A+ A A-

Arka - Legia 0-1: Bez fajerwerków

Legia udanie rozpoczęła rok 2017. W meczu 21. kolejki ligowego sezonu nasza drużyna pokonała w Gdyni Arkę 1:0. Zwycięską bramkę zdobył w 39. minucie meczu Tomasz Jodłowiec.

 

W Gdyni w oficjalnym meczu w barwach Legii zadebiutował Tomáš Necid. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Malarz - Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hloušek - Jodłowiec, Kopczyński - Radović, Odjidja-Ofoe, Kazaiszwili – Necid. Trener gospodarzy Grzegorz Niciński postawił na zespół w składzie: Jałocha – Socha, Marcjanik, Sobieraj, Marciniak – Hofbauer, Łukasiewicz – Vinícius, Szwoch, Božok – Barišić.

W pierwszej połowie gra toczyła się w wolnym tempie. Legia przeważała, dłużej utrzymywała się przy piłce, wymieniała więcej podań, ale w grze naszej drużyny nie było jeszcze polotu, który pamiętamy z końcówki rundy jesiennej.

W początkowej fazie meczu to gospodarze byli minimalnie groźniejsi. W 4. minucie Barišić doszedł do dośrodkowania z rzutu rożnego, uderzył głową i piłka poszybowała w niewielkiej odległości od poprzeczki bramki naszego zespołu. W 14. minucie po nieporozumieniu Jodłowca i Pazdana atak Arki niecelnym strzałem zakończył Hofbauer. Cztery minuty później po błędzie Dąbrowskiego piłka trafiła pod nogi Viníciusa, który źle trafił w piłkę. W 19. minucie legioniści pierwszy raz postraszyli gospodarzy. W polu karnym piłkę opanował Necid, znalazł sobie miejsce do strzału, ale uderzył zbyt lekko by zagrozić bramkarzowi Arki. W 27. minucie Odjidja-Ofoe dośrodkował z rzutu wolnego, strzał oddał Dąbrowski, ale strzał naszego obrońcy był niecelny. W 39. minucie Legia objęła prowadzenie. Kazaiszwili podał piłkę w pole karne do Necida, Czech zagrał płasko z ostrego kąta, piłka dotarła do stojącego tuż przed bramką Jodłowca, który dopełnił formalności i nasza drużyna prowadziła 1:0. W 44. minucie lewą stroną przedarł się Marciniak, płasko dośrodkował, do strzału doszedł Hofbauer, ale Malarz spokojnie złapał piłkę.

Po pierwszej połowie Legia prowadziła jedną bramką, nie zachwycając swoją postawą, ale dając solidne podstawy ku temu, byśmy mogli liczyć na komplet punktów w pierwszym wiosennym meczu.

Przebieg meczu po przerwie nie różnił się szczególnie od tego co oglądaliśmy w pierwszej połowie. Uporządkowane i dość monotonnie toczące się spotkanie z rzadka zmieniało swoje oblicze, gdy  gospodarze usiłowali odważniej atakować nasz zespół, jednak płynnych ataków i czystych sytuacji strzeleckich było jak na lekarstwo.

W 49. minucie Necid uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu z prawej strony. Strzał był celny, ale zbyt słaby by pokonać Jałochę. Po godzinie gry trener Niciński dokonał dwóch zmian w swoim zespole. Boisko opuścili Božok i Łukasiewicz, w miejsce których pojawili się Formella i Kakoko. W 64. minucie Kazaiszwili płasko uderzył piłkę z linii pola karnego, jednak nie trafił w bramkę. W 70. minucie gospodarze mieli doskonałą okazję do wyrównania. Po przedłużeniu dośrodkowania z rzutu rożnego, kilka metrów przed bramką Legii do strzału doszedł niepilnowany Formella. Strzał piłkarza Arki minął słupek bramki Legii. Trzy minuty później głową z pola karnego strzelił Szwoch, ale uderzenie nie było na tyle mocne, by pokonać Malarza. W Legii na boisku zameldował się Guilherme, który zmienił Kazaiszwilego. Nasz brazylijski pomocnik zdołał zapisać się w protokole sędziowskim, niestety z powodu otrzymanej w końcówce meczu żółtej kartki. W 82. minucie z dystansu uderzył Odjidja-Ofoe, piłka minęła jednak bramkę Arki. W 90. minucie po stałym fragmencie znów na bramkę Legii strzelił Hofbauer i znów było to uderzenie niedokładnie. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Malarz z wysiłkiem przerzucił piłkę nad poprzeczką pod strzale Marciniaka i kilkadziesiąt sekund później sędzia Musiał zakończył mecz.

Legia zrobiła swoje – wygrała mecz rozgrywany w trudnych warunkach, na niełatwym terenie, mając w perspektywie nieodległą rywalizację z Ajaksem Amsterdam. Liczą się zdobyte punkty, forma wkrótce na pewno będzie znacznie lepsza.

Dyskusja (29)
1sobota, 11, luty 2017 22:49
Fajne przetarcie przed jednym z najważniejszych meczów w sezonie przy skrajnych warunkach na mrozie. (odczuwalna temperatura -21st )
Choć nie było tej jakości z końcówki jesieni, nawet przez sekundę nie bałem sie o wynik.
3 punkty zapewnił ten, którego wielu kibiców skreśliło Very Happy
Asysta Necida, bez kontuzji i to chyba najważniejsze, że znowu odrabiamy straty.
jedziemy dalej Wink
2sobota, 11, luty 2017 23:35
Zgred Maruda
Początek sezonu jak to początek sezonu...brak dobrego czucia piłki ( murawa nie pomagała) - za słabo, za mocno, za lekko, nie w tempo itd itp. Po dobrej grze w pierwszej części drugiej połowy ewidentne odcięcie prądu...Nie znoszę pasjami tego 1-0 na wyjeździe i końcowe minuty, byle jaki rykoszet, babol, obcinka i po wyniku.
Radovic z racji wieku a Odjidja z uwagi na przerwy w treningu na obozach będą wchodzić w dynamikę z poślizgiem. Wykonana praca całej drużyny będzie dawać pozytywne rezultaty z każdym meczem...
Legia pojechała po 3 pkt i je przywiozła - tyle o meczu.

Z Ajaxem może zaważyć pogoda, oni przy mrozach ( takich) nie grają, zapowiada się ciekawie.

A Jodłowiec jeżeli będzie na "wznoszącej" Wink to kto go w tej lidze zatrzyma?...i nie chodzi o bramkę z przyłożenia ale o całokształt...
Necid więcej pracuje niż Nikolic, kiedy się zgra powinno być Ok.
3sobota, 11, luty 2017 23:53
iocosus
Jestem usatysfakcjonowany przede wszystkim trzema punktami w inauguracji, ale na grę nie mam też jakiejś specjalnej ochoty wybrzydzać. Jodła „zamydlił” w ofensywie, pamiętał o defensywie i oby w ten sposób „mydlił” w kolejnych meczach.

Całkiem udany występ Kazaiszwilego, Hlousek dużo aktywniejszy od Jędzy, może Artur ciągle pamięta jak straciliśmy bramkę z Zenithem i w tej chwili woli bardziej przypilnować tyłów niż udzielać się z przodu. Do Dąbrowskiego mam pretensję o zachowanie z 70 minuty gdy po rożnym arkowcy w polu karnym dwukrotnie główkowali ostatecznie minimalnie obok słupka. Malarz ‘zrobił swoje’ w 90 minucie, za kołnierz, pod ladę, piłki nie wpuścił. Grę trzymają Odjidja z Rado, chyba z Necidem będą się „dogadywać”.

Straciliśmy trochę kontroli nad meczem w ostatniej jego ćwiartce, ale … liczą się trzy punkty.
4niedziela, 12, luty 2017 01:24
Senator
Kibic50 napisał coś o jednym z najważniejszych meczów w sezonie mając na myśli zapewne ten z Ajaxem. Ciekawa sprawa ponieważ to pierwszy znany mi kibic który tak mysli.
Co do meczu to już pisałem , to jest chore grać przy - 20 w piłkę nożną.
5niedziela, 12, luty 2017 01:32
Bolek
Zawsze od pierwszych dwóch-trzech meczów po przerwie (szczególnie zimowej) wymagam tylko jednej rzeczy - trzech punktów. Na wysoką formę piłkarzy nie liczę, bo tak naprawdę byłoby to niezbyt normalne a i trochę niepokojące, czy aby powera wystarczy do końca rundy.

Tak więc cieszę się z tego co jest, a świetny mecz Jodły traktuję jaki bonus.
6niedziela, 12, luty 2017 10:54
@Senator

"mając na myśli zapewne ten z Ajaxem"

Ależ skąd. Chodziło mi o mecz z Ruchem Chorzów. To po nim możemy zostać liderem Very Happy
7niedziela, 12, luty 2017 11:28
corazstarszy
@Senator
to pierwszy znany mi kibic który tak mysli

Ja bym się nieśmiało zgłosił na drugiego. Chodzi o to, że w sezonie 2017/18 Legia nie będzie miała już w swoim dorobku punktów z 2011/12, a były wówczas trzy zwycięstwa w fazie grupowej i remis ze Sportingiem w 1/16. Trochę nam po bojach w ChL brakuje to tego osiągnięcia i dobrą metodą na poprawienie się byłyby jakieś punkty z Ajaksem. Bo potem będzie ciężko w eliminacjach. No więc, Ajax jest ważny.

@kibic50
nawet przez sekundę nie bałem sie o wynik

To mi bliżej do iocosusa. Stresowałem się i obawiałem, że coś wpadnie w końcówce, jakiś rykoszet, gąszcz nóg, bezpańska piłka.

Z pozytywów to oczywiście wygrana, i to w meczu, gdzie przeciwnik mocno się postawił, zmuszając momentami Legię do takiej gry, jaka mu odpowiadała. Druga fajna rzecz - to krytykowani jesienią Jodłowiec i Dąbrowski. Nie że jakiś idealny występ, ale już na pewno w granicach wąsko pojmowanej przyzwoitości. Oby tak dalej. Jest radość, gdy piłkarz, któremu nie szło i na którym psy wieszano, poprawia się. Tak samo było przecież jesienią z Rzeźniczakiem.

No i to -20. Oglądając, też dużo rozmyślałem o trudach bycia zawodowym piłkarzem.
Powiem Kolegom, że bardzo bym chciał, żeby był taki mecz, że Legia będzie miała trzy rzuty karne. Jakie to jest ułatwienie.
8niedziela, 12, luty 2017 14:34
Zbyszek
O tym,że Legia nie traci wizerunku.
Różni hipokryci leją krokodyle łzy nad rzekomą utratą wizerunku przez Legię wskutek sporu pomiędzy współwłaścicielami klubu.Chcieliby,aby było jak u Fredry :"Zgoda, zgoda. A Bóg wtedy rękę poda".Prawdziwe życie to nie komedyjka napisana ku uciesze gawiedzi. To nie je-bajka, to je-bitwa. Tylko trzeba starannie odróżnić i oddzielić ziarna od plew. Legia to znana i uznana MARKA.I żaden pan taki, śmaki czy owaki swoja postawą,durnym gadaniem tego nie zmieni.To nie Legia traci. To ci panowie tracą poważanie,uznanie,renomę i wiarygodność.A więc cechy w biznesie najważniejsze.To oni powinni jak najszybciej wypić piwo jakie sami nawarzyli. Przede wszystkim w swoim dobrze rozumianym interesie.Bo to tylko im się wydaje,że Legia to oni.Oni są tylko przechodniami i doznają fałszywego złudzenia optycznego.I to jest ten poziom nazwijmy go emocjonalno-personalnym. Ale jest ten drugi realny.Nie ulega wątpliwości,że spór pomiędzy współwłaścicielami się zaostrza.Tylko,że niektórzy nadają temu sens wręcz katastroficzny.Dla mnie jest to działanie oczyszczające.Układ pomiędzy panami DM,BL i MW stał się toksyczny i dla zdrowia organizmu musi zostać uleczony.Ale w jaki sposób?. Kiedy bez emocji dokonamy retrospekcji to zauważymy,iż do przyjęcia były relacje pomiędzy panami DM i BL.Ba, panowie świetnie się uzupełniali.Aż doszedł ten trzeci. I jak w małżeństwie trójkąt wywołał rozwód. A sytuacja była przejrzysta i możliwa jest jej sanacja.Wystarczy,że pan BL przestanie być narzędziem w rękach panów Szumielewicza i MW.Zwłaszcza negatywna rola tego ostatniego jest niedoceniana, a to on jest głównie odpowiedzialny za tę chorobliwą zapaść. Można z góry założyć,że po ewentualnym wyeliminowaniu z gry pana DM przyjdzie rychło pora na uczynienie tego samego z panem BL.I wówczas Legia znajdzie się w rękach człowieka, który jeszcze 4 lata temu deklarował wrogość wobec niej. A dziś usiłuje wygumkować z życiorysu wiele lat pracy w poznańskim Lechu i to na nie byle jakich stanowiskach.I ja nie znajduję prostej odpowiedzi na z pozoru proste pytanie "To zbawca Legii czy też Koń Trojański ?".
Po ich ostatnim spotkaniu pismactwo wyraziło zdziwienie,że rokowania były spokojne.A co ?, mieli rozmawiać przy pomocy pięści?.Toż to są wykształceni , pochodzący z inteligenckich rodzin ludzie.Oni wiedzą jak się w określonych sytuacjach zachować, krew wypiją, śladu nie zostawiając. Tylko,że pod tą powłoka kryją się myśli nieczyste, które za nich wyrażają wynajęci pismacy.To oni walczą jak wściekłe psy, którym rzucono nie do końca ogryzioną kość.Więc jak u Mickiewicza w "Dziadach" cz.. III powtórzmy za Piotrem Wysockim w scenie w Salonie Warszawskim :"Naród nasz jak lawa/z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa/ Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi/Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi".

O tym,że jak cię widzą tak cię piszą.
Nie odnoszę wrażenia,aby zarząd Legii uświadomił sobie jakie obowiązki w różnych sferach wiążą się z wejściem na poziom, nazwijmy to subtelnie, arystokracji piłkarskiej.I od razu odpieram zarzut,że piłka nożna to to samo co przesadne dbanie przez różne paniusie o pieski czy kotki rasowe. Chociaż jak by się tak dokładniej przyjrzeć, to kto wie Smile.Czy Legia chce czy nie to wdepnęła w to bycie ponad i nie wypada być pod.Pod groźbą wykastrowania.Nie rozbudowując tematu nadmiernie można rzec,że ma on dwie warstwy : jedną osobniczą,a drugą biznesową. Ten aspekt osobniczy albo ściślej personalny sprowadza się do tego,aby do uznanej menażerii nie sprowadzać osobników podejrzanej konduity.To,że ktoś kiedyś celnie kopnął piłkę w naszą stronę nie oznacza,że to nie był przypadek i że on umie grać w piłkę na poziomie w Legii wymaganym.Tu odniosę się do niejakiego Lecha jako porównania.Nie tak dawno sprowadził on do Pyrlandii dwóch zawodników z Danii.Niby nic.Tyle,że Lech był Mistrzem Polski a zakupił najgorszych graczy z jednych z najsłabszych tamtejszych klubów.Media duńskie nie posiadały się ze śmiechu, a ichni kibice oraz kluby uznały,że skoro sprowadza się taki szrot to ta polska liga jest niewiele warta. I zespoły duńskie grają z naszymi klubami jak z marnymi przybłędami. Na szczęście z Chińczykami jeszcze nie gramy,ale ich jest więcej,więc ich śmiech jest znacznie donośniejszy.
A teraz drugi aspekt tej nowej dla Legii sytuacji.Może nawet poważniejszy, choć też jakoś z Chińczykami powiązany.Niewątpliwie "żółtki" psują rynek piłkarski.Zachowując proporcje Legia poczyna czynić u nas to samo.Otwarcie powiedział o tym właściciel Cracovii pan Filipiak co kpiną skwitował red, Bugajski w PS.Tu aż pióro świerzbiało,aby zastosować poetykę redaktora Stefana,ale dziś mam dzień miłosierdzia dla laików.Szczytem bowiem chamskiej bezczelności jest pouczać jak się robi biznes jednego z najbogatszych Polaków, który sam , na własny rachunek, za własne pieniądze i na własne ryzyko osiągnął sukces. A o dokonaniach "psujów" rynku zaświadczają "pomniki" PRL widoczne choćby w Warszawie w postaci Zakładów im. Nowotki. "Ursusa' ,FSO i dziesiątków innych.A w piłce nożnej choćby losy Polonii, ŁKS czy Widzewa.Jest bowiem rzeczą trudną do przyjęcia,aby sprowadzić 30 letniego obrońcę za 1 mln Euro, płacić mu rocznie 800 tys. Euro i wydać jeszcze znaczne kwoty na prowizje oraz za podpis na kontrakcie.Ktoś powie, a kto bogatemu zabroni?. Ano zabrania tego woluntaryzmu ten paskudny twór zwany rynkiem.Zachłystywanie się doraźnym zarobkiem i wydawanie wszystkiego jak leci bez pomyślenia za co będę żył w przyszłości jest deliktem.Przypomina to purchawkę, która rośnie i rośnie, aż w końcu pęka.
Gdyż to jest tak jak z samospełniającą się przepowiednią ; najpierw mając biznes marzy się o pieniądzach, a kiedy one przychodzą to się ich nie szanuje i zaczyna płacić więcej za towar za który niedawno płaciło się mniej i ta skala rośnie,aż się jej ciężaru nie dźwiga i wszystko się wali.Z hukiem. A strategia Legii powinna być jasna. Niezależnie od pobrzękiwania drewnianymi szabelkami przez konkurencję to wyłącznie nasz klub liczy się w Europie.Więc droga zdolnych ,grających w Polsce piłkarzy powinna być prosta. Najpierw Legia jako faktyczna promocja,a po sprzedaży uczciwy podział łupów.To co robi w tej chwili kierownictwo Legii drogę tę zamyka. Bo praw ekonomii i rynku się nie oszuka. Wielu próbowało,ale żadnemu się nie udało.

O tym,że przygotowania do sezonu mają swój sens.
Przez dziesiątki lat przygotowania do rundy wiosennej nie wzbudzały większych emocji. Tak po prawdzie to w mediach sprowadzano je do oceny gier kontrolnych.Przed 24 laty prasa zajęła się sposobem przygotowań trenera Wójcika,przed ponad 10 laty Wdowczyka i w zeszłym roku Czerczesowa. Lecz były to opisy zdarzeń niezrozumiałych.Taka próba poznania smaku cukierka przez lizanie papierka.A przecież te przygotowania muszą, tak na logikę czemuś służyć, bo inaczej to po cholerę one?. Bo chyba nie sparingom Smile.Podczas tych przygotowań zawodnicy są przymuszani do wykonania dużego wysiłki fizycznego.Od razu napiszę,że będąc zwolennikiem ciężkiej pracy bez której nie ma kołaczy, z aprobatą śledziłem zimowe przygotowania naszej drużyny.Pan Krzepota, który bardziej dał się poznać jak trener przygotowania fizycznego w sportach indywidualnych , głównie w pływaniu,a w piłce na szczeblu ESy był asystentem poszedł na duże ryzyko.Wiadomo,że okres przygotowawczy służy głównie ustaleniu maksymalnych możliwości obciążeniowych organizmu oraz wypracowaniem wytrzymałości ogólnej jako fundamentu kształtowania innych cech motorycznych.Sztab Legii w pierwszej części przygotowań robił wytrzymałość na bazie zmęczenia.Przypomnę,że jako pierwszy w ten sposób przygotowywał siatkarzy do Igrzysk w Montrealu w 1976 roku trener Hubert Wagner.Przy czym również wiadomo,że obciążenia treningowe musza być optymalizowane.Obrazowo przedstawił to pan Krzepota w postaci wiadra do którego można nalać tylko tyle wody ile ono może pomieścić. Nie więcej.W ten pośredni, niemniej dosadny sposób skrytykował on metody Czerczesowa.I to w ten proces przygotowawczy wpisane są mecze kontrolne.Ich głównym celem jest sprawdzenie stopnia wytrenowania do sezonu na jego określonym etapie.Zawodnicy, nie od dziś narzekają na pracę tlenową,ale bez jej wykonania uzyskanie odpowiedniej intensywności gry jest niemożliwe.Równocześnie w takich test-meczach zawodnicy wykorzystują wszystkie możliwości fizyczne jak siła, szybkość wytrzymałościowa, szybkość, wybieganie, gibkość itd. A tych cech motorycznych w jednej jednostce treningowej równocześnie kształtować nie można.To właśnie odróżnia mecz nawet sparingowy od treningu.W meczu kumuluje się praca wielu jednostek treningowych.Elementy taktyczne, zgranie, zrozumienie w takich meczach są ważne,ale drugorzędne.Natomiast dochodzenie do pełni formy odbywa się poprzez mecze w sezonie oraz w mikrocyklu.Dlatego wysokiej dyspozycji startowej od początku rundy u naszej drużny spodziewać się nie należy.

O tym,że na przebudowę drużyny potrzeba planu i czasu.
Zacznę od sloganu :"Legia musi mieć plan. Legii nie stać na stratę czasu".
Było pewną oczywistością,że Legia konsekwentnie kierowana musi wejść pod względem sportowym na europejski poziom.To,że to się stało tak wcześnie to duża zasługa Prezesa.Niestety zaplecze logistyczne pozostało w poprzedniej epoce.Ja nikogo nie obwiniam ani nie oskarżam. Po prostu ludzie za te kwestie odpowiedzialni dopiero się uczą.Ale życie ich stale wyprzedza,więc,aby go dogonić muszą uczyć się szybciej i próbować wyprzedzać zdarzenia. Czyli planować.A przede wszystkim wreszcie, nareszcie określić jakie typu klubem ma być Legia, dziś, jutro, pojutrze.Bowiem drużyna musi być budowana tak jak solidny dom na lata, gdzie wszystkie elementy są poukładane i pasują jeden do drugiego.Gdyż na razie z jednej strony to wygląda jak stara mocno zużyta kapota, w której jak się utworzy jakaś dziura to się ją łata tym co jest pod ręką.A kapota jest zielona, a łaty na niej raz czarne, raz białe, a innym razem żółte.Taka pstrokacizna. Jednym się podoba, innym mniej.Z drugiej to domek jeszcze nie gotowy, a już dobudowywane są do niego różne przybudówki, jakieś ozdóbki,ornamenty co trochę przypomina pokraczną maszkarę. Jednym się podoba innym mniej.Ja powiem,że w gruncie rzeczy nie chodzi o estetykę,ale o funkcjonalność.Bo najbardziej to co jest podoba się tym co są w środku i powiadają,że robią wszystko co mogą.
A piszę ten fragment przed meczem z Ajaxem, który w swoim CV ma wielokrotne bycie na szczycie. I ten klub w dobie obecnej wybrał właściwy sobie model funkcjonalny. Nie sadzi się na powrót na tron, jest w czołówce ligi i stale obecny w Europie.A grają w nim zawodnicy, z których najstarszy byłby najmłodszy w Legii.Wiek zawodników pierwszej jedenastki Ajaxu grającego w ustawieniu 1-4-3-3 : 20-22,24,20,21-22,24,21-18,19,22. Wieku naszym zawodnikom nie wypominam.Przypominam ,że tylko wino im starsze tym lepsze.Nie namawiam do odmładzania, lecz do określenia jaka ma być nasza drużyna czy tych co odchodzą czy tych co wchodzą. Czyli jaka jej przyszłość.

O tym,że taktyka Arki jest kopią gry Legii Berga.
Naśladownictwo czasami jest mile widziane. Trener Arki przejął schematy taktyczne od b. trenera Legii Berga, poza jednym, a mianowicie skrzydłowi nie grają na odwrócona nogę.A tak jest wszystko : wybijanie piłki z własnej połowy, gra bocznych obrońców do końcowej linii, łamanie linii gry na wysokości pola karnego przez skrzydłowych, asekuracja wychodzących do przodu bocznych obrońców oraz skrzydłowych przez ofensywnego pomocnika,szerokie granie przez defensywnych pomocników przy ofensywie własnej drużyny i wąskie w defensywie, przegrywanie piłki z jednej strony boiska na drugą, pilnowanie rywali wedle pozycji. Tylko,że w tzw. praniu wychodzi to trochę karykaturalnie, gdyż,aby pewne schematy grały to potrzeba do nich wykonawców, bo same ustalenia nie grają i przede wszystkim nie wygrywają.A umiejętności techniczne rywali w większości są takie sobie.Bowiem gdyby były większe to nasza wygrana byłaby mocno wątpliwa.

O tym,że opaska kapitana u Radovicza jest znakiem czasu.
Dotychczas Miro był gdzieś w tle. Ponoć zmienił się tak bardzo,że przestał narzekać na wszystko.Ba, ponoć zaczął wszystko chwalić. No to mamy kapitana, któremu wszystko się podoba.Takich nam trzeba Wink.

O tym,że ustawienie taktyczne powinno odpowiadać charakterystyce gry zawodników.
Kiedy tak patrzałem na poczynania naszych zawodników to pierwsze co się rzucało w oczy to niewykorzystanie możliwości Necida. Jego charakterystyka
wymaga,aby w jego strefie gry był inny napastnik dysponujący dużym potencjałem szybkościowym, taki, który by odciągał od niego kryjących go rywali. Bowiem on pozostawiony sam sobie zbyt często bywa bezradny.
Pora najwyższa,aby wykorzystywać w pełni cechy gry Jodłowca. Ja nie rozumiem jak najlepiej grający głową nasz zawodnik przy stałych fragmentach pęta się gdzieś z boku, bardziej asekurując niż atakując.
Odwrotna sytuacja tyczy Dąbrowskiego , który ustawiony jako mający wybijać piłki głową po rzutach rożnych rywali nie jest przeszkodą dla nich gdyż za późno podejmuje decyzje i spóźnia się z wyskokiem oraz atakiem na przeciwnika.
Jesienią ustawienie naszej drużyny było bardziej elastyczne.

O tym,że nasza drużyna prezentowała się lepiej niż można było oczekiwać,a Arka chyba nieco gorzej.
W poczynaniach drużyny Arki wyraźnie widać było ,że bardzo obawiają się siły gry ofensywnej naszej drużyny, Pewnikiem jest to pokłosiem naszych zdecydowanych wygranych jesienią. Nawet kiedy nasz zespół zaczął grać na czas nie byli oni w stanie się przełamać.I żeby było jasne. Ja nie mam żadnych pretensji o takie granie do naszych zawodników.Po strzeleniu bramki przetrzymywaliśmy piłkę , bo to leżało w naszym interesie. To przeciwnik jak chciał uzyskać korzystny wynik dla siebie powinien chcieć coś zmienić .ale grali oni zbyt zachowawczo i schematycznie,aby naszym zrobić krzywdę,A ponadto kiepsko sobie radzili z grą kilku naszych zawodników, którzy posiedli umiejętności improwizacyjne.
No i taka refleksja. Dobrze, iż rundę wiosenną rozpoczynamy od słabszych rywali , bo forma fizyczna dopiero powinna nadejść.
9niedziela, 12, luty 2017 17:12
dalkub
wynik cieszy, gra mniej, ale szczerze lepszej się nie spodziewałem. Po pierwsze ten kto grał przy takiej pogodzie wie doskonale że.........grać się nie powinno. Dziwię się takim organizatorom, którzy wiedzą że mamy mrozy i wiadomo że o 20.30 będzie kilkanaście stopni mrozu, można mecz zrobić o 14.00 jak jest słońce i znacznie cieplej i kibice mniej by zmarzli i zawodnikom byłoby normalniej - ale...... Druga rzecz to boisko - piłka się nie toczyła tylko skakała. Ciekawe jest to, że Magiera wystawił Jodłowca i Kopę, oraz Kazaiszwilego a na ławce zostawi Gui - czy to wariant na Ajaks? czy też Gucio w formie słabszej jest? spodziewałem się że za Moulina wejdzie Gui. Jodłowiec grał zdecydowanie lepiej niż jesienią, co i tak nie powoduje, że zmieniam zdanie o jego przydatności do gry w Legii Magiery - czekam na Francuza
Zgadzam się chyba z większością, że dwumecz z Ajaksem znaczenie ma niewielkie i zwycięstwo w tym dwumeczu będzie bardzo przyjemną niespodzianką, a porażka praktycznie niczego nie zmieni
10niedziela, 12, luty 2017 23:57
Moros
Większość komentarzy jest zgodna. Gra nie zachwyciła ale najważniejsze, że są punkty. Nikt chyba za bardzo nie marudzi, bo ani aura, ani boisko ani moment sezonu nie sprzyjał jakimś fajerwerkom. Tu trzeba było wygrać, najlepiej bez strat w postaci jakiś kontuzji i czekać na lepsze czasy. Najprawdopodobniej(o jakiś urazach cisza, ale to "tydzień" pokaże czy kogoś nie pokopali) udało się to wykonać w 100%.

Co do Ajaxu to na dzień dzisiejszy w ogóle nie czuję tego dwumeczu. Dwa lata temu, sprawdzałem każdy wynik Holendrów w lidze i śledziłem ich formę. Teraz tego nie ma i w sumie nie wiem dlaczego. Najprawdopodobniej w czwartek kiedy media nakręcą atmosferę, z pierwszym gwizdkiem sędziego, stres związany z tym meczem przyjdzie. Przynajmniej taką mam nadzieję, choć ta dawka emocji związanych z jesienną Ligą Mistrzów chyba trochę "wypruła" mnie z emocji związanych z takim Ajaxem. Chciało by się tej Ligi Mistrzów jeszcze, a tutaj wygląda na to, że liga sama się nie wygra i to jest w tej chwili najważniejsze.
11poniedziałek, 13, luty 2017 09:40
@ Senator i pozostali, którzy tak nie myślą.

Odstawiając na bok emocje, jakie już w czwartek da nam mecz z Ajaxem Amsterdam i posługując się wyłącznie logiką uważam że:

Rozgrywki ligowe są jedynie etapem do rozgrywek Europejskich, które z całym szacunkiem do wszystkich drużyn występujących w Ekstraklasie stoją w hierarchii znacznie wyżej. Po pierwsze dają ogromną kasę jak też punkty, które do tej kasy znacznie skracają drogę.
Przykład Legii z kilku ostatnich sezonów, a szczególnie z tego pokazuje, że w naszym (krajowym) przypadku, jest to jedyna droga do wejścia na wyższy poziom.
Krezusi jakoś się do Polski nie garną.

Pokonując Ajax zdobędziemy kolejne, potrzebne do rozwoju pieniądze jak i punkty, które pozwolą nam wskoczyć do wyższego koszyka.
Jak można "olewać" mecz w LE na korzyść ligi, która ma nam dać możliwość gry w tej lidze jest dla nie niepojęte, chyba że zadowalamy się jedynie grą czy wyjściem z grupy.
Dla mnie to nielogiczne.
Trzeba zrobić wszystko aby pokonać Ajax, tym bardziej, że pozwala na to obecny skład i forma w jakiej jesteśmy. W przyszłym sezonie bez VOO, który wg mnie daje 40% jakości w ataku, będzie znacznie trudniej.
12poniedziałek, 13, luty 2017 10:59
Zgred Maruda
@kibic50

To nie jest tak do końca, że się "deprecjonuje" Ajax oraz punkty rankingowe. Trener Magiera w wywiadach jak i realizacją obciążeń na obozach dał bardzo jasny przekaz co jest priorytetem w rozpoczętym sezonie. Innymi słowy nie szukał odpowiedniej świeżości i dynamiki już na jego początku, na samo starcie w pucharach. Notabene taka świeżość rzuciła mi się w oczy jeśli chodzi o Gdańszczan we wczorajszym meczu...( to ich przygotowania -nic mi do tego).
Wracając do Holendrów, zawodnicy wiedzą z kim grają, wiedzą, że grają o punkty i premie, ale jak sam piszesz obecna forma zweryfikuje ten dwumecz. Przecież nie ma wątpliwości, że zrobią wszystko aby zrewanżować się Ajaxowi i zagrają na najwyższym poziomie jaki mogą na ten moment osiągnąć, więc zrobią wszystko by wygrać.
Jednak trudno się nie zgodzić z Magierą, że te dwa mecze to ważny, przyjemny dodatek do bardzo ważnego sezonu w walce o tytuł MP. Ważny ale nie najważniejszy...z rozwiązaniami wlaścicielsko - finansowymi w tle oraz pewnej świadomości w jakiej sytuacji znajdziemy się w sezonie 2017/2018...
13poniedziałek, 13, luty 2017 11:10
corazstarszy
@kibic50
Jak można "olewać" mecz w LE na korzyść ligi, która ma nam dać możliwość gry w tej lidze ...

Tak, ale tutaj to już, pewnie z rozmysłem, wychylasz wahadełko zbytnio w drugą stronę. Sukces ligowy uprawnia do startu w eliminacjach do pucharów. Nie jest więc celem bez dalszego ciągu ani wyłącznie uczynieniem na złość innym klubom ekstraklasowym.
Póki co, z Polski tylko jedna drużyna startuje w eliminacjach ChL. Zatem, i Ajax jest ważny, i liga jest ważna. Tak się szczęśliwie, za sprawą trenera Hasiego, potoczyło, że nie musimy już rozmyślać, co uczynić z Pucharem Polski.
No więc, trzeba starać się zapunktować w Lidze Europy (choć powiem wprost - w awans Legii bardzo mocno wątpię; już nie jesteśmy w transie jak w listopadzie i grudniu; niczyjej winy w tym nie ma), jak i wygrać rozgrywki krajowe.
Co do tych ostatnich, to mi dochodzi jeszcze jeden aspekt: ja uważam, że Legia ma za mało MP, jestem niewyżyty pod tym względem, nigdy się znudzę i MP dostarcza mi od strony kibicowskiej równie mocnych i dużych radości jak sukcesy międzynarodowe.
14poniedziałek, 13, luty 2017 13:30
@ Zgred

"Jednak trudno się nie zgodzić z Magierą, że te dwa mecze to ważny, przyjemny dodatek do bardzo ważnego sezonu w walce o tytuł MP. Ważny ale nie najważniejszy"

No właśnie tu nie dostrzegam logiki.
Dlaczego te mecze są dodatkiem ? Po co chcemy wygrać ligę ? Po to, by grać w Europie. Skoro w niej (ciągle) gramy, to dlaczego odpuszczamy, bo liga jest najważniejsza. Przecież to sie kupy nie trzyma, tym bardziej, ze w tej Europie jesteśmy. Czy będziemy w kolejnym sezonie czas pokaże.
Jedynym usprawiedliwieniem byłoby jasne określenie, ze gramy wyłącznie o LM, co w mojej ocenie może być niezwykle trudne. Drugi raz takiego farta w losowaniu mieć raczej nie będziemy.

@ corazstarszy

" jestem niewyżyty pod tym względem, nigdy się znudzę i MP dostarcza mi od strony kibicowskiej równie mocnych i dużych radości jak sukcesy międzynarodowe."

Mam tak samo jak Ty Smile
Musisz jednak przyznać, że pokonanie Sportingu 1:0 dało nam znacznie więcej radości niż 5:0 z Łęczną. O remisie z Realem nie wspomnę, bo nie było nas na stadionie Wink

Wydaje mi się, że nasi najlepsi piłkarze zdecydowanie wyżej już cenią wygrane w Europejskich rozgrywkach niż w ekstraklasie.
Podobnie jak kibice, których na trybunach z pewnością zasiądzie więcej w czwartek niż w niedzielę
15poniedziałek, 13, luty 2017 13:32
Pancz
Po za tym nie trzeba wygrywać ekstraklasy, żeby grać w CL - "wystarczy" wygrać CL lub LE Very Happy
16poniedziałek, 13, luty 2017 13:36
@ Pancz

Wbrew pozorom, to co piszesz nie jest pozbawione sensu.
W obecnym sezonie wygranie LE wcale nie jest niemożliwe, jeśli tylko wszyscy nasi piłkarze zagrają na najwyższym poziomie.
Tak więc wg mnie bliższa jest droga do LM przez LE niż MP i eliminacje
17poniedziałek, 13, luty 2017 14:10
Zgred Maruda
@kibic50

OK...to inaczej Wink
Określ skalę rozczarowania w związku z dwoma wydarzeniami:
a) przegrany dwumecz z Ajaxem
wieńczący nasz sezon udziałem w LM ze zdobyczami punktowymi w ilości 7.7250 a dodatkowe ewentualne 2 punkty z Ajaxem nie gwarantowałby rozstawienia w eliminacji przyszłej LM ( oczywiście jeżeli zdobędziemy tytuł)

b) przegrane Mistrzostwo Polski
i w zależności od zdobytej lokaty w tabeli eliminacje do LE, lub ( czego przecież teraz wykluczyć nie można) brak możliwości eliminowania się do pucharów...czarny scenariusz

a więc "in de winner is" Wink...
18poniedziałek, 13, luty 2017 14:36
@ Zgred

Moja skala rozczarowania nie ma tu nic do rzeczy.
Całkiem niedawno piłkarze Legii byli rozczarowani remisem z Realem Madryt Very Happy
Przychodząc na ligowe mecze myślę o zdobyciu MP, bo oprócz kolejnego pucharu w gablocie daje nam możliwość udziału w kwalifikacjach LM. Niestety tak jakoś się składa, że robimy to raz na 20 lat.
Pozostają nam więc rozgrywki w LE, w których od jakiegoś czasu radzimy sobie całkiem nieźle, więc nie widzę powodu, aby najbliższy dwumecz z Ajaksem odpuścić kosztem rozgrywek ligowych, dzięki którym mamy grac w LE. Przejście do następnej rundy oprócz ogromnej satysfakcji kibiców i punktów w rankingu daje możliwość zarobienia kasy, dzięki której możemy oglądać takich piłkarzy jak VOO, Moulin, Radović, Jędrzejczyk, Necid, Pazdan, Hlousek, Gui czy Chukwu (wierzę że wypali).
Mój apetyt znacznie wzrósł i w razie porażki z Ajaksem odczuwać raczej będę niedosyt niźli rozczarowanie.
19poniedziałek, 13, luty 2017 14:52
Zgred Maruda
@kibic50

z tym , że ja nigdy czegoś podobnego nie zadałem :
"... aby najbliższy dwumecz z Ajaksem odpuścić kosztem rozgrywek ligowych,"

mało tego Magiera i piłkarze także
a osobiście dla mnie przejście Holendrów będzie bardzo dużą satysfakcją Wink
co nie zmienia faktu, że odpadnięcie...nie przyniesie poczucia żalu czy niespełnienia marzeń Wink
20poniedziałek, 13, luty 2017 15:36
@ Zgred

Z tym, ze ja Ci niczego nie zarzucam Wink

Napisałem, że "dla mnie jest to jeden z najważniejszych meczów w sezonie", bowiem w razie wygranej dającym awans do 1/8 finału LE

Kiedy ostatnio byliśmy tak wysoko ?
21poniedziałek, 13, luty 2017 16:16
świrekwampirek
W sezonie 2014/15 za trenera BergaSmile

Chyba na ocenę wagi spotkania z Ajaxem duży wpływ ma nasza pozycja w lidze. Gdyby Legia była liderem i to z punktową przewagą ciśnienie byłoby większe a że musimy gonić wiele osób skupia się bardziej na lidze.
22poniedziałek, 13, luty 2017 16:40
Nie przypominam sobie byśmy za Berga awansowali do 1/8 LE
Za Urbana też nie Wink
23poniedziałek, 13, luty 2017 17:10
corazstarszy
@kibic50
Musisz jednak przyznać, że pokonanie Sportingu 1:0 dało nam znacznie więcej radości niż 5:0 z Łęczną. O remisie z Realem nie wspomnę, bo nie było nas na stadionie Wink

Tak, przyznam oczywiście. Nie ma co porównywać. Ale gdy sobie przypomnę intensywność przeżycia po golu Piotra Włodarczyka w Zabrzu w kwietniu 2006, to już porównanie z odczuciami po niedawnych golach Moulina i Guilherme by się zdecydowanie znalazło.
Maksymalistycznie trzeba: i Ajax, i liga.
24poniedziałek, 13, luty 2017 21:02
Zbyszek
Panowie odnośnie meczu z Ajaxem to jednak proponuję abyśmy swe rozważania oparli na realiach gry tej drużyny w Eredivisie. W tym roku rozegrali oni w niej 5 meczów i wszystkie wygrali, w tym 3 na wyjeździe. Wyniki :Zwolle 3:1,Utrecht 1:0,Den Haag 3:0,Roda Kerkrade 2:0 i Sparta 2:0 Grali co prawda z drużynami, poza Utrechtem ,z drugiej połowy tabeli,ale stracili w nich tylko jedna bramkę.Jest to drużyna bardzo młoda, o czym wspomniałem już w komentarzu wyszczególniając wiek graczy podstawowej jedenastki.
Nie widziałem w meczach tylko pozyskanego Brazylijczyka Davida Neresa, który grał w Młodzieżowych Mistrzostwach Ameryki Południowej ,a zdaniem fachowców charakterystyką gry i umiejętnościami przypomina Neymara.
Ajax ma bardzo wyrównany skład w którym wyróżniają się 20 letni środkowy obrońca Sanchez z Kolumbii i 19 letni duński napastnik Dalberg. Ten drugi z powodzeniem zastąpił Milika, nie ma tak jak Polak ułożonej lewej nogi,ale jest bardziej wszechstronny.
Różnica w poziomie zawodników i klasie gry pomiędzy Legią i Ajaxem moim zdaniem jest niewielka. Na dziś z uwagi na to,że grają od połowy stycznia co tydzień są w wyższej formie fizycznej i co ważne w rytmie meczowym. Legia ma na pewno bardziej doświadczonych, ogranych i odpornych na chwilowe niepowodzenia zawodników. Powiada się,że młodzi gracze mają często duże wahania formy i to jest ich wada. Oby wypadło tak w meczu z Legią,bo jednak jako drużyna chyba są od nas o ten "koński paznokieć " lepsi.

A jak grają.Na ogół w ustawieniu 1-4-3-3.
Nadspodziewanie dobrze i przede wszystkim skutecznie w obronie.Są w tej formacji bardzo aktywni, ruchliwi. Kiedy trzeba atakują , kiedy trzeba blokują, asekurują i dobrze kryją. Nie dają się ogrywać jeden na jednego. Bardzo trudno ich rywalom znaleźć miejsce do strzału w polu karnym.
Cechą charakterystyczną zespołu prowadzonego przez 54 letniego holenderskiego szkoleniowca Petera Bosza jest to,że w odróżnieniu od większości drużyn z własnej strefy obrony piłkę wyprowadzają poprzez środkowych obrońców. Z reguły po odzyskaniu piłki trafia ona do któregoś z bocznych obrońców, którą ją przytrzymuje,a w tym czasie obaj środkowi obrońcy wybiegają na ok.40 metr od własnej bramki i to oni rozpoczynają ofensywę własnego zespołu.Często w ataku na połowie rywala uczestniczy Sanchez.
W ataku rzadko stosują atak pozycyjny i niezbyt często kontratak. Ich gra w ofensywie i w fazie ataku na bramkę przeciwnika przypomina taktykę sępa. Mając piłkę w pobliżu pola karnego upatrują luki w obronie i starają się taki błąd w kryciu, ustawieniu, rozczłonkowaniu wykorzystać. Nie grają schematycznie, potrafią zdobywać bramki po indywidualnych dryblingach, krótkich zagraniach w polu karnym, dośrodkowaniach jak też po wypuszczeniu w "uliczkę".
W ostatnim meczu ze Spartą jeden z ich zawodników dał "popis" niesportowej gry. W 52 minucie mając na skrzydle piłkę zasygnalizował kryjącemu go rywalowi,że jeden z zawodników leży na murawie i wymaga pomocy, a kiedy ten go odpuścił pognał z piłką na bramkę przeciwnika.

Aby toczyć wyrównany mecz a zawodnikami Ajaxu nasi zawodnicy muszą być biegowo gotowi na duży wysiłek. A piłkarsko to nic nowego. W obronie maksymalna koncentracja, trzymanie głębi obrony i atakowanie rywali w fazie przyjmowania przez nich piłki. Przy ich atakach indywidualnych dobra asekuracja. W ataku "wyciąganie" obrońców przed pole karne i wrzutki piłek na wchodzących z głębi pola naszych zawodników.Widziałbym też duże możliwości w strzałach z dystansu, gdyż środkowi obrońcy po wycieczkach do przodu często zbyt głęboko wchodzą we własne pole karne.
A nade wszytko należy z nimi grać cierpliwie, konsekwentnie, nie dać się prowokować na wymianę ciosów czyli wykorzystywać większą dojrzałość .
A wynik ?. Jakiś tam padnie Smile.
25poniedziałek, 13, luty 2017 21:21
Baron
@Zbyszek

Czyli zagrajmy z nimi tak jak ze Sportingiem Wink
Najbardziej w meczu z nimi będzie mi brakować Jędrzejczyka, no i niestety o naszą obronę obawiam się najbardziej w tym meczu.
26wtorek, 14, luty 2017 00:24
dokanmars
wygrali w tym roku wszystko i starczy, od czwartku zaczną przegrywać
27środa, 15, luty 2017 19:34
Zbyszek
@Baron.
Ze Sportingiem graliśmy trochę inaczej.Przed wielu laty trener Kasperczak nazwał takie ustawienie w jakim graliśmy strefą stacyjną. W środkowej strefie utworzyliśmy niejako centrum decyzyjne , strefa obrony i tzw. II linia grały bardzo blisko siebie,zaś w działaniach ofensywnych rozszerzaliśmy pole gry stosując wymienność funkcji ,ale też 3 naszych graczy biegło do przodu mniej więcej w jednej linii, blisko siebie i nie wiadomo było, który dostanie piłkę.Zawodnicy Sportingu, którzy grali bardzo schematycznie z wyuczonymi zadaniami taktycznymi mieli poważny problem z identyfikacją zagrożenia i w pewnym momencie bardziej zaczęli myśleć o niedopuszczeniu do utraty bramki niż o jej zdobyciu.A wynikało to z faktu,że nasz trener pozwolił takim dobrym zawodnikom jak Odjidja, Moulin, Radovicz , Guilherme czy Prijovicz na improwizowanie w ataku przy zachowaniu szczelności w defensywie.

Z Ajaxem tak się grać nie da.Oczywiście można,ale po co?.Zagęszczenie środkowej strefy nie przyniesie pozytywnych efektów, gdyż oni w zasadzie o panowanie w tej strefie nie walczą. Dobrze bronią i różnorodnie atakują przegrywając tylko piłkę przez środek boiska.Natomiast kwestią podstawową jest to jaką oni , a jaką my mówiąc kolokwialnie dysponujemy siłą gry. Moim zdaniem razem z Ajaxem jesteśmy na porównywalnym miejscu w rankingu , jesteśmy lepsi od wielu,ale są i lepsi od nas.Porównując to do boksu to można powiedzieć,że spotyka się dwóch rywali o podobnej klasie,ale różnej charakterystyce i przy wyrównanej walce zadecyduje jedna runda, a w niej jeden cios.
Przy czym w moim przekonaniu o ten ułamek większe szanse mają zawodnicy Ajaxu z uwagi na wyższą formę fizyczną oraz bycie w rytmie meczowym.
Natomiast nie dopatruję się słabości w drużynie Ajaxu spowodowanej młodym wiekiem większości piłkarzy. W Holandii to jest norma, nie tylko w Ajaxie i tam nikogo nie dziwi,że młodzi , a więc ok. 20 letni gracze decydują o obliczu zespołów.Nie można przykładać naszej miary do drużyn z innych krajów i upatrywać naszej siły w wieku zawodników. Moim zdaniem Legia w meczu ze Sportingiem pokazała dojrzałość i konsekwencję w grze co może być i naszym atutem w meczu z Ajaxem. Tylko pamiętajmy,że do meczu ze Sportingiem trener sposobił drużynę przez dłuższy czas weryfikując dobory personalne oraz sprawdzając ustawienie i doskonaląc sposób gry.
Teraz tego nie było widać. To,że nie będzie grał a Ajaxem Jędrzejczyk było wiadomo od "zawsze" ,a mimo to to on grał w meczach sparingowych i w meczu z Arką.Wiadomo było,że nie zagra Rzeźniczak i nadal nie wiemy kto obok Pazdana. Więc gra obronna jest dużą niewiadomą.Nierozstrzygnięta jest kwestia, kto jako 3 w II linii czy Kazaiszwili czy Guilherme. Przy czym przy znanym sposobie gry naszej II linii niezagospodarowany pozostaje Necid co dokładnie było widać w meczu z Arką.
Inaczej mówiąc nasza drużyna nie jest na Ajax przygotowana optymalnie.
Ale to nie przesądza o wyniku, bo nikt naszym zawodnikom umiejętności nie odebrał i mogą pokazać akurat w tym meczu "lwi pazur".
28czwartek, 16, luty 2017 13:09
Zbyszek
Wracając do składów na dzisiejsze spotkanie z Ajaksem to oczywiście możemy sobie dywagować do woli,ale przecież wiemy,że Bosz i Magiera nie wyciągną nagle jakiegoś królika z kapelusza i rzekną mu: "Teraz twoja kolej".

Możliwości mają ograniczone w tym sensie,że w takich meczach na ogół się nie ryzykuje i wystawia się tych jakoś tam sprawdzonych.
Najpierw Legia: Malarz - Broź, Pazdan, Dąbrowski, Hlousek - Kopczyński, Jodłowiec - Guilherme,Odjidja, Radović - Necid.
A teraz Ajax. Trener Bosz sporo zmienia, ale jest przewidywalny, bo to dobra holenderska szkoła, więc skład na Legię ułoży na podstawie najtrudniejszego meczu w tym roku na wyjeździe z silnym Utrechtem, wygranym po 7 latach porażek i remisów oraz test meczu ze Spartą. A więc będą to: Onana - Sinkgraven, Viergever, Sanchez, Veltman - Zijech, Schone, Klaassen - Younes, Dolberg i jedyny ból głowy to trzeci napastnik, ja stawiam na Traore, choć częściej grał młodziutki Kluijvert, a może sprowadzony w przerwie zimowej Brazylijczyk Neres.

I przy okazji wymienienia graczy Ajaxu podzielę się taką niewesołą refleksją.
W poniedziałkowym wydaniu PS ukazała się wypowiedz b.trenera "Bobo"Kaczmarka o Ajaxie i o samym meczu. Pewno dlatego dopiero po niedzieli,że Kaczmarek był proszony wcześniej,ale chciał obejrzeć choć raz mecz Ajaxu. Zabawne jest,że odmłodził środkowego obrońcę Viergevera o całe 10 lat twierdząc,że ma on lat 18 podczas, gdy ma 28 i stabilizuje młody w sumie blok obronny.Na tej podstawie zbudował całą teorię o tym,że ten młodziak popełnia błędy i nawet w meczu ze Sparta pozwolił rywalom na stworzenie dwóch czystych sytuacji. Nie był by tez sobą, gdyby nie tworzył mitu ,że dwa lata temu Ajax był tak słaby,ze Legia się skompromitowała nie eliminując go.Przytyk tyczył oczywiście Berga , bo gdyby trenerem był on to by wystawił Rado i byśmy awansowali. Cały "Bobo".Im starszy tym bardziej przekonany,że był najlepszym trenerem i odkrył wszystkich najlepszych graczy.I nie tylko o to chodzi,że ten cały wywód oparty na rzekomej małoletniości wszystkich graczy Ajaxu kupy się nie trzyma,ale pismactwo nie zwróciło uwagi na sprawdzalny fakt dostępny w necie.
Coraz częściej mamy do czynienia ze zwykłym nieuctwem i tworzeniem teorii nie opartych na faktach.,ale zgoła na zmyśleniach, takim filozofowaniem dla wyjątkowi tępych i ubogich duchem.
Dodam,że drugim doświadczonym graczem,który pewno zagra przeciw nam jest 31 letni Schone, który z kolei uspakaja grę w środkowej strefie boiska.
Tak więc Ajax to rzeczywiście młoda drużyna,ale wsparta dwoma doświadczonymi zawodnikami.
29czwartek, 16, luty 2017 13:41
Zbyszek
A ja mając świadomość bycia Don Kichotem staram się powściągać niezdrowe emocje i jednak próbować rozmawiać o futbolu. A nie z braku instrumentarium służącego do takiej dyskusji wyciągać tematy zastępcze i jałowe.
Piłka nożna jest tym co rozgrywa się na boisku oraz jak ona jest kształtowana przez decydentów.
Zjawiska oboczne są wyolbrzymiane przez abnegatów i żądnych uciechy pismaków, którzy nie bardzo wiedzą na czym ta piłka polega i wierzą święcie,że ich wypociny , gdyby nie ta kopana byłyby objawieniem.
I to nawet przy okazji takiego byle jakiego meczu jak ten z Ajaxem ujawnia się w okazałości całej.
Bo piłka nożna to jest gra w określony przedmiot i jedni potrafią to robić lepiej , a inni gorzej.I tyle.
A w wymiarze awansu przed meczem Legii z Ajaxem to wypada rzec,że nikt w takim meczu nie gra tak jak on sam chce. Nikt nie jest w stanie tylko atakować lub tylko się bronić.
Problem polega na tym,że ten kto biernie dostosuje się do sposobu gry przeciwnika traci szanse na wygraną..
Walka w takich meczach to tak naprawdę bitwa o inicjatywę i o utrzymanie przewagi w aktywności .
Reszta to puste gadanie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1