A+ A A-

Legia - Pogoń 1-2: Nowy sezon, stare problemy

Pierwszy ligowy mecz Legii w sezonie 2019/20 przyniósł nam rozczarowanie i utratę trzech punktów na własnym stadionie. Legia prowadziła z Pogonią po bramce Kulenovicia, ale pozwoliła gościom na zdobycie dwóch bramek i zanotowała pierwszą domową porażkę z Pogonią od kwietnia 1983 roku.

 

Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Majecki – Stolarski, Rémy, Wieteska, Jędrzejczyk - Jodłowiec, Gwilia - Vešović, Praszelik, Luquinhas – Kulenović. Goście rozpoczęli w składzie: Stipica - Stec, Zech, Triandafilopulos, Nunes - Podstawski, Drygas - Kowalczyk, Kožulj, Guarrotxena – Buksa.

W 10. minucie Luquinhas wychodził sam na sam z bramkarzem gości, ale zbyt długo zwlekał ze strzałem i z interwencją zdążył Nunes. Pogoń odpowiedziała akcją, po której strzał głową oddał Buksa. Goście mieli rzut rożny, który mógł zakończyć się bramką. Najpierw piłka odbiła się od słupka, a potem Majecki z trudem przerzucił piłkę nad poprzeczką. W 18. minucie błąd popełnił Rémy. Akcję kąśliwym strzałem zakończył Kožulj. Majecki odbił piłkę na rzut rożny. W 26. minucie Luquinhas popisał się dobrym odbiorem przed polem karnym gości, wbiegł w pole karne, przewrócił się i został ukarany przez sędziego Przybyła żółtą kartką za próbę wymuszenia rzutu karnego. W 34. minucie piłka trafiła pod nogi Praszelika, nasz zawodnik uderzył zza pola karnego, niestety niecelnie.

Do przerwy było 0:0 i był to wynik zasłużony. Oba zespoły miały fragmenty, podczas których wyglądały lepiej od przeciwnika, ale brakowało dobrych sytuacji strzeleckich.    

W 52. minucie prawą nogą na bramkę Legii uderzył Kowalczyk. Majecki spokojnie interweniował. Legia odpowiedziała strzałem Praszelika, po którym Stipica z trudem odbił piłkę na rzut rożny. Za chwilę Legia znów groźnie zaatakowała i znów Stipica okazał się lepszy od Praszelika. W tym fragmencie meczu Legia miała wyraźną przewagę, która przekładała się na liczne stałe fragmenty gry. Po jednym z nich nasza drużyna objęła prowadzenie. W 58. minucie Gwilia dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Kulenovicia, ten dobrze złożył się do strzału i było 1:0. Radość nie trwała długo. W 61. minucie Buksa uprzedził Wieteskę w polu karnym Legii i było 1:1. W Legii Novikovas zmienił Luquinhasa. W 67. minucie właśnie Novikovas dośrodkował z prawego skrzydła, głową uderzył Vešović, jednak Stipica znakomicie interweniował. W 69. minucie Carlitos zmienił Praszelika. W 73. minucie dwukrotnie szansę na zdobycie gola miał Gwilia, ale nie zdołał pokonać Stipicy. W 81. minucie Martins zmienił Jodłowca. Legia nacierała i została skontrowana. W 83. minucie niewiele zabrakło Stolarskiemu, by zanotować asystę pod bramką Pogoni, tymczasem tuż po tej akcji goście wyprowadzili kontrę, którą celnym uderzeniem zakończył Kožulj. Było 1:2. Legia nacierała do końcowych minut, ale nie była już w stanie odwrócić losów meczu.

O naszej drużynie trudno powiedzieć, żeby rozegrała bardzo nieudany mecz. W grze Legii sporo było ambicji, oglądaliśmy wiele ofensywnych akcji, zwłaszcza po przerwie. Niestety zabrakło spokoju i solidności w ataku i obronie, spodziewanej jakości nie wnieśli też zmiennicy. Szkoda, bo Legia absolutnie nie musiała przegrać tego meczu, a ligowy falstart z pewnością nie poprawi i tak kiepskiej atmosfery wokół klubu.

Dyskusja (35)
1niedziela, 21, lipca 2019 20:57
Senator
Nick Holby " Futbolowa gorączka " strona 19
Naturalny stan kibica to gorzkie rozczarowanie, niezależnie od wyniku meczu
I to na razie tyle.
2niedziela, 21, lipca 2019 22:26
Moros
Szczerze, to myślałem że będzie gorzej. Pamiętam Pogoń z ostatniego meczu, gdzie w pierwszej połowie zabrała nam piłkę, a my lataliśmy za nimi jak stado baranów. Po tym co nam Europa FC zafundowała w drugiej połowie w czwartek, bałem się takiego samego scenariusza. Źle moim zdaniem jednak nie było. Druga połowa, to paradoksalnie w mojej opinii najlepsze 45 minut w tym sezonie. Były sytuacje, była walka tylko no właśnie. Obrona. Te bramki które dzisiaj straciliśmy, to takie wypisz wymaluj bramki jakie nam strzelała Cracovia (0-2) czy Zagłębie Lubin (1-3 i 2-2), gdzie rywal po naszej stracie piłki lub złej asekuracji po stałym fragmencie gry, jednym podaniem wypuszcza swojego zawodnika w boczny rejon boiska i ten dogrywa do środka. Brakuje nam niestety szybkości w obronie i tutaj widzę ogromny problem. Taki mamy styl, że boczni obrońcy idą wysoko i przy jakiejkolwiek stracie w środku pola, nie ma na bokach asekuracji. Dzisiaj najpierw Kozulj biegł sam po naszej lewej stronie (gdzie był Jędrzejczyk?), a potem Buksa po prawej stronie (tutaj nas skontrowali bo naszym rogu). Jeżeli nie znajdziemy na takie sytuacje jakiegoś rozwiązania, to nas ligowi rywale będą nas kąsać. Dzisiaj kiedy udało się w końcu wcisnąć tę bramkę, mimo super dyspozycji ich bramkarza, to cały ten wysiłek zmarnowaliśmy dając się złapać na dwie głupie kontry...

Mieliśmy dzisiaj dwa debiuty. Praszelik po dyskretnej pierwszej połowie, w drugiej pokazał że jakąś tam alternatywą może być. Szkoda że nie strzelił bramki, bo by miał super wejście. Luqinhas na początku potwierdzał, że ma ogromne problemy z wykańczaniem akcji (o czym dało się przeczytać w przekazach z treningów). Zmarnował koncertowo setkę i dwa razy w decydującym momencie podał o wiele za mocno. Z czasem się jednak rozkręcił i mogą być z niego ludzie. Co ważne nie odpuszcza przy próbie odebrania piłki. Przegrywał w walce fizycznej, ale w przeciwieństwie do Medeirosa, przynajmniej wchodził w kontakt i chyba z raz czy dwa razy udało mu się piłkę odzyskać. Póki co trochę chaotyczny ale jak się otrzaska z ligą, to będzie się dawał bocznym obrońcom rywali we znaki. Dominik Nagy nie może spać spokojnie, więc może trochę podwyższy loty.

Podsumowując. Wkurw jest, choć nie dlatego że liczyłem dzisiaj na spokojne 3 punkty, a raczej dlatego, że rywal był na widelcu (czego się nie spodziewałem), a daliśmy się ograć. Trzeba jednak pamiętać, że z naszą Legią już tak jest, iż dobrze rokująca druga połowa w dzisiejszym meczu, nie oznacza że w spotkaniu z Finami będzie równie dobrze. Legia jeszcze przez jakiś czas będzie dla nas przed każdym meczem zagadką. Po dzisiejszym meczu można być jednak leciutkim optymistą, czego zupełnie nie czułem po czwartkowym meczu pucharowym.
3niedziela, 21, lipca 2019 22:46
Senator
@Moros
Widzę, że ocena meczu nie jest tak krytyczna jak się spodziewałem.
Pierwsza połowa to tylko i wyłącznie w mojej ocenie godny jest fakt debiutu młodego Brazylijczyka. Ten debiut nie wypadł źle choć wszystko to co piszesz o tym zawodniku to chyba prawda. Trzeba poczekać.
Nie zgodzę się w ocenie Praszelika, pozorował grę i tyle. Ogólnie występ bardzo słaby bo po młodym chłopaku spodziewałem się dużo większego zaangażowania.
Stara prawda mówi, że drużynę buduje się od obrony i mam szczerą nadzieję, że Vuko to wie. Jasne fajny ofensywny futbol tej lidze jest potrzebny ale obrona to podstawa wszelkich działań do przodu.
Ogólnie w tym meczu nie można wyróżnić nikogo, ba kilku zawodników zagrało poniżej swoich możliwości np Gwilia.
Kilku zagrało niestety skandalicznie słabo i tu wymienię Jodłowca i Remiego.
Natomiast dobrą zmianę dał Novikovas.
4niedziela, 21, lipca 2019 23:33
Moros
Co do Praszelika. Przyznam szczerze Senatorze, iż myślałem że na drugą połowę nie wyjdzie. Tak jak pisałem, w pierwszej połowie niewidoczny, a pozycja na boisku wymaga bycia cały czas "pod grą". W drugiej połowie już jednak zaznaczył swoją obecność. Oddał groźny strzał z dystansu, a potem fajnie odnalazł się w polu karnym, gdzie zatrzymał go bramkarz. Fajerwerków nie było, zgodzę się, ale też tymi dwoma akcjami pokazał, że coś tam w nim drzemie i od niego zależy w którą stronę to pójdzie. Nie wydaje mi się aby był już gotowy na wychodzenie w pierwszej jedenastce, ale może Carlitosa luzować, zwłaszcza jak przygoda pucharowa będzie trwała i trzeba będzie siłami Hiszpana odpowiednio zarządzać.
5poniedziałek, 22, lipca 2019 08:54
sektor212
Zgodnie z moimi przewidywaniami Legia przegrała z Pogonią. Skazując Legię na porażkę, kierowałem się mniejszymi zmianami u rywala oraz pozostaniem w Szczecinie trenera Kosta Runjaić. Przyzna uczciwie, że spodziewałem się większego postępu w grze Pogoni w porównaniu do poprzedniego sezonu. Portowcy mimo wygranej rozczarowali moje przemyślenia co do ich pozycji w lidze.

A Legia? W dalszym ciągu mamy duże problemy w organizacji gry. Wczoraj dodatkowo zawodziła komunikacja pomiędzy zawodnikami przy asekuracji w bocznych sektorach boiska. Po obejrzeniu pierwszych trzech potyczek o punkty mam kilka spostrzeżeń.
Obecna Legia nie tworzy zgranej ekipy. Brakuje gwiazdy, brakuje Warszawiaka, brakuje lidera na boisku, który krzyknie i poderwie pozostałych kolegów do heroicznej walki. Na placu nie widać kozaka mającego odpowiednią charyzmę i posłuch kolegów w drużynie. Brakuje tzw. wodza z jajami. Patrząc na doświadczenie, czas spędzony przy Ł3, to Jodłowiec czy Jędza na boisku powinni mentalnie kierować poczynaniami drużyny. Tak jednak nie jest. W kolejnym meczu oglądam biegające pojedyncze jednostki mająca raz większe raz mniejsze chęci do walki o każdy metr boiska. Obecni piłkarze Legii to takie miękkie faje szukające faulu nawet przy niewielkim kontakcie z rywalem. Ładnie i efektownie podamy na murawę, a następnie filmowo wyolbrzymiamy ból. To nie jest Legia twardo grająca.

Preszelik (19) i Luquinhas (23) obaj mają taką samą pozycję w hierarchii w szatni. Obaj walczą o wyjściową jedenastkę. Porównując debiut obu zawodników, to zaangażowanie Brazylijczyk biło o głowę naszego wychowanka. Nasz młodzieżowiec za mało był pod grą szczególnie po stracie piłki. Nie kojarzę żadnego odbioru naszego młokosa. Nic nie potrafił skasować w strefie wysokiej czy średniej. Kulenović czy Lucas zdecydowanie bardziej aktywni niż Preszelik. Dwie akcje w meczu, jedno celne kluczowe podanie to zdecydowanie za mało jak na zajmowaną pozycję na placu. Owszem, zdarzało się, że kilka razy był fajnie ustawiony, pokazywał się partnerom, lecz koledzy pomijali go (zwłaszcza Vešović) w rozegraniu na połowie rywala. Jednak jego debiut w nowym sezonie uważam za przeciętny. Preszelik zdecydowanie więcej musi wykazywać zaangażowania w grze. On jest na takim etapie, kiedy powinien zapierniczać za dwóch.

Bramkarz (Majecki) – dobry kolejny występ. W szczególności w pierwszych 30 min. meczu z Pogonia. Kiedy kilka razy udanie interweniował. Przy straconych bramkach za wiele nie mógł zrobić.

Obrońcy: Stolarski, Rémy, Wieteska, Jędrzejczyk – niby tylko jedna korekta z przesunięciem Jędzy na lewą stronę w porównaniu do ostatniego sezonu, a zrozumienia, pewności, monolitu nie było widać w poczynaniach naszej defensywy. Tragicznie wygląda budowa gry ze strefy niskiej. Próby długich podań przeważnie do nikogo. Całkowity brak prostopadłego zagrania z pominięcie jednej formacji rywala. Klepanko wszerz i oddanie piłki Gruzinowi. Cała linia obrony bardzo dobrze skracała pole gry przez pierwsze 20 minut. Później tak jakby założenia taktyczne zasłaniał strach przed rywalem i cofali się za głęboko, przez co robiła się zbyt duża dziura w środkowej części boiska. I tu zaczynały się nasze największe problemy. Za duże odległości pomiędzy formacjami to spóźniony doskok do przeciwnika, gorszy odbiór piłki, to spóźniona asekuracja itd. Dodatkowo fatalnie wyglądała komunikacja pomiędzy Stolarskim, Veso a Jodłowcem czy Gvilia. Nie potrafili płynie między sobą przekazywać krycia, nawet kiedy byli w przewadze 3 na 2 w bocznym sektorze boiska. Nasz kapitana — Jędrzejczyk. Lewa strona to nie jego bajka. W defensywie skuteczny, lecz ofensywnie łatwy do rozszyfrowania. Szuka prawej nogi, by dośrodkować piłkę w pole karne. Nie ma wyuczonego zajścia do środka i rozegrania dalej akcji czy strzału na bramkę. Jak najszybciej Vuko powinien przesunąć go do środka w miejsce Remego, który jest w słabiutkiej formie. Francuz taki rozkojarzony jakby z wakacji jeszcze nie wrócił. Wieteska coraz fajniej i to on wraz z Jędzą powinni tworzyć parę stoperów. Stolarski z przebłyskami, lecz również za mało jakości w bocznym korytarzu. Zestawienie Vešović & Novikovas wydaje się zdecydowanie groźniejsze w ofensywie, jak i skuteczniejsze w defensywie.

Defensywni pomocnicy: Jodłowiec (Martins), Gwilia – Jodłowiec to jakaś olbrzymia pomyłka. Zero radości czy chęci gry. Biegał tak, jakby za sobą ciągnął wóz z węglem. Zwrotności czy dynamika emeryta. Nic nie potrafił przerwać tylko statecznie metr od rywala, który tylko przyspieszył, to Jodły nie było. Wyglądał tak, jakby w Legii był za karę. Nie wiem, czy Legia (sztab szkoleniowy) kierowała się powrotem Jodłowca do klubu. Ja nie mogłem wczoraj na niego patrzeć. Taki znudzony sabotażysta na boisku. Odesłać na trybuny czy do rezerw. W jego miejsce dać młodego. Dziś Jodła to żaden zmiennik czy konkurent dla Martinsa. Gruzin falował raz lepiej raz słabiej, ale zdecydowanie więcej jakości dawał drużynie. Gwiliemu nie można odmówić zaangażowania w grze. To właśnie wyłącznie on próbował nakręcać pozostałych do wydajniejszej gry. Starła się dużo, dyrygował pozostałymi to tylko Remy miał obiekcje i nerwowo reagował, kiedy Gruzin zwracał mu uwagę. Może właśnie to Gwilia okaże się tym prawdziwym liderem zespołu.

Skrzydłowi, ofensywny pomocnik, napastnik: (Vešović, Praszelik (Carlitos), Luquinhas (Novikovas) – Kulenović – eksperymentalne zestawienie młodych zawodników wyglądało przyzwoicie. Trochę popłochu i wiatru zrobili nasi ofensywnie zawodnicy. Dziś trudno wymagać od tego kwartetu wyuczonych schematów czy płynności w grze, ale za jakiś czas jak pograją dłużej w takim zestawienia, to może jakiś chleb z tej mąki będzie. Na pewno wiemy, że Nagy ma konkurenta, który zmusi Węgra do większej pracy na treningach. Na prawej Novikovas dziś ma nie zagrożoną pozycję. Przepaść w umiejętnościach czysto piłkarskich, jaka dzieli Agre od Litwina jest dla Portugalczyka nie do przeskoczenia. Ja bym nie blokował rozwoju młodego Kacpra Kostorza i Agre tak jak Jodłę zesłać do rezerw. Vešović daje więcej jakości, kiedy gra w obronie. Jego wejścia z głębi pola są zdecydowanie groźniejsze, niż kiedy gra wyżej. Na lewej flance podobnie jak Jędza wyglądał słabo. Trochę śmiesznie wyglądało, kiedy obaj nasi zawodnicy na wysokości pola karnego, robili wszystko by piłkę ustawić na prawą nogę. Brazylijczyk Lucas dość skuteczny w odbiorze. Podobało mi się, kiedy nie dawał sobą poniewierać w walce o piłkę. Taki mały dokuczliwy zadzior. Mimo nie najlepszych warunków fizycznych to twardo się przepychał, nie bojąc się gry ciałem. Choć koncertowo zawalił 3-4 sytuacje, kiedy wbiegał z piłką w pole karne. Ani strzału, ani podania tylko holowanie piłki i strata. Mimo to pozostawił po sobie dobre wrażenie. Może będzie takim drugim Guilherme. Kulenović poprawnie. Nic wielkiego nie pokazał. Raz po stałym fragmencie gry wywalczył dogodną pozycję i ładnie uderzył głową, zdobywając bramkę. Zdecydowanie więcej biegał niż w meczu z FC Europa. Skuteczniej zmuszał i wywierał presje na obrońcach, kiedy byli fazie budowy gry. Widać, że pomału nabiera pewności i doświadczenia. Jak Kante włączy się do walki, a Niezgoda w końcu będzie zdrowy, to konkurencja o plac może być ciekawa i zmusić napastników do ostrej zdrowej rywalizacji.

Tak jak pisałem wcześniej, że mecz z Pogonią pokazał, że do potyczki z Finami należy się obawiać. Choć to powinna być dość łatwa przeszkoda do przejścia, to obecna dyspozycja Wojskowych nie pozwala ze spokojem oczekiwać na dwumecz z fińskim Kuopion Palloseura. Oby skandynawska ekipa okazała się słaba i nie przysporzyła nam kłopotów.
6poniedziałek, 22, lipca 2019 10:13
anonimowy_legionista
Ponoć nie było zgrupowania przedmeczowego, a Remy był w klubie w nocy przed meczem.
7poniedziałek, 22, lipca 2019 10:37
sektor212
Moros

"Brakuje nam niestety szybkości w obronie i tutaj widzę ogromny problem. Taki mamy styl, że boczni obrońcy idą wysoko i przy jakiejkolwiek stracie w środku pola, nie ma na bokach asekuracji".

Od odpowiedniego przewidywania i kasowania takich kontrataków jest taktyka gry oraz rozpisanie poczynań rywala. Odbudowa ustawienia, czyli czas przejścia z fazy ataku do fazy bronienia to zadanie dla sztabu szkoleniowego. Zawodnicy powinni mieć odpowiednio rozpisane (pod danego przeciwnika) i wyuczone reakcje w fazie przejścia do obrony. Kto ma dany sektor boiska asekurować, kiedy obrońca i skrzydłowy są w strefie wysokiej w fazie ataku. Jak i w które sektor powinni przesuwać się defensywni pomocnicy i środkowi obrońcy. I tak dalej. Wczoraj Jodłowiec zupełnie sobie nie radził ze swoimi zadaniami wynikającymi z zajmowanej pozycji. Kompletnie nie czytał gry. Mając tak duże boiskowe doświadczenie, to Jodły postawa i zachowanie na placu jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Ma już swoje lata, więc brakuje mu szybkości, zwrotności, a ustawia się i próbuje grać na radar. Teraz nie wiem, czy Jodła zapomniał, jak należy reagować na sytuacje boiskowe, czy może Vuko wprowadza jakieś nowatorskie rozwiązania i nasz doświadczony defensor po prostu gubi się w grze. Nie znam przyczyn tak tragicznej postawy Jodłowca. Powiem krótko. Z trybuny wyglądało to na grę przeciwko swojej drużynie. Można powiedzieć, że my wczoraj właściwie graliśmy w dziesięciu.




"Legia jeszcze przez jakiś czas będzie dla nas przed każdym meczem zagadką".

Ja bym raczej napisał, że przez cały sezon będzie zagadką, co Legia zagra w danym dniu. O stabilności będzie można zacząć mówić w momencie, kiedy doczekamy się odpowiedniego trenera, który będzie miał praktykę jak zapanować nad szatnią. Który będzie miał autorytet i poważanie u zawodników. Który będzie miał odpowiedni warsztat, wiedzę i doświadczenia do pracy w Legii. Dziś Vuko jest na początku swoje drogi trenerskiej i na w/w cecho jeszcze nie zapracował. Jeżeli zbyt długo Legia będzie falował i osiągała słabe wyniki, to Serbowi nie starczy czasu, by swój pomysł na Legię w pełni zrealizować. Żyleta już pierwszy sygnał dezaprobacji naszej gry w końcówce meczu wykrzyczała Mioduskiem. Należy pamiętać, że prezes nie jest specjalnie twardy i stały w swoich wyborach. Miodek to chorągiewka i szybko może przestać szanować Vuko. Jest duże prawdopodobieństwo (powtarzalność), że jesienią będziemy podziwiać nowego ucznia na stanowisku trener pierwszego zespołu.
8poniedziałek, 22, lipca 2019 11:55
dalkub
Momentami mecz całkiem przyzwoity w wykonaniu Legii, momentami żenujące błędy juniorskie.
Jeżeli ktoś z panów mógłby mi wytłumaczyć zmiany lub ich kolejność to byłbym wdzięczny. Przepraszam ale mam wrażenie że mecz przegrał Vuković, Legia nie była słabsza pod Pogoni a w momencie straty bramki na 1:1 była ewidentnie lepsza.
Jodłowiec - on nie powinien wyjść na drugą połowę, bo go nie było przez cały mecz. On jak kopał piłkę to albo za lekko albo do tyłu - ten człowiek grał dokładnie tak jak przed wypożyczeniem do Piasta, czyli padaczka. Praszelik 45 minut praktycznie poza grą, dopiero w drugiej połowie cokolwiek - dla mnie za mało. No i nasi stoperzy - w pierwszej połowie Remy jak pijany, w drugiej połowie Wieteska - to co zrobił przy bramce na 1:1 to jak młodszy junior na podwórku, bo starszy junior sfaulowałby Buksę mając go na klacie i byłoby po akcji. Czekam na zestaw stoperów Lewczuk Jędza.
Generalnie Legia przypomina zlepek zawodników, którzy spotkali się przed meczem i mieli coś zagrać. Podstawowy problem to brak ruchu bez piłki i jeszcze za mało agresywne podejście całej drużyny do pressingu. O budowie ataku pozycyjnego nie piszę, bo to daleka droga jeszcze.
A zegar do kolejnej zmiany trenera juz zaczął tykać
9poniedziałek, 22, lipca 2019 12:52
Senator
Przypieliście się Panowie ( Sektor212,Dalkub) do Vuko a dla mnie ten mecz był dużo lepszy w naszym wykonaniu niż choćby ostatni z nimi który zremisowalismy.
10poniedziałek, 22, lipca 2019 13:10
dalkub
Oczywiście że był lepszy i nikt tego nie zamierza kwestionować. Trener ma drużynie pomagać wystawiając skład optymalny i reagując zmianami, a tak nie było - tak ja uważam.
11poniedziałek, 22, lipca 2019 13:57
Senator
Jeszcze w sprawie Praszelika którego oceniłem miernie. Dobrze ujął to Sektor212. Jeśli młody chłopak dostaje plac od pierwszej minuty powinien gryźć trawę, starać się itd. Wszyscy piszecie że w pierwszej połowie nie było go.
12poniedziałek, 22, lipca 2019 16:06
Zgred
OK! Zbierzmy te opinie do tzw. "kupy" , które raczej będą wspólną z tym, co każdy widział.
Kolega @sektor przełożył sprawę...od drugiej strony, bardziej taktycznie, w formie do realizacji założeń, ale nie zawsze (lub) raczej pewnie nigdy ...rozumieniem kibicowania uzysk to otrzyma. Wszyscy mamy swoje "trenerskie" , a nie, nie - nie w tym sensie...raczej kibicowskie przemyślenia, które w nas - niestety siedzą.
Proszę porównać oceny ogarniętych piłką pitolników, z ocenami ( przepraszam) "oglądaczy". Uderzająca ( spokojnie Wink) przynajmniej w pewnych kwestiach np: Morosa, czy Senatora -do sektora , czy dalkuba...
Wszyscy się martwią, to oczywiste, ale też - zakładając zbieżność, mamy obraz gry Legii, która okresami grała dobrze...
Też jestem "oglądaczem", patrząc, wyciągam wnioski.

@dalkub - zmiany

Powiedz mi śmiało, że po 1-0 można było spodziewać się - (!!!) aż takiego...nawet nie umiem tego nazwać, "regresu myślenia"?
Układ meczu przesuwał się w proporcjach pewnej sugestii dominowania, Pogoń dostała bramkę, która wisiała w powietrzu...i
..."i" ...
Przecież w takich sytuacjach istnieje ( mam nadzieję) zwykła sportowa mądrość..."To- jak to nazwać" - co Legia zrobiła?

Ocena poszczególnych graczy - też w mojej ocenie prawidłowa. Jeżeli ( nie znam szczegółów) , ale słyszało się, że Jodłowiec do Warszawy wracać nie chce...to po co (?) stawiać na niego...
ale w koneksje Kucharskiego wchodzić nie chcę, choć z Piastem w opcji sprowadzenia Kirkeskova - można było forsować Jodłowca z dopłatą. Nie sięgam tak daleko, nie wiem...Ale (?) ile można płacić - za wypożyczenie... Nie wiem, nie znam się.

@Senator

Debiut, debiuty...
No, nie do końca przyjmuję taką wersję zdarzeń, to tak nie działa.
"miękkie nogi" i jednocześnie "zapalona głowa" - to w skrócie to co się dzieje w takich momentach, mało tego, to - zwyczajnie tak działa we wszystkich grach sportowych. Prestiż i nerwy, uwierz -bardzo znacząca sprawa...i nie chodzi tu, o zostawienia zdrowia, ambicję, zaangażowanie. Daj wiarę, że ma to już za sobą - jeżeli to przetrawi - może być tylko lepiej.

Nowemu Brazylijczykowi daje czas, tzw. papiery na grę ma, musi (oby) nauczyć się, że swoimi umiejętnościami jednak technicznymi, będzie narażony na ostre przecięcia rywali, kasujących akcję za wszelką cenę. Jeśli mam być szczery, pierwszy raz widzę tak ambitnego Brazylijczyka, który nie ogranicza się jedynie do "swojego widzimisię" , ale też pracuje w odbiorach. Jest potencjał...

Trener!
Karta otwarta ...co oznacza, że nie oceniam na tym etapie grania, z założeniami występów w Europie.
13poniedziałek, 22, lipca 2019 17:35
Senator
@Zgred
Co do Brazylijczyka to w przerwie mieliśmy podobne obawy czy ta drewniano - siłowa liga i jej piłkarze nie wykończą go tymi jak to piszesz ostrymi przecięcimi.
Wygląda jednak na to, że chłopak nie boi się ostrej gry.
@Praszelik
Rozumiem to co napisałeś jednak na mój ogląd w zbyt wielu akcjach gdzie powinien zareagować nie zrobił nic.
14poniedziałek, 22, lipca 2019 18:02
dalkub
a ja się zgadzam co do Praszelika ze Zgredem - tylko ja bym go inaczej wprowadzał. Zamiast ogrywać z Europą 34 letniego człapaka doałbym 30 minut pograć dzieciakowi szczególnie 11 na 10. Odpoczął by Carlitos o ile potrzebowałby odpoczynku a pograłby młody chłopak. Dałbym mu jeszcze parę razy po 15-30 minut niech poczuje a potem wrzuciłbym gdzieś od pierwszej minuty.
15poniedziałek, 22, lipca 2019 18:52
Zbyszek
Przepraszam,że nie będzie dłuższego refleksyjnego tekstu,ale pisałem ponad 3, 5 godziny i coś nacisnąłem i mi cały tekst szlag trafił . Dlatego tylko kilka refleksji w telegraficznym skrócie.
1. Moim zdaniem dystrybucję biletów dla wolnych kibiców na wczorajszy mecz rozpoczęto zbyt późno. Przy wejściu na trybunę wschodnią przed 17-tą utworzyły się 10 minutowe korki, a potem było jeszcze później. Nie wiem czym to jest spowodowane, gdyż nawet jak było znacznie więcej kibiców wejście nie zajmowało więcej jak 3 minuty.
2. Pożegnanie Malarza rzeczywiście nadzwyczajne. Moim zdaniem zdecydowanie ponad miarę jego dokonań. Chyba duża część kibiców utożsamia siebie z jego opozycyjnością wobec kilku nielubianych trenerów jak Hasi czy Sa Pinto oraz prezesa Mioduskiego. I stąd ten aplauz. A sam Malarz wypowiedział kilka zdań z sensem świadczacym o jego kulturze osobistej i ogładzie towarzyskiej.
3.W trakcie meczu można było zastanawiać się jak to się dzieje,że ta znacznie mniej zasobna w finanse Pogoń ma takiego trenera jak Runjaicz, potrafiłą sprowadzić takich zawodników jak bramkarz Stipica, obrońcy Triantafyllopoulos, Zech, pomocnicy Guarrotxena, Podstawski czy napastnik Buksa. Przez ostatnie wiele lat można było powiedzieć,że z naszych rywali w lidze prakrtycznie nikt , gdyby przyszedł do Legii nie byłby jej wzmocnieniem. Dziś często jest odwrotnie.
4. Niezależnie od wyniku to trzeba powiedzieć,że Legia wczoraj zaprezentowała sie znacznie korzystniej niż po przerwie letniej w ostanich dwóch sezonach , kiedy jej trenerami byli Magiera i Klafuricz. W latach 2017 i 2018 wstyd było patrzeć na grę naszego zespołu. Wczoraj i przygotowanie fizyczne i organizacja gry były na wyższym poziomie,ale jak się okazało na Pogoń niewystarczającym.
5.Nasi zawodncy wczoraj pokazali bardzo nierówny poziom gry. Najlepiej zagrali Gwila i póki miał siły Luquinhas. Nowocześnie usiłował grać Jędrzejczyk, biegając z piłką w niezłym tempie po kilkadziesiąt metrów pod bramkę rywali. Pewno takie zadanie taktyczne postawił przed nim i przed Stolarskim trener. Tylko,że Jędrzejczyk nie był w stanie po stracie piłki pod bramką rywali wrócić do swojej strefy obronnej, a nikt inny w niej go nie zastępował. Zauważyli to zawodnicy Pogoni i obie bramki padły po szybkich atakach, ze strefy naszego lewego obrońcy. To jest ewidentny błąd trenera, którego obowiazkiem jest przed meczem wskazać, kto ma zastąpić nieobecnego zawodnika we własnej strefie obronnej. Bo w niej pustka to często utrata bramki.Po za tym zgadzam się z ocenami poczynionymi przez Sektora 212 i nie będę jego zdania powielał.
6.Oczywiście można powiedzieć,ze naszej drużynie brakowało szybkości, zwłaszcza przy przeprowadzaniu ataków oraz przy blokowaniu szybkich ataków rywali. Ale znacznie bardziej brakuje lidera, takiego przewodnika stada na boisku. U nas od dłuższego czasu nie ma kto pokierowąc grą, zastosować arytmię, podjąć agresywną walkę, uporczywie dążyć do wygranej. Nasza drużyna po raz kolejny za łatwo godzi się z porażką. Należy również skończyć z wypowiedziami zawodników wypranych z jakichkolwiek emocji i poczucia swego zawinienia w rodzaju: "tak nie można grać" ( kto? do cholery, ja ?)," nie może być tak,że rywal przyjeżdża do nas po swoje" ( a kto ma mu to uniemożliwić ? ja ?). Trener musi zmusić zawodników do samorefleksji,że to od nich zależy gra i wynik drużyny. A jednym z podstawowych elementów zespołowości jest koleżeńskość i tego w poczynaniach Legii szczególnie brakuje. Na boisku prawdziwa koleżeńskośc objawia się tym,że jeden za drugiego zapieprza ,a nie ogląda się co tamten zrobi i patrzy stojąc czy mu się uda.
7. Na stadion przychodzi coraz więcej uroczych pań i być może wśród tzw, pięknej płci nastaje moda na Legię. Tak jak w latach 60-tych panie uwielbiały prezentować swe ciała na basenie Legii,a w ostatnich latach na basenie w Powsinie. Więc całkiem za darmo chciałbym podpowiedzieć decydentom,aby zaczeli projektować i wykonywać stroje Legijne dla pań, bo te które są to są dla chłopstwa i jak by za mało uwypuklają walory damskiej kobiecości .
16poniedziałek, 22, lipca 2019 19:17
Senator
Panie Zbyszku "korki " przy wejściu na wschodnią od strony Łazienkowskiej są spowodowane zebraniem dwóch lub trzech bramek na rzecz wejścia na Żyletę. Wcześniej było odwrotnie.
Wejście na wschodnią od strony Czerniakowskiej i kanałku jest bezproblemowe z tym że jak widać większości nie po drodze iść aż tam.
17poniedziałek, 22, lipca 2019 20:13
Zbyszek
O tym,że polska pilka się zwija,a nie rozwija.
Kolejny ligowy sezon naszej piłkarskiej Ekstraklasy sprzyja refleksjom natury ogólniejszej. W dobie oprogramowań komputerowych zdolnych do dokonania każego porównania, wyliczenia każdego ruchu, każdego zagrania; można z tych wyliczeń wyciągać praktycznie dowolne wnioski. Z kolei opinie tzw, fachowców wskazują,że gra w naszej lidze się wyrównuje, z czym można się zgodzić lub nie. Wyniki naszych drużyn w Europejskich pucharach są coraz gorsze, co prawda są jeszcze trochę gorsi od nas, ale jest ich coraz mniej. Te obserwacje moim zdaniem doskonale podsumował trener niedawnego rywala Cracovii w LE Peter Hyballa mówiąc " W Polsce gracie archaiczny futbol".W piątkowym wydaniu PS redaktor Michał Trela przytoczył dane rankingu ELO z których wynika,że Polska jest jednym z krajów , w których najsilniejsze ( rozumiem najwyżej w tabeli) druzyny od najsłabszych dzieli stosunkowo najmniej. Według danych CIES różnice pomiędzy parametrami gry są również najmniejsze w całej Europie. Jest to prawdziwe zarówno w kwestii posiadania piłki, strzałów na bramkę czy podań na połowie przeciwnika .Jeśli idzie o celnośc podań to jesteśmy na 3 miejscu wśród najbardziej wyrównanych. W tym miejscu trzeba się zastanowić : dobrze to ili źle. Korzystne to czy niekoniecznie. Otóż jak zwykle kij ma dwa końce. Gdyby to wyrónywanie poziomów odbywało się ku górze czyli drużyny tzw. słabsze (cokolwiek to znaczy) podnosiły swój poziom gry w porównaniu z najlepszymi to byłoby wybornie. Lecz moim zdaniem dzieje się na opak. To tzw. lepsi obniżają swój poziom i dorównują tym gorszym. Trzeba w tym miejscu zgodzić się z Trelą,że liga nasza przyciaga nie poziomem gry, lecz wyłącznie emocjami, często jarmarcznymi i pseudopatriotycznymi..
Powiada się również, nie bez racji,że ci słabsi i ubożsi lepiej gospodarują pieniędzmi. Choć moim zdaniem to teza tyleż chwytliwa ,ile nieprawdziwa. W moim przekonaniu to ci bogatsi marnotrawią środki fianasowe jakimi dysponują. Ubodzy tak jak w życiu bywa, jeżeli nie są rozrzutni mają tych środków tylko na podstawowe potrzeby i nie jest żadną filozofią je wskazać ( opłaty, jedzenie, ubranie, i niewiele więcej).Podobnie w piłce są to wynagrodzenia na poziomie mozliwości budżetu , transfery do klubu za środki pochodzące ze sprzedaży graczy, opłaty związane z użytkowaniem stadionów, pensje pracowników i niewiele więcej. Za to ci bogaci, jak na nasze warunki tymi pieniedzmi jakie mają,a często pożyczają, szastają na prawo i lewo, przede wszystkim przepłacając zawodników,i trenerów, zarówno jeżeli idzie o transfery, prowizje menedżerskie jak i wynagorodzenia zawodników. Wreszcie w otwartym , samokrytycznym wywiadzie przyznał to wiceprezes Lecha Piotr Rutkowski. Czekam nie tyle na ekspiację w Legii,ale na wyciągnięcie wniosków. Wreszcie w naszej lidze w jakiś przedziwny sposób zaczeło dominować myślenie korporacyjne, które ze sportem nie ma nic wpółnego,a często jest jego zaprzeczeniem. Sport, w tym piłka nożna są w swej istsocie antyegalitarne. W sporcie nie ma równych, sa tylko zwycięzcy i przegrani, wyżej i niżej notowani, lepsi i gorsi. I ci lepsi muszą być lepiej wynargadzani, bo to oni decydują o stylu gry i wynikach.Jedną z największych słabości naszej ligi,a Legii w szczególności jest zanik wielkich indywidualności, których miejsce zajmują miernoty.A wynika z takie prostackiego rozumowania równości i obcinania tzw. kominów płacowych. W efekcie takich zabiegów, miermoty , ktorych jest w drużynie najwięcj zarabiają jak na ich klasę sportową zdecydowanie za dużo i pochłaniają większą cześc budżetu i na zakup i opłacanie gwiazd pieniędzy już nie starcza. Można powiedzieć,że im więcej pieniędzy będzie w takiej Legii to tym bardziej będą one marnowane. Chyba,że ktoś wreszcie zrozumie,że w sporcie najpierw robi się wynik,a ilość pieniądza jest jego pochodną.
We wczorajszym meczu mogliśmy dostrzec nie tyle wyrównywanie się poziomów ile obniżenie się poziomu Legii i w tym "temacie" musimy sobie zadać pytanie jak to jest ,że taka Pogoń ma takiego trenera jak Runjaicz ,a Legia ma Vukovicza, jak to jest,że ta Pogoń ma w składzie takich graczy jak bramkarz Stipica, obrońcy Trantafyllopoulos, Zech, pomocnicy Guarrotxena, Podstawski, czy napastnik Buksa. Nie chcę przez to spotsponować Vuko,gdyż być może i on po paru latach się rozwinie,ale na razie to od wielu meczów nie dostrzegam ,aby zawodnicy Legii byli zdolni do determinacji w dążeniu do celu czyli wygrania meczu. Ostatni raz w wykonaniu Legii widziałem to w meczu z Lechią w Gdańsku. Tam była w II połowie i dynamika i intensywność i agresja i pewność siebie. Od tamtej pory do tamtego poziomu nasz zespół nawet się nie zbliżył. Czyli jest to co nazywamy potencjałem , gorzej z jego wykorzystaniem.

O tym,że druzyna Pogoni była lepiej zorganizowana.
Pogoń zaprezentowała ustawienie niby takie samo jak Legia czyli 4-2-3-1 , lecz sama organizcja gra w jej wykonaniu była znacznie bardziej dostosowana do możliwości zawodników i potrzeb drużyny w kontekście gry z Legią. Przede wszystkim widać to było w grze obronnej . Grek od 25 metra przed własną bramką pilnował indywidualnie Kuelnovicza i tylko raz przy rzucie z rogu spóźnił się z reakcją. Niestety Kulenovicz zamiast podjąć walkę w strefie obronnej rywali uciekał z niej i pożytek z niego jako z napastnika był żaden. Podobnie Vesovicz nie radził sobie z Nunesem i schodził do środka , gdzie wikłał się pojedynki indywidualne, które z reguły przegrywał. Wreszcie zrezygnowany unikał gry i stał się niewidoczny. Ale przy takiej jego grze podwajanie ataków skrzydłami stalo się pobożnym życzeniem. Z drugiej strony, dopóki Luquinhas miał siły było nieco lepiej, gdyż bardzo aktywnie i nowocześnie grał Jędrzejczyk.. Niestety prawie każde zagranie ze skrzydła do środka kończyło się stratą piłki i Artur będący często pod linią końcową nie miał szans na powrót w tempie ataku rywali do swoej strefy obronnej. I nie było by w tym niczego zdrożnego, gdyby któryś z zawodników zajmował jego strefę obronną. A tak nie było. I to zaniedbanie spowodowało nieszczeście, gdyż dwie bramki rywali miały swe źródło w pustce tej strefy, najpierw nieblokowane podanie , a później puszczenie wolnego zawodnika. Różnicy pomiędzy naszą grą w I połowie i w II nie było. To zawodnicy Pogoni, którzy od początku meczu pokazywali,że ich remis satysfakcjonuje cofnęli się ,aby bronić wyniku. Nasz zespół nie był w stanie przejąć inicjatywy i kontroli nad boiskowymi wydarzeniami. Moim zdaniem dlatego,że brak u nas boiskowego dyrygenta. Pogoń ma kogoś takiego w osobie Drygasa. U nas próbował sprawdzić się w tej roli Gwila,ale poza pracowitością i niezłymi stałymi fragmentami gry widać było,że jego zasób umiejętności gry w ofensywie jest mocno ograniczony. Przy ocenie innych zawodników zgadzam się z Sektorem 212, aczkolwiek byłbym bardzie wyrozumiały odnośnie Jodłowca. Ja nie bardzo widziałem jakie zadania taktyczne on otrzymał. Jodłowiec był takim zawodnikiem , który mając dobry przegląd pola, dobry odbiór, niezły przechwyt łatał dziury przy ofensywnych poczynaniach rywali. Wczoraj w tej roli wystąpił Gwila i rzeczywiście Jodłowiec pętał się po boisku jak błędna owca. Tylko,że to jest wina trenera,że wystawia w zespole dwóch graczy o identycznej charakterystyce gry. Oczywiście tak doświadczony zawodnik powinien szukać innej roli w której byłby bardziej przydatny dla drużyny. Ale Jodłowiec nie był jedynym który zawiódł.

O tym,że zmiany składu zespołu nie służą poprawie gry.
Obserwując mecze sparringowe i mecze w I rundzie LE nie byłem w stanie w kontekście składu na wczorajszy mecz dociec o co w tym wszystkim chodzi. W meczach sparringowych nasz zespół grał każdorazowo w innym zestawie kadrowym. Zamiast zgrywania drużyny chciano nie wiadomo po co dać szanse gry wszystkim w kadrze. Z kolei w LE zagraliśmy w obu meczach aktualnie optymalnym zestawieniem. Nie bardzo rozumiałem w jakim celu. Bowiem byłem w stanie zrozumieć ,że nasi zawodnicy nie są na Gibrartalczyków w wysokiej formie fizycznej i dlatego nie pomstowałem po zremisowanym meczu. Bo niby dlaczego na jakiś bardzo słaby, amatorski zespół mamy mieć wysoką formę. Aby ograć ich np. 10 :0. Po co ?. Więc tym bradziej nie rozumiałem dlaczego trener wystawia najlepszy skład. Jaki to miało sens?. Natpomiast na trudny mecz z Pogonią dokonuje zupełnie dziwacznych zmian w doborze kadrowym,ale też w przydzieleniu pozycji na boisku. Tak można czynić kiedy ma się bardzo wyrównany skład i zmiennicy są równorzędni z zawodnikami pierwszego wyboru. Ale tak nie jest. Mało tego. Nasza drużyna potrzebuje zgrania, zrozumienia i pomocniczości, a tego bez stalości składu pierwszego zespołu się nie osiągnie.Temu co czyni Vukovicz nazwę rotacja nadał Berg, raczej ze słabym osiągami. Tylko,że ta rotacja ma być środkiem do celu jakim są wygrane , a nie celem samym w sobie. Po wczorajszym meczu nieco zwątpiłem czy idziemy w tę drogę w którą powinniśmy iść, czy nie zagubimy się gdzieś na bezdrożach.
18poniedziałek, 22, lipca 2019 20:35
Zgred
@Senator

Mieliśmy w Legii Brazylijczyków kilku, skupiając się jednak na ( tak myślę) dwóch znaczących, jeden strzelał z rzutów wolnych, a drugi nawet obywatelstwa się dochował i grał w Narodowych Barwach.
Ten jest całkiem nowy, zupełnie nieznany. Jednak ( to tylko moje zdanie) jak na debiut wypadł więcej niż dobrze.
Oczywiście rozumiem zdanie @dalkuba, że w sytuacjach, które miał powinien...zachować się lepiej - zgoda, nawet pełna zgoda. Tyle tylko, że Wink gdyby to potrafił na ewentualne zatrudnienie w Legii - wzruszyłby jedynie ramionami w geście puknięcia w czoło w reakcji na proponowany kontrakt... Dajmy wreszcie spokój z tą, niczym nieuprawnioną sugestią, że jesteśmy klubem, z którego zapytanie przyjmowane jest w przykurczu klękania z prośbami ziszczenia wszelkich modłów...
Potrafiąc (wiem, wiem) ale jednak, z tzw. kanapy od razu widać pełne zaangażowanie, nie zagrane farsą ( Mederios ) wpatrzonego w siebie "kolejnego misia", który elementem samozachwytu położy swoją karierę wybierając tzw. plażę.
Poznanie tej ligi, jak sądzę jest elementem ;( destrukcji zakrawającej o dewiację ( Brazylijczycy), ale coś ten nowy Legionista w sobie ma...Moja ciekawość jest otwarta.

Praszalik
@dalkub trochę mnie wsparł ( dzięki)
Dać więcej? Proszę mylnie nie myśleć, że bieganie z zaangażowaniem da wymiar...w oczekiwaniu na podanie, rezultaty.
Nie, nie - jest coś więcej, a przecież miał na nodze piłkę na - (...) debiut marzeń, ale jak widać jeszcze nie teraz. Konwencja pierwszego składu, jak na teraz ( absolutnie przestrzelona) - oczekiwania...zbyt naciągane.
Wróć pamięcią do debiut Paluchowskiego tu więcej :
https://pl.wikipedia.org/wiki/Adrian_Paluchowski

Cała reszta składu... tu trudno wchodzić w polemikę, jeżeli istotą jest ekipa Kuopion Palloseura ( osz kuźwa ale nazwa) ...to trzymajmy się sensu, bo ten sens w całym zamieszaniu startu PKOEkstraklapy - stanowi wartość.
No i tyle- lub, aż tyle Wink
19poniedziałek, 22, lipca 2019 20:37
Zbyszek
@ Senator.
Dziekuję za wyjaśnienie.Następnym razem muszę dojechać autobusem 141.
Dziwnym trafem duża część zagubionego tekstu się odnalazła. Niezbadane są wyroki Opatrzności Smile.
20poniedziałek, 22, lipca 2019 23:44
sektor212
Senator

Ja do Vuko się nie przypiąłem. Ja do niego jako człowieka nic nie mam. Szanuje jego dokonania, kiedy był czynnym zawodnikiem. Natomiast przypiąłem się do Legii. Krótko, najzwyczajniej mam dość robienia dobrej miny do złej gry. Idąc na mecz z Pogonią, byłem pewny porażki jak nigdy dotąd. To nie jest normalne! Od dwóch lat jestem zażenowany naszą organizacją gry. Pisze o tym Zbyszek. Legia, jak i cała Ekstraklasa zjechała tak nisko, że Słowacki trener Peter Hyballa udzielając wywiadu mówił do dziennikarzy "W Polsce gracie archaiczny futbol". Jakie to przykre, lecz prawdziwe. To nie jest normalne, cieszyć się, kiedy legionistom w jednym meczu, uda się dosłownie dwa razy rozegrać piłkę w trójkącie na jeden kontakt. Czy ja wymagam tak wiele? Już mnie oczy bolą od oglądania nieporadności w prowadzeniu gry. Amatorzy z Gibraltaru, tylko potwierdzili, że obecnie Legia jest cieniutka. Musimy wytoczyć najcięższe działa by pokonać ludzi grających dla przyjemności. Rok temu nie do przejścia okazała się ekipa z Luksemburga. Czy widzisz jakikolwiek postęp w grze Legii od tamtej porażki? Wymień mi chociaż jednego piłkarza, który rozwinął się taktycznie czy technicznie w Legii. Zobacz, co grał Jędza dwa sezony temu, a co gra dziś. Przypomnij sobie jak Remy, kiedy trafił do Legii, potrafił jednym podaniem wprowadzić piłkę ze strefy niskiej do wysokiej. Dziś ma problem zagrać do przodu do najbliższego partnera z drużyny. Personalnie mam pisać dalej? Wymień mi chociaż jedną formację, która przez ostatni rok, choćby w 15% poprawiła własną organizację gry. To, co w naszym klubie w ostatnich lata się dzieje, to jest jakiś cyrk. Podaj mi chociaż jeden dział, który bardzo dobrze funkcjonuje w klubie. Właściciel Legii dosłownie czego się nie dotknie, to spier..…. . Legia systematycznie obniża poziom sportowy. Dziś w lidze, każdy może nas powieść na Ł3. Rywale uwielbiają przyjeżdżać na nasz stadion i przy wspaniałej atmosferze cieszyć się z wygranej. Rozumiem, że nie stać nas na klasowych piłkarzy. To do choler, przynajmniej zatrudnijmy trenera mającego pojęcie jak tę zbieraninę niechcianych zawodników w innych klubach zebrać do kupy i nauczyć grać piłką. Od zwolnienia Magiery zatrudniamy trenerów słabszych od posiadanych zawodników. To jest podstawowy problem. Nie ma wyników, to systematycznie od dwóch lat rośnie zadłużenie naszego klubu. Właściciel zaciąga kolejne kredyty, a Legia jak 2 lata temu grała słabo, tak dziś prezentuje się jeszcze słabiej. Dokąd nas takie zarządzanie doprowadzi. Naprawdę, obecnie jest coraz mniej przesłanek, że klub prowadzony jest w odpowiednim kierunku. Ja dziś widzę jazdę na wstecznym. Już najwyższa pora wcisnąć sprzęgło i wrzucić jedynkę.
21wtorek, 23, lipca 2019 01:09
Zgred
@ Senator
Jest późno - wiem, pojadę mocno i proszę mnie nie wycinać!

Zwyczajnie, może pojedźmy w otwartych kartach tej szczególnej fanaberii oceny klubu Legia.
Proszę mi wybaczyć, bo pojadę literami, czy też zdaniami - ogólnie uznanymi za przekroczenie należytej społecznej regulacji.
Raz - Dewiacja !!! Tak - dwóch mocnych kolesi, doprowadziła w aureoli świateł nad Ł3 do rozpierdolenia całego sensu budowy ( ?) możliwości czegoś więcej.
Ta możliwość wykuwała się ( prócz trala, lala) przyniesienia Warszawie Mistrzostwa Polski, w rachunkach pewnego systemu linii pieniężnej z UEFA. Cały myk, zadłużając "matkę" polegał na - jednym systemie...jednym, ale znaczącym.
Proszę przypomnijcie sobie minę prezesa Leśniodorskiego po "wspaniałym", ale jednak awansie do LM -czyli największego w piłkarskim świecie - płatnika ( jak chcecie netto, czy brutto). Same zdjęcia z Hasim, już z perspektywy murawy świadczyły dobitnie o stosunku ram podziękowań...
Dwa! Uderzenie w głowę i przeliczniki kursów zadziałały progresywnym ( ślepi w domach siedzą) rozpromienieniem zakresu, wcześniej ukrywanych, dodatkowych znaczących możliwości finansowania - tzw. istoty zarządzania.
Trzy - "o kurwa -to my teraz możemy wszystko" - cytat z filmu - gdzie Bolo - dość pewnie stanowi wiedzę nabytą...Idąc dalej taśmą tego filmu, dwóch " wyluzowanych panów" ustala lub próbuje na telefon ustalić cały zabieg piłkarskiej ligi. Jedna zmiana - nie na telefon, a na wielkość kopert, który to fakt wystrzela w przestrzeń medialną z ogromną werwą ( opłacony lub nie) redaktor Stanowski.
Cztery - przeciągające się mediacje ukazują "śmierdzący czas klubu" z przeciąganiem bzdurnej liny -kto, kogo.
Pięć - uzysk "gry wstępnej z dymaniem zasadniczym" jest na wysokości plus/minus 40 milionów złotych, gdzie zainteresowane figury z pełnymi kontami wycofują się z "gry o tron"...
Sześć - oznajmiona wszem i wobec stabilność jest wymiarem roszad i zwalniania ludzi, w aspekcie nowej, znaczącej "myśli zarządzania" pod jedną już jurysdykcją.
Siedem -Podejście do wiarygodności ogarnięcia całego kształtu klubu Legia Warszawa, okazuje się niestety ponad znajomość tzw. biznesu, jedynego ( już) Prezesa klubu.
Osiem - każde następne złe decyzje, skutkują dalszą degradacją w ocenach klubu na arenie europejskiej ( brak pucharów)
Dziewięć - decyzje -wykluczające się wzajemnie, nie mogą stanowić choćby pomostu do równowagi...
Dziesięć !!! To już moje pytanie -Dlaczego?
Komu (?) było mało...aby Ambicjonalny wpierdol dostawać od Warszawy każdym dniem...idąc przecież prawdami rozumienia.
Z kogo(?) jeszcze zadrwić można, a kogo zachęcić ( ?)

Jedenaście!!! Już nie będzie, przecież wszystko jest w Nas...
I tylko tych lat - straconych żal ...Oj ŻAL!
22wtorek, 23, lipca 2019 02:01
dalkub
nie mam najmniejszej satysfakcji, ale pisałem o tym od dawna.
23wtorek, 23, lipca 2019 11:25
Zgred
...teraz już na spokojnie

@dalkub - tak, pisałeś o tym od dawna, dlatego kilka słów poświęcę innym acz znaczącym pitolnikom.
Nasz @sektor zawsze wyważony, analityk i przy tym praktyk, dla którego znajomość sportu jest chlebem powszednim, ale także @a_l , czy @Moros, @kibic50, który ostatnimi czasy spokorniał,@Zbyszek czy łagodzący klimat @Senator, @Baron...@Mroova, @Walles oraz wielu, wielu innych ludzi na tej stronie - mam wrażenie, że wszyscy zrobiliśmy "emocjonalny krok wstecz"...niestety. Proszę mi wybaczyć jeśli kogoś pominąłem ( przepraszam)
Mam dokładną świadomość, że w/w Ludzie tu piszący, ale także Ci mniej udzielający się, lecz z całą pewnością czytający - zatem wszyscy istniejemy w tzw. dorosłości życia. Mam też wrażenie graniczące z pewnością, że wielu z nas prowadzi większe/ mniejsze biznesy, rozdane na różne branże, kierunki itp...( o tym za chwilę).
Zmierzam do tego, co powoduje elementy stagnacji połączonej z definicją "rzeźby bylejactwa" - nawet (!) przed rozpoczęciem ligowych Banku rozgrywek, a już po kolejce pierwszej - zdecydowanie...
Czy oby właśnie jesteśmy w klimacie "wypalenia się emocji", mając na uwadze realia i w końcu cholera jasna...rozumienie wpływu rzeczywistości bijącej po oczach - mocno. Nasze wpisy, czy opracowania ( dalkubowe dwie części) zmienia jedynie - nazewnictwo, a bardziej dokładnie...do nazewnictwa stosunek każdego z nas, w etapie przyswajania sobie pewnej prawdy, która bardzo boli, ale jest - prawdą! Legia się nie rozwija, Legia się krok, po kroku stacza...

Teraz wracając do pojęcia naszych, zwykłych codziennych struktur, w których siłą przewodnią jest rodzina, dzieci, wnuki...wreszcie sens każdego dnia w którym lepiej lub (bywa) gorzej staramy się budować sens - jednak pozytywnych rozwiązań. Dlaczego(?) mierząc się z problemami, staramy się wyszukać takiej ścieżki działania, aby najbliższych - nie zawieść...To nazywa się - odpowiedzialność!
Jedno słowo, mające wiele znaczeń, ba -w aspekcie skali, jest priorytetowym znaczeniem wszystkich działań. Przynajmniej powinno być (!)
Polska "dolina krzemowa" jest ciekawa, ze swoim sensem "dymania frajerów", nie bierze pod uwagę ogólnego rozwoju, jest zamontowana na tu i teraz w aureoli wskaźników, notowań giełdy i wszech mocnej władzy dawania pieniążka Wink ( na chwilę, na rok, na lat 30) ...jak to mówią "jest kupiec -trza go upiec"...Rozhulanie pieniądza w skali kraju jest ponadnormatywne...i każde tąpnięcie przyniesie taką ilość skutków ubocznych, z którymi nawet mocniejsze gospodarką kraje ledwo dały sobie radę...( Zgred - ochłoń , tak - tak, już - już ...)
Co to ma do sportu? Do piłki nożnej? Do Legii? Ano - wiele...
Za rok zostaną nam wyjęte bardzo dobre współczynniki z rankingu budowanego od Skorrzowej Moskwy, które jeszcze na tą chwilę dają nam element rozstawiania...bodaj aż po czwartą rundę. Tylko to jest próg, a zatem skoro drżymy przed Finami, to aż nie chcę wiedzieć co za rok się stanie i przed kim przyjdzie nam drżeć...

No cóż - Życie pokaże ...Wink tak , jak pokazuje wszystko, każdy mniejszy czy większy element układanki. Szkoda nerwów na coś, na co wpływu się nie ma...A Życie i jego wszystkie aspekty doceniać ogromnie trzeba, bo pięknem swojej niepowtarzalności buduje takie obrazy ( nie mając zupełnie na myśli Legii) , które swoim trwaniem są ...najważniejszym wyrazem(!)


UUU...ale mi się wylało...
Pozdrawiam Pitolników Very Happy
usz k...wa @iocosusie - wybacz. choć Ciebie mało ostatnio -nawet najmniejszym wytłumaczeniem to nie jest...
24wtorek, 23, lipca 2019 13:30
Senator
@Zgred
Skąd pomysł że się cofa? z prostego faktu ostatnich lat . Zauważę jednak że patrząc w ponad stuletnią historię klubu to te ostatnie lata były ewenementem. Przypomnę jeszcze raz słowa Holbiego z jego genialnej książki "Naturalny stan kibica to gorzkie rozczarowanie, niezależnie od wyniku meczu " i to jest święta prawda.
Zawsze będziemy chcieli więcej i więcej i więcej. Zawsze będziemy odwołali się do lat tłustych i wspominali sukcesy które przecież mogły być jeszcze większe Smile
W ostatnich latach powstał najpiękniejszy stadion na świecie na ul Łazienkowskiej, obecnie buduje się nowoczesna akademia czyli zwija się czy jednak na miarę naszych zasobów rozwija?
Ok chodzi o stronę czysto sportową. Tu jest regres ale tylko jeśli weźmiemy pod uwagę lata po ITI patrząc dłużej to jednak norma.
Organizacyjnie. Weźmy sprawę biletów. Ok można żądać pytanie po co zmieniać coś co dobrze działało? Szczerze? nie wiem. Może system był jednak w obecnych realiach techniki przestarzały, może nie do końca przystępny dla wszytkich . Można dywagować.
Klub nie zlecił zmiany firmie krzak, kolesiom. Zlecił firmie znanej w Europie i tu bym winił wyłącznie ich. Dali plamę i klub powinien wystąpić o odszkodowanie.
Jasne fajnie nie jest zremisować z Giblartarem, dostawać w łeb na własnym stadionie, ale suma summarum cały czas jesteśmy w końcu w czubie. Powtórzę jeszcze raz kibicowanie to notoryczny stan rozczarowania.
@Sektor212
Zobacz, co grał Jędza dwa sezony temu, a co gra dziś.
Na taki zarzut dodam bzdurny jest jedna odpowiedź. Nie te lata aby się rozwijał. Wręcz odwrotnie każdy wie, że będzie się zwijał, tak jak Rado, Malarz i wszyscy którzy są po drugiej stronie rzeki jeśli chodzi o kariery. Piszesz o trenerach i ich kuriozalne częstych zmianach ale sam pierwszy nawołujesz do zmian. Żądałeś wywalenia na pysk właściwie każdego który na przestrzeni ostatnich lat trenował Legię.
Twój wpis odbieram w kategorii jazdy po klubie bo to obecnie trendy.
Wszystko źle, wszystko ch..... wo. Wszystko zrobił byś lepiej tak jak wieku innych kibiców wiedzących więcej i lepiej.
Ogólnie w historii klubów piłkarskich są lata tłuste, są lata chude i to jest fakt z którym musimy się godzić choć wiemy że sami zrobili byśmy wszytko lepiej Wink
25wtorek, 23, lipca 2019 13:57
sektor212
Dzięki Zgredzie!!!

Każdy chce dobra Legii. Przypuszczam, że każdemu z nas piszących na tej stronie, nie sprawia przyjemności czy satysfakcji najeżdżać krytycznie na Legii. Jednak są pewne granice przymrużania oko i obracania pewnych spraw w niefart czy przypadek przy pracy. Ja dziś nie mam wiary w lepsze jutro tylko w mizerje sportową jaką klub zaczyna nam serwować. Wizja prowadzenia pierwszej drużyny przez niedoświadczonych trenerów nie sprawdziła się w Legii wielokrotnie. To dlaczego właśnie Vuko ma zaprzeczyć zdrowemu rozsądkowi, złamać schematy i osiągnie sukces. Jest to nierealne. Uwierz mi, bardzo bym chciał mylić się w tym, co piszę. Pozdrawiam Smile
26wtorek, 23, lipca 2019 14:10
dalkub
Senatorze

mocno słabe - stadion wybudowało miasto, a nie klub i żaden z panów M/L nie miał z tym wiele wspólnego. Akademia powstaje, z 5 letnim poślizgiem, za kasę z MSiT i kredytów - oczywiście dobre i to i że się o to wystarano i że będzie, tylko że sama infrastruktura nie da jeszcze piłkarzy.
Mówisz bzdurny zarzut Sektora że Jędza gra gorzej niż dwa lata temu, a kto gra lepiej? Majecki bo miał fachowca który mu pomaga, ktoś jeszcze? śmiało wymieniaj. Sektor pokazał, że nie ma od 2 lat a ja powiem, że dłużej postępów w grze Legii, a jest regres. Widzisz postęp? może wskaż konkretnie, gdzie gramy lepiej niż 3-4 lata temu? Zaraz usłyszę, że wtedy to byli zawodnicy a teraz ich nie ma - ale ci obecni nie kosztują mniej to jak to jest? nie ma chętnych? nie potrafimy znaleźć? a moze poszukiwacze są do dupy
Opowiedz nam jakich to tuzów mieliśmy za trenerów? tych ostatnich 4-5?
Zaklinasz rzeczywistość która skrzeczy, boimy się Finów, Słowaków, Luksemburczyków, Mołdawian - tak boimy się meczu z Pogonią i będziemy się bali kolejnych - to jest ten sukces? ten postęp.
A nad wszystkim czuwa mega menago, który jest nieudacznikiem - co wziął w Legii do łap to spieprzył - a może znajdziesz coś takiego co mu się udało?
27wtorek, 23, lipca 2019 14:32
Senator
@Dakub
Jesteśmy ewidentnie w fazie przebudowy zespołu. Odeszli wszyscy ci którzy jeszcze niedawno nadawali temu zespołowi sznyt, na których opierała się gra. Trzeba było pożegnać Rado, Kucharczyka, Hamę, Malarza a wcześniej paru innych z różnych powodów. Proces przebudowy trwa i to jest fakt. Oczywiście jest pytanie czy Vuko to odpowiednia osoba do takich poważnych wyznań. Może to też jednak element przebudowy czyli wychowanie trenera na dłużej niż pół sezonu? Tak jak pisałem są lata tłuste może obecnie nadchodzą chude, nie wiem. Wiem natomiast że takie cykle przechodzą dużo większe kluby zatrudniające dużo bardziej doświadczonych trenerów,
przykład pierwszy z brzegu to np MU.
Co do menago trudno znaleźć argumenty na obronę bo ostatnio sam mocno krytykuję prezesa. Mam taką cichą nadzieję co chyba widać po tym okienku transferowym że sprawy sportowe pozostawił w gestii pionu sportowego.
28wtorek, 23, lipca 2019 15:04
dalkub
Senatorze

Jakiej przebudowy? kiedy Rado, Hama w jakikolwiek sposób ciągnęli ten klub? Wymiana Malarza na Majeckiego to ta rewolucja? czy odejście Kuchego to ta rewolucja? Przestań proszę dorabiać ideologię do dziadostwa, jakie od co najmniej dwóch lat jest w tym klubie. Powiedzmy jednak że trwa ta przebudowa, to rozumiem do przebudowania drużyny bierzesz gościa co niczego jeszcze nie prowadził? czy raczej takiego co już coś przebudował i nawet coś spieprzył gdzieś po drodze.
Są lata tłuste i są chude - oczywiście, problem polega na tym że te działania które prowadzi klub kłopoty potęgują a nie je rozwiązują.
29wtorek, 23, lipca 2019 15:36
Zgred
@Senatorze
N I E - i jeszcze raz N I E

Przecież tak oceniać nie można...wyciągając spiralę historii nawet w osiągnięciach historycznych występów - sukces nie szedł w parze z rozwojem. Tu, jak sądzę właśnie o to chodzi! Zostawiając lata 70 -te i Feynoord z dolarami przemycanymi w tle, gdzie za 100 dolarów można było siedzieć (!), przez Legie cwaniaka Romanowskiego, aż po Legię, Bogusława (wielkiego) Leśniodorskiego...
Co łączy te trzy rozciągnięte latami sytuacje? Otóż - jedno! Rozstrzygnięcia na "rympał" pod kasę, po swoje konto/ konta, mając w dupie wszelkiej maści "senatorów - kibiców" ( wybacz musiałem) aby w aureoli wielkiego życiowego projektu ( to ostatnimi czasy) dobrze - uważaj Wink zabrzmiało!
Otóż prawda się rozjeżdża, to ja się pytam otwartym tekstem :
"Jaka ta prawda jest?" lub inaczej " Która prawda będzie dla Ciebie wygodna?"...Bo - chyba zgodzimy się, że prawda, jest jednak k...wa - jedna.

Zupełnie, ale to Totalnie nie zgadzam się z Twoją projekcją zdarzeń, idącą w sens pewnej sugestii do usprawiedliwiania, w ramach okresowości zdarzeń, z historycznym natłokiem wydarzeń... Nie, bo o ile ( choć przychodzi mi to trudno) potrafię zrozumieć cały myk "pewnego Kodaka Romanowskiego" i też co ważne - (uważaj) kapitał Wink myślowy wszystkich piłkarzy będących na kartach...pana od zdjęć w godzinę...ponieważ wszyscy, albo prawie wszyscy ( a ci co się nie załapali to ciamajdy) jeszcze przed rozwiązaniem rozgrywek - mieli dogadane kontrakty w Europie. Dlatego, kiedy młody wtedy Wieszczycki posunął z woleja w meczu z Widzewem, zainteresowanym gul skoczył, bo "młody nie wiedział"... Szanujący się obecnie dyrektor klubu w PKOEklapie pewnie przy "piwku" mógłby o "starych Polakach pogadać" z kolegą o dżwięcznej wymowie - Siadaczka... biorąc pod uwagę nawet taki szczegół jak "siadanie"...piwo pewnie byłoby smaczniejsze.

Wiesz dlaczego wyjąłem zaszłości? Otóż dlatego, że wraz z zamysłem wartości projektu Jana Wejcherta i Mariusza Waltera, ci ludzie rozumiejąc światowy rozwój mieli pewną wizję dla Warszawy. Przecież nie muszę Ci relacjonować co zrobili "patrioci" na radzie miasta...
Dość!
I Ty @Senatorze przekonujesz do sensu, że w takim razie istnieją historyczne okresy, które w ramach historii zawsze są elementem istnienia.
Zupełnie to do mnie nie przemawia, mało tego, biorąc naukę z nie tak odległej historii klubu Rosenborg Trondheim, który to lat ładnych kilka konsumował przelewy bankowe z wielką satysfakcją, goszcząc u siebie takie marki jak Milan, odsyłając je z bagażami, nie zawsze mieszczącymi się w bagażnikach.
Uwaga! Wiem, wiem, zaraz mi wytkniesz jednak szablon szczegółowości historycznych zdarzeń, tak - no nic nie trwa wiecznie.
Jednak wykorzystanie możliwości ( zobacz składy) z tamtego okresu są dla mnie wspaniałym przykładem czasookresu, który Rosenborg wykorzystał nawet w nadmiarze. Jeśli mamy zajmować się historią - to, jest dla mnie idealny przykład rozumienia sensu. Poważnego sensu - dodam.

Teraz tak -skoro "pietruszka w Polsce" kosztuje plus / minus 25 złotych, to Neymar - już osiągnął kosmos, a Ngapeth zaraz oświeci świat kwotą jeszcze większą, przy delikatnym udziale Grizmana za powiedzmy kilka punktów mniej od setki...
Kluby włoskie, przeciętne, pozyskują ewentualnie perspektywicznych młodych piłkarzy z Polski, płacąc ( !) półtora miliona lub dwa Smile z ręki, a to znaczy, że jest to wydatek na "wykałaczki"...niestety - taka jest prawda, bo jak im się nie sprawdzą, to wypchnięci na wypożyczenia, pieniążek ( bo nie inwestycję) wrócą...Kółeczko zamknięte, a kluby polskie po pasy zadowolone, bo przelewy dojdą ...Wink

To o takiej historii zdarzeń tu piszesz? Ta historia ma się w cyklicznych okresach powtarzać? Ale biorąc pod uwagę wszystkie dane z lat powiedzmy 10 -ciu? Jaki cykliczny rozmiar powtarzalności będzie dla Ciebie bardziej wiarygodny? Bzdura.

Coś Ci powiem @Senatorze

Gdyby Ciupiałowi nie zabrakło 8 minut, gdyby Zieńczuk trafiał w bramkę, biorąc pod uwagę rozmach jego ego, wtedy i na tamten czas - pan od światłowodów - zaorałby ligę na ładnych lat kilka...A ekipa, którą by kupił - zapewniam, dałaby mu satysfakcję na lata.
Nasza Legia długo na "kolanach" szukałaby historycznych odniesień, bardzo długo...
Ot, taka mapa wydarzeń.
30wtorek, 23, lipca 2019 15:59
CTP
@Zgred
"Gdyby Ciupiałowi nie zabrakło 8 minut"
Nam nie zabrakło. I co? I g***no! Znając mentalność naszych rodzimych piłkarskich oligarchów jest wielce prawdopodobne, że scenariusz byłby taki sam. Cupiał zgarnąłby kasę i zostawił Wisłę na lodzie.
@Senator
To, co obserwujemy w Legii, to nie jest żadna przebudowa, tylko proces systematycznego cofania się w rozwoju spowodowany coraz większymi pustkami w kasie. Nie mam pojęcia, skąd u niektórych kibiców takie optymistyczne nastawienie co do ostatnich transferów. Dla mnie jakość tych piłkarzy jest po prostu mierna. Typowi ligowi przeciętniacy. Jeśli takiego Gwilię porównamy do Moulina czy Novikovasa do Guilherme, to tutaj nie ma żadnego porównania. A już nie wspomnę o Prijovicu i Nikolicu, obok których żaden z obecnych naszych napastników nawet nie stał.
Mioduski swoimi absurdalnymi decyzjami zapędził się w kozi róg i teraz jest w klasycznej czarnej dupie, bo żaden szanujący się trener nie przyjdzie do tego składu drewna a na lepszych piłkarzy kasy ni ma.
@Akademia
Znając "talent" prezesa do zatrudniania ludzi, ja raczej nie liczyłbym, że z tych nowych luksusów wyjdzie jakikolwiek sensowny piłkarz.
31wtorek, 23, lipca 2019 16:37
Zgred
@Senator

Na Miłość Boską ...

"Twój wpis odbieram w kategorii jazdy po klubie bo to obecnie trendy.
Wszystko źle, wszystko ch..... wo. Wszystko zrobił byś lepiej tak jak wieku innych kibiców wiedzących więcej i lepiej."

Strzelasz na prawo i lewo, trafiając centralnie faceta, który nie raz i nie dwa zamieszczał na tej stronie dogłębne analizy wyciągnięte komputerowo z meczu, zaznaczając schematy regulacji ustawień, poddając pod krytykę bądź złe akcje w ustawieniach, bądź lepsze z wyjściami do ataku...i to wszystko zaznaczone dorysowanymi strzałkami, w rozebraniu na czasowe klatki obrazu...
Poważnie (?) chciałeś mu taki tekst wywalić?

Panowie- mam prośbę, ogromną prośbę: nie dajmy się zwariować.
Przenoszenie kryzysu na konkretne osoby tu piszące jest co najmniej nadużyciem.
Senatorze, Drogi Senatorze, za wiele rzeczy tutaj cenią Cie ludzie i dobrze, bo wnosisz tu swoją "Senatorską profesję"...
Ale, jeśli do głowy Ci przyjdzie ( złe ciśnienie, korki na mieście, brak sieci, czarne koty) to - ładuj we mnie Very Happy Ja to z urzędu wezmę, przecież nie raz byłem na cenzurowanym...Mówię poważnie - wszystko na klatę wezmę,
A już poważniej - szanuj słowa Ludzi, którzy swoją werbalną obecnością trzymają tą stronę przy życiu, chęciami (!) swoimi - dodam. Zachowując specyficzny klimat mainstreamu - trzymajmy wiedzę, co jest ważne. Dziękuję.
32wtorek, 23, lipca 2019 17:30
Zgred
@CTP

"Nam nie zabrakło. I co? I g***no!"

Lata, kolego, jeszcze raz lata i ta lat różnica, ale nie wszystko. Cupiał trzymał Wisłę za mordę sam, był panem prezesem i panem kierownikiem, może nawet ( a co) panem kierowcą.
Przypomnę Ci jeden mały fragment, coraz bardziej rozchwytywany Kałużny miał (uważaj) dziś dil z Legią dogadany, Mazurek opowiadał kiedyś w wywiadzie. I wiesz, co się stało? Zgadnij...podpisała go Wisła, ponieważ zadzwonił Cupiał i powiedział, proszę przebić "o pięćdziesiąt klocków" - zakładam, że nazewnictwo pieniążka lat minionych jest Ci znane.
Przypomnę dodatkowo, że w swojej stajni miał taki zasób ludzi, który bez tremy rujnował niemieckie Schalke
takie tam pustosłowie:

"Karty w Wiśle od 13 lat rozdaje Bogusław Cupiał. Właściciel klubu na razie milczy, przeżywa kolejne upokorzenie. Trudno więc odgadnąć jego zamiary, natomiast słowa Basałaja wskazują, że pod Wawelem nie zachwieją się fundamenty. To nie 2005 rok i dramatyczna w swej wymowie klęska z Panathinaikosem, i nie 2009, gdy wstydem mistrzów Polski okryła Levadia Tallin. – Chłopcy w szatni płakali. Powiedziałem im tylko: „Dziś ryczcie, ale od jutra jest liga polska i Europejska" – mówił prezes Wisły."

Gdyby temu człowiekowi udało się spełnić swój sen o piłce nożnej, zaorałby krajowe podwórko na lata, inne czasy, inne kwoty, ale sens podobny. To przysłowiowe "gówno, gównem podobnym nie bywa"...
Był sam! Jedno konto i jeden portfel! Taki k...wa szczególikWink
33wtorek, 23, lipca 2019 17:47
sektor212
Senatorze

O przebudowie składu słyszę od 3 lat. W klubie wszyscy mówią o zmianach, reformach, przebudowach, a prezes na wiosnę sam mówił, że dopiero wylewa fundamenty pod budowę silnej Legii. To jak to jest? Trzy lata buduje, tylko cementu nie chcą mu dowieść? Obecne transfery nie mają nic wspólnego z przebudową drużyny. Zresztą popatrzmy na ruchy transferowe do klubu w tym okienku.
Klub przedłuża umowy: Astis (36 l.) Cięrzniak (37 l.)
Ściągamy z wypożyczenia: Jodłowiec (34 l.)
Kontraktujemy nowych zawodników: Lewczuk (35 l.) Obradovic (31 l.)
Są to zawodnicy, na których można oprzeć budowę nowej drużyny na kolejne 3 sezony? Mam spore wątpliwości.
Popieram i uważam za dobre ruchy kadrowe do klubu następujących zawodników:
Sanogo (25 l.), Gwilia (26 l.), Novikovas (29 l.), Luquinhas (23 l.) czy melodię przyszłości Kostorz (21 l.), Muzyk (20 l.). Takie transfery to rozumiem. Na takich zawodnikach można przebudować, budować nową jakość Legii.
Argument, że doświadczeni piłkarze są również potrzebni w drużynie, to kolejny pusty slogan bez pokrycia. Odpowiedniego doświadczenia i to w każdej formacji nam nie brakuje: Martins (30 l.), Cafu (27 l.), Remy (28 l.), Jedrzejczyk (32 l.), Carlitos (30 l.), Antolić (30 l.), Vesović (28 l.), Kante (29 l.).
Pisanie "Jesteśmy ewidentnie w fazie przebudowy zespołu" jest kolejnym pustym tłumaczeniem bez pokrycia. Wystarczy prosty przekaz. Na tych zawodników klub był finansowo przygotowany i takich piłkarzy zakontraktował. Prosto czytelnie bez mydlenia oczu. Można? Po co rozsiewać informacje, że my niby coś przebudowujemy.

"Żądałeś wywalenia na pysk właściwie każdego który na przestrzeni ostatnich lat trenował Legię" Każdego? Pamięć może mnie zawodzić, więc reki nie dam sobie uciąć. Jednak jestem pewny, że w Jozaka czy Pinto wierzyłem, choć nie miałem żadnych przesłanek w szanse ich powodzenia. Na Jozaka nawet nie zdążyłem ponarzekać, gdyż prezes szybko sam dokonał zmiany. Przypomnij sobie nasze styczniowe spotkanie z Marcinem. W to, co mówił o Pinto, nie wierzyłem i nie zgadzałem się z jego opinia. Uważałem, że piłkarze to lenie i w końcu znalazł się trener, co wziął towarzystwo za mordę i zagonił do pracy. Portugalczyka sam się zwolnił, nie znajdując rozumienia dla własnych decyzji. Tak więc każdego nie zwalniałem. Najbardziej byłem zdziwiony i zaskoczony, kiedy Urbana zastępował Berg. Berga również szanowałem do końca. Czy Czerczesowa też zwalniałem? Senatorze, daj spokój historii i wyciąganiem, co kiedy napisałem.

"Twój wpis odbieram w kategorii jazdy po klubie, bo to obecnie trendy"
Przyznaje, tu mnie zaskoczyłeś. Znasz mnie parę lat i uważasz mnie za chorągiewkę? Sądzisz, że zawsze pisze to, co modne w sieci i w mediach? OK. Niech tak będzie.

Wszystkiego nie wiem i wszystko nie zrobiłbym lepiej. W życiu kieruje się kilkoma zasadami. Jedna z nich jest czerpać wiedzę od mądrzejszych lepszych od siebie. Staram się rozmawiać o błędach, by sam później uniknąć i robić jak naj mniej własnych błędów. Wydaje mi się, że jest to normalny sposób funkcjonowania w społeczeństwie. I tu dochodzimy do sedna tematu. Jest dla mnie nie zrozumiałe, że tak wykształcony człowiek z doświadczenie nie widzi własnych powielanych błędów. Nie wiem jak dalej opisać ten zator mózgowy, jaki ma nasz prezes. Nie wiem, kto mu doradza, ale to on sam wystawia się na pośmiewisko. Czy ja muszę przyklaskiwać głupocie? Bo jestem kibicem Legii?
Wybacz mi, że mam własne zdanie co do zatrudniania w Legii kolejnych trenerów bez odpowiedniego przygotowania na funkcjonowanie w naszym klubie.
Od 2003 roku (Kubicki) w miarę spokojnie przyglądałem się takiemu rozwiązaniu próbowanym przez kilku sterników rządzących w tym czasie Legią. To zadam ci trzy pytań. Powiedz mi czy, któryś pracował dłużej niż do pierwszego kryzysu w zespole.
Czy ci wszyscy początkujący trenerzy dostali wystarczająco dużo czas na naukę?
Czy mieli wystarczające wsparcie od mediów, kiedy drużynie nie szło?
Odpowiedzi na pewno znasz. Również dobrze wiesz jak zakończy się praca Vuko w Legii. Możemy spierać się między sobą o miesiąc zwolnienia. Znasz prezesa tak jak ja. Przecież wiesz, że to osoba w gorącej wodzie kompana, jeżeli chodzi o wyniki. Legia to nie jest klub, w którym trener przetrwa spadek formy czy gorsze osiągane wyniki sportowe. A to olbrzymi błąd, gdyż w tak krótkim czasie nie jest możliwe zbudowanie zespołu w miarę dobrze grającego taktycznie. Pisałem o tym nie raz. Lepsi trenerzy potrzebowali od 2 do 4 lat spokoju na budowę silnych ekip, z którymi później świętowali sukcesy. U nas passa czterech porażek z rzędu bilet za bramę. Zespół łapie dołek (rzecz normalna) to wypad z klubu. Senatorze, pamiętaj, że uczeń drugiej szansy nie dostanie. Nikt nie będzie wierzył w jego zapewnienia, że to chwilowe. Doświadczony trener z większą renomą jest w stanie przekonać zarząd do dalszej współpracy. Tak to widzę i wybacz mi, że nie wierzę projekt pod tytułem Vuko na lata. Pozdrawiam.
34wtorek, 23, lipca 2019 23:40
Senator
@Zgred
Szczerze napiszę nie rozumiem Cię. Przekaz był prosty co było a nie jest? Przypomnij mi i czytelnikom kiedy to graliśmy w lidze mistrzów od czasów prezesa Lesnodorskiego. Przypomnij nasze inne sukcesy na w historii klubu? Wiele tego będzie nie licząc czterech lat prezesury Pana Lesnodorskiego? Tylko o tym pisałem, nie wpadamy w histerię bo wychodzi na to że te sukcesy bardziej zaszkodziły klubowi niż pomogły. To że mamy manie większości to nawet fajne ale ja w paranoję popadał nie będę.
@Sektor212
On i takim jak końcówka twojej wypowiedzi Cię lubię. Teraz tylko pytanie w ilu tych przypadkach my kibice i dziennikarze pomogli podjąć Mioduskiemu decyzję o zwolnieniu? Siła hejtu w obecnych czasach jest nieoceniona, korzystają z tego nawet politycy.
Vuko od samego początku jest na cenzurowanym choć do końca przecież nie możemy winić tylko jego za przegrane mistrzostwo. W tym sezonie jak na dziś jeszcze ani niczego nie ubrał, ani niczego nie zawalił. Remis z Giblartarem żadnych skutków negatywnych w sensie sportowym nie miał. Przegrana z Pogonią na dziś również.
A przecież hejt i niezadowolenie aż kipi, wylewa się z każdej możliwej strony. Po prostu moim zdaniem błędem jest odnoszenie się do lat sukcesów prezesa Lesnodorskiego. Ja przyjąłem je do wiadomości a teraz wracam do stanu przynaleznego kibicowi czyli gorzkiego rozczarowania.
35środa, 24, lipca 2019 09:02
Zgred
@Senator

Przecież cytowałem nikogo innego, jak Ciebie...
Masz raz jeszcze
"Twój wpis odbieram w kategorii jazdy po klubie bo to obecnie trendy.
Wszystko źle, wszystko ch..... wo. Wszystko zrobił byś lepiej tak jak wieku innych kibiców wiedzących więcej i lepiej"

Senatorze - prawdy się bronią same.
Szczerze Ci powiem, że ten zestaw słów mnie uderzył. Nigdy naszego @sektora nie kojarzyłem z "elementami wywrotowymi", mało tego, co starałem się podkreślić, zawsze swój przekaz kierował w sposób rozważny, podkreślając swoje opinie dodatkowymi opracowaniami.

Jeśli trzymając się twardo Twoich słów, przyjmując je jako motto, to:

" Wszystko zrobił byś lepiej tak jak wieku innych kibiców wiedzących więcej i lepiej."

No, nie posądzam Cię o systematykę "luzowania", ale akurat to zdanie jest wypisz/wymaluj - definicją tego czego właśnie dotykamy...
Od faktu ocen bardzo negatywnych uciec nie zdołasz, wielka aktywność ludzi jednak świadczy o tym, że...jeżeli nie cytowane - "wszystko" można zrobić lepiej - to przynajmniej wiele innych rzeczy -już tak Wink Tylko tyle i aż Tyle!

Co do czasookresów, oczywiście masz rację, jest tylko jedno - "ale", otóż wszelkie oceny zawsze będą uwarunkowane posiadaną bazą. Mówiąc baza mam na myśli możliwości, regulacje, finansowanie, układ strategi, plany przyszłościowe, założenia pod obrane schematy i pewnie wiele innych składowych...
Jeżeli mamy do czynienia od lat kilku z tzw. "wojowaniem na rympał" jednego człowieka, którego ambicjonalność i ego, co z perspektywy dużego biznesu powinno być - raczej elementem większej mądrości, idącej w parze z wyważeniem dokonywanych rozwiązań, bierze górę(?) ....
to "ukryta wojenka" podsycana przez śmiałka ze znanego portalu, dodatkowo wspieranego przez "narodowego płatnika" Wink czyli Orlen...
jawi się jako zabawa na łopatki w piaskownicy ( przecież dokładnie to opisałem gdzieś na aucie) -która w najlepsze trwa dalej. A, że struktura chłonna bardzo, to zabawa trwa w najlepsze...
Zatem, chciałoby się krzyknąć - ile jeszcze?

Życząc wytrwałości - pozdrawiam

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1