- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Podstawiona figura
W najgorszy możliwy sposób zakończyliśmy tak przecież dla nas udaną rundę jesienną rozgrywek Ekstraklasy. Po nudnym i bezbarwnym meczu zostawiliśmy komplet punktów we Wrocławiu, gdzie miejscowy Śląsk pokonał nas dzięki skutecznie wykonanemu stałemu fragmentowi gry.
Mecz we Wrocławiu przypominał partię szachów rozgrywaną przez parę szachistów w ewidentny sposób zainteresowanych polubownym remisem. Wszystkie ruchy wykonywane były zgodnie z kanonem danego otwarcia, każde posunięcie było banalnie łatwe do przewidzenia i skutkowało mało wyszukaną ripostą przeciwnika. Partie tego rodzaju teoretycznie muszą zakończyć się remisem, chyba że jeden z partnerów w pewnym momencie popełni zaskakujący, niewytłumaczalny błąd, na przykład podstawiając figurę. Niestety, taki brzemienny w skutkach błąd we Wrocławiu popełniła Legia. Jodłowiec skoczył, Żewłakow stał, a Śląsk zdobył bramkę w dokładnie ten sposób, który był określany jako jego potencjalnie najsilniejsza broń. Co gorsza, jak to nierzadko w szachach bywa, ten z partnerów, który ma do dyspozycji wyraźną przewagę materialną, a szachistą nie jest jedynie z przypadku, spokojnie i bezstresowo wykorzystał zaistniałą sytuację. Od momentu utraty gola praktycznie nie zaistnieliśmy na boisku.
Tragedii nie ma, to oczywiste.Przecież wciąż mamy aż siedem punktów przewagi nad Śląskiem, w najgorszym razie cztery punkty przewagi nad Lechem, jesteśmy bitym faworytem do zdobycia tytułu mistrza Polski w perspektywie rundy wiosennej. Powiem więcej, jeżeli tego mistrzostwa nie zdobędziemy, będzie to frajerstwo i pośmiewisko efektownie przebijające traumatyczne wydarzenia, których doświadczyliśmy wiosną.
Tylko, doprawdy, nie bądźmy szczególnie zdziwieni, jeżeli mistrz Polski, czy to my, czy (skutkiem jakiegoś zadziwiającego obrotu wydarzeń) Lech, Śląsk, względnie Górnik, będzie robił za wiejskiego głupka w starciu z mistrzem Cypru czy Szwecji. Bo poziom czołowych polskich drużyn jest dokładnie taki, jak oglądaliśmy to we Wrocławiu - kompletnie, zawstydzająco beznadziejny.
W meczu z drużyną, którą Helsingborgs IF zmiażdżył tak jak drogowy walec miażdży żabę, która ku swojej zgubie przypadkowo zaplątała się na remontowanej ulicy, w meczu z drużyną, której po trzy bramki na jej boisku aplikowały ekipy Piasta Gliwice (!) i Jagiellonii Białystok, my nie byliśmy w stanie stworzyć nawet jednej czystej sytuacji strzeleckiej. NAWET JEDNEJ! Nasz znakomity w poprzednim ligowym meczu, jeden z pary liderów drużyny, Miro Radović, przyjmował w polu karnym rywala piłkę z maestrią godną sekwoi z amerykańskiego parku narodowego Yosemite, a odkrycie rundy, Kuba Kosecki, grzmocił futbolówką byle gdzie i byle jak. Nasz trener nie wystawił w środku obrony mocnego fizycznie Artura Jędrzejczyka w parze z Inakim Astizem tylko dlatego, że Michał Żewłakow miał sposobność zagrać w poprzednim meczu, i nie miało to dla trenera najzupełniej żadnego znaczenia, że od zeszłej niedzieli zaszły okoliczności, które w oczywisty i diabelnie bolesny sposób musiały utrudnić grę naszemu kapitanowi. Nie umieliśmy w żaden sposób wykorzystać kartek dla bocznych obrońców rywala, słabych technicznie Pawelca i Sochy, nie umieliśmy skonsumować naszych akcji, wizualnie bardziej przecież efektownych, starannych i wypracowanych, niż przypadkowych, sytuacyjnych, zrywów Śląska.
Nie mówcie mi, do licha ciężkiego, że to jest jakaś inna, lepsza Legia, niż ta z zeszłego roku. Porozmawiamy o tym, kiedy ta Legia ogra Spartaka Moskwa, zamiast kłaść się na boisku w meczu z Rosenborgiem Trondheim. Porozmawiamy o tym, kiedy ta Legia zdobędzie mistrzostwo Polski! Bo na razie jest ledwie w połowie drogi.


Do tego Gol z przodu i mamy gorzki koktajl do picia przez całą zimę.
Dla mnie najważniejsze i jedyne pytanie jakie mam na chwilę obecną brzmi: jak długo będziemy grali bez bramkarza przy stałych fragmentach gry ? Czy ktoś Kuciakowi może wspomnieć, że może używać rąk ? Na co on liczy stojąc na linii ? Nie jestem w stanie zrozumieć czemu nie pomaga w takich sytuacjach. Kolejna bramka z niczego strzelona z 2-4 metra tylko dlatego, że nasz bramkarz jest przywiązany do linii.
Mila bije naprawdę mocne piłki i ja bym się tak Kuciaka nie czepiał. Dzisiaj na dobrze ustawiony Śląsk zabrakło nam wariantów ofensywnych (Ljuboja, Radovic i Kosecki, to trochę za mało) i, przede wszystkim, dokładności. To podanie do Radovica, to naprawdę nie była trudna piłka i naprawdę dziwne, że aż tak mu odskoczyła.
Jedyny pozytyw z tego meczu jest taki, że piłkarze nie poczują się Barceloną
Jedyny pozytyw z tego meczu jest taki, że piłkarze nie poczują się Barceloną
Dla mnie wyglądało na to, że już się poczuli.
Ujrzałem we Wrocławiu Legię Skorży z wiosny 2012. Gra bez zaangażowania, pchanie się środkiem (Skorżą mówił: „nie potrafimy rozegrać po obwodzie”), nieporadność i bezradność. Marnym pocieszeniem jest to, że miejscowi zagrali pod wzgl. organizacji gry i że tak powiem odpowiedzialności na bardzo dobrym poziomie. Dołożyli zaangażowanie, jeden raz Mila zademonstrował jedyne, co potrafi – dogranie ze stojącej piłki i wypłakali tę wygraną.
Stałe fragmenty Legii to coś żenującego. Pomijam kabaretowe kopnięcie Furmana wysoko w trybuny w 1. połowie. Ale zrobił też nasz sympatyczny Steven Gerard coś znacznie groźniejszego – bijąc wolnego w tej sytuacji, w której chyba Socha zarobił żółtą kartkę, tak zagrał, że błyskawicznie poszła kontra i Sobota omal nie wrzucił „spadającego liścia” Kuciakowi za kołnierz. Zupełnie jak zakończona karnym kontra Widzewa wiosną po rożnym dla Legii. Salinas też rewelacyjnie wybił swój rzut rożny. Ledwie się to doturlało do Kucharczyka, stojącego jakieś 7 metrów przed bliższym słupkiem.
Ljuboja był niesamowity, gdy po tym niemrawym, ale wyplutym przez Kelemena w 2. poł., strzale Radovicia po ziemi, zamiast pomyśleć o dobitce, stał schylony i chyba majstrował przy getrach. Gdy on z kolei dograł ładnie Radoviciowi w 1. połowie, to akurat Radović tak ułożył goleń, że się odbiło na jakieś 6 metrów. Ljuboja tak gra od meczu z Lechią – więcej szkody niż pożytku. Czasem bywało, że inni zagrali na tyle dobrze, że jego szkodnictwa nie dało się odczuć. Niestety nie tym razem. Wiem, że nie ma nikogo innego – toteż wynik nie dziwi.
Ciekaw jestem, jaki sens dostrzega Urban we wpuszczaniu Kucharczyka na boisko. Kiedy Kucharczyk zagrał ostatnio dobry mecz, bądź dał wartościową zmianę? Z Rapidem w Warszawie? Dziś, gdy mu piłka po opisywanym kornerze Salinasa, tak odskoczyła, że wyszła na aut bramkowy, bardzo uśmiechnięty i zadowolony z siebie ruszył nieśpiesznie w stronę własnej połowy. Wpuszczenie jakiegokolwiek chłopaka z ME przyniosłoby więcej pożytku, jeśli nie dla wyniku, to szkoleniowego.
Nie podnieca mnie w ogóle jeszcze istniejąca przewaga punktowa Legii. Do poniedziałku się zmniejszy. Następny mecz gramy w Kielcach, gdzie Urban, jedyny mecz w roli szkoleniowca Legii przegrał 0-1. Przygotowania zimowe nigdy nie były jego domeną. Ja w powrót Marka Saganowskiego i Rafała Wolskiego na wiosnę 2013 nie bardzo wierzę. Dojdzie do tego wyprzedaż i mamy kolejny sezon, w sposób typowy dla Legii, załatwiony. W sezonie 2009/10 1. miejsce na koniec zajęła drużyna, która po 17 jesiennych kolejkach do 1. miejsca miała 8 punktów straty.
Pajacykom chyba nie pomogła zbytnio dokonywana przez cały mijający tydzień koronacja na mistrzów jesieni. Tak uwierzyli w to swoje „mistrzostwo”, że palcem nie kiwnęli, aby nie przegrać.
Żenujące
A co do tego "Nie mówcie mi" to proszę bardzo nie generalizować
Jeszcze jedna uwaga. Zgadzam się z Gawinem że poziom czołówki jest bardzo wyrównany. A skoro tak to nie zgadzam się z tym że frajerstwem będzie to czy tamto. Bo skoro mamy ten poziom wyrównany, skoro jest "kompletnie zawstydzająco beznadziejny" to czy beznadziejne zespoły mogą frajersko coś przegrać? Raczej mogą cudem coś wygrać, nieprawdaż?
A my? a my zagraliśmy całkiem niezły mecz, zabrakło odrobinę precyzji, może trochę zdrowia. Na pewno też boiskowego cwaniactwa, umiejętności uspokojenia gry, wybrania najlepszego momentu do ataku. No trudno,
tak to już czasem bywa. Nie pierwszy i nie ostatni mecz przegrany przez "wojskowych". Ważne, że bez żadnych
większych konsekwencji. Jak mamy przegrywać to właśnie takie mecze.
Nie winiłbym też Kuciaka za tą bramkę Są dwa typy bramkarzy, latający na przedpolu i obdarzeni wielkim refleksem "liniowcy". Kuciak jest tym drugim typem. Wszyscy o tym wiemy, wiedzą też nasi obrońcy i to Oni powinni brać na to poprawkę. Zżymać się w tej chwili na "starego" goalkeepera nie ma większego sensu. Takiego go sobie "kupiliśmy", takiego mamy. Z tym, że... do Żewłaka też bym większych pretensji nie miał. To był po prostu świetnie wykorzystany fragment, mocna wrzutka, rozbieg, wyskok w biegu, najście na piłkę i gol. Coś w stylu Komorowskiego z zeszłego sezonu (bodajże Cracovia), dobrze wykonane, nie do zatrzymania. A to było naprawdę dobrze wykonane.
Tylko żal, że my tak nie potrafimy.
Za to my stowarzyszyliśmy sobie sporo okazji z gry. Szkoda, że w każdej zabrakło drobnego szczegółu do szczęśliwej finalizacji. Ułożenia stopy, większego spokoju, ostatniego podania. Gdyby nie to mogłoby być zupełnie inaczej. Mnie jednak cieszy inny fakt, po raz kolejny zagraliśmy w miarę wyrównane zawody, co ważne zagraliśmy je w swoim legijnym stylu. Tak naprawdę obraz tego meczu nie różnił się znacznie od tych jakie Legia zagrała jesienią. Owszem rezultat nie ten, ale już sama gra... jak Legia na jesieni. Nieco chaotycznie, ale do przodu, atak za atak. Miało być pięknie i widowiskowo... jest. Nie zawsze uda się wyciągnąć wygraną. Czasem to rywal nas trafi, Śląsk trafił, tyle.
@ Zbyszek
- "To co prezentujemy na naszą piłkę ledwo ,ale starcza. Na LM to o dużo za mało"
Zbyszku proszę... bądźmy poważni. Na jaką Ligę Mistrzów? Składem w połowie złożonym z młokosów? Wiesz o tym Ty, wiem ja, wie Jan Urban, a ten mecz to potwierdza. Fajnie jest wygrywać jak wszystko wpada (jak na Lechu), ale trzeba umieć pokierować spotkaniem które się nie układa (jak choćby to we Wrocławiu), a tego 20 letni zawodnicy jeszcze długo nie opanują. Stąd takie przywiązanie do takich piłkarzy jak Ivica Vrdoljak, stąd taka tęsknota do "doświadczenia" którego obecnie nam bardzo brakuje. Jak na razie wcale nie oddaliliśmy się od stylu prezentowanego przez Legię w dwumeczu z Roseborgiem i na razie tak zapewne zakończyłaby się nasza kolejna europejska przygoda. Ten zespół musi okrzepnąć, nabrać doświadczenia, a na to potrzeba zdecydowanie więcej czasu niż ta jedna runda.
Nie, no daj spokój! Nie wpadajmy w takie żałobne tony, bo naprawdę nie ma ku temu podstaw. Postarajmy się popatrzeć na to wszystko po prostu trzeźwo. Powtórzę za Zbyszkiem: Saganowski, Wolski, Żyro, Vrdoljak, brak tych piłkarzy, to bardzo duży wyłom w wartości zespołu. Przegraliśmy ten mecz, bo właśnie zabrakło co najmniej 3 z tych 4 piłkarzy. A przede wszystkim, w każdym meczu wyraźnie było widać brak Sagana i powinniśmy się cieszyć, że bez niego zespół zakończył rundę z kilkupunktową przewagą nad resztą stawki. Znowu powtórzę za Zbyszkiem: mistrzostwo powinniśmy zdobyć bez większych problemów ale na grę w LM możemy sobie jeszcze poczekać. No chyba, że Urbanowi uda się zrobić z zespołem to, co mu się udało z Koseckim.
Sen o całkowitej dominacji ligi na razie się nie ziścił. Nie chciał bym, żeby ostatni mecz w rundzie wiosennej decydował o mistrzostwie. Mimo wszystko to była dobra runda. Śląsk odrobił do nas 3 punkty, zobaczymy co na to Lech, Polonia i Górnik. Mam nadzieje, że możliwość zbliżenia się do nas poplącze im nieco nogi.
Nie zgodzę się z Tobą, że byliśmy wyraźnie gorsi od Śląska. Moim zdaniem przez większość czasu mieliśmy ich pod zupełną kontrolą i gdyby nie stałe fragmenty gry to oni nam by gola wczoraj raczej nie strzelili. Niestety wykonują je o wiele lepiej od nas i wczoraj zebrali tego owoce.
Ich obrona faktycznie zagrała bardzo dobrze, ale mimo tego było kilka okazji, które trzeba było wykorzystać (Ljuboja, Kosecki i Radović). Niestety nie zawsze zdarza się taka skuteczność jak w Poznaniu gdzie wpadało praktycznie wszystko co leciało w światło bramki Buric
Odniosłem wrażenie, że w środku pola to my mieliśmy przewagę. Mila, poza stałymi fragmentami gry nie pohasał sobie zupełnie. Nie było tego jego holowania piłek i prostopadłych podań do Soboty czy Ćwieląga. Nasi zawodnicy za to potrafili spokojnie wyjść spod pressingu rywala czy utrzymać się przy piłce na ich połowie, bez jakiegoś większego stresu. Oczywiście wszystko to wyglądało nieźle do jakiegoś 30 metra od bramki Kelemena, bo tak jak wspomniałem wcześniej ich obrona zagrała wczoraj naprawdę dobrze.
Myślę, że gdyby wczoraj zakończyło się 0-0 to odbiór meczu byłby zupełnie inny. A tak to trochę wkurw bierze, bo jeszcze wczoraj mieliśmy 7 pkt przewagi nad rywalami, a po tej kolejce może być 4 co nie wygląda już tak okazale. Jednak jak mamy w końcu zdobyć tego mistrza, to tyle musi wystarczyć. Czy wystarczy to się okaże, bo runda wiosenna to zupełnie inna bajka. No ale to temat na zupełnie oddzielne rozważania.
Z zapowiedzi Bońka wynika, że proces licencyjny na przyszły sezon ma się zakończyć w maju, co oznacza, że te 3 kluby po prostu muszą się wyprzedać zimą, żeby spełnić licencyjne warunki.
A i zapomniałem o Lechu, któremu UEFA ostatnio ostro pogroziła palcem za zaległości wobec piłkarzy.
Klucz do mistrzostwa dla Legii leży zatem głównie w utrzymaniu tego składu jaki jest obecnie.
Niestety obejrzałem mecz dwa razy. Owszem bez zawodników Śląska radziliśmy sobie bardzo dobrze. Niestety w grze kontaktowej przeważnie traciliśmy piłki. Inaczej mówiąc,atakowani nie dawaliśmy rady. Do tego Ślask stosował arytmię gry i my graliśmy w ich,a nie swoim tempie. Wikłali nas, zwłaszcza w bocznych sektorach w liczne pojedynki tak,że przeważnie graliśmy na własnej połowie. Wizualnie wyglądało to na mecz wyrównany,ale to złudzenie optyczne.Oni zrealizowali swoją taktykę,a my nie.
Wczoraj natomiast widziałem Legię niemal perfekcyjnie zestawioną obronnie (zagrożenie pod naszą bramką powstawało praktycznie tylko po pojedynczych błędach naszych zawodników oraz po stałych fragmentach), potrafiącą znakomicie wyjść z bardzo ostrego pressingu, mającą pomysł na rozgrywanie akcji ofensywnych (który nie zawsze wychodził, bo słabszy dzień miało paru kluczowych ostatnio zawodników, czyli Furman, Kosecki i Radović). Porażka jest moim zdaniem wynikiem niewykorzystania stworzonych sytuacji i słabej celności strzałów oraz przerażająco wręcz wąskiej kadry zespołu. Z ławki naprawdę nie miał kto wejść, a każda zmiana (choć teoretycznie wszystkie zmieniały charakter drużyny na bardziej ofensywny) zmniejszała nasz potencjał do zagrożenia bramce Śląska.
Niestety, fakt zbliżającej się przerwy zimowej nie jest dla nas pozytywny. Kadrę Legii należy poważnie wzmocnić w każdej formacji (opcja minimum: stoper, prawoskrzydłowy, napastnik), a spodziewam się raczej jej znaczącego osłabienia. Oby był to tylko przejaw mojego wrodzonego czarnowidztwa.
Po pierwsze, mnie tam akurat mecz nawet się podobał. Osobliwie blisko mi do zdania Monrooe'a. Ja tam lubię takie szachy. Oczywiście, rozumiem, że wynik Wam nie w smak. Ale... właśnie. Nie wszystko można wygrać. Wczoraj akurat było 1:0, przy czym inny, a zbliżony rozmiarami wynik (0:0, 1:1, 0:1) też nie dałby podstaw do rozmów o jakimś szczególnym gwałcie na sprawiedliwości.
Po drugie, wczoraj ograł Legię zupełnie inny zespół, niż ten, który latem zebrał bęcki od Helsingborga. Wtedy Śląsk był wręcz zdemolowany, niepewny siebie i pozbawiony w zasadzie całej defensywy. Teraz zdołał się skonsolidować, a alkoafera z Mrazem w roli głównej i dziwaczny mecz z Jagiellonią paradoksalnie musiały wpłynąć nań pozytywnie. Trener Levy być może nie jest jakimś wielkim tuzem w swoim fachu, jednak chyba jako-tako się zna. Idąc dalej tym tropem, raczej nie wyciągałbym dziś jakichkolwiek wniosków na bardzo odległą przyszłość. Europuchary 2013/4 zaczną się za jakieś osiem miesięcy. Osiem miesięcy to w piłce szmat czasu. W polskiej piłce nawet dwa szmaty. Wszystko się może zdarzyć.
Po trzecie wreszcie, biorąc pod uwagę ogólny obraz rodzimego futbolu, przestrzegałbym przed (nad)używaniem określeń typu "frajerstwo", "pośmiewisko", itp. Kol. CTP rozpisuje się wyżej o problemach Śląska, Górnika, Polonii i Lecha. Prawda. Ale nie cała prawda. Bo przecież w podobnym tonie można się także wypowiadać o Legii. Jeśli zimą znajdą się konkretni chętni na - strzelam - Jędrzejczyka, Koseckiego i Kuciaka, to nie ma bata, wiosnę rozpoczniecie bez tych graczy. A ze znajdowaniem następców - jak pokazała poprzednia zima - może być bardzo różnie. Ogółem zapowiada się bardzo ważkie mercato. Faworyta do ostatecznego triumfu upatrywałbym w tym klubie, który najmniej straci. Czyli coś jak zeszłym latem
Sygnały jakie płyną z klubu są dość jednoznaczne: Legia nie musi się wyprzedawać, żeby zachować płynność finansową. Nie wierzę również, aby po raz drugi zdecydowano się na taki krok jak na początku tego roku i bardzo jestem daleki od czarnowidztwa Garma. Przeszłość chyba wystarczająco nauczyła działaczy, że krótka ławka, to prosty krok do katastrofy. Wąska kadra była, moim zdaniem, główną przyczyną porażki Urbana w pierwszym podejściu do Legii. Sprowadzono mu piłkarzy, którzy kompletnie nie potrafili nawet zagrozić pozycji Iwańskiego, Grzelaka i spółki a i sam Urban nie potrafił sobie poradzić z utrzymaniem formy tych piłkarzy. Po prostu nie miał bata.
Teraz mamy zupełnie inną sytuację. W obecnej kadrze (liczę również chorych) tak właściwie tylko część defensywy cierpi na brak realnej konkurencji. Co zresztą dobitnie pokazuje gra zespołu - nasz największy obecnie problem, to właśnie defensywa. No i oczywiście pozycja trenera w klubie jest nieporównywalnie lepsza niż w styczniu tego roku.
De gustionibus non disputandum est.
@Monrooe.
Broń Boże nie chcę narzucić swego zdania odnośnie bramki.Lecz proponuję analizę sytuacji. Na You Tube już jest filmik. Ja zrobiłem to następująco. Najpierw cała sekwencja. Potem dwa razy sam lot piłki i gdzie jest zagrana. Następnie dwakroć tylko zachowanie Kuciaka. Znowu dwa razy dobieg i strzał Jodłowca. I znów wyłącznie dwukrotnie postawę Żewłakowa. Na koniec jeszcze raz całość. Zajmie to ze 3 minuty. Warto.
Moim zdaniem Kuciak jest bez winy, no chyba że krzyknął 'moja' w momencie centry. Generalnie to strefa ustawiona tak jak nasza na 4-5 metrze przed bramką, nie za bardzo pasuje do agresywnie interweniującego na przedpolu bramkarza, za duży tłok.
Dla mnie zawalił Żewłakow, który do ostatniej chwili ustawiał tę naszą strefę, zerkał za siebie i jakby na moment stracił orientację w sytuacji. Na broniących strefą się nabiega, potrzebne jest mocne dośrodkowanie i dobry egzekutor, jasne że Śląsk zrobił to modelowo, ale jednak piłka została uderzona z kwadratu Żewłaka, a on nawet nie skoczył, nie blokował Jodłowca, klasycznie się zdrzemnął.
Oczywiście przykre, że wypadło akurat na Żewłakowa, który grał zresztą dobry mecz, tak jak i cały nasz blok obronny, ale nie da się ukryć, że wystawianie go w tym momencie było kuszeniem losu. To nie napastnik, który huknie gola i wzniesie ręce ku niebu, to środkowy obrońca, który jest jak saper.
Dodatkowo irytuje, że stosunkowo niewiele bramek tracimy po fajnych akcjach w wykonaniu przeciwników (vide Lechia czy Lech), a chyba ciut za dużo po indywidualnych wielbłądach naszych defensorów.
@ Walles
Ależ akurat Ty masz w tym kontekście pełne prawo do "a nie mówiłem"
Natomiast jeżeli chodzi o ewentualne frajerstwo, zdania nie zmieniam. To dyskusja trochę taka jak o zeszłym sezonie. Jasne, że podium w wyrównanej polskiej lidze, zdobycie krajowego pucharu i zaznaczenie swojej obecności w Europie to obiektywnie niezłe osiągnięcie. Ale jak się wspomni gdzie byliśmy po ligowym 2:0 z Ruchem, a gdzie pięć kolejek później to naprawdę trudno o obiektywizm.
Teraz jest przewaga punktowa, jest niezły terminarz z prawie całą czołówką na swoich śmieciach, a przede wszystkim są przeciwnicy znacznie słabsi niż w zeszłym sezonie, dysponujący nadzwyczaj mizernymi piłkarskimi argumentami na rzecz tego, żeby mieli zacząć seryjnie zdobywać punkty - a tylko w ten sposób mogliby nas dogonić i wyprzedzić. Jeżeli znów oddamy tytuł, cała Polska będzie miała pełne prawo rechotać jeszcze głośniej niż w zeszłym sezonie.
Przy czym nawet wczorajsza cienizna nie zmienia mojego zdania, że mistrzostwo zdobędziemy, ba, nie zdziwiłbym się, gdyby nastąpiło to z np. dziesięciopunktową przewagą nad następną drużyną.
@ a-c10
Nie mam nic przeciw szachom na boisku, ale oczekiwałbym od czołowych polskich drużyn umiejętności konstruowania gry. Ile składnych akcji przeprowadził Śląsk? Ile Legia?
Oczywiście wynik rozgrzesza Śląsk, ale ja mam do nich mniej więcej ten sam zarzut, co w zeszłym roku - że wygrywając mecze destrukcją i stałymi fragmentami gry, skazują się na to, że w Europie pokażą to co mają pod plecami, bez bielizny rzecz jasna.
PS Maila ode mnie dostałeś?
W tłoku z rywalem na plecach każdy zespół w Polsce ma problem. Nie mamy aż tak dobrze wyszkolonych technicznie zawodników aby "klepać" sobie rywala siedzącego na plecach. Mimo tego kilka razy udało nam sie wyjść z dosyć mocnego pressingu.
Patrząc na statystyki to mieliśmy częściej w posiadaniu piłkę o 10% o 4 strzały więcej byliśmy też częściej łapani na spalonym. Przyznaje się, że meczu drugi raz nie oglądałem, ale ciężko mi się zgodzić że wczoraj Śląsk nas rozgrywał, a my tańczyliśmy mu jak nam zagrał (tak zrozumiałem Twoje słowa).
Może to tylko ja i moja wyrobiona latami kibicowania Cracovii ostrożność
Co, rzecz jasna, nie oznacza, że nie wierzę w mistrzostwo Legii. Wręcz przeciwnie, macie minimum cztery oczka przewagi przed rundą rewanżową, której kalendarz przedstawia się dla Was co najmniej obiecująco. Wciąż jednak uważam, że na losy tytułu większy wpływ mogą mieć zdarzenia zimowe, niż rozstrzygnięcia rundy jesiennej. Cóż, pożywiom uwid'im.
@ Zbyszek:
Jasna sprawa, absolutnie nie zamierzam nikomu odmawiać prawa do negatywnych odczuć estetycznych po omawianym spotkaniu.
@ Gawin:
OK, składnych akcji było niewiele, przy czym "winą" za to obłożyłbym raczej umiejętności destrukcyjne obu zespołów, nie brak umiejętności konstrukcyjnych. Co zaś się tyczy ewentualnych występów w Europie - nie zagra w niej ani taki Śląsk, ani taka Legia. Stąd też prorokowanie dziś ich pucharowej jakości wydaje mi się wróżeniem z fusów.
pees.
Odebrałem, zaraz odpiszę
Co do Kuciaka to była to moja refleksja, która mnie nachodzi od dawna, nie była podyktowana emocjami i bezpośrednio związana wyłącznie z wczorajszym meczem. Nie chodzi o to, że winny jest Kuciak, bo zdaję sobie sprawę, że nigdzie taka opinia się nie pojawi. Formalnie nie zawinił. Zwyczajnie nic, a nic nie pomaga. Sorry ale teoria, że to była silna wrzutka Mili mnie nie przekonuje, bo co to oznacza ? Że wystarczy wrzucić na 3 (trzeci !) metr w światło bramki i jedyna szansa to, że obrońcy wybiją ? Nie, dla mnie to jest królestwo bramkarza, nie mówię o 7 metrze, o "bilardzie" ale o dośrodkowaniu na 3 metr. Do cholery to po co jest ten bramkarz przy rożnych ? Mecz po meczu, w poprzednim sezonie było to samo. Czy tylko ja mam takie odczucia, że każda (absolutnie KAŻDA) wysoka piłka w nasze pole karne przyprawia od 2 sezonów o atak serca ? Poprzez każda mam na myśli również te "wrzutki" np. z wolnych wybijanych z własnych połów. I nie jest to wina wyłącznie obrońców (zresztą oni się zmieniali, a problem wciąż jest), bo przegranie głowy może zdarzyć się zawsze. No sorry do takich zawiesinek z połówki też bramkarz ma nie wychodzić ?
I Monrooe mówiący, że są dwa typy bramkarzy: latający po przedpolu i stojący na linii. Owszem, jeśli chodzi o główne atuty bramkarzy to można ich tak charakteryzować, ale 2-5 metr to powinien mieć opanowany każdy bramkarz. Pewność obrony jest fatalna mając z tyłu faceta który nie pomaga przy grze w powietrzu. Co zrobił wczoraj Żewłakow ? Uchylił się. Tak jak Suler z Jagą. Jasne, ich błędy, ale to było znamienne. Piłka w naszym polu karnym lata bezkarnie po 3-5 metrze, niezależnie od jej siły (lob (!) Dzalamidze, wrzutki z dużych odległości, Mila z rożnego), pełen przekrój, a my jedyne na co możemy liczyć to, że obrońca wygra pojedynek główkowy 1 na 1.
Zresztą zobaczcie co robi Kuciak przy dośrodkowaniu wczoraj. Robi 2 kroki i się cofa. Jak zwykle. Zrobiłby jeszcze jeden i wypiąstkowałby piłkę, a na pewno Jodłowiec by jej nie miał tak komfortowo. Pytanie za 100 punktów: co on może zrobić na linii przy strzale z takiej odległości ? Nic, jedyne na co może liczyć to, ze ktoś w niego trafi.
@Garm
Kadrę Legii należy poważnie wzmocnić w każdej formacji (opcja minimum: stoper, prawoskrzydłowy, napastnik)
Co ? Wzmacniać w każdej formacji ? Po co ? Za mało ich ląduje na trybunach ?
Licząc taki 1 skład jak wczoraj to na ławce muszą usiąść Skaba, Suler, Rzeźniczak, bo 2 obrońców to minimum. Zostają 4 miejsca na ławce. Wszyscy zdrowi: Wolski, Żyro, Ivica, Kucharczyk, Saganowski, Salinas (Kopczyńskiego nie liczę, żeby ktoś nie wyskoczył, ze nic chłopak nie zagrał i już go uważam za ważnego, a Efira zostawmy, chociaż ten chłopak zdrowy to...). Już teraz 2 z nich lądowałoby na trybunach, a ty chcesz wzmacniać każdą formację, czyli kolejnych 3 graczy ?
Moim zdaniem jedyne czego nam potrzeba to zdrowie i obecny skład w zupełności wystarczy, a i tak będzie bardzo mocny. A wzmocnienie klasowym graczem to już maksimum. Oczywiście jeśli zakładasz, ze Saganowski już nie wróci to potrzebny jest napastnik, ale tylko wtedy.
Zresztą bardzo mi się spodobała wypowiedź Urbana. Na pytanie czego mu życzyć na gwiazdkę odpowiedział: "jedynie zdrowych Wolskiego, Saganowskiego i Efirka. Niech będą zdrowi, a my już sobie poradzimy aby doprowadzić ich do formy."
W sprawie bramkarza i pola bramkowego masz moje pełne wsparcie. Moim zdaniem czyli zdaniem totalnego laika i ignoranta to sprawa Dowhania, żaden jego bramkarz nie gra na przedpolu. Owszem na linii są kapitalni ale do dosrodkowan wychodzić nie potrafią. Bramka z Jagą to wprost kapitalny przykład, ta piłka powinna i musiała zostać spokojnie zlapana przez bramkarza. O reszcie nie piszę bo się nie znam.
Moim skromnym zdaniem potrzebujemy napastnika, który umie dobrze przyjąć i zgasić piłkę w tłoku, uwolnić się od krycia, dysponuje techniką Ludojada, ale znacznie szybszego. Oczywiście na takiego Legii nie stać. Jelenie, Razacki i inne tego typu są dobre, ale do szybkiego ataku i gry z kontry - takie moje zdanie.
No właśnie, tutaj nie jestem tak bardzo przekonany co do tego popytu. A jeśli nawet coś jest na rzeczy, to ja nie widzę piłkarza, którego można byłoby opchnąć za 3 bańki tak jak Rybkę. Za młodych więcej niż 2 bańki za "sztukę" nikt nie da. Ci doświadczeni z kolei aż tak bardzo nie błysnęli w tej rundzie, żeby ustawiała się do nich kolejka.
Ano tak już mam, że te trenersko-piłkarskie szachy mnie bardzo rajcują, co ja poradzę
@ Zbyszek
Ależ ja nie mówię, że przy straconej bramce nie było żadnej winy Żewłakowa. Dobrze to opisał Gawin w swoim wpisie. Legia przy stałych fragmentach kryje strefą. Dobrze uderzona piłka, świetnie wchodzący/nabiegający piłkarz to najlepszy sposób na „oszukanie” takiego stylu obrony. A piłkarze Śląska zrobili to naprawdę świetnie. Owszem Michał mógł i powinien zachować się lepiej, ale czy przy tak dobrym wykonaniu coś by wskórał? Szczerze wątpię. Wyskoczyć z miejsca nie ma szans, zablokować też raczej nie (najczęściej taki blok kończy się karnym). Najlepiej byłoby przewidzieć i być tam gdzie spada piłka, dać się sfaulować w ataku. Tak to widzę. Po prosu przeciwnik zrobił to bardzo dobrze.
@ JJ
ad. Gadki Urbana.
Już o tym pisałem w innym wątku. Jak wolisz to jest zaleta lub wada naszego szkoleniowca. Wynik jest dla naszego szkoleniowca ważny, ale nie jest jedynym kryterium dla oceny meczu. Można mecz wygrać i zasmucić trenera (Widzew), można też przegrać i nadal zbierać trenerskie pochwały (Jagiellonia, Śląsk). Po prostu jeśli zespół stwarzał sobie sytuacje, jeśli zaprezentował się w sposób podobny do tego jaki uchodzi za standardowo prezentowany przez drużynę to Jan Urban będzie w jakimś tam stopniu zadowolony. Mnie się to podoba bardzo, ale zdaję sobie sprawę, że wcale nie musi.
ad. Kuciak i przedpole
Ja rozumiem o co Ci chodzi, ale pewnych spraw nie zmienisz. Albo akceptujemy takiego Kuciaka jakiego mamy, albo go zmieńmy na innego. Teraz już nie nauczymy go gry na przedpolu. Ba, śmiem twierdzić, że gdyby nas Dusan grał równie dobrze na przedpolu jak na linii to… ani w Legii, ani żadnym Polskim klubie by nie grał.
ad. Wzmocnienia
Postaram się niedługo rozwinąć ten temat, ale już teraz mogę się zgodzić z JJ. Wolałbym wyzdrowienie obecnych członków składu niż jakieś zakupy. No chyba, że zakładamy iż faktycznie uda się tymi zakupami wzmocnić zespół. Wtedy może tak, ale w te zimowe "wzmocnienia" to ja nie wierzę.
Mam do Ciebie prośbę. Nie pisz, ze się nie znasz. Obejrzałeś setki, jeśli nie tysiące meczów i masz niezbędna skalę porównawczą. Pamiętaj też o maksymie Krasickiego "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi". A co do znawstwa piłki to każdy mądry po meczu. Gorzej przed. I najlepsi trenerzy mający wielkie sztaby i technikę najrozmaitszą do użytku także czasami stoją przed nierozwiązywalnymi problemami i nie wiedzą co i dlaczego jest na boisku grane. My mamy ten komfort, ze wiemy. Bądź z nami. Pozdrawiam.
Ok akceptujemy to nie znaczy, że kiedy jego wina szukamy winny u innych. Dla mnie bramkarz ekstraklasowy grający w takim zespole jak Legia podstawowe umiejętności gry na przedpolu powinien posiadać i do takiego minutowego loba jak z Jagą powinien wyjść z jedną ręką w kieszeni. To samo tu piłka na trzecim metrze przynajmniej powinna być wypiąstkowana.
@Zbyszek
Sensu stricte to ja się naprawdę nie znam
Nie wiem czy grają jednym czy dwoma napadziorami itp. Dla mnie albo grają dobrze ( Bukareszt) albo źle ( mnóstwo meczów). Dla mnie piłkarz albo umie grać ( Ljuboja ) albo nie umie (Giza i wielu innych). To samo nie przeceniam trenerów albo łapie chemię i jest git albo nie i choćby waszym zdaniem był geniuszem dupa z tego. Sam więc widzisz że się nie znam
Jednak trochę szkoda, że nie udało nam się latem z Dwaliszwilim.
Razack mógłby być co najwyżej opcją na skrzydło, trudno go postrzegać jako alternatywę dla Saganowskiego czy Ljuboji, prędzej dla Radovicia. Jeleń natomiast moim zdaniem spokojnie by sobie u nas poradził, ba, nie można wykluczyć, że bardzo by się nam przydał, no tyle że w jego przypadku trudno byłoby snuć jakiekolwiek plany, przy silniejszym reżimie treningowym zapewne szybciutko by nam się 'rozsypał'.
@ Senator
Defensywą kieruje bramkarz i jeżeli nie wychodzi z bramki to obrońcy mają obowiązek brać to pod uwagę, zamiast kombinować, że 'może wyjdzie' i uchylać się przed nadlatującą piłką. Z Jagiellonią Suler zwyczajnie się wygłupił, podciąganie ewentualnych warsztatowych braków Kuciaka pod tamtą bramkę jest niczym innym, niż właśnie 'szukaniem winy u innych'.
Wczoraj to raczej nie był trzeci metr, bez przesady, piłka była centrowana bardzo ostro, z rotacją i zdecydowanie nie była łatwa do wybicia. Coś mógłby powiedzieć na ten temat Joe Hart, który wyszedł z bramki do podobnej piłki podczas naszego meczu z Anglią i tylko ułatwił zadanie Glikowi. Bramkarz nie może wychodzić jeżeli nie jest pewny swojej interwencji i ma prawo do podjęcia takiej decyzji.
Z tego co zakodowałem to Jeleń był skutecznym napastnikiem, ale kiedy grał z kontry. Nam taki typ nie potrzebny, mamy Sagana i Kucharczyka.
Ljuboja ciągle ma problemy z przywodzicielami, jest wolny i bazując tylko na technice nie zawsze coś zrobi. To jest fajny zawodnik jak obrońca przed nim stoi tyłem do bramki, albo jak ktoś mu przyjdzie w sukurs i zagra z nim z klepki.
Jeżeli obrońcy są już lepszej klasy to mu ciężej coś zrobić z niczego, a jeżeli Legia jest w klinczu z przeciwnikiem lub musi grać atak pozycyjny to przydałby się ktoś szybszy.
Można oczywiście sobie stworzyć wariaty z Kosą lub innym wchodzącym pomocnikiem, ale nie zawsze to wyjdzie.
Zresztą z Jeleniem to taki sam miraż jak z Blanco - jego czas już przeminął.
Ty piszesz, że już rozumiesz o co mi chodzi, a ja czytając Ciebie mam przekonanie, ze jest dokładnie odwrotnie. Senator troszkę wyjaśnił.
Ty wciąż piszesz o grze na przedpolu, a ja zupełnie nie o tym, bo tego o czym piszę nie podciągam pod grę na przedpolu. I jeszcze, że nie nauczymy go tej gry na przedpolu itd. Jasne, że nie nauczymy i ja go nie chcę tego uczyć ani nawet jej zbytnio NIE wymagam. Dla mnie wyłapywanie piłek w polu bramkowym to abecadło, a nie żadna gra na przedpolu.
I teraz pytanie: jak Kuciak gra nogami ? Fatalnie, względnie słabo. Czy jak wybije niedokładnie piłkę na 30 metrów ktoś będzie miał większe pretensje ? Chyba nie, bo to nie jego atut. Ale czy wobec tego, ze kiepsko gra nogami niedokładne podanie na odległość 5/10 metrów również zbagatelizujemy ? Tego również nie mamy prawa wymagać bo słabo gra nogami i "przecież go tego nie nauczymy" ? Tak samo nie wymagajmy strzelenia do pustej bramki z 5 metrów prawą nogą przez Ljubo ? Ani gola z 3 metrów głową Kosy ?
@gawin
Wiedziałem, ze moja wrzutka może wywołać dyskusję, nie chciałem tego ale się stało. Nie był to 3 metr ? To który ? 3,5 ? 4 ?
Tak, Suler winny, niewątpliwie zachował się fatalnie, każdy obrońca powinien wybić taką piłkę na aut, ale błąd pierwotny leżał w postawie Kuciaka. Po raz setny: leci lob na 4 (?) metr, piłka leci niemożliwie długo, w polu karnym stoi jakiś niski napastnik, a nasz bramkarz który może używać rąk uwiązany do linii. Dalej udawajmy, że jedynym winnym Suler bo "Kuciak nie krzyknął moja". A jak nie krzyknął moja to jest niewinny. Oczywiście można pod braki w warsztacie podciągać fakt, ze facet nie jest w stanie wyskoczyć w górę z kolanem do przodu i złapać "świecę" na 4 metrze, ale po co ? Całe szczęście, że Urban ocenił ową sytuację inaczej.
I naprawdę polecam zachowanie Kuciaka wczoraj, jest świetne ujęcie całego planu. Polecam też zastanowienie się czemu dziwnym trafem i Suler i Żewłak uchylają się w tych sytuacjach ? Czemu nie uchylają się jak piłka leci na 8-10 metrze, a zrobili to na 3-4 ? Nagle obu dopadła ta sama, chwilowa niedyspozycja ? Polecam też reakcje po bramce Żewłakowa i do kogo ma pretensje.
Nadal też nikt mi nie odpowiedział na co liczy Kuciak stojąc na linii przy nabiegającym przeciwniku uderzającym z 3 (niech będzie 4) metra ?
Reasumując: rozumiem, że Kuciak ma poniekąd status nietykalnego po poprzednim sezonie, ale ja pozostanę przy swoim i chciałbym widzieć Kuciaka jako bramkarza pomagającego drużynie przy piłkach śmigających w powietrzu na 3-5 metrze. Inaczej będziemy tracić bramki ze stałych fragmentów gry przy każdej ciut lepszej wrzutce lub ciut gorszym zachowaniu obrońców. I tak się właśnie dzieje, każda byle jaka wrzutka w pole karne stanowi wielkie zagrożenie. Natomiast według mnie on zupełnie nie pomaga drużynie przy górnych piłkach. Niezależnie czy jest to zawiesinka, czy mocno bita wrzutka. Niezależnie czy z rożnego, z rzutu wolnego z 20 metrów czy z własnej połowy. On zwyczajnie zostawia drużynę samopas w takich momentach i to mi się bardzo nie podoba. Mam prawo do takiej refleksji.
Bramkarz kieruje obroną i jeśli obowiązki mają obrońcy to również i on. Jedynym z takich obowiązków jest zrobienie dwóch kroków i zlapanie piłki znajdującej się w polu bramkowych. Suler się uchylił bo jak każdy normalny człowiek grający z dobrym bramkarzem doskonale wiedział, że zlapanie takiej piłki to podstawowy obowiązek . bramkarza. Nie piszę tego po to aby gnebic Kuciaka tylko po to aby uzmysłowić że pewne sprawy na pewnym poziomie to abecadło. Obaj stoperzy to doświadczeni zawodnicy więc obaj wiedzą jaką piłkę wybić a jaka jest bramkarskim najprostszym obowiązkiem. Tak więc królu najjasniejszy , zgoda fiut jestem jeśli chodzi o taktykę i inne popierdulki, ale jak słusznie zauważa JE Zbyszek tysiące meczów obejrzałem i lekko kojarze jak powinien zachować się bramkarz w określonych sytuacjach.
Po pierwsze, jest całkowicie poza dyskusją, że masz prawo do wszelkich refleksji, jak również do regularnego podkreślania tego faktu.
Po drugie, nie wiem, który to był wczoraj metr, ale trzeci na pewno nie, co prawda rozumiem naturalną potrzebę wzmocnienia argumentacji, jednakowoż 'mam prawo' takową wyłapać.
Po trzecie imponuje mi doskonałe rozeznanie w temacie tego co jest bramkarskim abecadłem i dar oceny owego elementu na podstawie kilku dośrodkowań zakończonych bramkami. Istotnie, dziw że Legia zatrudnia faceta z brakami na poziomie bramkarskiej tabliczki mnożenia.
Po czwarte argument z machaniem rękami w wykonaniu Żewłakowa po wczorajszej bramce zaiste zdumiewający. Przypomnę że po bramce z Jagiellonią to Kuciak machał w stronę Sulera i niezmiernie jestem ciekaw co sensownego z tego wynika. Co do 'dziwnego trafu', ani z Jagiellonią nie było to pierwsze niezrozumiałe zachowanie Sulera, ani wczoraj pierwszy błąd Żewłakowa.
Po piąte i ostatnie - każda stracona bramka ma swoją historię i ja staram się tę historię jakoś po swojemu rozgryźć. Mogę się zgodzić, że od czasu do czasu pojawia się w naszej grze problem w komunikacji pomiędzy bramkarzem a obrońcami, ale na pewno nie zgodzę się z tym, że bramki tracimy dlatego, że Kuciak nie potrafi złapać świecy na czwartym metrze (nawiasem mówiąc, Suler z Jagiellonią był na minimum szóstym metrze, co oczywiście niczego nie zmienia). W ogóle mam tak, że roli bramkarza w drużynie nie przeceniam, być może dlatego żadne bramkarskie niedostatki Kuciaka, czy jego lepsze lub gorsze nawyki (których istnienia nie neguję), nie zwalniają w moich oczach obrońców z obowiązku wykonywania swoich zadań. Ich zaniedbania zawsze oceniam surowiej.
Senatorze myślę, że powinieneś się ostatecznie określić, czy na tej piłce to się nie znasz wcale, czy znasz się najlepiej, bo wprowadzasz zamęt w niniejszej dyskusji
Jak dla mnie to 'normalny człowiek' nie ma prawa przepuścić piłki będącej w jego zasięgu, jeżeli nie słyszy od bramkarza sygnału wyjścia do futbolówki. I właśnie to jest dla mnie 'na pewnym poziomie abecadło'. Zapewne jednak się mylę, wszak nie obejrzałem tych meczów aż tyle ile Ty i mogę nieco słabiej kojarzyć co jest 'najprostszym obowiązkiem'.
@ JJ
No cóż, to nie zgodzimy się co do Jelenia. Wchodzi nam to już w krew, nie?
Myślę, że gdyby był tak całkowicie nieprzydatny w ataku pozycyjnym, nie byłby o krok od transferu do Marsylii, nie trafiłby do Lille, zresztą Auxerre przecież też nie wszystkie mecze rozgrywało z kontry, zwłaszcza w tym najlepszym dla Jelenia sezonie, po którym trafili do Ligi Mistrzów.
Po pierwsze nie robię tego regularnie (bodajże drugi raz odkąd zacząłem tu pisać), ale całkowicie poza dyskusją jest, że masz prawo do regularnego wypominania mi tego.
Po drugie skoro przyznajesz, że nie wiesz który metr to skąd wiesz, że nie 3 ? Powtórek Ci u nas pod dostatkiem. Chyba nic wielkiego obejrzeć to kilka razy i ocenić tym bardziej, że linia oznaczająca metr piąty jest doskonale widoczna. Czwarty ? Niech będzie 4, nie zmienia to ani o jotę tego co pisałem.
Po trzecie dzięki za dobre słowo, ale skąd pomysł, że wiem co jest bramkarskim abecadłem na podstawie kilku dośrodkowań ? Obejrzałem tysiące meczów i mam niezwykłą skalę porównawczą
Po czwarte nic do rzeczy nie ma, że to nie pierwszy błąd Żewłaka w sezonie. Czym innym są błędy ustawienia czy nie zdążenia z interwencją np. jak ten w meczu z Zagłębiem, a czym innym to co zrobił w piątek, czyli celowe, z pełną premedytacją zagranie. Nawet nie podejmował próby wyskoku i celowo uchylił się od piłki. Oceniasz, ze to był sabotaż czy jak ? Jeśli nie był to sabotaż (a nie był) to innym sensownym tłumaczeniem takiego zachowania jest to, że nie chciał przeszkadzać bramkarzowi w interwencji na 4 metrze. Kuciak albo by to wypiąstkował albo byłby na nim odgwizdany faul.
Po piąte i ostatnie ja nigdzie nie pisałem, ze bramki tracimy dlatego, ze Kuciak nie potrafi złapać świecy na szóstym metrze (nawiasem mówiąc, z Jagiellonią to był maksimum metr piąty, co oczywiście niczego nie zmienia), więc nie musisz się z tym nie zgadzać. Ja pisałem nawet nie o kilku bramkach, ale ogólnie o zachowaniu przy górnych piłkach lecących w pole bramkowe. Pisałem o braku pomocy ze strony Kuciaka w sytuacjach gdy ta jego pomoc likwidowałaby zagrożenie w najprostszy z możliwych sposobów.
A jednak po szóste nie zgodzę się, że niezgadzanie się wchodzi nam w nawyk, bo do tej pory zwykle zgadzałem się z twoimi tekstami i diagnozami tak w 90 %, jak z nikim innym. Co do Jelenia to właściwie sam sobie odpowiedziałeś nie wymieniając wśród jego zalet ani techniki ani gry kombinacyjnej ani umiejętności gry w tłoku. Właściwie to jedyne co możemy stwierdzić to fakt, że jest lub raczej był najszybciejszy. Bo na czym opierasz, że ma świetnie ułożoną nogę nie mam pojęcia.
Skąd info o transferze do Marsylii ? I piszesz, że "gdyby był nieprzydatny w ataku pozycyjnym to by nie trafił do Lille". Ależ on trafił do Lille i widzieliśmy co się działo. Co do Auxerre to owszem grali z kontry większość spotkań. Zresztą w Podbeskidziu tez niczego wielkiego nie gra, bramki nie potrafi zdobyć, więc tym bardziej nie rozumiem pokładania w nim takiej wiary. To raczej był, a nie jest bardzo dobry piłkarz (jak na polskie warunki).
PS
Sam zacząłeś taką lekko szyderczą konfrontację
Ależ spoko, nie mam absolutnie nic przeciw takim lekko szyderczym konfrontacjom
Dla mnie kluczem jest właśnie odpowiedź na pytanie - dlaczego. Dlaczego oni odpuścili. I, nawet jak to napisałem gdzieś powyżej, jeżeli odpuścili, bo Kuciak dał sygnał, że wychodzi do piłki - wina jest bezdyskusyjnie jego. Jeżeli nie - ich wina jest w tej sytuacji zdecydowanie większa, bo obrońca w żadnym wypadku nie może odpuszczać piłki idącej w tak niebezpieczną strefę boiska tylko dlatego, że wydaje mu się, że ktoś tam powinien coś tam. To zupełnie jakbyś odpuścił przeciwnika, bo zakładasz, że sędzia zaraz gwizdnie spalonego.
Wyobraź sobie, że jesteś takim obrońcą, nie widzisz przecież bramkarza, nie widzisz bramki. Bramkarza mógł wyblokować jakiś znienacka pojawiający się przeciwnik, bramkarz mógł pośliznąć się w pierwszym kroku i leżeć teraz na glebie, a brama pusta, ba, mógł dostać serpentyną z trybun w czerep albo laserem po oczach. Ty tego wszystkiego nie wiesz, więc z automatu wybijasz tę piłę, oddalasz niebezpieczeństwo, a dopiero później patrzysz co się stało i ewentualnie opieprzasz gościa, że przecież była jego.
Oczywiście nie zarzucam nikomu sabotażu, ot zwykły błąd niezdecydowania zrodzony gdzieś w synapsach.
Jeszcze co do Jelenia. Zobacz, przyszedł do tego Podbeskidzia z marszu, po iluś tam miesiącach bez piłki i cała gra z miejsca zaczęła opierać się na nim. On przetrzymuje piłkę, rozgrywa, dochodzi do sytuacji. To nie przeciętniak pokroju Sikory, którego powrotu do Polski nikt nawet nie zauważył.
Wiem, że w Lille nic nie pograł, trudno powiedzieć co tam się tak naprawdę stało, ale mam na myśli coś innego - że gdyby nie nadawał się do tej drużyny z jakichś tam przyczyn, to tamtejszy pion sportowy w ogóle nie brałby takiego piłkarza, skauci z miejsca wydaliby opinię negatywną, nikt nie proponowałby mu kontraktu. O transferze do OM zdaje się nawet sam Jeleń się wypowiadał, że wszystko było już w zasadzie dograne, kiedy złapał kontuzję.
Aż cholera żałuję, że ten Jeleń w Legii to science fiction, bo tak jestem pewny swego w tym temacie
Skoro jesteś pewny swego w temacie Jelenia to chętnie poczytam twoje wpisy po jego nie-bramkach nie-strzelanych w kolejnych klubach, bo chyba nie sugerujesz, że to wyłącznie Legia miałaby mieć na niego tak zbawienny wpływ ?
A poważnie to nie wiem, może się odrodzi i będzie strzelał, ale raczej nie w klubie który gra atak pozycyjny czy może nawet nie tyle gra atak pozycyjny ile zawodnicy mają mało miejsca przed bramką przeciwnika.
PS
ja wiem, że Tobie nie przeszkadzają takie lekko szydercze/ostrzejsze polemiki, ale napisałem to ze względu na siebie, bo zapewne zostałbym pouczony, więc wolałem z góry zwalić winę na Ciebie jako prowodyra
No i masz, już focha strzelił
Porównanie fajne, problem polega na tym, że Kuciak piłkę chwyta moim zdaniem zupełnie nieźle, nawet jak ma ten krok czy dwa do zrobienia. Te bramki to raczej kwestia tego jak on widzi sytuację, jak postrzega własne możliwości w danym momencie, na jakich zasadach współpracuje z obroną. Rzecz nie tak prosta w ocenie (przynajmniej dla mnie) jak Suler przepuszczający piłkę do Frankowskiego czy Żewłakow kulący się przed nadlatującym Jodłowcem.
@ JJ
Dobra, biorę winę na siebie jakby co
W kwestii Jelenia mogę nie być obiektywny, bo widziałem go w Legii dosłownie od pierwszych kopnięć piłki w Wiśle Płock. Wiesz, stara miłość i te sprawy
Ale tak najzupełniej poważnie to uważam że dobry zawodnik zawsze sobie poradzi w ataku pozycyjnym. Może odwrotnie byłoby ciężej, tzn. nie bardzo widzę np. Frankowskiego czy Rasiaka w roli sprinterów uciekających obrońcom od połowy boiska, ale Jeleń w naszym ustawieniu, czemu by nie? Zawodnik męczący obrońców na linii spalonego, włączający się w rozegranie w ataku, nawet ustawiony na skrzydle w sposób taki jak teraz Kosecki - jak najbardziej.
Naprawdę szkoda tych jego wiecznych kontuzji.
Zaden foch ot poddany króla słucha, a że po cichu psioczy bo się z nim nie zgadza takie jego prawo
Jeszcze co do Jelenia choć tu nie powinienem się wypowiadać
Ostatni dobry sezon w jego wykonaniu to sezon 2009/2010 kiedy to w Ligue1 strzelił 14 bramek (w kolejnych dwóch w Ligue1 zdobył 6 bramek łącznie, a 11 we wszystkich rozgrywkach klubowych w których się pojawił).
Tak jak JJ uważam, że jest to zawodnik, który czuje się najlepiej w grze z kontry lub szybkim ataku. Zresztą na YouTube jest trochę filmów z jego bramkami.
Co więcej moim skromnym zdaniem Jeleń musi mieć trochę miejsca, żeby coś zrobić z piłką, a w przypadku kiedy to Legia musi prowadzić grę, a rywal muruje w okolicach 16 to co on może Legii dać?
Jeżeli chodzi o napadziora, to skaut Beret powinien w końcu znaleźć kogoś kto na poziomie TME umie zrobić coś z niczego. Czyli jak jeszcze raz napiszę zawodnik z techniką Ljuboji tylko szybszy, taki co dostanie piłkę, zgasi na nodze lub na piersi i na 2-3 metrach narobi sporo problemu obrońcom - dzięki technice oraz przyspieszeniu z piłką.
No i tu się pojawia problem, raz kasa na transfery, dwa chęć gry danego zawodnika w Legii i TME. Trzy oko i zdolności negocjatorskie Jóźwiaka. To nie musi być ktoś znany, ale taki który na poziomie uznanej ligi jest dość przeciętny i nie robi wrażenia w uznanych klubach.
...a z biedy to proponuję wypożyczyć jakiegoś niezłego gracza. Lepiej wypłacić komuś 500k € za pół rundy niż być kilka baniek w plecy.
A nasza "lepszość" w grze skończyła się po 20 minutach pierwszej połowy. Ja jakoś tak oceniam jednak całość ,a nie wybrane fragmenty. Prawie przez całą drugą połowę graliśmy na alibi modląc się o remis. Szczególnie denerwujące było znane od drużyny Skorży "rozgrywanie" piłki na własnej połowie. Owszem daje to lepszą statystykę posiadania piłki i nic więcej. Również oddawanie "strzałów" z zupełnie nieprzygotowanych pozycji jest odnotowane w statystykach,a tak naprawdę jest oddawaniem piłki przeciwnikom bez walki. Taka gra to jedno wielkie udawanie, świadczące o kompletnej bezradności.A przecież Śląsk to nie jest nawet przeciętna europejska drużyna. Ja od Legii oczekuję, ze będzie od Rosenborga następować postęp w grze, a tego nie dostrzegam. Widocznie niedowidzę.
Oczywiście jak na naszą ligę mecz był jednym z najlepszych w rundzie. Obie drużyny prezentowały niezłe umiejętności piłkarskie i dysponowały sensowną taktyką i potrafiły ją stosować na boisku. Przede wszystkim starały się neutralizować silne strony przeciwników, zaś z wykorzystaniem ich słabych stron było gorzej. Ja osobiście nie cierpię "podwórkowej" gry polegającej na bezmyślnym atakowaniu kupą bramki rywala. Do szewskiej pasji doprowadza mnie jak ktoś mówi, ze poziom meczu był wysoki gdy jego drużyna wygrała różnicą kilku bramek. To tak jak by powiedzieć, ze w boksie był poziom i emocje, gdy jeden z bokserów jest cięższy,silniejszy i ogólnie lepszy i poniewiera słabszym od siebie. Dla mnie to parodia walki.
Jestem krytyczny nie tylko dlatego. Jak powiadają mądrzy ludzie krytyka świadczy o tym,że krytykujący nie jest obojętny, ze mu zależy na poprawie. Niestety tu też mamy do czynienia ze zmianami. Krytykowany się obraża i ma za złe. Wszystko co nie jest zgodne z jego wersją jest niedobre i szkodliwe. Czasami używa wielkich słów, znaczenia których najczęściej nie rozumienie, aby pokryć swój narcyzm. Ja się na takie hagiograficzne i bezmyślne pisanie nie piszę.
- "Ja od Legii oczekuję, ze będzie od Rosenborga następować postęp w grze, a tego nie dostrzegam. Widocznie niedowidzę"
No cóż, Zbyszku abstrahując od samego meczu we Wrocławiu (którego jak już pisałem aż tak surowo nie oceniam) muszę przyznać, że ja ten postęp widzę. Co prawda dopiero na przestrzeni ostatnich kolejek ale jednak. Co ważne nie mówię tu o postępie piłkarzy, bo i Ci zanotowali progres ale o rozwoju trenera.
W mojej ocenie Jan Urban poznał już na tyle zespół, że zaczął "nim" grać na poważnie. To już nie jest "do przodu mości panowie", ale dobrze przemyślane wykorzystywanie umiejętności poszczególnych zawodników. Inną sprawą jest, że Ci czasem (jak choćby w meczu ze Śląskiem) zawodzą, czasem nie zagrają tak jak to trener widział. Czas, o ten apelowałem na początku przygody obecnego trenera i ten nadal jest obu stronom potrzebny.
Sumując, ja widzę postęp i z wielką niecierpliwością będę czekał na kolejna rundę. Po przepracowanym okresie przygotowawczym, po kolejnych obozach na których trener jeszcze lepiej pozna zawodników, a Oni trenera (a przede wszystkim jego wizje). Myślę, że powinno być jeszcze lepiej. Oby tylko sezon ogórkowy nie namieszał nam zbyt wiele w tych planach.
ad. Jeleń w Legii
Być może mój głos jest stronniczy (jak to napisał Gawin - "stara miłość i te sprawy"), gdyż na Gawinowe podobieństwo, za Irka ściskałem kciuki już od jego wyczynów w Płocku, ale czytając Wasze spory zastanawia mnie jedno. Jeśli Irek Jeleń (zresztą tak samo jak Dawid Nowak o którym ja kiedyś pisałem) nie naddaje się do Legi, gdyż ta gra atakiem pozycyjnym, a jak wiemy piłkarz o takiej charakterystyce nadają się tylko na kontry ("Jelenie, Razacki i inne tego typu są dobre, ale do szybkiego ataku i gry z kontry" - sorry anonimowy_legionista za wykorzystanie akurat Twoich słów) to... co w ekipie Jana Urbana robi Kuba Kosecki? Przyznam, że z chęcią bym przeczytał Wasze porówna walorów obu piłkarzy. Chętnie dowiedziałbym się w którym miejscu nasz Kuba przewyższa Ireneusza Jelenia, że On akurat pasuje do "naszego" stylu gry, a wymienieni piłkarze (Traore, Nowak, Jeleń) już niestety nie.
Oczywiście nie chodzi mi o domniemane problemy z kontuzjami jakie mogą odnieść w "naszym reżimie" treningowym (że niby taki piekielnie ciężki?). Abstrahując od tego, że nie wiem czym różni się ten nasz reżim od reżimu takiego OSC Lille, to jakoś ze zdziwieniem zauważam, iż nasz "ledwo żywy" Ljuboja jakoś sobie daje radę. Nie wiedzieć czemu mam wrażenie, że zarówno Irneusz Jeleń jak i nawet Dawid Nowak jakoś daliby sobie radę. Dając coś od siebie drużynie.
Tuz przed wykonaniem rzutu rożnego. Na czerwono zaznaczony Jodłowiec ruszający właśnie do biegu..
Na kolejnym ujęciu mamy Jodłowca w pełnym biegu, swobodnie szukającego miejsca w którym będzie mógł dosięgnąć piłkę. Pierwotnie Kuciak chciał wyjść do dośrodkowania ale wygląda na to jakby piłka była bita mocniej oraz bardziej na bliższy słupek niż on przypuszczał
Na ostatnim zdjęciu moment strzału (ok.4m). Kuciak który wyhamował swoje wyjście i Żewłakow kompletnie zaskoczony tym "skąd tu wziął się Jodłowiec", stojący w miejscu i przeskoczony o ponad metr.
Więc winnych jest kilku, chyba łącznie z całą formacją bo skoro wiadomo jak Śląsk bije rzuty rożne i jak dynamicznie wchodzą pod bramke zawodnicy Śląska to powinnismy zastanowić się także nad "wyblokowaniem" takiego Jodłowca. A on wszedł jak w masło pokonując swobodnie ok.8-9 metrów i mając komfort dokładnego wyboru miejsca oddania strzału. Rozumiem taką sytuację przy kontrataku ale przy rzucie rożnym? Błąd kilku zawodników, przynajmniej ja tak to widzę. Kuciak powinien chyba jednak iść do końca choć z drugiej strony jak przypomnę sobie bramkę Glika z Anglią to Kuciak tak stojąc strzał by obronił. Żewłakow kompletnie zdezorientowany i skupiony wyłącznie na piłce. Nie wiem też kto miał odpowiadać za Jodłowca, bowiem zostawienie go "samopas" przy stałym fragmencie gry jest proszeniem się o bramkę, a Kaźmierczaka pilnuje Jędza.
Jeleń to moim zdaniem dublowanie piłkarzy o pewnej charakterystyce, których posiadamy w składzie.
Brakuje natomiast napastnika, który dostanie piłkę w tłoku, "zlepi" ją do nogi wyciągnie obrońców na "małym polu" odda strzał albo wypracuje pozycję koledze nie mając 0,25 cz 0,5 sytuacji znajdzie drogę do bramki. Taki Ljuboja 2.0, ale szybszy z piłką i bez
Jeżeli taki zawodnik by się u nas pojawił to w końcu można doprowadzić zdrowie Ludojada do porządku, a dwa takie koty na boisku to więcej szans na bramkę przy boiskowym "klinczu".
Co do Dawida Nowaka, całe 33 minuty na boisku w rundzie.
Dzięki Walesie, odwaliłeś robotę której, przyznaję bez bicia mi się wykonywać nie chciało. Na zamieszczonych zdjęciach widać pewne sprawy jak na dłoni. Niech więc każdy wyciągnie swoje wnioski. Ja zaś widzę tu potwierdzenie głoszonych przeze mnie (i nie tylko zresztą przeze mnie) tez.
Kuciak chyba nie mógł wyjść do tej piłki, w takim wypadku byłaby to kopia wspomnianej akcji Glik/Hart, w mojej ocenie prawdopodobnie z podobnym skutkiem. Choć... zwracam uwagę na prawdopodobnie. Tak więc to moje widzimisię, nie będę więc o to walczył do upadłego. Wiem natomiast jedno, nijak nie da się tej sytuacji podciągnąć ani pod tą z Jagą, ani nie można jednoznacznie wskazywać na ewidentny błąd bramkarza, wskazujący na braki w "tabliczce mnożenia".
Błąd Żewłakowa? Być może, ale chyba bardziej błędem przy tak ustawiających się zawodnikach Śląska było zastosowanie/trzymanie się krycia strefowego. Pytasz Wallesie kto odpowiadał w tej sytuacji za Jodłowca, odpowiem nikt. Kaźmierczak miał plastra bo był w "polu rażenia", ale reszta naszych kryła swoje strefy, za wbiegającym tak zawodnikiem nie podążały nikt by nie zostawiać swojej strefy wolnej. Tu zaczął się problem, ale... przy takim
ustawieniu jak nasze zacząć się po prostu musiał. Zarówno krycie indywidualne jak i "strefa" mają swoje plusy i minusy. Po prostu w tej sytuacji piłkarze Śląska idealnie obnażyli wady "strefy".
Wydaje mi się, że starcie "Żewłaka" z "Jodłą" w końcowej fazie akcji nie miało już wielkiego znaczenia. W mojej ocenie Michał nie miał większych szans wyblokować bez faulu rozpędzonego/frunącego rywala, może mógł zachować się lepiej, ale... znów nie widzę u niego kardynalnego błędu za który trzeba by go obwiesić. sorry panowie, jak wolę skupić się na świetnym wykonaniu tego stałego fragmentu gry przez rywali, niż szukać na siłę winnych po naszej stronie.
- "Jeleń to moim zdaniem dublowanie piłkarzy o pewnej charakterystyce, których posiadamy w składzie."
No dobra, ale to już zupełnie inna para kaloszy. Moje wątpliwości, jak mam nadzieję udało mi się je przedstawić dotyczyły zupełnie innej kwestii. Po prostu nie zgadzam się z tezą jakoby Jeleń nie nadawał się do gry jaką preferuje Legia Warszawa, bo to piłkarz na kontry. To tu mam problem, a nie w dublowaniu, bądź nie zawodników w składzie.
Bo to czy jest to powielanie czy nie to również chętnie podyskutuję. Widzisz ja tam widzę przy grze jaką prezentuje Ljuboja nasze flanki w składzie Kosecki/Jeleń. Schodzący Danijel robiący miejsce dla piekielnie szybkich i zabójczych skrzydeł. Dublowanie? Być może, ale moim zdaniem tylko zagrożenia dla przeciwnika. Tak to widzę.
- "Co do Dawida Nowaka, całe 33 minuty na boisku w rundzie."
Problemy ze zdrowiem Ljuboji, Nowaka, Jelenia są powszechnie znane. Jeśli jednak nasz gwiazdor może mieć
wypłaty uzależnione od występów (tak jest w przypadku Ljubo, zresztą Choto też) to nie widzę powodów dla których
inni zawodnicy nie mieliby mieć tak skonstruowanych kontraktów. A wtedy jak znam naszych rodaków mogłoby się okazać, że okres na "szpitalnym łożu" mógłby się okazać o połowę krótszy. wszystko zależy od tego czego tak naprawdę Jan Urban potrzebuje. Jeśli widzi takich "śmigaczy" po bokach swojej drużyny to... ja jestem jak najbardziej za.
ad. Jeleń w Legii part.2
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to dyskusja czysto akademicka. Nie wierzę w to, że Irek jest w kręgu zainteresowań naszego zespołu, a raczej Jana Urbana. Problemy zdrowotne bardzo zniechęcają naszego szkoleniowca, zdając sobie sprawę ze szczupłych finansów nie pozwoli sobie na zatrudnienie tak wielkiej niewiadomej jaką jest były zawodnik Auxerre i OSC Lille.
Co ciekawe, odnoszę wrażenie, że Jan Urban nie pali się również do zatrudniania Razaka Traore. Tu sprawa rozbija się o grę defensywną zawodnika z Burkina Faso, a raczej kompletny brak tej gry. Nasz szkoleniowiec bardzo nie lubi takich piłkarzy, a zdaje sobie sprawę, że Ljuboji już nie zmieni, więc jednego jak to nazywa "pracusia" już ma. Nad pozostałą "wybitną" pod tym względem dwójką (Radović, Kosecki) bardzo mocno pracuje i muszę przyznać, że efekty tej pracy widać. Ciekawe jak to się rozwinie, na pewno to okienko transferowe będzie ciekawe, oby owocne dla Legii.
To co mówi trener Urban nie ma nic wspólnego z tzw. klasą piłkarzy. Legia rzeczywiście nie jest Barceloną jak trafnie raczyłeś zauważyć. Tylko też Śląsk nie jest Realem. Różnica mniej więcej taka sama. Słowa Urbana to próba usprawiedliwienia piłkarzy i uchronienia ich od krytyki. Na zasadzie: zrobiliśmy swoje. Jesteśmy na 1 miejscu w tabeli. Zagraliśmy niezłe spotkanie. Więc o co chodzi? O to chodzi, że Legia już przed meczem uznała,ze runda się skończyła i trzeba jakoś ja tylko dokończyć. I na to mojej zgody nie ma.
Jak zauważyłeś jest aksjologiczna różnica pomiędzy mną, a większością tu piszących. Ja na własne oczy widziałem Wielką Legię z lat 1969-1970 i wiem,że można. Małe mnie nie zadowala. Pozdrawiam.
- "a porównanie z bramką Glika dla mnie bez sensu."
Na szczęście Ty się nie znasz więc...
A teraz poważniej:
A widzisz, dla mnie to bardzo podobne sytuacje, rzekłbym, że identyczne. Nie ważna dla mnie jest na którym metrze
to było, zarówno jedna piłka jak i druga były w zasięgu bramkarza i tyle. Trudności nie stanowi tu metraż a cały obraz sytuacji. Silnie bita piłka i wchodzący na pełnej szybkości przeciwnik, w takim wypadku o wiele łatwiej o zderzenie
(a co za tym idzie faul, kontuzję) niż o skuteczną interwencję. Oczywiście to tylko moja wizja/ ocena tej sytuacji.
A widzisz, sam piszesz że obie piłki były w zasięgu bramkarza . Hart mimo że miał ją dużo dalej wyszedł do niej bo doskonale wie że taki manewr to jego obowiązek. Kuciak mimo że miał bliżej wyjścia zaniechał czyli sprawa oczywista
@ Zbyszek
Dobrze JE prawi ja się tylko zastanawiam czy jedną z głównych przyczyn nie jest mentalność obecnych zawodników .
O kurczę! Wierz mi, bądź nie ale zdanie o tym, że twoja ocena jest "zatruta" tym, co oglądałeś kiedyś już miałem napisane w poprzednim poście ale je usunąłem.
Od połowy lat 90-tych nasza piłka stanęła w miejscu a świat pędem ruszył do przodu. Łomot jaki dostały nasze kluby na europejskim podwórku, to naprawdę nie jest żaden przypadek.
Poza tym, na Boga, nie wymagaj od piłkarzy, którzy na ekstraklasowym poziomie zagrali raptem kilka meczów, aby potrafili się przeciwstawić doświadczonym "wyjadaczom" ze Śląska. Od Furmana, Łukasika czy Koseckiego będziemy mogli coś wymagać jak będą na swoim koncie mieli te 50 meczów w Legii.
... moim zdaniem te pełne 4 dni powinno poświęcić się przygotowanie do meczu, a nie rozbijać w innych działaniach, zwłaszcza że to był ostatni mecz rudny.
Do wspomnień w tej chwili mnie nie sprowokujesz.Opisze tamte lata Walles. Ja ewentualnie uzupełnię osobistymi wspomnieniami.Porównywanie zawsze ma sens,jeżeli tyczy podobnego.Tamci zawodnicy w Legii byli/poza nielicznymi wyjątkami/ z Otwocka,Karczewa czy Chodakowa.Żadne tuzy.
Różnica nie tkwi w umiejętnościach,ale w mentalności.Jestem pewien,ze tamci na wiosnę zdobyliby Mistrza będąc na 3 kolejki od końca na 1 miejscu,a nie uchlaliby się w autokarze po zdobyciu jakiegoś Pucharu, nawet Polski. Tamci nie darowaliby obrażania ich klubu przez pijanych pajaców z prowincji.Tym jest wszystko jedno.I to jest główna różnica i zasadnicza.
Screen chyba już wyjaśnił ostatecznie, że był to co najwyżej 4 metr. Porównania z Glikiem są całkowicie pozbawione sensu, Senator wyjaśnił czemu.
A co do Jelenia i "Razakow" to ja nigdy Traore nie umieszczałem wśród graczy nie nadających się do gry w ataku pozycyjnym. Wręcz przeciwnie uważam, że jest do tego stworzony (chociaż w kontrze też niezły), świetnie gra na małej przestrzeni, zmysł do piłki kombinacyjnej, bardzo dobry drybling, technika, niezła szybkość. Dla mnie idealny do ataku pozycyjnego (nie mówię, że do Legii, mówię o jego charakterystyce).
Dawida Nowaka pominę, bo tez nie rozumiem sensu jego umieszczania tutaj. Chłopak gra w sezonie jednocyfrową liczbę meczów, a ty Monrooe chcesz rozważać jego przydatność i porównujesz z Ljuboją, który meczu ligowego nie opuścił ? Choto jest świetnym obrońcą jak jest zdrowy i w formie. Problem w tym, że taka sytuacja ma miejsce przez jeden miesiąc w roku. Bez żartów.
I najważniejsze:
Monrooe: to... co w ekipie Jana Urbana robi Kuba Kosecki?
Strzela bramki
Monrooe: Chętnie dowiedziałbym się w którym miejscu nasz Kuba przewyższa Ireneusza Jelenia, że On akurat pasuje do "naszego" stylu gry, a wymienieni piłkarze (Traore, Nowak, Jeleń) już niestety nie.
Odnośnie Traore już odpowiedziałem, umieszczanie go na tej liście uważam za pomyłkę. Czym się różni Kosa od Jelenia ? Moim zdaniem takie rozważania są również bez sensu z kilku przyczyn.
Po 1 inaczej traktujesz gościa którego masz w klubie, który jest wychowankiem, a inaczej wzmocnienie z zewnątrz. Jak ktoś jest w klubie i ma wysokie umiejętności to starasz się znaleźć mu miejsce, troszkę modyfikujesz ustawienie i taktykę itd. Nie odpalasz wychowanka/kogoś już będącego w klubu, a posiadającego wysokie umiejętności nawet jeśli pożądasz ciut innych atutów. Natomiast po co kupować kogoś nie pasującego za bardzo do preferowanej taktyki i zwalać sobie na głowę problem ?
Właściwie na tym mógłbym zakończyć polemikę, ale pociągnijmy ją dalej
Po 2 Kosecki ma 22 lata, a Jeleń 32. Kosecki się rozwija i wciąż może się uczyć nowych rzeczy (i robi to, wystarczy porównać początek sezonu i końcówkę rundy), wciąż może być lepszy w ataku pozycyjnym. Jeleń będzie tylko gorszy niż był grając we Francji.
Po 3 Kosecki jest w obecnej chwili zdecydowanie lepszym piłkarzem niż Jeleń. Niestety odnoszę wrażenie, że część osób zatrzymała się w czasie i wciąż żyje tym co było kilka lat temu.
Po 4 grają na innych pozycjach. Jeleń w najlepszym czasie to napastnik (wiem, że grywał na prawej pomocy, ale już takiego pożytku z niego nie było), Kosecki to skrzydłowy.
Po 5 chcesz zastąpić Kosę Jeleniem, bo nie rozumiem ? Nawet jeśli mamy jednego gracza o takim profilu to na drugim skrzydle ma być taki sam ? Po co porównywanie Kosy z Jeleniem ? Przykład, że jest jeden gracz w kadrze o podobnym profilu udowodni przydatność kolejnego, o 10 lat starszego ?
Po 6 jeśli już chcesz aby porównać ich atuty to przede wszystkim Kosecki ma drybling, przebojowość, charakter, pewność siebie. Czemu wymieniam te 3 ostatnie cechy ? Ponieważ grając w Legii kto wie czy nie są równie ważne jak cechy typowo piłkarskie. Jeleń nie ma żadnego z tych atutów (na odpowiednio wysokim poziomie). Owszem drybling Koseckiego jest czasami chaotyczny, ale stanowi poważne zagrożenie,. przeciwnicy się go boją. Szybkość chyba na dzień dzisiejszy też jest nieporównywalna. No i jest warszawiakiem
A i gra w obronie, nie przypominam sobie, aby Jeleń angażował się w grę obronną (być może pamięć zawodzi), a Kosecki robi to z każdym kolejnym meczem coraz lepiej i agresywniej za co zresztą zbiera aplauz przy Ł3.
PS
Mam przeczucie graniczące z pewnością, że zwolennicy Jelenia byli równie gorliwymi fanami powrotu do Ekstraklasy Smolarka. Wszak w swoim czasie był jeszcze lepszym grajkiem
Nie chciałbym już ciągnąć w nieskończność tego wątku bramkarskiego, ale ponieważ to ja śmiałem porównać bramkę Jodłowca do bramki Glika, a duet panów od tysięcy meczów
karci mnie brutalnie, że porównanie jest (całkowcie) bez sensu, tylko gwoli ścisłości screen z bramki Glika, jego 8-9 metr i 4-5 metrów odległości między obiema sytuacjami 
Przyznam też, że w weekend trafiłem na inny frapujący pokaz bramkarskiego analfabetyzmu, widać epidemia atrofii podstawowych bramkarskich umiejętności rozszerza się na całą Europę, ba, okazuje się wręcz, że nasz Kucio to w sumie nieźle wyszkolony gość w porównaniu z tym łamagą Casillasem
Tu widać doskonale .
Dziś rozmawiałem na temat wyjśc bramkarzy z gościem który oglada dużo. Ponoć obecnie jest taki trend aby bramkarz zostawał na linii . Jak jest
trend
A dlaczego to lepsza Legia? Ano chocby dlatego, ze po straconej bramce prze do przodu a nie kladzie sie i czeka na rozwoj wypadkow. Dlatego, ze strzela wiecej bramek i dlatego, ze w polskiej lidze wyroznia sie stylem gry. Dlatego, ze w grze jest niemal cala kadra a nie 12 zawodnikow i zmiany mozesz przewidziec juz przed meczem. Dlatego, ze trener wreszcie nie chowa sie za wyswiechtanymi sloganami.
Ze Slaskiem Legia zagrala slabo. Ale jezeli MP na wlasnym stadionie ustawia sie w 11 na wlasnej polowie i czeka na stale fragmenty gry, to nie mam pytan.
No i pytanie - ile slabych, a ile dobrych meczow zagrala Legia w tej rundzie? A ile w poprzednim sezonie albo dowolnie wybranej rundzie?
Bez niepotrzebnego malkontenctwa pliz - nie bylo najlepiej, ale na pewno jest lepiej niz bylo. Powiedzialbym wrecz, ze jest dobrze.