- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Górnik Zabrze - Legia 2-2: Stracone dwa punkty
W meczu 11. kolejki Ekstraklasy Legia zmierzyła się w Zabrzu z Górnikiem. Nasza drużyna zremisowała z gospodarzami 2:2. Obie bramki dla Legii zdobył Nemanja Nikolić, notując trafienia numer jedenaście i dwanaście w bieżących rozgrywkach.
Poprzednia wizyta Legii na Górnym Śląsku zakończyła się efektownym zwycięstwem nad Ruchem Chorzów. Powtórka przydałaby się bardzo, zwłaszcza że rewelacyjny lider z Gliwic kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, a jego przewaga w tabeli wynosiła przed niedzielnym meczem Legii już jedenaście punktów. Niestety z tych jedenastu punktów, udało się odrobić tylko jeden.
Legia rozpoczęła mecz w następującym zestawieniu: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Pazdan, Brzyski - Guilherme, Makowski, Jodłowiec, Kucharczyk – Prijović, Nikolić. Poza kadrą znalazł się Dominik Furman, a na ławce rezerwowych usiadł regularnie grający w ostatnich ligowych meczach Stojan Vranjes. Górnik wybiegł na boisko w składzie: Kasprzik – Widanow, Kopacz, Danch, Szeweluchin, Kosznik – Gergel, Sobolewski, Kwiek, Madej – Korzym.
Na boisku działo się wiele już od pierwszych minut meczu. Siłą gospodarzy miały być stałe fragmenty gry, a ich skuteczność udało się potwierdzić Górnikowi już po pięciu minutach gry. Piłkę dośrodkowaną z rzutu rożnego głową strącił Danch, a do siatki trafił Szeweluchin, czyli druga z zabrzańskich 'wież'. Po kilku minutach mogło być 2:0, ale Szeweluchin tym razem pomylił się, z kilku metrów nie trafiając do bramki.
W kolejnych minutach Legia zyskała przewagę. Nasi zawodnicy często usiłowali kierować piłkę za plecy obrońców gospodarzy, ale ten manewr długo nie przynosił skutku. W 19. minucie ładną akcją popisał się Broź, który minął Madeja i wpadł w pole karne. Sędzia Musiał dojrzał faul pomocnika zabrzan i podyktował rzut karny dla Legii. Jego pewnym egzekutorem był Nikolić. Legia niestety nie poszła za ciosem. Górnik mógł wyjść na prowadzenie w 28. minucie, kiedy Madej wykorzystał niezdecydowanie Brzyskiego, rozpędził się na skrzydle i dośrodkował do Korzyma, któremu niewiele zabrakło do pokonania Kuciaka. Górnik dopiął swego trzy minuty później – znów po stałym fragmencie gry. Tym razem Kwiek wykonał rzut wolny, a w zamieszaniu w polu karnym najlepiej zachował się Sobolewski, wbijając piłkę do bramki. Legia odpowiedziała w 40. minucie meczu. Wreszcie udało się długie podanie do napastnika – Nikolić przejął piłkę podaną przez Rzeźniczaka i efektownym strzałem z prawej nogi pokonał Kasprzika.
W pierwszej połowie oglądaliśmy dużo walki, wiele błędów i strat z obu stron, a remis był sprawiedliwym wynikiem. Warto odnotować, że gwizdka na przerwę nie doczekał Kucharczyk, który został zastąpiony przez Trickovskiego.
Druga połowa wyglądała zupełnie inaczej niż pierwsze czterdzieści pięć minut. Legia stopniowo zyskiwała w niej coraz większą przewagę, a gospodarze praktycznie nie mieli już okazji do postraszenia naszej drużyny stałymi fragmentami gry. Właśnie po stałym fragmencie gry gola mogła za to zdobyć Legia. W 54. minucie do dośrodkowania Brzyskiego z rzutu rożnego doszedł Jodłowiec, ale nie trafił w bramkę.
W 58. minucie na boisku pojawił się Duda, zmieniając Guilherme. Dwanaście minut później słowacki pomocnik przejął podanie od Makowskiego i wypatrzył w polu karnym Prijovicia, ale nasz napastnik fatalnie spudłował. Ostatnie dziesięć minut Górnik grał w osłabieniu – w odstępie kilku minut dwie żółte kartki ujrzał Kwiek. Legia była blisko zwycięstwa. Głową do bramki gospodarzy nie trafił Nikolić, Trickovski nie zdążył oddać strzału, będąc sam na sam z Kasprzikiem, a płaskie uderzenie Dudy z linii pola karnego minimalnie minęło bramkę Górnika.
Mimo dużej przewagi Legii w drugiej połowie, mecz zakończył się dość pechowym remisem. Niestety należy to ocenić jako kolejną w tym sezonie stratę punktów, której można było uniknąć.


W takiej atmosferze trudno o mobilizację i pełne skupienie co wyraźnie widać po zachowaniach Furmana i Kucharczyka.
A moim zdaniem takie właśnie momenty pokazują determinację w dążeniu do celu... lub jej brak.
Ja do dzisiejszego meczu podszedłem na zimno i żaden wynik by mnie zdziwił ani zdenerwował.
Czas skończyć tą chorą sytuację i oczyścić powietrze, miejmy nadzieję że te dwa nadchodzące tygodnie to przyniosą.
A jeśli chodzi o Berga mam takie wrażenie że pęknięcie na linii trener-klub nastąpiło po sprzedaży Radovica i systematycznie się powiększało.
- "...pęknięcie na linii trener-klub nastąpiło po sprzedaży Radovica i systematycznie się powiększało."
Moim zdaniem znacznie wcześniej, tylko "tworzący" pęknięcie działali powoli, ale bardzo skutecznie.
Prześledz tylko ilość konfliktów i skrajnie niezrozumiałych decyzji Berga.
Konflikt z SA - co stało na przeszkodzie by wyciagnac ręke do najlepszego napastnika ligi i dać mu zagrać jak przyjechał go ogladac ktoś z sztabu rep. Portugali??? Dopiero jak dla naszego mistrza się w d... zaczeło palić to postawił na SA...
Niesnaski z Dossa - najlepszy środkowy ligi oddany za frytki.
Poprzedni sezon i mecz z Korona na wyjeździe - Furman najlepszy na boisku i w nagrode reszta sezonu to trybuny i ławka co w konsekwencji spowodowało "zajechanie" Vrdoljaka.
No i dziś, wisienka na torcie, Lewczuk - z Napoli jeden z lepszych - nie podnosi się z ławki...
Wielkim błedem było zostawienie HB po przegranym sezonie. Wielkie brawa za wspaniała przygodę w LE ale zdobył -samodzielnie- raptem 0,5 mistrzostwa i PP.
Każdy ma swoje zdanie, na każde z zadanych przez Ciebie kwestii padło tu już tysiąc wypowiedzi. Nie będę się powtarzał, krótko puentując napiszę, że uznając niejeden błąd Norwega to poza Lewczukiem (ale nie ma nie na treningach więc mogę nie mieć pełnej wiedzy) w żadnym z przytoczonych przykładów nie widzę winy byłego już trenera Legii.
edit (#suplement)
Właściwie to choć raz jasno napiszę, że moim zdaniem to właśnie sytuacja z Orlando Sa była początkiem końca. Michał Żewłakow nie mógł znieść, że Henning Berg nie wystawia do składu najlepszego piłkarza jakiego kiedykolwiek "znalazł" (i to pomimo tego, że ten ostatni notorycznie przychodził na bani i w dupie miał wszelkie zalecenia trenera, czy jakąkolwiek współpracę z kolegami), a Norweg chyba nie mógł przeboleć, że po sprzedaży Radovicia zostawili go z balangowiczem w ataku, zmuszając niejako do oparcia na nim gry w ofensywie. Nie tak wyobrażał sobie drogę do celu jaką mu wyznaczyli.
Bergowi zarzucano że sadza go na ławce, mówiono że dobry trener dogada się każdym zawodnikiem a teraz często te same osoby witają z radością nowego trenera podkreślając jego twardą rękę i że nie waha się zesłać nawet największą gwiazdę do rezerw. Trochę to sprzeczne i nie konsekwentne podejście.
Te długie podania w 1. połowie mogły się wcześniej udać. W 11. minucie było fajna piłka z głębi do Nikolicia w pole karne, ale nie przyjął jak trzeba.
Kucharczykowi należy się bardzo wysoka kara finansowa + kilka meczów poza 18. Sa odprawiono, to i jemu nie powinno ujść na sucho. Słaby Brzytwa, dobry w 1. połowie Broź. W 2. połowie, gdy było łatwiej, przestał być dobry. To samo Jodła. Przedwcześnie wyraziłem optymistyczny sąd o Trickovskim. Był mierny. Promyczek nadziei – gra Dudy.
Legia: 10 punktów straty do 1. miejsca. Słabo. Rok temu po 11 meczach były tylko 3 punkty więcej, ale konkurencja taktownie także słabo punktowała.
Jeśli dalej tak pójdzie, to największą atrakcją obchodów 100-lecia klubu może być spadek drugiego duopolisty do niższej klasy rozgrywkowej. W Krakowie Lech gra trochę tak jak Ruch zagrał z Legią.
Kara finansowa i owszem, ale pod warunkiem, że klub nie ma ani grosza zaległości wobec piłkarza.
Przecież powiększył przewagę nad Lechem do 12 punktów.
@Monrooe
Co do Orlando Sa, pamiętam wypowiedź trenera tysiąclecia, niezapomnianego Kazimierza Górskiego.
"Lepszy pijany Gorgoń, niż trzeźwy Bulzacki"
@Walles
" Legia miala psi obowiązek ten mecz wygrać nawet posiadając w składzie tych piłkarzy których posiada ....."
Lepiej późno niż wcale
Ps
Raz jeszcze powtórzę. Całe szczęście, że to nie Monrooe odpowiada za skauting, bo byśmy nadal sąsiadowali w tabeli z Lechem
Lepszy pijany Ljuboja niż Sa
Czy mógłbyś (do jasnej cholery!) nie manipulować wypowiedziami innych użytkowników. Moim zdaniem to urąga temu forum i o ile wiem, że Walles ma gdzieś twoje "wypowiedzi" o tyle rozumiem, że inni użytkownicy mogą mieć mniej pobłażliwe zdanie na ten temat. Jest to zwykłe chamstwo i ewidentnie podlega pod zwykły trollizm i jako taki podlega pod bana.
A teraz kilka refleksji o samym meczu.
O tym,że lepiej być aktywnym niż biernym.
Zbyt często piłkarze zapominają,że jak sama nazwa wskazuje futbol jest grą w piłkę.To piłka jest celem boiskowych poczynań. Po to, aby ją zdobyć, posiadać i używać z pożytkiem dla drużyny.I nie dać jej wrogom, być przy niej szybciej od nich, jak oni ją zdobędą to ją im zabrać momentalnie, albo jeszcze szybciej. W każdym czasie i miejscu na boisku. I nie kombinować ni kalkulować tylko wojować, także do niej skacząc.Jak się tego nie czyni to się dostaje fangę w noch jak my dwa razy w 4 i 30 minucie.
O tym,że ten kto cofa nogi ten w sporze nie ma racji.
Niestety prawie wszystkie sytuacje stykowe w meczy wygrywali zabrzanie.Racją istnienia na boisku jest piłka.Kopie się ją nogą. I głównie nogami się ją zdobywa.Więc kiedy dwaj gracze walczą o piłkę i jeden nogę cofa, a drugi nie, to ten ostatni ją zdobywa.Powiada,że ma za to całą nogę. Tylko nie mówi ;po co?.I to wystawianie nogi to powinien być odruch, a nie przejaw strachu.. Ale nie wolno chcieć piłki zdobyć rekami o czym zabrzanie przekonali się boleśnie w 21 minucie.
O tym,że czas pracy trenera nie przesądza o skuteczności taktyki.
Trener Ojrzyński pracuje w Górniku parę tygodni, a potrafił przygotować dla zespołu skuteczną na Legię taktykę.Nadto była ona elastyczna i dopasowana do możliwości wykonawczych graczy.A u nas kolejna sztampa, gra tak przestarzała jak pieczątka, której treść i wzorek każdy zna.Na siłę chce się grać systemem 4-2-3-1 i jako ofensywnego pomocnika wystawia się Prijovicza, który żadnych predyspozycji do gry na tej pozycji nie ma. Do tego nie jest zbyt pracowity i w defensywie nieprzydatny.Trener widocznie nie chce grać przestarzałym 4-4-2 tylko nowoczesnym systemem. Modniś jeden.
O tym,że najlepszego strzelca należy zawsze krótko kryć.
Oni grali strefą w ustawieniu 5-2-3 które powinno zapewniać bezpieczeństwo przy atakach skrzydłami, gdyż w tym rejonie ma być środkowy obrońca/ jeden z trzech/ i obrońca boczny.Mają więc możliwość zarówno krótkiego krycia rywala, jak i wzajemnej asekuracji. Przynajmniej teoretycznie. To,że Nikolicz pomimo to potrafił z boku pola karnego strzelić bramkę to oczywiście jego zasługa,ale też nagana dla naszej drużyny,że tej ich systemowej słabości nie umiała więcej razy wykorzystać.
O tym,że bezkarnie nie wolno podważać autorytetu trenera.
Możemy się tylko domyślać co spowodowało,że dwaj dotychczas podstawowi gracze kadry meczowej Furman i Saganowski znależli się na trybunach. Widzieliśmy jednakowóż w jak niedopuszczalny sposób zachował się wobec trenera Kucharczyk i jak inni zawodnicy ignorowali sygnały trenera.Żartobliwie bym powiedział,że przeszli do opozycji licząc na łaski nowego trenera,ale przecież nowy da wszystkim szanse na wykazanie się i opozycyjność nie będzie miała znaczenia. Natomiast jest to przyczynek do wykazania różnicy pomiędzy zawodowcem ,a gówniarzami. Trener Berg zachowuje się jak zawodowiec. Robi to co do niego należy. Do końca. Pętaki się bawią , tak jak się bawili dotychczas.Tylko jak rzeczywiście zatrudnią tego o którym najczęściej pisze się to ten bal nierobów i udawaczy się szybciutko skończy.
O tym,że Duda był i jest potrzebny drużynie.
Kiedy wszedł na boisko powiało nowym i lepszym.Jeszcze miał te swoje dryblingi bez przejścia rywala, jeszcze podaje do tyłu do nikogo. ale on dużo umie i dużo widzi. To inni nie dorośli do jego zagrań, to inni nie rozumieją ,że można grać szybko,że trzeba iść na piłkę, a nie czekać biernie na nią.Czasami mam wrażenie,że on był ignorowany przez kolegów.Że oni tylko czekali,aż mu się nie uda. Nikt go z boku, ani z tyłu wspierał, nie odciągał swoim zachowaniem rywali. Zostawał osamotniony.Bez niego gra naszej drużyny stawała się coraz bardziej przeciętna. Dobrze,że wrócił.
Konkluzja pomeczowa ; całą amunicję oba zespoły wystrzelały w pierwszej połowie. Na drugą zostały tylko małe kijaszki, którymi krzywdy sobie nikt nie zrobi.
Po pierwsze, jaki w ogóle był sens wysyłania Berga z drużyną do Zabrza? Jakie możliwości ustalenia taktyki czy motywacji ma były trener?
Po drugie, będę się powtarzał, ale przy generalnej akceptacji ruchu w postaci zwolnienia Berga, nie mogę po prostu patrzeć jak to wygląda (dzisiejszy Czerczesow hasający po obiektach Legii to potwierdza). Rzygać mi się chce jak to widzę i bardzo, bardzo mi wstyd że tak postępuje Legia. Ciekawe kiedy znowu coś spieprzą i wtedy zaczną krzyczeć o zasadach i takich różnych.
Po trzecie, jak widać w różnych miejscach, w tym na C-L, niektórym dużo radości sprawiły kolejne stracone przez Legię punkty. Na zdrowie.
Co do meczu to Ojrzyński Legię chciał pokonać tak jak to robił dotychczas. Wysyłał w bój drwali, którzy mieli nas porządnie pokopać, a gole strzelać po stałych fragmentach gry. W I połowie póki mieli siły wychodziło im to naprawdę dobrze. Nasi jak zwykle w takich sytuacjach byli bezsilni. Jedyny, który postawił się graczom Górnika był Michał Pazdan. Jako jedyny potrafił bezpardonowo potraktować Korzyma, a w drugiej połowie Widanowa. W Legii zresztą brakuje takich zawodników - sku********, którzy kiedy widzą takich graczy jak Kwiek, Widanow, Sobolewski, Danch czy Korzym, którzy najpierw mają na celu kopnięcie rywala, a potem zagranie piłki, również dadzą im popalić. Naszymi zawodnikami można swobodnie poniewierać (że przypomnę chamski faul Peszki na Brzyskim w meczu PP), a reakcji nie ma... Ale to tak na marginesie.
Zawiódł mnie dziś Prijović. To co miał w drugiej połowie to musi być gol, zwłaszcza w takim meczu jak dzisiaj, gdzie rywal stawia autobus pod własną bramką. Przebłyski miał dzisiaj Duda ale w jego przypadku nie ma się póki co czym podniecać. Zobaczymy co będzie dalej. Dzięki Nikolicovi nie daliśmy dzisiaj satysfakcji Górnikowi i jego trenerowi.
Jednakże tak jak wspomniałem wcześniej, najważniejsze w tym sezonie dopiero przed nami. Najprawdopodobniej jutro nowym trenerem zostanie Stanisław Czerczesow i zaczniemy nowy rozdział. Czy lepszy? Czas pokaże.
W innym wątku Monrooe prosił o powstrzymanie się od osobistych wycieczek. Nie róbmy sami tego o co później mamy pretensje do innych.
Bramka Nikolica stadiony świata, coś rewelacyjnego.
Z tym Kuchym to w końcu prawda czy nie ?
Czy mógłbyś (do jasnej cholery!) nie manipulować odczuciami innych użytkowników. Moim zdaniem to urąga temu forum i o ile wiem, że Walles uwielbia twoje "wypowiedzi" o tyle rozumiem, że inni użytkownicy mogą mieć mniej pobłażliwe zdanie na ten temat. Jest to zwykłe chamstwo i ewidentnie podlega pod zwykły trollizm i jako taki podlega pod bana.
W czasie meczu reporter z C+ powiedział, że na wieść o zmianie Kucharczyk w niewybrednych słowach pojechał po Bergu. W L+Extra prostowali, że to jakieś nieporozumienie. Ale net już podłapał.
W czasie meczu reporter z C+ powiedział, że na wieść o zmianie Kucharczyk w niewybrednych słowach pojechał po Bergu. W L+Extra prostowali, że to jakieś nieporozumienie.
Też mi to przyszło do głowy, że pan reporter przy linii bocznej szuka na siłę sensacji. Ale faktem jest, że Kucharczyk dosyć ostentacyjnie nie podał ręki Bergowi, a wszystkim innym na ławce tak. To powinno być karane. Piłkarz jest od grania, a nie od urządzania performance'ów. Drużyna to kolektyw, a nie zbiorowisko indywidualności. Rządzi trener, zawodnicy mają słuchać.
Taki był mecz w 2013 w finale PP Legia - Śląsk 0-1. Urban ściągnął Janusza Gola w 1. połowie. Widać było po reakcji zawodnika, że to było jak cios obuchem w łeb. Wszyscy na boisku jak jeden mąż dziadowali (a Żewłakow to wprost w tym celował), a zdjęty został akurat on. Ale nie robił scen - podał rękę Urbanowi, choć z miną obrażonej primadonny, a kilka dni później rozegrał kapitalny mecz w Białymstoku. I tego należy wymagać od Kucharczyka.
@anonimowy_legionista
Kara finansowa i owszem, ale pod warunkiem, że klub nie ma ani grosza zaległości wobec piłkarza.
Masz jakieś wiadomości o opóźnieniach w wypłatach? Jeśli nawet mu Legia jest coś dłużna, to bez kary nie powinno być. Tym bardziej, że czytam (zastrzegam, że nie zwróciłem na to uwagi), że będąc zmienianym przez Dudę z Napoli, Kucharczyk także manifestacyjnie nie podał ręki Bergowi.
Czytam, że Wąsal ostro egzekwuje takie rzeczy jak dyscyplina i tępi gwiazdorzenie. Niektórym się przyda.
Senator -> Znowu wprowadzasz różne zasady. Jednym wolno jechać z każdym i za wszystko, czynić personalne wycieczki najniższego poziomu i wyzywać ludzi będących na tej stronie od samego początku. Innym nie wolno nawet pisać prawdy. Słabe to.
Kurczę, głupio mi się w tym temacie wypowiadać. Nie oglądałem ani Waszego meczu z Górnikiem, ani ostatniej L+X. No i w ogóle, wiadomo: nie mój cyrk.
Tak sobie jednak myślę, że nawet jeśli M.K. ostentacyjnie olał Berga, a potem jeszcze w niewybredny sposób zrecenzował jego umiejętności szkoleniowe, iloraz inteligencji i sposób prowadzenia się jego mamy, to karząc piłkarza za takie zachowanie władze Legii wykazałyby się ciężką hipokryzją. Przykład idzie przecież z góry. Pomijam w tej chwili ogólny sens zwolnienia Norwega. Koniec końców każdy pracodawca ma prawo rozstać się z pracownikiem, gdy uzna, że ów przestał spełniać stawiane przed nim wymagania. W cywilizowanym świecie istnieje jednak szeroka gama zachowań pozwalających obu stronom na wyjście z takiej sytuacji z godnością. Niestety, panowie Leśnodorski i Żewłakow nie zdecydowali się na skorzystanie z tej gamy. Wręcz przeciwnie, w ostatnim czasie ich postawa wobec Berga urąga wszelkiej przyzwoitości. A Kucharczyk? Najwyraźniej podłapał klimat.
A kopcie się zapewne czytelnicy tylko na to czekają.
OK nie będę już w nic wnikał.
@a-c10
Sprawa jest o tyle nie jasna że w końcu nie wiadomo czy rzeczywiście Kuchy coś odwalił. Doszedł Furman o którym już nic nie wiadomo tzn wiadomo brak w dwóch meczach w meczowej 18. Kto go widział dziwić się nie powinien ale zawsze łatwiej szukać sensacji.
To że z Bergiem była nieprzyzwoita akcja jestem pewien.Nagle ludzie którzy są bardzo blisko klubu np Dawidziuk i Łobacz (były kier drudyny) zaczęli pisać jaki to ten nasz trener słaby itp przejżeli na oczy w najlepszym momencie
No bo właśnie wg mnie jest średnio istotne, czy odwalił, czy nie bardzo. W świetle tego, co odwalają/li Leśnodorski z Żewłakowem, myślę że nie ma nawet sensu się nad tym zastanawiać.
Berg okazał się słabym trenerem, zespół pod jego okiem kompletnie zdziadział, stracił wigor i motywację i Norweg słusznie został pogoniony z Ł3. Zatrudniono trenera, który ma w CV zespoły mocniejsze niż Legia, co jest w końcu jakimś krokiem do przodu.
A że forma zwolnienia była taka? No cóż, moją opinię na temat obecnych władz Legii znacie. Ważne, że w końcu zrobili coś pożytecznego.
Przykro mi,ale nie masz racji jeżeli idzie o formę zwolnienia trenera Berga. Napisałem o odejściu Berga tekst p.t."Epitafium". W jednej z części zawarłem uzasadnione zarzuty jakie miał prezes Leśnodorski do niego. Naczelny ten fragment z tekstu wyciął, więc ja tylnymi drzwiami nie będę wątku rozwijał. Taki lojalny jestem
Poćkoj, poćkoj. Ja przecież bardzo wyraźnie napisałem Pomijam w tej chwili ogólny sens zwolnienia Norwega. Koniec końców każdy pracodawca ma prawo rozstać się z pracownikiem, gdy uzna, że ów przestał spełniać stawiane przed nim wymagania. Być może powody do rozstania były. Być może poważne. Być może w ogóle zatrudnianie Berga od samego dzień dobry pozbawione było sensu. Niewykluczone i ja z chęcią o tym pogwarzę pod Twoim dziełem, gdy tylko jakimś cudem złapię kapinkę czasu.
Niemniej jednak, w tym konkretnym kontekście siła argumentów za zwolnieniem H.B. nie ma dla mnie żadnego znaczenia. W profesjonalnym klubie zasady współistnienia pracowników są - o czym przecież dobrze wiesz i nie rozumiem, czemu trzeba Cię przekonywać - bardzo prosto określone: Kochać się nie musimy, kartek sobie na święta wysyłać też nie, ale na użytek zewnętrzny obowiązuje bezwzględny zakaz jakiejkolwiek krytyki.
Tymczasem w Legii pan Żewłakow, jeszcze jako główny skaut, w bardzo niewybredny sposób publicznie recenzował poczynania trenera Berga. Dalszy ciąg powinien być krótki: dywanik u prezesa i reprymenda treści mn.w. takiej: "słuchaj, Michaś, ja cię lubię. I cenię. I myślę sobie, że twoja dotychczasowa kariera w klubie jest na to doskonałym dowodem. Ale - nosz k'mać! - pilnuj pyska! Henio jest naszym trenerem i pozostanie nim tak długo, jak ja uznam to za stosowne. A jeśli masz do niego jakieś żale, kup sobie pamiętniczek, tam je spisuj i wkładaj pod podusię. Albo ewentualnie przyjdź do mnie i powiedz, w cztery oczy. Bo jeśli jeszcze raz się nimi publicznie podzielisz, to sorry, do widzenia."
Niestety, zamiast postąpić w ten sposób, prezes Leśnodorski pana Żewłakowa awansował, a potem jeszcze, na wspólnej speckonferze, tolerował jego "mundrości" (o ile dobrze pamiętam, sam o tym pisałeś). Czym generalnie dość jasno dał do zrozumienia, że wiocha (nie urażając mieszkańców okolic rustykalnych) jest nie tylko w Legii tolerowana, ale stanowi doskonałą drabinkę do pięcia się w służbowej hierarchii.
Mało tego. Sam pan B.L. postanowił ów sielski obrazek jeszcze podkolorować i wpuścił kandydata na nowego trenera na obiekty, podczas gdy trener odchodzący pojechał z drużyną do Zabrza. To już nawet nie jest słoma z butów, Zbyszku. To gnój na gumofilcach.
Żeby nie było: ja tego wszystkiego nie piszę po to, by kogokolwiek obrazić, komuś dołożyć, czy coś tam innego. Wręcz przeciwnie. Mimo wszelkich kibicowskich animozji źle Wam nie życzę (no chyba, że w następnej kolejce