- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Ale to już było
Legii nie udało się wywalczyć przewagi przed rewanżowym meczem kwalifikacji Ligi Europy, który zostanie rozegrany w przyszły czwartek w norweskim Trondheim. Mimo niezłej, ambitnej gry, mimo że mecz układał się korzystnie dla naszego zespołu, dziesięć minut przed końcem spotkania wypuściliśmy z rąk bezcenne zwycięstwo, przez co kolejny raz w najnowszej historii pucharowych występów Legii, do rewanżu przystępujemy z wynikiem promującym przeciwnika.
Uczucie niedosytu jest całkowicie naturalną reakcją kibicowskiego organizmu na dzisiejszy wynik. Strzeliliśmy przecież bramkę do szatni, prowadziliśmy 1:0, wydawało się, że prędzej to przed nami pojawią się szanse na podwyższenie wyniku, niż mało efektywni w grze ofensywnej Norwegowie wbiją nam bramkę. Tymczasem skończyło się rozczarowującym remisem 1:1, który oznacza, że w przyszłym tygodniu staniemy przed trudnym zadaniem. Nie niewykonalnym bynajmniej, ale takim, które powinno być znacznie łatwiejsze.
Decydujący o końcowym wyniku okazał się fragment drugiej połowy, podczas którego Rosenborg zdołał wreszcie wykorzystać swoją wyższość taktyczną i fizyczną nad naszym zespołem. Norwegowie wyraźnie górowali nad Legią zmysłem do gry zespołowej i solidnością we współpracy pomiędzy formacjami. Spójrzcie na przykład jak mądrze, jak ekonomicznie i jak niebezpiecznie zarazem podłączali się do ataków ich boczni obrońcy, Dorsin i Holland, w pełnym przeciwieństwie do nadspodziewanie pasywnego Kuby Wawrzyniaka i chaotycznie kłusującego po murawie jego imiennika, Rzeźniczaka. Jak to zwykle bywa w przypadku Skandynawów, każdy zawodnik Rosenborga bez pudła wie co do niego należy i bez mrugnięcia okiem wykonuje wszelkie poruczone zadania. Zważywszy na fakt, że jest to poparte tradycyjnie znakomitym wytrenowaniem i wydolnością całego zespołu, otrzymujemy przeciwnika, który nawet dysponując nieco niższymi umiejętnościami technicznymi, nawet nie mając w składzie piłkarzy zdolnych do tak niesamowitego wiązania kilku rywali, jak czyni to chociażby Danijel Ljuboja, jest w stanie w każdym momencie gry wykorzystać najmniejszą słabość przeciwnika.
Nasz moment słabości objawił się w fizycznej zadyszce drużyny, która w pewnym momencie zwyczajnie przestała wracać za pomocnikami Rosenborga, przestała nadążać z asekuracją. Widać było, że Norwegowie z coraz większym uporem i determinacją dążą do remisu, że są przekonani o możliwości strzelenia bramki, a my nie byliśmy w stanie zareagować. Nie udało się skutecznie wybić ich z uderzenia, uspokoić gry, skontrować.
Nie zamierzam krytykować trenera Urbana, ale przyznam, że zaordynowana w 76. minucie meczu zmiana Michała Kucharczyka na Michała Żyro od początku wydawała mi się mocno kontrowersyjna. Norwegowie nas naciskali, zaczynali coraz odważniej poczynać sobie w środku pola, sądziłem, że wejście Janusza Gola bądź Dominika Furmana do wsparcia Daniela Łukasika w destrukcji byłoby przy korzystnym wyniku logiczną roszadą, która pomogłoby nam uporządkować grę w tej strefie boiska. Trener Urban postanowił inaczej, być może chcąc uniknąć znanego z meczu z Riedem pełnego przeorientowania zespołu na defensywę i taktycznego ograniczenia drużyny do gry długą piłką na osamotnionych napastników oraz wierząc, że coraz mocniej nacierający Rosenborg będzie dobrym celem do wyprowadzenia takich kontr jak ta, po której świetnie zachowali się Ljuboja i Radović, niestety wyczynu z pierwszej połowy nie udało się powtórzyć Kubie Koseckiemu.
Trenerskie założenia spaliły jednak na panewce, zmiana ewidentnie nie wypaliła, a 'Żyrko' w kluczowym fragmencie meczu nie przydał się Legii ani w obronie, ani w ataku.
Co w obliczu niezbyt korzystnego wyniku może być podstawą do optymizmu przed rewanżem?
W pierwszej kolejności napisałbym, że bardzo pozytywnym czynnikiem była postawa naszych środkowych obrońców, którzy popisowo wręcz odcięli prąd duetowi Henriksen - Elyounoussi. Czyżby zestawienie Astiz - Jędrzejczyk to wreszcie miało być 'to', czego szukaliśmy od rozbicia duetu Michała Żewłakowa z Marcinem Komorowskim? Niestety, tę tezę trzeba będzie potwierdzać w lidze, ponieważ w Trondheim Jędrzejczyk nie wystąpi.
Nadziei trzeba zatem szukać w formacji ofensywnej, która na tle obrony Rosenborga wypadła bardzo obiecująco. Mimo złego wejścia w mecz w wykonaniu 'Romka' Koseckiego, mimo kilku chybionych decyzji podjętych przez Michała Kucharczyka, obaj nasi skrzydłowi z całą pewnością są w stanie przechytrzyć stojących im na drodze defensorów Rosenborga. Kilka razy miejsce znalazł sobie Miro Radović, z ogromną łatwością przed rywalami zastawiał się Ljuboja. Wielka szkoda, że gdy w drugiej połowie meczu Danijel klasycznie wkręcił w ziemię obrońcę Rosenborga i uderzył z tzw. 'czuba', piłka przefrunęła tuż nad poprzeczką. Przypomina się równie nieszczęśliwie zmarnowana okazja na 2:0 w lutowym meczu ze Sportingiem Lizbona... W każdym razie - jestem najzupełniej spokojny o to, że będziemy mieć w przyszłym tygodniu swoje szanse. Tylko że tym razem trzeba będzie je wykorzystać, bez tego nie mamy co myśleć o fazie grupowej Ligi Europy.
Kończąc, trochę niepokoi ilość prostych błędów technicznych: złych przyjęć piłki, wybiegnięć poza linię boczną, chybionych przerzutów ze stojącej piłki - to przecież elementy abecadła piłkarskiego, drobne, irytujące gafy, które trzeba nadrabiać ze zdwojonym wysiłkiem. Czy to efekt zmęczenia, dekoncentracji, czy przemotywowania naszych zawodników - trudno stwierdzić.
Szanse moim zdaniem nadal stoją 50:50, po dzisiejszym meczu nawet nie drgnęły. Jeżeli zagramy równiej, bardziej starannie i nie rozsypiemy się w grze defensywnej - przejdziemy Rosenborg.


Tylko, że to już było... i ponoć miało się skończyć.
Powiem tak, nasi piłkarze są jacy są. Do ich niedokładnych podań na dwa metry, do dziwnych pomysłów na tą czy inną akcję już się przyzwyczaiłem, ale ten mecz w mojej opinii zawalił Urban. Nie podobał mi się pomysł na skład (środek boiska przez większość spotkania nie istniał), nie podobał mi się brak pomysłu na zmiany. Tak naprawdę to nie dostrzegam pomysłu na cały tan mecz, odniosłem wrażenie jakby trener miał nadzieję, że piłkarze załatwią to sami.
Rok temu graliśmy z drużyną która nas nie przewyższała fizycznie. Pamiętać trzeba, że w Moskwie sędzia mógł podyktować karnego po interwencji Rumianego i nam się trochę przy-farciło.
@Monrooe
W skrócie telegraficznym grę Bratko podsumuję - tak wyszło
Wygląda na to, że jesienią minionego roku miał rundę życia, a skoro został w Legii to się zakisił. Można gdybać na ile to wiosenna kontuzja żeber, na ile to że ma kilku miesięczne dziecko i ciężkie noce, ale dla mnie ta obniżka lotów to DRAMAT.
Co do Janka Gola, nie wiem czemu go Urban nie wpuścił, może to ma związek z występem w meczu z Koroną - jakiś taki rozkojarzony wszedł w drugiej połowie.
Generalnie mamy za krótką ławkę doświadczonych graczy,a młodzież nie zawsze "zatrybi".
„niestety Rzeźniczak jeden ze słabszych (ale) Gol grał dwadzieścia minut i był gorszy (...) Ja z Ł3 zapamiętałem Go jako potykającego się o piłkę przy każdym przyjęciu.”
Jan Urban o tym samym piłkarzu, a wnioski musiał wysnuć i po tym samym meczu:
„Janusz Gol nie jest na razie w takiej formie jakiej bym oczekiwał. To nie jest poziom na jaki go stać.”
Mhm, wniosek niezaprzeczalny, czcigodny Senator postrzega wydarzenia na murawie w ten sam sposób jak trener Jan Urban, jeżeli siebie czcigodny Senator będzie nadal nazywał ignorantem to tak jakby to miano przypisywał i Urbanowi!
Co do samego meczu. Mam takie refleksje. Rok temu w pucharach to my w drugich połowach prezentowaliśmy się niejednokrotnie lepiej, fizycznie nie odstawaliśmy, natomiast taktycznie, organizacją gry, potrafiliśmy wykazać swą wyższość i Turkom z Gaziantepy i Rapidowi Bukareszt, moim zdaniem drużynom lepszym od Rosenborga.
Nie chcę dyskredytować trenerskich umiejętności Urbana, ale powyższą konstatacją chcę zwrócić uwagę, że ten powszechnie krytykowany Skorża, który rzecz jasna błędy popełniał i tytuł wiosną zawalił, ale takim złym trenerem , „nieudacznikiem” jak niektórzy go określają, to wcale nie był i nie jest.
Urban też złym trenerem nie jest, chociażby, pierwszy z brzegu przykład, dostrzegł w Łukasiku to czego żadną miarą nie był w stanie zauważyć Skorża, u mnie ma za to ogromny plus, cały czas również osiągnięcia poprzednika ma szanse powielić, ale przewaga taktyczno-fizyczna Rosenborga w pierwszym meczu mnie smuci. Optymizmem może napawać to, że moim zdaniem mamy indywidualnie lepszych piłkarzy.
Urban na konferencji pomeczowej stanowczo potraktował Janusza Gola, może miał rację, a może nie ... oby za tydzień nie został podobnie potraktowany!
Ale przypomnijmy sobie jak ten mecz wyglądał. Z przewagi Rosenborga w środku pola wynikały głównie strzały spoza pola karnego, które z dużym spokojem wyjmował Kuciak. To my stworzyliśmy znacznie więcej sytuacji strzeleckich pod bramką przeciwnika, to my byliśmy zespołem bez porównania groźniejszym, dysponującym szerszym arsenałem rozwiązań w grze ofensywnej.
Tak się mecz ułożył po prostu, nie wykorzystaliśmy momentu, w którym można było ich dobić na 2:0, oni natomiast grając odważnie i konsekwentnie wreszcie wyszarpali swojego gola. Taka jest piłka - czasem nieprzewidywalna i nielogiczna. Skorzystaliśmy na tych prawidłach grając bardzo słabo w meczu z Ried (gdyby nie późny gol Ljuboi, w pucharach nie byłoby nas już od dwóch tygodni), straciliśmy wczoraj, grając zupełnie nieźle.
Bo właśnie - graliśmy nieźle. Nawet Rado, z którego miażdżącą oceną dokonaną przez Monrooe tym razem się nie zgadzam.
bramka - kto asystuje?
Koseckiemu brakuje centymetrów, żeby na wślizgu cyknąć obok bramkarza - kto podaje?
Kosecki w sytuacji sam na sam wali prosto w bramkarza - kto go wypuszcza w tej sytuacji?
Ostatnia akcja meczu - kto ogrywa na skrzydle obrońcę i dorzuca piłkę do Żyro (brrr, który zgrywa ją do Sagana?
Panowie ile sytuacji stworzyła Legia - 5? 6? W ilu kluczową postacią nie był Radovic? 1? 2? To jest chyba odpowiedź na pytanie dlaczego, mimo strat czy błędnych decyzji, Rado był cały mecz na boisku.
Dodatkowo, co potwierdził Urban, nie grał na swojej pozycji bo ktoś musiał grać bardziej cofnięty obok Łukasika, a jak ma się do wyboru Rado albo Ljuboję to wiadomo, którego się do tej roli wyznaczy. Urban jednoznacznie dał do zrozumienia, że Kopczyński i Furman to jeszcze za wcześnie (nawet o nich nie wspomniał jak omawiał tę kwestię) a Gol bez formy (jak już taki trener jak Urban mówi na konferencji, że zawodnik nie jest w takiej formie jakiej od niego oczekuje to musi być źle).
Ogólnie nie było najgorzej, aczkolwiek zabrakło "tlenu" i to bardzo martwi w kontekście dalszej części sezonu.
Co by jednak nie pisać o Urbanie, ma bardzo krótką kołdrę. Nie miał żadnego ofensywnego gracza, którego mógłby wystawić za Radovicia. Skoro sam wykluczył Gola, to nie bardzo miał kogo postawić w środku. Nie miał zmienników na skrzydle. Nie ma nikogo za Saganowskiego. Nie ma żadnego pola manewru na skrzydłach. Teraz prawdopodobnie do końca okienka kadra znowu zostanie osłabiona...
W jednym się całkowicie zgadzam z szanownymi przedpiścami. Przegrywamy (remisujemy) wygrane mecze na własne życzenie.
Zresztą Panowie czy ktoś jest w stanie przypomnieć jakąś 100% sytuację Norwegów ? Ja sobie nie przypominam, za to naszych kilka jak najbardziej. Poza wynikiem to musiało się podobać.
@Monrooe
Ja umiem odpowiedzieć co na boisku robił Rado. To dosyć oczywiste
@Sentor
"Ja aby nie narazić się jj nie będę krytykował poszczególnych zawodników"
Senatorze krytykować można jak najbardziej i powiem więcej nawet trzeba. Ważne aby nie była to przeważająca część tekstu po meczu zakończonym wygraną 4:0
I jeszcze wracająca jak bumerang kwestia Spartaka, która mnie denerwuje, a chyba nie miałem okazji jeszcze wyrazić swojego zdania. To, że inni w nas walą jak w bęben jestem w stanie zrozumieć, ale że kibice Legii samobiczują się co jakiś czas powtarzając o niepodyktowanym karnym to już dla mnie zagadka. Owszem sędzia mógł podyktować karnego za faul Wawrzyniaka, ale w I połowie podyktował karnego z kapelusza dla Spartaka więc o żadnym farcie nie może być mowy. Dziwnym trafem o tym nikt nie wspomina za to co jakiś czas jest mowa o pomyłce w drugą stronę.
Właśnie i dziwnym trafem o sytuacji z wczorajszego meczu też nikt nie wspomina. Jeśli tam nie należała się zółta kartka za faul taktyczny na Rado (a była to chyba druga żółta) to ja już nic nie rozumiem. Prowadziliśmy 1:0 i powinniśmy grać w 11 na 10. To nie wypaczenie wyniku ? Czemu nikt o tym nie wspomina, że zostaliśmy mocno skrzywdzeni i gdyby nie to bylibyśmy prawdopodobnie jedną nogą w kolejnej rundzie ?
@ Garm
Co masz na myśli pisząc o osłabieniu kadry jeszcze w tym okienku?
@ JJ
Nie weryfikowałem tego, ale Urban twierdził, że ta druga żółta kartka miała być dla zawodnika Rosenborga, który potem strzelił nam bramkę. Więc niejako "pokrzywdzeni" zostaliśmy podwójnie.
Zupełnie nie zgadzam się z kapelusznością karnego dla Spartaka. Borysiuk wszedł od tyłu w zawodnika rywala, piłki nie dotknął, nogi owszem. Czysty karty.
Co do 100% sytuacji Norwegów to należy tak zakwalifikować choćby tę z pierwszej połowy (przerzut nad całą linią obrony, zawodnik jest sam na sam z Kuciakiem, ale ze względu na ostry kąt odgrywa do środka. Piłkę z trudem wybijają obrońcy) czy strzał Henriksena w poprzeczkę (wygrał pozycję, główkował nienaciskany z 10 metrów).
Ptaszki ćwierkają, że jeszcze w tym miesiącu ktoś nas opuści. Mam nadzieję, że jak zwykle opiły się zwietrzałej żywicy i plotą po próżnicy, ale kibicowsko jestem raczej fatalistą, więc traktuję to ryzyko poważnie.
Skoro nie wyrzucił zawodnika gości przy stanie 1:0 dla nas, a mecz się skończył 1:1 to nie może być mowy o dobrym sędziowaniu. Wypaczenie wyniku i pomyłka w tak kluczowej sytuacji, chociażby każda inna w meczu była prawidłowa nie może oznaczać dobrego sędziowania. To była kluczowa sytuacja i nie masz racji pisząc, że to są stykowe sytuacje. Właśnie tutaj sprawa jest oczywista (nie chodzi nawet o brutalność), faul taktyczny przerywający groźną kontrę. Żółty kartonik to jest mus. Podręcznikowa sytuacja. Zresztą nawet ludzie na trybunach nie wiedząc kto faulował byli przekonani o drugiej żółtej dla niego (kimkolwiek by był) właśnie dlatego, ze jej nie dostał. Sędzia go bezczelnie i świadomie oszczędził.
Co do Spartaka to nie wiem gdzie widzisz tam faul Borysiuka, to że zrobił dziwne ruchy jeszcze nie oznacza karnego, tym bardziej, że gracz Spartaka dalej biegł. Pozostanę przy swoim zdaniu - karny z kapelusza. Ale mniejsza i o jedną i o druga sytuację, bo ja nie jestem z tych którzy po każdym meczu analizują decyzje sędziego, a potem ją po roku wspominają wskazując jako powód niepowodzenia ale chciałem zwrócić uwagę, że zazwyczaj mówi się jedynie o pomyłkach na korzyść Legii.
Główka Norwega jest 100% sytuacją? Nie ma zgody, to jakaś abstrakcja. Ale wobec tego to i strzał Kucharczyka w poprzeczkę z 25 metrów też należy tak zakwalifikować. O i strzał Kucharczyka głową z 11 metra.
Nie wiem o której sytuacji z I połowy mówisz, ale jeśli o tym pięknym lobie na skrzydło za linię obrony i potem wybiciu piłki bodajże przez Astiza to o jakim sam na sam mówisz ? Gość był pod linią końcową na obrzeżu pola karnego ? To było sam na sam ? Zresztą sam sobie zaprzeczasz bo skoro był ostry kąt to nie może być raczej mowy o 100% sytuacji.
Oj nie ma między nami zgody, bo chyba na siłę szukasz tych sytuacji.
Czy szukam na siłę? Piszę, co widziałem na meczu. Powtórkę będę dopiero oglądał, może tamta sytuacja z pierwszej połowy będzie w telewizji wyglądała nieco inaczej.
Co do sędziów, to wychodzę z założenia, że o nich powinno się mówić jak najmniej - mimo tego, że na niektórych reaguję wręcz alergicznie (o czym przekonał się choćby Senator broniący w ubiegłym sezonie Małka przed meczem z Lechem). Faktem jest, że mimo bardzo niesprzyjającego nam sędziowania w obu meczach z Ried udało się nam wyeliminować tego rywala. Być może przez porównanie z tymi dwoma panami (a raczej tymi dwoma trójkami) wczorajszy Macedończyk wydał mi się sprawiedliwy. Różni mnie od Ciebie przede wszystkim pewność osądu, że gdyby Dockal dostał czerwień, to żaden inny rywal nie potrafiłby już wczoraj wykorzystać niedostatków gry obronnej naszego zespołu. Ja nie jestem co do tego przekonany.
- "Ja umiem odpowiedzieć co na boisku robił Rado. To dosyć oczywiste Wink Urban nie chciał zmieniać ustawienia, a na ławce nie było żadnego ofensywnego pomocnika... "
Powiem tak, kłóciłbym się, kłócił na potęgę. Od 50 minuty, z każdą kolejną broniliśmy się coraz bardziej kurczowo, obecność rado na murawie była coraz bardziej... zbędna. Rywal rozkręcał swoje ataki, a my nie potrafiliśmy tego przeciąć, przed naszym polem karnym piłka latała w poprzek jak głupia, a nikt nie potrafił tego przeciąć. W tym czasie rado dreptał w okolicach koła środkowego.
- "Po prostu Urban grał o całą pulę"
Moim zdaniem zostawienie w drugiej połowie na boisku Rado nie znamionowało walki o jakąkolwiek pulę,
chyba, że w formie jaką wiosną prezentował nam Maciej Skorża (liczę, że Serbowie to załatwią)
Dlatego kłóciłbym się na potęgę, ale nie będę...
Jan Urban swoją pomeczową wypowiedzią zamknął mi usta. Miałby Vrdoljaka, grałby Vrdoljakiem - ok, rozumiem. Uważa, że reszta zawodników nie gwarantuje mu odpowiedniego poziomu - ma prawo. Przyjmuję do wiadomości, że ta sytuacja była wymuszona. Nie zamierzam polemizować, mi po meczu zawsze będzie łatwiej.
@ Garm
- "Ptaszki ćwierkają, że jeszcze w tym miesiącu ktoś nas opuści."
Jeśli nie uda się awansować do Ligi Europy to było by całkiem zrozumiałe. Dziura o wielkości ok. 20 baniek w budżecie musi być jakoś załatana. Pisaliśmy o tym przy okazji raportu Deloitte.
@ Żółta Kartka
Bezapelacyjnie się należała, rzekłbym była obowiązkiem sędziego. Szczególnie, że w podobnych sytuacjach nie wahał się wcześniej pokazać "żółtka" temu samemu piłkarzowi (również za faul taktyczny), oraz Rzeźniczakowi i Jędzy. Nie rozumiem tej niekonsekwencji, tym bardziej, że sędziowanie było naprawdę dobre.
Sytuacja gdy w środku pola Miłek chyba leżał przewrócony , Rado się z boku przyglądał ,a piłkę próbwał odebrać Rzeźnik zakrawała o kpinę.
Zawszę się uczyłem ,że gdy brakuje umiejętności, trzeba postawić na ambicję i wolę walki , a tej Furmanowi czy Kopczyńskiemu czy ...Golowi raczej by w tamtym momencie nie zabrakło
Odrębna sprawa to właśnie Rzeźnik , zapominając o nieszczęsnych próbach przyjęcia piłki ,dlaczego pod koniec meczu wyglądał jakby bardziej grał w środku (ni to była obrona ni to pomoc) , przez to prawa flanka była jak autostrada. Kosecki próbujący wygrać główkę w swoim polu karnym... cóż
Urban podjął ryzyko, nie do końca się udało. Teraz trzeba w Norwegii dać z siebie dwa razy więcej.
Zresztą analogicznie było już wcześniej, przy strzale Henriksena w poprzeczkę, kiedy pozycję całkowicie z nim przegrał Kucharczyk. Widać takie były założenia krycia w określonych sytuacjach boiskowych.
- "Nie wiem czy na żywo też tak to wyglądało , ale w telewizji tym bardziej w drugiej połowie na środku boiska oprócz Łukasika (który biegał pod koniec raczej w poprzek) nie było żywej duszy. Rado pałętał się bez ładu i składu i nawet nie próbował odbierać piłek. "
Wyglądało to chyba jeszcze gorzej niż w TV. Niemniej jednak potwierdzam Twoje obserwacje, Łukasik momentami nie wyrabiał. Chłop nie wiedział do kogo tym razem doskoczyć, a były sytuacje, w których powinien do trzech i przez to nie dał rady do nikogo. Stąd tez było moje pierwsze pytanie o powód obecności Rado na boisku w drugiej połowie.
Moim zdaniem lepiej krytykować po wygranych jakoś tak przyjemniej
Panowie szlachta nie może być tak, że drużyna aspirująca do regularnych występów w na arenach Europy ma tyle
strat wynikających czy to z niechlujstwa czy rozkojarzenia, bo nie zakładam że zawodnik X nie potrafi przyjąć prostej
piłki podanej niezbyt silnie z siedmiu metrów nie będąc atakowanym. Do czasu poprawy takich podstawowych
tematów nasz udział w europejskich rozgrywkach będzie opierał się na farcie i ambicji poszczególnych zawodników. Norwegowie tworzyli zespół gdzie każdy wiedział co ma robić u nas naprawdę za dużo chaosu i kompletnie błędnych decyzji co do wyboru akcji. Powtórzę się sir Gawin ma rację dalej jest 50:50 tylko trzeba się skupić, przyjmować
piłki i celnie podawać na odległość 5 metrów.
Wiosną też momenty były i nie udało się zdobyć MP, bo nie wpadało.
Kluczem do zwycięstwa jest porządna gra w środku pola i dobre skrzydła, ale jak mamy to osiągnąć, skoro mamy 0,5 skrzydłowego?
Poza tym Urban musi się zdecydować, albo gra Radović albo Ljuboja i generalnie podzielam zdanie Monrooe.
W Legii był to mimo 23 lat ukształtowany i mający duży i pozytywny wpływ na grę zawodnik. Cechowała go niebywała waleczność, duża szybkość i niezła technika strzału.Wiele opowiadano o jego pracowitości. Syn ma lepszą technikę. Talent w piłce to jednak nie tylko ponadprzeciętne zdolności ruchowe, ale również umiejętność podejmowania najkorzystniejszych decyzji na boisku. W meczu z Norwegami Kuba zdobył ładną bramkę z wyuczonego zagrania. Jeszcze raz znalazł się w identycznej sytuacji i strzelił dokładnie tak samo. Bramkarz zaryzykował, odsłonił krótki róg i strzał wyłapał. W takiej sytuacji wielki talent strzeliłby pasówką,a diament prostym podbiciem /np.Messi i Ronaldo/ i zdobyliby bramkę. Dużym talentem Kuba nie jest. Musi bardzo dużo poprawiać w swojej grze.Teraz okaże się czy ma talent do pracy. Bez tego kroku do przodu nie uczyni. Pomimo krytycyzmu do jego postawy serdecznie mu życzę powodzenia także przez pamięć o grze jego ojca.
Co do Radovicza to mnie zawsze lekko śmieszą te oczekiwania, że będzie grał tak jak jesienią 2011 roku. Przez te lata w Legii zagrał na wysokim poziomie tylko w tamtej rundzie. Jest to zawodnik dobry technicznie, myślący, ale o małych fizycznych możliwościach i do tego bardzo słaby psychicznie. Niestety lepszy już nie będzie. Ale jego przydatność dla zespołu jest obecnie większa niż np. Żyry, Kucharczyka czy Sagana. O jego się nie martwię, bo grę na niezłym poziomie ustabilizował i potrzeba czasu, aby grał trochę lepiej.
Martwi Żyro, który wręcz cofa się w piłkarskim rozwoju. Chłopak ma silną osobowość i psychikę, ale to za mało. Musi poprawić szybkość startową, zwrotność i koordynację ruchów. Tego meczami nie poprawi. Niestety powinien poćwiczyć na bocznym boisku i wrócić do 1 zespołu jak na to zasłuży.
Nie zgodzę się co do oceny gry środkowych obrońców. Owszem poprawili się w stosunku do meczu z Koroną zmniejszając odległości w pionie pomiędzy nimi, ale bramkę zawalili jak dzieci. Wystarczyła chwila zawahania, kto ma wyjść do napastnika rywali. W obronie musi być kierownik. Wydaje się, że Jędrzejczyk aspiruje do tej roli, ale nie ma predyspozycji. Większe predyspozycje ma Astiz i trener winien zadecydować, że to on gdy nie ma Żewłakowa steruje poczynaniami obrony. Cieszy ogromny postęp w grze Jędrzejczyka. Gdy przyszedł do Legii z Dolcana i zaczął grać jako stoper swoją nieporadnością wprawiał w osłupienie. Brawa za pracę jaką wykonał i postęp.
Natomiast Marek Saganowski gra coraz słabiej i występuje chyba dlatego, że nie ma nikogo lepszego. Gra w każdym meczu to dla niego za duży wysiłek. Ja czekam z utęsknieniem na Wolskiego.
Ponadto robienie z niego skrzydłowego to tylko marnowanie jego potencjału. Z jego predyspozycjami powinien rozbijać przeciwników dużo lepiej niż Sagan. Szybszy , silniejszy , lepsze warunki fizyczne. Procent wykorzystywanych sytuacji ten sam. Tylko gorsza głowa :> Wystarczy dać szanse.
Kto wie czy jeszcze lepsza nie była by lewa obrona.
Kuba Kosecki aby osiągnąć wyższy poziom musi grać bardziej zespołowo. Bo póki co o zespołowości dużo tylko mówi.
Z Michałem Żyro (i jego grą) to chyba kilka problemów nakłada się na siebie. Po pierwsze coś jest w tej psychice o której pisze Wojsen. To młody chłopak, czyta co o im piszą, szczelnie opinie kibiców, nie jest łatwo to znosić. Do tego dochodzi rzucanie go po pozycjach, ciągle inne zadania, często bardziej defensywne niż ofensywne. Potem znów fala krytyki, bo czemu nie pobiegł, bo zatrzymał akcję a nie atakował.
Kolejny problem to forma, nie rozumiem Jana Urbana, jak może wystawiać tego chłopaka w takiej formie, zaraz po kontuzji, po dwóch treningach? To ma mu pomóc? To ma przywrócić wiarę w siebie? Ta kilka minut na murawie, w momencie gdy zespół jest w opałach? To ja chyba dziękuję za te szanse. A przecież facet powinien wzorem Milika z Zabrza grać, jak najwięcej grać, nie po 10-15 minut tylko tak jak napastnik Górnika w każdym meczu.
@ Zbyszek
Moim zdaniem Saganowski jest za mocno eksploatowany. W każdym meczu walczy za dwóch, a w meczu z Norwegami za trzech. Gra co trzy dni, a organizm już nie ten. Jednak to ambitny chłopak, nie powie dość. Janek teoretycznie nie ma wyjścia, ale... chyba za często ufa tym samym zawodnikom. Boję się, że do niektórych nazwisk przyzwyczai się bardziej niż jego poprzednik.
Kuba Kosecki jest strasznym furiatem, bardzo mu zależy. To widać w jego wywiadach, to przebija w jego grze. Chce, bardzo chce ale nie zawsze może/umie. Talent ma, naprawdę, ale chyba zdał sobie sprawę z tego ile czasu zmarnował, teraz na szybko chce to nadrobić. W efekcie brakuje spokoju, wyrachowania, no i ciągle doświadczenia. Choć to już jest niezły zawodnik to wciąż musi się bardzo dużo nauczyć. Czy zdąży? Nie wiem, bo tych chęci do dalszej nauki nie ma w nim zbyt wiele. Może dla tego, że jego największa wada to brak pokory.
- "Natomiast Marek Saganowski gra coraz słabiej i występuje chyba dlatego, że nie ma nikogo lepszego."
Dzięki bo tak samo uważam tyle tylko że nikt nas nie słucha
Żyro jest katastrofalnie słaby z tym że ja od początku nie dostrzegam w nim tego co np przewielebny Monrooe tak
więc mnie tu nic nie dziwi. Był nie najlepszy a teraz kiedy formy brak jest tak jak napisałem katastrofalnie słaby.
Młody Romek niestety nie dorówna Ojcu . Obecnie mamy inne czasy. Stary Kosa musiał walczyć i starać się osiągnąć sukces aby miał chleb. Młody od początku sytuację miał inną. Wychowywany za granicą w dobrobycie więc sam jestem ciekawy czy starczy mu motywacji aby być co raz lepszym.
Zgadzam się w prawie wszystkim z Gawinem (nie wiem jeszcze czy to dobrze czy źle)
Moim zdaniem dobrze. Byle nie za często, przecież nie ma to jak dobra polemika
@ Senator
Asysta i kilka podań otwierających drogę do bramki, phi, też mi coś. Każdy środkowy pomocnik daje radę, większość z miną znudzonego mopsa
Zakładzik o Gola stoi.
@ Zbyszek
Bramkę strzelił nam pomocnik, który z prawego skrzydła nabiegł na piłkę przed polem karnym. Moim zdaniem wina tego, który go odpuścił (chyba Rado, inna sprawa skąd akurat on wziął się przy Dockalu a nie np. świeżo wprowadzony Żyro), ew. defensywnego pomocnika, który w naturalny sposób powinien asekurować tę strefę przed obrońcami.