A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Ruch - Legia 0-2: Tędy droga

Legia wreszcie zagrała solidny mecz w Ekstraklasie i odniosła pewne zwycięstwo. W meczu siódmej kolejki nasza drużyna wygrała w Chorzowie z Ruchem 2:0. Obie bramki dla Legii zdobył Nemanja Nikolić.

 

Trener Hasi tym razem zdecydował się na trzy zmiany w stosunku do składu, który we wtorek wywalczył awans do Ligi Mistrzów. W Chorzowie na ławce rezerwowych usiedli Łukasz Broź, Steeven Langil i Tomasz Jodłowiec. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Bereszyński, Lewczuk, Pazdan, Hloušek – Odjidja-Ofoe, Kopczyński, Moulin – Guilherme, Nikolić, Kucharczyk. Trener Fornalik odpowiedział drużyną w składzie: Lech – Konczkowski, Grodzicki, Koj, Oleksy – Mazek, Surma, Lipski, Urbańczyk, Ćwielong – Arak.

W pierwszych minutach na boisku oglądaliśmy chaos, brak akcji i sytuacji strzeleckich. Po około kwadransie Legia zaczęło stopniowo osiągać przewagę. W 13. minucie Lech za krótko wybił piłkę do Koja, Koj naciskany skiksował i piłka podążyła w stronę Nikolicia. Nasz napastnik znalazł się sam przed bramkarzem Ruchu, ale nie trafił w bramkę. Minutę później po dośrodkowaniu Kucharczyka z woleja uderzył Odjidja-Ofoe, jednak strzał był bardzo niecelny. W 23. minucie Moulin minimalnie nieprecyzyjnie podał do Nikolicia i nasz napastnik nie opanował piłki, a mógł znaleźć się sam na sam z Lechem. W 25. minucie Odjidja-Ofoe zdecydował się na strzał z narożnika pola karnego. Piłka odbiła się od Oleksego i zmierzała do siatki, ale dobrym refleksem popisał się Lech, parując piłkę na słupek. W 36. minucie dwójkowa akcja Nikolicia i Odjidji-Ofoe powinna zakończyć się strzałem tego pierwszego, niestety naszemu snajperowi zabrakło koncentracji i nie przejął podania od belgijskiego pomocnika. Nikolić dopiął swego w 39. minucie meczu. Nasz napastnik otrzymał prostopadłą piłkę od Moulina, ruszył w stronę bramki gospodarzy i precyzyjnym strzałem w krótki róg wyprowadził Legię na prowadzenie. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy boisko musiał opuścić kontuzjowany Kucharczyk, którego zmienił Langil.

Do przerwy Legia zasłużenie prowadziła 1:0. Chorzowianie nie mieli zbyt wiele do powiedzenia.

W drugiej połowie Legia w pierwszych minutach oddała inicjatywę Ruchowi, ale nasza drużyna nadal była groźniejsza i mogła szybko podwyższyć prowadzenie. W 54. minucie Guilherme uruchomił na skrzydle Langila, ale nasz skrzydłowy nie zdołał oddać celnego strzału. Groźnie pod bramką Legii mogło być w 62. minucie. Legioniści zepsuli obiecujący atak i pozwolili gospodarzom na wyprowadzenie kontry. Piłka powędrowała do Lipskiego, ale Malarz był czujny i wyjściem z bramki zażegnał niebezpieczeństwu. Rozstrzygnięcie zapadło w 76. minucie. W środku pola piłkę przejął Jodłowiec i podał do Nikolicia. Nasz napastnik uderzył, trafił w Grodzickiego i zmylony Lech przepuścił piłkę. Było 2:0 dla Legii i takim wynikiem zakończył się mecz. Do końcowego gwizdka sędziego nie wydarzyło się już nic ciekawego.

Legia bardzo potrzebowała tego zwycięstwa i chwili spokoju przed kolejnym ligowym i pucharowym maratonem. Do rywalizacji wracamy dziesiątego września, kiedy nasza drużyna zawita do Niecieczy.

Dyskusja (17)
1niedziela, 28, sierpień 2016 21:00
Senator
Ja na początku sezonu napisałem że będę na nie.
Wydarzenia ostatnich dni tylko to potwierdzają.
Nie wolno porównywać tego meczu do meczu z Arką z wiadomych przyczyny dwa inne składy.
Dlatego też po meczu w Chorzowie cieszy mnie jedynie wynik. Wyselekcjonowani chłopcy Hasiego nie pokazali nic co może dobrze rokować przez kompromitacją LM.
Oczywiście może być inaczej, trener dostanie teraz 10 dni ,czy coś w tym czasie zrobi nie wiem.
Francuz potwierdza spostrzeżenia fachowców, jeśli nie jest mocno kryty wygląda zdecydowanie pozytywniej.
Gdyby wszyscy wyglądali tak jak Bereszynski byłoby więcej powodów do optymizmu.
2niedziela, 28, sierpień 2016 21:02
corazstarszy
Supersprawa. Legia jeszcze zdążyła odnieść ligową wygraną w sierpniu, bo groził nam miesiąc bez zwycięstwa. Wreszcie jakieś wyjście z marazmu.
Bardzo mi się podobała pracowitość Bartosza Bereszyńskiego. Zawsze na swoim miesiącu z tyłu plus duża ofiarność w atakowaniu. Gdyby efekty były na miarę włożonych sił, to ho ho. Może kiedyś będą. Jodła ciekawie - psuł piłkę za piłką, ale asystę ładną zaliczył.
To już lepiej niech Nikolić zostanie.
Jak fajnie, że będzie przerwa.
3niedziela, 28, sierpień 2016 23:07
Moros
Fajerwerków się nie spodziewałem i ich nie było. Liczyłem jednak na zwycięstwo, bo choć graliśmy na gorącym dla nas terenie (z drugiej strony, jaki wyjazdowy stadion nie jest dla nas ostatnio gorący) to Ruch nie jest jakimś wielkim zespołem. Wygraliśmy i to jest największy pozytyw tego meczu. Udało się uniknąć wielbłądów w obronie i od razu zakończyliśmy na zero z tyło. To można by nazwać pozytywem numer dwa. Jak już jednak wspomniałem, nie ma się czym podniecać, bo rywal kiepski i głupio by było gdyby po takim meczu ktoś uwierzył w naszą wielkość. Sytuacja w lidze jest jednak taka, że po bardzo słabym początku, do lidera mamy stratę tylko 4 punktów. Jeszcze tydzień temu wydawało się, że za chwile naszą stratę będziemy określać "dwucyfrówką", a tutaj pierwsze miejsca jest na wyciągnięcie ręki...

Mamy teraz przerwę, ale wcześniej ostatnie trzy dni okienka transferowego. Prezes zapowiada transfery. Wszyscy wiedzą kto przewija się w mediach. Ja po tych pierwszych dwóch miesiącach zmagań, oddałbym królestwo za zawodnika, który w środku pola będzie umiał minąć rywala i zagrać jakąś prostopadłą piłkę do napastnika lub skrzydłowego. Jeśli wierzyć doniesieniom internetowo-prasowym, ściągamy do klubu Miroslava Radovicia. Przyznam, że nie wiem w jakiej on jest teraz dyspozycji. W meczu z Zagłębiem mnie nie porwał, ale to było "lata temu". Jednakże wierząc, że Serb nie zejdzie poniżej pewnego poziomu, to wolę jego niż nikogo, bo o nikim innym dziennikarze nie donoszą. Niech przychodzi czym prędzej i "ogarnia" środek pola. Mówię tu w kontekście ligi, bo w pucharach osiągnęliśmy to co trzeba i każdy punkt biorę w ciemno. Trochę szkoda, że (znowu posiłkując się Twitterem) sprawa Pawła Wszołka się skomplikowała. Żaden z naszych skrzydłowych mnie w tej chwili nie przekonuje i tutaj też dałbym wiele za kogoś konkretnego. Media jednak milczą na temat alternatyw co do byłęgo zawodnika Polonii, więc można przyjąć że jak nie Wszołek to nikt.
4poniedziałek, 29, sierpień 2016 10:11
Bolek
Ja tam się cieszę, że wreszcie zagraliśmy mecz, w którym byliśmy lepsi od przeciwnika. Nie to, żebyśmy ten Ruch zmiażdżyli czy coś, ale wynik oddaje przebieg meczu - w sumie dość spokojne i zasłużone 2-0.

Miejmy nadzieję, że jest to dobry prognostyk na przyszłość. A tak na marginesie, w kontekście tęsknoty za poprzednim trenerem, proponuję obejrzeć nasz poprzedni mecz w Chorzowie, a szczególnie jego drugą połowę.
5poniedziałek, 29, sierpień 2016 11:54
Monrooe
Taki "typowy" mecz w stylu "wiem, że nic nie wiem". Wygraliśmy - fajnie, wielu nie potrafiło uporać się z Ruchem i coś czuję, że wielu nadal tego nie dokona. Nie zmienia to faktu, że mecz przypominał mi starcia za "wczesnego" Berga - nie umiemy nic zrobić, zobaczmy co zrobią tamci. A, że tamci niewiele umieli zrobić, to zrobiliśmy "swoje". Podstawa jest, ale co z nią zrobimy to się dopiero okaże. Tyle mojego co sobie popisałem, nic więcej na ten temat napisać nie umiem.
6poniedziałek, 29, sierpień 2016 12:28
dalkub
ja tego meczu ocenić nie potrafię. Jakieś momenty przebłyski, ale i fragmenty jakiegoś marazmu, błędów prostych, dziwnych, jakby zawodnik był poza grą. Chwalony jest Bereszyński - na tle kolegów wyglądał nieźle, ale czy my go chwalimy bo był lepszy od Odzidzi czy dlatego że grał dobrze? Przeciwnik był strasznie słaby to tez trzeba pamiętać.
7poniedziałek, 29, sierpień 2016 12:38
Monrooe
- "Przeciwnik był strasznie słaby to tez trzeba pamiętać."

To chyba nie tak, zawsze jak wygrywamy to przeciwnik jest słaby, jak przegrywamy to jeszcze słabszy. Nie zmienia to faktu, że pochwał pod kątem Bereszyńskiego nie rozumiem, bo chyba, że... zachwycamy się jego mobilnością. Z tym, że to nic nowego, Bartek Bereszyński tak ma i to doskonale wiedzieliśmy. Czy coś do tego dorzucił? ja mam wątpliwości. Co wcale nie znaczy, że wobec mizerii jaką zaprezentowali nasi zawodnicy (bo chyba nikogo nie zadowala ten styl) nie można wyciągnąć pozytywnych wniosków. Zagraliśmy składnie jako zespół, funkcjonowały pewne mechanizmy, które utrudniały grę rywalom (być może dlatego tak słabo wypadli) sami zaś potrafiliśmy wykorzystać chwile słabości przeciwnika. Tak wygląda futbol i jeśli zaczniemy dokładać do tego poszczególne elementy takie jak pewność siebie to może zaczniemy prezentować się na miarę naszych oczekiwań.
8poniedziałek, 29, sierpień 2016 14:21
iocosus
Zajrzałem wybiórczo jak ten mecz widzą kibice Ruchu:
grzegorzjo
2016/08/28 23:00:07
@ "Do momentu utraty pierwszej bramki Ruch grał wcale nieźle. W 39. minucie poważny błąd popełnił jednak Lipski i to przez niego Ruch stracił pierwszego gola"
Moim zdaniem "do momentu pierwszego poważnego błędu, który nie zakończył się utratą bramki Ruch grał wcale nieźle". Reszta się zgadza.
Nie widziałem tak słabej drużyny Legii na Cichej od dawna, drużyna warszawska na stojaka wygrała ten mecz, nie wysilając się zbytnio. Na luzie czekała na błędy piłkarzy Ruchu. 13 minuta, 15, a później i w końcu 39 - do trzech razy sztuka.
Styl gry Ruchu w tym roku przeraża i do złudzenia przypomina historię, która wydarzyła się 30 lat wcześniej...
Gość: ogo, *.dynamic.chello.pl
2016/08/28 23:07:15
To co wyprawiał dzisiaj Patryk Lipski... zęby bolały od takich strat. Chyba zapatrzał się w Grodzickiego, który kilka minut wcześniej też wyłożył Legii. Skoro nie ma się dostatecznych umiejętności lub nie idzie od początku (nie zgodzę się, że do tego czasu Lipski prezentował się jakoś lepiej) to trzeba sobie wbić do głowy, że nie gra się na ryzyku w tyłach.
pavelczado
2016/08/28 23:45:05
@grzegorzjo
cytat: " Legia na luzie czekała na błędy piłkarzy Ruchu."
To prawda. Akurat te akcje po których Ruch stracił bramki to bardziej prezenty niebieskich niż zapierające dech akcje Legii. Widać było niestety, że Ruch jest elektryczny i zestresowany. Być może w pamięci było szybko stracone bramki na Cichej ostatnim razem
@ogo
cytat: "nie gra się na ryzyku w tyłach".
Wiadomo. Ale choć Legia nie narzuciła dziś nie wiadomo jakiego tempa częstokroć do tego ryzyka Ruch wręcz zmuszała. Dobrze pressują. Wygląda jakby jej forma szła w górę, choć nie mogę stwierdzić tego z pewnością, bo w obecnym sezonie widziałem tylko jej jeden mecz (z Górnikiem Zabrze). W meczach Legii z Dundalkiem byłem obecny przy Irlandczykach tylko duchem.
http://czado.blox.pl/2016/08/Przezywanie-na-Ruchu.html#ListaKomentarzy
9poniedziałek, 29, sierpień 2016 14:35
Oley
Ale, przyprawiające o ból zębów 0:0 przy Cichej, z rundy finałowej poprzedniego sezonu, wyglądało jakoś zupełnie inaczej, w wykonaniu Ruchu (mam na myśli drugą połowę), niż wczorajszy mecz. Nie chce mi się jakoś bardzo sprawdzać, ale wydaje mi się, że personalnie to różnili się tylko Stępińskim i Puntockim.
Wtedy umieli, dziś nie umieją.
I to zdaje się, że "tamtej" Legii należało się "bardziej bać", niż teraz... to wtedy była liderem tabeli, a teraz raptem kilka punktów nad strefą spadkową, po dwóch porażkach w ekstraklasie...

To może jednak ta Legia (Besnika) nie taka zła, a tamta (Staszka) nie taka dobra...
10poniedziałek, 29, sierpień 2016 15:29
dalkub
Dalej twierdzę że przeciwnik był bardzo słaby. W srodku pola jakiś dzieciak i 40 letni Surma, na boku Mazek, Arak na szpicy - sorry ale to nie ten poziom kapelusza, na dodatek Lipski grał z nami. Największe zagrożenie? po stałych fragmentach gry, a dlaczego? bo Legia kryje przy rożnych każdy swego i się robi burdel - tak krył Anderlecht i dostawał bramki i tak gra Legia i dostanie bramki
11poniedziałek, 29, sierpień 2016 20:41
Zbyszek
O tym,że kierownictwo zaanonsowało zmianę priorytetów.
Przypomina mi to znaną fraszkę Sztaudyngera :" Taką żeśmy uchwałę podjęli,że to chaos będzie rządził od przyszłej niedzieli".Bowiem codziennie ludzie, którzy np. w polityce pobłądzili wydają oświadczenie,że już więcej nie będą broić,że teraz będą robić dobrze,a nie wbrew.To jeszcze nic. Oni uważają,że rzeczywistość odmienią, na oczywiście lepszą.Też bym chciał , abyśmy wreszcie zaczęli na stałe wygrywać w lidze.Lecz ja wolę oceniać po czasie i po efektach, a nie po gadkach.Nie trawię zapowiedzi tego co ma się wydarzyć,a osobliwie w sytuacji w której na przyszłość wpływ ma się niewielki,żeby nie powiedzieć żaden, gdyż materia rzeczy krnąbrna jest niemiłosiernie.Albowiem przedmiotowe słowa by oznaczały,że priorytetami były z jednej strony awanse w LM ,a z drugiej przegrywanie w naszej lidze.A mnie chyba dość uważnemu obserwatorowi wydawało się,że to rywale w lidze byli lepsi od tych z eliminacji w LM, bo gdyby byli tacy sami to tu i tam byłoby w kuper.Więc, nie wierzę,aby tak czyniono świadomie i stąd uważam słowa wypowiedziane za zbędne.Po prostu Panowie Szefostwo, drużyna, nie wy, ma grać lepiej i osiągać lepsze wyniki.Jest to jedyny płodny priorytet jaki znam w piłce naszej kopanej.

O tym,że po Trencinie i Irlandczykach wiemy coś więcej o kondycji piłki nożnej.
Obydwa zespoły miały ogromną dysproporcję w stosunku do nas jeżeli idzie o budżety ; Trencin mniejszy 13 razy, zaś Dundalk 40 razy.
Skupię się na Irlandczykach. Najpierw jeden wskaźnik, a mianowicie PKB Irlandii w przeliczeniu na mieszkańca jest ok.4,5 razy wyższy niż w Polsce. Kiedy sięgniemy do dochodu podzielonego współczynnik wzrośnie do ok. 6 razy.Oznacza to,że Irlandczycy są znacznie bogatsi od nas. I w ich kraju nikt nie wpada na pomysł,aby ich kluby były mocarstwami w piłce kopanej przez to, że będą dysponowały dużymi pieniędźmi.Sytuację finansową Legii jako tako znamy.W Dundalk to wygląda tak .Budżet roczny to ok. 1 mln. Euro, zarobki piłkarzy to od 2 do 3 tys.Euro miesięcznie, trener ok. 5 tys., wszyscy pracownicy klubu to wolontariusze.W klubie gracze zarabiają przez 10 miesięcy w roku, pracują dodatkowo. a na mecze biorą dni wolne bezpłatne.Byłem we wtorek na stadionie ok. 19.30 i z uwagą obserwowałem rozgrzewkę zawodników z Irlandii. Właściwie były to intensywne zajęcia o charakterze ogólnoatletycznym i siłowym.Ciekaw jestem ilu piłkarzy Legii zrobiłoby np. prawidłową pompkę z pełnym wymachem jednej ręki lub też pompki na jednej ręce.Dodam,że nasi na rozgrywce pojawili się o godz.20.10.Może ci piłkarze z Irlandii nie mają takich umiejętności czysto piłkarskich, pewno i talentu u nich niedostatek, ale są to sportowcy w każdym calu.Dowodza,że pieniądze nie grają.Pokazują,że piłka nożna to radość i że nie ma żadnego przymusu,aby ją uprawiać i że można inaczej,skromniej i na miarę możliwości.Ta konfrontacja "ceny" do jakości wypadła zdecydowanie na korzyść Irlandczyków.
I tylko malutki wtręt do wypowiedzi Prezesa o tym,że nasi piłkarze nie muszą odchodzić do innych klubów,bo w Legii dużo zarabiają.Otóż jest to całkowite rozminięcie się z faktami. W ostatnich 26 latach, nie tylko ostatnio ,z Legii odszedł każdy kto miał tzw. konkretną ofertę. Bez względu na to ile w Legii zarabiał. Powtarzam, bez względu na zarobki.Natomiast wielu, stanowczo za dużo, znalazło się u nas wyłącznie ze względu na pieniądze. Tylko,że ich zarobki były w rażącej dysproporcji do prezentowanego przez nich poziomu.
Ja nie mówię,żeby było tak jak w bogatej Irlandii Smile. To tylko gwoli dowiedzenia,że jeżeli komuś się wydaje,że to pieniądze są wszystkim co ważne, jest w błędzie.

O tym,że jak tak dalej pójdzie to nie będzie meczów Legii z Ruchem,ale Legii z Legią Smile.
To co powyżej zasygnalizowałem jest lekko prześmiewcze,ale piłkarze z naszej drużyny odnajdują się może nie tyle w Ruchu,ale u trenera Fornalika.Jest to trener o utrwalonym, bardzo poprawnym warsztacie pod którym zawodnicy podnoszą swoje umiejętności.Jest to również trener w elementarnym stopniu uczciwy i sprawiedliwy wobec zawodników.Dlatego jeżeli gdzieś mamy wypożyczać zawodników to pod jego skrzydła chyba najbardziej.Jeżeli więc zawodnik w Ruchu sobie nie poradzi ,to w Legii tym bardziej.Więc w tym kontekście na uwagę zasługuje wywalczenie sobie miejsca w I składzie Ruchu przez Kubę Araka, który "wygryzł" z niego Stępińskiego. Jeżeli Legia chciała kupić Stępińskiego to jak Arak jest zdaniem Fornalika od niego lepszy to wnioski nasuwają się same. Aczkolwiek wczoraj Pazdan z Lewczukiem nauczyli go pokory Smile.

O tym,że czas powinien pracować na nasza korzyść.
Niezależnie od negatywnych odczuć tyczących gry Legii w bieżącym sezonie to obiektywnie trzeba przyznać,że niebywała presja na awans do LM zrobiła swoje.Z jednej strony zysk w postaci awansu ogromny,ale z drugiej koszt też ogromny.To co nazywamy stroną mentalną było wyłącznie jednokładne i jednowymiarowe.To tak jak by kierowcy nakazano jechać tylko drogą jednokierunkową z jednym pasem ruchu.Na to nałożyła się chyba słabsza forma fizyczna, gdyż braki szybkościowe były aż nadto widoczne. To chyba stąd taka bojaźliwość, wręcz strachliwość w grze, tak bardzo i słusznie krytykowana.To co napisałem nie jest usprawiedliwieniem lecz wskazaniem na to ażeby na wyniki w ESie spojrzeć pod różnymi kątami i z różnych punktów widzenia.Na pewno przyda się sztabowi Legii dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach. Wydaje się bowiem ,że obiektywne przesłanki w postaci pierwszeństwa w realizacji nadrzędnego celu i gry co 3 dni są ważkie, lecz korekty w pierwszej kolejności w przygotowaniu fizycznym są niezbędne.Również bardzo ważne jest wskazanie na popełniane błędy, nie tylko przy obronie przed stałymi fragmentami gry,jak i czas niezbędny na pracę treningową nad ich wyeliminowaniem.Zwrócić należy również uwagę na fakt,że do Legii trafiło niedawno 4 nowych zawodników o dużym doświadczeniu i ograniu, którzy nie stali się wzmocnieniami na miarę oczekiwań. A stało się tak, bo nie było naturalnego okresu na aklimatyzację w nowym otoczeniu i przede wszystkim na integrację w nim i z nim.Tych wszystkich problemów w przerwie w rozgrywkach nie da się rozwiązać całkowicie, ale musza być one być zminimalizowane.Dużą nadzieję wlał we mnie ostatni wywiad trenera Hasiego, który to co wadliwe poprawnie identyfikuje co oznacza,że twardo stąpa po ziemi i chce się mierzyć z wyzwaniami. a nie tylko ich unikać chowając głowę w piasek.Wygrana z Ruchem trochę poprawi atmosferę w zespole i wokół niego.

O tym,że trener na razie dobiera ustawienie wyjściowe do zawodników.
Przypomnieć należy,że trener Hasi zapowiadał grę ofensywną Legii co niestety jak dotąd rozmijało się z praktyką boiskową.We wczorajszym meczu z Ruchem można było wreszcie zauważyć zmianę dotychczasowego nastawienia na to postulowane.W tym miejscu wypada stwierdzić,że nie ma takiego obowiązku,aby grać wyłącznie pressingiem, gdyż od niego samego niczego pozytywnego w naszej grze nie przybywa, nie ma obowiązku,aby za wszelką cenę utrzymywać się przy piłce, nie ma żadnego przymusu,aby grac super dokładnie. Jak i całej masy wydumanych za biurkiem powinności.Gra drużyny musi być elastyczna i zawierać różnorodne rozwiązania, których zastosowanie będzie utrudnieniem gry dla przeciwnika.Ale, aby tak się działo to forma wszystkich zawodników musi być znacznie wyższa i bardziej wyrównana. Gołym okiem widać,że tak nie jest.Jedni są w stanie poruszać się po boisku tam gdzie tego wymaga sytuacja i gdzie są najbardziej przydatni,a inni niestety mniej.Dlatego musimy nadal grać z typowym , jednostronnie defensywnym pomocnikiem jakim jest Kopczyński.Ktoś musi łatać luki w środkowej strefie boiska przed naszymi środkowymi obrońcami.Chyba już niedługo.

O tym,że nasi zawodnicy nie oduczyli się grać w piłkę.
Fala krytyki jak spadła na naszych piłkarzy była nadmierna.Nawet kiedy chwalono za awans do LM to czyniono to zdawkowo na zasadzie tak ,ale...
i tego, ale było tyle,że tego tak nie było widać.Nie znaczy to wcale,że nie było za co krytykować, bo było, lecz uważam,że nie tylko w jedzeniu i piciu umiar jest ze wszech miar wskazany. I zawsze trzeba mieć w sercu i na języku chociaż odrobinę uznania i za Awans do LM i za każdą wygraną, nawet z Ruchem Smile.I tej życzliwości każdemu kibicowi Legi z serca życzę.
12poniedziałek, 29, sierpień 2016 22:21
Senator
Panie Zbyszku napisał się pan a ja jak czytam zdanie że Arak wygryzł Stepinskiego to nie wiem czy całą resztę traktować poważnie.
13wtorek, 30, sierpień 2016 07:28
Oley
@Senatorze
ale "wygryzł" było w "cudzysłowie"
Smile
14wtorek, 30, sierpień 2016 12:05
Senator
@Oley
Ja nie dość że lubię pana Zbyszka to i bardzo szanuję , może i dlatego pozwalam sobie na zwrócenie uwagi, Jeśli pan Zbyszek pisze tak .Więc w tym kontekście na uwagę zasługuje wywalczenie sobie miejsca w I składzie Ruchu przez Kubę Araka, który "wygryzł" z niego Stępińskiego. Jeżeli Legia chciała kupić Stępińskiego to jak Arak jest zdaniem Fornalika od niego lepszy to wnioski nasuwają się same. moim zdaniem to chciejstwo pana Zbyszka . Ani Arak nie " wygryzł " Stepinskiego ani tym bardziej Fornalik nie uważa go w tej chwili lepszym .
15wtorek, 30, sierpień 2016 12:52
Oley
@Senator

nie pcham palca między drzwi... Smile
interpretacja jest czymś indywidualnym dla każdego z nas, na tym ona w głównej mierze polega...
oczywiście czytać Pana Zbyszka też bardzo lubię...
16wtorek, 30, sierpień 2016 14:32
Garm
Co więcej, Fornalik po meczu ostro skrytykował Araka (bardziej ogólnie swoich napastników, ale wiadomo, o kogo chodziło) i mówił, że musi przyjść przynajmniej dwóch lepszych. Jednym z nich ma być Niezgoda... ja nie wiem, czy to jest dobry kierunek.
17sobota, 03, wrzesień 2016 08:02
Zbyszek
@Senator,Oley.
Przepraszam za opóźnienie.Senatorze dziękuję za miłe słowa i odzwajemniam się. Moim od roku pisanym komentarzom pomeczowym staram się nadać lekki, taki felietonowy charakter. Tak i w tej części chodziło mi o pochwałę trenera Fornalika, który w Ruchu stawia na młodych zawodników i daje mi szansę na wykazanie się w meczach i tym samym na rozwój.I uznałem,że jeżeli Legia ma któregoś z młodych zawodników, którzy nie łapią się do kadry wypożyczać to właśnie do Ruchu.Zdanie o Araku w kontekście Stępińskiego w moim przekonaniu oddawało istotny element w metodzie pracy Fornalika, bowiem on wiedząc,że Stępiński odchodzi już nie stawiał na niego tylko szuka alternatywnych rozwiązań.W tym sensie użyłem słowa "wygryzł".
A Arak w tym meczu zawiódł i zagrał bardzo źle, gdyż egoistycznie.A na takie granie jest jeszcze za słaby i przeciwko Pazdanowi i Lewczukowi sobie nie poradził.I znowu w tym kontekście bardziej jednak bym chwalił naszych środkowych obrońców niż ganił Araka.I wreszcie zakończenie zdania miało charakter wskazania,że gdybyśmy mieli szukać za duże pieniądze kolejnej "gwiazdy" tylko dlatego,że zagraniczna to zawsze pod ręką jest nasz Arak.
Aczkolwiek jako napój,że tak powiem ożywczy to on już nasz nie jest. ,a i w smaku nie za ola Boga, bo na anyż trzeba amatora.Smile.
Tak i ten arak i Arak nie są najlepszymi w swojej klasie, ale i nie najgorszymi.
Pozdrawiam serdecznie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1