- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Euro 2016: Grajmy dalej
Reprezentacja Polski zagra w 1/8 finału mistrzostw Europy. W sobotę o 15:00 Polacy zmierzą się o awans do ćwierćfinału ze Szwajcarią. W swoim ostatnim grupowym meczu Polska pokonała Ukrainę 1:0. W meczu rozgrywanym równolegle Niemcy zwyciężyli Irlandię Północną również 1:0. W wieczornych meczach w grupie D górą były Chorwacja i Turcja.
Doceniając klasę naszych grupowych rywali, przed turniejem z pewnością ‘w ciemno’ wzięlibyśmy dorobek w postaci dwóch zwycięstw i remisu, z bramkowym bilansem bez ani jednego straconego gola. Reprezentacja Polski w fazie grupowej spisała się doskonale, co do tego nie można mieć najmniejszych wątpliwości.
W naturę kibicowania wpisane jest jednak, by to następny mecz zawsze był tym najważniejszym. Wyszliśmy z grupy, znakomicie, ale przed nami teraz mecz ze Szwajcarią i zwycięstwa w nim pragniemy jeszcze bardziej niż chcieliśmy wyjść z grupy.
W meczu z Ukrainą nie wszystko układało się Polakom tak, jak byśmy sobie tego życzyli. W pierwszej połowie nasi reprezentanci szybko zmarnowali dwie wyśmienite sytuacje strzeleckie. Nie popisał się zwłaszcza Lewandowski, w kalejdoskopie spektakularnych turniejowych ‘pudeł’ plasując się blisko dokonania Milika z meczu z Niemcami. W kolejnych minutach wyraźnie oddaliśmy inicjatywę Ukraińcom i niestety nie wyglądało to na zabieg celowy. Nie funkcjonowało zbyt dobrze nasze ustawienie 4-3-3 z Milikiem na lewej stronie boiska, Kapustką na prawej stronie i Zielińskim przed Jodłowcem i Krychowiakiem. Pojawienie się dodatkowego pomocnika nie pomogło w opanowaniu środka pola, Ukraińcy wygrywali rywalizację w tej części boiska, częściej utrzymywali się przy piłce i wyprowadzali znacznie więcej ataków. Problem miał zwłaszcza Zieliński, który chyba najzwyczajniej w świecie ‘spalił się’. Pomocnik naszej drużyny zbyt wolno podejmował decyzje, bezskutecznie usiłował dryblować między przeciwnikami, łatwo tracił piłkę. Reakcja trenera przyszła w przerwie. Zielińskiego zmienił Błaszczykowski, Kapustka przeszedł na lewą stronę boiska, a Polacy wrócili do ustawienia z poprzednich meczów. Po niespełna dziesięciu minutach strzeliliśmy gola po przytomnym podaniu Milika i bardzo ładnym strzale Błaszczykowskiego, po czym ustawiliśmy się uważnie w obronie, tym razem, w odróżnieniu od pierwszych czterdziestu pięciu minut, oddając rywalowi inicjatywę w sposób kontrolowany.
W kontekście przyszłości reprezentacji Polski na tym turnieju na pewno trochę martwi, że próba zastosowania innego wariantu taktycznego niż wyjściowy zakończyła się niepowodzeniem, do czego decyzją podjętą w przerwie przyznał się trener Nawałka. Doceniając naszą staranną grę w obronie, przyznam, że nieco brakuje mi również skutecznego wyjścia z głębokiej defensywy, wyprowadzenia kontrataku takiego jak ten, który wieczorem dał Chorwatom gola na 2:1 w meczu z Hiszpanią - precyzyjne pierwsze podanie z obrony, nie będące wybiciem na oślep, utrzymanie się przy piłce i uruchomienie jednego z podłączających się zawodników.
Dla przeciwwagi, optymizmem napawa fakt, że grając mecz w sumie pozbawiony większej stawki i nie walcząc w nim na sto procent, wygrywamy, i to kolejny raz bez straty gola. W reprezentacji Polski bez wątpienia nadal są rezerwy, zwłaszcza w grze ofensywnej. Widać to choćby po Krychowiaku czy Lewandowskim, którzy wydają się być średnio zadowoleni ze swojej postawy. No i na pewno nie jesteśmy drużyną jednego zawodnika (ani nawet dwóch).
W rywalizacji ze Szwajcarią szanse są w najgorszym razie wyrównane i już ten fakt świadczy o tym, że Polska stała się solidną, docenianą reprezentacją.
Jeżeli chodzi o reprezentację Ukrainy, wypada powtórzyć, że przy tak wyrównanym poziomie drużyn decydujące są detale. W tym zespole zawodziły właśnie detale. Ot, choćby postawa Konoplanki i Jarmolenki, zawodników tak świetnie wyszkolonych technicznie, którzy w meczu z Polską kilkukrotnie z nonszalancją łamali akcję do środka i oddawali lekkie strzały na naszą bramkę. Manewr może i dobry w grze typu FIFA, ale w prawdziwym futbolu nie dało się zauważyć, by jakoś szczególnie przybliżał on Ukrainę do zwycięstw.
W drugim spotkaniu naszej grupy padł wynik satysfakcjonujący obie reprezentacje. Niemcy zwycięstwem zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie, a reprezentanci Irlandii Północnej utrzymali przewagę bramkową nad Albanią, jak się okazało później, także nad Turcją, i w konsekwencji zapewnili sobie awans do 1/8 finału.
Dużo działo się w grupie D. Wydawało się, że po niespodziewanym odwróceniu losów spotkania z Chorwacją Czesi uwierzą w siebie i pójdą za ciosem w meczu z Turcją. Nic z tych rzeczy. Czesi zagrali najsłabszy mecz na tych mistrzostwach. Podopieczni trenera Vrby stracili bramkę już w 10. minucie, po pierwszym ataku reprezentacji Turcji. Przez większą część meczu reprezentacja Czech nacierała, ale czeskim atakom brakowało dokładności i precyzji. Turcy byli bardziej konkretni, grali z większym ‘zębem’ i wiarą w siebie. Dołożyli jeszcze jedną bramkę, ważną, bo dzięki jej zdobyciu wyprzedzili Albanię w tabelce drużyn z trzecich miejsc. Teraz Turcy w napięciu będą czekać na rozstrzygnięcia grupach E i F. A tak przy okazji tego meczu - Emre Mor. Warto zapamiętać to nazwisko.
W równolegle rozgrywanym meczu Hiszpanie już po siedmiu minutach prowadzili z występującą w mocno zmienionym składzie Chorwacją i można było sądzić, że łatwo zwyciężą. Ale hiszpańska defensywa nie stanowiła monolitu. Chorwaci przed przerwą mieli kilka szans na wyrównanie, wreszcie w 45. minucie wykorzystali jedną z nich po trafieniu Kalinicia. W drugiej połowie Ramos zmarnował rzut karny, De Gea przepuścił strzał Perišicia w krótki róg i niespodzianka stała się faktem. Futbol - jak go nie kochać? Hiszpanie porażką mocno skomplikowali sobie drogę do strefy medalowej, trafiając do części drabinki z Włochami, Niemcami i Francją.
Dziś ostatnie rozstrzygnięcia w fazie grupowej. W grupie E Irlandczycy potrzebują zwycięstwa nad pewnymi pierwszego miejsca w grupie Włochami. Szwedów urządza tylko zwycięstwo nad Belgią, która z kolei przegrać nie może, bo oznaczałoby to ryzyko spadku na czwarte miejsce. W grupie F Islandii wystarczy remis z Austrią, ale taki wynik zupełnie nie urządza Austriaków, którzy potrzebują kompletu punktów. W meczu Węgier z Portugalią remis promuje obie ekipy, ale w przypadku zwycięstwa Portugalczycy mogą skończyć grupową rywalizację na pierwszym miejscu.


Po wtorku już wiemy, że w naszym systemie gry musi obowiązywać plan „A”, próba z planem „B” nie wypaliła, teraz łatwo wieszać psy i się wyzłośliwiać na Zielińskim, mnie chłopaka szkoda.
Pozytyw jest taki, że przy Szwajcarach którzy dysponują dłuższym międzymeczowym odpoczynkiem, Piszczek, Mączyński, Błaszczykowski, Grosicki powinni wyjść równie świezi co Helweci, motoryka to może być przysłowiowy języczek na szalce, który zaważy kto awansuje do ćwierćfinału, tym bardziej gdyby w sobotę o 15 był skwar w Saint-Etiene i dogrywka.
Wyniki cieszą, gra w ostatnim meczu już nie tak bardzo, może to i dobrze. Może oczekiwania zostaną urealnione, chociaż trochę się dziwię gdy słyszę fachowców takich jak choćby Engel stawiających nas w roli zdecydowanych faworytów w konfrontacji z Szwajcarami. Jak przegramy to znaczy że powinniśmy odczuwać zawód? Nie sądzę, jeżeli oczami wyobraźni widzimy już siebie w ćwierćfinałowym spotkaniu z Chorwatami, to popełniamy jeszcze większy błąd niż Ukraińcy którzy mecz z nami uważali za decydujący dla układu grupy. Ulster ich pokarał i za arogancję dostali srogą nauczkę, oby takowa nie stała się naszym udziałem, gdy już dzielimy skórę na niedźwiedziu sądząc że Helwetów wciągniemy dziurką od nosa. Posiadają sto razy większe szanse na pokonanie nas, niż mieli Irlandczycy z Północy na utarcie nosa Kozakom.
Przy ocenie gry naszej drużyny radziłbym i tę opinię brać pod uwagę.
A co do Szwajcarów to mogliśmy trafić znacznie gorzej.Wynik jest sprawą moim zdaniem otwartą głównie dlatego,że nadal nie wiem na co naszą drużynę tak naprawdę stać, jaki jest jej pułap możliwości, gdyż kilku zawodników jeszcze nie gra tak jak nieraz pokazali co tyczy głównie Piszczka,Lewandowskiego i po części Błaszczykowskiego oraz Glika. Natomiast Szwajcarzy grają poprawnie, są dość dobrze zorganizowani w każdej linii,ale ani gra w obronie, ani gra w ataku na kolana nie powala.Na pewno są w naszym zasięgu.