A+ A A-

Atrómitos - Legia 0-2: Różnica klas

Legia zagra w czwartej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy. W rewanżowym meczu trzeciej rundy nasza drużyna pewnie pokonała grecki Atrómitos 2:0. Autorami bramek byli Stolarski i Gwilia.

 

Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Majecki - Stolarski, Lewczuk, Jędrzejczyk, Rocha - Vešović, Cafú, Martins, Gwilia, Luquinhas – Kulenović. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Megyeri - Nátsos, Risvánis, Goútas, Katránis - Manoússos, Kahila,  Madson, Charíssis, Farley – Véllios.

Legia zaatakowała od pierwszych minut i mogła szybko objąć prowadzenie, ale złe przyjęcia piłki sprawiły, że najpierw Luquinhas, a potem Gwilia nie zdołali zakończyć akcji strzałami. Atrómitos grał odważniej niż w pierwszym meczu, jednak gospodarze mieli problem ze skonstruowaniem składnej akcji. Groźnie pod bramką Legii zrobiło się dopiero po stałym fragmencie gry w 17. minucie meczu. Mocna wrzutka Farleya z rzutu wolnego lewej strony boiska trafiła w poprzeczkę. W 29. minucie Legia objęła prowadzenie. Inicjatorem udanej akcji był Cafú, który przedarł się pod pole karne Greków i podał piłkę do Gwilii. Gruzin wypatrzył Stolarskiego, a ten zdobył gola płaskim strzałem zza pola karnego. Kilka minut później w dobrej sytuacji znalazł się Kulenović, jednak nie trafił w bramkę. Legia była drużyną lepszą, ale w końcówce pierwszej połowy gospodarze mogli wyrównać. Obrońcy Legii byli czujni i jeden z nich wybił piłkę spod nóg napastnika Atrómitosu, który znajdował się kilka metrów przed pustą bramką.

Do przerwy było 1:0 dla Legii i był to wynik zasłużony, choć w żaden sposób nie gwarantujący spokoju w drugiej części meczu.

Na szczęście legioniści szybko zadbali o ten spokój. W 51. minucie piłką na prawej stronie boiska otrzymał Vešović. Nasz pomocnik na chwilę stracił równowagę, ale zdołał posłać podanie w kierunku Gwilii. Gruzin w ekwilibrystyczny sposób uderzył z prawej nogi i Legia prowadziła już 2:0. Od tego momentu Legia już w pełni panowała na boisku. Nie przekładało się to na stuprocentowe okazje strzeleckie, ale awans naszej drużyny był niezagrożony. Najbliżej pokonania bramkarza Atrómitosu byli Gwilia, którego strzał Megyeri odbił przed siebie, oraz Carlitos. Hiszpan, wprowadzony na boisko za Luquinhasa, w 85. minucie otrzymał podanie od Kulenovicia i oddał strzał, zablokowany jednak przez obrońców gospodarzy.

Legia wzięła grecką przeszkodę w znacznie lepszym stylu niż zademonstrowany w poprzednich rundach. Mając w pamięci lipcowe męczarnie Legii, można było być przyjemnie zaskoczonym, widząc bezdyskusyjną piłkarską wyższość naszej drużyny nad Atrómitosem. Optymizmem może napawać współpraca Lewczuka z Jędrzejczykiem na środku obrony, w środowe popołudnie dobrze wypadł też tercet pomocników - Cafú, Martins i Gwilia. W walce o grupę Ligi Europy przyjdzie nam się zmierzyć najprawdopodobniej ze słynnymi Rangersami z Glasgow, ale najpierw czeka nas ligowy mecz z Zagłębiem Lubin, gdzie trener Vuković zapewne dokona kilku zmian w składzie.

Dyskusja (10)
1czwartek, 15, sierpnia 2019 14:19
czarnuch
Mecz z serii tych,w których Legia ma coś do udowodnienia. Tym razem presja towarzyszyła przede wszystkim w utrzymaniu zera z tyłu i poprawie skuteczności. Trener udowodnił,że jego praca przyniesie efekt choćby w starciu z Grekami czy to w grze defensywnej,której namiastkę oglądaliśmy w Warszawie, czy też w ofensywie potrafiąc zdobywać bramki nawet na terenie rywala. Natomiast nadal mamy błąd numer jeden utrudniający realizację planu dotyczącego ofensywy - Kulenović.
Staram się szukać pozytywów świadczących o tym wyborze trenera ale doprawdy.. Mając na ławce Carlitosa jest to mocno niestrawne. Wystawiając w ataku gościa,który ma aż takie problemy praktycznie w każdym meczu o stawce europejskiej (choć drugiej kategorii) to nic innego jak nadszarpnięcie zaufania ławki. Możesz nie strzelić x "setek" a i tak pozostajesz faworytem. Oczywiście.. Potrafi powalczyć w defensywie, podać itp ale wg mnie nie za to ceni się i rozlicza napastników. Podobnie było z Novikovasem,który niestety sam się wyeliminował ze składu. Czy też z szansą dla Cafu,który po kontuzji wygląda lepiej niż Ci,nad którymi pracowano znacznie dłużej. Znacznie przyjemniej dla mnie jawi się duet z przodu Carlitos - Cafu.. niż SK wobec jego formy.

Definitywnie uważam powrót Cafu za największy plus meczu. Ogólnie zdecydowanie więcej mamy w drużynie plusów niż minusów co potwierdza wynik i naszą klasę w dwumeczu na tle rywala. Natomiast co do minusów.. Kulenović i Rocha. O ile o pierwszym się już wypowiadałem to z kolei drugi mnie niesamowicie martwi. Widziałem niektóre spojrzenia po nieudanym zagraniu, stracie etc i sporo w nich było emocji w stosunku do drużyny. Nie wiem czy to dobrze zarówno wróży na przyszłość jak i świadczy o jego wkomponowaniu się w szatnię.

#Awans
Mimo wszystko cel uświęca środki. Trener wobec kiepskiej postawy w pierwszych meczach spokojnie pracował i osiągnął można śmiało powiedzieć - korzystny rezultat, jakim niewątpliwie jest awans. Choć dotychczasowi rywale wysoko poprzeczki nie zawiesili to z kolei nasz prawdopodobnie kolejny - Glasgow Rangers - już tak się objawia. Z tym rywalem jedno jest pewne.. Nie ograniczy się do kontrataków a i zaprezentuje zdecydowanie więcej zaangażowania. Tutaj już nie powinno być miejsca na brak formy czy skuteczności. Mnie ciekawi plan Vuko.. Będą szachy czy jednak podejmie ryzyko i zaatakuje? Skromnie liczę na przede wszystkim walkę i zaangażowanie. Od początku do końca. A w przypadku spełnienia mojego życzenia nawet brak awansu nie będzie zbyt gorzkim piwem do przełknięcia.
2piątek, 16, sierpnia 2019 06:24
Zbyszek
Postanowiłem napisać kilka zdań już po meczu Rangersów, których obejrzałem dwa razy w meczu z Duńczykami ( 1 raz poprzez Hunter TV), gdyż pewną oczywistością było,że Legia niejako musi awansować do IV rundy. A do takiego wniosku doszedłem nie tylko na podstawie tego jakich mieliśmy rywali,ale przede wszystkim po przegranym meczu z Pogonią. Legia o tej porze prezentuje się o niebo lepiej niż w 2017 i 2018 roku.
W pracy dyskutowałem z kolegami,a właściwie objaśniałem im, ażeby nie powtarzali koniunkturalnych ocen dziennikarzy i niektórych "ekspertów' od niczego jaka to ta Legia jest słaba.
Tłumaczyłem,że jest coś takiego jak bilans energetyczny ,że formę się buduje, a nie że się dostaje w prezencie,że zespół wymaga zgrania,że wreszcie trudno zawodników , którzy są lepsi od rywali zmobilizować do dużego wysiłku skoro wiedzą,że malutki też wystarczy. Zadawałem pytania, czy pewny awans jest korzystniejszy czy wygrane po 12 do koła i czy mieliby satysfakcję z pogromu słabeuszy ,a na powtarzaną śpiewkę, że gdyby zamiast Finów grał z nami inny zespół to byśmy odpadli , mówiłem,ze to idiotyzmy, gdyż Legia grałaby też inaczej.
Oczywiście,że w jakimś sensie mieliśmy fart, gdyż rywale łącznie z Atromitosem byli mało wymagający. Grali wolno, niedokładnie i nie posiadali zdolności ofensywnych.
Zgołą inaczej będzie z Rangersami, gdyż ci akurat w ofensywie są bardzo mocni. Wczorajszy mecz tej siły ataku do końca nie zaakcentował, ale można było być pod ogromnym wrażeniem po kwadransie gry II połowy meczu w Danii. To był światowy poziom i oczywiście tak taka drużyna jak Rangersi nie jest w stanie grać całego meczu ,ale i te 15 minut to jest bardzo dużo i było decydujące. Tzw. "eksperci" i dziennikarze chwalą Legię,że w 6 meczach eliminacji nie straciła bramki i na tej podstawie twierdzą,że Szkotom też będzie trudno. Tylko zważmy z kim graliśmy i co nasi rywale pokazali w ataku. Gdyby mecze z Rangersami odbyły się dziś to moim zdaniem Szkoci by spokojnie awansowali wygrywając oba mecze i chyba poszłoby im łatwiej niż z Duńczykami. Na szczęście mamy jeszcze trochę czasu ,aby zdecydowanie poprawić grę głównie w ataku.
Niezależnie od pochwał za awans do III rundy to musimy zwrócić uwagę na mankamenty w naszej grze :
- po pierwsze. Za wolno przechodzimy po odzyskaniu piłki ze strefy obrony do fazy ataku. Grając wolno, podaniami wszerz boiska umożliwiamy rywalom powrót na własne przedpole i zorganizowanie się w obronie.
- po drugie.Zbyt mało naszych graczy bierze udział w akcjach ofensywnych drużyny, które przeprowadzamy w sposób archaiczny, głównie podaniami. Było takie hasełko,że piłka jest szybsza od najszybszego zawodnika, z którego dziś nic nie wynika. Bowiem piłka nie może być kopana bez gracza. Współczesny futbol wymaga,aby zawodnik przemieszczał się z piłką na pełnej szybkości w pobliże bramki rywali, a przed nim i obok niego biegło galopem przynajmniej 3-4 partnerów. Bieganie sprintem na dystansie 15-20 metrów odchodzi do lamusa, dziś trzeba tak biegać 40- 60 metrów. A to ma i ten pozytywny skutek,że kiedy rywale się wycofują to ograniczają swoje możliwości ofensywne.
- po trzecie. W końcowej fazie ataku za dużą wagę nasi zawodnicy przywiązują do celności zagrań, a więc przekładają piłkę z nogi na nogę czekając ,aż ich partner znajdzie się w odpowiednim miejscu w polu karnym lub przed nim.Tak należy grać przeciwko zespołom wysokiej klasy, które popełniają mało błędów w obronie, natomiast przeciwko tym z niższej półki trzeba grać szybko z pierwszej piłki dając im szanse za popełnienie błędu.
-po czwarte. Nasi zawodnicy w polu karnym rywala, są mało ruchliwi i mało agresywni, zwłaszcza nie walczą o to,aby wychodzić do piłki przed kryjącego ich obrońcę.-
- po piąte. Chyba nasi gracze ofensywni w polu karnym rywali są za mało skoncentrowani co powoduje niską skuteczność w wykańczaniu akcji.
A teraz odpowiedź na pytanie jak grać,aby wyeliminować Szkotów. Otóż jest to drużyna mająca zawodników o zbliżonym poziomie umiejętności do naszych graczy.Nie ma więc żadnego powodu,aby się ich obawiać. Ich siłą jest atak i jego skuteczność. Tyle,że te ataki są dynamiczne,ale prowadzone w sposób prosty,żeby nie rzec prymitywny, gdyż oparte są na szybkich prostopadłych lub kątowych wrzutkach w pole na karne na wchodzących na piłkę napastników, którzy prezentują taką wręcz zwierzęcą pazerność na gole.Aby im to uniemożliwić,albo chociaż utrudnić w naszej drużynie przydałby się Krychowiak czyli zawodnik potrafiący czyścić przedpole przed środkowymi rejonami pola karnego. Gdyby w dobrej formie był Jodłowiec to chyba on jako jedyny byłby do tego zdolny, a może ustawić tu Wieteskę, gdyż Remy chyba nie dojdzie do zdrowia .Jednocześnie trzeba przeciwdziałać arytmii gry Szkotów, którzy mocno przyśpieszają grę w miarę zbliżania się pod bramkę rywali. Antidotum na to jest proste,a mianowicie należy grać cały czas bardzo szybko, gdyż przyśpieszenie jest stanem przejścia od wolnej gry do bardzo szybkiej. Gdy gra jest z natury szybka to przyśpieszyć jej jeszcze bardziej jest raczej trudno.W każdym razie bez dodatkowego zabezpieczenia przedpola i wydatnej poprawy szybkości gry w ataku szanse nasze są znikome.
3piątek, 16, sierpnia 2019 08:48
Moros
Ja szczerze powiedziawszy jestem pod dużym wrażeniem Szkotów po wczorajszym meczu. Vuko musi naprawdę pogłówkować aby odpowiednio ustawić zespół, bo nasi dotychczasowi rywale (po tym co pokazali z nami) to poziom kilka półek niżej. Trochę to też dołujące, że nawet przy rozstawieniu, można w eliminacjach trafić na kogoś takiego. Można sobie wyobrazić, co nas czeka jak nie uda się "obronić" naszego obecnego współczynnika. Aby tego dokonać potrzebne jest jednak przejście Szkotów i dlatego ten dwumecz jest taki ważny. Niby faworytem nie będziemy, odpadnięcie pewnie nie będzie wstydem, ale w dalszej perspektywie, może nam to zamknąć możliwość udziału w rozgrywkach klubowych na wiele sezonów. Także ciężar gatunkowy będzie ogromny.

Ten dwumecz duńsko-szkocki pokazał też inną rzecz. Nawet astronomiczna kwota wydana na transfery (z punktu widzenia polskiej ligi) nie gwarantuje niczego. Oczywiście to tylko piłka i jak to się mówi "pieniądze nie grają", ale nie bez powodu to bogatsi z reguły są dalej. Popatrzmy jednak na Midtjylland. Według weszło wydali na wzmocnienia w letnim okienku transferowym 6 mln euro. Dla nas to poziom nieosiągalny. Odpadli w III rundzie eliminacyjnej. Zostali z niczym. To jest naprawdę dołujące w odniesieniu do tego co widzimy na naszym podwórku, gdzie transfer na poziomie 1 mln euro, to powód do pierwszych stron gazet. Jeżeli u nas nie nastąpi jakaś rewolucja w zarządzaniu klubami, to pozostanie nam bicie się o granie w grupach w ramach planowanej "Ligi Europy 2" i to też pewnie ze zmiennym szczęściem.
4piątek, 16, sierpnia 2019 10:02
dalkub
Zbyszek

z całym szacunkiem, ale z ostatnim akapitem zupełnie się nie zgadzam. Rangers ma niestety lepszych piłkarzy niż Legia, jest to drużyna lepsza w ofensywie od Legii o wiele, lepiej operuje piłkę i jest lepiej ustawiona na boisku - gra bliżej siebie, agresywniej. Moim zdaniem nasze szanse to jakieś 20-25% i dobry wynik w Warszawie będzie kluczowy.
5piątek, 16, sierpnia 2019 11:11
sektor212
Zbyszek

„jest coś takiego jak bilans energetyczny ,że formę się buduje, a nie że się dostaje w prezencie”
Ja, jeżeli chodzi o etap przygotowania i budowy formy na sezon nie jestem ekspertem. Oczywiście mam jakieś tam pojęcie co to jest wytrzymałość tlenowa, trening siłowy, motoryczny, podtrzymanie formy poprzez różne obciążenia czy mikro-cykle treningowe itd. Jednak za moich czasów wyglądało to zupełnie inaczej niż obecnie (dużo prymitywniej).
Stąd moje pytanie. Z czego wynika tak różna forma startowa na początku sezonu, jaką można zaobserwować w różnych ligach i zespołach?
Przykładowo wiele drużyn Premier League startuje z wysokiego „C”. Rangersi, mimo że również jak Angole grają non stop (bez zimowej przerwy), to jednak początek sezonu również nie mieli jakiś super. Można powiedzieć, że znaczącą zwyżkę formy zanotowali od pierwszego meczu w LE z Duńczykami. Przykład Grecki. Porównując PAKO i Atromitos i ich sposób przemieszczania się po boisku. Jedni można by powiedzieć w optymalnej dyspozycji drudzy na początku jej budowy. Zakładam, że za taki stan odpowiadają sztaby szkoleniowe, kreśląc plan przygotowań. W naszym kraju utarła się opinia, że niemożliwością jest, utrzymanie wskaźników fizyki przez całą rundę mając przerwę zimową. Włochy, Hiszpania, Anglia grają non stop i dobrą formę startową potrafią podtrzymać właściwie przez cały sezon.
Jeżeli masz wiedzę w tej dziedzinie to prośba o kilka zadań wyjaśniających to zjawisko.


Co do twojego komentarza to z jedną kwestią się nie zgadzam. Piszesz „Współczesny futbol wymaga, aby zawodnik przemieszczał się z piłką na pełnej szybkości w pobliże bramki rywali, a przed nim i obok niego biegło galopem przynajmniej 3-4 partnerów. Bieganie sprintem na dystansie 15-20 metrów odchodzi do lamusa, dziś trzeba tak biegać 40- 60 metrów”
Skutecznym przeciw działaniom takim długim galopom jest bliższa gra poszczególnych formacji tzw. gra na skróconym polu. Zdecydowanie szybciej jesteś w stanie stworzyć przewagę liczebną w fazie bronienia czy fazie budowy ataku szybkiego w danym sektorze. Chociażby wymieniając piłkę w trójkącie łatwiej wyjść spod pressingu rywala i uruchomić atak szybki od razu mając przewagę liczebną w strefie, gdzie toczy się gra. Przy rozciągniętych formacjach zdecydowanie więcej musisz wykonać dłuższych sprintów. Poza tym, 60 metrowe sprinty to chyba taktyka gry z pominięciem środkowych formacji. Druga forma to podanie krzyżowe w celu przeniesienia ciężaru gry z opcją natychmiastowego ataku. Piłkę podajesz wolny boczny korytarz i tam boczny obrońca rzeczywiście zasuwa 30-40 metrów, a po stracie drugie 40-60 metrów sprintem wraca, by odbudować ustawienie. Uważam, że laga do przodu i długi sprint dwóch trzech zawodników to prahistoria futbolu.

Podejrzewam, że Krychowiak za wiele by nie wskórał, jak by grał na radar. Jeżeli mamy nawiązać wyrównaną rywalizację ze Szkotami to przede wszystkim Legia musi cały czas zawężać im pole gry i grać agresywnym pressingiem. Jak Rangersi będą mieli za dużo swobody, to tak jak piszesz, swoje atuty zmienia na bramki i będzie pozamiatane.
6piątek, 16, sierpnia 2019 11:39
sektor212
Dalkub

„Rangers ma niestety lepszych piłkarzy niż Legia”
Bez przesady. Zgadzam się, że Ich trójka ofensywna Ojo, Kamara i Morelos (zwłaszcza ten ostatni) to różnica znacząca. Legia takich atutów nie posiada. Dziś my ofensywnie za bardzo nie mamy kim straszyć. Pozostali wydają się porównywalni.
Druga sprawa to Duńczycy od stanu 1:0 (bodajże od 14 minuty) trochę zluzowali. Szkoci skrzętnie to wykorzystali. Damy im za dużo swobody to nas skarcą. Ja nasze szanse oceniam na 35% może 40%. Zgadzam się, że kluczem do awansu jest mecz w Warszawie.
7piątek, 16, sierpnia 2019 11:58
dalkub
Sektor

oprócz wymienionej trójki - patrz też kto wchodzi na zmianę za nich - są jeszcze Flanagan, który grywał w Liverpoolu, Katić ciekawy młody stoper z Chorwacji, Davis kapitan repr. Irlandii Północnej - grał na ME. Solidna niezła drużyna i mam wrażenie że to będzie wreszcie pierwsze wyzwanie dla defensywy Legii - ten Ojo jest de facto zawodnikiem Liverpoolu i coś mi się wydaje, że niedługo może tam wrócić.
8piątek, 16, sierpnia 2019 14:02
sektor212
Dalkub

Ok. Biorąc pod uwagę, koga Gerrard ma w rezerwie na ławce to rzeczywiście więcej plusów po stronie Rangersów. Jednak to nie jest aż tak kolosalna różnica. Poza tym Szkocka formacja obronna to nie jest jakiś super działający monolit. Spokojnie można ich ugryźć. Gerrard to cwany lis. Nieźle szachuje na placu. Robi sporo zamieszania w środkowej strefie i naglę, grę przenosi na skrzydła. To z piłek rzucanych z bocznych sektorów są najskuteczniejsi. Uważa, że na bokach trzeba mocniej zaryzykować i wcześniej atakować rywala. Takiej sytuacji łatwo dać się ograć 1 na 1, więc pozostali koledzy muszą szybciej przesuwać się, by ewentualnie zaasekurować strefę, w której Szkocki skrzydłowy minie pierwszą zaporę.
Druga sprawa to ten ich szybszy od wytrysku Morelos. Ma dużą łatwość gubienia krycia i to na 2 - 3 metrach. Lewczuk i Jędza już po trzydziestce to i szybkość czy zwrotność nie ta sama. Ich czujność w czytaniu gry będzie miała duże znaczenie. Zgadzam się, to będzie pierwsze tak trudne wyzwanie dla naszej defensywy.
9sobota, 17, sierpnia 2019 14:08
Zbyszek
@Dalkub @ Sektor 212
Cieszy mnie,że możemy poważnie porozmawiać o problemach związanych z najbliższym meczem eliminacji LE.
Najpierw proponowałbym dokonanie zasadniczego rozróżnienia pomiędzy nazwijmy to jakością zawodników, ich aktualną formą sportową oraz osiąganymi wynikami. Kiedy spojrzymy na wyceny zawodników Legii i Szkotów, porównanie klubów w jakich grali czy reprezentacji narodowych to większych różnic nie ma, chyba,że na korzyść naszej drużyny. Więc w tym sensie napisałem,że nie ma się kogo bać. Bo nie ma.
Jest natomiast dla mnie sprawą absolutnie zaskakującą poziom gry jaką prezentuje zespól Glasgow.Drugi ich mecz z Duńczykami mało oddaje to o czym piszę. Trzeba było obejrzeć pierwszy kwadrans po przerwie meczu w Danii. Huragan, połączony z tornado. Potem osłabli, bo w takim tempie i na takiej intensywności nie da się grać całego meczu,ale wrażenie ich możliwości pozostało.
Odnośnie tego jak powinniśmy grać to zupełnie nie zgadzam się z Borkiem,że powinniśmy spowalniać grę.Niech Borek zajmie się boksem , bo w tej dziedzinie dobrze mu idzie,a o piłce ładnie mówi,ale pojęcie ma kibica , który cieszy się,że chłopcy grają. Tym spowalnianiem, wybijaniem z uderzenia, trzymaniem bliskich odległości grali Duńczycy. Wynik dwumeczu 7:3. A przecież drużyna duńska nie jest wyraźnie gorsza od naszej,a na pewno aktualnie jest w wyższej formie.Duńczycy nie radzili sobie z przyspieszaniem Szkotów w końcowej fazie ataku. Więc tak rozumiana gra defensywna i obronna przeciwko Rangersom nie ma szans na powodzenie.Nikt natomiast nie zauważył jak wiele szans na strzelenie bramek mieli Duńczycy, zarówno w Glasgow jak i u siebie. Nie strzelali przez kunktatorstwo i niecelność strzałów.
A teraz słów kilka o różnicach w formie fizycznej. Zacznę od tego,że wreszcie , nareszcie Legia zatrudniła fizjologa- trenera przygotowania fizycznego Łukasza Bartnika - z prawdziwego zdarzenia.Biorąc pod uwagę ,że ma wyższe studia kierunkowe oraz ukończył 3 kursy dokształcające oraz pracował w klubie, który dzięki jego pracy przebił się do czołówki w Izraelu i zaistniał w Europie - mam do niego zaufanie.
Nie chcę uchodzić za jakiegoś fachurę w dziedzinie treningu,ale też nie jestem neptkiem. gdyż mam za sobą przeczytanych kilkanaście książek prof.Jana Chmury, prof, Zbigniewa Jastrzębskiego , prof. Jerzego Żołądzia i Jana Mulaka. Sektor 212 polecam do przeczytania pracę prof. Żołądzia " Przemiany metaboliczne i stabilność metaboliczna mięśni : efekty treningu wysiłkowego".
Uzyskanie wysokiej formy fizycznej , na miarę wydolności i potencjału energetycznego organizmu nie jest proste. Wymaga wiedzy,ale przed wszystkim stabilności, ewolucji i kontynuacji procesu treningowego.Podam przykład z LA jeżeli idzie np. o 400 metrowców.Ktoś zaczyna trening i po paru latach dochodzi do wyniku 48 sekund. Następnie po roku ma 47 sekund,ale potem,żeby nie wiem ile i jak trenował to lepszego wyniku nie osiągnie. Natomiast inni dochodzą do 46, 45, czy nawet 44 sekund. Tylko,żeby to wiedzieć i wybierać najlepszych to trzeba trenować w ten sposób ,aby co np. rok podwyższać obciążenia treningowe. To dzięki treningowi kształtują się mięśnie i cały układ fizjologiczny człowieka. Nieodłącznym elementem wysiłku jest zmęczenie i trening pozwala niwelować jego negatywne skutki. Przepraszam za te dobrze wam znane przypomnienia. Tylko,że w Legii od lat praca treningowa była chaotyczna, bezplanowa i sprzeczna z elementarną wiedzą . Każdy za przeproszeniem trener przygotowania fizycznego wprowadzał swoje porządki, nie było żadnej kontynuacji, a tym samym poprawy poziomu wytrenowania. Ja nie wiem z jakiego pułapu startowali nasi zawodnicy,ale przypuszczam,że za wysoki to on nie był. Tu dygresja. Dla każdego widocznym było,że tytuł Mistrza w ubiegłym roku nasz zespół przegrał utratą sił w końcówce sezonu. Słyszeliśmy jak gracze po odejściu Sa Pinto odetchnęli,a to znaczyło,że tamten ich ganiał,a po nim mogli spacerować. I się przespacerowali po Tytule.
Teraz niejako zbieramy owoce tego bezhołowia. Mamy zawodników o zupełnie przyzwoitych umiejętnościach, którym brakuje utrwalonego wysokiego pułapu przygotowania fizycznego do wysiłku. Ta forma z meczu na mecz ulega poprawie i ja jednak liczę,że będzie na tyle wysoka w meczu z Rangersami,że postawimy im wysoko poprzeczkę. Bowiem moim zdaniem musimy z nimi grać szybko,aby uniemożliwić im przyśpieszanie gry, musimy atakować,aby nie pozwalać im na uruchamianie zbyt dużej ilości graczy do ataku. Ale jeżeli będziemy im ustępować wyraźnie fizycznie wytrzymałością, siłą i szybkością to żadne sztuczki taktyczne czy organizacyjne nam nie pomogą.
P.S. Propozycje ogrania Szkotów nie są z mojej strony żadną ekstrawagancją, gdyż jak pamiętacie przed 8 laty mieliśmy prawie identyczną sytuację przed meczem ze Spartakiem Moskwa, tylko,ze Spartak był chyba mocniejszy od Rangersów. Też namawiano to tchórzliwej ucieczki w pilnowanie, przeszkadzanie,skracanie, potrajanie krycia ,a Skorża wybrał wariant ofensywny i wybił Ruskim zęby trzonowe. Wyniki 2;2 w Warszawie i 2:3 w Moskwie. Nie taki diabeł straszny.I najważniejsze to pamiętać,że ze strachu jeszcze nikt nigdy nie wygrał.
10poniedziałek, 19, sierpnia 2019 16:03
dalkub
oczywiście jak się spojrzy na wyceny piłkarzy w transfermarkt to wygląda podobnie, tylko czy to się ma i jak do rzeczywistości? Taki Ojo jest wyceniony na 2 mln euro podobnie jak Carlitos - no więc ja dla mnie nie ma porównania.
o ile się nie mylę to Szkoci walnęli już 19 bramek w 6 meczach i to pokazuje ich siłę. My gramy bez napastnika niestety....

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1