A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Piast 1-1: Z dużej chmury...

Dwudziesta kolejka Ekstraklasy przyniosła starcie Legii z liderem rozgrywek, Piastem Gliwice. Legia nie zdołała zmniejszyć straty do drużyny z Gliwic. W niedzielny wieczór w Warszawie padł remis 1:1. Legia zdobyła prowadzenie w 62. minucie po golu samobójczym. W 78. minucie wyrównał Badia.

 

Piast objął przodownictwo w tabeli po piątej kolejce sezonu, kiedy gliwiczanie pokonali Legię 2:1. Mecz rewanżowy nie mógł przynieść zmiany miejsc Piasta i Legii, ale był to ważne starcie. Tak pod względem wymiernym, tzn. walki o punkty na szczycie ligowej tabeli, jak i psychologicznym. Skończyło się zachowaniem status quo.

Trener Czerczesow zdecydował się na następujących zawodników: Kuciak – Broź, Lewczuk, Jodłowiec, Brzyski – Vranjes, Duda, Guilherme - Kucharczyk, Nikolić, Trickovski. Wobec wymuszonej nadmiarem żółtych kartek absencji Pazdana, na środku obrony kolejny raz mieliśmy oglądać Jodłowca. Tym samym w środku pola zameldował się tercet w osobach Vranjesa, Dudy i Guilherme. Trener Latal odpowiedział drużyną w składzie: Szmatuła – Pietrowski, Korun, Hebert, Mraz – Mak, Murawski, Vacek, Moskwik, Szeliga – Nespor. Wśród gości uwagę zwracał brak Osyry.

Pierwsza połowa nie przyniosła wielkich emocji ani bramek, mimo że mecz był toczony w szybkim tempie. Na początku lepsze wrażenie sprawiała Legia, która dość łatwo przedostawała się pod bramkę Szmatuły. W 10. minucie Vranjes doskonałym podaniem uruchomił na lewym skrzydle Trickovskiego, ale dośrodkowanie Macedończyka do nieobstawionego w polu karnym Nikolicia było bardzo złe. W 14. minucie do rzutu wolnego podszedł Vranjes. Uderzył bardzo mocno, ale w środek bramki i Szmatuła odbił ten strzał.

W kolejnych minutach przewagę stopniowo zaczął zdobywać Piast. Zawodnicy gości lepiej operowali piłką w środkowej strefie boiska, byli  w stanie wymieniać więcej celnych podań. W 28. minucie było bardzo niebezpiecznie pod bramką Legii. Z prawej strony dośrodkował Vacek, akcję zamknął Szeliga, ale nie strzelił głową dość mocno i precyzyjnie, by pokonać Kuciaka. W 33. minucie boisko musiał opuścić Nespor, w miejsce którego na boisku pojawił się Barisić, ale ta zmiana nie wpłynęła na obraz gry.

Po pierwszej połowie było 0:0. Był to wynik zasłużony, ale na pewno nas nie satysfakcjonujący.

Druga połowa rozpoczęła się chaosem i faulami, mecz był brzydki. Podobnie jak w pierwszej połowie, to Legia była bliżej uzyskania prowadzenia wkrótce po rozpoczęciu gry. Inaczej niż w pierwszej połowie, tym razem ta sztuka udała się naszym piłkarzom. Jeszcze w 53. minucie precyzji zabrakło Guilherme, któremu po błędzie Murawskiego przytomnie piłkę oddał Duda. W 60. minucie na boisku pojawił się Prijović i natychmiast przyczynił się do zdobycia gola. Otrzymał podanie od Nikolicia i wpadł w pole karne, gdzie w ostatniej chwili został zablokowany przez obrońców gości. Legia wykonywała rzut rożny, po którym Prijović strącił piłkę do Nikolicia,  ten trafił w słupek, a usiłujący wybić futbolówkę Mraz 'nastrzelił' Heberta. W ten sposób Legia wyszła na prowadzenie 1:0.

Kilka minut później mogło być 2:0, ale po ładnej dwójkowej akcji Dudy i Guilherme, Nikolić nie zdołał celnie podać piłki z boku pola karnego. Goście grali coraz wyżej. Podopieczni Latala nie zwiesili głów, wręcz przeciwnie, nie mając nic do stracenia, odważnie dążyli do wyrównania. Na boisku pojawił się Badia, zmieniając Moskwika. W 74. minucie właśnie Badia ruszył do długiego prostopadłego podania od Murawskiego, lekko trącił piłkę, która minęła Kuciaka, ale Lewczuk wybił futbolówkę z linii bramkowej. Legia mogła skontrować gości i rozstrzygnąć mecz, ale nie wykorzystaliśmy swoich szans. Zawiódł Nikolić, który w 76. minucie powinien wypuścić nieobstawionego Kucharczyka sam na sam ze Szmatułą, ale zdecydował się na słabe uderzenie z linii pola karnego. Szczęścia z dystansu próbował też Prijović, ale i jego strzał nie znalazł drogi do bramki. Konsekwentnie grający goście wreszcie wykorzystali fakt, że legionistom nie udało się rozstrzygnąć meczu kiedy mieli ku temu sposobność. W 78. minucie gola mógł zdobyć Barisić, ale kolejny raz nasi obrońcy wybili piłkę zmierzającą do bramki. Piłka spadłą pod nogi Mraza, który w dziecinny sposób ograł Brozia, dośrodkował w pole karne, gdzie najlepiej zachował się Badia i strzałem głową pokonał Kuciaka.

Bramka na 1:1 zupełnie podcięła skrzydła legionistom, który do końca meczu nie byli w stanie przejąć inicjatywy. Goście wyglądali na zadowolonych z remisu, nie dziwi więc, że do końcowego gwizdka sędziego Marciniaka na boisku nie wydarzyło się już nic godnego uwagi.

Remis jest z przebiegu gry sprawiedliwym rezultatem, ale wielka szkoda, że nasi piłkarze pozwolili wydrzeć sobie prowadzenie i nie wykorzystali faktu, że przez kilkanaście minut mieli lidera na przysłowiowym 'widelcu'.

Dyskusja (15)
1niedziela, 13, grudzień 2015 21:05
Coz.. pozostaje trzymac kciuki za ost. w tym roku kolejke oraz za zimowa efektywnosc zarowno pracy sztabu jak i odpowiedzialnych za transfery. Od tego wiosna bedzie w pelni zalezala. Zadne tlumaczenia nie beda akceptowane. Mam nadzieje,ze wnioski zostana wyciagniete. Mimo,ze ten rok nie jest zbyt szczesliwy dla nas to na szczescie wciaz jest cien nadziei na dublet Smile
2niedziela, 13, grudzień 2015 21:44
Zgred Maruda
Jak to zle, że nie potrafimy - "dobijać"...po bramce straconej Piast stanął uderzony obuchem w głowę. Robimy piękne odbiory w środku pola, wyprowadzamy kontratak 4/3, 3/2 są trzy akcje meczowe na dwa -zero - rozegranie tych akcji woła o pomstę do nieba!
Strzelamy na 2 i mamy Ich pod kontrolą do końca...Ile? jeszcze ?

Broż jak dziecko we mgle
Ile jeszcze rywalom bramek w prezencie damy ...ile jeszcze będziemy remisować bądz przegrywać mecze wygrane

Determinacji Im nie odbieram, ale mi smutno za głupotę!
3niedziela, 13, grudzień 2015 22:08
CTP
Wynik raczej był do przewidzenia. Poziom meczu chyba też. Szkoda tych straconych punktów ale bez Pazdana trzeba było taki wynik brać pod uwagę. Wydaje mi się, że Legia już raczej nie miała pary, aby przycisnąć. Wystarczy popatrzeć na ten anemiczny strzał Nikolica z 16 metrów.
Teraz tydzień odpoczynku, gdzie będzie można chyba po raz pierwszy od lipca przeprowadzić sensowne treningi. Raczej nie wierzę, aby Piast zdobył komplet grając z Lechem (zwłaszcza, że chyba Vacek będzie pauzował za kartki), więc jest duża szansa jeszcze się do nich zbliżyć.
No a za tydzień zacznie się gorący okres dla Domino i Miśka. Jeśli znowu ściągną 5 grajków, z których tylko jeden będzie się do czegoś nadawał, to cienko ich widzę.
4niedziela, 13, grudzień 2015 22:12
Moros
Tak od meczu z Pogonią prezentujemy stały równy poziom. Problem w tym, że nie za wysoki, jednakże o dziwo dawało się do tej pory wyciskać prawie maksa z tej kopaniny. Dziś też wydawało się, że nam się uda, bo Piast niby miał mecz pod kontrolą ale groźniejsze pod naszą bramką w ostatnich kolejkach było i Podbeskidzie i Piast i nawet Górnik Łęczna w drugiej połowie. Gdy strzeliliśmy tę bramkę to sobie pomyślałem, że lepsi nie jesteśmy, ale tradycji stanie się zadość. Niestety nic z tych rzeczy. Tym razem się nie udało, losu nie da się stale oszukiwać. Mieliśmy wprawdzie szansę na podwyższenie prowadzenia, ale spartoliliśmy je właśnie dlatego, że jesteśmy w takiej formie jakiej jesteśmy i nie ma co zbytnio tego rozpamiętywać.

Stanowski napisał, że Jędrzejczyk we wtorek ma być przyklepany. Oby się nic nie wykrzaczyło na ostatniej prostej, bo Tomasz Brzyski od dłuższego czasu temu zespołowi nic nie daje. Kiedyś jeszcze dawał coś w ofensywie. Teraz nie daje z przodu nic, a w tyłach raz za razem zawala bramki. Po spektakularnej wpadce z Łęczną dzisiaj dał strzelić bramkę Badii. Zresztą żeby być sprawiedliwym to burę należy też dać Łukaszowi Broziowi, bo ten też maczał dzisiaj palce przy bramce na 1-1. Dał się jakoś pokracznie ograć Mrazowi i ten zrobił to co umie robić najlepiej, wrzucił piłkę w pole karne i wiemy co było dalej.

Na koniec chciałbym jeszcze coś dodać o zawodniku gości - Vacku. Z uwagi na to, że mam małe dziecko to meczów ekstraklasy, z wyjątkiem Legii, praktycznie nie oglądam. Wiedziałem, że jest ten Vacek niezły ale po tym co dzisiaj zobaczyłem, zapragnąłem mieć kogoś takiego w Legii. Nie koniecznie akurat jego, ale takiego zawodnika, do którego podajesz piłkę i po pierwsze wiesz że jej nie straci, a po drugie że odda ją jakoś sensownie do przodu. Dzisiaj przypominał mi Sebastiana Milę z jego najlepszych czasów w Śląsku Wrocław. Nasi gracze do niego często doskakiwali, nawet we dwóch ale co z tego. Zastawienie, piłka krótko przy nodze i spokojne odegranie do partnera (albo faul). Nasi gracze wyrolowani i muszą gonić za kolejnym rywalem. Klasa, oczywiście jak na naszą ligę. Szkoda, że się wykartkował na Lecha, bo ekipa Jana Urbana będzie miała z liderem o wiele łatwiej.
5niedziela, 13, grudzień 2015 23:06
@CTP w sumie to na ta chwile potrzebujemy max 3 zawodnikow wg mnie. Jedze, lo i skrzydlowego. Z 5 latem zas nadaje sie 3 tj Niko, Pazdan, Prijo Wink licze tez na poprawe Stojana,bo podejrzewam iz Tricko nie udowodni swojej przydatnosci.
Skauting zatem ma pole do wykazania sie na dwoch pozycjach o ile w zime nie pozegnamy zarowno Dusana jak i np Ondreja (Ziru to zadna strata).

@Moros
Takiego jak Vacek hm.. Mi by wystarczyl powrot starego, pocziwego Rado Smile

@Transfery
powtorze sie - marzy mi sie w zime zestaw pt powrot Jedzy oraz Rado a do tego lo i skrzydlowy np Blizniczenko. Niestety znajac nasze realia nigdy nie jest tak pieknie jak chcielibysmy wiec obstawiam,ze bedzie biedniej.

@Piast Latala
Duzy szacun za robote!!! Robi wrazenie. Zycze im kontynuacji podobnie efektywnej ale bez MP Smile
6niedziela, 13, grudzień 2015 23:35
corazstarszy
Rzec można przewrotnie: nie wszedł na boisko Piech, to i asystować nie było komu.
Broź przy golu dla Piasta trochę w stylu Rzeźniczaka z Koroną.
Stricte piłkarsko, oglądanie meczów Legii to ostatnio trochę strata czasu. Chyba że można podziwiać grę rywala, jak Napoli. O tyle jest nieźle, że 3 kolejki temu Piast nas wyprzedzał o 10, teraz ‘tylko’ o 5 punktów. Podobnie, choć to akurat też było wiadomo tydzień temu, Legia pod kierunkiem Czerczesowa w 8 kolejek (teraz w 9) ugrała więcej punktów niż Legia pod kierunkiem poprzednika w 11 kolejek. To po stronie plusów.
Po stronie minusów, ostatnia do niedawna drużyna w lidze miała, gdy przyjmowała nowego trenera na posadę, 12 punktów straty do Legii. Teraz ma 9. Podobnie jak nasza strata do Piasta mocno się zredukowała, tak i ich strata do Legii może się skurczyć w ciągu kilku spotkań. A niestety, oni wygrywają wszystko jak leci. Dlatego wiosną nie może być w Legii mowy o żadnych kryzysach, nietrafionych na początek ligi przygotowaniach, obniżkach formy, gorszych passach, itd. W 9 kolejkach oczekiwać będę przynajmniej 23 punktów.
Tymczasem, mam wielkie marzenie, żeby jednak Legia ograła Koronę. Ostatnio kibice Legii nie byli rozpieszczani meczami kończącymi dany rok kalendarzowy. Jakaś namiastka zadośćuczynienia za stracony 2015 się należy.
7poniedziałek, 14, grudzień 2015 02:07
Senator
nie ma się z kim pokłócić. Kochany Zgred dobrze prawi pisząc o ambicji i zaangażowaniu. Tylko dzięki tym cechom gromadzimy punkty i tylko jestem ciekaw kogo to zasługa? Czy Pazdan umie dotrzeć, Czy Stanisław jest takim motywatorem? Tak czy siak pod tym względem jest ok i daj Boże oby tak dalej . Gdyby zabrakło chęci była by lipa z kasztanem.
Moros pisząc kopanina pisze celnie , inaczej nazwać tego nie można , bez ładu i składu bez wizji . Moim zdaniem na szczęście się nie znam większość drużyn przyjeżdżających na Ł3 pod względem organizacji gry wygląda lepiej . Może więc Czarnuch dobrze sugeruje, po okresie wypoczynku czas na trenera i jego wizję gry. Dużo czasu nie będzie ale mało też nie, Malta musi zaprocentować wcieleniem w życie doktryny i taktyki trenera. Gorzej jeśli jedynym pomysłem pana Stanisława jest zap... do upadłego . Myślę ,że fizycznie będziemy przygotowani ok jak z organizacją gry będzie tu już wielkim, optymistą nie jestem.
Corazstarszy lekko puka Brozia, i właściwie to koniec . Gdyby na jego miejscu był Kuba Rzeźniczak internet by szalał ot ludzka sprawiedliwość. Nie ma jak dop.. się do kogoś i ciągnąć szyderę ku radości pospólstwa. A tak na marginesie Kuba ma kłopoty z piętą .
Ten mecz powinniśmy wygrać i tu jedyna uwaga CTP nie ma racji ,że Nikolić zamiast podawać Kuchemu podał bramkarzowi gości dlatego ,że brak mu sił. Nie, on strzela tak zawsze , technicznie pasuweczką i na ogól właśnie za lekko. I ostatnia uwaga, jeden z panów napisał Vranies ,Trickovski będą lepsi. No nie jak mamy liczyć na takich zawodników nie liczmy na nic. Wcześniej pisałem liczę na to okno transferowe, jakoś mi tak się w głowie marzy jakość i że tak będzie. Niestety ponoć kasy za wiele nie ma, takie to wieści dochodzą z klubu. Ja cały czas mam jednak nadzieję ,że 100 lecie klubu zaprocentuje jakimiś dwoma naprawdę porządnymi nazwiskami.
8poniedziałek, 14, grudzień 2015 08:33
sektor212
Legia – Piast 1:1 sprawiedliwy wynik.
Mi osobiście pierwsza połówka (chodzi o mecz) bardzo się podobała. Walka, szybkie tempo gry kilka sytuacji bramkowych naprawdę nie ma co wybrzydzać. Piast prowadził grę a Legia ograniczała się do szarż husarskich. W tym miejscu zastanawia mnie nasz sposób gry. Do wiosny miałem nie oceniać trenera jednak słowa taktyka Legii zaczyna mnie niepokoić. Część kibiców również widzi tak jak ja, że brakuje pomysłu na grę. Zbyt często zawodnicy sprawiają wrażenie jak by nie wiedzieli co mają zagrać (jak się zachować) w danej sytuacji. Brakuje mi wyćwiczonych elementów widocznych w czasie meczu. Zbyt dużo jest przypadkowości. Nasza ofensywa przypomina mi spontaniczne i chaotyczne wyprowadzanie piłki w strefę obroną przeciwnika. Czy na taką grę wpływ ma bardzo duża liczba rozegranych meczy? Czy taktyka i podstawy jej gry? Dla mnie bardziej to drugie. Jak inaczej określić sytuację z ostatniego meczu kiedy Guilherme schodzi do linii obrony (pomóc rozegraniu piłki) wyciągając rywala ze środkowej strefy a nikt nie wbiega (pokazuje się do gry) w wolną przestrzeń zrobioną przez Brazylijczyka tylko dalej bezradnie linii obrony klepiemy piłkę i wycofujemy ją do Kuciaka. Czy do takich elementarnych zasad brakuje siły? Nie wydaje mi się. Zawodzi głowa i taktyczne przesuwanie się zawodników pomiędzy strefami. Dalej czy może ktoś pamięta kiedy zagraliśmy długie krzyżowe (crossowe) podanie do przodu przenoszące ciężar gry z jednej strony boiska na drugą? Owszem dzidę do przodu potrafimy wykopać tylko jaki to ma sens grać takie piłki do Nikolića który słabo gra tyłem do bramki. Ile mamy z takich podań korzyści? Niedawno (z miesiąc temu) trener tłumaczył takie zagrania, że to przyzwyczajenia i naleciałości po jego poprzedniku. Ale na Boga on jako trener nie potrafi nic z tym fantem zrobić? Przecież mądrze i z głową potrafimy grać. Wejście Prijovića pokazało że gra na jeden kontakt czy na ścianę nie jest nam obca. Pytanie tylko dlaczego przez krótki fragment meczu.

Ja rozumiem i zdaję sobie sprawę z małej ilości jednostek treningowych przy grze co trzy dni. Ale czy naprawdę nie było czasu wytrenować chociażby jednego element rozegrania ofensywnego? Jednej akcji gdzie kibice mogli by powiedzieć „ o widać rękę Czerczesowa jego ustawienia i rozegrania” Na dziś nie widzę schematów gry przygotowanych i realizowanych przez nowy sztab szkoleniowy. Oby Stanisław nie okazał się tylko dobrym motywatorem. Jak większość czekam na zimowy okres przygotowań. Dalej ma wiarę że Rosjanin odmieni naszą grę. O przygotowanie motoryczne obaw nie mam żadnych. Ale sfera taktyczna budzi we mnie lekki niepokój.
9poniedziałek, 14, grudzień 2015 09:47
dalkub
Ktoś na jakimś portalu napisał że "lider pokazał siłę". Lider w moich oczach był najgorzej taktycznie ułożoną drużyną jaką widziałem ostatnio w Warszawie - dla 2 mądrych zawodników na skrzydłach ten mecz byłby okazją do wielu asyst albo bramek - trzeba tylko mieć kogoś w środku pola kto zagra piłkę na wolne pole. Boczni obrońcy Piasta grali wysoko a stoperzy wycofani i tam właśnie były dziury - Lech jak tak zagrają z nim pacnie ich i to gładko.
Legia po raz kolejny pokazała niewiele. Grała słabo w piłkę, kolejny mecz Vranjesa, który przeszedł obok meczu, kolejny mecz gdzie Duda jest cieniem samego siebie. Mecz w którym na defensywnym pomocniku grał Gui i robił to całkiem przyzwoicie, mecz który pokazuje dlaczego Lewczuk to gracz tylko na rezerwę, a nie na Euro. Nie chcę sie pastwić nad Broziem, ale kiedyś się mawiało że takiej sytuacji piłka może przejść, przeciwnik nie.
Moim zdaniem mimo to Legia powinna to wygrać, ale tak to jest że co szczęście dało w Krakowie, to trochę nie pomogło w Warszawie.
10poniedziałek, 14, grudzień 2015 11:10
ksjp
Smutne było to , ze Piast w sumie wyglądał lepiej...
Jeszcze 10 kolejek, dużo można zyskać ale i wiele stracić.Jak na razie zaklinamy rzeczywistość i składamy nadzieję ,że w zimie i transfery i przygotowanie , no od lutego Panie to dopiero pokażemy. Chciałbym, co do transferów jakoś nie bardzo wierzę w nasz doskonały tandem M&D, a co przygotowań, ciekawe co Czerczesow wymyśli? Jakoś do tej pory i Skorża i Urban no i Berg raczej dawali d..yi na wiosnę był pewien falstart, a byłby niefajnie. Widać, że do Piasta raczej szybko się nie zbliżymy, a za nami i Craxa i "lokomotywa" coraz bliżej. Oj wiosna może być ciekawa.
Wiecie, smutne jest to ,że w publikatorach, jak to się drzewiej nazwało, coraz mniej piszą o Legii jako o drużynie ważnej, raczej pojawiają się opinie, że no Panie może i teraz druga ale to za chwile trzecia a może i niżej i to tak trochę z politowaniem. Ciekawe jak na to zareaguje nasz Zarząd ( transfery!) no i nasze kochane mordeczki?
11poniedziałek, 14, grudzień 2015 16:37
@sektor212

Jedna ze zmian o jakich krazyla legenda mialbyc pressing i w nastepstwie szybki atak - na to niestety potrzeba czasu, wykonawcow oraz swiezosci. Niestety ale latem zarowno ze str. lesnego oraz jego zalogi jak i Berga popelniono bledy. Pierwsi zaniedbali wzmocnienia tj m.in skrzydla a Berg m.in. przygotowania. Obecnie poniekad za to wg Ciebie mialby odpowiadac Stasiek - z tym sie nie zgadzam.

Stad apel,aby wg mnie nieuzasadnione watpliwosci odstawic na bok do wiosny,ktora powinna obrodzic w pozadane efekty pracy. Dopiero wtedy mozemy zarowno oczekiwac zmian na lepsze oraz rozgladac sie za m.in taktyka jak i faktycznie miec watpliwosci co do zasadnosci obecnych tlumaczen.
12poniedziałek, 14, grudzień 2015 21:31
Zbyszek
Po wczorajszym meczu stałem się jakiś apatyczny i skłonny do myślenia w kategoriach hymnu Słowackiego : "Smutno mi Boże".

O tym,że im głośniej przed meczem tym lepiej.
Można rozdzierać szaty, łkać nad czasami nie szanującymi tradycji,ale jak u Asnyka :"Każda epoka ma swe własne cele" i rację mają ci, którzy aktualnie coś znaczą.Niedostrzegalnie tak Wisła. Górnik, Ruch spadają w niepisanym rankingu tych na których się chodzi. Nie tylko nie zajmują miejsc wysokich w tabeli,ale i graja jak sieroty. W świadomość kibiców wdzierają się nowi, młodzi i gniewni.Następuje zmiana warty. To kibice Piasta są w stanie bodaj jako jedyni zapełnić sektor gości.Raczej niestety z doświadczenia wiemy,że to bardziej moda i to chwilowa, gdyż to nie miłość jakby dla klubu, ale dla aktualnego powabu jego. Jak on w tabeli spadnie to i miłość opadnie.Zważmy przy tym,że jak wiele meczów pokazuje na stadionach obcych nawet Legia przestaje być tą siłą zapełniającą stadiony. Kiedy moc naszej gry i jej uroda opada drużyna nasza tłumów do przychodzenia na stadion nie zachęca. Można biadać nad tymczasowością wszystkiego ,ale wypada stwierdzić,że ludek sportowy stał się wybredny i byle czego nie kupuje. Czasami daje się jeszcze nabierać na głośną reklamę i rozważania przedmeczowe, jakie to emocje na nich czekają. Im głośniej nad trumną tym lepiej, ale na krótko.

O tym,że można mówić i robić tak samo.
Trener Piasta i jego piłkarze przed meczem mówili,że Legii się nie boją,że przyjadą prowadzić otwartą grę i słowa dotrzymali. Mówili też,że najgroźniejszy w naszej drużynie jest Nikolicz i że należy go pokryć indywidualnie i też słowa dotrzymali.Żeby była jasność, ja do Nikolicza pretensji nie mam. Ma on taką , a nie inną charakterystykę gry i żywi się podaniami i to granymi mu pod nogi, gdyż szybkości biegowej to on za dużej nie ma. Jest natomiast ruchliwy i dlatego takich podających powinno być przynajmniej trzech, od tyłu i z dwóch pozostałych stron. Jak nie ma żadnego to Nemanja tylko biega pomiędzy kryjącymi go rywalami krzywdy im nie czyniąc. Ogólnie zawodnicy Piasta nie za bardzo pozwolili nam grać. sami natomiast grali to czego ich trener nauczył. Potrafił on trafnie rozpoznać możliwości swoich graczy i dostosować do nich taktykę i organizację gry stosując prosty a skuteczny schemat polegający na grze na lewo do Mraza i wrzutce tego ostatniego na dwóch napastników wchodzących w pole karne.Z kolei nasz trener tak się skutecznością tego schematu przejął,że jak zapowiedział zawodnicy do jego zastosowania nie dopuszczą . No i Kucharczyk robił za drugiego lewego obrońcę, a Brzyski ani na moment swojej polowy boiska nie opuszczał.Było jak w wierszu "Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma". W boksie to się nazywa klincz.

O tym,że z doświadczenia trzeba umieć korzystać.
Zawodnicy bardziej ograni w meczach o stawkę powinni to okazać przeciwnikom na boisku.Grać spokojnie rozważnie, kiedy można przyśpieszą , a kiedy trzeba uspokajać grę.Pewno i na to liczył trener Czerczesow i że doświadczenie będzie naszej drużyny atutem. Nie było. Większość grała jak nieopierzeni juniorzy, jak by piłka ich parzyła. Pozbywali się jej byle szybciej i na ogół do nikogo.W grze w piłkę najważniejsza jest gra w nią i nią,ale żeby to czynić to trzeba ja posiadać. Nie jeden zawodnik ,lecz drużyna.Z grubsza polega to na tym,że piłkę podajemy do partnerów wedle schematu : przyjęcie, podanie, wyjście na pozycję, gdzie słowo przyjęcie ma charakter dynamiczny, a nie statyczny.Najlepiej jak się operuje piłką szybko i dokładnie ,dobrze jak dokładnie, ale wolno, gorzej jak szybko, ale ,mniej dokładnie, a najgorzej jak wolno i niedokładnie. Nie wiem czemu wybrali nasi gracze ten ostatni sposób.

O tym,że skrzydłowi są od atakowania , a nie tylko od obrony.
Banalne jest powiedzenie,że we współczesnej piłce wszyscy powinni bronic i atakować.Jednak jedni bardziej, a drudzy mniej.Kiedy poprawnie rywale kryli Nikolicza, aż prosiło się,aby w pole karne wchodził obok niego lub za niego ,któryś ze skrzydłowych , a najlepiej obaj. Niestety tak się przejęli zadaniami obronnymi,że w ataku ich obecność była niezauważalna.Można i to było by jakoś przeżyć, gdyż zdarza się jak w meczu Bayernu z Barceloną,sprzed dwóch lat w Monachium, jeszcze za Heyckensa ,iż skrzydłowi nie opuszczają swojej połowy., ale wtedy ich role przejmują boczni obrońcy. Wczoraj jeszcze Broź się poczuwał, za to Brzyski prawie wcale.Ma to też takie zadziałanie, iż rywale muszą większe siły zgromadzić do obrony i ich mniej mają w rejonie ataku.A tak grają to co sobie zamierzyli, prawie bezkarnie. a nasza gra grzeszy ułomnością.Bo żeby wygrać z niezłym rywalem to albo umiejętnościami, siłą, przewagą liczebną,wyższą formą albo chociaż sposobem. Czyli czymś, jakimś argumentem ,a nie niczym, w właściwie nikim.

O tym,że Guilherme robi dobrze to co mu karzą.
Po wczorajszym meczu nabrałem większego szacunku dla Brazylijczyka.Bardzo dobrze mi zapadł w pamięć w meczu z Zarją, w którym pokazał cechy rasowego buldoga. Z Piastem dostała mu się niewdzięczna rola łatacza dziur i tego od którego w obronie rozpoczyna się konstruowanie akcji.Powiem ,że z zadania wywiązał się co najmniej dobrze. Tylko czy na pewno na tym powinna polegać jego rola w drużynie?. i czy ona w ogóle Legii jest potrzebna? Ja jakoś rozumiem,że trener miał pewien rodzaj traumy po meczu z Napoli wiedząc,że zawodnicy popełniali błędy i nie było nikogo, kto by był taką zapchajdziurą,albo mówiąc bardziej elegancko rodzajem rygla. Ale, na Boga Piast to nie Napoli. Gulherme z jego techniką, skłonnościami do gry kombinacyjnej , dysponującego dobrym dryblingiem do takiej roli po prostu szkoda.Więc jak mieliśmy wygrać, skoro Nikolicz sam i kryty, skrzydłowi pochowani, Duda bez formy, a Guilherme trzyma się własnych tyłów?. No, jak?.

O tym,że gra dwoma napastnikami powinna być naszym udziałem.
W kolejnym meczu zaczynamy mecz jednym napastnikiem i kolejny raz , kiedy na boisko wchodzi drugi stajemy się dla wrogów groźniejszym przeciwnikiem.Na Nikolicza znajdą oni bowiem / nie wszyscy/ jednego dobrego środkowego i drugiego asekurującego z jednej ze stron, ale jak wejdzie drugi napastnik to już 3- 4 z wysokimi umiejętnościami obronnymi w żadnym z zespołów naszej Ekstraklasy się nie znajdzie.Bowiem można maskować słabsze umiejętności wybieganiem ,ruchliwością,ale kiedy boisko ciężkie,tempo wysokie to zmęczenie narasta i przestaje się nadążać z kryciem ,asekuracją, blokowaniem i zaczyna się popełnianie błędów.Wiec ja nie rozumiem po co wrogom ułatwiać grę w obronie jak można im ją utrudniać.

O tym,że Piast to drużyna ,która wie czego chce.
Szereg korzystnych okoliczności sprawiło,że drużyna Piasta jest na czele tabeli.Mają oni 3-4 zawodników o wysokim poziomie umiejętności jak na naszą ligę.I w Piaście tak się dzieje,że to ci najlepsi wykonują największą pracę na boisku.Trudno znaleźć u nich kogoś na kształt gwiazdy, ale wszyscy są dobrze wkomponowani w dobrze funkcjonujący mechanizm.Ale to naszej drużyny nie rozgrzesza.Najbardziej przerażające było to,że wszyscy widzieli , iż trener przywołał Mraza i Vacka do linii i nawet gestami nakazał globalny atak i nasz zespół nie potrafił się wybronić od utraty bramki.. Żaden z naszych zawodników nie wiedział co w takiej sytuacji zrobić. A najprostszą metodą jest wybijanie ich z uderzenia czyli gra na uwolnienie.. A my graliśmy swoje nie reagując na poczynania rywali. To,że straciliśmy tylko jedną bramkę w okresie ich ogromnej przewagi możemy zawdzięczać chyba tylko temu,że obawiali się, iż obudzą lwa.Ja nie mam przekonania czy jest w nas jeszcze ten lwi instynkt.Na tego sprawnie naoliwionego mechanizmu jak w Piaście w naszej drużynie widoczne były braki w zgraniu, we wzajemnym zrozumieniu i za dużo było indywidualizmu , a za mało zespołowości. To też zaświadcza,że Piast optymalnie wykorzystuje to co ma, zaś my w niewielkim stopniu. Kiedy to my wejdziemy na ich poziom kompatybilności to "klękajcie narody", bo my mamy jeszcze ogrom rzeczy do usprawnienia , a im niewiele pozostało.

O tym,że piłkarze wolą grać niż trenować.
Próby usprawiedliwiania słabszej gry ilością gier wzbudzają lekki uśmiech zażenowania. Piłkarze w ciągu około dziesięciu miesięcy w roku,albo grają, albo trenują.A trening to też wydatek energii. W rytmie gry dwa razy w tygodniu tak naprawdę piłkarze mają jeden dzień na lekki trening. Przygotowanie głównie wytrzymałościowe odbywa się w okresie przygotowawczym do sezonu i w ograniczonym zakresie w przerwach na gry reprezentacji.Tak wygląda praca piłkarza. i kiedy on ma do wyboru , albo mecz , albo trening to wybierze zawsze mecz. Bo piłkarz woli jak już ma się wysilić robić to po coś i dla kogoś, a nie mordować się po próżnicy. Zamiast tworzenia mitów , zmyślania , szukania usprawiedliwień na suficie wystarczy zapytać piłkarzy. Tej akurat wiedzy są oni pewni.

O tym,że kibice mają prawo do oceny zespołu.
Nie tylko dlatego,że jak mówi trener Strejlau płacąc za bilety mają prawo wymagać.Ta zależność jest zbyt prosta. Bowiem kibice czują się częścią klubu i kiedy ich zdaniem jak źle się dzieje doznają takiej chcicy, aby zareagować. Ja, kiedy kształtowała się moja kibicowska tożsamość wiedziałem,że w czasie meczu nie wolno mi gwizdać, ani w inny sposób negatywnie odnosić się do własnej drużyny. Natomiast po meczu jak publika była zadowolona to na stojąco.oklaskami i okrzykami dziękowała za grę, jak było odwrotnie to na stadionie był jeden wielki gwizd.Więc dla mnie gwizdy po wczorajszym meczu były nie tylko normalne, ale i potrzebne.Moim zdaniem zostały one także po części wypowiedziami Prezesa sprowokowane.Mowa bowiem jak sama nazwa wskazuje służy do porozumienia się. Aby ten cel spełniała to musi być ona także dla odbiorcy zrozumiała.I dobrze by było, aby ten który wypowiada określone słowa zdawał sobie sprawę jakie one skutek wywołają u odbiorcy. Jeżeli więc Prezes po meczu z Napoli z przekonaniem głosi,że różnica widoczna na boisku wynikała głównie z tego,że Włosi mają kilkakrotnie większy budżet od naszego to kibice i słusznie domagają się, ażeby jeszcze większa różnica w budżetach Legii i Piasta również przełożyła się na różnicę na boisku. Inaczej można dojść do wniosku,że w Napoli wydają pieniądze sensownie z pożytkiem dla wyniku sportowego i gry drużyny, podobnie jak w Piaście, a w Legii są one marnotrawione.W ogóle taka narracja sprowadzająca poczynania boiskowe do wyceny finansów jest żenująca. Dziwię się,że wytrawni komentatorzy dają się wpuścić w ten śmierdzący fałszem kanał.Pieniądz sam z siebie niczego nie tworzy, to ludzie albo potrafią zaprząść go do wydajnej pracy, albo go narowią. W każdym razie kiedy kibic słyszy,że piłkarze Legii za swoje marne wyniki mają za mało , bo jak by mieli jeszcze więcej to dopiero by pokazali - to go szlag trafia. Ja się nie dziwię.

Na zakończenie muszę odnotować koncert sędziowania w wykonaniu sędziego Marciniaka.Jak on to robi,że popadam w zachwyt.Swym kunsztem osłodził ten mecz zawiedzionych nadziei.
13poniedziałek, 14, grudzień 2015 21:59
@Zbyszek

Lubię to Smile
14wtorek, 15, grudzień 2015 23:06
geo
do Zbyszek
Dobrze czytasz i rozumiesz gre i taktyke.
Powinienes miec gdzies staly kacik gdzie moglbys troszke uswiadamiac kibicow o taktyce i jej niuansach.
Jedynie co bym dodal od siebie ze z drugiej strony ciezko mowic o grze np Legii, nie znajac taktyki trenera na dany mecz.
Czerkesow na pewno zdawal sobie sprawe jak zmeczeni, poobijani i wykonczeni podroza, sa pilkarze Legii.
Byc moze ustawil druzyne defensywnie w 1 polowie, zeby mniej sie zmeczyla niz przeciwnik.
Dopiero w 2 polowie ( okolo 60 min), postanowil zaatakowac i dodal ofensywnych zawodnikow.
Moze np Kucharczyk gra bo jest lepszy defensywnie od Barczaka?
pozdro
15środa, 16, grudzień 2015 18:56
Zbyszek
@Geo
.Ja tak tworzę Smile po każdym meczu Legii jesienią.Wcześniej pisałem ogólne teksty o taktyce,ale doszedłem do wniosku,że lepiej i bardziej obrazowo można jej niuanse przybliżyć jak jeszcze mecz nie zatarł się w pamięci. Niestety za trenera Czerczesowa Legia poczyniła w taktyce krok wstecz.w porównaniu do Berga czy nawet Urbana nie mówiąc o Skorży.Może nie jest ona tak przewidywalna jak w ostatnim półroczu,ale w obronie to co osiągnął Norweg zostało zaprzepaszczone. Do tego co proponuje Rosjanin nasi zawodnicy nie nawykli i ich umiejętności indywidualne są za słabe,aby potrafili dobrze wyszkolonym zawodnikom się przeciwstawić.Przykro to napisać,ale drużyny trzech poprzednich szkoleniowców 5 bramek z II a w porywach z III składem Napoli by nie stracili.Tego zmęczeniem nie da się wytłumaczyć. Dziś trzeba skracać pole gry i jak się ma taki materiał jakim my dysponujemy to niezbędna jest asekuracja i co najmniej podwajanie krycia i gra cofniętą strefą.Takie stawianie zawodnikom zadań , których oni wykonać nie są w stanie dla mnie ma niewielki sens. Staram się zrozumieć Czerczesowa i jedyne co mi przychodzi na myśl to to,że on nie bacząc na wyniki chce sprawdzić zawodników w nowych rolach i ich przydatność do ich wypełniania oraz traktuje to jako selekcję.Gdyż ta organizacja gry jaką narzuca, a więc generalnie ustawianie taktyki pod siebie,; niech się wróg dostosuje, wymaga nienagannego przygotowania szybkościowo wytrzymałościowego co Berg całkowicie zaniedbał.Gdyby nasi zawodnicy pod tym względem byli mocni to nawet przy takiej woluntarystycznej taktyce odpowiadaliby na każdą bramkę rywali dwoma.I żeby nie było aż tak poważnie to jeden z zawodników opowiadał jak trafił do klubu rosyjskiego prowadzonego przez Czerczesowa. Przed cyklem przygotowań trener zarządził wstępną rozgrzewkę. Nasz bohater po niej został zaniesiony do łóżka, zasnął w sekundę, rano nie mógł ruszyć ręką , ani nogą i jedynym jego marzeniem było ;dać nogę.Niestety został zamiast na lotnisko zaniesiony na boisko. I tak przez 5 dni. Szóstego dnia ożył..I żyje po dziś dzień i ma się dobrze.Wykona każde zadanie boiskowe, bo pomimo szacunku dla taktyki to ona nie gra. W piłkę grają piłkarze. Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1