- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Rosja 2018: Więcej niż koloryt
Zaczynamy poznawać pucharowe pary mistrzostw świata. W jednej ósmej finału Urugwaj zmierzy się Portugalią, a Rosja z Hiszpanią. Nie ma zatem niespodzianek w końcowych rozstrzygnięciach w grupach A i B, choć przebieg decydujących meczów mógł zaskoczyć.
Urugwaj gładko rozprawił się z Rosją, wygrywając 3:0. Trener Czerczesow dokonał kilku zmian w składzie, chcąc oszczędzić piłkarzy zagrożonych absencją w przypadku otrzymania kolejnych żółtych kartek i to ograniczyło ofensywne atuty Rosjan. Niewykluczone jednak, że nawet w najmocniejszym składzie Rosjanie nie byliby w stanie podjąć walki z Urugwajem, bądź to z powodu wyraźniej niższej piłkarskiej jakości gospodarzy mundialu, bądź z powodu sinusoidy formy drużyn prowadzonych przez Czerczesowa, zjawiska dobrze nam znanego z czasów, kiedy Rosjanin prowadził Legię do tytułu mistrzowskiego.
W drugim meczu tej grupy Arabia Saudyjska wygrała z Egiptem 2:1. Oczywiście trudno winić Egipcjan za to, że nie udało im się włączyć do walki o awans, ale chyba jednak oczekiwano, że zespół, w składzie którego są Salah czy Elneny, pokaże nieco więcej.
W grupie B jedyną zagadką wydawała się być być odpowiedź na pytanie, w której minucie meczu Portugalia – Iran mistrzowie Europy rozwieją marzenia Iranu o sprawieniu sensacji. Oglądaliśmy tymczasem dwa dramatyczne, emocjonujące mecze. Hiszpania ‘rzutem na taśmę’ uratowała z Marokiem remis 2:2. Portugalia prowadziła z Iranem, zmarnowała rzut karny, w nerwowej końcówce z boiska mógł wylecieć Ronaldo, a mecz zakończył się remisem 1:1.
Faworyci dopięli swego, o czym zadecydowały mecze drugiej kolejki, wygrane przez Hiszpanię i Portugalię po 1:0, awans przyszedł im jednak z dużym wysiłkiem. Reprezentacje Iranu i Maroka wzbudziły dużą sympatię, stając się efektownym dowodem, że można odpaść z wielkiej imprezy, ale nie trzeba odpadać bez stylu, bez walki i bez ambicji.


Emocje do końca, piękne gole, poprzeczka, niestrzelony karny, walka, tempo, kontrowersje sędziowskie. Gdyby nie trąbki, tęskniłbym za Iranem. Najbardziej zaimponował mi trener Queiroz tym, jakiej nauczył ich koncentracji. Grają na MŚ regularnie. Już 4 lata temu ciężko było z nimi wygrać. Teraz jeszcze trudniej.
Chyba to najbardziej lubimy w MŚ: gdy kopciuszkowie zestresują potentatów, bo wczoraj drużyny z Płwsp. Iberyjskiego musiały mieć chwile, gdy się bały o swe dalsze losy. Hiszpania ma duży problem z unikaniem tracenia goli. Odnosząc jeszcze na chwilę wczorajsze mecze do reprezentacji Polski, na miejscu Maćka Rybusa wolałbym grać przeciwko Dawidowi Silvie niż przeciw Cuadrado.