A+ A A-

Legia - Wisła Płock 1-0: Udany eksperyment

W pierwszym ligowym meczu w nowym sezonie Legia zmierzyła się w Warszawie z Wisłą Płock. Mimo ogromnych zmian w pierwszej jedenastce Legia zdołała zainkasować trzy punkty. Zwycięską bramkę zdobył Muçi, który popisał się fantastycznym uderzeniem z dystansu.

 

Skład Legii wyglądał następująco: Tobiasz – Skibicki, Rose, Nawrocki, Abu Hanna – Kisiel, Slisz – Muçi, Josué, Lopes – Rosołek. Goście rozpoczęli w składzie: Kamiński – Zbozień, Rzeźniczak, Krywociuk, Tomasik – Rasak, Lagator – Szwoch, Wolski, Kocyła – Tuszyński.

W trzeciej minucie zrobiło się groźnie pod bramką Legii. Tuszyński efektownie dośrodkował krzyżakiem, jednak legioniści zdołali wybić piłkę na rzut rożny. W 11. minucie Rosołek otrzymał prostopadłe podanie ze środka pola, oddał celny strzał, ale Kamiński był dobrze ustawiony i nie miał problemu z interwencją. W 14. minucie Tuszyński uderzył głową. Piłka minęła Tobiasza, na szczęście z interwencją zdążył Nawrocki. W 28. minucie Legia objęła prowadzenie. Muçi ułożył sobie piłkę na prawej nodze i potężnie uderzył z około 25 metrów. Kamiński nie dosięgnął piłki i było 1:0. W 31. minucie Josué oddał strzał z rzutu wolnego. Piłka poszybowała w środek bramki i Kamiński odbił to uderzenie. W 34. minucie Nawrocki przegrał walkę o piłkę z Tuszyńskim i musiał ratować się faulem. Nasz obrońca został ukarany żółtą kartką. W 36. minucie mocny strzał Skibickiego minął bramkę gości. W 42. minucie Rzeźniczak przeskoczył Skibickiego w polu karnym Legii i oddał strzał. Tobiasz dobrze interweniował.

Do przerwy Legia prowadziła 1:0. Mecz był wyrównany, a jego ozdobą był gol zdobyty przez Muçiego.

W 50. minucie Szwoch oddał techniczny strzał na bramkę Legii. Piłka minęła bramkę. W 56. minucie Juranović zastąpił Slisza. W 66. minucie Tobiasz odbił płaski strzał Kocyły zza pola karnego, a za chwilę złapał piłkę po strzale Rasaka. W 68. minucie doskonałą okazję na drugiego gola miał Muçi, niestety przestrzelił po dośrodkowaniu Skibickiego. W 76. minucie Skibicki opuścił boisko zastąpiony przez Jędrzejczyka. W 80. minucie na boisku pojawili się Luquinhas, Mladenović i Pekhart, którzy zastąpili Abu Hannę, Rosołka i Muçiego. W 82. minucie żółtą kartkę ujrzał Jędrzejczyk. W 88. minucie piłka uderzyła w poprzeczkę po uderzeniu Cielemęckiego i to była najlepsza okazja Wisły do wyrównania. Do końca meczu nie wydarzyło się już nic interesującego.

Po ligowej inauguracji wszyscy możemy mieć powody do zadowolenia. Zawodnicy pierwszej jedenastki odpoczęli przed ważnym meczem rewanżowym z Florą Tallinn, szansę gry otrzymali rezerwowi - i nie zawiedli, odnosząc cenne zwycięstwo.

Dyskusja (15)
1sobota, 24, lipiec 2021 23:23
CTP
To był bardzo trudny mecz do oceny. Głównie z tego powodu, że Wisła zagrała beznadziejnie słabo i nie było wielką sztuką zablokować ich ofensywne atuty. Wystarczyło zagrać z większym zaangażowaniem i wiślacy nie byli w stanie wykreować choćby pół sytuacji. Legioniści byli szybsi, bardziej zdecydowani i to wystarczyło, żeby dowieźć korzystny wynik do końca.
Gdybym miał wystawić jakieś pojedyncze oceny, to na wyróżnienie zasługuje nasza formacja defensywna a zwłaszcza Rose i Nawrocki. Ten pierwszy może szybko wskoczyć do pierwszej 11-tki, bo widać, że piłka mu nie przeszkadza, wygrywał większość pojedynków główkowych i pare razy popisał się precyzyjnymi crossami na skrzydła. Ten drugi, z kolei, zaskoczył mnie bardzo dojrzałą grą, mimo bardzo młodego wieku.
W formacji ofensywnej trener Czesław dzisiaj postanowił przetestować zmienników Kapustki, czyli Muciego i Josue. I przed rewanżem z Florą ma duży ból głowy, bo ani jeden (mimo bardzo ładnej bramki) ani drugi jakoś rewelacyjnie nie zagrał i kto wie, czy na tej pozycji nie zdecyduje się na młodego Skibickiego.
2niedziela, 25, lipiec 2021 00:57
Senator
Pierwszy mecz w tym sezonie który na żywo obejrzałem z trybuny 213 i jestem bardzo zadowolony . W poprzednich sezonach kiedy to walczyliśmy o Europe i graliśmy rezerwami nie dało się patrzeć na te mecze i oczywiście większość przegrywalismy . Dziś spotkała nas miła niespodzianka , mecz żywy , radosny i z grą do przodu . Jasne Wisła zagrała słabo ale to nie mój problem . Ja widziałem młodych chłopaków którym się chciało i to jest niwatpliwy plus . Indywidualne oceny nie są tu najsilniejsze , a kilku chłopaków z pewnością powinno dostawać minuty w pierwszym składzie.
3niedziela, 25, lipiec 2021 05:25
Zgred Maruda
Moją uwagę zwrócił Josue, ma bardzo dobrą technikę, dobry przegląd pola. Kilka podań na wysokim poziomie zagranych ryzykownie, zaskakująco ale celnie i co ważne do przodu, z myślą ofensywną. Razem z Martinsem mieli by środek pola pod swoją kontrolą.
W/g mnie idealny piłkarz w miejsce kontuzjowanego Kapustki.
4niedziela, 25, lipiec 2021 07:53
iocosus
Ten mecz oglądałem przede wszystkim pod kątem ewentualnego uzupełnienia pierwszej jedenastki. Szczerze, z całą sympatią dla Mateusza Hołowni ale mam ogromne wątpliwości odnośnie jego pozycji w wyjściowym składzie i jeżeli mamy grać trójką z tyłu to już Jędzę przesunąłbym na lewego półśrodkowego, a Rose wystawił po prawej stronie Wieteski. Skoro CM upiera się żeby po lewej połówce biegał "lewonożny" to Abu Hannna nie zaliczył z Wisłą aż takich wtop jak Hołownia z Florą. 
Nawrocki według mnie do obserwacji w kolejnych ligowych rotowanych meczach.
Po tym co spotkało Kapustkę, moim zdaniem będziemy grali Pekhartem z Emrelim z przodu i z Luquinhasem za ich plecami, a w takim razie zastępstwa Kapustki szukać nie trzeba, natomiast pojawia się pytanie czy Slisz jest optymalnym rozwiązaniem w parze z Martinsem? Żal trochę że już nie mamy Gwili z Antolicem, Kwiecień jest w analogicznej sytuacji jak Nawrocki, Josue gdyby miał grać na "8" to musi wejść na wyższy poziom mobilności i intensywności gry, żeby asekurować środek pola to z tym jest chyba trochę kiepsko, a z przodu wolę na dziś Emreliego. 
Skibicki na piątkę za aktywność i motorykę i z dwóją za postawę w defensywie. W miejscu Rosołka w kolejnej rotacji wolałbym obejrzeć Kacpra Kostorza. Muci z golem, ale wobec jego gry wymagania mam jeszcze wyższe. 
Brakuje mi kogoś młodego, robiącego wiatr, takiej powtórki z Karbownika, a przy okazji żal tyłek ściska patrząc jak się Michał marnuje w Anglii. Zamiast Alkmaar lub Vitesse niech na wypożyczenie wraca do Legii! Byłaby i gra w pucharach i być może powołania do kadry. Ech co za beznadziejny transfer w pryzmacie piłkarskiego rozwoju.
5niedziela, 25, lipiec 2021 11:59
CTP
"Abu Hannna nie zaliczył z Wisłą aż takich wtop jak Hołownia z Florą."
No, ja byłbym tutaj ostrożny. Nie wiemy, czy Abu Hanna też nie byłby robiony w bambuko przez Vasiljewa. Z jakichś przyczyn rywalizację z Hołownią jednak przegrywa. Poza tym, nie za bardzo podobają mi się jego wypowiedzi do mediów, gdzie to on się najlepiej czuje i na jakiej pozycji powinien grać.

"Zamiast Alkmaar lub Vitesse niech na wypożyczenie wraca do Legii"
Obawiam się, że tego typu wyzwania są poza zasięgiem naszego dyrektora sportowego, vide: przypadek Bogusza. Przecież tam trzeba pojechać i przekonać kilka osób. Czy Ciebie, Iocosusie, pan Kucharski do czegokolwiek byłby w stanie przekonać? Powiedziałbym, że w porównaniu do Żewłak Travel jego siła przekonywania jest w okolicach gruntu. Smile
6niedziela, 25, lipiec 2021 12:04
Krzysztof Jastrzębski
Z Josue jako zamiennik Bartosza bym polemizował, jest mało mobilny, kondycyjnie też słabo wygląda na tą chwilę, inny profil piłkarza. Co nie zmienia iż wydaje się klasowym graczem, potrafi pięknie zagrać i bardzo dużo widzi, powinien chyba jednak mniej przytrzymywać piłkę. Natomiast co do Skibickiego, który dopiero uczy się gry jako wahadło, boczny obrońca, zaimponował mi wczoraj przy kilku wyblokach zawodników Wisły przy linii końcowej boiska, po profesorsku to robił. Sporo pracy nadal przed nim jako defensor, ale tak samo było z początkami Karbo jako obrońcy.
7niedziela, 25, lipiec 2021 14:16
Zbyszek
Zaczynamy nowy sezon , a ja kontynuuję rozważania o futbolu jako zjawisku cywilizacyjnym.
Przy czym uważny Czytelnik łacno zauważy, iż tematy ogólne ściśle wiążą się z obserwacjami poczynionymi po obejrzanym meczu.

O tym, że piłka nożna nie jest "grą wojenną".
Określenie ,że piłka nożna jest "grą wojenną " wiąże się w przekazie medialnym z wypowiedziami trenera Jacka Gmocha. O ile jednak Jacek Gmoch traktował to przesłanie przez pryzmat zastosowania metod postępowania sztabowego przed i w trakcie batalii jako element strategii i taktyki to wielu jego "następców" traktuje je dosłownie i nakłania do brutalnej bitki na boisku. Takim trenerami są np. Bartoszek czy Ojrzyński.
Jacek Gmoch był w Polsce prekursorem przekładania osiągnięć i języka nauki na język piłkarskiej praktyki. Gmoch opisywał ten związek w sposób następujący : " U mnie pierwsza jest informacja. Na jej podstawie tworzymy coś więcej niż koncepcję i strategię .Jeśli wiemy jakie są wady i zalety przeciwnika to wiemy gdzie uderzyć i jak się bronić. Dopiero wtedy szukamy idealnych zawodników, wiedząc, że takich nie znajdziemy. Najważniejsza jest więc optymalizacja.". Tak naprawdę to zainteresowanie Gmocha sztuką wojenną spopularyzował w Polsce i na świecie świetny pisarz Waldemar Łysiak , który na łamach "Literatury" popełnił znakomity felieton na ten temat. Wskazał on, że Gmoch twórczo adaptował zapisy Carla von Clausewitza z książki " O wojnie" ,a sam pożyczył mu książkę napoleończyka Jominiego " Zarys sztuki wojennej". W moim przekonaniu to co Gmoch nazywał "sztuką wojenną'" miało się nijak do tego co w rzeczywistości stosował. Bowiem była to sztuka prakseologii, a nie wojny, ale jak to u Gmocha popisy retoryczne przeważały nad treścią. Np. wychwalał on Herrerę mówiąc ,że nie był to żaden "mag" ,ale trener dobrze przygotowany naukowo do swej pracy" . Te słowa to autoportret malowany zgodnie z własną oceną wartości. Wedle mnie to było efekciarstwo. być może dlatego ,że jestem zadeklarowanym nie tylko liberałem ,ale i pacyfistą. Znane hasełko " Jeżeli chcesz pokoju, szykuj się do wojny" uważam za haniebny wyraz poparcia dla militaryzmu, głównie pruskiego i hitlerowskiego. Według mnie naczelnym hasłem ludzkości powinno być zawołanie " Jeżeli chcesz pokoju, szykuj się do pokoju".
Po drugie , mimo ,że literaturę "wojenną" znam dość dobrze to znacznie bliższa mi jest z racji osobistych doświadczeń nauka o zarządzaniu i uważam ,że to ona powinna zdominować wszelkie działania w obszarze m.innymi piłki nożnej. Sam po ukończeniu Wydziału Prawa na UW w 1971 roku, skończyłem w latach 1974-75 kurs kadry rezerwowej i kierowniczej ( z pełnym treningiem interpersonalnym), ukończyłem podyplomowe studia z ekonomii i zarzadzania na UW oraz roczny kurs psychologii społecznej na WSPS. Pomimo tych kwalifikacji w czasach PRL byłem podrzędnym kierownikiem, bo stanowiska tzw. nomenklaturowe były poza moim zasięgiem. Nie czuję się jednak pokrzywdzony ,a nawet uważam ,że Duch Święty czuwał, bo ci co byli na "szczycie" w czasach przełomu być przestali. Bowiem z początkiem roku 1990 tzw. stare kadry kierownicze , poza nielicznymi wyjątkami , zostały wymiecione, a ich miejsc zajęli nowi ludzie. I tak ja wystartowałem jak katapulta najpierw awansując na pełniącego obowiązki średniej wielkości jednostki ( kilkaset ludzi) ,aby po ukończeniu kursu kadry kierowniczej wedle standardów europejskich zostać przełożonym jednostki liczącej kilka tysięcy ludzi.
Oczywiście wiedzę trzeba umieć wykorzystywać w praktyce, bo ona jest jednym z kryterium prawdy. A to z kolei odróżnia głupca od człowieka rozumnego . Pisał o tym Andrzej Kijowski powołując się na historyka Michała Bobrzyńskiego tak " Obłęd polski widzi Bobrzyński w nieprzytomnym samochwalstwie, arogancji i pysze. W tym, że Polacy tłumaczyli swoje słabości i klęski na własną korzyść spełniając podstawowy warunek głupoty. Nie ma narodów głupich i mądrych , bywają w ich dziejach chwile mądre i głupie. Chwile mądre to te kiedy naród uznaje swoje winy i błędy i organizuje się do ich naprawy i przezwyciężenia. Chwile głupie przeciwnie, to te, gdy naród winę i błąd przypisuje innym, siebie zaś wynosi bądź jako ofiarę, bądź jako tego któremu z racji jakiejś wyższości należy się wszystko".

Bazą skutecznego zarzadzania jest rzetelny, obiektywny i zgodny z rzeczywistością ogląd zjawiska . Nauka prakseologii wypracowała nie tylko metodykę sprawdzianu efektywności ,ale i własny język , który bywa przez ignorantów nadużywany, często w innym znaczeniu niż ono wynika z definicji. Kilku słowom przyjrzę się bliżej , w popularnym , nie niechlujnym, wymiarze.

Racjonalizm. Prawie wszyscy używają słowem racjonalny określają człowieka myślącego czyli używającego rozumu. W istocie pogląd ten oznacza przekonanie o sile sprawczej rozumu i kierowaniu się jego wskazaniami przy wszelkich działaniach. W ogromnym skrócie powiada, że wiedzę zdobywa się poza doświadczeniem. Racjonalizm zakłada ,że wiedzę pozyskuje się drogą dedukcji ( wyciągania wniosków) , tym co nam wpojono jak np. dekalog, oraz rozsądku. Jest to w gruncie rzeczy postawa oderwana od życia, która w skrajnej postaci stanowi bazę dla mitomanii oraz kreuje tzw. umysł spekulacyjny i preferuje myślenie życzeniowe. W piłce nożnej np. tzw. nastawienie mentalne uważa za siłę sprawczą tego co dzieje się na boisku , a jego hasłem jest ,że "Głowa jest najważniejsza".

Pragmatyzm. Wielu komentatorów używa słów pragmatyczny w znaczeniu, że taki efektywny. Pragmatyzm to postawa polegająca na restytucji ocen rzeczywistości i podejmowaniu tylko takich działań, które gwarantuję skuteczność. Oznacza, że prawdziwe są tylko takie tezy, które przyniosły oczekiwane efekty. W swej istocie jest przeciwstawny racjonalizmowi, bowiem powiada on, że jeżeli jesteśmy w stanie zdefiniować problem jako zjawisko praktyczne, to potrafimy problem rozwiązać. Wymaga to jednak wiedzy, doświadczenia, inteligencji oraz sprawności intelektualnej. W wymiarze analitycznym można powiedzieć ,ze jeżeli z wielu założeń wynikają takie same skutki to między nimi nie ma żadnej różnicy. Kryterium prawdy staje się użyteczność, a sama prawda jest zmienną w czasie zależną od okoliczności i mającą swoją dynamikę. Pragmatyzm wyklucza postawę emocjonalną . Czyli jeżeli komuś zdaje się, że posiadł prawdę ,albo ,że ona jest dana raz na zawsze - to błądzi . Ocena nie zależy od nastawienia ,ale od tego co się odbyło np. od wyniku, gry , postawy itd. itp. Durniem jest ten, kto nie pojmuje, że nie ma stałych ocen, że one nie od nas zależą ,ale od postawy tego kogo lub co oceniamy.

Profesjonalizm. Można go zdefiniować jako zawodowe wykonywanie jakiejś specjalności oparte o wysokie umiejętności i wysoki poziom wykonywanej pracy. Oznacza ocenę samego działania i nie obejmując jego skutków ,a więc jest odwrotnością pragmatyzmu. Trzeba stwierdzić, że coś takiego jak profesjonalizm realnie nie istnieje, jest to bowiem wytwór naszej świadomości. Tym samym nie można ani go zbadać go , ani zmierzyć w sposób obiektywny. Wyróżnikiem tego co nazywamy potocznie profesjonalizmem jest : świadczenie niestandardowych usług, poczucie odpowiedzialności za jakość , poczucie identyfikacji z grupą tak samo traktującą pracę, przekonanie ,że to co się robi ma duże znaczenie, W istocie więc jest elitaryzm oparty o własne ego ,opierający się na poczuciu wyższości. W wielu dziedzinach jest zaporą dostępu poprzez systemy certyfikacji itd. itp. Z tego też względu obecnie operuje się pojęciem profesjonalizmu motywacyjnego jako dążeniem do doskonalenia się . W wymiarze praktycznym profesjonalizm łatwo może stać się swoistym zaprzeczeniem wartości jakie ma nieść, bowiem sprowadzony do zawodowej nauki i postępowania może nic nie znaczyć. Ktoś pewno pamięta film pt. "Potwór" w którym Benini pilnie uczył się chińskiego w narzeczu mandaryńskim i po skończeniu nauk wszedł na egzamin , gdzie zadano mu w tym narzeczu pytania, po usłyszeniu których chwilę pomilczał, a potem wstał i wyszedł. Tak i w piłce nożnej nie wolno działania odrywać od skutku czyli wyniku .Ilu bowiem mamy zawodników ciężko pracujących , którzy nie potrafią grać w piłkę.

Teoria chaosu. Narodziła się ona na gruncie nauk ścisłych zanim znalazła zastosowanie w zarzadzaniu. Jest swego rodzaju zaprzeczeniem determinizmu, a więc poglądu uznającego, że zjawiska mają charakter przyczynowo skutkowy. Przez wieki całe myślano ,że skutek , efekt wynika wprost z przyczyny sprawczej. Matematycy dowiedli, że ta sama przyczyna wcale nie musi przynieść takich samych skutków, bo układ zachowuje się inercyjnie. Teoria chaosu zakłada, że reakcje systemu są nieprzewidywalne. Więc chaos występuje częściej niż porządek i trzeba nauczyć się go wykorzystywać. Stąd moim zdaniem wynikają lepsze wyniki zarzadzania Legią przez Leśnodorskiego niż przez Mioduskiego. Leśnodorski w odróżnieniu od Mioduskiego nie planował, nie budował projektów, nie podnosił na wyższy poziom, ale dokładał drew do pieca i czekał co z tego wyniknie. Rozbijał równowagę i stabilność układu wprawiając go w ustawiczny ruch do przodu. Ten teoretyczny chaos wyzwalał inicjatywy pracowników na każdym szczeblu , sprawiał spontaniczność i innowacyjność, jak również powodował szybką adaptację do zmieniających się warunków. Trzeba tylko zachować czujność, aby nie dopuścić do tego, żeby zalety chaosu nie przerodziły się w anarchię i destrukcję. Boruca nie było w Legii kiedy prezesem był Boguś, ale gdyby był to na pewno by nie powiedział, że Legi brakuje życiowego entuzjazmu ,bo panuje w niej gnuśność .

Perfekcjonizm. Takiego zwierzęcia w przyrodzie nie ma. Perfekcjonizm oznacza bowiem dążenie do doskonałości, a wiec do stanu ,który nie istnieje. Ta tendencja do osiągania nieosiągalnego może przerodzić się obsesję. Osoba nigdy nie zadowolona z tego co robi ,staje się intelektualnie bezpłodna, wątpi w swą wartość, nie docenia się, wycofuje się ze wszelkich poczynań, gdzie w grę wchodzi konkurencja. Wedle wielu psychologów perfekcjonizm to w gruncie rzeczy nieprzystosowanie do rzeczywistości w związku z nadmierna miłością do samego siebie. Człowiek owładnięty manią dążenia do perfekcji nie przyciąga innych ,ale odpycha. Jego przejawem jest brak tolerancji dla błędu, tropienie wad przy pomocy np. urządzeń technicznych w celu ich wyeliminowania. Kiedy słucham Michniewicza i czytam jak to on wszystko rozbiera na czynniki pierwsze to zastanawiam się czy on, aby wie, że perfekcjonizm jest w skutkach gorszy niż wojna.

Nauka jest w stanie wszystko przy jej pomocy wyjaśnić i uporządkować. Tylko, bagatela, trzeba umieć z jej osiągnięć korzystać dla dobra sprawy.

O tym, że Wisła Płock staje się Legią B.
Nasycenie takiej Wisły Płock byłymi zawodnikami Legii sprawia, że ta drużyna staje nieudaną kalką zespołu z Warszawy. W Wiśle bowiem czołowe role odgrywają tacy gracze jak : Jakub Rzeźniczak, Damian Zbozień, Radosław Cielemęcki, Dominik Furman, Piotr Pyrdoł, Mateusz Szwoch, Rafał Wolski, i Damian Warchoł. Zawodnicy ci odeszli z Legii na zasadzie mniej lub bardziej udanych transferów zagranicznych ,albo jako zawodnicy niechciani . Ten fakt pozwala na dwie istotne konstatacje, a mianowicie ,że byli zawodnicy Legi są cenieni w naszej Ekstraklasie oraz ,że "produkujemy " wzmocnienia dla innych klubów. Może byśmy tak bardziej zaczęli dbać o siebie. Wiem, że w kierownictwie Legii powstał program rozwoju dla własnych wychowanków zakładający, że trenerzy tak pierwszej jak i drugiej drużyny będą mieli obowiązek wystawiania w składach młodych graczy bez względu na okoliczności . Program zatwierdził Mioduski. Ciekaw jestem czy wytrzyma presję wyniku i kibolstwa, czy pójdzie w kierunku rozwoju z efektami rozłożonymi na lata czy podda się doraźności.

O tym, że strach ma wielkie oczy.
Na końcu filmu Barei " Co mi zrobisz jak nie złapiesz" Tym uświadamia Kowalewskiemu ,że jak go nie było to nastąpiły " Zmiany, zmiany, zmiany". Były one tak samo niespodziewane tak wówczas dla bohatera filmu jak i dla nas. Nie można się w tej sytuacji nie zgodzić z Bartłomiejem , który po meczu z Florą skrytykował Michniewicza, że na mecz o "czapkę gruszek" wystawił podstawową jedenastkę. Trzeba odróżnić ziarna pieprzu od gówna i nie łapać dwóch srok za ogon , bo można wylądować z ręką w śmietniku. Po meczu z Florą Michniewicz bredził jak ślepy o kolorach usiłując wmówić nam ,że ci Estończycy to giganci futbolu. Można tylko zapytać czy oni są tam tacy durni czy nas uważają kretynów?. Po nieudanym meczu z Florą widocznie w klubie zapanowała panika i trener wykonał gest pod publiczkę na zasadzie alibi : "Tak poważnie traktuję rywala w eliminacjach do LM ,że w meczu ligowym wystawiam rezerwy". No i co się okazało ?. To ,że na tle Wisły Płock ,drużyny znacznie lepiej grającej od Flory te rzekome rezerwy wypadły lepiej niż gracze pierwszego wyboru. Mieszanka niezgranych zawodników pozyskanych z zewnątrz wraz naszą młodzieżą pokazała się z dobrej strony. Powiada się, że nieszczęście jednego w piłce jest szansa dla drugiego . Owszem ,ale nie może to być metoda budowania drużyny . Zmiany muszą być zaplanowane i wynikać z kontroli nad czynnikami gry takimi jak np. forma fizyczna. Przestrzegam przed euforią, gdyż większość pozyskanych graczy prezentuje poziom ligowy a nie międzynarodowy, poza być może Emrelim . Nie zamierzam oceniać wielu graczy po jednym występie ,ale uczynię wyjątki dla Tobiasza, Kisiela i Muciego. Byli oni dla mnie zaskoczeniem i odkryciem. Tobiasz mimo 19 lat pokazał się jak rutyniarz. Takie czytanie gry , takie ustawianie się w stosunku do piłki i do przeciwnika znamionuje albo bramkarza wielce doświadczonego ,albo wybitny talent. Kisiel pokazał się jako pracuś, który ma inklinacje do odbierania piłki rywalom. To jest sztuka , która znamionuje najlepszych defensywnych pomocników. Bowiem trzeba mieć szybkość decyzji, odwagę, przekonanie o tym że się zdoła, dużą sprawność i koordynację ruchową oraz siłę. Jeszcze nie wszystko wychodziło jak należy, ale on ma przekonanie, że da radę. I wreszcie Muci. Do wczoraj grał jak patałach, bo psocił straszliwie. W meczu z Wisłą zagrał bardzo nierówno. Nie na braki zwracam tym razem uwagę i nie na kunsztowną bramkę jaką zdobył. On w kilku akcjach zachował się jak gracz z wysokiej europejskiej półki. Muci ma odwagę dryblować , ma odwagę manewrować w polu karnym rywali. Jego jedna akacja w której traktował Płocczan jak tyczki slalomowe to klasa światowa. Powiada się ,że zespołowość jest podstawą sukcesów we współczesnym futbolu. Tylko, że zespołowość można traktować prymitywnie .albo nowocześnie. Zespołowość traktowana nowocześnie oznacza ,że każdy członek zespołu wnosi do kolektywu to co ma najlepsze. Jeden potrafi doskonale to, a drugi co innego ,ale suma tych umiejętności składa się na wynik drużyny. Więc ceńmy i doceniajmy indywidualności , a gańmy egoizm.

O tym ,że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Nigdy nie ukrywałem, że jestem przeciwnikiem dogmatyzmu i traktowania swojego przekonania jako obiektywnej wiedzy. Chodzi o system gry z trójką środkowych obrońców. Swoją wiedzę z konieczności opieram na książce Wilsona " Odwrócona piramida" w której przytacza on wyniki symulacji programu komputerowego, które uznają antyefektywność tego sytemu . Sam swego czasu sformułowałem powiedzenie, że owszem systemy nie grają ,ale zawodnicy musza grać w systemie. System gry , którego fundamentem jest ustawienie tzw. wyjściowe ma powodować, że cały pole gry jest niejako pokryte graczami , którzy zależnie od tego kto ma piłkę wykonują zdania ofensywne lub defensywne. Więc każdy z zawodników musi na różnym poziomie , zależnie od okoliczności wykonywać je w różnym stopniu. Do połowy lat 90-tych to co nazywamy taktyką było sferą swego rodzaju teorii , bo nikt taktyki indywidualnej, formacji czy drużyny jako całości nie uczył w procesie treningowym. Pierwszy nauczycielem praktyki taktyki był Arrigo Sachci . Obecnie uczenie zachowań taktycznych to norma i co za nią idzie ustawienia spełniają role pomocniczą, niemniej nie mało ważną. Michniewicz czasami funkcjonuje tak jak by chciał udowodnić wyższość Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia ( vide "wykłady " prof.Stanisławskiego).
Legia ma grać efektywnie ,a nie udowadniać jakieś doktryny. Wczoraj ustawienie z czwórką obrońców spełniło swoją funkcję .

O tym, że młody sędzia zdał egzamin.
Sędzia wczorajszego meczu to jeden z kilkunastu wychowanków pana Przesmyckiego. który dla mnie jest wzorem człowieka ,który z jednej strony wykonuje jak najlepiej to czego się podjął, a z drugiej dba o efekt. Nie pozwolił kundlom zawrócić się z drogi przygotowania kadr sędziowskich. Zastąpić go będzie bardzo ,ale to bardzo trudno. Przesmycki nie dawał się prowokować różnym śmieciom, nie wchodził w jakieś dysputy na poziomie szamba. Był ponad to.To nie przejaw arogancji ,ale szacunku dla prawdy i dla siebie samego.
A wczoraj sędzia miał bardzo trudne zadanie , bowiem coraz silniejsze przygotowanie fizyczne powoduje, że kontakt pomiędzy zawodnikami staje się coraz bliższy. Wywiązał sięz obowiązków bez zarzutu . W tym także potrafił okiełzłać kilku graczy Wisły, którzy walkę potraktowali dosłownie jako bitwę na ciosy. Gdybym ja był sędzią wczorajszego spotkani na zasadach sędziowskich sprzed kilkunastu lat to Tomasik i Lagator, by meczu nie dokończyli. I tu powstaje znowu pytanie czy te przemiany ocen służą dobru ?
8niedziela, 25, lipiec 2021 16:22
świrekwampirek
Wy jeszcze macie umiejętność cieszenia się i odczuwania pozytywnych emocji?
9niedziela, 25, lipiec 2021 18:24
Krzysztof Jastrzębski
@świrek, mi się przyjemnie wczorajszy mecz oglądało, mega pozytywnie zaskoczony byłem, dawno w 1szej jedenastce 5 młodzieżowców nie widziałem. Wspomniałem Skibickiego na plus, warto tak samo dobrze ocenić występ Kisiela Smile
10poniedziałek, 26, lipiec 2021 12:24
CTP
Dariusz Dziekanowski jak zwykle wtrącił swoje 3 grosze:
https://legia.net/news/dariusz-dziekanowski-krytykuje-czeslawa-michniewicza/82128
Nie będę tutaj polemizował z tymi głupotami na temat wyjściowej 11-tki na mecz z Płockiem, natomiast w jednym z panem Darkiem się zgadzam:
"W tym wszystkim brakuje odwagi. Czesław Michniewicz dobrze wie, że tymi meczami gra o swoją posadę. Jeśli nie uda mu się awansować choćby do Ligi Konferencji, to zapewne nie doczeka na swoim stanowisku do jesieni. Niestety ten lęk przekłada się na grę drużyny."
No, niestety, tutaj ma sporo racji. Jak obserwuję mecze Legii, to pierwsze, co się rzuca w oczy, to wielki strach piłkarzy przed jakimiś niekonwencjonalnymi zagraniami. Strach przed stratą piłki i narażeniem się na kontrę przeciwników.
Swego czasu, (chyba) Qbas z LC zrobił analizę polityki transferowej za kadencji Mioduskiego i wyszło mu, że przez te kilka lat przez Legię przewinęło się ok. 60 piłkarzy (o trenerach z litości nie wspomnę). Można powiedzieć, że każdy nowy sezon rozpoczynamy z kompletnie nową drużyną. Ja już pominę, ile pieniędzy przez to klub utopił ale przy takiej rotacji kadrowej jest praktycznie niemożliwe, żeby ten zespół kiedykolwiek ze sobą się zgrał i cokolwiek w tych pucharach ugrał. Jeśli prześledzimy mocniejsze europejskie kluby, to tam widać, że piłkarze podstawowi grają w klubach po 5, 6 lat (Lewandowski w Bayernie gra już 7 rok). U nas co sezon jest rewolucja a drzwi do działu HR się nie zamykają jak w porządnym korpo. Ściągnęliśmy Perkharta i Juranovia i już obydwaj przyszykowani się do sprzedaży. Ściągnęliśmy Emreliego i już liczymy pieniądze, jakie za niego zarobimy za rok.
No, trochę się nie dziwię Świrkowi, że wpadł w pesymistyczny nastrój. Jak mawia klasyk: jesteśmy w dupie i najwyraźniej zaczynamy się tam urządzać.
11poniedziałek, 26, lipiec 2021 14:40
Senator
Swirek to wpadł w taki nastrój nie przez futbol -Smile akurat co by się na Legii nie działo on będzie bronił Miodzia jak Lew .
12poniedziałek, 26, lipiec 2021 15:47
Walles
Jeśli prześledzimy mocniejsze europejskie kluby

W zasadzie to dalej szkoda strzępić języka. My jesteśmy raczej na dole układu pokarmowego a nie na górze. Kto wyłoży kilka milionów euro to nie mamy jak się bronić więc chyba w końcu trzeba przyjąć za pewnik jaki nasz los w tym temacie oraz innych, tych nie mocniejszych europejskich klubów.

A Dziekan, którego uwielbiałem na boisku, w tych swoich najazdach na Legię staje się już żenujący.
BTW Dziekana przypomniał mi się pierwszy mecz z Widzewem w Warszawie po powrocie Darka do Legii i słynnej opowieści o uchylonym oknie. Widzewiacy wypełniający dość szczelnie trybunę pod zegarem w pewnym momencie zaczęli skandować:
- Darek, Darek ....
Na Łazienkowskiej konsternacja, trybuny na chwilę przycichły w oczekiwaniu, łodzianie pociągnęli:
- Darek, Darek, ch....
Co się wtedy działo.... Smile

A wracając do meczu, bardzo przyjemnie byłem zaskoczony grą naszych zmienników, naprawdę miło się oglądało to co starali się grać nasi rezerwowi i był to zupełnie inny mecz niż pamiętna rotacja za Berga z Koroną która do przerwy powinna prowadzić 3:0 a zeszła pokonana 2:0.
Jak dla mnie to był świetny sobotni wieczór, tym bardziej że spodziewałem się zupełnie innego przebiegu meczu.
Teraz należy tylko ograć Estończyków, wprowadzić do drużyny "grubasa" Josue, który miał 3 wynik w Legii dotyczący przebiegniętych km i cieszyć się jesienią ... Very Happy
Głowa do góry Panowie ...
13poniedziałek, 26, lipiec 2021 17:24
CTP
@Walles
Porównaj sobie nasze składy:
Legia vs Dundalk
Rok później: Legia vs Zoria
i policz ilu piłkarzy zagrało w obydwu meczach. A teraz zobacz z ostatnich 2 lat:
Legia vs Rangers
Legia vs Omonia
Skoro już ściągnęliśmy piłkarzy i wydaje się, że spełniają nasze wymagania, to chociaż postarajmy się ich zatrzymać na dłużej niż jeden sezon, bo inaczej będziemy cały czas drżeć o wynik meczu z takim ogórkami jak Flora.

Gdyby ktoś z zewnątrz na to popatrzył, to jego wniosek byłby jeden: agenci piłkarscy rżną nas na kasę aż miło.
14poniedziałek, 26, lipiec 2021 19:00
sektor212
CTP

Odnoszę wrażenie że poniosło Ci w ostatnim komentarzu. Bojaźliwa gra? Czesiowi brakuje odwagi? Jak mnie pamięć nie myli to Czesio wyraźnie mówił że wymaga budowy gry od strefy niskie czyli oczekuje od zawodników by podejmowali ryzyko co może skutkować stratami na własnej połowie. Mimo płockiego nie najlepiej zorganizowanym presingu wielokrotnie legioniści forsowali pierwsze zasieki rywala. Owszem czasami szczęśliwie lecz pamiętaj jakim składakiem wyszliśmy na mecz. 5 młodzieżowców na placu a Ty sugerujesz brak odwagi trenerowi?
Każdy nowy sezon rozpoczynamy z kompletnie nową drużyną? Ile mamy personalnych zmian wyjściowym garniturze w porównując końcówkę ostatniego sezonu?
Dziekana dość często ponosi w ocenie Legii. Nie płyń wraz Darkiem i jego dziwnymi spostrzeżeniami.
15poniedziałek, 26, lipiec 2021 23:12
CTP
@Sektor212
Ej ale ja nie pisałem o meczu z Płockiem. Ten mecz mnie też się podobał, głównie z uwagi na duże zaangażowanie piłkarzy. I nawet przy remisie oceniłbym go pozytywnie. Smile
Ja ten strach widzę przede wszystkim w meczach pucharowych. Flora usiadła na nas wysoko od pierwszych minut a my baliśmy się rozegrać piłkę na naszej połowie. Każdy wiesza psy na Hołowni ale jak się temu dokładniej przyjrzeć, to chłopak nie miał tej piłki z kim rozegrać, bo każdy na wszelki wypadek schował się za przeciwnika. I tak wyglądał ten mecz dopóki Estończycy nie zaczęli oddychać rękawami i nie zeszli z naszej połowy zadowoleni z remisu.
Piszesz, że Czesiowi nie brakuje odwagi, no ale jeśli za kontuzjowanego Kapustkę wprowadza Slisza, to trudno to nazwać inaczej jak bronieniem wyniku. A ponieważ jutro wystarcza nam remis, to pewnie powtórzymy to ustawienie i będziemy mieli powtórkę z Bodo, czyli przede wszystkim nie stracić.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1