyle istotne , że jak zrozumielalem to one budują Twój obraz zespołu. Mając to na uwadze, nie wiem jak mogbym dostrzegać różnicę w momencie gdy suma, summarum wypadacie podobnie. A Wasze podsumowanie wypada tak samo.
42poniedziałek, 10, listopad 2014 19:31
@iocosus

To żem "gorączka" wiedzą wszyscy Smile
Przegrać można, bo to tylko sport, ale nie w takim stylu. Ile razy piszecie "Legia może przegrać tylko z Legią"
Niestety ale ta przenośnia przynajmniej w dwóch meczach stała sie faktem. O strzelaniu sobie bramek pisze wielu. Przykład pierwszy z brzegu
"Napiszmy wprost: legioniści sami sobie strzelili dwa gole i sami sobie wręczyli kartki.

- pierwszy gol: Pinto rozkosznie spogląda na piłkę, tymczasem Murawski strzela pierwszego w życiu gola głową. Bramka w głównej mierze na konto Kuciaka, który nie poradził sobie z uderzeniem przy bliższym słupku.

- drugi gol: Astiz poślizgnął się, źle przyjmuje piłkę, w efekcie czego Frączczak wychodzi sam na sam z Kuciakiem. Aha, Słowak też się potyka, co utrudnia mu skuteczna interwencję."

Przed meczem napisałem, "Mam już serdecznie dosyć meczów, w których strzelamy 4 gole a przegrywamy 3:1"
Po meczu gawin napisał "Deja vu"
Nic dodać nic ująć.

@aylarad1916

Chcesz wierzyć, że Lokeren to "potęga" - Twoja sprawa.

@Garm

Dwóch piłkarzy z 4 drużyn, (ok 60 grajków) to doprawdy niewiele.

@Monrooe

Plusy dostrzegam, jednak one nie przesłaniają mi minusów.

Aha
To nie ja mówię "brakowało koncentracji, źle weszliśmy w mecz, musimy wyciągnąć wnioski, takie mecze sie zdarzają, chyba zlekceważyliśmy rywala, taka jest piłka" tylko zawodowi piłkarze.
Nie zwykłem obrażać Legionistów.
43poniedziałek, 10, listopad 2014 19:39
Garm
kibic50 -> Pytanie brzmiało "A może kimś z Lechii chciałbyś wzmocnić skład Legii?" i na nie udzialałem odpowiedzi. W innych zespołach też znaleźliby się ciekawi piłkarze, nigdy nie ukrywałem na przykład, że widziałbym następcę "Sagana" w osobie Korzyma.
44poniedziałek, 10, listopad 2014 19:39
Monrooe
@ kibic50
- "Plusy dostrzegam, jednak one nie przesłaniają mi minusów-"

Wybacz, przeczytaj Swój post jeszcze raz i sam oceń co z niego wynika, czy plusy, czy minusy dostrzegasz i co ma dla Twojej oceny wiekszą wartość, co bardziej rzutuje na calokształt.
45poniedziałek, 10, listopad 2014 19:39
świrekwampirek
Monrooe, plus w Legii skończyły się w grudniu 2013 roku, teraz mamy tylko równie pochyłą, że jeszcze tego nie pojąłeśSmile
46poniedziałek, 10, listopad 2014 19:46
Monrooe
@ swirekwampirek

Wiesz, dzięki za wsparcie, ale obiektywnie patrząc nie wnosi ono za wiele do dyskusji. A już na pewno nie wzbogaca jej argumentami.
47poniedziałek, 10, listopad 2014 20:55
CTP
@Icosus
Złego słowa bym nie powiedział o wczorajszej porażce, gdyby nie to zachowanie zespołu w końcówce. Mecz przegrany, bywa. Na tym polega sport. Że któryś z kolei w takim stylu? Trudno, taki mamy klimat. Ale takiego zachowania w wykonaniu sportowców po prostu nie cierpię. Vrdoljak na 20 metrze ma czystą sytuację strzelecką i ładuje 15 m od bramki. No ale jak Musiał odważył się gwizdnąć nie po myśli pana kapitana, to pan kapitan bez żadnego wstydu pierwszy leci do niego z mordą. Mnie jako kibicowi Legii było po prostu wstyd za ten żenujący spektakl jaki urządzili sobie panowie piłkarze.
O Leśnodorskim, to już nie chce mi się w ogóle wspominać, bo podjęcie tematu jego wypowiedzi podczas tego meczu byłoby poniżej mojej godności.
48poniedziałek, 10, listopad 2014 21:48
sektor212
Panowie

Większość klubów grających mecze na trzech (w Anglii na 4) frontach ma różne problemy w różnym okresie o których dobrze wiecie. Bardzo ciężko jest pogodzić wszystkie rozgrywki mentalnie, wytrzymałościowo oraz zachować skład drużyny na poszczególny mecz. W tym sezonie wszystko wyglądało w miarę przyzwoicie do momentu pojawienia się większej ilości kontuzji kluczowych zawodników. Rok temu część kibiców wieszała psy na Urbanie. Moim zdaniem nie słusznie. Janek robił naprawdę niezłą robotę a, że zabrakło mu szczęścia w pucharach to się zdarza. Czy obecna Legia więcej stwarza sytuacji bramkowych niż przed rokiem? Wydaje się że nie. Ale jest skuteczniejsza. W lidze też przegrywa mecze których nie powinna jak za Skorży czy Urbana.
Ani Skorża ani Urban ani Berg wcześniej nie mieli takiego doświadczenia jak przygotować drużynę do takiej ilości meczy. Wszyscy uczyli się na własnych błędach w czasie trwania rozgrywek. Żadnemu nie udało się wygrywać wszystkiego. Jeżeli w klubie pozostały po Skorży i Urbanie zapisane jednostki treningowe jak Legia przygotowywała się do poszczególnych sezonów to Berg wyciągnie odpowiednie wnioski i da nam dużo radości w 2015 roku. Jak się nie uda to głowa do góry i spróbujemy za rok.
Ja na razie jestem zadowolony z coraz lepszych zawodników i gry jaką mogę oglądać Ł3. Właściciele też nie oszołomy i mam nadzieje że zbudują klub na miarę PSV czy Ajax.
Dziś obejrzałem mecz Legia - Górnik 1:1 z 1994 roku który dał nam mistrzostwo Polski po 24 latach. Gra naszej Legii była żenująca i po szczęśliwie zremisowanym meczu mieliśmy upragnionego majstra. W tamtym czasie będąc na stadionie nie przejmowałem się słabą grą tylko po olbrzymich emocjach fetowałem z całym stadionem MP. Wierzę że obecnie po pojedynczych słabszych meczach zajdziemy dalej w LE niż dwa lata temu, a mistrzostwo również obronimy.
49wtorek, 11, listopad 2014 08:15
Zbyszek
@Iocosus.
Jakoś tak nie potrafię z siebie wyzwolić radości po przegranym meczu Legii, nieważne czy na własne życzenie czy dlatego, że była gorsza. Raczej łatwiej mi przychodzi pozłościć się. I mało ważne jest czy tego doświadczam w trakcie, tuż po czy dalej w czas po. I to niejako warunkuje nastrój przekazu. Bo nie piszemy o tym czy obiad w restauracji nam smakował, lecz o emocjach. Ale też zawsze wypada mieć na względzie, że każdy mecz ma trzy warianty wyniku i tego się trzymać. Dlatego w określonych warunkach nie można mieć pretensji o porażkę np. tę z Piastem. Bowiem sztab ma plan treningowy dostosowany do przeciwników, w trakcie którego zmieniają się preferencje co do kształtowania lub poprawy określonych cech motorycznych. Można w skrócie rzec, że czasami jest tak, że zawodnicy chcą, ale nie mogą. W meczu z Pogonią nic takiego nie miało miejsca. W pierwszej połowie po prostu nie biegali. Nie wychodzili ani na pozycje, ani na wolne pole.
Przykłady: nasz idzie po skrzydle i nagle patrzy, że jest sam, więc się zatrzymuje i próbuje dryblować se skutkiem wiadomym. Nasz i rywal mają do piłki po 2-3 metry, tamten jest w ruchu - wiadomo kto pierwszy do niej zdąży.I o to mam i będę miał pretensje zawsze, bo przecież nie o przegrany mecz. Podobnie z Pinto. Nie winię go o utratę pierwszej bramki, ale o to, że powinien być metr od Murawskiego, a nie o 6-7 metrów. Nawiasem mówiąc tak doświadczony zawodnik nie może tyle razy gubić strefy niezależnie od tego na jakiej pozycji przychodzi mu grać. Doceniam ich zaangażowanie w drugiej połowie, rosnące wraz z upływającym czasem. Tylko nie byłoby tych nerwów i tej wściekłości, gdyby tak normalnie zaczęli od początku. Lecz ta normalność cechuje prawdziwych sportowców - zawodowców, do których niektórym naszym jeszcze dość daleko.
Pozdrawiam.
50wtorek, 11, listopad 2014 10:36
iocosus
Zbyszek nie znam kibica, który by się radował po porażkach dopingowanej drużyny. Rozczarowanie, wkurzenie, zawód kiepskim wynikiem są czymś naturalnym i jak na przykład Senator napisze, że po futbolowej wtopie legionistów w piątek ma prze… przebimbany cały weekend i chodzi w nim z nosem spuszczonym na kwintę to ja go doskonale rozumiem.

Gdyby pewien sympatyczny Hiszpan mógł telepatycznie odgadnąć jakie klątwy na niego spadały w niedzielny wieczór słane przez kibica iocosusa, to pod ich ciężarem by się pod ziemię zapadł, ale gdy przychodzi mi ocenianie gry, postawy tegoż Inakiego to jest to już dla mnie zupełnie inna „para kaloszy”, błąd wpływa na wystawioną cenzurkę, ale nie może być jedynym wyznacznikiem, a emocje, nerwy to już jest ostatnia rzecz którą należy się kierować oceniając publicznie innych. Ha, niełatwo je poskromić, szczególnie kibic zawsze będzie miał z tym problemy, ale przynajmniej można się starać do tego dążyć.

Dla mnie Kuciak popełnił ewidentny błąd przy stracie pierwszej bramki, nie pokrył krótkiego rogu, mam swoją teorię, że zlekceważył Murawskiego, był przekonany że ten na skuteczne uderzenie głową właśnie w róg bramki po koźle się nie zdobędzie, przypuszczał że Muraś będzie albo starał się opanować piłkę, albo jeżeli już, to ją zagra „po przekątnej”. Dał się zaskoczyć, błąd. Ale to nie zmienia mojego poglądu, że Słowak jest kluczowym dla Legii piłkarzem, newralgicznym, osobiście gdybym miał wybór, Kuciak czy Boruc, to postawiłbym na Duszana mimo sentymentu dla Borubara.

Zbyszek ja daję upust negatywnym kibicowskim emocjom gdy czuję się oszukany, gdy wydaje mi się, że piłkarze „przechodzą obok meczu”, z sobie wiadomych powodów odwalają pańszczyznę, ale akurat w Szczecinie widziałem drużynę, która nie za dobrze weszła w mecz, możemy się zastanawiać dlaczego, ale później już walczyła z pełnym zaangażowaniem, poświęceniem, nawet zagotowali się, bo za bardzo chcieli a wynik im uciekał. Jestem wkurzony przegraną, pewnie tak jak każdy legionista, czy to piłkarz, czy to kibic, ale wynik przyjmuję do wiadomości, starali się odwrócić losy meczu, nie udało się, trudno, lamentować i złorzeczyć nie będę.
51wtorek, 11, listopad 2014 13:32
Zbyszek
@Iocosus.
Senator to jest szczęściarz w czepku urodzony, gdyż tylko przez tzw. weekend ma swoistego kacaSmile. Niestety ja mam to do następnego meczu.
Czyli teraz przez prawie dwa tygodnie.Widzisz to jest swego rodzaju nieszczęście zakochać się akurat w drużynie,która z reguły wygrywa.I każdy oczekuje,że tak będzie za każdym razem.Człek się przyzwyczaja, a to staje się jego drugą naturą.Korzystniej dla własnej psychiki mają ci co kibicują tym co częściej dotykają porażki.Dla nich każda wygrana to wręcz ekstaza i okazja do toastowania.Dla takich jak ja wygrana to normalka, tak ma być i dopiero porażka to rodzaj stypy.Powiem szczerze, że to dla zdrowej wątroby lepiej,bo "świętować" każdą wygraną Legii Warszawa to byłoby dla niej uciążliwością wielkąSmile.
I tak od meczu do meczu i dopiero pamięć zostaje przesłonięta za czas jakiś. I już się nie pamięta tego co złe.Jest to mechanizm obronny naszego organizmu.Obym się do tego znowu nie przyzwyczaił. Chociaż kto to wie co tak naprawdę lepsze?. Pozdrawiam.
52wtorek, 11, listopad 2014 15:24
świrekwampirek
Monrooe, to żadne wsparcieSmile po prostu przejaw buntu na kompletny beton.
Ile razy można wypisywać te same bzdury i ile razy na nie odpowiadać?
Czy mamy łatwiejszych przeciwników w Europie w tym roku? Nie, chyba że Apollon nazwiemy Realem Cypru, Turcy osłabili się wydając 29 mln euro na wzmocnienia a Lazio wystawiający drugi skład to czysty piłkarski kosmos.
Ja wiem że nagle ze Steauy pewna grupa zrobiła Barcelonę Karpat ale rzeczywistość tej drużyny jest dużo bardziej prozaiczna.
Dwa lata temu odpadliśmy z beznadziejnym Rosenborgiem, w zeszłym awansowaliśmy po mękach z beznadziejnym Molde gdzie awans dał na Kuciak i bramka ze spalonego strzelona przez Gruzina.
Są granice absurdu i naciągania faktów i ja na to się nie godzę szczególnie kiedy lansuje je osoba która zachwycała się 12 porażkami rok temu obrażając wszystkich w koło a w tym roku każde zwycięstwo deprecjonuje.
53wtorek, 11, listopad 2014 16:17
@Swirek

Nie podlizuj się. Dorosłemu facetowi z "takimi" korzeniami po prostu nie uchodzi.
Co by powiedzieli przodkowie na takiego skarżypytę ? Smile Smile Smile
54wtorek, 11, listopad 2014 16:33
świrekwampirek
Widzisz gdzieś tu donos?!
A przodkowie mają się dobrze (sprawdziłem w ostatnie święto) jak ich szlachetnie urodzony potomekSmile
55wtorek, 11, listopad 2014 20:22
iocosus
Świrekwampirek i Kibic50 czyli sami swoi! Wink

http://www.youtube.com/watch?v=JUtMdQ5CMng
56wtorek, 11, listopad 2014 20:28
corazstarszy
Mi się wydaje, że co poniektórym to się adresy pomyliły. Tutaj jest strona o tym, jak gra Legia, a konkretnie o meczu Pogoń - Legia. A tu co rusz, to wpis, widocznie w poczuciu życiowej misji, że Urban to się ma tak a tak do Berga, a Berg tak a tak do Urbana.
Żeby urozmaicić, po przerwie reprezentacyjnej, będę się starał zaczepiać forumowiczów wspomnieniami z czasów pracy trenerskiej Dariusza Kubickiego.
A właściwie to zacznę już teraz: no więc w sezonie 2003/2004, po 15 meczach ligowych, Legia, która całą jesień spędziła tonąc w długach i miała nieopłacanych zawodników (w tym Manuela Garcię) i której kadra we wszystkich rozgrywkach i przez cały sezon liczyła 19 zawodników, miała 34 punkty. A teraz, gdy jest bogata, nie ma Manuela Garcii i płaci na czas, ma 29. Stąd wniosek: Berg - ch...j i łysa pała, która nie powinna nigdy była przekroczyć progu budynku klubowego, Kubicki - mistrz.
Jak mocno trzeba mieć uszkodzony centralny system nerwowy, żeby tylko o czymś takim pisać. Żenada, coś na niższym poziomie niż Jagiellonia Białystok, a to jest dno pod dnem.
57wtorek, 11, listopad 2014 20:56
Monroe
Świrek odniósł się do tylko posta kibica50 z LN.
Szczerze mówiąc, jak go przeczytałem myślałem, że to fake... Niestety kibic50 uważa okres ostatnich 11 miesięcy jako równię pochyłą.
Takie postawienie sprawy przez kibica50, którego czytam można powiedzieć 'od lat'(zawsze ceniłem) - dla mnie jest jakimś irracjonalnym bronieniem na siłę własnych postów sprzed miesięcy.
Niestety w stylu niegodnym tak zacnego forum, na które zaglądnąłem niedawno - i Panowie - jestem pod wrażeniem prowadzonych dyskusji. Zwłaszcza w dobie obecnego internetu.
Szacun za wysiłek spojrzenie: użytkownik iocosus.
Wyjątkowo treściwe podsumowanie sędziego przez użytkownika Zbyszka.
pozdrawiam
58wtorek, 11, listopad 2014 21:38
@luilio

Nie spodziewałem się tu adwokata świrka Smile

Gdybyś uważnie czytał, to byś zauważył, że ów komentarz na LN napisał mój psychofan, który od jakiegoś czasu kleci różne zdania z różnych komentarzy pod moim nickiem.
O "równi pochyłej" napisał twój klient (świrek) w poniedziałek o godz 19.39
"Monrooe, plus w Legii skończyły się w grudniu 2013 roku, teraz mamy tylko równie pochyłą, że jeszcze tego nie pojąłeś"

Nie przestawaj mnie czytać i cenić Wink
Pozdrawiam
59wtorek, 11, listopad 2014 21:51
Monrooe
@ Zgred

- "Czy kontuzja SA -to tylko wersja tzw.oficjana, czy już "foch" przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu?"

Kontuzja, bez żadnych podtekstów (informacja z pewnego źródła).

@ luilio

- "Świrek odniósł się do tylko posta kibica50 z LN. "

Ależ ja rozumiem, z tym, że jedna z zasad jakimi staramy się tu kierować to nie przenoszenie tematów, wypowiedzi z innych zakątków internetu. Na łamach czarnej-eLki liczy się tylko opinia i popierające ją argumenty. Opinię wygłosić do niej każdy i każdy ma do niej prawo, jak każdy ma prawo tę opinię podważyć wyjawiając swoją własną argumentację. Dlatego wpis świrka nie wniósł niczego do dyskusji, w zasadzie nie bardzo było z czym polemizować. A przecież to polemika "nakręca" tę skromną część legijnego (i nie tylko zresztą) internetu.
60wtorek, 11, listopad 2014 22:12
świrekwampirek
Kibic, no tak, jak ktoś może w tej "elitarnej" magmie wziąć stronę ŚwirkaSmile
Monrooe, strasznie mnie bawi Wasza forma "szlachta", "Sir".
A co do moich komentarzy Kibica po prostu obnażam kłamstwa i zakłamanie na co u mnie zgody nie ma nie patrząc jaka by była forma strony na której proceder ten haniebny byłby uskuteczniany.
61wtorek, 11, listopad 2014 22:46
Monrooe
@ świrekwampirek

Niestety niczego nie obnażasz, co staram Ci się przekazać. Nie stosując argumentów, a od tych stronisz wręcz alergicznie niczego nie demaskujesz, ani niczego nie podważasz. Wdajesz się jednie w nic nie wnoszącą pyskówkę okazując swój sprzeciw i tyle. Szczerze mówiąc nie widzę jakiejś różnicy pomiędzy Twoimi wpisami a wpisami, które jak sam twierdzisz starsza się obnażać. Jeśli masz problem ze zrozumieniem, przypominam, że uczestnictwo w dyskusjach czarnej-eLki nie jest obowiązkowe, szczególnie w sytuacji gdy jak to wyraziłeś, śmieszą Ciebie. tutejsze zwyczaje.
62wtorek, 11, listopad 2014 23:38
Senator
@Świrek
Nie jesteś rzetelny że tak się wyrażę wspomnianych przez Ciebie zwrotów używam tylko ja , taka moja przypadłość i myślę że wolno mi taką dewiacje posiadać. Wink
Sprawa jest banalnie prosta jak się nie podoba to po co tracisz czas? Mnie na pewne strony wołem nie zaciągniesz a na pewnych autorów naprawdę szkoda wspomnianego czasu.
Nie trać go bez sensu bo życie wbrew pozorom długie nie jest.

Pozdrawiam serdecznie i życzę dystansu do naszych ułomności Wink
63środa, 12, listopad 2014 11:59
Zgred Maruda
@Monrooe

To dobra informacja, którą wcześniej sugerował Garm po obejrzeniu meczu z odtworzenia. Oczywiście dobra w sprawie "focha" choć ja dalej chemii z zespołem nie widzę.Wierzę cały czas w tego piłkarza mając nadzieję, że odpali na poważnie ku Naszej Legijnej uciesze.
64czwartek, 13, listopad 2014 04:42
geo
do zgreda
Czy Ty myslisz ze Berg sie ugnie pod "opinia publiczna" i zacznie stawiac na Sa?
Po prostu im nie po drodze.
Poza tym to jest sprawa honorowa dla Berga.
Jak kto, ja taki swietny szkoleniowiec, ja sprowadzilem Piecha(i Lewczuka) i on nie gra, a poprzedni trener chcial Sa i mam teraz z niego korzystac bo okazal sie najlepszym napastnikiem?
65czwartek, 13, listopad 2014 12:43
Monrooe
@ geo

- "Poza tym to jest sprawa honorowa dla Berga. "

Po pierwsze powody, dla których Sa nie zachwyca naszego sztabu trenerskiego są powszechnie znane. Zresztą większość można zaobserwować w trakcie rozgrywanych przez Portugalczyka spotkań. Można się z nimi zgadzać, lub nie, a wręcz uważać, że wobec oferowanych przez Orlando zalet, jego wady nie powinny mieć znaczenia. O tym rozmawiać można, jednak na pewno nie mieszałbym do tego spraw honorowych. Bo jeśli założyć, że Henning Berg jest ...... (tu proszę wstawić dowolne obraźliwe określenie) i nie wstawia dobrego piłkarza ze względów na swoje wybujałe ego, to spokojnie można założyć, że równie dobrze mógłby wstawiać do składu wspomnianą dwójkę. Zupełnie znieważając na konsekwencje, a jedynie na "swój honor". Tak jednak nie jest. Widać ani Lewczuk z Piechem nie są tacy cudowni, ani Orlando Sa pozbawiony wad. Dlatego Henning Berg dozuje występy całej wymienionej trójki, przynajmniej do momentu, w którym zaczną wykazywać poprawę w tych aspektach, z którymi mają problemy.
66czwartek, 13, listopad 2014 15:17
CTP
Mnie też dziwi to doszukiwanie się konfliktów pomiędzy Bergiem a Orlando. Tzn. mam przekonanie graniczące z pewnością, że przynajmniej ze strony Berga przyczyny inne niż sportowe w ogóle nie wchodzą w grę. Orlando, to typ napastnika, który musi mieć skrzydłowych - bez nich jest praktycznie bezużyteczny. Fajny piłkarz do ataku pozycyjnego i tiki taki. Przy stylu Berga, który preferuje maksymalnie szybkie zakończenie akcji po przejęciu piłki, praktycznie bez rozegrania, gdzie skrzydłowi często pełnią rolę pierwszych napastników będzie mu się ciężko odnaleźć.
Mnie osobiście ten styl za bardzo się nie podoba. Zdecydowanie wolę klasyczny "bayernowski" styl (po mojemu np. naszym Xabi grającym na pozycji nr 6 spokojnie mógłby być Duda). No ale póki Berg ma wyniki, to taktyki nie będę się czepiał.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1