- Kategoria: Wokół boiska
- Garm
FC Botosani - Legia 0:3. Pierwsza przeszkoda wzięta
Legia pewnie awansowała do III rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy, pokonując na wyjeździe rumuńskie FC Botosani 3:0 (2:0). Losy dwumeczu rozstrzygnęły się przed przerwą i w drugich 45 minutach byliśmy świadkami dość nudnego widowiska, w którym warszawiakom chodziło przede wszystkim o uniknięcie nadmiernego zużycia sił przed niedzielnym spotkaniem ligowym. Obyśmy jak najczęściej znajdowali się w sytuacjach, w których legioniści mogą sobie na takie "nudy" pozwolić!
"Wojskowi" rozpoczęli spotkanie w identycznym składzie jak tydzień wcześniej w Warszawie: Kuciak - Broź, Rzeźniczak, Pazdan, Brzyski - Furman, Jodłowiec - Guilherme, Duda, Kucharczyk - Nikolić. Oznaczało to odejście od tak wychwalanej po niedzielnym sukcesie we Wrocławiu (i tak krytykowanej po superpucharowej klęsce w Poznaniu) taktyki 4-4-2, jednak tegoroczne 4-2-3-1 trenera Berga sporo różni się od teoretycznie identycznego zestawienia z ubiegłego sezonu, choćby za sprawą ruchliwego i aktywnego w odbiorze Nemanji Nikolicia. U gospodarzy w porównaniu do meczu w Warszawie doszło do czterech zmian, wśród których za najważniejszą należy uznać pojawienie się w składzie duetu najlepszych piłkarzy miejscowych, ofensywnego pomocnika Mariusa Croitoru i środkowego napastnika Attili Hadnagy'ego.
Rumuni zaatakowali od pierwszych minut, starając się naciskać legionistów i nie dając im miejsca na rozgrywanie piłek na własnej połowie. W tych warunkach mało pewnie prezentował się Michał Pazdan, którego interwencjom sporo można było zarzucić. Na szczęście w 7. minucie Nikolić odebrał piłkę Andrei Cordosowi, a Ondrej Duda i Michał Kucharczyk rozklepali obronę i Guilherme ze spokojem skierował piłkę do pustej siatki. Legia prowadziła 1:0, a rywale do awansu potrzebowali w tym momencie już trzech goli, co zdecydowanie uspokoiło przebieg gry. Dopiero w 15. minucie groźny, lecz minimalnie niecelny strzał zza pola karnego oddał Raul Costin; w następnej akcji świetnym uderzeniem popisał się Hadnagy, ale lecącą w okienko piłkę wybił na róg Duszan Kuciak. To był zdecydowanie najlepszy okres gry gospodarzy, którzy w 18. minucie znowu poważnie zagrozili bramce legionistów, ale Kuciak raz jeszcze stanął na wysokości zadania i obronił kąśliwy strzał Croitoru z rzutu wolnego. Na kolejną groźną akcję Legii przyszło nam czekać do 25. minuty, kiedy to Kucharczyk wyszedł na wolne pole po świetnym prostopadłym zagraniu Dudy i minął bramkarza, ale nie zdołał dograć do stojącego przed pustą bramką Nikolicia.
Po przerwie na uzupełnienie płynów Legia miała kolejną szansę na podwyższenie wyniku, kiedy to ponownie po dobrej walce o piłkę Nikolicia i podaniu Dominika Furmana sam na sam z Płamenem Iliewem wyszedł Duda. Słowak mógł dogrywać do Kucharczyka, ale postanowił strzelać sam - huknął potężnie, lecz nad poprzeczką. 5 minut później znowu pokazał się Kucharczyk, który minął na szybkości kilku rywali i oddał mocny, celny strzał, który Iliew z trudem sparował na rzut rożny. W 37. minucie dobrze z piłką podawaną przez Guilherme zabrał się Nikolić, który wpadł w pole karne i został tam powalony przez Florina Acsinte. Sam poszkodowany wykorzystał jedenastkę, wyprowadzając Legię na dwubramkowe prowadzenie. Guilherme mógł podwyższyć wynik w 41. minucie, ale próbował skopiować wcześniejszy wyczyn Dudy i w dobrej sytuacji po fatalnym błędzie Cordosa huknął na siłę, trafiając w słupek. W tym fragmencie gry legioniści grali już z dużym luzem i polotem, raz po raz ogrywając zrezygnowanych i pozbawionych wiary rywali, lecz wynik do przerwy nie uległ już zmianie.
W przerwie trener Henning Berg zdecydował się na oszczędzanie sił nieposiadającego wciąż zmiennika Tomasza Brzyskiego, którego w składzie zastąpił Michał Żyro, a na lewej obronie Guilherme. Przy wyraźnie osłabionym mentalnie rywalu mogło to dać szybki efekt, bo już w 47. minucie Żyro stanął oko w oko z Iliewem, ale uderzył dla odmiany za słabo - a mógł też w tej sytuacji odgrywać do Dudy. W 55. minucie efektownym, 40-metrowym podaniem na wolne pole popisał się Furman, ale naciskany przez obrońcę Kucharczyk nie zdołał oddać celnego strzału. Ogólnie trudno powiedzieć, żeby druga połowa stała na zbyt wysokim poziomie; jedna drużyna nie była zainteresowana jego forsowaniem, a druga nie była w stanie poważniej zagrozić lepszemu rywalowi z Warszawy. Nieco mocniej serca zabiły kibicom dopiero w 70. minucie, kiedy ładne uderzenie z dystansu Croitoru wylądowało na poprzeczce bramki legionistów. W 83. minucie po podaniu Łukasza Brozia oko w oko z Iliewiem stanął wprowadzony na boisko w drugiej połowie Aleksandar Prijović i pokazał kolegom, jak się należy zachowywać w takiej sytuacji, zdobywając swoją pierwszą bramkę w barwach Legii i wyprowadzając stołeczny klub na trzybramkowe prowadzenie. Na tym warszawiacy zakończyli strzelanie w Rumunii.
Trudo pokusić się o jakieś dalekosiężne wnioski po dwumeczu, w którym Legia była tak zdecydowanie lepsza od rywala. Musi cieszyć zdecydowana wygrana ze średniakiem mocniejszej ligi europejskiej, choć wielu z pewnością będzie starało się ten sukces dyskredytować. Obiecująco wyglądała gra obronna Legii - dość powiedzieć, że mimo niezbyt pewnej postawy Pazdana zawodnicy z Botoszanów bodaj tylko raz zagrozili bramce Kuciaka z obrębu pola karnego. Z przodu "wojskowi" prezentowali duży luz i stworzyli sobie wiele czystych sytuacji; martwić może jednak niska skuteczność, jaką w nich zaprezentowali. W rywalizacji z lepszym rywalem pudła Dudy, Guilherme czy Żyro mogą zaważyć na niekorzystnym rozstrzygnięciu losów dwumeczu.
Indywidualnie warto chyba wyróżnić Guilherme, który często schodził do środka i dobrze sobie radził w kombinacyjnej, krótkiej grze z dobrze dysponowanymi Dudą i Nikoliciem, a także wykorzystał jedną ze swoich dwóch sytuacji bramkowych. Dobrze z groźnymi uderzeniami z dystansu rywali radził sobie Kuciak, co jeszcze rok temu nie było wcale oczywiste. Bodaj najlepszy był jednak Nikolić, który przytomnym odbiorem zapoczątkował akcję przed pierwszą bramką, wywalczył i wykorzystał rzut karny i jeszcze kilka razy odgrywał ważną rolę w akcjach zaczepnych zespołu. Oby tak dalej!


Obyśmy jak najczęściej znajdowali się w sytuacjach, w których legioniści mogą sobie na takie "nudy" pozwolić!
Raczej marzenie ściętej głowy. Legii nie czeka już wiele równie spokojnych spotkań, a nas takiego nudzenia się.
@Garm
... Nikolić [...] przytomnym odbiorem zapoczątkował akcję przed pierwszą bramką, wywalczył i wykorzystał rzut karny i jeszcze kilka razy odgrywał ważną rolę w akcjach zaczepnych zespołu.
Może jednak ciut za mocno mu słodzisz, np. tym 'odbiorem'. Co on tam musiał odbierać? Cordos bardzo szarmancko zostawił mu piłkę, coś jak Vrdoljak przy 0-2 ze Steuą w Warszawie, albo niedawno Linettemu przy golu na 0-2 w Warszawie.
Ale mecz spoko, awans bez straty bramki, futbol wakacyjny, ale odpowiedni do rangi rywala. Piękna asysta przy trzecim golu. Teraz Albańczycy.
Szkoda tych patelni bo już nie chodzi o wynik a o zwykłą przyzwoitość
Ogólnie dobrze się stało, takie wygrane odpędzą koszmary wiosny.
Rano czytałem, że zawodnicy po śniadaniu udali się na siłownie. W dniu meczu! To pokazuje, że okres przygotowawczy jeszcze się nie skończył. Wyraźnie forma szykowana jest na drugą połowę sierpnia na przeciwnika z którym zmierzymy się w decydującym dwumeczu o fazę grupową LE. Stąd spora nieskuteczność pod bramką rywala. Jeszcze brak czucia w strzałach, zwodach, podaniach. Świeżość wrócić to celność się poprawi. Zdobywamy kolejne punkty do rankingu.
Rajdy Kucharza - super, wspomniana harówka Namanji - extra, podanie Brozia do Prijovicia rewelacja, strzał, a w zasadzie całość wykończenia przez Alexandara na równie dobrym poziomie. Bramkarz - broni, Obrońcy bronią, Pomocnicy grają, Napastnicy strzelają - czego chcieć więcej?... prawdę mówiąc to i rotacja Henninga Berga wygląda bardzo obiecująco. Milutko.
Poza gwiazdą Interu Mediolan, która za wszelką cenę postanowiła udowodnić,że pieniądze na boisku nie grają i 5 milionów euro może być słabsze od kilkuset tysięcy
PS. Nie wiem co się dzieje w tej Podgoricy ale 1:4 dla Abańczyków to naprawdę szok.
Chociaż z drugiej strony West Ham w maltańskim upale na razie przegrywa 0:1 z Birkirkarą (pierwszy mecz Angole wygrali jednobramkowo po golu w 90 minucie)
Co do jego felerów... na razie wygląda na to, że ma słaby start do piłki, aczkolwiek trudno mi powiedzieć, na ile to cecha osobnicza, a na ile wynik przygotowań do sezonu. Tydzień temu wyglądało to sporo słabiej, więc może to drugie. Tak czy tak, chyba mało kto spodziewał się z jego strony tak dobrego początku sezonu, więc jest go za co chwalić.
Smucą mnie natomiast dzisiejsze wyniki oraz gra Jagiellonii i Śląska.
Ja tylko dodam poparcie dla Monrooe w sprawie podania Brozia. Miód malina
@mort
Wyrazy współczucia dla kolegi Konia
Otóż kolega morta zorganizował wakacyjny wyjazd. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Czartery zamówione, autokary wynajęte,winietki wykupione, piwo zaklepane, miejsca widokowe ogarnięte, plaże zarezerwowane, podobnie jak panienki dla jednych a chłopcy dla innych (spokojnie chodzi mi raczej o MMA niz o trzymanie się za rękę
Po prostu Albańczycy nikomu nie miescili się w głowie
ps. West Ham jednak wygrał z Maltańczykami w karnych :/
W sumie tylko 1 ale poważny minus to nadal słaba postawa bloku obronnego i o ile dziś nie przynosło nam to problemów to w przyszłości różnie może być. Jeśli jeszcze ktoś w klubie potrzebował argumentu, że musi przyjść nowy LO to dziś dostał ostateczną odpowiedź. Szkoda sytuacji Dudy czy Gui zwłaszcza, gdy zestawimy ich zakończenia akcji z tym co pokazał Olek Prijovic. No i na koniec kolejne wspaniałe
Ogólnie mecz, gra i postawa i mądrość Legii mogła się podobać i oby tak dalej.
Faktycznie, przyjęcie Żyro wyglądało... ja nie wiem nawet jak to określić
Boisko nie skłaniało do jakieś fajnej gry.
Nikolić, hmmmm jak zauważono to trochę mu dynamiki brakowało. Mi się wydaje, że nie jest zbyt szybki, ale strzela bramki.
Póki co Nikolicia wolę do OSa, dodając do tego Prijovicia to robi się ciekawie.
Martwi mnie Duda, Żyro i atak pozycyjny.
Pierwsi dwaj bez formy, a najbardziej boję się, że w tłoku pod polem karnym rywala tym składem nie pogramy.
Pozostają SFG + szybkie przechodzenie z fazy obrony do ataku (rywal nie zdąży się ustawić).
To jest przypadek szczególny, tu nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić do Carlo Collodiego i pytać o Geppetto
Poważnie tu chyba nie chodzi stricte o technikę, a motorykę zawodnika.
Co do meczu to ułożył się najlepiej jak mógł i później to już było zwykłe oszczędzanie sił. Zupełnie minie nie dziwi, że druga połowa wyglądała jak wyglądała, bo chyba trudno było liczyć, że nasi gracze będą wypruwać sobie flaki. Dodatkowo panujący upał i brak rotacji jaką pamiętamy z zeszłego roku, w pełni tłumaczy taka postawę. Mimo tego udało się wygrać 3-0. Dobrze, że bramkę strzelił drugi z naszych napastników. Obaj są więc "odblokowani". Oby tak dalej.
Dobrze zauważyłeś, że obaj napastnicy są odblokowani (Nikolić już trzykrotnie się odblokował). Ogólnie ofensywni zawodnicy mają po trafieniu Duda, Nikolić, Prijović, Guilherme, Jodłowiec, Furman poza Kucharczykiem który ma dwie bardzo ładne asysty no i Żyro. Jeżeli przeciwnik skupi się w obronie na odcięciu od podań naszego Węgra to powstaną wolne korytarze na wyjścia innych zawodników potrafiących skutecznie wykończyć akcję. Strzelamy bramki z gry, stałych fragmentów (rzut wolny, rożny) jest dobrze. Dwa mecze wyjazdowe i 7 goli (tyle samo strzeliliśmy w grupie mistrzowskiej walce o tytuł) daje dużo optymizmu na kolejne mecze. Czas poprawić skuteczność na własnym stadionie. Okazja już w najbliższą niedziele z Podbeskidziem. Może ponownie zagramy dwoma napastnikami 4-4-2.
Przykre, ale w pucharach pozostały tylko dwie polskie drużyny. Zawiodłem się na Jagiellonii. Im dawałem większe szanse na awans. Zdarzało się, że trener Probierz wypowiadał się niezbyt pochlebnie o zagranicznych trenerach w tym również o Bergu. Może teraz nabierze trochę pokory. Drugie jego podejście z Jagiellonią i nie awansował do fazy grupowej. Jak widać przed Probierzem więcej pracy, a mniej gadania.
anonimowy_legionista - "Poważnie tu chyba nie chodzi stricte o technikę, a motorykę zawodnika."
A moim zdaniem jest o wiele gorzej, to nie są problemy z techniką, czy motoryką, to po protu głowa, która jest zupełnie gdzieś indziej. Niestety Michał zdradza symptomy człowieka, który nie do końca myśli o tym co robi, jakby zupełnie był oderwany od wykonywanych czynności. Być może jest to pokłosie szydery jaką urządzali i co gorsza urządzają dalej kibice własnego klubu. Piłkarz musiał się odciąć i być może zrobił to na tyle skutecznie, że teraz ciężko mu się ponownie zaangażować w to co robi. Mam nadzieję, że dobrze grający zespół mu pomoże, bo to, że umie nie musi już nikogo przekonywać. Brakuje iskry, zapału, wiary w to, że znów może grać jak pół roku temu.
@ defensywa
No cóż wypada zgodzić się z 1313, ta formacja wciąż nie wygląda dobrze, choć nie rozumiem dlaczego problemami w naszej obronie obarcza się Tomasza Brzyskiego. Z drugiej strony w pewnym momencie nie funkcjonowała gra zespołu jako całość i problemy z grą obronna wynikały z minimalizmu jakim chcieliśmy dowieźć wynik do gwizdka końcowego.
@ ofensywa
O ile defensywa jakoś jeszcze nie zaskoczyłaiekawie, o tyle ciekawie rozwijają się perspektywy gry ofensywnej. Ilość ciekawych rozwiązań może mocno napsuć krwi naszym rywalom. Już nie wystarczy podciąć nam skrzydła, lub ograniczyć poczynania Dudy, wygląda na to, że ciężar rozwiązywania akcji ofensywnych może przejąć napastnik, czy nawet ofensywnie usposobiony Furman.
Jak ktoś dobrze umie grać w piłkę to głowa jest mu zbędna
Dla Żyro jedyny ratunek jest taki, że Panowie analitycy włączają kamery, skupiają uwagę na Panu Michale i analizują w jaki sposób się porusza.
Czyli całą uwagę skupiamy na motoryce/koordynacji ruchowej. W tym elemencie coś szwankuje najbardziej.
Przez to odskakuje mu piłka, albo porusza się tak, że ludziom kojarzy z tartakiem.
Co do Żyro i szydery to uprasza się o odpuszczenie tego argumentu. Jak dobrze wiemy, w życiu ogólnie nie ma za lekko i jak ktoś nie wytrzymuje presji to może powinien zająć się czymś innym, gdzie nie jest się na świeczniku. Bo do piłki trzeba nie tylko talentu popartego ciężką harówą fizyczną, ale również głowy.
Ja nie szukam usprawiedliwień, staram się znaleźć przyczynę, lub jak wolisz, dzielę obserwacją. Bez oceny.
Mnie jeśli idzie o defensywe chodzi o postawę Rzeźnika i Kugfu Pazdana bo każdy z nich ma w meczu 2-3 słabe interwencje plus nie widzę między nimi zrozumenia.
Co do Brzyskiego to on po prostu nie daje rady i musi w klubie pojawić się ktoś nowy.
Nie znam obrońców, którzy nie popełniają błędów. W zasadzie gra w piłke nożną opiera się na błędach defensorów. Dlatego też jakiś czas temu zrezygnowano z krycia indywidualnego na rzecz strefy, która to ma ograniczać poczynania ofensywny rywali. Os tego momentu zdecydowanie większa rolę przypisuje się grze w defensywie całego bloku, niż poszczególnych zawodników. Jasne , zarówno Rzeźniczak jak i Pazdan popełniają babole, ale można powiedzieć, że już samo dopuszczenie napastników rywali do gry jeden na jeden z którymś z naszych defensorów jest błędem defensywy. Szczególnie, że obaj piłkarze zdecydowanie lepsi są w grze na wyprzedzenie niż w pojedynkach indywidualnych. Stąd też mi bardzie rzucają się w oczy problemy z komunikacją i brak zrozumienia niż pojedyncze błędy zawodników. Nie ukrywam też, że nie dostrzegam słabości (aż tak wielkiej jak się ją przedstawia) w grze Tomasza Brzyskiego. Generalnie boczny defensor do bardzo niewdzieczna fucha. Stąd raz nie rozumiem dlaczego wutykamy Brzytwie błędy, a nie widzimy wartości dodanej jaką wnosi do gry naszego zespołu. Dla mnie, na ta chwilę przynajmniej, jest to najlepszy lewy obrońca w lidze. Ba w ostatnim okresie (zeszły sezon) niewielu lepszych, o ile w ogóle widziałem u naszych rywali. Nie sądzę aby kupienie lepszego było tak łatwe jak się powszechnie sądzi.
Wiesz gdyby Rzeźnik i kugfu Pazdan byli mało doświadczeni to ich indywiualne babole można by było zrozumieć, ale mowa tu o niemal weteranach ekstraklsy do tego z ogromnym doświadczeniem międynrodowym. Rzeźnik zbliża się do rekordu występów w pucharach zaś Pazdan był na euro 2008. Mam nadzieję, że ich gra jako duetu będie szła w górę, a jak nie to jest Lewczuk który za wiele nie odbiega od obecnej dwójki.
Co do Tomka Brxykiego z nim jest jak z Sagnem ambicja i wola walki jest, ale sily brak, kupno zmiennika trudne cóż wielokrotnie już pisałem, że powrót Marina Komorowskiego byłby dla Legii zbawienny. Uniwersalny obrońca, który wie co to znaczy być zawodnikiem Legii w dobrych i złych chwilach. Pytanie jaki jest jego obecny status i czy on i Legia chieliby się ponownie związać?