A+ A A-

Legia - Górnik 1-1: Smutny wieczór

W szczególnych okolicznościach, jeden dzień po wstrząsającej informacji o odejściu Jacka Magiery, Legia zmierzyła się w ligowym klasyku z Górnikiem Zabrze. Mecz zakończył się remisem, który nie jest dla dobrym wynikiem dla naszej drużyny. Legia prowadziła po trafieniu Augustyniaka z rzutu karnego, ale goście wyrównali w ostatniej akcji meczu.

 

W składzie Legii zabrakło Biczachczjana, który będzie pauzował do końca sezonu. Wyjściowa jedenastka naszej drużyny wyglądała następująco: Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Pankov – Wszołek, Szymański, W. Urbański, Elitim, Kun – Adamski, Rajović. Goście rozpoczęli w składzie: Łubik - Sáček, Janicki, Bochniewicz, Janža - Ambros, Hellebrand, Sadílek – Chłań, Liseth, Zmrzlý.

W pierwszych minutach Legia miała kilka stałych fragmentów gry, ale bez poważnego zagrożenia dla bramki gości. W 16. minucie niecelny strzał z dystansu oddał Ambros. W 19. minucie zaskakująco z woleja uderzył Augustyniak, jednak piłka minęła bramkę gości. W 24. minucie lewą stroną boiska przedarł się Kun, dośrodkował na głowę Adamskiego, ale pozycja była trudna i piłka nie znalazła drogi do bramki. W 26. minucie żółtą kartkę za faul na Janžy ujrzał Wszołek. W 37. minucie Zmrzlý źle złożył się do strzału głową po wrzutce z prawej strony boiska.

Do przerwy było 0:0. Mecz był zamknięty, bez celnego strzału na żadną z bramek.

W 52. minucie po wrzucie Augustyniaka w autu do strzału doszedł Pankov, niestety z ostrego kąta uderzył w boczną siatkę. W 54. minucie indywidualną akcją popisał się Urbański, podał płasko do Szymańskiego, ale strzał naszego pomocnika został zablokowany. W 60. minucie Urbański przerwał faulem kontrę zabrzan i ujrzał żółtą kartkę. W 67. minucie w podobnej sytuacji upomniany kartką został Szymański. W tej samej minucie K. Urbański zastąpił W. Urbańskiego. W 79. minucie żółtą kartką za protesty ujrzał Rajović. Reakcja naszego zawodnika była jednak o tyle uzasadniona, że Janicki ewidentnie zagrał ręką w polu karnym. Sędzia Kos po analizie VAR przyznał Legii rzut karny. Do piłki podszedł Augustyniak i mocnym uderzeniem wyprowadził naszą drużynę na prowadzenie. W 85. minucie Reca, Jędrzejczyk i Krasniqi zastąpili Kuna, Szymańskiego i Rajovicia. W doliczonym czasie gry Hindrich odbił piłkę po mocnym strzale Rakoczego. W ostatniej akcji meczu goście wyrównali. Po rzucie rożnym Bochniewicz bezbłędnie wyszedł w powietrze i umieścił piłkę w bramce.

Legia przez cały mecz praktycznie nie dopuszczała gości pod swoją bramkę, by w doliczonym czasie zmarnować ten wysiłek i ponownie skomplikować sobie sytuację w tabeli. Trzeba jednak przyznać, że remis to zasłużony wynik. Legia zrobiła wiele, by nie przegrać tego meczu, ale zdecydowanie zbyt mało, by go wygrać.

W najbliższy piątek gramy w Warszawie z Zagłębiem Lubin.

Dyskusja (4)
1sobota, 11, kwiecień 2026 22:53
Senator
To jest przeklęta drużyna. Śledziłem wynik na jednej z aplikacji . 90+3 1:0 .
Patrzę na koniec 1:1 Zagotowałem się strasznie . To się w głowie nie mieści jak można tak balansować na granicy pozostania i spadku . Już raz pisałem kibice będą potrzebować dużo zdrowia. Ta niepewność będzie nam towarzyszyła do ostatniej kolejki . Szczerze to nie mam już sił szukać w sobie pokładów optymizmu . Nie po tak przegranym meczu . Jakaś klątwa została rzucona na Legię .
2niedziela, 12, kwiecień 2026 09:35
Lasica
Dawno się tak nie wku.....Tyle o tym meczu.
3niedziela, 12, kwiecień 2026 09:44
Baron
To jest jeden z tych meczów, po którym człowiek chodzi wściekły. Wygrany mecz Legia remisuje frajersko w ostatniej akcji meczu. Po raz kolejny Legia udowadnia wszystkim, że największym przeciwnikiem/wrogiem Legii jest... sama Legia.
Niestety ale pajacowanie Hindricha w samej końcówce meczu ze skurczem, a uważam że pajacował, przełożyło się na to, że mecz został przedłużony więcej niż o 4 minuty i w tym dodatkowym czasie właśnie padła bramka, oczywiście winę za utratę bramki nie on ponosi. Warto też zwrócić uwagę, że takich bliźniaczych bramek Legia straciła już zbyt dużo i to jest gigantyczny problem tej drużyny. Mam tez wrażenie, że sędzia momentami nie dojeżdżał z poziomem sędziowania.
Uważam, podobnie do Senatora, że Legia będzie do końca sezonu walczyć o utrzymanie. Czy to jest klątwa to nie wiem, po prostu mamy mierną i przeciętną drużynę wykastrowaną z piłkarzy potrafiących zrobić różnicę jak np. Josue itp.
4niedziela, 12, kwiecień 2026 12:10
Zbyszek
Szlag mnie kiedyś trafi po tak kretyńsko zremisowanym wygranym spotkaniu !.
Przynajmniej Bartłomiej obejrzał wczoraj z trybun stadionu Barcelony bardzo dobre derby z Espanyolem - szkoda ,że bez Roberta Lewandowskiego.

Jak by nie patrzeć to potyczki Legii z Górnikiem zaczęły się 70 lat temu wraz z awansem Zabrzan do I ligi.Ja pierwszy raz byłem na meczu Legii z Górnikiem w październiku 1964 roku, bowiem w szkole średniej jeździłem wraz z dwoma - trzema kolegami na mecze Legii raz w miesiącu . Nie miałem pojęcia o systemach , aczkolwiek grałem w piłkę na poziomie trampkarza i juniora. Pamiętam ,że zarejestrowałem , iż przy linii środkowej przed rozpoczęciem meczu stoi pięciu Górników i tylko trzech legionistów,ale przed linią pola karnego stoi czterech naszych i tylko trzech rywali ,a pomiędzy trzech naszych i dwóch obcych.Mimo większej liczby graczy ofensywnych Legia wygrała 5:2.Jak wiemy w Legii system 4-3-3 zastosował jako pierwszy rumuński trener Virgil Popescu ,a Górnik grał w ustawieniu WM 3-2-5 a jego trenerem w owym czasie był Węgier Ferenc Farszang,zaś system 4-3-3 u Zabrzan wprowadził od 1966 roku też Węgier geza Kalocsay. W necie podają składy obu drużyn : Legia - Foltyn - Trzaskowski, Gmoch, Grzybowski , Mahseli - Brychczy , Korzeniowski , B, Blaut - Apostel, Frąckiewicz, Żmijewski oraz Górnika : Kostka - Kempny, Oślizło , Floreński - Wilczek ,Szołtysik - Lentner, Pohl, Lubański, Musiałek, Kowalski.
Pierwszy raz o roli systemów przeczytałem artykuł w "Piłce nożnej "pod koniec września 1967 roku napisany przez Ryszarda "Faję " Koncewicza po porażce reprezentacji na Stadionie X-lecia z Francją 1;4,w którym Koncewicz uważał ,że większość naszych klubów za późno wdrożyła system gry z czterema obrońcami i wielu graczy jest wyszkolona do gry w systemie WM. Jego zdaniem dopiero jak nowy system zostanie wprowadzony i gracze nauczą się w nim grać przyjdą sukcesy klubów i reprezentacji. Natomiast o rosnącej roli przygotowania fizycznego po raz pierwszy dowiedziałem się z wywiadu ówczesnego trenera Górnika Zabrze Antoniego Brzeżańczyka jakie udzielił dziennikarzowi "Piłki nożnej " we wrześniu 1971 , stwierdzając,że zawodnicy Górnika są nieprzygotowani wytrzymałościowo, siłowo i atletycznie do uprawiania piłki nożnej na wysokim poziomie, bo większość nie jest w stanie wisząc na drabince unieść do poziomu nóg obciążonych piłką lekarską o wadze 2 kg, większość odpoczywa powyżej minuty po wbiegnięciu na poziom drugiego piętra, a żaden nie jest w stanie wbiec w rytmie sprinterskim po stopniach na koronę stadionu. Wywiad wywołał ogromną dyskusję, bo Brzeżańczyk wymienił takie gwiazdy jak Lubański czy Szołtysik .
Natomiast podstawowe kompendium wiedzy o piłce nożnej zdobyłem wraz z książką autorstwa Jacka Gmocha "Alchemia futbolu" z 1977 roku. Gmoch widział przyszłość futbolu jako futbol totalny ,ale nie taki jak w hokeju gdzie wszyscy atakują i wszyscy bronią, bo odległości są za duże. Nie przewidział ,że fizjologia doprowadzi do takiego poziomu motoryki iż nastąpi skrócenie i zawężenie pola gry. Uznał,że wyższy poziom motoryki i techniki sprawi,że zespół będzie w stanie realizować optymalne warunki gry i zmieniać je zależnie od wyniku i sytuacji. W dziedzinie mentalności jego zdaniem wykształci się typ piłkarza zdolnego do realizacji zarówno zadań destrukcyjnych jak i konstrukcyjnych, a także wzrosną możliwości prokurowania nastawienia psychicznego . Wraz ze wzrostem umiejętności i motoryki coraz trudniej będzie zdobywać bramki , i skuteczne akcje trzeba będzie przygotowywać głęboko , od własnej bramki. Jednocześnie wzrośnie znaczenie zespołowości i kolektywnej gry.

Te zapowiedzi taktyczne zaczęły ziszczać się dopiero od kiedy do futbolu na stałe wkroczyły modele matematyczne, algorytmy oraz analizy oparte na setkach tysięcy danych , a więc tak od 18 lat , ze szczególnym nasileniem okresu po Euro z 2012 roku. Jednocześnie dominujący od początku lat 60 -tych , aż do 1978 roku system 4-3-3 zmieni swe oblicze , a zawodnicy grający w nim staną się wszechstronniejsi . Wczoraj Górnik pod wodzą trenera Michala Gasparika zagrał w ustawieniu 4-3-3 ,zaś Legia prowadzona przez trenera Marka Papszuna w systemie 3-4-1-2.
System Papszuna charakteryzuje się ciekawym rozmieszczeniem graczy wobec siebie w przestrzeni . Nie jest ono bowiem równomierne , a nadto różnicuje się zależnie od sytuacji , bowiem przy kryciu strefowym w strefie niskiej system 3-4-1-2 może wytworzyć przewagę liczebną w środkowym rejonie pola karnego , natomiast przy kryciu indywidualnym następuje równowaga 3 na 3.W strefie środkowej dwóch zawodników napotyka trzech rywali , lecz mogą być wspomożeni przez dwóch wahadłowych , co z kolei osłabia boczne sektory .
Pierwsza zależność systemowa pojawia się już w strefie niskiej, gdyż skrzydłowi systemu 4-3-3 są wyjściowo ustawieni w półdystansie pomiędzy skrajnymi obrońcami a wahadłowymi . Dzięki temu mogą odcinać linię podania między graczami systemu 3-4-1-2 po skosie , co wczoraj widzieliśmy w I połowie w wykonaniu graczy Górnika.
Jednak grając w ten sposób zawodnicy Górnika niejako przy okazji uwalniali wahadłowych, którzy mogli robić grę w sektorach bocznych , co z kolei widzieliśmy w wykonanie Legionistów w II połowie. Teoretycznie bowiem zawodnicy systemu 4-3-3 uzyskują przewagę liczebną nad rywalami w strefie średniej - 6 do 5. Dojście do takiego ustawienia sprawia ,że większego znaczenia nabiera rozgrywający w systemie 3-4-1-2 , który może wytwarzać linie podanie przez środek , przez co możliwa jest zmiana centrum gry bezpośrednim podaniem na skrzydło. Przy takim rozegraniu wahadłowi mogą zajmować niewygodne dla rywali pozycje.Zadanie dla broniących w systemie z czterema obrońcami w takiej sytuacji staje się tym trudniejsze im bardziej aktywny staje się napastnik dogrywający , pociągający za sobą środkowego napastnika. W ten sposób gra staje się blokowa, a ustawieni w 7 gracze systemu z 3 obrońcami mogą przenosić ciężar gry pomiędzy stronami bądź podaniami piłką lub też zmianą pozycji - co Legia wykorzystywała w II połowie meczu.Ten cykl zmian poprzez przewagi sektorowe Legii wczoraj doprowadził do tego ,że zespół Górnika w II połowie grał w ustawieniu 6-3-1 i właściwie przestał zagrażać naszej drużynie.

Także mocno przeżyłem przedwczesną śmierć Jacka Magiery i mogę tylko wyrazić żal wraz z kibicami Legii i pewno całej Polski. Więc ogólne wątki związane z komentarzem po wczorajszym spotkaniu na tym zakończę.

Jako się wcześniej rzekło podstawowym problemem, który w Legii narasta i nie pozwala na pełne rozwinięcie skrzydeł jest brak klasowego ofensywnego pomocnika . Trener Papszun ustawia Legię 3-4-1 ( ofensywny pomocnik) - 2. Wydawało się biorąc skalę talentu i doniesienia z obozu przygotowawczego ,że naturalnym kandydatem jest Kacper Urbański, który z tej roli znakomicie wywiązuje się w reprezentacji U21,ale niestety gra znacznie poniżej możliwości , a więc jego przydatność jest niewielka.Jak widzieliśmy wcześniej Papszun tę funkcję powierzył Biczachczjanowi , którego "wycofał' ze skrzydła ,ale Armeńczyk granicy średniactwa nie przeskoczy ,a na dodatek doznał poważnej kontuzji. Stałym , niespełnionym kandydatem jest Kapustka,ale on bardziej dba o konstrukcję gry, o wykorzystanie partnerów w strefach , niż o obsługę napastników.Od biedy mogą na tej pozycji zagrać Elitim czy Damian Szymański,ale ich przydatność jako defensywno-ofensywnych pomocników jest znacznie większa. Wczoraj pozycję ofensywnego pomocnika Papszun przydzielił Wojtkowi Urbańskiemu , widocznie widząc siebie w roli Napoleona twierdzącego ,że każdy żołnierz nosi w plecaku buławę marszałkowską . Otóż Wojciech nie nosi i jego zmiana w 66' na Kacpra Urbańskiego wyraźnie poprawiła strukturę i jakość gry Legii. Pewno Kacper by więcej znaczył w Legii,ale nie zdołał wyrobić sobie wysokiej pozycji w hierarchii ani zdobyć autorytetu tak potrzebnego rozgrywającemu .
Mnie przed meczem wydawało się ,że Legia powinna od początku natrzeć na Górnika co by pokazać kto tu rządzi, odebrać im chęci do walki . a jeżeli by to nie wyszło to "zabrać im piłkę' , aby samemu nabrać pewności siebie ,a rywali ustawić w pozycji tych gorszych . Lecz praktyka boiskowa pokazała,że różnica w umiejętnościach nie jest na tyle duża, aby nasz zespół zdominował Górnika i zmusił ich do popełnienia kardynalnych błędów. W I połowie nastąpił proces odwrotny, bo to rywale umiejętnie skracali pole gry i zmuszali nasz zespół do obrony w niskiej i średniej strefie , przy czym jak wiemy zespół grający w ustawieniu 3-4-1- 2 za niską strefą nie przepada.
Jak widzieliśmy do II połowy nasz zespół przystąpił bez zmian personalnych ,ale za to z większym animuszem przeprowadzając akcje zaczepne głównie centralnym pasem gry. Ten manewr zaskoczył rywali ,ale naszej nieskuteczności nie zmniejszył, głównie z uwagi na słabość w rozprowadzaniu akcji ,nadawaniu im kierunku przez ofensywnego pomocnika. Więc zmiana na tej pozycji okazała się korzystna.
Niestety ,ale trener Papszun dostał robaków w dupie i na kilka minut przed końcem meczu dokonał 3 zmian, pewno po to aby z nowymi siłami dowieźć nikłe prowadzenie do końca,ale popełnił dwa potworne błędy : po pierwsze - stara zasada głosi ,że jak "idzie" to nie dokonuje się zmian, bo niczego sie polepszy a można tylko pogorszyć,a po drugie - zdjęcie z boiska Damiana Szymańskiego było zabiegiem samobójczym, bowiem to on już w drugim spotkaniu trzymał klucz do rygla zamykającego bramę.Jego zejście było tożsame z otwarciem bramy czyli zaproszeniem rywali do ataku.Oczywiście nasi gracze przy rzucie rożnym się nie popisali ,ale doszło do niego, bo baza 2 pomiędzy obroną a pomocą była niekryta.

Trener Gasparik od początku swej kadencji , od lipca 2025 roku gra systemem 4-3-3 uznając ten system za najbardziej nowoczesny i funkcjonalny. Ten system pozwala mu na optymalne wykorzystanie możliwości zawodników , w tym rotacyjność pomiędzy pomocnikami a napastnikami , przy czym graczem trzymającym balans w zespole jest Patrick Hellebrand.
Zespół Górnika gra nierówno , bowiem odnotował kilka spektakulanych zwycięstw jak z Pogonią ( 3:0), GKS ( 3;0), Rakowem (3;1) , Cracovią ( 3;0),ale też potrafił wysoko przegrać z Radomiakiem ( 0:4) , Lechią ( 2;5) i GKS ( 1;3) czy przegrać z niżej notowanymi BBT i Motorem. W meczu jesiennym nasz zespół pomógł swą nieporadnością wygrać Górnikom 3;1oddając im w posiadanie cały środek pola gry.
Widać ,że Gasparik wystawai tych zawodników, którzy są najlepiej przygotowani motorycznie i często ławę grzeją zawodnicy z tak dobrym CV jak : Olkowski, Saczek, Josema, Bochniewicz, Rakoczy, Podolski, Dominguez, Zahovicz, czy Rupanow. Dla nas niestety wczoraj z uwagi na braki kadrowe wystawił w obronie Bochniewicza i na końcowe minuty wpuścił na boisko Rakoczy'ego.Jeden rozrobił naszą obronę,a drugi strzelił bramkę.
Widać też było ,że trener Gasparik nie przejął się zbytnio ostatnimi występami Legii i starą metodą zorganizował zespół Górnika na odbieranie naszemu zespołowi przestrzeni , w tym dobrą grą bez piłki i obroną wysoką strefą. W I połowie ta metoda zdawała egzamin.
lecz w drugiej połowie Górnicy dali się zaskoczyć przyśpieszeniem akcji i ich dynamiką a strefie podbramkowej . W tej sytuacji nasi rywale zmuszeni zostali do obrony w średniej a częściej w niskiej strefie i pewno , gdyby nie nietrafione zmiany w Legii taki obraz gry byłby do końcowego gwizdka.

Sędzia Damian Kos jest tym arbitrem , który na bieżąco korzysta z pomocy sędziów VAR ( co widać przy zmianach decyzji np; dla kogo rzut rożny czy z autu) . Taka współpraca nie jest zakazana , bowiem korzystanie z VAR jest obowiązkowe w 4 wyszczególnionych przypadkach ,a reszta jest do uzgodnienia między VAR a arbitrem. Zmniejsza to margines błędu , chociaż ich nie eliminuje, i moim zdaniem ma więcej zalet niż wad.
Jako się rzekło Kos nie uniknął większych i mniejszych błędów, jak np. dyktowanie rzutów wolnych kiedy przewinienia były iluzoryczne . Jednak gdyby w 38' ukarał czerwoną kartką za faul na Elitimie Hellebranda grzechu by nie popełnił ( brutalne wejście z użyciem nadmiernej siły), aczkolwiek mam świadomość, o czym perorowali także komentatorzy ,że u nas tkwi przekonanie ,że kara ma być za skutek ( trafienie w kość ,a najlepiej jej złamanie),a nie za zamiar i za sam czyn.
Arbiter najwięcej żółtych kartek pokazał za przerwanie korzystnie zapowiadających się akcji ,ale czyniło to mechanicznie ,w oderwaniu od konkretu. Bowiem trudno mówić o korzystnej akcji , którą rozpoczyna wyjście z piłką od obrony 20 metrów od własnej bramki . Większość sędziów w takich sytuacjach stosuje przywilej korzyści i dopiero po stracie piłki ewentualnie wraca do zaczynu akcji.
W 68' komentatorzy kwestionowali ukaranie żółtą kartką Chłania za faul na Kunie ,ale sędzia potraktował jego przewinienie (co widać było jak tłumaczył zawodnikowi) jako samowolne wymierzanie sobie sprawiedliwości ( wcześniej Kun odepchnął Chłania i odebrał mu piłkę) . W tej samej minucie po faulu Wszołka na Janży ci sami komentatorzy domagali się drugiej żółtej kartki dla wahadłowego Legii, mimo ,że sam faul był "dęty', gdyż Janża po przegraniu powietrznego pojedynku o piłkę i upadł udając ciężko pokrzywdzonego.
Po kilku wysoko ocenianych występach arbitrów w meczach Legii tym razem , mówiąc trywialnie , Damian Kos się nie popisał. Dopuszczał do zbyt ostrej gry , niewłaściwie interpretował kilka przepisów i użył kilkakrotnie żółtych kartem niezgodnie z ich przeznaczeniem.
Lecz największa moja pretensja do Kosa polega na tym,że zarzucam mu woluntaryzm w traktowaniu czasu gry. Grę kończy się w ustalonym czasie ,a nie kiedy jakaś akcja się skończy, bo w ten sposób mecz może trwać i trwać.Wczoraj przedłużył nominalny czas gry o 4 minuty ,a gol wyrównujący padł 2 minuty po czasie gry.

Zespół Górnika rozegrał wczoraj dwa mecz : w jednym spowodował paraliż zespołu Legii ,a w drugim sam siebie sparaliżował . Wynik remisowy to efekt bezmyślnych zmian w składzie Legii, które ożywiły trupa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1