A+ A A-

Legia - ŁKS 3-1: Zadanie wykonane

W pierwszym ligowym meczu w 2020 roku Legia zmierzyła się w Warszawie z Łódzkim Klubem Sportowym. Nasza drużyna długo nie mogła znaleźć sposobu na ostatni zespół w tabeli i do 70. minuty przegrywała 0:1, ale końcówka meczu należała do legionistów. Bramkowym łupem podzielili się Rosołek, Antolić i Kanté.

 

Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Majecki - Vešović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Karbownik - Antolić, Martins - Wszołek, Luquinhas, Novikovas – Kanté. Goście rozpoczęli w składzie: Malarz - Grzesik, Moros, Dąbrowski, Vidmajer - Trąbka, Guima, Piątek, Wolski, Sajdak – Corral.

W 7. minucie Kanté oddał strzał głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Malarz odbił piłkę na rzut rożny. Goście odpowiedzieli szybką kontrą w 10. minucie. Guima uderzył z powietrza, ale Majecki nie musiał interweniować. W 17. minucie Malarz pewnie obronił mocny strzał Karbownika z narożnika pola karnego. W 21. minucie dobrze akcję rozprowadził Luquinhas, podał do Kanté, ten uderzył mocno, ale niecelnie. W 24. minucie Martins uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego. Piłka poszybowała nad bramką. W 34. minucie Jędrzejczyk zobaczył żółtą kartkę za faul na Wolskim w powietrznej walce o piłkę. W 41. minucie ładne rozegranie legionistów sprawiło, że w dobrej okazji był Kanté. Mocny strzał naszego napastnika trafił w boczną siatkę. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry mocny strzał oddał Novikovas. Malarz odbił piłkę, blisko skutecznej dobitki był Kanté, ale piłka wyszła tylko na rzut rożny.

Do przerwy było 0:0. Legia miała wyraźną przewagę, ale naszej drużynie wyraźnie brakowało skuteczności pod bramką przeciwnika.

W 53. minucie goście objęli prowadzenie. Nasi obrońcy bezskutecznie usiłowali powstrzymać atak,  w efekcie którego piłka trafiła do Piątka. Pomocnik gości z kilku metrów trafił do bramki. W 58. minucie Lewczuk otrzymał żółtą kartkę w podobnych okolicznościach jak w pierwszej połowie Jędrzejczyk. W 62. minucie Rosołek zmienił Novikovasa i Legia przeszła na ustawienie z dwójką napastników. W 67. minucie Malarz obronił mocny strzał Luquinhasa, a sekundę później Dąbrowski głową odbił ‘bombę’ Martinsa. W tej samej minucie Gwilia zmienił Martinsa. W 70. minucie Gruzin wrzucił piłkę w pole karne, Rosołek zgubił obrońców gości i strzałem głową pokonał Malarza. W 72. minucie Kanté oddał efektowny strzał przewrotką. Malarz odbił piłkę. W 81. minucie Cholewiak zastąpił Luquinhasa. Minutę później strzał Kanté trafił w rękę Sobocińskiego. Po interwencji VAR sędzia Frankowski podyktował rzut karny dla Legii. Do piłki podszedł Antolić i mocnym strzałem pokonał Malarza. Było 2:1. W 88. minucie Kanté przypieczętował zwycięstwo Legii mocnym uderzeniem zza pola karnego.

Pierwszy mecz w rundzie to jeszcze nie czas na optymalną dyspozycję zespołu i można zrozumieć liczne niedoskonałości w grze ofensywnej i defensywnej naszej drużyny. Strata punktów z ŁKS-em byłaby jednak wielkim zawodem i dobrze, że udało się tego uniknąć. Bardzo dobrze!

Dyskusja (11)
1niedziela, 09, lutego 2020 20:37
Senator
Byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym, zwycięstwo więc w pełni zasłużone. W pierwszej połowie może zbyt wielu sytuscji takich 100% nie stworzyliśmy ale nasza przewaga nie podlegała dyskusji.
Ogólnie źle się gra przeciw drużynie która broni się całą jedenastką. Mimo tego kilka sytuscji stworzyliśmy.
Stracona bramka nieco zszargała nerwy kibicom to fakt. Trzeba przyznać Vuko trafił ze zmianami choć sam byłem pesymistą. Rosołkiem gonić wynik? A jednak.
Novikovas dalej nie przekonuje, a Wszołek moim zdaniem dziś najsłabszy z legionistów, ale może to wynik przebytej ostatnio choroby.
Ogólnie Panowie cieszmy się że żyjemy w czasach w których mogliśmy oglądać na Ł3 Ljuboję, Vadisa a teraz Karbownika. Co za gość.
2niedziela, 09, lutego 2020 21:25
CTP
Bramka dla ŁKS z gatunku futbolowych jaj nadająca się do kolekcji twitterowicza "Out of context Ekstraklasa". Co tylko można było schrzanić w defensywie, to Legia wówczas to zrobiła.
Generalnie, nasza podstawowa 11-tka bardzo słabo weszła w mecz i chwała Vukovicowi, że ogarnął to wszystko zmianami. Przede wszystkim, widać było brak nominalnej "9-tki" i nasze akcje kończyły się najczęściej pod polem karnym ŁKSu. Słabo zagrał Martins, Novikovas tradycyjnie pokazał, że Legia, to trochę za wysokie progi dla niego. Miałem takie wrażenie, że nikt się nie kwapi, żeby zająć pozycję po nieobecnym Niezgodzie.
Zrobił to dopiero Rosołek i wydaje mi się, że chłopak tym meczem zasłużył sobie na następną szansę i to od początku meczu. Gramy teraz z Rakowem - jak nie w takim meczu, to kiedy?

Jeszcze słówko o Karbowniku: ten chłopak jest wart min. 20 mln euro i za taką kasę by poszedł, gdyby miał paszport niemiecki czy francuski. Niestety, wartość naszej ligi jest taka a nie inna i pewnie nawet nie przekroczy 10 mln.
3poniedziałek, 10, lutego 2020 00:18
iocosus
Akt I.
Listopad 2019, notka z Superaka: " … czterech zamaskowanych bandytów zwymyślało i pobiło 16-letniego reprezentanta Polski w piłce nożnej U-17! Powód? Chłopak gra i trenuje w drużynie Polonii. A napastnicy wykrzykiwali, że są wielbicielami Legii! Do napadu doszło w sobotę, 16 listopada, na Powiślu, przed bursą w której mieszka 16-letni Jakub Kisiel. To reprezentant Polski w piłce nożnej U-17, a zarazem zawodnik stołecznej Polonii. Zamaskowani bandyci doskonale wiedzieli kogo atakują, nie zniechęcił też ich fakt, że chłopak był w towarzystwie rodziców i dużo młodszej siostry. Zwyzywali Kubę od ch*** i ku***, krzyczeli "Uważaj, gdzie trenujesz, ku****!". W końcu został uderzony, a jego bliscy obsikani gazem. (…) Nadkom. Robert Szumiata z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I potwierdził, że zgłoszono napaść. - Zatrzymaliśmy osobę, która może mieć związek z tą sprawą. Trwają czynności operacyjne - dodał."
"zgłoszono napaść" - okazuje się kluczem aktu pierwszego.
Akt II.
Luty 2020, notka z Sportowych faktów: "Reprezentant Polski do lat 17 Jakub Kisiel został zawodnikiem Legii Warszawa. Ze stołecznym klubem związał się trzyletnim kontraktem. (…) Obserwowaliśmy go od dawna, zarówno w klubie, jak i reprezentacji. Uważamy, że ma duży potencjał, jego atuty to czytanie gry, ustawienie, ma dobre warunki fizyczne. Liczymy, że w Legii będzie dalej się rozwijał - powiedział Dyrektor Akademii Legii, Jacek Zieliński w rozmowie z oficjalną stroną klubu."
Akt III.
Na meczu z ŁKS pojawia się na żylecie na kibolskim płótnie miła prośba skierowana do Kuby - won z Legii!
Akt IV
W necie piknikowe głosy oburzenia w rodzaju: "Właśnie wróciłem z meczu. Co za żenada z wyganianiem młodego chłopaka. Kurwa mać, przecież on ma dopiero 16 lat. Jodła, Brzyski i Wszołek też grali w KSP, a nikt im szmat nie poświęcał." - kwitowane są kumatym "kluczem" z aktu pierwszego - Nie wiem jakie są twoje wartości ,ale chodzenie na komendę ,to standardy jakie pokazał ten młody chłopak .Ten właśnie ,który chciał gloryfikować swój klub na ulicach Warszawy .Wyszło jak wyszło … WON"
KONIEC!

Pruć się w temacie moim zdaniem nie ma sensu, żaden piknik, ani żaden oficjel klubowy nie przetłumaczy na czym polega głupota tego wszystkiego.
Kibicowi Legii spoza żylety pozostaje chyba tylko życzyć Jakubowi Kisielowi, żeby przeszedł do Lecha i zrobił karierę na miarę przynajmniej Krystiana Bielika z zastrzeżeniem żeby oprócz kretynów, imbecyli w kominiarkach omijały go również kontuzje. Tyle dobrego …
Aha, żyletko, miła prośba od piknika - w obliczu braku sukcesów sportowych - morda w kubeł - jakaś troska że wam na sportowym losie Legii zależy to przecież ściema do kwadratu, liczą się inne nadrzędne wasze wartości.
4poniedziałek, 10, lutego 2020 00:23
Baron
@CTP

"Jeszcze słówko o Karbowniku: ten chłopak jest wart min. 20 mln euro i za taką kasę by poszedł, gdyby miał paszport niemiecki czy francuski. Niestety, wartość naszej ligi jest taka a nie inna i pewnie nawet nie przekroczy 10 mln."

Jeśli nie podpisze nowego kontraktu to będzie lipa i nie wiem czy będzie nawet 5 mln.

@Szmaty na Żylecie

Dosłownie i w przenośni. Nie wiem jak zareaguje na to Mioduski, czy w ogóle ale tolerowanie takich akcji w końcu kiedyś go utopi.
Race nie są wnoszone przez bramki tylko wjeżdżają na stadion przy cichym przyzwoleniu klubu. Chyba czas na to co zrobiono we Wrocławiu czyli kontrole policyjne opraw przed meczem itp. Tam wojewoda się postawił, u nas pewnie pozostanie to bez reakcji.

@Mecz

Do pewnego momentu był taki sobie, a bramka dla ŁKS to był nie babol tylko kryminał. Na szczęście zmiany Vukovica rozruszały grę. Niestety ale kłopoty sami sobie zafundowaliśmy, po raz kolejny niestety.
5poniedziałek, 10, lutego 2020 00:31
Senator
Co do szmat . Ręce opadają. PDW a z trzydziesci ksywek na pół żylety. Po francusku " prośba " do ewentualnego nowego akcjonariusza Polonii aby jednak się zastanowił poważnie bo ...
O nowym młodym zawodniku już pisaliscie. Gdzieś na tt jakiś kumaty napisał że podobno latał i zamalowywał legijne graffiti. Nie wiem nie wnikam ale Baron ma rację , to kiedyś utopi nie tylko Mioduskiego ale Legię.
6poniedziałek, 10, lutego 2020 02:29
corazstarszy
Wolę o meczu – żeby tylko bez kontuzji. Maciej Rosołek już drugi raz nam ratuje skórę w tym sezonie. Z jednej strony, to naturalne. Czas nie stoi w miejscu, on jest w Legii, pracuje, jego rola ma rosnąć. Z drugiej, trudno, żeby systematycznie dźwigał taką odpowiedzialność. Brakowało Kante w polu karnym. On jest fajny – powalczy, porozbija się, zmęczy rywala. Ale to lepiej działało, gdy mógł wejść pan Jarosław, jak w Gdyni.
Zmiany? W Lubinie nie były udane, teraz – dały nam wygraną.
Za łatwo kartki łapiemy. Później się okaże, że jest ważny mecz, a my wystawiamy dwójkę środkową taką jak w Lubinie w grudniu.
Z Kisielem – skandaliczna sprawa. Życzę mu, żeby cało i zdrowo wyszedł z tej historii. I współczuję mu. Najlepiej, aby jednak dalej był w Legii. Ale jak nie u nas, to nie możemy mieć jakichkolwiek pretensji.
Inwestor? Mówcie, co chcecie. Polonia to faworyzowany wrzód na mapie miasta, nowotwór, który należy wyciąć i wypalić, żeby nic nie odrosło. Tutaj polecam
http://weszlo.com/2019/10/24/sporty-zespolowe-warszawie-fikcja-patologia/
Mają im budować obiekty za 400 mln. Kiedy oni ostatni raz zebrali 4 tys. ludzi na meczu? A jednocześnie, burmistrz Śródmieścia uniewinniony.
7poniedziałek, 10, lutego 2020 06:00
Senator
Hutnik to i mój klub. Ponad 30 lat mieszkałem niecały kilometr od stadionu, a mój tata bedac juz na emeryturze pracował przez parę lat jako pracownik gospodarczy. Mile wspomnienia, Wojciech Jagoda, trener Engel.
8poniedziałek, 10, lutego 2020 10:45
Zbyszek


O tym,że pasja polemiczna bywa zgubna. Były piłkarz Legii i Polonii Dariusz Dziekanowski pisuje felietoniki dla PS do czego ma prawo. Tak jak ja mam prawo trochę się z niektórych pośmiać. Bodaj 20.01.2020 roku napisał panegiryk pod adresem właściciela ŁKSu pana Tomasza Salskiego jaki to on mądry, przewidujący i jaką to ma krzepiącą filozofię futbolu. I te wszystkie peany pochwalne na podstawie wywiadu jakiego Salski udzielił PS. Dareczkowi podoba się optymizm prezesa oraz to,że nie zwalnia trenera,ale podziela styl gry jaki preferuje, chce stawiać na młodych polskich piłkarzy ,ale woli ich wymienić na zagranicznych. Otóż można na rzec całą spojrzeć trochę z ukosa,albo jak to zwykłem pisać "zezem".Co do optymizmu to co ma biedny Salski mówić,że spadniemy ,że nie damy rady ?. Bądźmy poważni. Jest to tzw. urzędowy optymizm. Jeżeli znowóż idzie o filozofię spokoju to jako przedsiębiorca pogrzebowy napatrzył się na różne "Klepsydry" i wie,że co by się nie wyczyniało to i tak koniec zawsze jednaki, więc dystans do wszystkiego jest bardziej na miejscu niż nerwowe ruchy. Z kolei o trenerze Moskalu mam zgoła odmienne zdanie, bowiem do niego jak ulał pasuje powiedzenie Kazimierza Górskiego,że to "dobry trener tylko nie ma wyników". A nie ma , bo jest upartym dogmatykiem. Moskal nastawia prowadzone przez siebie drużyny na tzw. styl ofensywny. Nie patrzy czy ma na takie granie gotowych zawodników, Mają grać do przodu i już. Można i tak. Tylko,że w przypadku ŁKS to jest taniutkie i łatwiutkie usprawiedliwienie dla braku środków na pozyskanie dobrych zawodników. Jak się nie ma kim wygrywać to niech chociaż ładnie polegną. Też można. Tylko po co chwalić tę tromtadrację ?. Zaś młodzi polscy zawodnicy to kolejny mit. Owszem nie są oni starzy,ale młodzi to już byli. We wczorajszym meczu wiek zawodników prezentował się jak następuje : Malarz 40 l., Vidmajer 28, Dąbrowski 33,Gracia 27,Grzesik 26,Piątek 35,Sajdak 20 ( pewno by nie grał,ale koniczny młodzieżowiec), Trąbka 23, Gium 25,Wolski 23 i Corral 28. Czyli ani tak bardzo polscy,ani tak bardzo młodzi. Z kolei w Legi DD nic się nie podoba.Od kilku miesięcy pisze,że w Legii rządzi nie Mioduski,ale pan Przypadek,że Legia ma pseudonowatorskie pomysły,że dobór trenerów był i jest wadliwy,,że transfery to same pomyłki i że drużyna jest pozbawiona ambicji. Nie odrzucając słuszności niektórych szczegółowych elementów krytycznych to całość składa się na jakąś aberrację . Czyżby fakt,że i Leśnodorski i Mioduski nie uznali za stosowne zatrudnić go jako Dyrektora Sportowego aż tak bardzo rzucił mu się na mózg?. A może on stanął na głowie,albo odwrócił tabelę dupą do góry?.Jak to zwał tak to zwał.Chyba oszalał.A może chodzi mu o to,aby nie był wiarygodny.ale oryginalny?. Chociaż z drugiej strony to tylko dowodzi,że z "Polonisty" nigdy nie zrobi się "Legionisty". O tym,że nasz prezes zaczął w mediach robić za zbawcę. Zaczynam podejrzewać,że ostatnie wypowiedzi Mioduskiego mają na celu wypromowanie siebie jako głównego kandydata na prezesa w jesiennych wyborach PZPN. Opowiada on bowiem jakie zadania powinien wypełniać związek w stosunku do całej piłki,a do ESy w szczególności. Niestety wchodzi w buty Wandzela , który owszem utrącił pomysły Bońka,ale sam nic na tym nie zyskał,a dziś go w piłce nie ma. Głównym przesłaniem, choć chyba bardziej pretekstem, krucjaty Mioduskiego stał się pomysł powiększenia ESy do 18 zespołów. Czego nasz prezes nie wysuwa jako argumentów przeciw?.,Że to niedemokratyczne, że UEFA i FIFA tak nie postępują,że to obniży poziom,że młodym polskim zawodnikom będzie trudniej zaistnieć,że pieniędzy będzie mniej , że trudniej będzie klubom awansować do rozgrywek europejskich,że w ogóle jest to szkodliwe i zbędne. To co mówi to niestety jest demagogia, pustosłowie,a w istocie prywata, egoizm i głupota. Ja nie wiem czy Mioduski nie widzi czy nie rozumie? Pewno i jedno o drugie tylko po co jeszcze do tego się ośmieszać. Szermowanie poziomem naszej ESy jest żałosne, bo spadamy coraz niżej i trzeba wszystkimi siłami tę tendencję odwrócić.A przy tym Mioduski operuje takim idiotycznym poglądem sprzecznym z elementarną wiedzą ,że im mniej to tym lepiej. Piłka nożna to nie zabawa dla ograniczonej liczby uczestników,ale dla wszystkich. Wynika to z połączenia dwóch zespolonych czynników : poziomu gry i popularności. Rozumieją to od dość dawna ludzie odpowiedzialni za rozwój futbolu. Np w ME przez pierwsze 16 lat w finałach były 4 drużyny, potem przez 12 lat 8, potem zwiększono do 16 i 24. W MŚ najpierw było 16 zespołów, potem 24, potem 32, a ma być 40. Poziom nie zmalał,ale wydatnie wzrósł, gdyż wzrosła konkurencja. To konkurencja wymuszając rywalizację i innowacyjność jest motorem postępu ,a nie monopole. Oczywiście poszerzanie spektrum ma swoje granice w postaci wymogów kalendarza.Mało tego. Kiedy mówimy o wysokim poziomie to patrzymy na takie ligi jak np.angielska, hiszpańska, włoska, niemiecka, francuska. Gdzie tam Mioduski widzi 16 drużyn i jakieś podziały na grupy ?. .Owszem przed laty ten system rozgrywek wydawał się jakimś postępem,ale eksperyment z różnych względów okazał się wybitnie nieudanym. Więc dalsze tkwienie w obłędzie jest szkodnictwem. Oczywiście nie tylko w systemie rozgrywek należy upatrywać słabości naszej piłki,ale przynajmniej to przywróćmy do normalności czyli postawmy z dupy na nogi. O tym,że organizacja gry to podstawa. Od dawna twierdzę,w grze naszej drużyny podstawową słabością jest organizacja gry . Wielu utożsamia taktykę z organizacją gry. A są to zespolone ze sobą,ale odmienne rzeczywistości. Taktyka to w gruncie rzeczy teoretyczna metoda planistyczna określająca sposób postępowania mający doprowadzić do określonego celu. W pewnym zakresie taktyce odpowiada ustawienie wyjściowe. Natomiast organizacja gry to praktyczna realizacja taktyki poprzez rozpisanie jej na zachowania zawodników na boisku uwzględniające działania przeciwnika. Na przykładzie wczorajszego meczu wskażę wybrane elementy braków w organizacji gry naszych zawodników. 1. Klasycznym elementem organizacji gry jest to,że zawodnicy kiedy mają piłkę to starają się być jak najdalej od rywali,a kiedy to przeciwnik ma piłkę to powinni być jak najbliżej niego.Nie ma to nic wspólnego z tzw. pressingiem Nie wszyscy zawodnicy w równym stopniu to podstawowe zadanie realizują np. w marnym stopniu w defensywie Novikovas, Martins, Vesovicz i Kante,a w ofensywie Wszołek, Novikovas. Lewczuk i Luquinhas. 2.Gra strefowa polega na tym,że broni się zarówno w strefie jak i strefy. Legia gra obroną strefową z elementami krycia indywidualnego w strefie oraz obroną mieszaną przy stałych fragmentach. Przy takiej grze rzeczą podstawową jest trzymanie się przez graczy wyznaczonej strefy. U nas kilku zawodników nagminnie gubi strefę jak Kante, Wszołek,Luquinhas i niestety Jędrzejczyk ( co było zwłaszcza widoczne przy bramce dla rywali). 3. Granie wysoką strefą tak jak my wymaga wzajemnej asekuracji, wspomagania się, a kiedy trzeba przekazywania krycia w strefie. O ile jeszcze po lewej stronie tam,gdzie grał Karbownik i Novikovas jakoś to wyglądało to po drugiej stronie nie było z tym najlepiej . Przez większą część spotkanie ta dysharmonia wyglądała jakbyśmy grali przesuniętą strefą. Nie sądzę,aby taki był zamysł trenera. 4.Za wolno wyprowadzaliśmy piłkę z własnej strefy obronnej co może być niebezpieczne w przypadku przypadkowej straty .. Dotyczy to wszystkich obrońców, poza Karbownikiem i obu defensywnych pomocników. 5.Dokonywaliśmy przerzutów piłki z jednej na drugą stronę boiska,ale czysto mechanicznie bez zrozumienia po co to się robi. Takie przerzuty mają sens, kiedy uda się zgromadzić po jednej stronie większą ilość rywali,aby po podaniu na drugą stronę mieć większe wolne pole do ataku. 6.Nasi gracze dokonywali dośrodkowań w pole karne ze byt dużej odległości co zawsze daje czas na odpowiednie ustawienie się obrońców.Ponadto takie dośrodkowania dokonywane były na ogół kiedy w ich polu karnym był najwyżej nasz 1 zawodnik. 7.Podobnie jak w defensywie tak i ofensywie następował przechył na lewą stronę boiska. Można to przypisywać większej aktywności Karbownika,albo lenistwu Vesovicza i Wszołka. 8.Kilka razy Martins i Luqunihas zagrali prostopadłą piłkę w pole karne obok i za plecy obrońców rywali,ale nikt za tymi zagraniami nie ruszył. Czyżby nikt nie miał takich zadań na wejścia?. To po co takie zagrania? Żeby stracić piłkę ?. 9.Generalnie dośrodkowania w pole karne przeciwnika czynione są z głębi pola,zależnie od odległości i sytuacji taktycznej,zaś kiedy zawodnik dojdzie z piłką do linii końcowej to zagrywa ją dołem , silnie w środkowe rejony pola karnego.Nasi zawodnicy uporczywie z linii końcowej grali górą. Do rywali. 10.Dokonywaliśmy zmian skrzydłowych w trakcie meczu,ale nie wiadomo w jakim celu. Normalnie czyni się tak, by zmylić rywali przy kryciu indywidualnym ( pójście za krytym i opuszczenie strefy),albo po to,aby zawodnik który mniej sobie radzi z kryjącym mógł się sprawdzić na tle innego rywala, lub,aby zagrać na odwróconą nogę. Co z tego,że zmieniali się Wszołek z Novikovasem jak lewa nasza strona grała lepiej,a prawa pomimo zmian gorzej. To nie zależało od naszych graczy. Po prostu ŁKS miał po swojej prawej stronie gorszych graczy. Więc u nas było to mieszanie dla samego mieszania. 11.Przy atakowaniu z lewej lub prawej strony boiska i możliwym zagraniu piłki w poprzek pola karnego górą lub dołem obowiązkiem zawodnika znajdującego się po przeciwległej stronie boiska jest zamykanie skrzydła. Pomimo kilku takich akcji nikt tego nie robił. Więc takie zagrania były na pusto. 12.Nie widziałem,aby albo Jędrzejczyk,albo Lewczuk trzymali głębię obrony. Obaj grali w jednej linii,równolegle do siebie.Owszem tak też można, tylko,że korzystniej jest ,aby ktoś ustawiał linię obrony, jej wysokość i gęstość,wpuszczał na spalone itp. Kilka razy gracze ŁKS naszą obronę obeszli, gdyż zabrakło jej głębi . Gra wysoką strefą wymaga zresztą zwiększonej ostrożności. 13.Przez większą część meczu widzieliśmy,że w polu karnym rywali było 2, najwyżej 3 naszych zawodników. To przy takim rywalu stanowczo za mało. Stąd brak groźnych sytuacji bramkowych. 14.Po stracie bramki nie widać było adekwatnej reakcji drużyny, tak jak by to było takim zaskoczeniem,że zawodnicy nie wiedzieli co robić z takim obrotem sprawy. Czyli jest co poprawiać. O tym,że zagraliśmy od początku tym co teoretycznie mamy najlepszego. Przed meczem można się było zastanawiać w jakim składzie wybiegnie nasza drużyna przeciwko najsłabszej drużynie Esy, na dodatek grającej futbol dla siebie samobójczy.Nasz trener wybrał teoretycznie najlepszych. Powstaje pytanie, co nim kierowało?. Pewno chciał przed bardziej wymagającymi rywalami zgrać zawodników, dać im łapać rytm ,meczowy, wykrystalizować skład ,a może wytworzyć rywalizację.Jeżeli takie były rachuby to one zawiodły. Nasza drużyna wyszła na boisko przekonana o tym,że mecz sam się wygra, z pełnym lekceważeniem rywali. Więc kiedy przeciwnik nie padł na kolana i zaczął pogrywać to u naszych nastąpiło pełne zaskoczenie. Nie potrafiliśmy nie tylko zorganizować ataków,ale też ledwo sobie radziliśmy z ich schodkowym systemem prowadzenia akcji ofensywnych. Wymęczyliśmy wygraną dzięki dokonanym zmianom . Rosołek. Gwilia i Cholewiak pokazali,że chcieć to znaczy móc. Pytanie : czy nie można było tak od początku ?.Nie bez znaczenia było zejście jedynego klasowego obrońcy w szeregach rywali Dąbrowskiego. Ja nie grzmię ,tylko powiadam,że z armaty do muchy się nie strzela.a ŁKS to źle zestawiony,źle taktycznie grający zespół, który zaświadcza o systemowej słabości naszej Esy,Ale jak mądrze ( nareszcie) powiada Probierz tacy rywale też są potrzebni. Po to,aby przeciw nim wystawiać młodych,aby dać im szansę sprawdzenia się i udowodnienia swej przydatności do I drużyny w warunkach meczowych.Pewno potrzeba czasu,aby i Vukovicz też do takich wniosków doszedł i je zastosował. .


9poniedziałek, 10, lutego 2020 22:58
Baron
Bartłomiej czy Zbyszek?
10poniedziałek, 10, lutego 2020 23:02
Senator
@Baron
Zbyszek Smile
Bartłomiej to wnuczek Zbyszka, zapomniał się przelogować? Wink
11wtorek, 11, lutego 2020 07:08
Krzysztof Jastrzębski
Aby napewno Zbyszek? Wink Podobno wielu wnuczków jest kropka w kropkę jak dziadkowie Very Happy

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1