A+ A A-

Sympatycznie

metalurgs"Awans był naszym obowiązkiem", oświadczył Jan Urban po zakończeniu meczu z Metalurgsem Lipawa. Wypada tylko podpisać się pod słowami szkoleniowca stołecznej jedenastki i wyrazić zadowolenie, że nasz zespół okazał się być czwartkowego wieczoru tak bardzo obowiązkowy.

Obawiam się, że jeszcze długo nie będę miał zaufania do Legii Jana Urbana. Nie jego wina. Po prostu, tak na chłopski rozum, jesienią będziemy mieć do czynienia z drużyną kadrowo niemal identyczną jak ta wiosenna. Może nawet słabszą, bo Vrdoljak, Ljuboja i Wolski jeszcze w lesie. Dobra, tu wszedł Saganowski, tam pojawił się Łukasik, ale umówmy się - nie są to nazwiska, które robią jakąś gigantyczną różnicę. Może z powodu tego asekuranckiego nastawienia kiedy Legii przytrafia się słabszy fragment gry w meczu (tak, staram się pamiętać, że słabsze fragmenty gry mogą przydarzyć się każdemu zespołowi na świecie w meczu z dowolnym przeciwnikiem!), ja natychmiast spinam się w sobie i myślę: "Wiedziałem".

Podczas meczu z Metalurgsem mój wewnętrzny sceptyk obudził się między 46. a 57. minutą meczu. Nawet nie głupio stracona bramka tak mnie zirytowała (nawiasem mówiąc, 'klepa' Żewłakowa, palce lizać!), ile styl, w jakim rozpoczęliśmy drugą połowę meczu. Jacyś tacy ospali, nie będący w stanie skleić kilku podań i zawiązać składnej akcji ofensywnej. Łotysze zaczęli atakować pressingiem, Żewłakow nie wyglądał dobrze w przepychance z Kamessem w polu karnym, a ja myślałem: "Patrzcie ich, dostali bramę i już się posypali". Nawet przypomniało mi się fatalne 2:3 z Ruchem z wiosny 2011. A potem nagle Łotysz Solonicins zwariował (sorry, nie mogę tego określić inaczej), machnął wielkim łapskiem prosto w Kucharczyka i... zły czar prysł. Wobec tego co działo się wcześniej i później, nie wykluczam, że 10 minut troski na całe 90 minut meczu to jednak wcale nie jest zły wynik.

Największą przyjemność sprawiało mi obserwowanie Legii pragnącej kolejnych bramek, prącej do przodu. To nie była ta Legia, którą pamiętamy z meczu z Gryfem Wejherowo, która planowała sobie dostojnie i bez wysiłku przedreptać mecz. To była Legia, która nie bacząc na to, że awans jest już pewny, że wciąż jesteśmy jeszcze hen przed sezonem, że w niedzielę będzie można pokazać się na tle renomowanego przeciwnika, z entuzjazmem i energią parła do przodu. Taką 'odblokowaną' Legię wiosną widziałem chyba tylko w finale Pucharu Polski z Ruchem.

Oczywiście nie ma sensu rozpędzać się w indywidualnych cenzurkach. To że ktoś wygląda dobrze czy źle w tej fazie przygotowań do sezonu, na tle przeciwnika tej klasy co Metalurgs, nie oznacza, że tego samego zawodnika ujrzymy za kilka tygodni na murawach Ekstraklasy. Ale ważne, że z tygodnia na tydzień jest progres widoczny w całym zespole (porównuję mecze z Ekranasem, pierwszy z Metalurgsem i omawiany czwartkowy). Poza tym 'plusików' przy poszczególnych nazwiskach byłoby dziś jednak naprawdę sporo - choćby dla Koseckiego za umiejętność wygrywania pojedynków biegowych na skrzydle i wycofywania piłki jak przy bramce Gola, dla Saganowskiego za umiejętność dochodzenia do dośrodkowań w polu karnym, dla Wawrzyniaka, za asysty i za to, że pozwolił 'Żyrce' uderzyć wolnego, Łukasik, Furman i Gol też swoje dziś zrobili.

Osobną kwestią pozostaje dla mnie natomiast Radović, który zaczął mecz w takim stylu, jaki chyba usiłuje narzucić mu Urban, to znaczy zawodnika współodpowiedzialnego za rozegranie w środku pola, ale z czasem zaczęło coraz mocniej 'znosić' go w stronę pola karnego Metalurgsa. Spodziewam się, że Urban prędzej czy później dojdzie do wniosku, że na tej pozycji może grać albo Rado albo Ljuboja (oczywiście jak Danijelowi kiedyś już się uda wydobrzeć z urazów wszelkich posiadanych przez niego pachwin oraz achillesów). Obu w tym miejscu boiska jakoś sobie nie wyobrażam. No ale może nie starcza mi wyobraźni.

Błąd Zewłaka, co tu kryć, lipa panie, lipa. Miałem wrażenie, że strasznie to wydarzenie wkurzyło Michała, taki miał w drugiej połowie zacięty wyraz twarzy. Cóż zdarza się. W zeszłym roku o tej porze raczył nas samobójami, w sezonie nikt o tym nie pamiętał. Rzecz jasna trochę to dziwne, że Metalurgs przeprowadził w dwumeczu trzy akcje i strzelił trzy bramki, ale nie takie rzeczy piłka nożna widziała. Miejmy nadzieję, że Austriacy do takiego poziomu skuteczności nie dociągną.

Ogólnie bardzo przyjemny wieczór. Mile widziany zastrzyk optymizmu, także pod względem tego, co działo się na trybunach. Brawo.

Legia - Metalurgs 5:1

Dyskusja (9)
1piątek, 27, lipiec 2012 02:42
Senator
No to przewielebny błędnie ukrzyzowalisny Astiza . O ile rzeczywiście końcówka pierwszej połowy siadla o tyle osobiście początku drugiej już bym tak nie nazwal. Trybuny robią swoje w tv widać może i lepiej Smile
Zwolennicy Jana Urbana właśnie tego oczekują, ofensywnej gry i grania do końca.
2piątek, 27, lipiec 2012 08:57
Bielany
Mam po tym meczu nie lada satysfakcję, zwłaszcza jako zwolennik Janka i Sagana. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach wszyscy potwierdzą swoje walory bo na tle takiego przeciwnika to wiadomo, że łatwo błyszczeć.
3piątek, 27, lipiec 2012 11:30
Garm
Fajny mecz.

Bardzo mi się podobali Kucharczyk i Furman, podobał mi się Gol.

Nie podobał mi się Łukasik i ogólnie gra defensywna zespołu (odniosłem wrażenie, że w 53. minucie Astiz faulował rywala w naszym polu karnym). Ciekaw jestem, kiedy zanotujemy pierwszy mecz "na zero z tyłu" w tym sezonie.
4sobota, 28, lipiec 2012 12:09
Monrooe
@ Senator

- "No to przewielebny błędnie ukrzyżowaliśmy Astiza "

Ano fakt, jak widać wszyscy doznaliśmy omamu wzrokowego (poza jednym kibicem)

@ Bielany

- "Mam po tym meczu nie lada satysfakcję, zwłaszcza jako zwolennik Janka i Sagana."

Obyś miał tą satysfakcję do końca tego sezonu. Nie mam nic przeciwko. Szczególnie, że przeciwnikiem Janka nie jestem (choć zwolennikiem też nie) a Sagana cenię bardzo.

@ Garm

- "Bardzo mi się podobali Kucharczyk i Furman, podobał mi się Gol."

Od siebie dodam jeszcze Kubę Koseckiego (a znacie moje zdanie o tym chłopaku). Znów zobaczyłem harpagana sprzed dwóch lat, z boisk ŁKS-u.

Odnośnie faulu Astiza to.. odniosłem podobne wrażenie.
5sobota, 28, lipiec 2012 12:20
Bielany
Astiz to wiadomo, że jest człowiek Urbana i jestem pewien iż przy nim odżyje i będziemy mieć z niego wiele pożytku. Co do Koseckiego to wiadomo, że jest zawodnik z ogromnym ciągiem na bramę. Brakuje mu trochę techniki, a że jest jeszcze w sumie młody to wierzę, że da radę się jeszcze podciągnąć. Zwłaszcza w tym otoczeniu.
6sobota, 28, lipiec 2012 12:46
Monrooe
Nie ukrywam, że też liczę na odrodzenie Inakiego Astiza. Nieźle też wyglądał Marko Suler (choć oczywiście był to
za krótki występ by wyciągać jakieś daleko idące wnioski). Mam nadzieję, że nasza obrona zacznie zachowywać
się coraz pewniej. Młody Cichocki tez nie powinien odpuszczać, ma chłopak papiery na granie.

Co do Kosy, to jak widać zaufanie trenera jest dla chłopaka kluczowe. Widać, że poczuł "krew".
Przekonanie, że znów wszystko zależy od niego jest bardzo ważne dla takich młodych zawodników.

Bardzo budujące są też informacje o ilości zawodników którzy zostają po treningach. Widać, że walka
w drużynie rozgorzała na całego. To niewątpliwie już można uznać za ogromny plus Jana Urbana
7sobota, 28, lipiec 2012 13:34
QD
Z Kosą to ja bym jeszcze był spokojny. Zagrał dobry mecz i mam nadzieję, że utrzyma poziom, ale pamiętacie zeszły sezon? W sparingach Kosa też brylował, a jak przyszły poważne spotkania to się posypał. Teraz też przeciwnik nie był za bardzo wymagający to Kosa błyszczał, ale czy tak będzie jak poziom podskoczy? Mówię: mam nadzieję, że tym razem odwdzięczy się za zaufanie jakim darzy go Urban i pokaże czego się nauczył na wypożyczeniach, ale jak dla mnie "Romek" to zawodnik do którego trzeba jeszcze podchodzić z dość dużą rezerwą.

Co do gry Sagana to już wiem czemu się tak cieszyłem gdy go sprowadzono. Wdać, że facet dalej ma to coś. W ŁKSie go trochę przygaszono tym skrzydłem. On sam mówi, że jest napastnikiem i z przodu się czuje najlepiej. Jeśli Legia będzie z niego mądrze korzystać to w warunkach naszej ligi to Sagan może być naprawdę mocną kartą.

I na koniec obrona.. Skorża dwa lata temu zdjął nasz żelazny duet Astiz-Choto i dał szansę innym. Mam wrażenie, że czas powtórzyć ten manewr. Szczególnie jeśli chodzi o Astiza. Bardzo lubię i cenię Hiszpana (swego czasu nawet cieszyłem się, że Komorowski odchodzi bo Astiz wróci), ale jego czas już chyba powoli minął. Czas na nową krew. Może Suler(choć On mnie jakoś nie przekonuje), może Cichocki, ale w mojej ocenie dzisiejszy Inaki to materiał na bardzo mocnego i pewnego zmiennika (takiego w stylu Kiełbowicza). Oczywiście nie będę narzekał gdy moje twierdzenia okażą się błędne, ale nie sądzę by Urban mógł tu coś pomóc bo problem tkwi w samym Basku. Po prostu sądzę się trochę wypalił już chyba sam już nie ma pomysłu co dalej. Póki sam nie znajdzie pomysłu na dalszy rozwój to będzie popełniał takie głupie błędy ja te faule ostatnio. Taka jest przynajmniej moja opinia.
8sobota, 28, lipiec 2012 13:35
QD
Sorry za to pogrubienie na końcu tekstu
9sobota, 28, lipiec 2012 13:46
Monrooe
@ QD

(poprawione, gdybyś używał c-eL jako zalogowany user mógłbyś edytować własne posty)

Co do Kosy, to oczywiście masz rację, ale ja widzę postęp nawet w stosunku do treningów za trenera Skorży czy choćby sparingów za czasów poprzedniego szkoleniowca. Tam Kuba był mocna przygaszony i nawet z zespołami III ligi nie potrafił zaprezentować połowy czwartkowych przebłysków. W meczu z Metalurgiem po raz pierwszy od wspomnianych meczy w ŁKS-ie widziałem młodego Romka tak naładowanego energią, będącego w takim gazie, grającego z niesamowitym entuzjazmem. Na razie mówię więc o tym, na dyskusję o samej grze przyjdzie jeszcze czas.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1