- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Niedostateczny
Legia nie zagra w fazie grupowej tegorocznych rozgrywek Ligi Europy. Po remisie 1:1 w Warszawie, do norweskiego Trondheim pojechaliśmy walczyć o awans. Ten awans wydawał się bardzo bliski, kiedy po przechwycie Janusza Gola i bramce Danijela Ljuboji objęliśmy prowadzenie 1:0. Niestety, w drugiej połowie Legia zupełnie oddała Norwegom pole i tracąc dwie bramki, w pełni zasłużenie zakończyła przygodę z europejskimi pucharami.
Bez dwóch zdań, to był zły mecz Legii. Naprawdę zły. Znacznie gorszy, moim rzecz jasna zdaniem, niż można było się tego spodziewać. Oczywiście nie w tym rzecz, że odpadliśmy - szanse były równe, ktoś odpaść musiał. Po prostu było to wielce niekomfortowe doznanie, obserwować Legię tak chaotyczną i bezradną jak dziś, grającą futbol tyleż prostacki (co jeszcze samo w sobie nie byłoby takie złe), co i nieudolny. Czułem się tak, jak być może czuł się kibic Wisły podczas zeszłorocznego meczu o awans do Ligi Mistrzów w Nikozji - lekko zażenowany. W ostatnich meczach graliśmy z pasją, graliśmy ofensywnie, stwarzaliśmy sytuacje, strzelaliśmy bramki - dziś natomiast wyglądało to tak, jakby ktoś złośliwie powiązał nam nogi. Ilość niedokładności, złych przyjęć piłki, niecelnych podań, nieporozumień była zdumiewająca, zatrważająca, na tym poziomie zwyczajnie kompromitująca.
Rosenborg niczym nie zaskoczył. Grał spokojnie, konsekwentnie, czekał na swoje szanse. Bez Strandberga i Henriksena była to drużyna wyraźnie słabsza niż w zeszłym tygodniu, nie będąca w stanie w tak szybki i pomysłowy sposób operować piłką, pozbawiona choćby grama finezji. Nudny, ciężki i toporny futbol. A jednak w drugiej połowie Rosenborg nas zgniótł. Po prostu. Wywierając na nas ciągłą presję, Norwegowie zmuszali do szybkiego pozbywania się piłki, przechwytywali tę piłkę z dziecinną łatwością, nie obawiali się nacierać całym (!) zespołem nawet przy wyniku 1:1 w 85. minucie meczu, jakby zupełnie nie przejmując się możliwością wyprowadzenia przez nas kontr, z których choć jedna udana bez wątpienia rozstrzygnęłaby losy dwumeczu. Pod względem szybkościowym wyglądaliśmy przy nich jak amatorzy, i to tacy po grubszej imprezie.
Oczywiście, o wynikach meczów takich jak ten decydują pojedyncze zagrania, wybrane kopnięcia piłki. Awans byłby nasz, gdyby cudowny strzał Marka Saganowskiego z półobrotu powędrował kilkanaście centymetrów bliżej bramki, awans byłby nasz, gdyby Michał Żyro w ostatnich sekundach meczu przymierzył tak fantastycznie jak Dickerud w podobnej sytuacji pod naszą bramką kilka minut wcześniej (choć w rzeczywistości Dickerud miał znacznie trudniejszą pozycję), zamiast trafiać w leżącego na ziemi Norwega. Awans mógł być nasz, gdyby Michał Żewłakow był odrobinę młodszy i bardziej skoczny, mógł być nasz, gdyby Dominik Furman nie wbiegał z niewyjaśnionych względów we własną bramkę razem z akcją Norwegów i zamiast asekurować strefę przed obrońcami, nie wykładał piłki norweskiemu pomocnikowi wbiegającemu w tę strefę.
Tak, przegraliśmy przez konkretne błędy w piłkarskiej sztuce, natomiast nikt nie powinien mieć złudzeń - drużyna, która od 46. minuty meczu broni się dziesiątką zawodników, wybijając futbolówkę do jedynego zawodnika będącego dla Norwegów godnym rywalem (zresztą nie z racji przygotowania fizycznego przecież, lecz odpowiednio zaawansowanego wyszkolenia technicznego), drużyna, która rozpoczyna tak ważny mecz od zupełnie niezrozumiałego zagrania ręką we własnym polu karnym, w równie niezrozumiały sposób nie ukaranego przez sędziego, która za moment 'poprawia' stratą zakończoną dojściem przez przeciwnika do sytuacji sam na sam, drużyna, której zawodnicy przy wyprowadzaniu kontry podają piłkę nie do przodu, lecz do tyłu, zresztą wprost do zawodników drużyny przeciwnej, ewentualnie wpadają na siebie w dogodnej sytuacji pod bramką rywala, to drużyna, która, jeżeli tylko istnieje coś takiego jak piłkarska sprawiedliwość, nie ma prawa osiągnąć sukcesu.
Czy można pokusić się o wnioski ogólniejszej natury? Być może. Był to nasz trzeci wyjazdowy mecz w europejskich pucharach, trzeci raz bardzo słaba gra, trzeci raz dwie stracone bramki. Nie udało się zademonstrować tego, co zwykła pokazywać w Europie drużyna Skorży - przysłowiowego zęba i żelaznej konsekwencji w realizacji zadań destrukcyjnych. Cóż jeszcze, chyba zmiany. Zespół kolejny raz fatalnie reaguje na roszady personalne w trakcie meczu, następuje coś jakby chwila przejściowej dezorganizacji, rozmycia odpowiedzialności. Żyro wprowadzony na boisko chwilę wcześniej bezmyślnie fauluje Norwega w zupełnie niewinnej sytuacji, Furman w bodaj pierwszym dotknięciu piłki wystawia skórę Norwegowi wprost na uderzenie z woleja. Obaj napakowani energią, obaj bardzo chcący i... obaj poruszający się po boisku bez elementarnego pomyślunku.
W cenzurki personalne nie ma się co bawić, każdy ma coś na sumieniu. To był po prostu słaby mecz Legii, całego zespołu. Poza Ljuboją, który nie pierwszy raz okazuje się gościem z zupełnie innej piłkarskiej bajki, nikt nawet nie zbliżył się do poziomu, którego oczekiwalibyśmy po drużynie, o której Przemysław Rudzki pisał kilka dni temu, że gra polski 'sexy football', której kapitan przekonywał, że żaden piłkarz nie ustąpi dziś nawet o paznokieć. Marna to pociecha, że odpadamy w towarzystwie firm takich jak APOEL Nikozja, który przegrał Ligę Europy z... azerskim Neftchi Baku, czy CSKA Moskwa, którego tak obawialiśmy się przed losowaniem, a które uległo na własnym boisku 0:2 AIK Sztokholm. Jest niesmak.


Nie rozumiem tego, że sztab szkoleniowy nie wyciągnął żadnych wniosków.
Można gdybać, czy z Jędzą i Vrdoljakiem było by lepiej, ale co z pozostałymi zawodnikami? Czy poza Ljuboją, nikt inny nie umie grać w piłkę?
Wypada mieć nadzieję, że już nie tacy młodzi zawodnicy jak np. Kosecki odbiorą ten mecz jako cenną lekcję i postarają się o brak wpadek z Podbeskidziem czy Górnikiem.
Tak a propos po pierwszym spotkaniu napisałem "Kluczem do zwycięstwa jest porządna gra w środku pola i dobre skrzydła, ale jak mamy to osiągnąć, skoro mamy 0,5 skrzydłowego?".
Po meczu rewanżowym mogę stwierdzić, że obecnie Kosa i Rado razem wzięci są gorsi od Manu
Oczywiście pełna zgoda nie jest.Pisałem to bo ja naprawdę zachwytów względem niego nie podzielam.Owszem w lidze się przyda ale na miły Bóg On nas nie zbawi .
Tak na marginesie ( Wybacz Monroe ale jeszcze raz użyje tego słowa) iocodus pisał jakiego to babola zrobił Urban nie stawiając po przerwie na dwóch DMC. Dziś grało dwóch i ktoś słusznie zauważył że wyglądało to gorzej niż w Warszawie.
Jeszcze jedno kiedy po pierwszym meczu pisałem że nie może być tak że zawodnik nie potrafi przyjąć pilki, że nie może być tak że podania na pięć metrów są niecelne i w końcu że Rado jest cienki a drużyna nie ma jakości i panuje byle jakość i niedopuszczalna nonszalancja moi koledzy mnie wygwizdali .A to pięć podań pomocnika a to dobre absorbowanie obrońców. Przecież to lipa podstawą jest przyjęcie piłki i 90% dobrych podań a nie pięć.
Cóż, rok temu zdarzyło się coś w rodzaju cudu i niektórzy zbyt szybko uwierzyli, że to norma, że nas stać tak normalnie na takie wyczyny. Nic z tych rzeczy. Wystarczył Rosenborg - przygotowanie fizyczne, konsekwencja, koncentracja i chyba niewiele więcej.
Nie robię sobie złudzeń na najbliższą przyszłość. Będzie tak jak zawsze - zawód, rozczarowanie, szukanie winnych, głupie straty punktów i jeszcze głupsze tłumaczenia.
Nie z tymi piłkarzami, nie z tym trenerem, nie z tymi właścicielami / władzami klubu i nie z takim podejściem.
Chyba należy wrócić do pracy od podstaw. Śląsk wbił, zapewne rozluźnionemu, ale zawsze, Hannowerowi, 4 bramki w dwumeczu. W tym trzy po rzutach rożnych. Może by tak w Legii zacząć ćwiczyć ten element. Przecież był taki okres - jesień 2010, wczesny Skorża, gdy w zasadzie tylko w taki sposób Legia strzelała. Więc i teraz nie zaszkodzi. Na naszą ligę chyba wystarczy, a oprócz rozgrywek krajowych przecież nic nam innego nie zostało.
Załamka.
Legia w Warszawie zagrała dobry mecz, który powinna była dość pewnie wygrać, natomiast w Trondheim była cieniem samej siebie. Szczerze mówiąc nie sądzę, żeby pojedyncze korekty taktyczne czy personalne mogły tego dnia zmienić cokolwiek. O ile można mieć do Rado pretensje za Warszawę o straty, do Koseckiego o nieskuteczność, do Wawrzyniaka o pasywność w ataku, o tyle musisz przyznać, że były to szwankujące detale wykonawcze, bo drużyna jako całość generalnie wiedziała, o co jej na boisku chodzi i z realizacją zadań radziła sobie nieźle. O mecz w Trondheim trudno mieć natomiast pretensje konkretnie tak naprawdę do kogokolwiek, bo drużyna jako całość praktycznie nie istniała na boisku.
Oczywiście po cichu mogę uważać, że Urban niepotrzebnie tak uczepił się Koseckiego, ale nie wierzę, żeby zastąpienie 'Romka' Żyrą, Radovicia Kucharczykiem, a Żewłakowa Sulerem zmieniło w naszej grze w Trondheim cokolwiek. Dobrze napisał kolega alyarad1916, że zbliżony poziom zagadkowej zbiorowej nieporadności prezentowaliśmy w Ried, co wskazywałoby na jakiś problem systemowy z rozgrywaniem meczów z przeciwnikami tego typu (walecznymi, wybieganymi, zdyscyplinowanymi). Nawet przez chwilę myślałem przed meczem o tym Riedzie, ale ostatecznie wolałem uznać, że to musiał być wypadek przy pracy. Cóz, chyba zadziałał mechanizm wyparcia
Natomiast co do Saganowskiego, pełna zgoda. Powtórzę to co napisałem Na Aucie, jeżeli to jest napastnik klasy reprezentacyjnej, to polska piłka jest w tak zwanej ciemnej.
Idealnym przykładem czwartkowego rewanżu była sytuacja pod koniec drugiej połowy, kiedy to Gol odebrał piłkę w środku pola i zaczął się przepychać, zaraz przeciwnik miał wsparcie dwóch kolegów i Janek stracił piłkę, a nasze "gwiazdki" nie ruszyły w sukurs koledze.
Co do twoich kolegów, nie znają się na piłce
Szwankuje też przygotowanie fizyczne, o ile poprzedniego trenera ganiłem za to, że po dobrych początkach rund w zeszłym sezonie - na koniec tych rund dołowaliśmy, to teraz mamy chyba babola od początku.
Hiszpańskie wzorce jednak nie nadają się do piłkarzy, którzy reprezentują 2-3 poziomy niżej, chyba że jak powiedział trener Kubicki kiedyś pod odpadnięciu z Austrią Wiedeń trzeba przez aklamację przyjąć hasło - z tymi piłkarzami nie da się więcej osiągnąć (albo jakoś tak) - wtedy w Legii grał Sagan
@corazstarszy
Tylko kto ma bić te stałe fragmenty gry? Wtedy Kiełbik robił co potrzeba, a teraz to już nie ma nikogo (póki co) kto tak wrzuca piłki.
...i jeszcze taka ogólna uwaga, czy sami za bardzo nie uwierzyliśmy, że nasza młodzież to zbawienie Legii?
Musimy walczyć o mistrzostwo tym co mamy, niezależnie od tego, że przegraliśmy z Rosenborgiem, nie ma warunków do rewolucji, a ten skład to absolutna czołówka jak na polskie warunki.
Ale uwaga o 'tych' zawodnikach jednakże w pełni trafna. Koncentrując się na 'tu i teraz', trzeba przecież zarazem myśleć o tym co może być za rok. Żewłak wtedy już się nam raczej nie przyda, Ljuboja być może tak, tylko czy będzie nas stać na zatrzymanie go na kolejny sezon, Rado osuwa się fizycznie, tymczasem z racji pozycji w drużynie, nadal jest pierwszy do gry, Sagan też już młodszy nie będzie. Możemy mieć narastający kłopot, zwłaszcza że w kontekście ciosu w klubową kasę, bardziej prawdopodobny jest eksodus z klubu niż jakiekolwiek transfery przychodzące.
Trzeba liczyć na to, że Urban będzie umiał pogodzić stopniową zmianę środka ciężkości w drużynie z wygrywaniem w lidze, obawiam się, że żadnej efektownej drogi na skróty tu nie ma.
...na jakiś problem systemowy z rozgrywaniem meczów z przeciwnikami tego typu (walecznymi, wybieganymi, zdyscyplinowanymi)
To chyba najlepsze podsumowanie zaistniałej sytuacji, ja bym dodał do tego mecz z Koroną, wiem że to grube nadużycie jeżeli popatrzymy na wynik końcowy, ale do stanu 2:0 dla nas to jednak oni przeważali na boisku - bynajmniej w moim odczuciu
Ja akurat uważam, że gdyby grał Vrdoljak a zamiast sabotażysty Żyro wszedł Kucharz to byśmy właśnie z niecierpliwością czekali na losowanie. Stylu gry może wiele by nie zmienili, ale Legia w ostatecznym rozrachunku przegrała przez detale, takie jak poprzeczka Ljubo,czy strzał prosto w przeciwnika Żyry.
A Michaś za pomysł by faulować wycofującego się w stronę własnej bramki zawodnika RBK, w całkowicie niegroźnej sytuacji, w idealnym miejscu do dośrodkowania z wolnego i to jeszcze grając z drużyną o średniej wzrostu grubo ponad 1,80 powinien być wysłany do rezerw jak Giza i Pączek.
Ale co ja się oszukuję. Z Podbeskidziem zremisujemy, będzie wyprzedaż składu, odejdzie Wolski i Jędza, Żyletę zamkną, protest wróci, na koniec sezonu zajmiemy miejsce poza pucharami i wrócimy do ciemnych wieków sprzed lat. Oby nie.
Ja niestety dam argumenty przeciwnikom Urbana bo nie wyciąga wniosków. Saganowski w pierwszym meczu nie przyjął żadnej pułki dobrze.To nie Ljiboja .Będziemy mieli z niego pociechę tylko gdy będzie dostawał pilki na strzał i głowę bo tą ma lepszą od serba . Mam też nadzieję że pozostał mu instynkt czyli czychanie w polu karnym na bezpanska piłkę czy dobitkę. Jeśli taki dupek jak ja to Widzi to Urban powinien tym bardziej. Czyli zabrania podawania do Sagana trudnych piłek bo wiadomo że koniec akcji. Ta doskoczył albo na cztery albo na dwa metry. Sprawa druga, jeśli taki ignorant jak ja widzi że Rado to nawet nie własny cień a jakąś mara straszna bardzo to nie robię z niego lidera tylko sadzam na ławie. Na aucie jeden z czytelników sugerował skład bez Rado. Jestem pewien na 98,467% że obecnie ten piłkarz nie ma charyzmy w zespole. Wszak chłopaki wiszą co gra. Nie dziwię się więc że reszta się do niego dopasowala . Jednym słowem Urban się nie popisał. Dla przypomnienia mecze bez Rado do przodu z nim lipa.
Porażki bolą najbardziej, więc trzeba się pożalić i rozgadać
Uczciwie dwumecz podsumował Ludojad ... a jeżeli dodać do tego, to co napisał sir Gawin i na konferencji prasowej powiedział trener Urban , zaczynam mieć wątpliwości jak skończymy ten sezon.
Tak już na marginesie - na innych forach Legijnych już się pojawiają komentarze, że jeżeli któryś z Legionistów pojawi się jeszcze raz w nocnym klubie to go stamtąd pogonią
I tu chyba mogę podsumować to co napisałem w kontekście reprezentacji może nie wprost, ale uważam że zamiast piłkarzy mamy "produkty marketingowe".
Żewłakow - niestety, ten sezon to praktycznie co mecz to mniejszy lub większy błąd, skutkujący bramką w plecy (błędów w sumie jest więcej, ale zazwyczaj zawala jedną bramkę). Czy to już starość czy jeszcze potrafi się ogarnąć?
Rado - cień piłkarza, w tej formie faktycznie nie ma sensu go wystawiać (po pierwszym meczu go broniłem, bo coś tam jednak zrobił). Ciekawe tylko jak na posadzenie go na ławie zareagują inni piłkarze.
Ljuboja - cóż, szkoda że nie będzie grać wiecznie. I że nie bardzo ma z kim (przynajmniej na poziomie europejskich pucharów). Gdyby trafił nie w poprzeczkę tylko trochę niżej, to w zasadzie sam wprowadziłby nas do fazy grupowej.
Saganowski - nie jest mi łatwo go krytykować, gdyż choć w ofensywie kicha, to od czasów jego poprzedniego pobytu w Legii nie mieliśmy napastnika, który tyle dawał by z siebie na boisku. Wiem, że walka to nie wszystko, szczególnie u napastnika, ale trudno mi go ganić. Zresztą uczciwie - ile Sagan wczoraj dostał podań, które nie były zagraniami "na walkę".
Żyro - nie wiem, nie rozumiem, za głupi jestem. Nie widuję piłkarzy na treningach więc nie wiem jak tam się prezentuje, ale czym się kierował Urban wpuszczając na boisko jest dla mnie nieodgadnione. Bo strzelił bramkę w Bełchatowie? Super, tylko że to było jego jedyne udane zagranie w tym meczu, jak nie całym sezonie (choć coś tam zdaje się jakimś leszczom jeszcze nastrzelał). To już lepiej wstawić pachołek - ofensywnie zagra tak samo, defensywnie podobnie z tą różnicą, że przynajmniej kretyńsko nie sfauluje. Nie wiem, co się z nim stało, ale po prostu nie da się go oglądać.
Młodzież w ogólności - ktoś powyżej napisał, że może nasza młodzież nie jest tak dobra jak myśleliśmy. Nie wyciągałbym aż tak daleko idących wniosków bo:
- w pierwszym składzie z młodych zagrał jeden - Łukasik (no, chyba że 22 letniego Koseckiego też ktoś do młodzieży zalicza. Ja nie). Nie grał bardzo źle.
- zmiany to sama gówniażeria - o Żyro akurat już pisałem, a co do Furmana to można (trzeba) się do niego przyczepić o drugą bramkę, to powiedzmy sobie szczerze - ile on poważnych spotkań już rozegrał w swoim życiu? Bo mi się wydaje, że mecze o takim ciężarze jak wczorajszy to oglądał w TV. Salinas - za krótko grał, a poza tym to trochę nie "nasza" młodzież.
Do czego dążę - otóż, co osiągnie nasza młodzież to się jeszcze okaże (choć przecież nikt nie ma chyba złudzeń, że będą o niebo lepsi niż obecni polscy piłkarze - może Wolski), ale oczekiwanie, że teraz będą nam wygrywać mecze w sytuacji,gdy doświadczeni piłkarze zawodzą jest w stosunku do nich po prostu niesprawiedliwe. Oni w tej chwili powinni być uzupełnieniem pierwsze jedenastki a nie grać pierwsze skrzypce. Panowie, dziećmi w pucharach (a pewnie i ligi) nie wygramy.
Urban - nawet nie chce mi się nad nim pastwić. Tym bardziej, że taktycznie chyba dobrze wymyślił to spotkanie - realizacja to w końcu nie jego wina. Chyba największym jego błędem jest przygotowanie fizyczne drużyny (niezależnie kto jest do tego trenerem, to Urban odpowiada za całokształt) - jedyna pociecha, że w lidze to ja się Rosenborgów nie spodziewam.
Tak ogólnie Panowie, to my chyba jesteśmy w czarnej d... Kasy z pucharów nie będzie, więc pewnie ktoś (pewnie więcej niż jeden ktoś) odejdzie (czy dziś czy w zimie), na stadionie za chwile zapanuje cisza i pustki, właściciel klubu już od dawna nie jest zainteresowany finansowaniem a potencjalnych nowych nie widać, trener nie jest żadnym cudotwórcą, a drużyna jest mało perspektywiczna (Żewłakow, Sagan, Ljuboja - można mieć do nich różne zastrzeżenia, ale nie będzie łatwo ich zastąpić).
- "Ja niestety dam argumenty przeciwnikom Urbana bo nie wyciąga wniosków...."
Może nie ze wszystkim, ale z większością Twojej wypowiedzi jak najbardziej się zgadzam i to w stopniu w jakim dawno mi się nie udało.
Mam bardzo zły humor po tym "występie" naszych "gwiazd", na większość kwestii już zresztą zwróciliście uwagę. Dlatego nie będę się produkował. Dodam tylko, że mimo wszystko mam mniejsze pretensje za ten mecz do piłkarzy
niż do trenera. Moim zdaniem to z jego strony zabrakło pomysłu na tą rywalizację, o zmianie założeń w trakcie meczu
nie wspomnę. Z drugiej strony ja ten sezon porównuję do pierwszego sezonu Maćka Skorzy, Janek Urban jeszcze nie raz popełni błąd, jeszcze nie raz przegramy mecz, który rozgrywany inaczej moglibyśmy wygrać. Zmiany na prawdę były dość duże (pisze o nich Walles) i wszystkiego na raz nie da się ogarnąć. Urban tez musi się przejechać raz czy drugi
na tym czy innym piłkarzu by wiedzieć, że następnym razem pewnych rzeczy nie można jemu powierzać.
Teraz ciekaw jestem ilu piłkarzy będziemy musieli oddać by przeżyć.
Oraz czy za sprzedanych przyjdą jakieś "zamienniki" czy radzimy sobie tym co mamy.
Nie wydaje mi się, aby porównywanie pierwszego sezonu Skorży z pierwszym sezonem Urbana było sprawiedliwe. Z dwóch powodów:
1. Skład
Wyjściowa jedenastka w pierwszym meczu ligowym Skorży:
Antolovic
Jędrzejczyk-Knezevic-Wawrzyniak-Komorowski
Manu-Borysiuk-Vrdoljak-Cabral-Rybus
Chinyama
Wyjściowa jedenastka w pierwszym meczu ligowym Urbana:
Kuciak
Rzeźniczak-Jędrzejczyk-Astiz-Wawrzyniak
Kucharczyk-Łukasik-Vrdoljak-Kosecki
Ljuboja-Saganowski
Oczywiście można dywagować czy Skorża nie powinien wystawić Astiza, Iwańskiego czy Radovica, ale oni w tamtym czasie w jakiejś dużej formie to nie byli.
Skorża miał lepszych zawodników niż Urban w postaci Rybusa, Borysiuka (choć obaj byli po fatalnej wiośnie) i to w zasadzie wszystko (a taki Łukasik aż tak wiele słabszy od tamtego Borysiuka nie był - rozmawiamy cały czas o pierwszym sezonie Skorży). Komorowski to dopiero za Skorży, i to na innej pozycji, stał się lepszym zawodnikiem niż obecnie na niej występujący. Dodajmy do tego, że powiedzmy Vrdoljak i Jędza prezentują się tak samo.
Urban ma świetnego bramkarza, lepszą obronę (Knezevic!!!) no i nieporównywalnie lepszy "przód" - schyłkowy Chinyama to było dno, a duet S-L na polską ligę to potęga.
W mojej ocenie Urban ma znacznie mocniejszy skład niż miał Skorża.
2. Drużyna jako "jeden organizm"
Pierwszy sezon Skorży to w zasadzie nowa drużyna Legii z kilkoma pozostałościami po tragicznym poprzednim sezonie.
Ten sezon Urbana, to drużyna, która doszła do wiosny europucharów minus trzy (Rybus, Borysiuk, Komorowski) plus jeden (Saganowski).
Ci ludzie wiedzą jak ze sobą grać, a dodano im w zasadzie jednego zawodnika (no dobra, dwóch - Kosecki). Choć trzeba przyznać, że ślad psychiczny po poprzednim sezonie mógł pozostać.
Uważam więc, że pozycja wyjściowa Urbana jest o niebo lepsza niż Skorży. Zobaczymy co z nią zrobi.
Powyższe wcale nie oznacza, że mam zamiar bronić Skorży kosztem Urbana (nie wiem czy zwróciliście uwagę, że obecnie w necie jak się skrytykuje Urbana, to inni zaraz wskazują, że Skorża to albo tamto - tak jakby to miało jakikolwiek związek). Uważam, że Skorża zawalił najważniejszą rzecz - zeszłoroczne mistrzostwo i słusznie został odsunięty. Co nie zmienia faktu, że wcale nie cieszę się, że w jego miejsce przyszedł Urban. Mam nadzieję, że będę musiał odszczekiwać te słowa
Cele na ten sezon są (były) trzy:
1. Faza grupowa LE - nie osiągnięty, choć akurat ten cel był najmniej zależny od Urbana, w szczególności w sytuacji, gdy nie byliśmy rozstawieni w losowaniu ostatniej rundy kwalifikacji. Nie można też tego porównać do zeszłego roku bo Skorża na jesieni miał lepszą drużynę niż obecnie ma Urban, a poza tym ówczesne tytuły w prasie "Cud w Moskwie" oddawały stan rzeczy - tamten awans to był cud. Awans z Rosenborgiem cudem by nie był, ale w piłce jednak częściej wygrywa ten lepszy, a Rosenborg taki jednak jest (co prawda nie jakoś znacząco).
2. Mistrzostwo
3. Puchar Polski
Zobaczymy co będzie.
Ja właśnie napisałem o tym, że (...)czy sami za bardzo nie uwierzyliśmy, że nasza młodzież to zbawienie Legii?(...)
Głównie mi chodzi o fakt, że jeżeli młody piłkarz 2-3 lata pod debiucie w pierwszym składzie nie jest w stanie być ogniwem, które ciągnie drużynę Legii "do przodu", to powinien pożegnać się z Legią.
@Monrooe
Na obronę Urbana mogę napisać tylko to - kim miał grać? Kucharczyk kontuzja mięśnia na rozgrzewce, Furman nie ten poziom, Salinas - brak rytmu meczowego, Żyro - lepiej nie komentować, Suler i Choto - no cóż
Co do sprzedaży zawodników, to pewnie Jędza zostanie przyklepany, choć osobiście jakby ktoś dał 1 mln € to bym bez żalu pożegnał Rado - dla jego dobra, w Legii więcej nie osiągnie.
Wiem, że wyraziłem się nieprecyzyjnie, za to przepraszam. Wszystko to co przytoczyłeś to racja. Ba, tez uważam, że Skorża miał o wiele gorszą pozycję wejściową, ale... widzę podobieństwa. Chodzi mi o pewna ilość błędów personalnych które po wejściu do drużyny muszą się zdarzyć, chodzi mi o błędy w ocenie poszczególnych zawodników czy ich możliwości. To nauka która musi przyjść, a jej przyjście musi boleć.
Już teraz widać, że Urban inaczej niż poprzednim razem podszedł do Radovicia, powoli widać, że to był błąd. Coś z Serbem trzeba zrobić, ale co, na to już musi wpaść sam Janek. Wygląda na to, że ma problem z Kosą, Żyro i zestawieniem obrony. Jak widzisz tych problemów nie jest mało. Rozwiązywanie ich raz się powiedzie, innym razem za próby będzie trzeba zapłacić.
Z grubsza o to mi chodziło. Nie dążyłem nie daj Boże do porównań - ten gorszy, a tamten lepszy. Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że jakiś okres prób i błędów jest zrozumiały. Niemniej jednak nie podlega dla mnie dyskusji fakt, że Europejskie puchary to jedyne rozgrywki w których Janek mógł nie zdążyć pookładać wszystkiego jak powinien. Dalej już nie ma żadnej taryfy ulgowej.
- "Co do sprzedaży zawodników, to pewnie Jędza zostanie przyklepany"
Jasne jest, że teraz musimy sprzedawać. Jędza jeśli faktycznie dają za niego tyle ile mówi się w prasie jest bardzo dobrym kandydatem. Pytanie tylko jak klub to rozegra, przyjdzie ktoś w zamian? Czy cały sezon zagramy jednym Rzeźniczakiem ? I tak generalnie można rozmawiać o każdym kolejnym ewentualnym transferze.
Jeśli to będzie przypominało zimową wyprzedaż to i efekt zapewne będzie ten sam. A wtedy wpadamy już w błędne koło.
Rybus i Borysiuk zadebiutowali w sezonie 2007/2008 - od kiedy byli siłą pociągową?
Zresztą, chyba nie można wszystkiego liczyć od debiut - taki Żyro zadebiutował w 2009 roku ale przed zeszłym sezonem zagrał 10 spotkań w Legii (liga plus krajowy puchar).
Wolski - debiut marzec 2011
Kucharczyk - debiut sierpień 2010
Łukasik i Furman to w ogóle grają pierwszy sezon w Legii.
Nie chcę przez to powiedzieć, że mylisz się w ocenie ich możliwości piłkarskich, ale wydaje mi się, że na pełną diagnozę jest jeszcze za wcześnie. Tym bardziej, że to nie zawsze jest tak, że piłkarz na zachodzie gra świetnie w wieku 18 lat i robi to regularnie. Przed ukończeniem 20 roku życia taki Iniesta zagrał w sumie 26 spotkań w Barcelonie i nie był wiodącą postacią (wiem, Barcelona to nie Legia, ale też np. Furman to nie Iniesta). Więc spokojnie. Moim zdaniem ten sezon będzie decydujący dla Żyro, Wolskiego (o ile w końcu kiedyś zagra) i Kucharczyka. Łukasik czy może Furman do oceny będą dopiero po następnym.
A spodziewasz się, że w Legii cokolwiek nastąpi racjonalnie? Jeśli faktycznie Jędza dziś odejdzie, to przecież nie ma szans na ściągnięcie kogoś sensownego na jego miejsce - ewentualnie jakiś głupi fart, że ktoś dobry (albo choć przyzwoity) w innym klubie pokłóci się ze szkoleniowcem czy coś takiego i będą chcieli go wypchnąć na wypożyczenie (bo wiadomo że za kasę nie kupimy, a wolny zawodnik ściągany na początku września będzie w stanie coś dać drużynie pewnie w połowie listopada).
Postaram się w sposób maksymalnie wyważony odpowiedzieć na Twoje pytanie: Staram się wierzyć, że tak.
Bardziej od tego, że kogoś Legia sprzeda obawiam się, że Walter kopnie w kalendarz (oby jednak zdrowie mu sprzyjało
@Bolek
Mi się wydaje, że jednak po 2-3 okresach przygotowawczych z pierwszą drużyną, młodzi powinni coś więcej pokazywać niż obecnie. Za dużo w tym "marketingu" za mało ciężkiej pracy, a poza tym nie jest tajemnicą że niektórym "Warszawka" uderza do głowy.
Bynajmniej nie ze Spartakiem, bo tu już i jakaś metafizyka w wojnie polsko-ruskiej była być może i obecna, a takie mecze jak ten w Moskwie zdarzają się raz na wiele lat, ale odwołajmy się i do Gazantiepy i do wspomnianego w moim przekonaniu jak najbardziej słusznie Bukaresztu.
W subiektywnym wrażeniu i Gazientepsport i Rapid uważam za drużyny lepsze od Rosenborga, o wyższym potencjale. Tak jak my po pojedynku z Norwegami, możemy stwierdzić, że indywidualnie posiadamy lepiej wyszkolonych piłkarzy, a przegraliśmy, tak samo rok temu mogli uważać Turcy i Rumuni. Swą wyższość udowodniliśmy i przygotowaniem fizycznym i organizacją gry, dobraną taktyką, w trzeciej kolejności indywidualnymi umiejetnościami, szczególnie w Bukareszcie, a ponieważ to było powtarzalne, nie można tego przypisać przypadkowi.
W Trondheim i organizacja gry i wyższość fizyczna była po stronie Norwegów w takim stopniu, że sprawiali wrażenie i piłkarzy zdecydowanie lepiej wyszkolonych od naszych, a tymczasem powtarzam, wedlug mnie potencjał piłkarski większy był rok temu i u Turków i u Rumunów.
Urban nie jest zlym trenerem, wiedzę, doświadczenie, praktykę piłkarską ma taką, że każdy z nas pitolników buty powinien mu czyścić, wzroku nie podnosząc, a zanim podważy trenerskie decyzje, przynajmniej ze trzy razy się zastanowić, czy nie palnie czegoś głupiego, ale pokuszę się o tezę, że do Urbana moze przylgnąć określenie: "niezły trener, ale bez fartu". Boniek to też inteligentny facet z ogromnym autorytetem, w kasze nie da sobie dmuchać, z piłką obeznany za pan brat, a szczęścia w trenerskim fachu nie uświadczył. Przed podobnym problemem staje Urban, obojętnie jak fartownie, ale tytuł z Legią musi osiągnąć. Niestety to może się okazać trudne w realizacji.
Jeszcze jedna kwestia, jak wygrywamy, strzelają bramki, to młodzież mamy prawie na miarę Ajaxu z 1995 lub z barcelońskiej La Masia, a jak przegrywamy to skończone patałachy. Ani jedno, ani drugie, gorycz porażki niech nam nie przesłoni wszystkiego, Wolskiego osobiscie uważam za ogromny talent i mam ogromne obawy jak będzie wyglądał w drużynie jesienią, co nie znaczy, że z oceną potencjału się waham. Ani Żyro, ani Koseckiego jakimś zaprzysiegłym zwolennikiem nie jestem, ale skreslić szczególnie tego pierwszego nie warto. Furman zapłacił frycowe, pretensji do niego żadnej nie mam.
@ Senator
Na c-L wszyscy jesteśmy laikami i ignorantami równymi Tobie Senatorze, chyba że jakiś trener profesjonalnych seniorów pod jakimś nickiem się ukrywa, masz rację, po meczu w Trondheim, wydaje się że występ Gola w Warszawie i tak obrazu gry by nie zmienił, ale to gorzka konstatacja, jak pamiętasz prorokowałem Legii w tym sezonie świetlaną przyszłość
@ all
Przecież po sprzedaży Jędzy w obronie mamy juz uzupełnienie, nazywa sie Suler!
Poniżej cały mój komentarz po pierwszym meczu:
Mój sympatyczny jednorazowy sąsiad kiedy powiedziałem brakowało jakości rzekł - właśnie dlatego to oni są rozstawieni nie my. Ja aby nie narazić się JJ nie będę krytykował poszczególnych zawodników, ale panowie szlachta ilość niewymuszonych strat jest nie do przyjęcia. W drugiej połowie większość naszych akcji kończyła się właśnie dlatego, że albo szwankowało przyjęcie albo podanie było koszmarne złe . Rację ma sir Gawin, Norwedzy są do ogarnia tylko trzeba poprawić jakość. Myślę że w meczu rewanżowym dużo da IV Martwi brak Jędzy no ale Żewłakow to kapitan ilość błędów wyczerpał, za tydzień musi zagrać bezbłędnie. Tak więc jeśli ograniczymy do minimum kretyńskie straty a IV w formie zastąpi Rado powinno być dobrze. Rok temu było 2:2 z drużyną dużo lepszą a jednak się udało.
A tu fragment wczorajszego felietonu sir Gawina"
- "" Ilość niedokładności, złych przyjęć piłki, niecelnych podań, nieporozumień była zdumiewająca, zatrważająca, na tym poziomie zwyczajnie kompromitująca." Plagiat
Czyli zupełny brak wyciągania jakichkolwiek wniosków. Trzeba było uczulić na to zawodników zwrócić uwagę że trzeba to zminimalizować do minimum a w tym meczu było dokładnie odwrotnie.
@ wszyscy
Rzeczywiście musi niepokoić przegotowanie fizyczne w obu meczach czym dalej tym gorzej wyglądaliśmy na tle rywali
Nasza młodzież.
Tak jak cała Polska piłka na tle krajowych rozgrywek ok w konfrontacji z Europą wchodzą braki itp. Nie oszukujmy się też, gdyby któryś z tych chłopaków wyróżniał się zdecydowanie już by Go nie było.Tu moja jedna uwaga ile można czekać na wybuch talentu Żyro ?
Finanse.
Niestety podzielam Wasze obawy. Aby nie zrobić wielkiej dziury będą musieli sprzedać i oby tylko jednego Jędzę. Co do trybun to moim zdaniem panowie szlachta do puki nie odejdzie ITI sytuacja będzie cały czas podobna. Jest silna grupa która za punkt honoru postawiła sobie pozbycie się tego właściciela i nie ma ceny której gotowi by byli nie poświęcić aby ten cel zrealizować.
Pozytyw z tego wszystkiego jest taki że jak na ligę cały czas jesteśmy mocni i będziemy się liczyć w tych rozgrywkach. Więcej dalej jesteśmy jednym z głównych faworytów w poniedziałek będzie trzy zero
Generalnie ok, rzekłbym prawi pełna zgoda. Jak sam utrzymuje moim zdaniem zabrakło trenerskiej wizji, przekazanego pomysłu i sposobu na pokonanie Norwegów. Ja odniosłem wrażenie, że pomysł był jeden - wygrać, jak? dobrze zagrać. Nie udało się.
Pozwolę sobie tez odpowiedzieć na jedno pytanie:
- "Tu moja jedna uwaga ile można czekać na wybuch talentu Żyro ? "
Przynajmniej tyle ile czekaliśmy na wystrzał talentów Rybusa, czy Borysiuka. Z analizy choćby ilości występów wynika,
że nie jesteśmy nawet w połowie. Chyba za szybko pragniemy aby nasi młodzi byli pierwszoplanowymi postaciami w drużynie. Zalecam spokój i odrobinę cierpliwości.
Sorki bracie że tak Cię meczę
Zwróciłeś uwagę na drugą bramkę ?
Dokładnie taka sama jaką straciliśmy u nas. Wtedy ponoć gdyby był drugi defensywny to byłoby krycie. Tu był i tez zawodnik nie obstawiony. Tak więc to raczej jakiś błąd systemowy nie mający związku z ilością defensywnych .
Nawet gdyby umknęło mojej uwagi, to w Orange Sport klepali o tym wyraźnie i donośnie!
Natomiast w kwestii Twoich wyjaśnień, jesteśmy w domu, tak mi się przynajmniej zdaje i być moze to ja opacznie ciebie zrozumiałem. Twój "brak jakości" zinterpretowałem jako globalny zarzut wyszkolenia technicznego legionistów, funkcją którego są niecelne podania na pięć metrów, a czemuś takiemu stawiałbym w zestawieniu z piłkarzami Rosenborga stanowcze veto! Piłkarze Legii moim zdaniem są nawet lepiej indywidualnie wyszkoleni, a jeżeli się mylę, to róznica na korzyść Norwegów jest minimalna, miesci się w tolerancji, która każe poszukiwać innej przyczyny tego, że Rosenborg grał piłką, a Legia za nią biegała. Bo jeżeli to miałeś na myśli pisząc o "braku jakości" w tym dwumeczu, to zgoda, tylko zgódźmy się również, że to jest "skutek", a nie "przyczyna".
W piłkę grają "techniczni", a biegają za nią "fizyczni", jak to się stało, że na równi, lub lepiej wyszkoleni technicznie legioniści mieli mnóstwo niecelnych podań, strat, nie mogli sie długo utrzymać przy piłce, przeprowadzić składnej akcji, czyli brak było tak zdefiniowanej przez ciebie "jakości". To jest pytanie o przyczynę, szukając odpowiedzi napisałbym że wczoraj zamieniliśmy się miejscami z zeszłorocznym jednym meczem. Legia grała jak Rapid w Bukareszcie, a Rosenborg jak Legia w tamtym meczu.
Piszesz ... Tu moja jedna uwaga ile można czekać na wybuch talentu Żyro ?
Ja napiszę może ogólnie co powinien robić młody piłkarz, jak historia futbolu pokazuje, każdy dobry piłkarz poświęcał więcej czasu na ćwiczenie operowanie piłką niż trwał zwykły trening.
Niestety jeżeli chcesz być wielkim piłkarzem, to zostanie po treningu 15-20 minut ci nie wystarczy. Tu trzeba 2-3 razy w tygodniu zostać przynajmniej godzinę dłużej i raz sobie szlifować to raz to, a wtedy przyjdzie efekt. Chcesz być jak np. Leszek Pisz? To trenuj jak Leszek Pisz
Czyli jak zwykle pokręciłem. Powinieneś się już przyzwyczaić że jak cofamy się góra pól roku to moja wiarygodność spada na łeb
@iocosus
Tak nie do końca bym twierdził ze mamy lepszych technicznie zawodników no zgoda porównywalnych natomiast chyba dobrym określeniem byłoby "kultura gry" tą się wypracowuje latami i trzeba mieć z kim i od kogo się uczyć.
Kultura gry - dobre określenie, tu się zgodzimy, że tym Rosenborg przewyższał Legię zdecydowanie, tylko że rok temu to my byliśmy kulturalni jak cholera.
A profesorów kulturoznastwa to mamy wielu. Ich magnificencje: Żewłakow, Kiełbowicz, Ljuboja, Saganowski, Choto, tytułami doktora bakałarza powinni się szczycić Vrdoljak, Astiz, Wawrzyniak, Radović.
Studenci ponoć też pojętni, zdolni, a tu na egzaminie obsuwa i repeta.
Główny problem jest w środkowej części boiska, gdzie trzeba szybko podać/rozegrać i wyjść na pozycję lub wesprzeć partnera, to nam sprawia notoryczne problemy. Ze słabymi drużynami to nam wychodzi, ale z mocniejszymi już nie.
W dodatku kiedy gramy atakiem pozycyjnym to cała drużyna jest za wolna/za statyczna, jakiś ruch zawodników jest, ale praktycznie zawsze rywal zdąży się wybronić - stąd się wzięło 8 meczów bez zwycięstwa z rzędu wiosną
Na Rosenborg wystarczyło w drugiej połowie zagęścić środek pola, skrócić pole gry żeby gospodarze musieli grać długą piłką, tylko czy ta Legia umiała to zrobić?