- Kategoria: Wokół boiska
- Gawin76
Legia - Cracovia 2-0: Znalazł lider haka nawet na Marciniaka
W cieniu oczekiwania na decyzję Komisji Dyscyplinarnej UEFA, która we wtorek będzie rozpatrywać incydenty z udziałem kibiców Legii, do jakich doszło podczas meczu Ligi Europy w Lokeren, Legia rozegrała ostatni tej jesieni ligowy mecz na własnym boisku. Nasza drużyna podejmowała w nim Cracovię.
Do składu Legii po kontuzji wrócił Miroslav Radović, który zajął miejsce w ataku. W bramce stanął rzecz jasna Dusan Kuciak, czwórkę defensorów, podobnie jak w meczu z Lokeren, stanowili Łukasz Broź, Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz i Guilherme. W pomocy trener Henning Berg nadal nie mógł skorzystać z Tomasza Jodłowca, którego miejsce obok Ivicy Vrdoljaka zajął Helio Pinto. Na prawym skrzydle pojawił się Michał Żyro, na lewym Jakub Kosecki, a ofensywny kwartet uzupełnił Ondrej Duda. Obserwujący mecz z trybun trener Robert Podoliński zdecydował się na następujące zestawienie jedenastki gości: Pilarz – Rymaniak, Żytko, Marciniak – Deleu, Covilo, Dąbrowski, Dialiba – Kita, Rakels, Budziński.
Zanim sędzia rozpoczął mecz, mieliśmy minutę ciszy ku pamięci wieloletniego pracownika naszego klubu, Zbigniewa Korola, oraz dwóch kibiców Legii, którzy zginęli w tragicznym wypadku samochodowym, wracając z pucharowego meczu w Lokeren.
Mimo chaotycznego początku spotkania, Legia bardzo szybko wyszła na prowadzenie. W 10. minucie meczu do długiej piłki kopniętej z naszej połowy boiska ruszyli Michał Żyro i Adam Marciniak. Marciniak był szybszy, ale trącił piłkę w tak pechowy sposób, że ta przelobowała zdezorientowanego Pilarza i wpadła do siatki gości. Cracovia mogła odpowiedzieć w 15. minucie meczu Przemysław Kita wykorzystał drobną pomyłkę asystenta sędziego, który nie zauważył spalonego na prawej stronie boiska, dopadł do piłki i dobrze dośrodkował w pole karne do Rakelsa. Łotewski napastnik trącił piłkę w stronę bramki, ale czujny Dusan Kuciak odbił ten strzał.
Legia w pierwszej połowie grała bardzo spokojnie. Cracovia wprawdzie potrafiła przedostać się na naszą połowę, ale nie stwarzała groźnych sytuacji. Legioniści próbowali szczęścia koronkowymi rozegraniami piłki na połowie gości, ale poza jednym lekkim strzałem Radovicia po wymianie podań z Guilherme, Pilarz praktycznie nie był niepokojony. W 32. minucie kibiców zdumiał Bartosz Rymaniak, decydując się na 'ruletę' pod własnym polem karnym. Piłkę zabrał mu Żyro i wydawało się, że za chwilę będzie sytuacje bramkowa dla Legii, ale sędzia Przybył dopatrzył się faulu i przerwał grę. W 44. minucie Legia wreszcie bardzo dobrze rozegrała atak pozycyjny. Kosecki dośrodkował w pole karne, gdzie do strzału głową doszedł Pinto. Pilarz z najwyższym trudem wybił strzał Portugalczyka na rzut rożny. Do przerwy Legia prowadziła z Cracovią 1:0.
Drugą połowę obie drużyny rozpoczęły bez zmian w składach. W pierwszych minutach po przerwie Legia osiągnęła wyraźną przewagę. W 53. minucie w efektowny sposób drybling na prawej stronie boiska wygrał Żyro, wpadł w pole karne, ale jego podanie nie znalazło adresata, a strzał zbierającego piłkę Radovicia był zbyt słaby. Chwile później Rado padł w polu karnym, ale nie było mowy o faulu. Cracovia odgryzła się w 55. minucie. Do piłki zagranej z rzutu wolnego doszedł Żytko, ale jego strzał został zablokowany i piłka wyszła na rzut rożny.
W 66. minucie na boisku w barwach Cracovii pojawił się były legionista – Dariusz Zjawiński, który zmienił Przemysława Kitę. Minute później murawę opuścił Miro Radović, w miejsce którego na boisku pojawił się Orlando Sa. Zjawiński był blisko zdobycia swojej pierwszej bramki na boiskach Ekstraklasy w 69. minucie. Napastnik gości doszedł do strzału zza pola karnego – na szczęście jego strzał dobrze obronił Kuciak. W 71. minucie z rzutu wolnego uderzył Helio Pinto. Pilarz wybił piłką na rzut rożny. Po tym rzucie rożnym Legia podwyższyła prowadzenie. Do piłki zgranej na długi słupek przez Koseckiego dopadł Orlando Sa i głową wpakował futbolówkę do siatki.
W 74. minucie aktywnego w tym meczu Kubę Koseckiego zmienił Michał Kucharczyk. Legia kontrolowała przebieg gry i stwarzała kolejne sytuacje. W 78. minucie Pinto podał do Orlando Sa. Portugalski napastnik oddał strzał głową, ale piłkę szczęśliwie odbił Rymaniak. W 83. minucie to Sa podał do Pinto, który pomylił się o centymetry, uderzając tuż zza pola karnego. Minutę później boisko opuścił Ondrej Duda, w miejsce którego zameldował się Krystian Bielik. Chwilę później znów blisko szczęścia był Sa, który z ostrego kąta uderzył w boczną siatkę. Trzeba przyznać, ze portugalskiego atakującego wprost rozpierała energia, ale wynik meczu nie uległ już zmianie.
Legia bardzo spokojnie zrobiła to co należało zrobić w ten zimny, poniedziałkowy wieczór. Nasza drużyna pewnie dopisała sobie trzy punkty i powiększyła przewagę nad ligowymi przeciwnikami. Kolejne piłkarskie emocje w piątek, kiedy Legia zmierzy się w Zabrzu z Górnikiem.


Przyspiewka Orlando Sa.
Co nie podobało się wcale?
Temperatura, słabe to jak cholera siedzieć 90 minut na mrozie.
Co do meczu, zrobili co do nich Należało najmniejszym możliwym nakładem sił.
Zdaje się że i piłkarze mają już ciut dość piłki.
Sa, Pinto, Guilherme - bardzo, bardzo ładnie
Pinto będzie mi bardzo szkoda jeżeli odejdzie
Zdaje się, że jednak moją opinię szybciej może podzielić Adam Nawałka, niż Heniek Berg.
Odnośnie meczu, „bez historii” powiększamy przewagę na wiadomej ścieżce. I oto chodzi.
Plusy dodatnie. OSa kolektywny, to OSa efektywny.
Najważniejsze jest jednak zwycięstwo i powiększenie przewagi nad resztą stawki.
Mnie nurtuje coś innego. Pozycja w drużynie dwóch Portugalczyków. Helio Pinto i Orlando Sa w mojej ocenie nie są u nas dostatecznie wykorzystywani.
Łatwość z jaką Sa zdobywa bramki jest zdumiewająca, jednak w naszym ustawieniu nie bardzo może się wykazać. Podobnie jest z Pinto, który jeśli ma tylko więcej szans na zaprezentowanie swoich nie małych przecież umiejętności, nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Gdyby wczoraj miał troszkę więcej szczęścia to akcja z Orlando byłaby akcją rundy. Zabrakło może 0,5 metra
W dwóch ostatnich wywiadach Hening Berg w samych superlatywach wypowiadał sie o grze pomocnika. IMO Jeśli ten zgodzi sie na znaczne obniżenie wynagrodzenia, zapewne z nami zostanie. Trzymam kciuki.
Co do Orlando, sam już nie wiem. Jedyny, który potrafi grać tyłem do bramki z prawdziwym instynktem snajpera, wspaniałą grą głową, soczystym uderzeniem więcej czasu siedzi na ławie. To musi być dla niego bardzo frustrujące.
Jeszcze jedno.
Wiem, że Radovic wrócił po kontuzji, ale może ktoś mu wytłumaczy, ze mecze wygrywa sie ilością zdobytych goli, a nie zagranych z Dudą piętek
http://eurosport.onet.pl/pilka-nozna/liga-wloska/wlochy-bari-juz-nie-chce-rafala-wolskiego/jjefc